Sapiens. Od zwierząt do bogów - Yuval Noah Harari

Kup ebooka

59.90 zł
46.71 zł (35,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1

Mało zna­czące zwie­rzę

Około 14 mi­liar­dów lat temu na­stą­pił tak zwany Wielki Wy­buch, który dał po­czą­tek ma­te­rii, ener­gii, cza­sowi i prze­strzeni. Teo­ria o tych fun­da­men­tal­nych wła­ści­wo­ściach na­szego wszech­świata nosi miano fi­zyki.

Mniej wię­cej 300 ty­sięcy lat od chwili swo­jego po­wsta­nia ma­te­ria i ener­gia za­częły spa­jać się w zło­żone struk­tury, zwane ato­mami, które na­stęp­nie zwią­zały się w czą­steczki. Ba­da­niem za­cho­dzą­cych mię­dzy nimi od­dzia­ły­wań zaj­muje się che­mia.

Ja­kieś 4 mi­liardy lat temu na pla­ne­cie o na­zwie Zie­mia pewne czą­steczki za­częły two­rzyć więk­sze i bar­dziej skom­pli­ko­wane struk­tury, zwane or­ga­ni­zmami. Na­uka o tych or­ga­ni­zmach to bio­lo­gia.

1. Od­cisk ludz­kiej dłoni sprzed 30 ty­sięcy lat w ja­skini Chau­veta. Ktoś chciał po­wie­dzieć: By­łem tu!

Ja­kieś 70 ty­sięcy lat temu or­ga­ni­zmy na­le­żące do ga­tunku homo sa­piens za­częły two­rzyć jesz­cze bar­dziej zło­żone struk­tury, zwane kul­tu­rami. Roz­wój tych ludz­kich kul­tur nosi miano hi­sto­rii.

Bieg roz­woju hi­sto­rycz­nego ukształ­to­wały trzy re­wo­lu­cje. Sie­dem­dzie­siąt ty­sięcy lat temu re­wo­lu­cja po­znaw­cza uru­cho­miła koło hi­sto­rii. Dwa­na­ście ty­sięcy lat temu przy­spie­sze­nia nadała mu re­wo­lu­cja rol­ni­cza. Re­wo­lu­cja na­ukowa, która na­stą­piła za­le­d­wie przed 500 laty, może za­koń­czyć hi­sto­rię i za­po­cząt­ko­wać coś zgoła in­nego. Ni­niej­sza książka opo­wiada o tym, jak te trzy re­wo­lu­cje od­dzia­ły­wały na czło­wieka i inne or­ga­ni­zmy.

***

Lu­dzie ist­nieli na długo, za­nim na­ro­dziła się hi­sto­ria. Wpraw­dzie zwie­rzęta w znacz­nym stop­niu po­dobne do współ­cze­snych lu­dzi, po­ja­wiły się około 2,5 mi­liona lat temu, lecz przez nie­zli­czone po­ko­le­nia lu­dzie ni­czym nie wy­róż­niali się z nie­prze­bra­nej liczby in­nych or­ga­ni­zmów, z któ­rymi dzie­lili swoje sie­dli­ska.

Dwa i pół mi­liona lat temu pod­czas wę­drówki przez Afrykę Wschod­nią spo­tka­li­by­śmy za­pewne zna­jomą ga­le­rię ludz­kich po­staci: za­nie­po­ko­jone matki tu­lące w ra­mio­nach nie­mow­lęta, cze­redy bez­tro­sko ba­wią­cych się w bło­cie dzieci, hu­mo­rza­stych mło­dzi­ków bu­rzą­cych się prze­ciwko wy­mo­gom spo­łe­czeń­stwa, zmę­czo­nych ży­ciem star­ców szu­ka­ją­cych spo­koju, prę­żą­cych mu­skuły ma­cho sta­ra­ją­cych się za­im­po­no­wać miej­sco­wej pięk­no­ści, wresz­cie mą­dre sę­dziwe ma­triar­chi­nie, które nie­jedno prze­żyły i któ­rych nic już nie zdziwi. Ci pra­dawni lu­dzie ko­chali się, ba­wili, za­wią­zy­wali bli­skie przy­jaź­nie, ry­wa­li­zo­wali o sta­tus spo­łeczny i wła­dzę, ale prze­cież to samo można po­wie­dzieć o szym­pan­sach, pa­wia­nach i sło­niach. Ni­czym szcze­gól­nym się nie wy­róż­niali. Nikt, a już na pewno nie sami lu­dzie, nie mógł wtedy na­wet po­dej­rze­wać, że ich po­tom­ko­wie pew­nego dnia po­sta­wią stopę na Księ­życu, roz­sz­cze­pią atom, od­czy­tają kod ge­ne­tyczny i będą pi­sać książki hi­sto­ryczne. Naj­waż­niej­sze, co trzeba wie­dzieć o pre­hi­sto­rycz­nych lu­dziach, jest to, że byli mało zna­czą­cymi zwie­rzę­tami, które od­dzia­ły­wały na śro­do­wi­sko nie bar­dziej niż go­ryle, ro­baczki świę­to­jań­skie czy me­duzy.

Bio­lo­dzy dzielą or­ga­ni­zmy na ga­tunki. O zwie­rzę­tach mówi się, że na­leżą do tego sa­mego ga­tunku, gdy zwy­cza­jowo się ze sobą krzy­żują, w wy­niku czego uzy­skują zdolne do roz­rodu po­tom­stwo. Ko­nie i osły miały w nie­od­le­głej prze­szło­ści wspól­nego przodka i łą­czy je wiele wspól­nych cech fi­zycz­nych. Mimo to wy­ka­zują zni­kome za­in­te­re­so­wa­nie sek­su­alne sobą na­wza­jem. Gdy je do tego przy­mu­sić, są w sta­nie ze sobą ko­pu­lo­wać, ale ich po­tom­stwo - muły - jest nie­płodne. Świad­czy to o tym, że na­leżą do róż­nych ga­tun­ków. Dla od­miany bul­dog i spa­niel mimo od­mien­nego wy­glądu chęt­nie będą ze sobą spół­ko­wać, a ich osob­niki po­tomne, kiedy osią­gają wiek do­ro­sły, są w sta­nie pa­rzyć się z in­nymi psami i wy­da­wać na świat ko­lejne szcze­nięta. Bul­dogi i spa­niele są więc przed­sta­wi­cie­lami tego sa­mego ga­tunku - psa.

Ga­tunki, które wy­ewo­lu­owały od wspól­nego pra­przodka, za­li­cza się do ka­te­go­rii "ro­dzaj" (łac. ge­nus, l. mn. ge­nera). Lwy, ty­grysy, lam­party i ja­gu­ary to różne ga­tunki skła­da­jące się na ro­dzaj Pan­thera. Bio­lo­dzy ozna­czają or­ga­ni­zmy za po­mocą dwu­czło­no­wej na­zwy ła­ciń­skiej, w któ­rej na pierw­szym miej­scu stoi ro­dzaj, a na dru­gim ga­tu­nek. Lwy, na przy­kład, okre­śla się mia­nem Pan­thera leo, które in­for­muje: ga­tu­nek leo z ro­dzaju Pan­thera. Każdy czy­tel­nik tej książki jest za­pewne przed­sta­wi­cie­lem homo sa­piens, czyli na­leży do ga­tunku sa­piens (ro­zumny) z ro­dzaju Homo (czło­wiek).

Ro­dzaje z ko­lei gru­puje się w ro­dziny, ta­kie jak ko­to­wate (lwy, ge­pardy, koty do­mowe), pso­wate (wilki, lisy, sza­kale) czy sło­nio­wate (sło­nie, ma­muty, ma­sto­donty). Wszy­scy przed­sta­wi­ciele ro­dziny wy­wo­dzą swoje po­cho­dze­nie od wspól­nego pra­ojca bądź pra­matki. Wszyst­kie koty, na przy­kład, od naj­mniej­szego ko­ciaka do­mo­wego po naj­groź­niej­szego lwa, mają wspól­nego ko­ciego przodka, który żył przed 25 mi­lio­nami lat.

Homo sa­piens także na­leży do ro­dziny. Ten ba­nalny fakt był swego czasu jedną z naj­pil­niej strze­żo­nych ta­jem­nic hi­sto­rii. Przez długi czas homo sa­piens wo­lał po­strze­gać sie­bie jako ko­goś od­mien­nego od zwie­rząt, jako sie­rotę po­zba­wioną ro­dziny, ro­dzeń­stwa i ku­zy­nów, a nade wszystko ro­dzi­ców. Prawda jest jed­nak zu­peł­nie inna. Czy nam się to po­doba, czy nie, je­ste­śmy człon­kami wiel­kiej i szcze­gól­nie ha­ła­śli­wej ro­dziny zwa­nej czło­wie­ko­wa­tymi (ho­mi­ni­dami). Do na­szych naj­bliż­szych ży­ją­cych krew­nych na­leżą szym­pansy, go­ryle, oran­gu­tany i gi­bony, przy czym naj­bliż­sze nam są szym­pansy. Za­le­d­wie 6 mi­lio­nów lat temu pewna małpa miała dwie córki. Jedna z nich stała się przod­ki­nią wszyst­kich szym­pan­sów, druga na­szą pra­pra­pra­bab­cią.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki