białe plamy
VII
wyobraź sobie deszcz który przestał spływać po liściach mięty polnej
larwy komarów wijące się w gnojówce z pokrzywy
wysychanie
wysychanie gliny
rozprostuj palce
wytrwaj w tej chwili
wyobraź sobie gnijącą wodę kożuchy glonów i kiełże
miałam ci o tym nie mówić ale nad potokiem przy tamie
którą zbudowały bobry zobaczyłam
zimorodka
potem myśliwi zastrzelili psa
wyobraź sobie ciało pełne larw
miałam ci o tym nie mówić ale zobaczyłam coś jeszcze i to mógł być znak
wyobraź sobie pająka przybierającego barwę mlecza
pajęczynową bańkę z tlenem przypiętą do rdestnicy
miałam ci o tym nie mówić ale niech to będzie nasz sekret
rozprostuj palce
wytrwaj w tej chwili
niektóre miejsca pozwolą się polizać
zostawią na języku barwny ślad
.
buria
niewiele się zmienia odkąd odszedłeś
języka przodków uczę się z marnym skutkiem
jak bude po naszomu burza
albo nie wiedzieć zapomnieć
coraz bardziej rozrzedza się krew
co jeszcze zapisano we krwi
z czego jestem bardziej
z krwi czy z miejsca
teraz mówię ja bo odzyskałam siebie w języku
okazuje się że mam głos mogę z niego korzystać
z kogo jestem bardziej
z siebie czy z innych
niewiele się zmienia odkąd odszedłeś
języka przodków uczę się z marnym skutkiem
jak bude po naszomu burza
albo milknąć i smutnieć
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki