Rzeka - Karolina Milik
25.00 zł
17.65 zł
(17,20 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Następnego ranka zastała Zoję siedzącą ze skrzyżowanymi nogami na okrągłym fotelu. W dłoniach trzymała skórzany notatnik, w którym namiętnie coś pisała. Miała na sobie zwiewną bluzkę z długim rękawem i krótkie materiałowe spodenki, a jej włosy były w jeszcze większym nieładzie niż zazwyczaj. Przez chwilę dziewczyna pomyślała, że cofnęła się w czasie. Zoja wyglądała jak jej rówieśniczka. Kobieta nawet nie zauważyła zbliżającej się Ali, aż do momentu kiedy ta weszła na werandę i zaskrzypiał drugi schodek. Zaskoczona podniosła głowę.
- O, cześć, nie widziałam cię. - Uśmiechnęła się promiennie, odejmując sobie kilka kolejnych lat.
- Cześć, czy to numer 33? - zapytała Alicja, wskazując na zeszyt w rękach Zoi.
- Tak, kolejny do kolekcji. Chociaż na pewno mniej interesujący niż pozostałe - odpowiedziała i wróciła do pisania. - Siadaj albo zrób sobie herbatę, ja zaraz skończę - dodała, nie przerywając pisania.
Alicja skierowała się w stronę kuchni, robiąc przystanek przy Baj, żeby ją pogłaskać. Ragana, która jak zwykle leżała przy Zoi, pozazdrościła koleżance i podbiegła do dziewczyny, wpychając swoją wielką głowę pod jej ramię. Ala nie spodziewała się takiej siły i straciła równowagę, upadając na pupę. Raga wcale nie ułatwiała jej powrotu do pozycji pionowej, wręcz przeciwnie. Zoja nawet nie próbowała interweniować, widząc, że nic poważnego się nie dzieje. Dziewczyna nie mogła powstrzymać śmiechu, w końcu po krótkiej przepychance, połączonej z pieszczotami, uwolniła się z kudłatego zamieszania i stanęła na nogi. Ominęła Baj i z Raganą przy nodze weszła do kuchni. Zauważyła słoiki z syropem z mleczy ustawione na blacie pod ścianą. - Ciekawe czy jest już gotowy i jak będzie smakował - pomyślała. Powoli zaczęła krzątać się po kuchni. Nalała wodę do czajnika i sięgnęła do szafki, gdzie wiedziała, że Zoja trzyma swoje herbaty.
- Jak już tam jesteś, to zrób cały dzbanek i dla mnie - usłyszała z werandy.
- Jakąś konkretną? - Alicja krzyknęła do uchylonego okna.
- Nie. Zaskocz mnie.
Ala wybrała owocową herbatę z wyraźną nutą truskawki. Jak tylko otworzyła słoik, po kuchni rozszedł się słodki zapach soczystych owoców. Tak, to będzie dobry wybór - pomyślała. Raga, która prawie sięgała głową do blatu, zerkała przez moment czy znajdzie tam coś ciekawego, ale po chwili uznała, że nie. Położyła się przy wyspie kuchennej i cierpliwie czekała, aż Alicja skończy przygotowywanie napoju. Kiedy wszystko było już gotowe, Ala wzięła drewnianą tacę i ustawiła na niej dzbanek z herbatą i dwa kubki. Wolała jeszcze nie nalewać napoju z obawy przed rozlaniem. Wyszła na zewnątrz i ostrożnie postawiła tacę na stoliku.
- Mm, truskawki. Nie ma co, dobrze wybrałaś. - Tajemniczo uśmiechnęła się kobieta i zamknęła swój zeszyt.
- Ty naprawdę lubisz być sama? - zapytała Ala bez owijania w bawełnę.
- Nie zawsze, wtedy nie ma komu zrobić mi herbaty - roześmiała się Zoja.
- Skończyłam twój zeszyt i naprawdę jestem zdziwiona, że po swoich przeżyciach doszłaś do takich wniosków.
- Jakich? Bo już trochę nie pamiętam - zdziwiła się kobieta.
- No piszesz, że nie chcesz nikogo, że masz tyle czasu na robienie tego co kochasz i że dobrze ci samej. To tak mniej więcej i w skrócie - odpowiedziała Alicja.
- I co w tym dziwnego? Mówię ci, dużo lepiej jest być samej, niż z byle kim. A jeśli w twoim życiu akurat nie ma nikogo wartościowego, nie ma co marnować czasu na poszukiwania. Odpowiednia osoba sama się znajdzie, jeśli będziesz robić to co kochasz i nauczysz się być szczęśliwa sama ze sobą. Wszechświat już o to zadba. - Mrugnęła porozumiewawczo na zakończenie zdania.
- Chyba gdzieś o tym czytałam, ale nigdy tego nie zgłębiłam. I co, przypałętał się ktoś odpowiedni? - zapytała Alicja z uśmiechem.
- Hmm... - Zoja zmrużyła oczy. Przechyliła głowę i zaczęła przyglądać się dziewczynie w ten swój specyficzny sposób, po czym zapytała. -To jak, gotowa na kolejną część? - I nie czekając na odpowiedź, wstała i skierowała się w stronę domu.
Nie było jej dłuższą chwilę, a kiedy w końcu wróciła, nie miała już ze sobą skórzanego notatnika w którym przed chwilą pisała, tylko inny, cały pokryty purpurowym brokatem. Podała go Ali i ponownie rozsiadła się w okrągłym fotelu, z truskawkową herbatą w dłoniach. Alicja delikatnie otworzyła błyszczący zeszyt na pierwszej stronie, gdzie widniał numer 15. Chwilę się zawahała, a potem odłożyła nowy notatnik i wyciągnęła z szuflady wcześniejszy. Nie pomyliła się. Poprzedni zeszyt był numerem 9.
- Jak to 15? A gdzie 10, 11 i pozostałe? - zapytała z wnikliwością.
- No tak, zapomniałam, że mam do czynienia z przyszłą dziennikarką, której taki szczegół nie umknie - zaśmiała się Zoja, ale po chwili odpowiedziała.
- Nie ma potrzeby czytać wszystkich. Daję ci tylko te, które odpowiadają na twoje pytania i opisują najlepsze momenty. Poza tym, z tego co pamiętam, nie działo się zbyt dużo po moim powrocie, więc nie martw się. Naprawdę nic nie tracisz. Same rozkminy. - Mrugnęła do niej podejrzanie.
Alicji jakoś ciężko było uwierzyć, że nic się nie działo, ale w końcu to były pamiętniki Zoi. Powinna być wdzięczna, że kobieta pozwala jej czytać którekolwiek ze swoich zeszytów. Nawet Dawid powiedział, że nikt nigdy ich nie czytał. Ala nigdy nie pisała pamiętników, ale gdyby miała to robić, to najbardziej bałaby się właśnie tego, że ktoś je przeczyta. Dlatego postanowiła już dalej nie drążyć i nawet zrobiło jej się głupio, że wyskoczyła z takim bezczelnym pytaniem. Oddała skończony już zeszyt, nalała sobie aromatycznej herbaty i zabrała się do czytania nowego.