Sekrety zza kulis - Jacek Kałucki
Kup ebooka
44.99 zł
35.99 zł
(33,90 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
PRZEDMOWA
Jacek Kałucki, aktor, dramatopisarz i człowiek obdarzony dużą dozą poczucia humoru, napisał książkę, po której zamknięciu skłonni jesteśmy zakładać, że mógłby za Ludwigiem Wittgensteinem zawołać: "Powiedzcie im, że miałem wspaniałe życie!". Oczywiście, że to zbyt proste stwierdzenie. Jacek jest rozsądnym narratorem, który snując opowieść o teatrze i epoce, przez którą przeszedł nie zawsze suchą stopą i nie zawsze o suchym aparacie wymowy, opowiada tak, aby radości było więcej niż przykrości, a wesołe dominowało nad smutnym.
Jacek snuje wspomnienia, które zamieniają się w anegdoty, i opowiada anegdoty, które są wspomnieniami. Ponieważ jegomość ma talent i rozsądnie wyznacza proporcje, lektura sprawia wiele przyjemności, ale i prowokuje do zadumy. Czytelnik daleki od świata teatru, filmu i telewizji dowie się, jak jest on dziwny, zabawny i czasem bardzo skomplikowany. Historycy filmu i teatru dotrą do ogromu cennych informacji o przygodach, które rzucają światło na ostatnie pięćdziesięciolecie naszej narodowej kultury.
A ktoś taki jak ja, o którym można by powiedzieć, że przeszedł równoległy szlak bojowy, będzie na zmianę śmiać się i płakać. Śmiać, bo przecież ludzie, o których opowiada Jacek, byli właśnie tacy - ekstrawertyczni, dowcipni, zwariowani i czarujący. Płakać, bo wielu z nich już nie ma, jak na przykład śpiewającego, komponującego muzykę i słowa aktora, naszego wspólnego przyjaciela, Jana Jangi-Tomaszewskiego. To on na setnym przedstawieniu "Operetki" Witolda Gombrowicza w warszawskim Teatrze Dramatycznym pozwolił sobie zawołać do Piotra Fronczewskiego: "Nie rycz, hrabia, nie rycz, ja znam te twoje numery!", co było subtelną parafrazą bardzo popularnej, śpiewanej wtedy przez Piotra piosenki "King Bruce Lee - karate mistrz" i jako żywo nie zostało napisane przez Gombrowicza. Ponieważ akurat byłem na tym (tradycyjnie nietypowym) przedstawieniu jako widz, zapewniam, że między innymi dlatego warto chodzić do teatru. I widownia, i obecni na scenie aktorzy przeżyli parę chwil czegoś takiego... Powiedzmy, że przeżyli katharsis (według "Poetyki" Arystotelesa katharsis to rodzaj oczyszczenia duszy poprzez przeżycie uczuć litości i trwogi). Właśnie. Czytałem tę książkę z przyjemnością, popsutą tylko przez jedno uczucie - wciąż miałem ochotę wygłaszać jakieś komentarze, dorzucać swoje wspomnienia, przerywać Jackowi, mówiąc: "a pamiętasz...". Zarywając noc, przeczytałem "Sekrety zza kulis" jednym tchem.
Jacku, zazdroszczę Ci, że się zmobilizowałeś i że spisałeś ten żywot człowieka poczciwego na tle epoki, a nawet kilku epok. To bardzo szlachetna gawęda szlachecka.
Maciej Wojtyszko
TYLKO W TYM MIEJSCU AUTOR SIĘ TŁUMACZY
Uległem namowom moich Przyjaciół, Kolegów, Znajomych i... postanowiłem spisać różne, nieznane dotąd zdarzenia artystyczne, które przytrafiły mi się w teatrze, filmie i... nie tylko! Z reguły są to zabawne historie, które często w trakcie trwania wcale takie nie były. Na przykład moja przygoda z panią Ireną Kwiatkowską, którą opisałem w niniejszej książce, to był wtedy totalny dramat! A dzisiaj? Sam się z tego śmieję.
Wspominam sytuacje, które przeciętnemu odbiorcy mogą nie wydać się humorystyczne, ale uwierz mi, Drogi Czytelniku, że ten zawód, teatr, scena, estrada, plan zdjęciowy rządzą się swoimi prawami. Czasem mała, niewinna sypka, czyli przejęzyczenie, wywołuje u partnera śmiech nazywany w aktorskim slangu "zgotowaniem". Po raz pierwszy doświadczyłem tego w szkole teatralnej na próbie egzaminu trzeciego roku, gdzie w kulminacyjnej scenie Romeo przejęzyczył się i zamiast "Czarna pieczaro, o! ty wnętrze śmierci..." powiedział "śmierdzi" - nie dało się tego dnia kontynuować próby. Tym bardziej że nad "zwłokami" Julii stała cała nasza grupa. Później wystarczyło, że ktoś zmarszczył nos albo "martwa" Julia zaczęła dygotać... wybuchała salwa śmiechu!!! A w życiu... po chwili przeszlibyśmy nad tym do porządku dziennego.
Są także dowcipy, które OD ZAWSZE robili sobie nawzajem aktorzy. Owe żarty to nierozerwalna część teatru oraz doświadczenie zawodowe, nieprzekazywalne w żaden inny sposób, jak tylko w formie opowieści lub odręcznego zapisu. Czasami zostały zarejestrowane na taśmie, ale to tylko przy okazji kręcenia filmu i dubli, które nie weszły do montażu. Sporadycznie są wykorzystywane (głównie w komediach) na zakończenie projekcji wraz z napisami końcowymi. Ten zabieg jest bardzo lubiany przez widzów i bywa, że owe odrzucone fragmenty (outtakes) są zabawniejsze od filmu.
Ponieważ bardzo często różne zdarzenia czy anegdoty są przypisywane niewłaściwej osobie lub przeinaczane, postanowiłem zebrać tylko te, w których sam uczestniczyłem, albo takie, które znam z relacji głównego bohatera. Występują tu między innymi: Ewa Demarczyk, Bożena Dykiel, Krystyna Janda, Irena Kwiatkowska, Anna Polony, Ewa Wiśniewska, Piotr Fronczewski, Gustaw Holoubek, Tadeusz Łomnicki, Zdzisław Maklakiewicz, Wojciech Pokora, Andrzej Wajda i wiele innych znamienitych postaci polskiej kultury.
Jednocześnie jest tu zawarty spory wycinek mojego prywatnego i zawodowego losu, który sam sobie zgotowałem. :)
Jacek Kałucki