-Vienna Fetish Week? - zapytał.
-Tak, kolejna edycja.
-Znowu homoseksualiści w drindlach i skórzanych spodniach będą wygłaszać jakieś przesłania? - George odparł z niezadowoleniem.
-A co w tym złego? Każdy broni swoich praw.
-To raczej manifestacja głupoty i bezwstydu.
-Wszystko jedno. Mogę? - Patryk spojrzał pytającym wzrokiem.
-Uważaj na imigrantów. Wczoraj znowu były zamieszki w centrum. Masz dopiero siedemnaście lat, wciągną cię w jakieś bójki i nie wykaraskasz się do końca życia.
-Będę uważał - rzucił i ruszył w stronę wyjścia.
Przy drzwiach przystanął i odwrócił głowę.
-Mam ci przekazać od matki, że wyjeżdża z Romeem do Salzburga.
-Na długo?
-Na dwa tygodnie.
-Dzięki, Patryk. Bądź ostrożny.
Został sam. Stał przed szklaną ścianą oranżerii i wpatrywał się w ogród.
-Nicolas Papadopoulos - wyszeptał. - Grek. Ateńczyk.
Doznał dziwnego uczucia obcości. Pomiędzy nim a resztą świata wyrastał mur. Niewidzialny, zimny. Chłód z sekundy na sekundę coraz bardziej przenikał jego wnętrze. Czuł, jak staje się gościem. Osobą, której dane było przybyć na jakiś czas do Wiednia i żyć tutaj, z tymi ludźmi. Ale czas wracać do domu.
-Mamo - wyszeptał znowu. - Wiem, że tam jesteś, poczuj mnie.