Sekret świąt - Max Czornyj

Kup ebooka

39.90 zł
33.12 zł (23,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

 

 

Witajcie, Drodzy Przyjaciele. Po raz kolejny stawka śledztwa prowadzonego przez Zagadkowych Agentów będzie bardzo wysoka. Jeżeli dochodzenie im się nie uda, dla wielu osób święta Bożego Narodzenia mogą być bardzo smutne, a przecież nie ma niczego gorszego! Przynajmniej mnie trudno coś takiego sobie wyobrazić.

Mimo to głęboko wierzę, że nasi bohaterowie, u których boku stanie być może znane już Wam rezolutne szczenię, zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zapobiec katastrofie. Jednak nie ubiegajmy wydarzeń. Proszę o chwilę cierpliwości.

Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zetknąć się z Zagadkowymi Agentami, należy się kilka słów wstępu. Grupa liczy troje członków. Liderem jest Eryk Deryło, bardzo inteligentny chłopiec obdarzony wyjątkową pamięcią. Jego ulubionym strojem są prasowane w kant spodnie oraz marynarki z przepastnymi kieszeniami, w których upycha nieprzebraną ilość przedmiotów.

Drugim z agentów jest Roman, rok starszy brat Eryka. To wspaniały sportowiec, ale też wyjątkowo odważny chłopiec. Nie boi się żadnych wyzwań, a wysiłek fizyczny sprawia mu więcej przyjemności niż przesadne wysilanie mózgownicy. Jak sam twierdzi, woli się oszczędzać na starość, gdyż wówczas rezerwy mocy umysłowych bywają bardziej potrzebne.

Trzecim z Zagadkowych Agentów jest - choć być może powinienem umieścić tę informację na pierwszym miejscu - Ewa Skalska. Ta urocza, przebojowa dziewczynka pasjonuje się elektroniką oraz najnowszymi zdobyczami techniki. Dzięki tacie zajmującemu się robotyką Ewa posiada mnóstwo niesamowicie skomplikowanych gadżetów, wśród których czołowe miejsce zajmuje Bestia - robot przypominający małego tygrysa.

Warto wspomnieć, że Eryk i Roman mieszkają wraz z rodzicami w fortalicji (czyli w pewnego rodzaju dawnej warownej budowli obronnej, ale na ten temat więcej do powiedzenia miałby Eryk), w której państwo Deryłowie prowadzą antykwariat. To właśnie wśród starych, zabytkowych przedmiotów chłopcy czują się jak ryby w wodzie. Ewa uważa, że w większości są to zakurzone szpargały, ale... Ale nie przeciągajmy!

Najwyższa pora przenieść się do urokliwego miasteczka, w którym szaleje zamieć śnieżna. Mimo zawieruchy Zagadkowi Agenci muszą czym prędzej działać. Mają niewiele czasu, by uratować święta. Czy im się to uda? Czy na miasteczko spadnie okrutna klątwa? Wreszcie - czy klątwy w ogóle istnieją? O tym przekonamy się już niebawem.

Trzymajmy kciuki za Zagadkowych Agentów oraz rozszczekaną Toskę. Nie mam wątpliwości, że to dochodzenie przyniesie nam wiele emocji! Oby zwieńczył je szczęśliwy koniec. W przeciwnym razie... Tfu, nie zapeszajmy!

 

 

Max Czornyj

 

 

 

Eryk głośno się roześmiał i w ostatniej chwili uchylił przed śnieżką rzuconą przez Ewę. Poprawił cylinder, który zsunął mu się na czoło. Był to stary, wysoki kapelusz, w jakich chadzali dziewiętnastowieczni dżentelmeni. W niemal identycznym sportretowano słynnego baśniopisarza Hansa Christiana Andersena, ale również mnóstwo książąt, hrabiów oraz baronów.

- Rodzice nie będą zadowoleni, jeśli go zniszczysz - przestrzegł brata Roman. - Lepiej uważaj.

Eryk wzruszył ramionami.

- Daj spokój, nikt o nim nie pamięta. Powyżerały go mole i od lat nie ma chętnych, żeby go kupić.

- Jest w rejestrze antykwariatu.

- Razem z milionem innych zapomnianych przedmiotów.

- Tata o niczym nie zapomina.

Antykwariat Zamkowy mieścił się w ogromnym budynku, który odrestaurowali rodzice chłopców. Utrzymanie zamku, a właściwie fortalicji, wymagało wielkich inwestycji, które miały zostać sfinansowane ze sprzedaży rozmaitych staroci.

- Spójrzcie! - Ewa przerwała chłopcom wymianę zdań. Wskazała na przejeżdżający ulicą samochód z opuszczoną szybą po stronie kierowcy. Ze środka wyjrzał brodaty starzec w czerwonej czapce z puchatym pomponem. Na jego widok Toska, kilkumiesięczne szczenię rasy cane corso, zaczęła szczekać. Auto zwolniło i w końcu się zatrzymało.

- Ho, ho, drogie dzieci, podejdźcie! - zakrzyknął Święty Mikołaj. - No, śmiało! Chodźcie do mnie. Mam coś dla was.

Ewa ukradkiem zerknęła na braci Deryłów i chuchnęła w zmarznięte dłonie.

- Czego on chce? - zapytała szeptem.

- Nie wiem - odparł Roman. - Ale udawajcie, że go nie widzicie.

- To nieładnie - zaprotestowała dziewczynka. - Może potrzebuje pomocy?

- Nie wygląda na takiego - mruknął starszy z braci. - Poza tym mówi, że ma coś dla nas... Może prezent?

Eryk parsknął i z niedowierzaniem pokręcił głową. Ponownie poprawił cylinder.

- Przecież to fałszywy Święty Mikołaj - stwierdził.

- Fałszywy? - Ewa spojrzała na niego z ukosa. - Wszyscy są fałszywi, to tylko historia opowiadana dzieciom przez rodziców, którzy...

- Nieprawda - przerwał jej Eryk. - Święty Mikołaj mieszka w Laponii i choć nie ma zaprzęgu latających reniferów, istnieje. Można oczywiście polemizować na temat jego świętości.

- Pole... Co? - zdziwił się Roman.

Jego brat miał zdolność wplatania w zwykłe zdania trudnych słów. Wiele dzieci ich nie rozumiało, przez co czasem uchodził za zarozumiałego dziwaka. Cylinder z pewnością nie służył zmianie tego wizerunku, ale Eryk nic sobie z tego nie robił. Podobnie jak z tego, że czasem ze względu na duże okulary korekcyjne przezywano go Okularnikiem.

 

 

 

 

Okładka

Karta tytułowa

* * *

 

Kilka słów zamiast wstępu

 

22 grudnia, 2 dni do Wigilii

TAJEMNICZY GOŚĆ

PREZENT

DETEKTOR WSZELKIEGO NIEBEZPIECZEŃSTWA

PUSTA KARTKA

TAJEMNICZA WIADOMOŚĆ

ZAGADKA

NA TROPIE

W MUZEUM

PRZESŁUCHANIE

OBIETNICA NAGRODY

PRZESTROGA

HISTORIA FILIGRANOWEJ GWIAZDY

 

23 grudnia, dzień do Wigilii

NIEOCZEKIWANE OBOWIĄZKI

ŚLEDZTWO EWY

WNIOSKI ERYKA

NA TROPIE

NOWE INFORMACJE

IDEA ERYKA

PODEJRZANY

WŁAMANIE?

JUBILER

SREBRO

GŁOŚNE PRZEMYŚLENIA

SZALEŃSTWO ERYKA?

KONIEC DNIA

 

24 grudnia, Wigilia

PONURE WIEŚCI

PLAN ERYKA

PRZYGOTOWANIA DO AKCJI

U BURMISTRZA

ZASKOCZENIE

CZAS NAGLI

DO BOJU!

KATASTROFA

KLĄTWA

ZWROT AKCJI

NA RATUNEK

WSZYSTKO JASNE

OSTATNIE WYJAŚNIENIA

ŚWIĘTA

 

Posłowie

Słowniczek

 

Wyklejka 1

Wyklejka 2

Karta redakcyjna