Seks między kobietami -- realizacje homoseksualne - Katarzyna Lisowska


Reflow text when sidebars are open.
Seks jest w naturze człowieka. Jeśli dana osoba jest aseksualna - to jest kwestia życia w określonej świadomości, która "redukuje" naturę (to nie jest negatywny objaw). Każdy człowiek może dotrzeć do swojej seksualności, rozwinąć ją biologicznie lub aksjologicznie. Właściwe jest realizowanie seksualności przez podejście nie tylko fizjologiczne, ale także aksjologiczne i refleksyjne.
Redukcja seksualności, redukcja natury nie jest zjawiskiem negatywnym, ale i mającym właściwości pozytywne. Człowiek musi ogarnąć swój byt, nadać mu kształt, zyskać władzę nad swoim ciałem, aby realizować siebie świadomie, a nie przypadkowo.
Ograniczanie jest często pozytywne.
Każdy człowiek ma potencjał seksualny - każda część ciała ma potencjał erotyczny. Są ludzie, którzy są podatni na pieszczoty uszu, czy palców (dłoni, a i stóp).
Potrzeba stadnych zachowań seksualnych jest częścią tożsamości człowieka. To sfera natury (człowiek się nieco z niej wykorzenił), ale która jest uzupełniana aspektami seksualnymi osobowości. Te dwie sfery - dążące często w przeciwnych kierunkach oddziałują na siebie, prowadząc do równowagi lub przy zachwianych proporcjach do dezorganizacji, konfliktu. Człowiek rozwija swoją tożsamość. Dziś nie musi żyć w jednym stadzie. Przywilejem jest, że może tworzyć wyjątkową relację z jednym człowiekiem; jest to warunkiem istnienia miłości. Dziś mamy możliwość kochać. To stan przede wszystkim świadomości, który wyraża się emocjonalnie.
Człowiek nie potrzebuje dużo seksu, ale dużo czułości i przede wszystkim miłości. Jeśli człowiek nie czuje się kochany i nie kocha - szuka spełnienia w mechanicznym seksie, przygodnym. Brak miłości prowadzi człowieka do poszukiwań, które bywają destruktywne.
To bardzo ważne, by zbudować klimat relacji. Ja ze swoją partnerką poczułam się wolna, wyzwolona, jak pojechałyśmy pierwszy raz same w góry. Kochałyśmy się na łąkach, w górach, nocą pojawiły się pomysły o wiązaniu, seks był intensywny nie tylko przez te szczegóły (głównie przez atmosferę i zacisze intymności), zaczął się już pod prysznicem - nie było nigdy przemocy. Było intensywnie, ale bez krzywdy. Działają silnie emocje w czasie namiętnego zbliżenia.
Nie ilość penetracji i ich głębokość się liczy, ale głębokość osobowości drugiej osoby, jej bogactwo (wiedza jest seksi, a najbardziej mądrość i dobroć). Zanurzasz się w akcie seksualnym w całym człowieku, ważna jest jego kultura, umysł, sposób odczuwania i patrzenia na życie, a przede wszystkim to jak możesz z nim organizować czas (tak, to klucz do realizowania się wspólnie - dla mnie kluczowe jest i, jakim językiem człowiek mówi, to jeden z głównych atrybutów człowieka, ale są ludzie prości, mądrzy i dobrzy, chodzi o zachowanie proporcji wszędzie). Dla mnie i mojej partnerki dużą przyjemnością było spędzać czas w oderwaniu od wszystkich, być ze sobą, choć ten weekend. Chodzić po górach, kochać się na polu poziomek, nie uciekać przed burzą, przytulić się w strugach deszczu, potem wyschnąć na słońcu (a i wychodziłyśmy często gdzieś nocą, choćby do klubu, czy restauracji). Ma być niecodziennie. Tak, rutyna wszystko kończy, jak ci się nie chce, tylko chcesz leżeć w łóżku i tu się spełniać. Człowiek przemieszcza się, zdobywa doświadczenia, przeżywa, to potrzebne. Dziś nie musimy się ruszać, by zdobywać pokarm, ale warto podróżować, mniejsze i większe wyprawy, różne pejzaże życia zbliżają nas do siebie w swoich okolicznościach (budują one emocje wspomnień). Chodzi o aktywność, nie tylko w łóżku, ale przede wszystkim emocjonalną. Sądzę, że wiele mechanizmów obronnych blokuje nasze emocje. Jak pojawiają się emocje trzeba nad nimi pracować, ale te sytuacja nas rozwijają.
Ważne jest, by mieć podobną wrażliwość. Dla mnie bardzo ważny był umysł, głębokość postrzegania rzeczywistości, skorelowana z uczuciowością, wrażliwością na siebie. Nie miałam doświadczenia. Ujął mnie intelekt terapeutki. Niestety była uważana za psychopatkę (dowiedziałam się z czasem, prezentowała się jak to zwykle ludzie poznając się, z lepszych stron). Miała ludzkie odruchy i to mnie przy niej trzymało, ale doświadczyła dużo zła (stanowczość jest dobra, ale nie bezwzględna i tylko kierowanie się swoim zdaniem, to despotyzm i jest obecny w niektórych relacjach, rozwija się z reguły w czasie). Relacja z uczuciem ją trochę odmieniła, ale jak cię odrzucono w dzieciństwie - będziesz miał problem, aby kogoś pokochać, gdy nie wyrosłeś w minimalnej atmosferze bliskości i intymności swojej rodziny. Będzie cię pchało w destrukcje. Może tylko trzymać cię będzie w pionie, by nie krzywdzić w intymności - twoja jedyna szansa na odradzenie się i odczuwanie szczęścia. Ale do czasu, bo trudno zapanować nad skutkami niespełnionych potrzeb psychicznych w dzieciństwie. Jest możliwe, aby zrekompensować sobie braki i wyjść na potocznie ujmując prostą, ale to nie łatwe.
Moja partnerka ujęła mnie tym, że powiedziała, że wygląd nie jest najważniejszy (oczywiście chciała mnie skłonić do zaangażowania). Nie była atrakcyjna, ale potem jej tak nie postrzegałam. Najważniejsze było, że była przenikliwa, starała się, znała się na psychice, miała jakąś wrażliwość, która w dłuższym czasie opadała na jej miejsce, sobie wyznaczone przez nadmiar złych doświadczeń w bliskich relacjach, nie tylko z matką. Była osobą doświadczoną i dojrzałą.
Wiele kobiet ma bogatą naturę, czuje głęboko. Wiele też kobiet jest przez to zranionych głęboko, takie relacje są trudne. Krzywdy zostają w człowieku i skłaniają do izolacji (szczególnie te intymne mogą jątrzyć człowieka całe życie, odżywać). Oczywiście i uczuciowość męska jest niepodważalna, ale i silne bywają nierzadko wśród mężczyzn instynkty samorealizacji erotycznej. Ponadto bywają oderwane od wrażliwości, ale i na nie małą skalę wśród kobiet, o czym mnie przekonują moje badania. Wręcz mnie zdumiało to początkowo. Kobiety i mężczyźni mają cechy, które ich bardzo różnią i upodobniają do siebie. W końcu w obu przypadkach to ten sam, ludzki gatunek. Człowiek to brzmi dumnie, umie kochać, poświęcać się. Człowiek to i brzmi haniebnie, na co jest wiele dowodów w historii. Każde życie ma światła i mroki, nie można generalizować.
Nie ma w tym nic złego, przede wszystkim w sensie, że dla siebie, gdy kocha się ze sobą często - gdy się kocha danego człowieka. Czujesz wówczas, że taka relacja cię nie rani. Dotyk jest naturalny, jak "przyjaciela", który nie skrzywdzi, bo robi wszystko z uczucia, bo czuje miłość. To najlepszy, satysfakcjonujący sposób zbliżenia. Jak jesteś z kimś bliskim wytraca się siła popędu. Największą przyjemność sprawia ci relacja emocjonalna.
Osoba kochana jest twoim przyjacielem. Trzeba też w związku się przyjaźnić.
Człowiek ma potrzebę kochania, obdarowywania, starania się dla kogoś. Człowiek jest głęboko nieszczęśliwy, gdy podejmuje życie dla siebie tylko. Inwestujemy w innych i zyskujemy dużo więcej - czujemy, że funkcjonujemy w bliskich relacjach. To najlepsze źródło bezpieczeństwa psychicznego.
Miłość poskramia naszą naturę. Stajemy się bardziej wrażliwi i delikatni (zarazem stanowczy i wyraziści, ukształtowani, określeni). Jak kogoś kochasz mówisz do niego ładnym językiem, a nie jak osoba pchana popędami, swoimi pierwotnymi potrzebami - bez otoczki wrażliwości wpychasz się między czyjeś nogi i wpychasz, i nic więcej nie umiesz zaoferować poza tym chamskim, jakby bez żadnego doświadczenia życiowego wybrykiem. Do relacji seksualnych trzeba dojrzeć, warto je odłożyć w czasie, by nie krzywdzić siebie i innych.
Wiele osób jest bardzo doświadczonych, ale fizjologicznie, bez rozwiniętej kultury intymnego spotkania z drugim człowiekiem. Jak człowiek rozbiera się przed tobą, obnaża swoją delikatność - jak go kochasz to się z nim kochasz zmysłowo, z taktem, wyczuciem, a nie rzniesz, posuwasz, bzykasz... Bliska osoba zasługuje na najwyższy szacunek. To warunek zaufania i otwarcia się (nasza kultura i relacje ze światem, szczególnie sobą wymagają uporządkowania i aksjologicznego osadzenia). Masz największe doznania, gdy możesz zaufać, w atmosferze kultury. Wtedy się otwierasz.
Relacja wymaga czasu, jak kogoś kochasz nie rozkładasz mu nóg, bo chcesz go szybko i ostro zerznąć. Seks może być intensywny, może być mocnym doświadczeniem, ale trzeba zachować delikatność emocjonalną. Jak kogoś wyzywasz w seksie to jesteś na etapie zachowań wcześniejszych niż pierwotne. To zachowania po prostu prymitywne. Seks to czułość, bycie razem ze sobą najbliżej, głęboka rozmowa, która obnaża swoją indywidualność. Jest wiele osób zajmujących różne stanowiska, z różnym wykształceniem, na które to działa wulgarność języka erotycznego. To szukanie silnego pobudzenia seksualnego. To prosty sposób, prymitywny, mając na uwadze, że można mówić o duchowości seksu.
Na otwarcie w relacji seksualnej jesteś gotowy, gdy uznajesz (gotowy, ty, człowiek, piszę uniwersalnie) - że jesteś w stanie bez krzywdy, a z zadowoleniem, że nie jesteś sam - podzielić swoją indywidualność, podzielić się tym, kim jesteś z drugim człowiekiem. Jak jesteś poetą zabierz wybraną osobę na noc poetów, wieczór poetyki, napijcie się wina w kulturalnej atmosferze. Tak robiłam ze swoją partnerką, ale wolała jak jesteśmy wysoko w górach, tylko my, na ekstremalnych szlakach, co jakiś czas, bo wszyscy wokół i zamieszanie to nasza codzienność (to była rezygnacja, ale egzystencjalnie przyjemna). To warunki na bardzo udany seks. Do tego potrzebne jest skupienie i rozluźnienie.
Miłość i bliskość otwierają, czujesz się bliżej ludzi (zarazem bardziej strzeżesz swoich granic w relacji z innymi), choć więcej czasu spędzasz z wybraną osobą sam. Jesteś pewniejszy siebie, spada poczucie niepokoju egzystencjalnego (oczywiście w miłości i podnosi się czasem poziom różnych emocji). Psychiatra powiedziała mi, że nie ma recept na lęki egzystencjalne, jak spełniasz się w intymnej relacji, to myślę, że to jest sposób, by sobie pomóc. Może to być intymna przyjaźń, w której się współodczuwa. Doświadczyłam tego fenomenu. Sądzę, że jest bardzo rzadki (może i być zastępnikiem bliskiej relacji, bo spełniasz się głównie w potrzebach psychicznych). To była przyjaźń ze znakomitą pisarką i psychologiem klinicznym - Barbarą Rosiek, która uważała, że jesteśmy pokrewnymi duszami. Umarła, zabierając część mnie do swojego grobu.
Każdy człowiek może odnaleźć zadowolenie w bliskości. Piszę o tym wszystkim, bo każda relacja seksualna, nie tylko homoseksualna domaga się głębokiego potraktowania i jest to relacja - człowiek i człowiek.
Człowiek nie może być szczęśliwy w celi samotności. Boży plan to organizacja człowiekowi życia w bliskości drugiego człowieka (relacji jest tu wiele do wyboru, nie tylko erotyczne). Najbardziej samotni przestajemy być, kiedy łączy nas z jedną osobą bliskość (zwłaszcza emocjonalna). Najbardziej sobą możemy czuć się patrząc w kochające nas oczy, jednego człowieka. Człowiek jest w pełnej relacji ze sobą i drugim człowiekiem, gdy jest on i tylko ta jedna osoba. Kochasz w jednym czasie tylko jednego człowieka tak, że go tym nie krzywdzisz, dajesz mu siebie - a on siebie i jest po równo. Miłość opiera się na sprawiedliwości. Miłość jest największym darem, bo jest się dla siebie, jest jedna intymność, z jedną osobą, dlatego jest to tak szczególna relacja. Nie częsta w życiu. Pokochać można niewiele osób miłością, w której spełniasz się i erotycznie.
Kochać możesz jednego człowieka, w tej najbardziej intymnej relacji. Nie można kochać dwóch mężczyzn, dwóch kobiet. Miłość jest wyjątkowa, bo jest w niej miejsce na jedną osobę.
Warto przeżyć miłość choć raz, zmienia nas, nawet jak ktoś okazuje się, że nie jest za dobry - dał ci to, co lepsze w sobie. Jak kochasz dajesz, co masz najlepsze. Lubisz napić się dobrego wina w oknie patrząc w noc nad miastem, jak inni śpią. Wino nie musi być drogie, by było dobre.
Największa przyjemność dla mnie to było zbliżenie z dojrzałą kobietą. Mój pierwszy raz w bliskości, który sprawił, że mam już doświadczenie był ze wspomnianą terapeutką, która była ode mnie starsza znacznie. Miałam ok. 26 lat, ona ok. 50. Nie żałuję tego pełnego zbliżenia i oddalania go w czasie. Wypracowała tyle czułości, ile umiała, niestety w tamtym momencie była bardziej zadaniowa. Emocje wzięły nad nią górę. Była dominująca i ostra. Ona nie dała mi oddalić się bez intensywnego zbliżenia. Umiała poskromić człowieka, była pewna siebie, tego, co chce i była zdecydowana, pragnęła bliskości i była bardzo zdeterminowana. Nikt nie mógł przewidzieć, ile potrwa relacja, miała być na stałe, ale życie rządzi się swoimi prawami, których właśnie nie można przewidzieć. Pozbawienie miłości zawsze boli, tej nieidealnej, ale jak przeważają cierpienia i zranienia - to nie ma sensu.
Ludzie miewają sporo problemów seksualnych, ale instynkt realizacji seksualnej głównie pokonuje bariery, jest silniejszy, owa energia, siła życia. Mężczyzna w wieku 60 lat wstydził się, bo chciał się realizować, a miał problemy z tym, że nie zawsze udało mu się pobudzić odpowiednio członka. Bał się wyśmiania. Znałam innego starszego mężczyznę, który był pewny siebie, maskował swój problem, ale jednak wiedziałam, że jest, bo obnażył się z jednoznacznymi faktami. Obaj mężczyźni to wykładowcy w wyższej uczelni. Jednego problem powodował nieśmiałość, drugi umiał budować swoje ego, na fałszywych przesłankach (to dwie skrajności). Duże znaczenie ma osobowość.
Istnieje potrzeba traktowania seksu seniorów jako naturalnego, prowadzenia poradnictwa i przełamania owego tabu. Bliskość jest potrzebą w każdym wieku.
Jak kogoś kochasz nie potrzebujesz udziwnień, ale to normalne, że czasem chcesz inaczej, może właśnie doświadczyć mocnych bodźców (wiele zależy od nastroju). Nie zawsze musi być tak samo, zresztą za każdym razem jest inaczej, bo chodzi przede wszystkim o stan emocji i świadomości. Życie nie znosi powtórek.
Z moją partnerką polubiłam się kochać przy zmysłowej, bardzo głębokiej muzyce. Dodatkami były kadzidła, to wszystko nauczyłam się lubić z czasem. Wszystko ma znaczenie, jak się starasz - odpowiednio zmrożone wino. Detale są ważne, że możesz sobie pozwolić z drugą osobą na to, co lubisz. To bardzo ważny element dopasowania - że czujesz jak ta osoba, lubisz taki, nie inny seks, pobyt wspólny w górach, spacer po obrzeżach w klimatycznym Krakowie (trzeba dać sobie szansę polubić nowość codzienności, którą oferuje ci drugi człowiek). Na udany seks składa się całość wspólnych doświadczeń. To nie ma sensu, gdy trafiasz do sypialni, nie masz kontekstu doświadczeń, które cię unoszą o ten przynajmniej poziom wyżej ponad to, co masz na co dzień. Trzeba się postarać. Jak masz czas wymyślać coraz inne rzeczy w łóżku, a nie masz pomysłu na przyjemne popołudnie poza domem - niewiele jest z tej relacji doznań. Ważne jest, by wychodzić z mieszkania. Zupełnie inny jest seks jak wrócisz do mieszkania, po ciekawie spędzonym dniu, położysz się w przyjemnym odetchnieniu obok człowieka, który się wysilił, by być z tobą w miejscu, jakie stwarzało intymną przestrzeń na rozmowę, a może i zbliżenia. Jak nie poznasz się z drugą osobą - seks jest wręcz nieprzyjemny, jak łączy was tylko, co zrobicie w łóżku, w jakiej pozycji.
Na pierwszym miejscu w łóżku jest to, co w życiu - drugi człowiek i jego dobro.
Seks nie musi być wcale intensywny, by dać ci spełnienie. Ważne jest, że kładziesz się nago, jak się urodziłeś obok drugiego człowieka, budzisz się obok niego i możesz wtulić. To łagodzi wszystkie bóle, szczególnie te, na jakie nie ma lekarstw - egzystencjalne. Wiesz, że spędzasz czas, życie najlepiej - w bliskości z drugim człowiekiem, przeżywając ową relację. Szczęście i jego brak to nasze relacje lub ich brak. Człowiek samotny nie jest szczęśliwy. Może mu się tylko czasami tak wydawać. Każdy potrzebuje trochę skupienia, ale samotne życie to cierpienie i brak realizacji. Basia Rosiek mówiła, że lubi samotność, ale tęskniła jak nie widziałyśmy się dłużej, nie rozmawiałyśmy. Ważne jest, jakie kontakty tworzymy, z kim. Dają nam oparcie i siłę do życia, schronienie, wytchnienie. O ile to są dobre relacje.
Najlepiej przeżyty czas jest z drugim człowiekiem, to jakbyś żył podwójnie.
Dziś, kiedy ludzie mają tyle informacji o antykoncepcji, łatwo zdobyć wiedzę o różnych pozycjach, dodatkach do seksu - jest potrzeba przeniesienia tego wszystkiego w głębię egzystencjalnych trybów życia ludzkiego.
Dziś jest potrzeba rozmowy o świadomym wyborze partnera, wiedzy, jaki tryb życia, który podzielimy z drugim człowiekiem da nam pełnie szczęścia. Tak, trzeba popróbować w relacjach, ale nie krzywdząc. Nie bój się odejść. Większą krzywdę zrobisz udając, zabierając czas daremnie, aby ta druga osoba i nie mogła poznać właściwej.
Występuje potrzeba rozmowy o seksie, jak o wszystkim, bez obsesji i bez zacofania, że to coś złego. To jest coś złego, co sprawia, że rodzi się nowe życie? Ale seks daje ci również nowe życie - tobie, duchowe. Seks cię stwarza dla drugiego człowieka i otwiera bardziej na innych ludzi. Oczywiście nie tylko seks, bo głównie miłość i szacunek do ludzi, troska i odpowiedzialność.
Dużo się mówi obecnie w jakiej pozycji, jak długo, co pomoże... Za mało się mówi w XXI wieku o kulturze spotkania intymnego. W seksie trzeba rozpatrywać warstwę aksjologiczną. Jeśli człowiek jest dla ciebie płytki - co to za seks? To porażka. Trzeba myśleć o tym, by unikać takich łóżkowych porażek. Kłaść nacisk na jakość, nie ilość.
Znałam lekarkę o niespożytej energii seksualnej. Lubiła bardzo seks, chciała się oddawać (miała dominujący charakter, twardo stąpała po ziemi, zaradna kobieta). Nie czuła się w tym przedmiotowo. Działał instynkt spełnienia seksualnego (nie miała dużej wrażliwości). Sądzę, że potrzebowała dużo seksu, bo nie miała dobrego seksu. Miała braki mimo dużej ilości stosunków. Nie miała zakotwiczenia emocjonalnego, szukała młodej kobiety, by stworzyć nowe życie, także miłosne. Była biseksualna. Problem w tym, że chciała stworzyć dom z młodą kobietą i potrzebowała czasem seksu z mężczyzną. Tłumaczyła, że nie da się stale uprawiać seksu, penetrując pochwę. To jej odpowiedzi na moje różne pytania. Znałam relacje, że mężczyźni brali doping, kochali się z partnerką długo. Wydawało się, że to nie będzie miało końca (relacja jednej kobiety). Dla kobiety to się kończy tym, że jest mocno obolała, zmaga się z pieczeniem miejsc intymnych, otarciami. To duży problem.
Nawet jak jesteś pedagogiem i rozmawiasz neutralnie - ludzie napierają, chcą wykorzystać każdą okazję, otwartość.
Jak jest teologia moralna to jest ona powiązana z seksem też i nie jest to powód do zgorszenia, to dosyć oczywiste. Dojrzała nauczycielka polskiego, moja współpracowniczka, która spędziła młodość badając archiwa europejskie, malarka, wielbiąca to, co estetyczne, piękne, wiedzę, bogactwo kultury, tłumaczyła mi, gdy piłyśmy w barze alkohol i ulegałyśmy jego działaniu, że Bóg cię nie odrzuca, Bóg cię stworzył, na swoje podobieństwo. Bóg stworzył człowieka dla człowieka, jakby gorszyło Go nasze zbliżanie się do siebie - nie dałby nam daru bycia razem. Bóg nie chciał samotności człowieka.
Doceniam podejście różnych nauk i refleksja teologiczna ma swoje miejsce w naukach społecznych. Jest piękną dziedziną i bardzo potrzebną, ale gdy się realizuje empatycznie-rozumnie, przez światło miłości.
Rodzisz się człowiekiem i umierasz człowiekiem, nic tego nie zmieni. W oczach Boga każdy człowiek jest tak samo ważny. Bóg nie rezygnuje tak łatwo z człowieka, jak to ludzie robią sobie. To jest dojrzałość Boga, który powołuje człowieka, jest Stwórcą jego duszy, która nie zna śmierci. Raz stworzony nigdy nie umierasz, bo Bóg dał ci życie i nie chce cię go pozbawić (ale człowiek może odrzucić dar życia, skorelowany z miłością), działa sensownie, kiedy człowiek łatwo popada w absurdy i proste myślenie, bez złożonych problemów. Bóg stworzył świat różnorodny, kolorowy, dla człowieka. Stworzył człowieka dla człowieka, by żaden człowiek nie czuł się sam (bez siebie nie możemy istnieć). Bóg stworzył ci duszę, dał ci życie - jako akt miłości. Najdoskonalszy akt - jest wzorem, by dawać sobie swoje życie, dzielić się tym, co mamy, sobą szczególnie. Szczególnie dzielmy się swoim życiem duchowym, to pełnia życia.
Bóg dał ci życie prawdziwe, pełne, które nie przemija. Bóg dał ci serce życia - duszę, nie odrzucaj tego. Dbasz o ciało, dbaj więc i o duszę. Nie myjesz jednej nogi przecież. Obmycie duchowe jest ważne. Refleksja cię odradza.
Twoje pragnienie miłości to twoja natura - zawsze ludzka. To, co jest w człowieku jest wspólne nam wszystkim.
Jak kochasz człowieka - to ty już nie jesteś sam i on. Dajesz człowiekowi najpiękniejszy dar, dajesz siebie, swój czas, swoje życie, swoje emocje, to, kim jesteś. Dzielisz się sobą. Człowiek nie został stworzony do samotności. Nie wierzę w powołanie do samotności. To niezgodne z samymi zapisami Biblii i społeczną naturą człowieka. Ludzie nie potrafią żyć bez siebie, sami.
Każdy człowiek ma prawo wyboru, jak chce żyć, z kim chce żyć. To naturalne prawo życia. Presja zakładania rodziny jest niezgodna z zamierzeniem samego Boga. Bóg dał prawo wyboru - mamy jedno doskonałe prawo - kochać siebie. Tu nie wprowadzono podziału, kogo masz kochać. Kocha się człowieka. Kochasz, bo kochasz. Miłość nie ma nic z ekonomii, którą chcieliby wprowadzać duchowni. Wielu z nich dobrze żyje na biznesie religii. To największa obraza i odraza dla Boga, wykorzystywać Go jak przedmiot do zdobywania środków na swoje utrzymanie, bez uczciwej pracy, proklamując zakłamywanie Biblii. Biblia jest czytana według interesów, walki wpływów, parcia do władzy. To wszystko wielka obraza nie tylko dla Boga, ale także dla dzieła stworzenia. Prawdy szukaj w sobie, sam rozwijaj relację z Bogiem, swoją intymną, jeśli nie chcesz łatwo stracić wiary przez pośredników.
Lepsze jest życie w relacji bez ślubu niż masowe rozwody, łamanie przyrzeczeń przed Bogiem. Nie każdy jest stworzony do małżeństwa. Udane małżeństwo, pełne miłości jest wielkim darem. Nie istniało małżeństwo w świecie człowieka pierwotnego, kobiety rodziły dzieci, przez to jesteśmy.
Duchowa osnowa życia seksualnego jest bardzo ważna. Jeśli kogoś kochasz pragniesz jego szczęścia. Nie inne jest podejście Boga do człowieka. Jak kogoś kochasz nie zabierasz mu wolności, człowiek decyduje o sobie. Nie można być szczęśliwym, gdy jest się niewolnikiem. Nie można być niewolnikiem spłyconych religii, pracując na utrzymanie duchownych. To tylko taki garb, który zasłania bogactwo świata, jaki dał ci Bóg, bo cię kocha. Oczywiście są ludzie duchowni blisko Boga, jak różni inni, ale nikt nie ma na Niego monopolu.
Prawo Boże nie ocenia, która miłość jest lepsza. Ludzie mają siebie kochać, czyli dbać o siebie. Wszystko jest sprawdzane do seksu. To jest zakorzenione w człowieku. Reprodukował od początku gatunek. Rodzina była najważniejsza (od określonego czasu tak dalej jest), a może jej funkcja rozrodcza, to, że daje życie? (ale życie dawane jest i poza rodziną). Miłość nic nie musi, nie musi nic dawać, może (miłość nie równa się zapładnianie, to wynik stosunku, który nie musi mieć nic wspólnego z miłością). Nie można umniejszać ludzi, którzy nie rodzą. Ich miłość jest miłością na równych prawach. Miłość nie może się sprowadzać do rachunków korzyści społecznych. Miłość nie jest wyrachowana, nie ma nic z ekonomii. Miłości nie można sprowadzać do aktów seksualnych, które dają życie. Miłość jest relacją duchową, nie zna śmierci, miłość jest doskonałym darem Boga, pakietem w duszy, na dobre, udane, szczęśliwe życie (pakiet ten nie zna limitów, możesz go pomnażać). Miłość to stan ducha, miłości nie należy spłycać do prokreacji. Miłość sami duchowni ograniczają do aktów seksualnych, stawiają ją na piedestale, bo daje życie. Bóg daje życie, duszę człowiekowi. Duchowni nawet nie mówią o miłości, bo kocha się za nic, można pokochać każdego. Duchowni mówią o formalnym związku, seksie bez zabezpieczenia, powoływaniu życia, poczynaniu go, które często jest uśmiercane. Ludzkie jest, że człowiek panuje nad swoją rozrodczością. Duchowni krytykują, że ludzie nie zapładniają się, wielu nie stać na wychowanie dzieci. Często z tego powodu decydują się na aborcje. To zawsze wielki dramat, dlatego właściwe jest opowiedzenie się za kontrolą nad skutkami życia intymnego. Antykoncepcja jest sposobem, by wybierać mniejsze zło, unikaniem unicestwiania dzieci nienarodzonych. Świadoma płodność jest potrzebą, ograniczanie ilości narodzin, aby można było życie rozwijać, chronić, by było chciane i kochane (świat na raz nie może przyjąć więcej istnień niż to jest w jego możliwościach dania im perspektyw do przetrwania). Nawoływanie do seksu bez zabezpieczenia jest pomyłką, przemocą duchową, brakiem szacunku do podmiotowości człowieka, który rodzi, kiedy chce. Wielu duchownych jest pośrednio odpowiedzialnych za aborcje, za niechciane ciąże, bo są za realizowaniem seksualności bez kontroli skutków. Nie mają doświadczenia w życiu w rodzinie, ale chętnie radzą niepraktycznie. Jestem zwolenniczką wykluczenia aborcji zupełnie, antykoncepcji, która nie szkodzi, jej ulepszania, bo widzę w tym jakieś rozwiązania. Ale jestem największą zwolenniczką relacji opartych na zaufaniu, trosce, szacunku, miłości. Nie stawiania seksu na pierwszym miejscu, ale siebie. Seks jest ważny, ale może się tak potoczyć, że tracisz sprawność i twoje możliwości są znacznie mniejsze. Ale i tak cieszysz się bliskością, szczególnie emocjonalną, dotykiem, przytuleniem, pocałunkiem, to ważne i nazywa się czułością. Objawami miłości są czułość, szacunek, delikatność, a nie wydolność seksualna i płodność. Ceni się bardziej rodzicielstwo biologiczne niż duchowe, a nie każdy człowiek jest płodny. Oczywiście trzeba akcentować, że brak intymności oddala emocjonalnie.
Teologia jest powiązana z etyką. Jak wybierasz dobro to nie skazujesz na nieludzkie zapładnianie, bo mechaniczne, jak człowiek nie jest gotowy, by przyjmować dzieci na świat. Kochasz i chcesz się zbliżyć - ale ludzie to nie maszyny do robienia dzieci. Aborcja jest tragedią. Lepiej jest założyć prezerwatywę niż wyciągać rozwijający się płód w dziecko z łona matki, zabijając poczęte życie. Poczęcia się unika (jak się go nie chce) - nie jest lepsze, aby zbliżać się w związku, co jest normą - i uśmiercać istnienia. Obowiązkiem etycznym człowieka jest kontrola płodności, zupełne wyeliminowanie aborcji, szacunek do każdego życia, szczególnie swojego nienarodzonego, bezbronnego dziecka. Tutaj jest potrzebna szczególna wrażliwość.
Nawet Bóg musiał zachować umiar stwarzając, aby nie wprowadzać w działo stworzenia elementów destrukcji. Musiała być równowaga. Płodność podlega racjonalności, tak jak Bóg tworzy człowieka w sposób przemyślany - tak człowiek wie, ile dzieci może wychować w dobrych warunkach, aby wychować je do możliwości przetrwania w życiu.
Dziś często jedynym ograniczeniem stają się własne blokady psychiczne. To nie jest wizja idealistyczna. Kiedyś wiele dzieci umierało. Dziś medycyna jest w stanie ratować masowo istnienia. Kiedyś to nie było realne. Wierzę w czas, w którym będziemy w stanie wpływać na prawidłowy rozwój płodu z dużym powodzeniem, że aborcje będą wypierane, że będziemy żyć w lepszych czasach, które nie będą zmuszały człowieka do dramatycznych wyborów. Wierzę w proces ograniczania aborcji do minimum, to warunek poszanowania dla życia, siebie, nas, ludzi, względem siebie samego i innych. Dużym problemem jest też trauma matki po aborcji. To normalne, że ktoś nie chce z jakiś względów dziecka, nie planuje, ale aborcja jest już poważnym problemem. Trzeba mówić o świadomości, sposobach w pełni bezpiecznego seksu, a nie skupiać się na promowaniu aborcji jako rozwiązania powszechnie dostępnego.
Może przyjdzie taki czas, że nie będzie dylematów - będzie można wpływać na leczenie najcięższych wad płodu lub unikać ich rozwoju. Medycyna dokonuje rzeczy, które kiedyś były niemożliwe i nie do pomyślenia. Możemy sobie i w kwestii priorytetowej, bo życia postawić najwyższe cele. Właściwy jest proces eliminowania aborcji z życia ludzi. Trzeba pomyśleć o tym, by nie dopuszczać do niechcianych ciąż, a nie proklamować aborcje jako rozwiązywanie problemów.
Kobieta jest innym światem niż mężczyzna. Są oboje ludźmi, jednak różnią się psychicznie i sposobem doznawania cielesności zmysłowo, szczególnie w warstwie intymności.
Kobiety kochają mocno i potrafią przejść z silnej miłości do silnej nienawiści. Dla kobiety uczucia są bardzo ważne.
Seks kobiety z kobietą jest bardzo intensywny, to oddziaływanie na swoją psychikę, podobny sposób odczuwania. Taki seks jest naturalny.
Wyruszyłam w czasie studiów, bo poznawać ludzką intymność, widząc ją naocznie. Jechałam ulicami Krakowa z lekarzem, jego zabytkowym, białym samochodem sprowadzonym ze Stanów. To była prawdziwa limuzyna. Zatrzymywał się u pacjentów na wizyty domowe. Nie wiem, ile miał lat. Miał już siwe włosy. Mówił mi o badaniach, że większość kobiet jest biseksualnych, mają naturalny pociąg kobiety do siebie, jednak ograniczenia kulturowe przeszkadzają im w realizacji siebie i często są siebie nieświadome. Przywoływał badania naukowe, według których wynikało, że ok. 30% kobiet jest jedynie heteroseksualna. Dziwił się, że nie jestem nim zainteresowana. Twierdził, że kobiety lubią siwiznę, dojrzałych mężczyzn.
Kobiety są w stanie stworzyć ze sobą bardzo silną i głęboką relację emocjonalną, odczuwają podobnie (wszędzie potrzebna jest równowaga, by nie zranić). Sądzę, że mężczyzna może być tylko partnerem, z którym tworzy się dom. Jednak kobiety potrzebują porozumienia i zrozumienia. Świetnie odnajdują je ze sobą, potrzebują bliskich przyjaźni kobiecych. Wiele kobiet przyznawało mi, że decydowało się na bliskość w dzieciństwie z koleżanką, całowały się, ale także znam opowieści o wzajemnym penetrowaniu sobie pochwy. Seksualność dzieci i dziś jest trudnym tematem do rozmowy. Seksualność dzieci jest, ale realizacja seksualności człowieka wymaga dojrzałości. Nie ma zgody na seks dzieci.
Oczywiście kobiety potrzebują siebie, ale to nie znaczy, że nie ma dopasowań, w jakich kobieta spełnia się z mężczyzną. Niemniej wiele potrzebuje towarzyszek, przyjaciółek domu.
Lekarka powyżej 40 roku życia opowiadała mi, że często w dzieciństwie, jak to sama określiła wpychała palce do pochwy koleżanki, a ona jej robiła to samo. Dojrzała polonistka, mężatka, matka syna mówiła mi, że jak miała 13 lat całowała się namiętnie ze swoją koleżanką. Mówiła, że mężczyzna patrzy, by tylko "zerznąć" kobietę. Była rozczarowana mężem i dążyła do rozwodu, ale nie miała warunków sama do utrzymania. Poświęciła się głównie rodzinie.
Pisałam z oficerem, który szukał uległej kobiety, jaka odda się zupełnie. Natknęłam się też na panią oficer, która twierdziła, że mundur działa na kobiety. Sądzę, że w ludziach działa siła stereotypów, uproszczonego myślenia, przez to ograniczonego.
Zachowane są antyczne przedstawienia, które ukazują naturalność zbliżeń kobiet w większym gronie, czy kobiet z mężczyznami. To był wielki manifest seksualności człowieka, darów płodności, co traktowano naturalnie. Do współczesności przeszliśmy wielką metamorfozę umysłu i obyczajowości. Na pewno nie warto wyzwalać się z tego, co człowiecze i stawiać na jakość relacji, szacunek do siebie, wyjątkowość więzi. To bardzo duża wartość, gdy człowiek potrafi się spełniać w jednej relacji seksualnej, to podejście podmiotowe, jesteś dla mnie ważny, dajesz mi szczęście, kocham ciebie - to wybór. Są ludzie, którym trudno o miłość. Znam relacje i potrzeby osób niepełnosprawnych, które szukały u mnie wsparcia, doradztwa. Niepełnosprawny mężczyzna wahał się, czy zdecydować się na seks gejowski, bo nie może spotkać otwartej partnerki (której nie przeszkadza jego niepełnosprawność, a otwartych mężczyzn spotkał w Internecie); miał potrzeby intymne, ale takie jak przytulenie, czułość, nie tylko seks. Radziłam mu, by nie robił rzeczy, która jest sprzeczna z jego tożsamością, bo tak można wyrządzić sobie krzywdę. Wyjaśniał, że pragnie właśnie bliskości z kobietą, że może być też niepełnosprawna.
Jest problem z przedstawieniami homoseksualnych mężczyzn i dziś. Do dziś kultura nie może tego przerobić. Wymaga się męskości od mężczyzn, ale błędnie ją rozumując.
Znam studenta, który lubi się sprzedawać kobietom i mężczyznom. Powiedział, że lubi czuć się męską prostytutką.
Każdy człowiek ma prawo mieć obok siebie innego, miłość zawsze jest szlachetna. Jak mówi się dziś o homoseksualistach często przywołuje się dewiacje. One są w różnych środowiskach. Są wzory ludzi, którzy się kochają, bez względu na płeć, szanują siebie i drugą osobę w tej relacji.
Miłość zawsze jest szlachetna. Miłość jest prawem każdego. I dewiant ma swoje potrzeby, ale kochać to zawsze szanować, troszczyć się, ufać sobie. Miłość jest szlachetna, nie ma w niej małych, podłych, dziwnych zachowań. Miłość jest uczciwością i wartością, nie ma w niej brzydoty. Nie nazywajcie miłością byle czego i dewiacji.
Jest jedno wytłumaczenie miłości, kocham cię, bo cię kocham, bo cię pokochałem. Miłość nie jest wyrachowana, nie stawia warunków.