Scooby-Doo i koszmarny mecz - James Gelsey

Reflow text when sidebars are open.
Rozdział 1
- Raz, dwa i trzy! Komety mistrzami! śpiewał Scooby na cały głos, podskakując na tylnym siedzeniu samochodu.
Kudłaty nagrodził wystąpienie przyjaciela gromkimi brawami.
- Nie wiedziałem, że tak bardzo podoba ci się śpiew Scooby'ego - zwrócił się do niego Fred.
- Hej, przecież wcale nie mówiłem, że mi się podoba - odparł Kudłaty. - Klaskałem dlatego, że w końcu przestał śpiewać.
Fred skręcił w boczną uliczkę i zatrzymał Wehikuł Tajemnic na parkingu przed stadionem.
- No to jesteśmy na miejscu - oświadczyła Daphne. - Stadion Komet Shakeya.
- Bardzo się cieszę, że wygrałeś bilety wstępu na ten mecz - powiedział do Kudłatego Fred. - Uwielbiam oglądać baseball...
- Ciekawa jestem, ile hot dogów musiałeś zjeść, żeby wygrać te bilety - zainteresowała się Velma.
- Niewiele - wzruszył ramionami Kudłaty. - Coś koło pięćdziesięciu.
- Zjadłeś pięćdziesiąt hot dogów? - zdziwiła się Velma. - To znaczy, że każdego tygodnia musiałeś jeść przynajmniej jednego.
- A kto powiedział, że je jadłem przez rok? - obruszył się Kudłaty. - Zjadłem te pięćdziesiąt hot dogów przez miesiąc.
- Przez miesiąc?! - zdziwiła się Daphne.
- Jak ci się to udało? - spytała Velma, nie kryjąc zaskoczenia.
- Tak naprawdę to Scooby mi trochę pomógł - przyznał Kudłaty. - Zawsze mówiłem, że co dwa żołądki, to nie jeden. Prawda, Scooby?
- Pewnie! - szczeknął Scooby.
- No cóż... - odparła Daphne. - Ja cieszę się, że tu przyjechaliśmy, bo będę mogła przeprowadzić wywiad z właścicielem Stadionu Komet Shakeya do naszej szkolnej gazetki.
Fred zaparkował i wszyscy wysiedli. Każdy z członków Tajemniczej Spółki miał na głowie baseballówkę. Fred włożył także kurtkę baseballową w kolorach drużyny Komet. Daphne upewniła się, że ma przy sobie notes i długopis. Velma wsadziła do kieszeni niewielką książeczkę.
- Hej, przecież idziemy na mecz, a nie do czytelni! - odezwał się do niej Kudłaty.
- To książka o fizyce baseballu - wyjaśniła Velma. - Można się z niej dowiedzieć na przykład tego, dlaczego piłka baseballowa ma taki, a nie inny kształt, jakie siły działają na nią przy uderzeniu kijem oraz jak jej nadać optymalny tor ruchu.
- Hej, mnie i Scooby'ego bardziej interesuje to, jak działa bar z przekąskami na tym stadionie - roześmiał się Kudłaty i wraz z przyjaciółmi ruszył do wejścia.
Przed bramą stadionu stał mężczyzna ubrany w strój drużyny Komet. Na szyi miał zawieszoną tabliczkę z napisem: PRECZ Z KOMETAMI!
- Precz z Kometami! - wykrzykiwał co chwilę. - Precz z Tillisem Shakeyem! Nie traćcie pieniędzy i idźcie do domu!
Członkowie Tajemniczej Spółki przeszli koło niego i weszli na stadion.
- Ten człowiek chyba nie jest fanem Komet - zauważyła Daphne.
Kudłaty wręczył bileterowi wygrane bilety. Ten, rzuciwszy na nie okiem, zawołał ochroniarza.
- Chodźcie za mną - zwrócił się do nich umundurowany mężczyzna.
- Hej, przecież jeszcze nawet nie skoczyliśmy po popcorn, a już, jak zwykle, wpakowaliśmy się w tarapaty - jęknął Kudłaty.
- Nie wydaje mi się, żeby nas czekały jakieś nieprzyjemności - powiedziała Daphne.
- No właśnie - zgodziła się z nią Velma. - Spójrzcie na napis nad tymi drzwiami.
- Wejście dla VIP-ów - przeczytał na głos Scooby-Doo.
- O nie! Tylko nie to! - przestraszył się Kudłaty. - Zabierają nas na cmentarz!
- Cmentarz? - zdziwiła się Daphne. - Co ty pleciesz, Kudłaty?
- Hej, no przecież jest tam napisane R.I.P. - odparł Kudłaty. - Widziałem taki napis na cmentarzu. To bodajże skrót od łacińskiego requiescat in pace, co znaczy: spoczywaj w pokoju.Uczyliśmy się o tym niedawno w szkole.
- Tam jest napisane VIP, a nie R.I.P., nie umiesz czytać, mądralo? - odezwała się Velma. - VIP to z kolei skrót od angielskiego Very Important Person, czyli: bardzo ważna osoba.
Zanim Velma zdążyła wyjaśnić Kudłatemu, co oznacza tajemniczy napis, dotarli do celu. Ich miejsca zarezerwowane były w specjalnym sektorze tuż nad płytą boiska.
- Mam nadzieję, że stąd będziecie mieli dobry widok - odezwał się ktoś tuż za ich plecami.
Odwrócili się i ujrzeli niewysokiego, krępego mężczyznę.
- Nazywam się Tillis Shakey - przedstawił się. - Jestem sponsorem drużyny Komet. Witajcie na moim stadionie.