Samouk - Marcin Mański

-
Proszę czekać

Wstęp

Napisałem ten poradnik dla osób mających już dosyć nudnej nauki, której doświadczają od najmłodszych lat. Jako że sam z różnym rezultatem przechodziłem wiele jej etapów, chcę przekazać Wam takie sposoby, które bardzo pomogły mi nauczyć się języka obcego.

Przez lata poszukiwań przejrzałem ogromną ilość stron, blogów z poradami i profili na portalach społecznościowych. Wiem, że istnieje wiele poradników i książek, w których autorzy, proponują różne metody nauki języków obcych. Jednak nie będę oceniał ich skuteczności, bo każdy ma inne potrzeby.

Głównym celem, który sobie założyłem, było opisanie takich rozwiązań, które opierają się na moich własnych doświadczeniach. Nie stosuję niepotrzebnych chwytów marketingowych, sądzę, że jeśli metody są skuteczne, wtedy same się obronią.

Jestem szczery, dlatego nie będę nikogo przekonywać, że można nauczyć się języka jakąś niezwykłą metodą w ciągu dwóch tygodni. Zależy mi na tym, byście mogli spojrzeć na cały ten proces z innej perspektywy niż dotychczas.

Metody, które stosuję, są naprawdę proste, opierają się na wykorzystywaniu różnorodności i swobody podczas nauki. Myślę, że każdy może wcielić je w swoje życie, dostosowując do własnych potrzeb.

Gorąco zachęcam do działania każdego, kto - podobnie jak ja - zniechęcił się do typowych, tradycyjnych metod nauki. Z drugiej strony moim celem nie jest negowanie innych jej form, na przykład szkół językowych czy popularnych obecnie płatnych kursów online. Każda metoda, która daje pozytywne wyniki w nauce, jest dobra.

Chcę jednak zwrócić uwagę na jeden szczególnie istotny fakt. W dzisiejszych czasach mamy potężny atut, którego nie miały dawne pokolenia: Internet, wielką bazę informacji, z której możemy codziennie uczyć się czegoś przydatnego. Właśnie dlatego uważam, że warto wykorzystać te możliwości, nie tylko dla rozrywki, ale też dla własnego rozwoju.

Sądzę, że istnieje duże grono osób, które są w stanie uczyć się samodzielnie, pod warunkiem że mają do tego przekonanie, chęci i przede wszystkim motywację.

Początki

Wiele osób w pewnym momencie życia zaczyna naukę języka obcego, w zdecydowanej większości przypadków jest nim język angielski. Wtedy częstym problemem początkujących jest system nauki, który trudno dostosować do ich potrzeb.

Pewnie podobnie jak ja pamiętacie ten typowy schemat nauki szkolnej, przez który ciężko było cokolwiek zapamiętać. Większość osób nudziła się na zajęciach i niecierpliwie czekała na ich koniec.

Myślę, że dzieje się tak, ponieważ szkoły mają narzucony określony schemat nauczania i program, do którego trzeba się dostosować. Nauczyciele muszą go zrealizować, niezależnie od tego, czy wszyscy uczniowie za nim nadążają. W skrócie wygląda to tak, że uczymy się w szybkim tempie i często nie tego, co nas ciekawi a tego czego musimy się nauczyć. Chociaż z drugiej strony, w tej jednej kwestii muszę przyznać rację: niektórych podstawowych umiejętności nie da się pominąć.

Mnie osobiście nauka języków w okresie szkolnym dosyć skutecznie zniechęciła do dalszej pracy, rozwoju w tym zakresie.

Opisując to w skrócie, zajęcia były po prostu nudne i często niezrozumiałe - nawet jeśli coś zapamiętałem, to za chwilę i tak zapominałem. Brakowało mi prostych i ciekawych wyjaśnień.

Rozumiem jednak, że jeśli w klasie jest około trzydziestu osób, to wyzwaniem jest już samo zapanowanie nad nimi, nie mówiąc o tym, żeby zainteresować ich nauczanym przedmiotem.

Mijały kolejne lata, a po angielsku dalej mówiłem bardzo słabo. Mimo że utrwaliłem sobie wtedy kilkadziesiąt słów i opanowałem kilkanaście zwrotów, to nie było mowy o swobodnym posługiwaniu się tym językiem. Jedynie wmawiałem sobie, że jestem dosyć blisko średniego poziomu, ale niestety.. rzeczywistość była inna.

Teraz, kiedy patrzę na to wszystko z innej perspektywy, zauważam, że kilkanaście lat temu poziom nauczania był znacznie zaniżony. Mam wrażenie, że jest to powszechne tam, gdzie nauka nie jest na poziomie rozszerzonym. Niestety daje nam to złudzenie, że wiemy więcej niż w rzeczywistości. Doświadczyłem tego w szkole średniej, gdzie poziom angielskiego był bardzo niski. Myślałem sobie, że skoro mam przyzwoite oceny, to nie jest wcale tak źle, jednak stopniowo zaczynałem rozumieć, że prawda jest zupełnie inna.

Tak właśnie wyglądały moje początki. Te doświadczenia pozwoliły mi jednak wyciągnąć wnioski, zrozumieć, co jest ważne, i jaki sposób nauki będzie dla mnie najkorzystniejszy.(o tym będziecie mogli przeczytać, nieco później).

Motywacja

Motywacja jest jednym z głównych czynników, które dają nam impuls do działania, to ona zachęca nas do pracy nad sobą i realizacją naszych celów. Tak naprawdę codziennie, w różnych sytuacjach stykamy się z tematem motywacji: gdy musimy rano wstać z łóżka, pójść do sklepu, wynieść śmieci albo dobrze napisać ważny egzamin.

Wielokrotnie próbowałem nauczyć się języka obcego, ale, niestety, bez rezultatu. Czy nie miałem motywacji? Miałem, musiałem ją mieć, skoro coś mnie popychało w kierunku nauki. Jednak było jej zbyt mało - wystarczało mi tych chęci najwyżej na kilka tygodni.

Kiedyś zapisałem się na dodatkowe lekcje angielskiego, które miały mi pomóc przygotować się do egzaminów. Zacząłem chodzić na zajęcia, ale szybko okazało się, że pomimo przyjemnej atmosfery na lekcjach nie byłem nimi zainteresowany. Poziom mojej motywacji coraz bardziej spadał i nie wiedziałem, co z tym zrobić.

Dodatkowo z perspektywy czasu widzę, że naiwnie wierzyłem w nauczenie się języka, mając do dyspozycji tylko godzinę lub co najwyżej dwie tygodniowo.

Przez wiele lat korzystałem z różnych możliwości, by nauczyć się języka. Zapisywałem się na przeróżne kursy, korepetycje, dodatkowe lekcje, bo potrzebowałem większej motywacji do nauki, a nie wiedziałem, jak inaczej się do niej zachęcić.

Dlatego, zanim zaczniemy naukę języka obcego, warto się zastanowić nad tym, na jak długo (chociażby w przybliżeniu) wystarczy nam na nią ochoty. Dzięki temu będziemy wiedzieć, czego możemy się spodziewać.

Co zrobić, gdy stracimy motywację?

Często zaczynamy naukę od euforii, wielkiej motywacji - ale już po kilku dniach wszystko zupełnie się zmienia. Gdy już mamy za sobą pierwsze doświadczenia, przychodzi w końcu taki okres, który testuje naszą wytrwałość podczas nauki.

Jeśli nasze dotychczasowe próby zmotywowania się zawodzą, dochodzimy w końcu do punktu, w którym kompletnie przestaje nam się chcieć robić kolejne postępy w nauce (często przez zbyt dużą intensywność, albo zmuszanie się do niej). W takiej sytuacji człowiek zaczyna zajmować się wszystkim, tylko nie nauką. Powiedziałbym, że zaczyna się wręcz celowe unikanie jej. Wygląda to na pewien nieświadomy - albo i świadomy - sabotaż, kiedy odkładamy ją na później, na bliżej nieokreślony czas.

Jest to normalne zjawisko. Każdy z nas może się po prostu znudzić, stracić motywację, mamy prawo do chwili słabości. Postarajmy się w tym okresie być wyrozumiali dla samych siebie, jesteśmy tylko ludźmi, którzy mają swoje silne i słabe strony. Taki okres może się zdarzyć nawet wtedy, gdy podczas nauki stosujemy wiele różnych ciekawych metod. Potraktujmy te sytuacje jako okazje do wprowadzenia pewnych zmian, ale też jak szansę na sprecyzowanie swoich priorytetów.

Nad utrzymaniem motywacji trzeba sumiennie pracować. Wiem, jak łatwo popaść w samozachwyt i się rozleniwić. Często bywa tak, że gdy osiągniemy dobre wyniki w testach, na egzaminach lub gdy ukończymy kurs, może nam się wydawać, że osiągnęliśmy już wystarczająco dużo, i nie musimy już się starać. Takie podejście jest dużym błędem.

Najczęściej nie chce nam się uczyć, bo po prostu nie mamy na to ochoty. Najważniejsze to pamiętać o naszym głównym celu, do którego dążymy. Ważne, by mieć gdzieś z tyłu głowy, dlaczego uczyliśmy się do tej pory. W moim przypadku takie sytuacje zdarzały się parokrotnie.

Co robiłem, by to zmienić?

Zdawałem sobie sprawę z tego, jaka jest moja sytuacja, miałem wyrzuty sumienia, że tak nagle sobie odpuściłem, ale pomagała mi świadomość, że nauka języka jest dla mnie bardzo ważna. Myślałem o tym, że jeżeli z niej zrezygnuję, to wtedy pozostanie moją porażką, a kto z nas lubi przegrywać? Na pewno żałowałbym też rezygnacji z czegoś, co jeszcze do niedawna uwielbiałem robić. Szkoda byłoby mi tej okazji do dalszego rozwoju i chociażby samego czasu, który już poświęciłem. Jednak mimo wszystko czułem, że nawet jeśli nie teraz, to za kilka dni wrócę do nauki, potrzebowałem czasu na przemyślenia.

Kilkudniowy przestój nie jest jeszcze tragedią, ale gdy ten okres się wydłuża, wtedy trudniej wrócić do nauki, warto o tym pamiętać.

Nauka, która pomaga się zmotywować

Bez trudu możemy znaleźć w Internecie darmowe wideolekcje. Jest to bardzo duże ułatwienie, to fakt, ale najważniejsze jest to, by taka nauka zwyczajnie nas zainteresowała. Żeby oglądanie takich lekcji miało sens, trzeba je lubić, czerpać z nich przyjemność, mieć zaufanie do osoby, która je prowadzi.

Jednak mimo wszystko brak oceny postępu w dłuższej perspektywie nieco ją utrudnia. Jeśli zechcemy sprawdzić, czy robimy kolejne kroki do przodu, wtedy i tak będziemy potrzebować chociażby testów online. Samemu naprawdę ciężko obiektywnie ocenić swoje dokonania i dalszy postęp.

Kiedy czułem, że brakowało mi już chęci do nauki, szukałem kursów internetowych. Mam tu na myśli darmowe kursy online, w których lekcje nie odbywają się na żywo i są absolutnie samodzielną formą nauki na platformach learningowych (w odróżnieniu od płatnych kursów online i stacjonarnych, podczas których można liczyć na pomoc nauczyciela). Mimo dużego wyboru wiedziałem, że potrzebuję czegoś, co mnie mocno zainteresuje. Dzięki nim nie traciłem kontaktu z językiem i dążyłem do tego, by je ukończyć z jak najwyższą średnią punktową - a więc znów miałem konkretny cel.

Warto szukać też inspiracji, może nią być piosenka, film, cytat, serial, lub idol - to od nas samych zależy, czy znajdziemy w sobie coś, co popchnie nas dalej ku realizacji celu. Czasem wystarczy jeden działający na wyobraźnię impuls, by znów zacząć pracować nad sobą.

Tak jak wspominałem wcześniej, o motywację musimy dbać, bo czasem zupełnie niespodziewanie możemy ją zagubić. Postarajmy się, by w takich sytuacjach przede wszystkim nie stracić z oczu swojego głównego celu.

Wybór języka obcego

Kiedyś czytałem rady wielu ludzi na temat tego, jaki język obcy wybrać do nauki, żeby przy okazji zaoszczędzić czas i ułatwić sobie życie. Różne osoby na forum dzieliły się swoimi uwagami. Wyglądało to wręcz na licytowanie się, którego języka nauczymy się najłatwiej, najszybciej i jak najmniejszym nakładem sił. I z perspektywy czasu widzę tę pułapkę, w którą możemy wpaść przy takim podejściu.

Teraz możecie sobie pomyśleć: "W jaką pułapkę? Przecież chodzi tylko o ułatwienie sobie życia".

Jeżeli znajdziecie język, który Was naprawdę zaciekawi, okaże się, że poziom jego trudności to i tak kwestia drugorzędna. Kiedy bardzo nam na czymś zależy, często jesteśmy gotowi podporządkować praktycznie wszystko, aby to osiągnąć.

Pewnego razu wymyśliłem sobie, że przesłucham różne języki obce, wtedy usłyszałem kobietę mówiącą po ukraińsku. Byłem zaskoczony tym, jak swobodnie czułem się słysząc wszelkie słowa. Myślę, że właśnie chodzi o to, by język brzmiał dla nas przyjemnie, i ciekawie.

Dzięki temu początki są też łatwiejsze, powiedziałbym nawet, że wtedy cały ten proces nauki rozpoczyna się jakby z marszu. Pewnie też dlatego nie widziałem problemu w tym, że będę musiał nauczyć się cyrylicy, czyli starosłowiańskiego alfabetu, używanego w Ukrainie i paru innych krajach (przy okazji dodam, że cyrylica w wersji rosyjskiej dość znacznie różni się od ukraińskiej). Nie zastanawiałem się nad wszelkimi potencjalnymi trudnościami.

Tak naprawdę ta zupełna nieznajomość języka wręcz zachęcała mnie do tego, by dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Potraktowałem to jako dodatkowe wyzwanie, dzięki któremu upewniłem się, że ten język jest dla mnie.

Jeśli jednak wahacie się, macie jakiekolwiek wątpliwości, proponuję posłuchać, jak brzmią różne języki świata - w Internecie można znaleźć wiele stron z takimi nagraniami. Dzięki temu dowiecie się, czy istnieje taki, który jest w stanie Was zachwycić. Na szczęście języków jest wiele, dlatego sądzę, że każdy jest w stanie wybrać ten właściwy. Myślę, że to bardzo ważne, bo kiedy już taki znajdziemy, wtedy zyskamy znacznie więcej, niż może nam się wydawać.

Cel nauki, czyli po co się uczymy

Jeśli już znaleźliśmy język, któremu chcemy poświęcić swój cenny czas, musimy zrobić następny krok: trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, po co będziemy się go uczyć.

Bywa czasem tak, że naszą jedyną motywacją do nauki są pewne korzyści płynące ze znajomości konkretnego języka. Przywodzi mi to na myśl sytuację, gdy przyszły student wybiera kierunek studiów i nie jest do końca przekonany, czy to był dobry wybór, ale zachęcają go perspektywy zawodowe.

Często nie mamy konkretnego powodu i zaczynamy naukę spontanicznie, po prostu wpadając na taki pomysł albo chcąc komuś zaimponować. Warto zastanowić się, jak długo damy radę wytrwać w tym postanowieniu. Podejrzewam, że niezbyt długo, może kilka, a najlepszym wypadku kilkanaście dni.

Takie podejście do nauki jest krótkowzroczne, dlatego że nie opiera się na solidnych podstawach, a głównie na chęci, która jest tylko jednym z kilku czynników, pozwalających zostać przy języku obcym na dłużej.

Nasz mózg jest dużo bardziej inteligentny, niż możemy to sobie wyobrazić. Jeżeli zaczniemy się uczyć ot tak, bez konkretnego uzasadnienia, to szybko okaże się, że nasz umysł znudzi się takim podejściem - on oczekuje od nas pewności, że chcemy poświęcić swoją energię na naukę i że jesteśmy ukierunkowani na osiągnięcie konkretnego celu.

Jeśli nie zmienimy własnego spojrzenia na cały ten proces nauki, wtedy znów od czasu do czasu będziemy ją nagle zaczynać i równie szybko porzucać. Czy zyskamy coś dzięki takiej emocjonalnej karuzeli? Nie sądzę, muszę przyznać, że sam przez taki sposób nauki straciłem dobre kilka lat.

Dlatego warto zadać sobie pytanie, po co w ogóle chcemy się uczyć języka obcego. Uczymy się, bo poznaliśmy kogoś z zagranicy? Chcemy zmienić pracę na lepszą, a może przeprowadzić się do innego kraju? Ważne, aby wymienić chociaż jeden powód, ale taki, który będzie dla nas naprawdę przekonujący.

Wymówki

Wymówki to nasz chleb powszedni, często wykorzystujemy je, gdy nie chce nam się czegoś robić, na przykład wynieść śmieci lub czegoś naprawić. Wtedy mówimy: "Zaraz wyniosę", albo "Później to zrobię".

Jeśli chodzi o naukę języków, jako wymówkę często wykorzystujemy nasze wcześniejsze porażki, gdy po wielu próbach, jeszcze nie nauczyliśmy się tego czego chcieliśmy. Wtedy przychodzi moment frustracji i zrezygnowania, przeważnie w takich sytuacjach mówimy sobie, że nie mamy talentu do języków. Jest to mechanizm obronny - tak łatwiej pogodzić się z porażką niż przyznać, że popełniliśmy jakieś błędy.

Popularną wymówką, którą słyszę bardzo często, jest brak czasu na naukę. Jeśli ktoś pracuje od rana do wieczora, wtedy taki argument wydaje się być całkiem zrozumiałym. Jednak w takim razie dlaczego nie wykorzystać bardziej efektywnie tego czasu, kiedy nie jesteśmy skupieni na niczym konkretnym?

Podam parę przykładów: możemy uczyć się języka, słuchając zagranicznych piosenek - przenieść sobie muzykę na zewnętrzny nośnik i słuchać w samochodzie zamiast radia albo wykorzystać słuchawki i słuchać jej podczas jazdy autobusem w drodze do pracy czy szkoły.

Możemy też oglądać zagraniczne seriale w oryginale. Czy te metody zabierają nam czas? Nie, jeśli korzystamy z nich podczas innych, mniej ważnych czynności.

Jednak wracając do tematu wymówek: ważne jest to by stać się odpowiedzialnym za własną naukę, i przestać szukać winnych za przeróżne niepowodzenia. Gdy parę lat temu zaczynałem naukę języka ukraińskiego, byłem świadomy tego dlaczego podjąłem taką decyzję. Przede wszystkim robiłem to dla własnego rozwoju, a nie po to, żeby spełnić czyjeś oczekiwania.

Czemu o tym wspominam?

Bywa czasem tak, że czujemy presję środowiska by nauczyć się języka obcego. Wiemy dobrze, że nie zawsze to się udaje, w razie niepowodzenia teoretycznie moglibyśmy zrzucić winę na te osoby, które nas do tego namawiały. Dlatego uważam, że lepiej uniknąć takich nieporozumień i zdecydować o tym samodzielnie.

Już dawno skończyłem z wymówkami i obwinianiem nauczycieli, korepetytorów, szkoły i innych osób, pojawiających się na mojej drodze. Wszystko zależy od nas. Wiem, że świadome pozbycie się możliwości zrzucenia winy na innych i na przeciwności losu nie jest łatwe, ale na moim przykładzie widać, że jest to możliwe.