Rzeczpospolita masowa - Gabriel Leśniewski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1

Epoka mas

Stanisław III Józef z domu Sasko-Warszawskiego, zwany po prostu Stanisławem III Wettynem-Poniatowskim otwierał pierwszy Sejm w 1864.

Scena polityczna się zmieniła. Konfederacja Targowicka partia reakcjonistów, zwani byli popularnie Absolutystami. Stronnictwo Patriotyczne, partia federalistów potocznie zwani Federalistami. Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, partia stojąca pośrodku zwana Konserwatystami. Do głosu dochodzili również Anarchiści skupieni w Stronnictwie Anarchistyczno-liberalnym oraz Socjaliści skupieni w Partii Socjalistycznej Rzeczypospolitej. Zarówno obóz anarchistyczny i socjalistyczny były jednak słabe i nie miały kapitału politycznego w Sejmie Federalnym.

Król chciał uwłaszczyć chłopów. Wiedział bowiem, że feudalizm nie może już funkcjonować. Kraj się uprzemysłowił. Tam gdzie kiedyś były manufaktury stały fabryki.

- Panowie - zaczął król - czas feudalizmu minął. Czas chłopów również wciągnąć w życie państwa.

- Ależ Wasza Królewska Mość! - odezwał się konserwatysta, marszcząc czoło. - Czy chcecie obalić hierarchię, która przetrwała stulecia?

- Nie obalić - odparł król spokojnie - dostosować. Dla dobra kraju.

Federalista uniósł brew:

- To zbyt śmiała reforma... Możemy stracić kontrolę nad prowincjami.

- Albo możemy je wzmocnić - odrzekł król, nie spuszczając wzroku z mapy przemian.

W kącie sali siedzieli anarchiści i socjaliści, zamyśleni, ale nieśmiali. Ich głos jeszcze nie był słyszalny, ale król wiedział, że epoka mas dopiero się zaczyna.

- Ci młodzi będą nas testować - powiedział cicho do ministra - a my musimy być przygotowani.

Głosowanie rozpoczęło się powoli. Każda frakcja prezentowała swoje postulaty:

- Absolutystom zależało na utrzymaniu dawnych praw i wpływów magnatów;

- Konserwatystom - na łagodnej modernizacji i ochronie tradycji;

- Federalistom - na rozszerzeniu autonomii narodów federacji;

- Socjaliści i anarchiści postulowali prawa robotników, skrócenie dnia pracy i demokratyzację miast.

Król podniósł rękę, gdy nadchodziła kluczowa decyzja.

- Uwalniamy chłopów - powiedział jasno - i dajemy im ziemię. Ale z obowiązkiem służby państwu i wspólnej pracy dla kraju.

Sala zamilkła. Niektórzy byli zachwyceni, inni oburzeni. Wtedy Stanisław III Józef wiedział, że nie chodzi już o to, kto ma władzę, lecz czy państwo nadąży za własnym narodem.

Zewnętrzne mury Sejmu drżały od dźwięku młotów fabryk i szumu kolei.

- Epoka mas właśnie zaczęła się w Rzeczypospolitej - pomyślał król, patrząc na rozwijające się miasta. - I nic nie będzie już takie samo.

...

Sala Sejmu była wypełniona po brzegi.

Nie było już tylko szlachty i dyplomatów. Wśród ław znalazły się twarze miejskich radców, robotników, nauczycieli i drobnych przedsiębiorców.

Niektórzy wciąż wyglądali jakby stali na krawędzi świata, inni patrzyli z dumą, wiedząc, że państwo zaczyna liczyć się z nimi.

Król Stanisław III Józef zajął miejsce na podwyższeniu. W dłoni trzymał rękopis projektu ustawy o uwłaszczeniu chłopów i reformie rolnictwa, pierwszego kroku w transformacji Rzeczypospolitej w państwo masowe.

- Panowie - zaczął spokojnie - i panie, bo niektórzy z was reprezentują także miasta i szkoły - czas feudalizmu dobiegł końca. Czas, by Rzeczpospolita objęła wszystkich swoich obywateli, nie tylko tych urodzonych w pałacach i na dworach.

Absolutysta wstał gwałtownie:

- Wasza Królewska Mość, czy chcecie odrzucić wieki tradycji? Czy chcecie dopuścić do anarchii w miastach i na wsi?

- Nie chcę anarchii - odparł król - ale państwo, które nie idzie naprzód, skazane jest na śmierć.

Federalista, marszcząc brwi:

- Proponuję rozszerzyć autonomię Litwy i Rusi w tym samym czasie, by reforma nie wywołała chaosu w prowincjach.

- Zgoda - odparł król - ale prawo do własności i pracy musi być równomiernie rozdzielone. Nie możemy pozwolić, by jedna prowincja blokowała reformę dla całego państwa.

Socjalista podniósł rękę, głos niepewny:

- A co z robotnikami w miastach? Fabryki... godziny pracy... edukacja?

Król spojrzał na niego uważnie:

- Wkrótce nadejdzie czas, by i oni mieli głos. Ale najpierw musimy ustanowić fundamenty państwa, które wytrzyma miliony nowych obywateli.

...

Każda frakcja zabierała głos.

- Absolutystom zależało na zatrzymaniu starych praw i immunitetów magnackich.

- Konserwatystom chodziło o łagodną reformę, która nie zburzy tradycji.

- Federalistom - o rozszerzenie autonomii narodów federacji.

- Socjaliści i anarchiści - o prawa miejskich pracowników i robotników.

Głosowanie trwało godzinami.

Kiedy wreszcie odczytano wyniki, w sali zapanowała cisza.

Ustawa o uwłaszczeniu chłopów przeszła niewielką większością głosów, ale przechylona przez sprytne głosowanie konserwatystów, którzy chcieli uniknąć totalnej utraty wpływów.

Król uśmiechnął się lekko:

- To dopiero początek. - powiedział - Ale pierwszy kamień został położony.

...

Po głosowaniu w sali górę wzięły partie miejskie.

Socjaliści zaczęli organizować lokalne kluby robotnicze, szkoląc działaczy do pracy w Sejmie.

Anarchiści w ciszy obserwowali, szukając momentu, by wprowadzić propozycje decentralizacji i swobód lokalnych, których Sejm jeszcze nie chciał słuchać.

Na ulicach Warszawy już widać było zmianę:

- dawne manufaktury stały się fabrykami,

- powstawały pierwsze robotnicze stowarzyszenia,

- młodzież szkolna zaczęła domagać się nauki w języku narodowym, a nie tylko łacinie czy niemieckim.