Sen srebrny Salomei - Juliusz Słowacki

Kup ebooka

3.49 zł
2.86 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

AKT I

Komnata w regimentarskim dworze. Pan regimentarz Stempowski i p. Leon, syn regimentarza, przy stoliku z papierami... Semenko, kozak dworski, siedzi przy progu na ławce, otulony burką.

REGIMENTARZ

Mój Leonie, już po Ave Marii - Siadaj waćpan do tych ekspedycji. Cóż tam piszą z króla kancelarii?

LEON

Rozkazują, byś rozesłał wici Po Podolu, jako regimentarz, I z Grzyłowem się łączył Moskalem Przeciw chłopstwu.

REGIMENTARZ

Odpiszę im z żalem, Żem nie Moskal; pierwej pójdę na cmentarza, Niżbym moją moc regimentarską Miał połączyć z kozacką i carską, Z którą król mię żąda zaprzyjaźnić. Chcą, jak widzisz, mocanie, mnie zbłaźnić Za to, żem był królowi posłuszny. Cóż tam dalej?

LEON

Raport Gruszczyńskiego.

REGIMENTARZ

Czytaj wacan, bo to człowiek jest słuszny I był dawniej moim szkolnym kolegą, A dziś w mojej chorągwi mi służy. Człowiek silnej ręki! człowiek duży! Takich nie ma już dzisiaj na ziemi! A są - to ich karty i kieliszek, Już nie szabla z ogniami złotemi, Nie koń bawi harcujący przed szykiem. Jak mi drogi ten święty Franciszek

całuje sygnet

Na pierścieniu dziadowskim z krwawnikiem, Tak mi drogie serduszko w tym starcu! Biały starzec - biały - jak kot w marcu, A tak jeszcze ognisty! - Cóż pisze?

LEON

czytając list

"Ja i moi towarzysze, Stanąwszy u Czarnego Kurhana, Stopy jaśnie wielmożnego pana Całujemy. - Wszystko dobrze nam idzie. A na wielkiej piramidzie Nie spisać słowo po słowie, Co jeszcze zamiarów w głowie I projektów, i zasadzek. - Naszliśmy na kilka schadzek W lesie hajdamackiej czerni, I tak się moi pancerni Popisali jak zazwyczaj. W jednej sotnik pewien, Nyczaj, Zarąbany; w drugiej sprawie, Gdzie nam rzecz poszła na rękę, Przydybaliśmy Tymenkę. I tak uszedł nam ciekawie, Że jeszcześmy w zadziwieniu - Na salamandry w płomieniu, Na Pliniuszowe bajeczki Myśl i mentes obracamy. Widziałem go sam, przy kordzie, W żupanku ze złotej lamy, W kontuszu, ze krwią po mordzie Kapającą jak berberys: Lecz bestia w żar się rzuciła Tanquam draco. De saeteris Nie piszę. - Chłopstwo jest czarne, Krwawe, wściekłe i niekarne, Wódką i miodem zalane, Przez popy oszukiwane, Karmione w cerkwiach proskurą Śród krwi, mordów, których pióro Dotknąć się boi w pisaniu. Powiem też, że dzisiaj rano, Będąc sam na harcowaniu, Razem z jutrzenką różaną, Z ogniem płonącej aurory Do sławnego Wernyhory Dotarłem. - Lecz żal się, Boże! - Stary w samotnym futorze, Nad którym dęby kołyszą Swoje złote sybilińskie Listeczki, niewart tej famy, Którą pieśni ukraińskie Rozniosły i z czym się słyszą W kraju i futor Augura Do Trofoniuszowej jamy Nie umysł się - choć i to dziura W pobliżu dawnych kurhanów, Pełna starych lir i dzbanów, Mogłaby, wiatrem przeszyta, Wydawać sybilne jęki. Widziałem miecz Doroszenki I złote końskie kopyta - Sądzę, że są tylko z miedzi, W ogniu dobrze pozłocone. Sam zaś starzec... w jamie siedzi Spokojnie i rzeczy śnione, Pełne szumu i zamętu, Rozpowiada bez talentu Mięszanym chłopskim językiem. Żeby zaś był czarownikiem, Nie wierzę... Gdy na pytanie De propriis, wielmożny panie, Plótł mi, zwyczajnie gaduła! Że mi żonka moja spruła Kaftanik dawno zaczęty... Że co do mnie, będę wzięty Przez dwie chorągiewki w stepie Jak szczygieł i gil na lepie, W przerażeniu otrętwiały; Że prócz głowy będę cały W grobie: - na te przepowiednie Spoglądam jako na brednie, Nic z nich nie rokując złego; A do krzyża krwawego w każdej niedoli uciekam. - Teraz na rozkazy czekam Dalsze i jestem ostrożny. A gdy pan jaśnie wielmożny Rozkażesz, to krew się zbudzi, I będę ryzkował ludzi I siebie..."

REGIMENTARZ

Poczciwy szlaga!

LEON

czytając list

"Kończąc list w zwykłym afekcie, Który mi się z wiekiem wzmaga, Jaśnie wielmożnego pana Sługa, ściskam za kolana; I córce, co na respekcie W jego domu kornie służy, Z tej krwawej mojej podróży Posyłam błogosławieństwo, Zupełnie o jej panieństwo I dalsze losy spokojny".

REGIMENTARZ

Poszlę mu huf zbrojny. A ty, Lwie, napisz, niech czeka I niech unika rozprawy; Aż przybędzie z niedaleka Chorągiew Kozaka Sawy, To pójdziemy na pewniaka. Teraz niech boju unika, W lasach lega, nie na stepie Ani na wietrznym wertepie Harcuje. - Dodaj dwa słowa, Że Salusia jest zdrowa, Że my go wszyscy kochamy Z tej Trofoniuszowej jamy Złego nie rokując sobie, Wszakże omenu ciekawi... A jeśliby już był w grobie, Proś go, niech głowę wystawi I nie straci polskiej duszy: A ja go wyciągnę za uszy. Cha! cha! bajkarz Wernyhora Staremu naplótł powiastek! - Pójdę do naszych niewiastek Powiedzieć o tej potyczce Z duchami. - A ty - czy wczora Oświadczyłeś się księżniczce?

LEON

Nie śmiałem, ojcze kochany!

REGIMENTARZ

Głupiś! - Więc ja cię wyręczę.

LEON

Ojcze!

REGIMENTARZ

Aniś do kieliszka, Ani do... serce zajęcze! Na sygnet świętego Franciszka Przysięgam, że cię zaręczę Dziś jeszcze tym oto krwawnikiem!

Całuje pierścień i wychodzi.

LEON

Semenko... siądź za stolikiem I do Gruszczyńskiego napisz Ekspedycją.

Wychodzi.

SEMENKO

Dobrze, panie! -

Zrzuca burkę i siadając przy stoliku pisze...

Złotyj Lach... Ot czart i papież Na moje edukowanie Musieli łożyć pieniądze. Oj... staremu ja szlachciurze Taką wannę przyporządzę, Takim pismem się przysłużę, Taki bodiak mu przyczepię: Że oj wspomni on w purpurze, Toj dziad, cały w krwawych ranach, Jak mię kiedyś bił na stepie, Szukając skarbów w kurhanach. Stary dziad! żałośny sknera! Bywało, chłopy odziera I plecy nahajem porze, A złoto w szkatule dusi... Każdy dzień - mówi - wyorze Perełeczkę dla Salusi I turkusik da błękitny Albo pasek aksamitny; Aż, powiada, moja córka, Cała w perłach i w brylantach, Będzie grzebała jak kurka W księciach i grafach amantach. Ot! i wybrała szczyglica, Nim szesnastu latek doszła, Gacha, przy blasku księżyca, Z którym sobie za mąż poszła Bez barwinku i bez księdza... Tam stary w stepach się pędza Za wiatrem i rzezuniami: A tu młokos dziecko plami Na respekcie w ojca domu. A ja - a ja - a ja ginę Z miłości!

Nalewa szklankę romu i pije.

Hej, szklankę romu! Ot za tę jedną dziewczynę, Gdyby słowo miłe rzekła, Skoczywby jak czart do piekła, Wyrezałby dwór i pany. Był ja niegdyś wychowany Na hetmana, nie na chłopa; Choć syn gruszczyńskiego popa, To, bywało, na kurchanie, Kiedy koń nade mną stanie, A miesiąc w oczy uderzy: To ja sobie śnił z rycerzy Wielkie hufce, błyskawice, Rusałeczki i księżyce; Hej, i zamek na Ostrowie, I hetmański miecz w alkowie; A ja wtenczas, pan mieczowy, Wyśnił sobie snem widuna Od mecza jak do pioruna Wyzłocone dno alkowy, I w tej wielkiej ognistości, W tym oblasku i rubinie Śnił ja siebie przy dziewczynie Pełnej wiary i miłości; A to była jakaś nowa, Blaskiem miecza koralowa, Jakaś wielka hetmanowa, Jakieś serce bohaterne, Zapalone. na śmierć wierne, Na atłasach, na kobiercu. Bijące mi tuż przy sercu. A dziś co ja? Kozak dworny, Rześki, śmiały i przezorny, I do korda, i do czaszy. Lecz nie długo sługa laszy! Hej! kozaczek was nastraszy, Pany Lachy - taj w godzinę Ruszy całą Ukrainę I z królem ją rozgraniczy.

Wbiega panna Salomea Gruszczyńska.

SALOMEA

Semenko!

SEMENKO

Od jej słodyczy Serce mi pęka. - Szczo, panna?

SALOMEA

Troska jakaś nieustanna Dręczy mię. Ciągłe sny miewam, Chociaż przed każdym uśnięciem Głośno Anioł Pański śpiewam. - Ciągłe sny, których pojęciem Wytłumaczyć i pojąć nie mogę... Ojciec mię także niebogę Przestraszył tym Wernyhorą I sen znowu spędził z powiek. Powiedz mi, co to za człowiek? Czy go znasz? Skąd mu się biorą Te wróżby?

SEMENKO

Z ducha, panienko.

SALOMEA

Kiedy ja byłam maleńką, To o nim słyszałam wiele. - Powiedz mi, czy on bywa w kościele? Czy się modli do Najświętszej Panny?

SEMENKO

Czart wie...

SALOMEA

Czart wie? Ach, jaki ty blady! Lękam się go - czy ty chory, czy ranny? Ach!

Semenko nagle gasi świece, Salomea zlękniona ucieka.

SEMENKO

Ptaszynę maleńką ja spłoszył... Taj nie da z tą Laszką rady Człowiek, póki się krwią nie spanoszył.

Siada znów na ławie i udaje drzemiącego. Wchodzą Regimentarz i Księżniczka, będąca u niego na opiece.

REGIMENTARZ

Dosyć tu srebrnych blasków od księżyca, Moja księżniczko; bo na to, co powiem, Płoni się każda dostojna dziewica. Mój syn przepłaci tej miłości zdrowiem, Jeżeli serca dla niego nie ruszysz. Chłopca mi, moja piękna panno, suszysz.

KSIĘŻNICZKA

Syn mnie acana nazywa księżycem, A księżyc ani suszy, ani grzeje.

REGIMENTARZ

Więc mi chłopczyna biedny oszaleje, Ciągle pod twoim rozwidnionym licem Na białe, srebrne strzały wystawiony.

KSIĘŻNICZKA

Lecz mówi, żem ja księżyc jest czerwony.

REGIMENTARZ

Być może, moja dowcipna dziewczynko! Czerwony, bo ty jesteś Ukrainką, A ukraińskie miesiące w czerwieni. Zresztą... nie mogę w dowcip iść zapaśnie... Jak się syn z białym miesiącem ożeni...

KSIĘŻNICZKA

przerywając

Będzie zaćmienie wielkie - miesiąc zgaśnie.

REGIMENTARZ

Dobrze! - Po ciemku kochać się będziecie. Weź ten pierścionek...

KSIĘŻNICZKA

Zarzucę go w śmiecie.

REGIMENTARZ

Nie rób acanna sobie z tego śmieszek, Bo to jest krwawnik, mój święty Franciszek, Sygnet cudowny przez dziada mi dany, A tak przez usta już wycałowany. Że świętych rysów na nim ani śladu. - Usteczek twoich pierścionek, uwity Z róż i perełek, będzie tak zużyty.

KSIĘŻNICZKA

Więc go drugiemu oddam.

REGIMENTARZ

Daj cię gadu! Jakaś dowcipna! - Tego nie chcę wcale. - Powiedz mi, kiedyż wam hymen zapalę? I wniosę pierwszy za zdrowie kieliszek?

KSIĘŻNICZKA

Jak się pokaże ten święty Franciszek, Zejdzie z pierścionka i ślub da w kościele.

REGIMENTARZ

Czasu ci nie dam, dziewczyno, tak wiele; Jutro mi staniesz przed wielkim ołtarzem. Nie darmo jestem tu regimentarzem; Zregimentuję was do posłuszeństwa.- Dziwno! że wszystkie waćpanny błazeństwa Tak mi są miłe jakby głos słowika.

KSIĘŻNICZKA

Więc jako wdowiec oświadcz mi się z ręką, A ja ci wrócę twojego krwawnika.

REGIMENTARZ

Co za szalona i głupia dziewczyna! Jak to? więc wolisz mnie niż mego syna?

KSIĘŻNICZKA

Nie wiem, co wolę, namyśleć się muszę. Skowronków pełną wiosennych mam duszę, Kapryśną jestem i trudną dziewicą.

REGIMENTARZ

Więc się namyślaj, moja kapryśnico, Ale nad suknią, nie zaś nad małżonkiem.

Wychodzi.

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.