Rzeźnik z Niebuszewa - Jarosław Błahy

Kup ebooka

21.00 zł
16.80 zł (15,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Topola

Wystrzelonyz pępowiny wyklułem się na Niebuszewie, przeklętej przez ogółspołeczności i zaklętej przez zakapiorów z ciemnych bram i mordownidzielnicy Szczecina. Wylęgarnia miała miejsce w starej, poniemieckiejkamienicy oraz na podwórku, którego labirynty i zaułki złączone wjedność ze schodami w budynku powracają raz koszmarem, drugi razerotycznym marzeniem sennym: Sklep mięsny "U Rzeźnika", wktórym na hakach zamiast świńskich nóżek wiszą zasuszone niemowlęta;dziewczyna i mnich, niczym zbrodnia i kara. Sny nawiedzające mniejako szczyla z częstotliwością drgającej sprężyny: kręte schody wkaplicy, u ich szczytu stoi kapłan, odbite przez Księżyc światłoSłońca promieniuje poprzez jego łysinę, w mroku patykiem mieszam moczw nocniku, kaznodzieja tłumaczy mi istotę marzeń sennych; wirującyciemny tunel, wciągający niczym odkurzacz, z kłębów dymu wydobywamnie, 3-letniego brzdąca, Dziewczyna o brunatnych dłoniach; gdzieś napustyni strzelam z dubeltówki do stada Arabów, bydlaki z tego tabunupadają jeden za drugim, zastanawiam się, czy aby na pewno ichpozabijałem, czy nie wstaną jakimś dziwnym zbiegiem okolicznościłagodzących?

Mieszkanierodziców mojego ojca, kamienica przy ulicy Długosza 13. Do lokalu nr3 prowadziła mroczna klatka schodowa, skąpo oświetlona żarówką nadrucie, który niczym smętny fiut zwisał z sufitu. Babka była Niemką,z domu Span, przed wojną grywała u Zapolskiej w Teatrze Lwowskim.Dziadek miał węgiersko-czesko-ukraińsko-polską proweniencję, pracowałkiedyś jako komendant straży ogniowej. Do Szczecina przyjechali w1945 roku jako repatrianci ze Stryja, w powiecie Stanisławów (dziśIwano-Frankiwsk), nieopodal Lwowa. Dziadek Mikołaj miał w planachpodróż z małżonką i dwoma małymi synami do Belgii, ale popozostawieniu w Opolu brata Bazylego, na skutek zmęczenia "wycieczką"w bydlęcym wagonie, oraz po otrzymaniu propozycji władz realnegosocjalizmu, czyli nowych okupantów, ugodzie po uprzednio wypędzonychNiemcach na ziemiach "odzyskanych", postanowił pokonsultacjach ze swoją autentyczną drugą połową, Eugenią, odpocząć wSzczecinie. I tak już pozostali. Obydwoje przeżyli degradacjęzawodową. Dziadek został malarzem pokojowym, chlastał ściany isufity, a babka szyła sukienki dla sąsiadek na maszynie marki Singer.Wychowali mnie. Przez pierwszych sześć lat życia nie widziałem naoczy swoich starych. Jedyny mój ciepły kontakt z matką biologicznąnastąpił wówczas, gdy rzeczona wylała raczkującemu przez przedpokójbrzdącowi na plecy garnek z parującym wrzątkiem, bonajprawdopodobniej ów bobek zaplątał jej się pod nogami.

Wcentralnym punkcie podwórka, tuż obok piaskownicy, rosła dumnieolbrzymia Topola. Pamiętam białego Kota Persa pewnejpseudoarystokratki, którego wóz strażacki ściągał drabiną zwierzchołka drzewa.

Wniedługi czas potem proca niewidocznej już pępowiny wystrzeliła mniew świat, morza, góry i tak dalej. Łeb miałem pełen kosmopolityzmu,natury wyzwoleńczej, odcinania się za wszelką cenę, skłonnościalienacyjno-izolacyjnych, ale w tej anarchistycznej konwencjizdarzyło mi się dwukrotnie zajrzeć na podwórko przy ulicy Długosza.To miejsce jest magnesem energetycznym dla języka. Pierwszy raz, gdymiałem 27 lat, drugi - 33 lata. Topola stoi jak stała. Nadal.Kamienica dalej obskurna, anteny satelitarne i plastikowe oknaniczego nie zmienią. Po raz trzeci uległem upiornemu zaskoczeniu,miałem wtedy 45 lat, wynajmowałem kawalerkę na Skarbówku, w LesieArkońskim. Postanowiłem odwiedzić swoje ukochane Drzewo. Zastałemtylko oberżnięty pień, topola padła ofiarą wycinki, najwidoczniejkomuś wlazła przez okno gałęzią do domu. Nie wiem dlaczego, jaksomnambulikowi, coś nakazuje mi pamiętać o drzewach, zanim zdechnęjak człowiek i splotę się z korzeniami topoli w miłosnym, namiętnym,poniekąd bezsennym uścisku.

Hamadriada,z greckiego (hamadryas), oznacza"zrośniętaz drzewem". Wierzono, że wraz ze ścięciem drzewa kończy siężycie zamieszkującej je nimfy (Pindar: "Nimfom przypadł równydrzewom kres żywota", tekst ten znalazłem u Plutarcha w Ozamilknięciu wyroczni).Torquato Tasso powiada: "We wszystkich drzewach ludzkie duszeżyją. Głos wydają dobrze zrozumiany. Płaczą, wzdychają, pod skórę siękryją". Kora. Skóra. Skorupa. Cyprys w kulturze starożytnejGrecji, podobnie jak u nas topola, jest Drzewem Śmierci. AntyczneDrzewa wyrastają z głębi muszli oczodołu. Guido Ceronetti w tytułowymeseju z tomu Drzewabez Bogów,pisze: "Drzewa nie są zielenią; to nasi starsi braciaunieruchomieni, dawne plemię pokryte sierścią, pełne wilgoci, obrosłerogami i obdarzone cechą dla człowieka niepojętą: bezmierną dobrocią.Nie umiałyby żyć bez bezinteresownego wielbienia, a my im tylkonapędzamy lęku. Ekologię dlatego czeka porażka, że jej horyzontymyślowe w głębszym sensie niewiele odbiegają od horyzontów myślowychniszczycieli". Emil Cioran wspomina o "profanatorachkrajobrazu". Milcząca Empatia Drzew.

Zdrugiej strony okna wychodziły na ulicę, na mały plac, na którymstała latarnia i syreny sąsiadów. W nocy, gdy nieboskłonpodziurawiony przez światło odbitego Słońca i dawno wygasłych Gwiazd,rozpościerał swe granaty, na Ziemi dwa ogniki: żarówka latarniulicznej i żar pląsającego papierosa, który wędrował od ust do paskaod spodni gościa podpierającego żelbetowy słup. Facet, jak kurwa, conoc pracował ciężko z kasą fiskalną, oparty o latarnię. Był to typekniskiego wzrostu, z prawą nogą amputowaną na wysokości kolana, wmiejscu dolnej kończyny tkwiła wątła proteza, dlatego też podpierałodbytnicą słup latarni ulicznej. Przypominał mi ducha Hopkirka, któryprzechodził przez ściany. Do tak malutkiego człowieczka, pozbawionegoprawej nogi, wyraźnie nie pasowały dłonie olbrzyma, ogromne jakbochny chleba. Pomyślałem sobie, może to jakiś nocny stróż, kanalarz,kesonowy szambonur, obok wszak ustanowiona była kratka ścieku.Anachoreta pierdolony, pustelnik, ascetycznymi, rachitycznymi ruchamico jakiś czas zapalał papierosa. Wolnomyśliciel w mordę jebany stałnieruchomo pod lampą uliczną z oczyma utkwionymi w przestrzenimiędzyplanetarnej, w lustrzanym odbiciu kosmosu wśród kostki brukowejjezdni olanej przez deszcz, pośród płyt nagrobnych (wykradzionych zestarej części cmentarza żydowskiego po roku 1968 przez naszychbudowlańców), które stanowiły nowy chodnik, pełen psich ekskrementów.Być może dumał o Wielkim Poślizgu Na Psim Gównie? Zgodnie z teorią:"co krok to kanał ściekowy" tudzież ideą Wielkiego UpadkuNa Pysk. Tak naprawdę facet ten nazywał się Joseph Zippeck i pilnowałmetodą naczyń połączonych kanałami, położonej kilka przecznic dalej,specjalnie skonstruowanej przez niego zapadni, przez którą młodzichłopcy, w moim ówczesnym wieku, wpadali do piwnicy legendarnegoRzeźnika z Niebuszewa, z ciał dzieci to właśnie Joseph sporządzałpotem kiełbasę, mięso do bigosu i kotlety mielone... Szczątki,odpady, czaszki chłopców znajdowano później na dnie jeziora Rusałka,w położonym nieopodal parku Kasprowicza, gdzie Zippeck wynosił kościregularnie w workach foliowych przez ulicę Słowackiego. Z tego copamiętam, w branży mięsnej panował wtedy kryzys, starsze paniepowiadały, że o kotlety było bardzo trudno, ale - jak wiadomo -niemieccy naukowcy "potrafią zrobić coś z niczego"(spójrz, rzuć oczkiem, przypadkowy czytelniku na opowiadanie ZofiiNałkowskiej z cyklu Medalionypt. ProfesorSpanner).Doktor filozofii Joseph Goebbels, szef propagandy NSDAP, czy doktornauk medycznych Joseph Mengele, zwany Aniołem Śmierci z Auschwitz,stanowią świetlane przykłady w różnych dziedzinach wiedzy. Tak samokolejny święty Józio Zippeck, prawie analfabeta, specjalista odzabijania świni obuchem siekiery w łeb, a potem poderżnięcia jejtętnicy szyjnej, podstawiwszy miednicę na krew, by niczego niezmarnować. W chwilach kryzysu. Substancja trwająca wiecznie. Argumentkoronny. Kryzys romansu. W stoczniowym żłobku zaś, Szczur zagryzł izeżarł niemowlę w łóżeczku w porze leżakowania, jeszcze jedna cudownalegenda miejska, oparta na faktach prostych równoległych. Światachparalelnych. Dlatego nie ulegam presji żadnych świąt.

"Wpokoju na kanapie leżały zwłoki Ireny, z odciętą głową, rękami,nogami i wyciągniętymi wnętrznościami. Ręce i jedno udo przy szafie.Wnętrzności - w wiadrze pod oknem. W kuchni na zlewie,krzesłach i drzwiach czerwone plamy - część nieudolniepościerana. Na półce przy kaflowej kuchni miska do połowy wypełnionaczerwoną cieczą. Obok maszynka do mielenia mięsa ze śladami mielenia.Na talerzach serce i wątroba ludzka. Na stole na patelni niedojedzonajajecznica z jakimś tłuszczem. Obok chleb ze smalcem, sałatka zpomidorów i kawałek surowego mięsa, chyba wołowego. Po mieszkaniuwalały się butelki po piwie i wódce" (notatka milicyjna).

"Brakgłowy - nie wiadomo więc, co było bezpośrednią przyczynąśmierci" (notatka lekarza prowadzącego sekcję zwłok).

"Sposóbpoćwiartowania zwłok - jednorazowe cięcia, bez powtórzeń, równow stawach i wydobycie narządów wewnętrznych świadczą o pewnejfachowości sprawcy, wprawnej technice" (notatka drugiegolekarza).

WspominamWrzask Trzech Kruków, które miałem okazję zobaczyć w Wolińskim ParkuNarodowym, w Zagrodzie Żubrów. Odlot najpierw pary, być może byli torodzice, potem z niebywałym krzykiem poderwał się do lotu jeszczejeden... być może potomek średniego wzrostu. Wszystko to na tlebłękitu nieboskłonu i szczytów Sosen. Znaki do odczytania. Snyprorocze. Dno morskie pełne kolorowych szkieł. Kawcza Góra. MartwaWrona na ścieżce leśnej, pod pióra wdziera się Mucha Trupnica, obarwie Metalic Blue, jej larwy z kolei żywią się zwłokami ludzi.Szlak Szerszeni, który nie może zaginąć, nie wolno go przekroczyć.Człowiek w łodzi na czubku wysokiego masztu podczas sztormu. PośrodkuMorza. Należy powolutku zsunąć się ze słupa, aby przeżyć. Na początkubył Czerw. Żył, spleśniał, stworzył Penicylinę.

wserii kwadratukazały się:

"2008","2011", "2014", "2017" -antologie współczesnych polskich opowiadań

MarcinBałczewski"Eva Morales de Nacho Lima", "Malone"

WaldemarBawołek"To co obok"

KostiaBerezin (Paweł Laufer)"Buty Mesjasza"

JacekBielawa "Kościelec"

JarosławBłahy "Rzeźnikz Niebuszewa"

DariuszBitner"Książka"

RomanCiepliński"Diabelski młyn"

TomaszDalasiński"Nieopowiadania"

JerzyFranczak"Święto odległości"

KrzysztofGedroyć"Przygody K"

AndrzejGrodecki"Iluzje"

BrygidaHelbig"Anioły i świnie. W Berlinie!!", "Enerdowce i inneludzie"

LechM. Jakób"Ciemna materia"

BogusławKierc"Bazgroły dla składacza modeli latających"

WojciechKlęczar"Wielopole"

BogusławaLatawiec"Ciemnia"

RyszardLenc"Chimera"

ArturDaniel Liskowacki"Capcarap", "Eine kleine", "Mariasz","Skerco", "Spowiadania i wypowieści"

MiłkaO. Malzahn"Fronasz", "Kosmos w Ritzu"

AgnieszkaMasłowiecka"Pyszne ciało", "Splątanie"

JarosławMaślanek"Ferma ciał"

DariuszMuszer"Homepage Boga", "Niebieski", "Wolnośćpachnie wanilią"

KrzysztofNiewrzęda"Czas przeprowadzki", "Poszukiwanie całości","Second life", "Wariant do sprawdzenia","Zamęt"

EwaElżbieta Nowakowska"Apero na moście"

Cezary Nowakowski,Jakub Nowakowski"Błogosławieni"

PawełOrzeł"Arkusz [^pi^gmalion]", "Nic a nic","Ostatnie myśli (sen nie przyjdzie)"

PawełPrzywara"Zgrzewka Pandory"

KrystynaSakowicz"Księga ocalonych snów", "Praobrazy"

AlanSasinowski"Pełna kontrola", "Rupieć", "Szczeryfacet"

GrzegorzStrumyk"Kra", "Nierozpoznani"

ŁukaszSuskiewicz"Egri bikaver", "Mikroelementy", "Zależności"

LeszekSzaruga"Dane elementarne", "Podróż mego życia","Zdjęcie"

IzabelaSzolc"Śmierć w hotelu Haffner"

ŁukaszSzopa"Kawa w samo południe"

AndrzejTurczyński"Bruliony Starej Ziemi", "Brzemię", "Koncertmuzyki dawnej", "Zgorszenie", "Żywioły"

AnatolUlman"Cigi de Montbazon i Robalium Platona"

EmiliaWalczak"Hey,Jude!"

MiłoszWaligórski"Ktoto widział"

Henryk Waniek "Miastoniebieskich tramwajów"

MaciejWasilewski"Jednodniowyspacer po dwudziestu kilku głowach", "Rozmowy młodejPolski w latach dwa tysiące coś tam dwa tysiące coś"

BartoszWójcik"Christiania. Historie z tamtej strony dobra"

GrzegorzWróblewski"Nowa Kolonia"

MaciejWróblewski"Historie Jakuba Blottona z widokiem na Toruń"

TadeuszZubiński"Rzymska wojna"