Wstęp
Rudolf przewrócił się na lewy bok.
Jak co noc męczył go ten sam koszmar - jego znienawidzony brat Maciej przejmuje tron. Za każdym razem sen przybiera nieco inną formę - Rudolf jest przez Macieja podstępnie truty, duszony lub wrzucany do zagrody z lwami. I chociaż zawsze okazuje się, że był to tylko zły sen, to niezmiennie powoduje u cesarza przyspieszone bicie serca i duszności, a łzy cisną mu się do starych, pomarszczonych oczu. Taki koszmar na długo pozostaje w umyśle Rudolfa, a po niespokojnej nocy nie daje mu wytchnienia nawet za dnia. Z tego powodu cesarz jest wiecznie zmęczony, a jego umysł i organizm nie znajdują czasu na regenerację.
A wszystko to z powodu przepowiedni.
Rudolf przyjmuje przepowiednie astrologiczne za pewnik, ich wypełnienie się jest dla niego jedynie kwestią czasu. Co gorsza, autorem tej najstraszniejszej, która zaburza cesarski sen, jest sam Tycho Brahe - nadworny astronom o światowej renomie. Przekazał Rudolfowi wyraźnie, że straci on koronę na rzecz prawowitego spadkobiercy. Gwiazdy nie kłamią. Teraz, gdy cesarz jest w podeszłym wieku i jasne stało się, że nie doczeka się (legalnego) potomstwa, jego spadkobierca, a zarazem największy wróg i sprawca wszystkich koszmarów jest tylko jeden - Maciej.
Rudolf znów budzi się ogarnięty atakiem paniki. Z trudem siada na cesarskim łożu i opiera się o jedwabną poduszkę ozdobioną przez najlepszych hafciarzy w Europie. Pokrywają ją symbole i znaki, które miały zagwarantować cesarzowi spokojne noce, ale najwyraźniej nie działają tak, jak powinny. Rudolf potrzebuje dłuższej chwili, żeby uspokoić oddech i bicie serca. Dziś znów nie będzie miał na nic siły i odwoła wszystkie ważne spotkania. Postara się jednak wstać i odprawić swoje codzienne rytuały. Wierzy bowiem, że to one przedłużają jego żywot i choć na chwilę odganiają demony kotłujące się w jego głowie od lat.
Wciąż oparty o poduszkę zerka na bogato rzeźbioną włoską skrzynię z drewna, stojącą obok jego łoża. Nadal leży na niej otwarta księga - zapisanych w niej zaklęć jeszcze wczoraj kazał swoim podwładnym użyć przeciwko własnemu bratu. Picatrix - jedna z najstarszych ksiąg magicznych w kolekcji Rudolfa i z pewnością najcenniejsza z nich. Nawet świadomość, że księga znajduje się obok, sprawia, że cesarz czuje w sobie moc, która tli się gdzieś głęboko w jego ciele. Poprzedniego dnia z jednym ze swoich lekarzy przybocznych rzucał z Picatrix wybrane zaklęcia, które miały sprowadzić na Macieja nieszczęście. Rudolf poprzysiągł sobie bowiem, że do końca swoich dni będzie robił wszystko, żeby nie oddać bratu tronu. Nie mógł pozwolić na to, żeby to Maciej przejął dzieło jego życia. Nieopodal skrzyni na podłogę spadło pawie pióro z ostro ściętą końcówką. Obok księgi leżał kunsztownie zdobiony dzwonek. Oba przedmioty odgrywały ważną rolę we wczorajszym rzucaniu klątw zapisanych w magicznej księdze. Większość kosztowności i cudowności z kolekcji Rudolfa znajdowała się w Kunstkamerze, jednak najcenniejsze rzeczy - te, które dawały mu siłę do przetrwania kolejnego dnia - trzymał zawsze przy sobie.
Wreszcie wygrzebał się spod kołdry i powoli zsunął na podłogę obolałe, opuchnięte nogi. Nadal nie czuł się dobrze, ale zdawał sobie sprawę, że nie ma co liczyć na dobre samopoczucie, kiedy od tylu lat jest się w tak złym stanie fizycznym i psychicznym jak on. Zresztą nikt tego nie zrozumie. Bo czy ktoś jeszcze musi się zmagać z życiem w cieniu śmiertelnej klątwy? Dzisiaj Rudolf znów stawi czoła kolejnemu dniu z nadzieją, że nie będzie on jego ostatnim.
Krzywiąc się z bólu, sięga po złoty dzwonek i dzwoni po służbę. Natychmiast pojawia się dwóch dworzan, którzy chyba przez całą noc musieli czuwać pod jego drzwiami. Należą oni do niewielu osób oglądających jeszcze oblicze cesarza. Rudolf od dawna nie przyjmuje bowiem posłów ani innych ważnych gości. Nie ma do tego głowy. Czymże są polityka i sprawy państwowe, gdy jego życie jest zagrożone?
Dworzanie zaczynają się zajmować toaletą cesarza, tymczasem nadworny astronom Tycho Brahe lokuje się ze swoimi instrumentami astronomicznymi przy oknie, aby jak co dzień postawić cesarzowi horoskop. Garderobiany ubiera Rudolfa w bogaty czarny strój i szeroki kapelusz, pod którego rondem monarcha będzie mógł się schować przed ciekawskimi spojrzeniami poddanych. Na koniec służący przymocowuje cesarzowi sztuczną brodę: od niedawna zasłania nią zniekształcenie jego twarzy wynikające ze schorzenia kości - to kolejna przypadłość, z którą się zmaga. Mogłoby się wydawać, że Rudolf kolekcjonuje różne dolegliwości tak samo jak dzieła sztuki i rzadkie przedmioty.
Kiedy zna już swój horoskop i jest ubrany, odprawia dworzan. Ostatnie poprawki przed opuszczeniem komnaty zawsze robi sam. Nie chce, żeby ktokolwiek wiedział, gdzie przetrzymuje swoje najcenniejsze talizmany. Nikomu nie ufa.
Gdy tylko zamkną się drzwi, Rudolf podważa kawałek marmurowej posadzki i z zagłębienia pod nim wyjmuje korzeń mandragory, do złudzenia przypominający małego człowieka, oraz szklaną ampułkę zawieszoną na jedwabnym czerwonym sznurku. Korzeń chowa do wewnętrznej kieszeni brokatowego dubletu - zapewni mu nietykalność. Sznurek z ampułką wypełnioną eliksirem życia zawiązuje wokół szyi i wsuwa pod spodnią koszulę - w razie niebezpieczeństwa czy okaleczenia będzie jego ostatnią deską ratunku. Na końcu patrzy na swój palec opuchnięty od choroby stawów. Wsuwa głębiej piękny emaliowany pierścień z przedstawieniami dwunastu znaków zodiaku, wykonany ze stopu siedmiu najcenniejszych metali. Zadaniem pierścienia jest odstraszać złe moce i chronić cesarza przed niektórymi bólami i przypadłościami. Bez swoich talizmanów Rudolf nie przekroczyłby nawet progu cesarskiej sypialni.
- - -
Okultystyczne przekonania i zainteresowania cesarza rzymskiego Rudolfa II Habsburga (1552-1612), ukazane w powyższej fabularyzowanej charakterystyce, przez długie lata traktowano w dyskursie naukowym jako element jego osobliwej manii prześladowczej, opętania i chorób psychicznych. Tymczasem ezoteryczne pasje oraz działania, którym oddawał się i które finansował Rudolf II, oraz związane z nimi przedmioty, które z takim upodobaniem kolekcjonował, były niezwykle popularne na niemal wszystkich znaczących i wpływowych dworach europejskich od wieku XV aż po XVIII. Ze współczesnych badań wynika, że nie da się mówić o kulturze, sztuce i historii Europy nowożytnej bez uwzględnienia kwestii alchemii i wiedzy tajemnej. Przedstawione w tej książce opowieści z różnych krajów i różnych czasów, mieszczące się jednak w granicach epoki nowożytnej i kontynentu europejskiego, ukażą, jak powszechna była wówczas alchemia i dlaczego nie sposób interpretować nowożytnych wytworów kultury i różnych wydarzeń historycznych bez uwzględnienia jej wpływu.
Czym jest alchemia?
Alchemia, od początku swego istnienia hermetyczna i tajemnicza, do dzisiaj pozostaje czymś nieuchwytnym i wymyka się jakimkolwiek definicjom. Nic dziwnego, gdyż dopiero w drugiej połowie XX wieku rozpoczęto badania akademickie nad ezoteryką. Poza tym w różnych epokach, a często nawet w obrębie jednej epoki, używano słowa "alchemia" w odmiennych znaczeniach. Adepci alchemii zazwyczaj praktykowali w pojedynkę, nie dyskutowali na temat metod ani wyników swoich prac w szerszym gronie, dlatego każdy z nich mógł tworzyć specyficzne teorie i zupełnie inne działania uznawać za alchemiczne. Podanie jednej definicji alchemii jest więc w zasadzie niemożliwe. Zależnie od podejścia z alchemią łączyły się zupełnie różne założenia, teorie i praktyki, odmiennie opisywane w źródłach. W związku z tym, zamiast silić się na podanie jednej konkretnej definicji, warto przywołać jak najwięcej obszarów, które można z alchemią bezpośrednio powiązać, gdyż pozwoli to na jak najszersze spojrzenie na tę dziedzinę.
Problem zaczyna się już przy próbie zaklasyfikowania alchemii do jakiejś konkretnej kategorii. Czy uznać ją za protonaukę, pseudonaukę, paranaukę, a może po prostu naukę albo raczej wiedzę, poszukiwanie i dążenie do wiedzy czy też filozofię przyrody? Pierwsze określenie odnosi się oczywiście do założenia, że alchemia to wszelkie działania poprzedzające narodzenie się chemii i prowadzące do rozwoju tej nauki, ale takie tłumaczenie jest niewystarczające. Słowniki i encyklopedie nie pomagają, ponieważ można w nich znaleźć różne wyjaśnienia tego pojęcia. Poza tym słownikowe definicje alchemii dotyczą najczęściej jedynie starożytności i średniowiecza, podczas gdy cała nowożytność była równie przepełniona alchemicznymi rozważaniami i praktykami, co pokażą kolejne rozdziały.
Najważniejsze i najprostsze dla określenia, czym jest alchemia, wydają się wspólne cele jej adeptów. Głównym przedmiotem starań alchemików od samego początku była transmutacja metali, czyli przemiana metali nieszlachetnych w szlachetne, głównie w złoto. Wierzono, że można to osiągnąć za pomocą specjalnej substancji - kamienia filozofów. Wielu alchemików pracowało także nad wynalezieniem uniwersalnego lekarstwa oraz środka przedłużającego życie (który ponoć posiadał Nicolas Flammelus - właściciel kamienia filozofów i tajemniczego manuskryptu, dzięki którym miał żyć od XIV wieku do 1700 roku). Z uwagi na to, że kamień filozofów był konieczny do przeprowadzenia transmutacji metali, ale bywał też utożsamiany z panaceum i eliksirem życia, można uznać, że głównym celem wszystkich alchemików było znalezienie bądź stworzenie owego kamienia, ale jest to daleko idące uogólnienie, gdyż bywali i tacy alchemicy, którzy wcale go nie poszukiwali.
To francuscy encyklopedyści, pisząc definicję alchemii, utrwalili pogląd, iż była ona przede wszystkim poszukiwaniem kamienia filozofów. Tymczasem w pewnych alchemicznych tekstach nowożytnych w ogóle nie ma mowy o jego wykorzystywaniu. Niektórzy alchemicy dążyli jedynie do osiągnięcia czystości i boskiego poznania.
Nowożytni adepci pragnęli przede wszystkim zrozumieć przyrodę i poznać zachodzące w niej niewidoczne procesy. Chcieli udoskonalić je tak, aby coś, co zajmuje naturze bardzo dużo czasu, mogli samodzielnie zrobić znacznie szybciej i lepiej w laboratorium. Właśnie na tym marzeniu o prześcignięciu natury oparte były próby stworzenia złota, które w przyrodzie powstaje wolno, a przez alchemików miało być tworzone w mgnieniu oka. To jednak nie wszystko.
Chciano poznać też budowę i życiową energię organizmów, zrozumieć ich działanie oraz to, jak poszczególne elementy natury na siebie oddziałują. Przejawów życiowej energii dopatrywano się nie tylko w ludziach, zwierzętach i roślinach, ale także w minerałach i metalach. Zrozumienie funkcjonowania przyrody miało przynieść alchemikom możliwość przełożenia tych zjawisk na działania w laboratorium i wykorzystania ich do swoich celów - tworzenia nowych rzeczy i ingerowania w działanie wszechświata. Ze względu na przyjęcie wiedzy o świecie przyrody za podstawę alchemii często nazywano ją "filozofią przyrody". Naturę alchemicy nieraz traktowali jako coś boskiego, a słowa ją określające zapisywali wielką literą. Nierzadko w tekstach alchemicznych można też znaleźć inwokacje do natury.
Alchemię można podzielić na teoretyczną i praktyczną. Tę drugą nazywano niekiedy "sztuką królewską", ars regia (szczególnie w przypadku połączenia alchemii z wolnomularstwem). W ramach alchemii teoretycznej zgłębiano wiedzę, tworzono kolejne zawiłe i enigmatyczne pisma z przepisami na osiągnięcie tajemnych celów, a później przekładano to na działania praktyczne w laboratoriach. Od samego początku kształtowania się alchemii przeprowadzano różne doświadczenia z ogniem - metale i inne substancje ogrzewano w tyglach i obserwowano zachodzące dzięki temu zmiany (barw, stanów skupienia itd.), które pozwoliły ludziom wierzyć, że przy wykorzystaniu czterech żywiołów (wody, ognia, powietrza i ziemi) można zmusić przyrodę do nagłych przemian. Alchemiczne teorie i praktyki zakładały możliwość realnego wpływu człowieka na elementy wszechświata oraz jego działanie. Rezultaty, cele, a przede wszystkim techniki takich eksperymentów były zazwyczaj pilnie strzeżone i znane tylko wtajemniczonym. Zachowaniu tajemnicy służył między innymi hermetyczny język, pełen symboli, alegorii i metafor.
Łatwo pogubić się również w pojęciach bezpośrednio związanych z alchemią i niekiedy używanych jako jej synonim. Są to między innymi słowa: "okultyzm", "hermetyzm", "ezoteryka" i "kabała". Wszystkie one dotyczą filozofii transcendentnej i mistycznej - związanej z doświadczeniami pozazmysłowymi. Narodziny alchemii i jej najważniejszych teorii łączy się z powstaniem tekstów hermetycznych, których autorstwo przypisuje się mitycznemu Hermesowi Trismegistosowi. Są to pisma o charakterze filozoficzno-religijnym, astrologicznym, alchemicznym i magicznym. Tak naprawdę tylko te pierwsze powinny być klasyfikowane jako "hermetyczne", jednak w literaturze te pojęcia często się mieszają. Hermetyzm zakładał odkrywanie tajemnic świata i kontemplowanie kosmosu w celu zbliżenia się do poznania istoty boskiej. Można się czasem spotkać z określeniem "alchemia uczona" - mowa wtedy o alchemii ściśle opartej na jej kanonicznych księgach. Kabała jest z kolei mistycznym nurtem wykształconym w kulturze judaistycznej, wiedzą tajemną wywodzącą się z tradycji religijnej. Wszystkie te terminy mieszczą się natomiast w grupie pojęciowej związanej z określeniem "ezoteryka", łączonym synonimicznie z dziewiętnastowiecznym słowem "okultyzm". Niektórzy łączą ezoterykę z teorią, a okultyzm z praktyką.
Nie bójmy się określenia "okultyzm". Pochodzi ono od łacińskiego occulere, czyli "skrywać", i jest synonimem wiedzy tajemnej i nauk tajemnych. Zakłada możliwość poznania i opanowania rzeczy ukrytych dla zmysłów, istnienie potencjalności, mocy i sił spoza racjonalnego świata i realnych doświadczeń, a także wszelkich zależności i związków między wszystkimi elementami wszechświata. Okultystycznymi można więc nazwać zarówno zjawiska ze świata duchowego, jak i te występujące w kosmosie czy wewnątrz naszych ciał, a mówiąc najprościej: te, które są niewidoczne dla ludzkiego oka.
Do nauk tajemnych oprócz alchemii zaliczano także astrologię, magię oraz wróżbiarstwo, którego techniki stosowane w epoce nowożytnej to między innymi chiromancja (wróżenie z dłoni), geomancja (wróżenie z rozsypanej ziemi, kamieni, patyków), krystalomancja (wróżenie z kryształów, na przykład kryształowej kuli), katoptromancja (wróżenie z luster) i nekromancja (zwana też psychomancją, czyli wróżenie za pomocą wywoływania duchów).
Wszystkie wymienione teorie i praktyki można wywodzić od pierwotnej magii (magii białej, magii naturalis) i starożytnej gnozy (gr. gnosis - wiedza, poznanie) - wiedzy wynikającej z doświadczeń pozazmysłowych opartej na intuicji, kontemplacji i dążeniu do poznania boskości, a nie nauce. Boskość jest zresztą w alchemii niezwykle ważna. Magię naturalną uważano za umiejętność czy wiedzę daną człowiekowi z boskiej inspiracji i często mającą prowadzić adepta do Boga. Większość nowożytnych alchemików to ludzie głęboko wierzący, którzy sądzili, że jeżeli chcą poznać Boga, muszą wpierw dokładnie poznać wszystko, co zostało przez niego stworzone. Wnikliwa obserwacja natury miała też za sprawą przyzwolenia Boga dać szansę człowiekowi na osiągnięcie boskiej sprawczości - mocy wpływania na świat i tworzenia nowych rzeczy.
Alchemię wiązano z nauką, filozofią przyrody, religią, magią, ale także z medycyną. W XVI wieku za sprawą Paracelsusa wyodrębniła się nawet gałąź alchemii zwana jatrochemią, której główny cel stanowiło wytwarzanie leków. Ważną rolę odgrywała przy tym wszystkim astrologia. Widziano połączenia między człowiekiem, czyli mikrokosmosem, a wszechświatem, czyli makrokosmosem. Wierzono, że gwiazdy i ich ułożenie mają wpływ na samopoczucie człowieka i na jego losy. Obserwowano więc układ gwiazd i sporządzano horoskopy oraz tablice medyczne, na których znaki zodiaku i planety przypisane były określonym częściom ludzkiego ciała i odpowiadały za ich funkcjonowanie. Astrologia była równie ważna przy innych alchemicznych działaniach, na przykład w procesie transmutacji metali, ponieważ układ ciał niebieskich decydował, kiedy powinno się rozpocząć prace.
Badacze Wolf-Dieter Müller-Jahncke i Julian Paulus uporządkowali nieco kwestię definiowania alchemii, wyróżniając cztery jej typy: alchemia transmutatoria, czyli ta najpowszechniej kojarzona, zajmująca się transmutacją metali, alchemia technica, czyli przeróżne praktyki i instrukcje technologiczne, alchemia medica, czyli wytwarzanie eliksirów i leków, oraz alchemia mystica - dążenie do poznania Boga poprzez poznawanie jego dzieła.
Kilka słów o historii alchemii
Celem tej książki nie jest przedstawianie zawiłej historii alchemii, która została już wielokrotnie wnikliwie opisana przez innych autorów, ale opisanie tylko kilku najciekawszych przykładów z epoki nowożytnej. Dla przyzwoitości przytoczę jednak bardzo skróconą wersję początków nauk tajemnych i ich rozwoju w Europie. Tych, którzy chcieliby przeczytać więcej o historii alchemii, odsyłam do pozycji wymienionych w bibliografii. Ja skupię się jedynie na okresie trwającym od renesansu po oświecenie.
Początków wszystkich praktyk ezoterycznych można upatrywać w pierwotnej magii występującej wśród ludów prehistorycznych. Mistyczne wierzenia i praktyki miały silny związek z doświadczeniami okołoreligijnymi oraz z postrzeganiem przyrody - obserwacją i próbą zrozumienia zachodzących w niej przemian, kierujących nią sił i miejsca człowieka w świecie natury. W starożytności największe ośrodki rozwoju wiedzy tajemnej były zlokalizowane na terytoriach najbardziej rozwiniętych cywilizacji Europy. Mieszały się tam wpływy magii egipskiej, perskiej i azjatyckiej.
Według największej liczby źródeł alchemia narodziła się w starożytnym Egipcie za sprawą kapłanów przeprowadzających tajemnicze doświadczenia w zaciszu świątyń. Z tego powodu można się spotkać z wczesnym określeniem alchemii jako ars sacra, czyli świętej sztuki. Najważniejsze dla alchemii pisma hermetyczne przypisywane są Hermesowi Trismegistosowi (Hermesowi Trzykroć Wielkiemu) i powstały właśnie tam, w Aleksandrii, około II-III wieku naszej ery. Hermes Trismegistos to mityczne bóstwo uważane za twórcę alchemii. Wywodzi się z religii hellenistycznej łączącej wpływy egipskie z greckimi, w której greckiego boga Hermesa utożsamiano z egipskim bogiem Thotem. Do Europy teksty magiczne i hermetyczne oraz praktyki empiryczne dotarły w dużej mierze w czasach podbojów Aleksandra Wielkiego.
Starożytna Grecja była pełna wiary w to, co niewidoczne. Wystarczy przywołać misteria dostępne tylko dla wtajemniczonych i powszechną ufność w słowa wyroczni. Filozofia rzymska również była głęboko przesiąknięta mistycyzmem. Pisząc o starożytnej magii, mam na myśli tylko magię naturalną, gdyż tą demoniczną, nazywaną czarnoksięstwem, przewidującą kontakty z duchami i sojusze z demonami, już w antycznej Europie pogardzano i zabraniano jej uprawiania. Wiedza tajemna łącząca alchemię i astrologię zmieszana z kabałą rozprzestrzeniła się w najbardziej znaczącym stopniu na naszym kontynencie w średniowieczu, po opanowaniu części Hiszpanii przez Arabów w VIII wieku, po tym jak w VII wieku podbili oni Egipt wraz z Aleksandrią.
W średniowieczu alchemicy nazywali siebie zazwyczaj filozofami przyrody, alchemią zaś parali się ludzie tak wybitni jak angielski uczony Roger Bacon, uważany za tego, który położył podwaliny pod nowożytną naukę empiryczną. W tej epoce powstał też oficjalny i surowy podział na magię naturalną uprawianą przez filozofów i czarną magię, którą zajmowali się czarnoksiężnicy i czarownice. Od XII wieku zaczęto stanowczo i okrutnie karać używanie czarnej magii, co doprowadziło do słynnych polowań na czarownice i procesów o czary, najliczniejszych w XV wieku. Natomiast magią naturalną czy też magią białą zajmowali się nawet przedstawiciele Kościoła katolickiego, na przykład niektórzy franciszkanie. Sądzono, że pochodzi ona z boskiej inspiracji i jest związana ze światem przyrody. Zwolennicy i praktycy magii naturalnej wychodzili z założenia, że nie zawsze potrafimy dostrzegać wszystkie związki przyczynowo-skutkowe, choć są one możliwe do poznania, a wiedza o nich może zostać wykorzystana przez człowieka. Jako że alchemia łączy się głównie z magią naturalną, nie piszę w tej książce o czarownicach ani o czarnoksiężnikach, choć sama myśl o ich powszechności może pomóc w zobrazowaniu sobie magicznego klimatu, który kształtował się na przełomie średniowiecza i renesansu.
Średniowieczni alchemicy zajmowali się wieloma zagadnieniami, które dziś nazwalibyśmy procesami chemicznymi. Dzięki nim rosła popularność badań empirycznych i doświadczeń jako metody naukowej. Adepci alchemii trudnili się wieloma działaniami praktycznymi: wyrobem sztucznych kamieni szlachetnych, destylowaniem wód zapachowych i produkcją prochu strzelniczego. Najważniejsze poszukiwania skupione były jednak poza światem zwykłych chemicznych doświadczeń i poznawaniem uchwytnej rzeczywistości, stąd drugi, bardzo ważny, mistyczny komponent alchemii, który łączył ją ze sferą magii.
Renesans alchemii w Europie
Wraz z nastaniem renesansu przenosimy się wreszcie do epoki, która będzie wyznaczała granice czasowe dla opowieści znajdujących się w tej książce. Dlaczego właśnie nowożytność? Wydaje się, że alchemia starożytna i alchemia średniowieczna są bardziej znane niż ta praktykowana w wiekach późniejszych, szczególnie tych uznawanych za "wieki rozumu". Trzeba przyznać, że przywołany na początku Rudolf II jest najlepszym przedstawicielem, a może wręcz ambasadorem nowożytnych alchemicznych poszukiwań i praktyk, ze względu na skalę jego przedsięwzięć. Losy Rudolfa II są pewnie znane w ogólnych zarysach, ale czy powszechnie wiadomo, że nie był on wcale odosobnionym przypadkiem? Rozdziały tej książki przybliżą kilka historii z różnych krajów i udowodnią, że alchemia była na nowożytnych europejskich dworach nawet nie częsta, a po prostu wszechobecna, choć na lekcjach historii w szkole raczej się o tym nie uczy.
Renesans starożytnych praktyk ezoterycznych następował równolegle z odradzaniem się sztuki i nauki oraz bezpośrednio się z nimi wiązał i przenikał. Wszystkie te specjalności były zresztą finansowane przez tych samych możnych, a ich gusta wpływały na to, co powstawało w kręgach ich mecenatu. Podczas gdy o renesansie sztuki i nauki, a nawet ich fundatorach pisze się i mówi w różnych źródłach dużo, kwestię nowożytnej alchemii prawie zawsze się pomija. Tymczasem bez posiadania wiedzy na ten temat nie jest możliwe pełne poznanie i zrozumienie kultury nowożytnej Europy.
Odrodzenie alchemii nastąpiło w XV wieku i trwało aż po wiek XVII, kiedy to zaczęła wyodrębniać się chemia, co wpłynęło na spadek popularności alchemii i poszukiwań ezoterycznych, chociaż w niektórych krajach cieszyły się dużym powodzeniem jeszcze w XVIII wieku. Renesans praktyk hermetycznych wiąże się z wydaniem tłumaczenia dzieła Corpus Hermeticum, na które składały się pisma Hermesa Trismegistosa, uważane za podstawę alchemii. Przekładu na zlecenie wielkiego mecenasa europejskiego, Kosmy Medyceusza, dokonał Marsilio Ficino po połowie XV wieku we Florencji, a więc w miejscu jednoznacznie kojarzącym się z europejskim renesansem.
Jak to się jednak stało, że ezoteryczne poszukiwania zyskały tak dużą popularność i trwale zadomowiły się na europejskich dworach? Pierwszą przyczyną był przeklęty głód złota - auri sacra fames. Władcy chcieli za wszelką cenę pomnożyć swoje bogactwa, dlatego marzyło im się znalezienie sposobu na tworzenie złota. Człowiek, któremu by się to udało, oprócz dostatku zapewniłby sobie również prestiż i wieczną sławę. Nie tylko pożądanie złota motywowało alchemików oraz ich mecenasów. Poszukiwano również eliksiru nieśmiertelności i panaceum. Ponadto alchemia dawała dostęp do nieprzeniknionego dotąd świata wiedzy, który fascynował wtedy wszystkich na równi z egzotycznymi okazami, gromadzonymi w pałacowych kolekcjach. Chciano jak najwięcej posiadać i jak najwięcej wiedzieć. W końcu, jak powiedział Francis Bacon: "Wiedza to władza".
Królowie i cesarze nowożytnej Europy gotowi byli przeznaczyć znaczne sumy, czas i pokłady energii, aby osiągnąć wyżej wymienione cele. Gorączka złota nie ominęła i polskich dworów. Alchemików zatrudniali między innymi Zygmunt August, Stefan Batory i August II Mocny.
Wielu poszukiwaczy metody stwarzania złota okazało się zwykłymi oszustami, ale byli wśród nich również naprawdę znakomici naukowcy. Ważne jest zrozumienie, że bycie alchemikiem nie oznaczało wyłącznie zajmowania się magią i dążenia do stworzenia bogactw. Cel stanowiło przede wszystkim zdobycie całej wiedzy, poznanie wszystkich prawd i mocy przyrody. Alchemik był zwykle po prostu świetnie wykształconym erudytą.
Dzięki eksperymentom alchemicznym odkryto wiele pierwiastków i praw rządzących światem natury oraz zmodyfikowano techniki przeprowadzania badań laboratoryjnych, co przyczyniło się do rozwoju chemii i innych nauk empirycznych. Alchemia, oprócz tego, że jest interesującym tematem, była również ważnym zjawiskiem dla historii kultury i nauki, a jej rozwój od XV do XVII wieku istotnie na nie wpłynął. Znaczna większość zachowanych i znanych nam tekstów alchemicznych pochodzi właśnie z tych czasów.
Odkrywanie nowożytnej historii alchemii bywa zaskakujące. Niezwykła okazuje się skala zjawiska, jakim jest powszechna popularność wiedzy tajemnej w nowożytności. Zadziwia również ogromne zaangażowanie w alchemię ludzi zajmujących się nauką, czy też grup silnie związanych z religią rzymskokatolicką. Postanowiłam przedstawić wszystkie opisane we wstępie kwestie na przykładzie kilku wybranych historii dziejących się na znanych europejskich dworach w epoce nowożytnej. Wydaje się, że wynieśliśmy ze szkoły podstawową wiedzę na temat tych ludzi i dworów. O ileż ciekawsze byłyby tamte szkolne lekcje, gdybyśmy poznali na nich także kwestie z zakresu alchemii i wiedzy tajemnej, które są nierozerwalnie połączone z głównym biegiem historii oraz tożsamością opisywanych władców. To właśnie rządzący mieli wtedy znaczny wpływ na rodzące się trendy w sztuce, nauce i innych dziedzinach. Jeśli więc nie poznamy dobrze ich zainteresowań i upodobań, również tych ezoterycznych, czy będziemy mogli w pełni poznać i zrozumieć tworzącą się wtedy kulturę? Mam nadzieję, że po lekturze tej książki oczywiste stanie się, że jest to pytanie retoryczne.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki