Podziękowania
Ta opowieść nie powstałaby bez pomocy i wsparcia moich Bliskich. Chciałbym zatem, w tym miejscu, podziękować choć niektórym z Nich, oczywiście zaznaczając, iż nie ponoszą Oni odpowiedzialności za wszelkie mankamenty i niedoróbki tekstu, ale Ich właśnie zasługą jest to, że błędów nie ma więcej, a tekst powstał w ogóle.
Po pierwsze dziękuję Markowi Opachowi za to, iż w przerwach wędrówek Iviarika pochylał się nad krętą ścieżką Erhana, wskazując z przyganą na kamienie i przepaście, przez które bohater tej opowieści mógłby wręcz pospiesznie zakończyć swój żywot. Dziękuję również Robertowi Bartczakowi za wnikliwą lekturę zakończoną stwierdzeniem, że łatwo się w niektórych miejscach pogubić, i za to, że dał Erhanowi miłość do akordów, które rodzą struny quintarry. Dziękuję Michałowi Żurawskiemu, za heroesów przemierzających nieumarłe światy i za wszystkie nasze rozmowy aż po snu kurtynę. Dziękuję wreszcie Violi Małeckiej, za wrony kołujące nad głową i fale rozbijające się o piasek plaż, gdzie sam diabeł pogubił się w liczeniu ziaren piasku.
Dziękuję także mojemu Bratu, Mateuszowi Pustemu, za cenne refleksje i uwagi, które na zawsze zmieniły kształt Drzewa, za braterskie wsparcie i upór, by doprowadzić do wydania tego tekstu. Dziękuję moim Synom, Fryderykowi i Karolowi, za to, że byli pierwszymi, cierpliwymi aż do zaśnięcia, odbiorcami czytanego przez ich tatę tekstu. Dziękuję zarazem mojej Małżonce, Ewelinie, za głębiny lasów Baith i całą gamę namiętności, bez których Erhan nie byłby sobą, nawet, gdy utracił moc.
Dziękuję wreszcie mojemu ukochanemu Ojcu, Mieczysławowi Ryszardowi Pustemu - za nasze długie wędrówki nad rzeką i za wszystkie nasze rozmowy, a wśród nich te, które dotyczyły Ścieżki. Twój brak, Tato, dla nas jest tak niemożliwy, że nikt z nim się nie pogodził i nie pogodzi, nawet gdy świat się odmieni.
Dziękuję także Tobie, Mamo, która byłaś pierwszym czytelnikiem moich wierszy i opowiadań - bo bez Ciebie, nie byłoby w ogóle i nigdy, żadnej opowieści. Dziękuję Ci za miłość, siłę i magię, która przenika mój świat, gdziekolwiek i kiedykolwiek jestem.
Dedykując zatem Barbarze Cichowskiej - Pusty, mojej Matce Czarownicy; w dłoni wciąż ściskam klucze do królestwa, które mi dałaś.
Marcin Ryszard Pusty
Taen Ba'Loire, ok. 2237 r. p. U.
PIĘĆ DARÓW
Dał Bezimienny pierwszy dar - życie
tchnął je w martwych kamieni istnienie
i świat zaroił się śpiewem ptaków
głębokich lasów roztańczone cienie
- lecz człowiek odebrał życie człowiekowi
Dał Bezimienny dar drugi - słów mowy
by ludziom rozwiązać języki splątane
i na to, by mogli między sobą prawić
i przetrwać nawet, gdy życie zabrane
- lecz człowiek zakrzyczał jeden drugiego
Dał Bezimienny dar trzeci - uczucia
by słowa okrasić miłości tęsknotą
nad cieniem lasu słońce na niebie
by olśnić serca prawdziwym złotem
- lecz człowiek nienawiść poczuł do drugiego
Dał Bezimienny dar czwarty - rozumu
by człowiek okiełznał uczucia spowite
odkrywał prawdę zaklętą w gwiazdach
i świat odmienił na dobry użytek
- lecz człowiek kłamstwo odkrył w swym licu
Dał Bezimienny dar piąty - wybranym
udzielił cząstki świata władanie
przez cztery dary iskry rozedrganie
by splotły w jedność te poprzednie czary
- i człowiek schylił się pod ciężarem