Rycerze Okrągłego Stołu - Gabriel Leśniewski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 2

Mroczna prawda

Wanda ścisnęła płaszcz matki.

- To straszne.

- To dopiero początek. - odparła bogini. - Jeśli ktoś połączy Graala, włócznię i koronę, nie narodzi się wiara. Narodzi się imperium zbawienia przez przymus.

Kazimierz zamilkł.

To określenie uderzyło w niego zbyt mocno.

Brzmiało aż za znajomo.

- Jak każdy totalitaryzm... - mruknął.

Irina spojrzała na niego kątem oka, ale nic nie powiedziała.

Europa podeszła do kamiennego kręgu.

- A więc nie bronisz Artura.

Bronisz równowagi.

- Tak. - przyznała Morrigan. - Merlin zawsze wierzył, że nadejdzie czas, gdy stare i nowe wierzenia będą musiały stanąć ramię w ramię.

Ten czas właśnie nadszedł.

Nadieżda zamknęła oczy.

Znów poczuła chłód wizji.

Widziała:

- złoty kielich

- czarną włócznię

- koronę unoszącą się nad Rzymem

- i cień rozciągający się od Watykanu po krańce Europy

Otworzyła oczy gwałtownie.

- Kaziu... ona mówi prawdę.

Pierwszy trop prowadzi do Glastonbury, ale drugi... do Rzymu.

Morrigan uśmiechnęła się blado.

- Wreszcie rozumiecie, dlaczego tom celtycki jest tylko pierwszą bramą.

- Nadal jakoś jej nie ufam. - skrzywił się Kazimierz.

- Nie ufasz mi a ufasz Śmierci i jej tworowi. - Morrigan przewróciła oczami.

Aleksiej od niepamiętnych czasów spojrzał w kalendarz.

1 listopada.

- Chętnie bym z wami pobył, ale siostra czeka. - powiedział.

Irina podeszła do niego.

- Uważaj na siebie ukochany. - odparła.

Skinął głową i znikł w portalu.

Przez krótką chwilę wszyscy patrzyli w miejsce, gdzie jeszcze przed momentem stał.

Mgła zgęstniała niemal natychmiast.

Morrigan uniosła brew.

- Mądrze. Tej nocy granica między światami jest najcieńsza.

Europa spojrzała na nią uważnie.

- Samhain.

Wiedźma skinęła głową.

- Wasze Wszystkich Świętych to tylko echo starszej pamięci.

Dziś duchy królów, druidów i poległych wojowników chodzą po Albionie swobodniej niż żywi.

Kazimierz skrzywił się jeszcze bardziej.

- No świetnie, czyli idealna noc na wycieczkę po przeklętej wyspie.

Nadieżda parsknęła cicho śmiechem.

- Przynajmniej klimat pasuje.

Wanda jednak patrzyła przed siebie w skupieniu.

- Tato... ktoś idzie.

Wszyscy odwrócili się.

Z mgły wyłonił się pochód postaci w starych zbrojach.

Nie szli szybko.

Sunęli bezszelestnie, jakby byli bardziej wspomnieniem niż ludźmi.