Wstęp
Wstęp
Temat run słowiańskich skrywa zasłona milczenia, a warto tej kwestii
poświęcić więcej uwagi. Pismo runiczne Ario-Słowian nie tylko na to
zasługuje, ale również istnieje wiele przesłanek świadczących o tym, że
może być ono fundamentem innych, znanych nam języków euroazjatyckich.
Książka ta przedstawia "historię zaklętą w znakach". To w języku są
ukryte odpowiedzi na wiele pytań, które nurtują historyków. Oczywiście
słowa, a tym bardziej znaki, można różnie interpretować, stąd tak wiele
lingwistycznych sporów i polemik. Jednak przy odniesieniu do innych
dziedzin nauki, jak archeologia, antropologia, etnografia, czy ostatnio
archeogenetyka, właśnie językoznawstwo, a dokładniej etymologia, stanowi
według mnie jedno z podstawowych źródeł wiedzy o etnogenezie narodów
europejskich.
Jak mawiają: "To, co zapisane, nie wyrąbiesz nawet toporem". Niestety
okazuje się, że jednak można wymazać z historii pisane słowa i zniszczyć
tak utrwaloną wiedzę nawet całych pokoleń i cywilizacji, jak zrobiono to
z dziedzictwem Słowiańszczyzny. Na szczęście słowa pozostają jeszcze w mowie, a to już trudniej wykorzenić. Wiele narodów przetrwało dzięki
językowi mówionemu właśnie, podaniom i legendom przekazywanym z ust do
ust i z pokolenia na pokolenie. To one określały ich tożsamość.
Przykładem mogą być Serbowie łużyccy, którzy, mimo setek lat
germanizacji, przetrwali do dzisiaj na terenie wschodnich Niemiec i wciąż posługują się swoim słowiańskim językiem. To samo dotyczy Basków
czy języka celtyckiego, nadal używanego przez część Irlandczyków,
Szkotów i Walijczyków.
Główną tezą mojej pracy jest założenie, że dawni Słowianie w czasach
przedchrześcijańskich byli piśmienni i posługiwali się własnym alfabetem
runicznym. Według mojej wiedzy znali oni także inne rodzaje pisma, ale w książce są one tylko wzmiankowane, a główną uwagę poświęcam wendyjskim
runom. Dlatego osoby, które szukają tu szczegółowych informacji np. o głagolicy (używanej przez Słowian południowych) czy piśmie Bałtów muszą
poczekać na ukazanie się mojej innej książki pt. Pismo runiczne.
Rys. 1. Złoty brakteat z Litwy, który jest jednym z wielu dowodów na to,
że Bałtowie znali pismo runiczne w czasach przedchrześcijańskich.
Słowianie także musieli takowe znać, gdyż jest mało prawdopodobne, by
jako jedyna grupa etniczna stanowili enklawę niepiśmienności w pogańskiej części średniowiecznej Europy
Opracowanie to ma charakter interdyscyplinarny, dlatego - by udowodnić
postawioną tezę - stosuję różne metody badawcze, choć najczęściej jest
to metoda historyczno-porównawcza. Zasadniczym kierunkiem dowodzenia
jest dedukcja z podstawowej hipotezy pracy, ale też hipotez
szczegółowych podlegających weryfikacji. Podejmuję tutaj także próbę
rekonstrukcji słowiańskiego alfabetu runicznego na podstawie analizy
znaków runicznych na opisanych artefaktach oraz opracowań innych autorów
podejmujących badania w tym zakresie. Celem publikacji jest
przedstawienie jak największej liczby argumentów i danych
przemawiających za tezą przewodnią. Podane w niej przykłady, tezy
szczegółowe i teorie nie mają charakteru prawdy objawionej, a jedynie
mają stanowić pole do dyskusji.
Zebrane w niniejszym opracowaniu treści i materiały to efekt mojej
pięcioletniej pracy nad runami słowiańskimi i pochodzeniem Słowian. W międzyczasie wydałem dwie inne publikacje na ten temat pt. Rodowód
Słowian (2017) i Słowiańskie skarby. Tajemnice zabytków runicznych z Retry (2018). Teraz czas na obszerniejsze opracowanie o słowiańskich
pamiątkach opisanych runami. Praca ma po części charakter katalogu, w którym opisuję znane mi znaleziska i należy ją traktować jako materiał
do dalszych badań.
Do dziś funkcjonuje nieprawdziwy pogląd, że bracia Cyryl i Metody dali
Słowianom pismo. Miałoby to oznaczać, że ludy słowiańskie, jako jedyne
we wczesnośredniowiecznej Europie, takiej umiejętności wcześniej nie
posiadały, co jest wierutną bzdurą. Słowianie używali pisma runicznego
tak samo jak Skandynawowie, którym przecież nikt nie zarzuca
niepiśmienności. Więcej o tym piszę w rozdziale I, gdzie podaję liczne
źródła historyczne, które potwierdzają używanie pisma przez naszych
przodków jeszcze przed misją chrystianizacyjną Braci z Sołunia.
Podobne dogmaty wynikające z polityki historycznej okupantów, zaborców i dominujących narodów nadal istnieją w oficjalnej nauce i są związane
m.in. z etnogenezą Europejczyków oraz pochodzeniem ich języków. Przez
lata wmawiano nam, że wszelka cywilizacja i kultura po upadku Rzymu
pochodzą od Germanów, ewentualnie Celtów. Istnieje sporo opracowań
zachodnich naukowców, w których można przeczytać, że języki słowiańskie
powstały na bazie starogermańskiego dialektu w ramach indo-germańskiej
rodziny językowej. Do niedawna uważano też, że prajęzykiem ludów
indoeuropejskich miał być język praindo-germański, a nie
praindoeuropejski.
Szukanie aryjskich korzeni w czasach nazizmu i tworzenie z tego
rasistowskiej ideologii doprowadziło do tragedii w postaci okrucieństw
drugiej wojny światowej. W świetle obecnych odkryć archeogenetycznych
wiemy już na pewno, że Niemcy nie mają zbyt wiele aryjskich genów, a większy procent haplogrupy R1a (ariosłowiańskiej) posiadają Słowianie,
Irańczycy i bramini hinduscy. Hitler i Goebbels wiedzieli, że gdzieś
dzwoni, ale - jak się okazało - to nie w tym kościele, o którym myśleli.
Dlatego obecnie Niemcy szukają swych korzeni u Celtów i Skandynawów, a nie u Ariów.
Tak samo skompromitowała się rasistowska teoria niemieckiego archeologa
i teoretyka nazizmu Gustafa Kossinny o allochtoniczności Słowian, którzy
rzekomo mieli przywędrować do środkowej i południowej Europy dopiero ok.
VI n.e. Mimo jej ostatecznego podważenia przez badania archeologiczne,
historyczne i językowe, jak też współczesne odkrycia archeogenetyczne,
wciąż jest ona jednak obecna w zaprogramowanych umysłach wielu naukowców
tzw. zachodniego świata nauki, w tym niestety także w Polsce.
Problem run słowiańskich jest podobnym tematem tabu i dogmatem
stworzonym na potrzeby propagandy historycznej w czasach zaborów,
utrwalonym przez komunizm, a ostatnio także przez zwolenników
pangermańskiej polityki europejskiej.
Niestety aktualne jest powiedzenie George'a Orwella z Roku 1984: "Kto
rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi
teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość".
Rozdział II poświęcam omówieniu początków pisma runicznego i prezentuję
w nim znane mi próby rekonstrukcji alfabetu słowiańskich run przez
kilkunastu autorów, poczynając od Arnkiela, który dokonał tego już pod
koniec XVII w., a na współczesnych pracach Kossakowskiego kończąc.
Przedstawiam też tutaj własne wyniki badań i moją autorską rekonstrukcję
alfabetu run wendyjskich (słowiańskich) wraz z omówieniem znaczenia
każdej z nich. To w samym układzie run w tym alfabecie jest odpowiedź,
czym one są i skąd pochodzą. Porządek 18 znaków runicznych daje nam
zdanie BOGWID SARMTK LEHPNC, co można tłumaczyć: Bogactwo wiedzy
Sarmatów od Lecha, Pana tajemnic.
Alfabet ten powinienem nazwać BOGWIDSA od ośmiu początkowych liter w nim zawartych, podobnie jak pochodzenie nazwy skandynawskiego FUTHARK-u,
ruskiej AZBUK-i, łacińskiego ABECADŁA czy greckiego ALFABETU. Jednak
nieprzypadkowe skojarzenia z bukwicą, która jest znana w kilku
wariantach runicy na terenie południowej Słowiańszczyzny, skłaniają mnie
jednak do używania odmiennej od niej nazwy WENDICA (wendyjska boska
wiedza), gdyż w tej wersji jest to pismo używane przez Słowian
zachodnich, przede wszystkim Wendów (czyli Lachów, tj. m.in.:
Obodrzyców, Wieletów, Łużyczan, Pomorzan, Polaków).
W rozdziale III opisuję wiele runicznych pamiątek wraz z interpretacjami
umieszczonych na nich napisów przez najważniejszych uczonych zajmujących
się tym tematem oraz na podstawie własnych badań i analiz inskrypcji
runicznych. Część z nich być może nie jest opisana runami słowiańskimi i wymagają dalszych prac, natomiast wiele prezentowanych przeze mnie
artefaktów z runicznymi znakami można śmiało traktować jako nasze
ariosłowiańskie dziedzictwo, przynajmniej do czasu, dopóki ktoś inny nie
przedstawi bardziej wiarygodnych odczytów i dowodów na ich pochodzenie.
Artefakty runiczne, o których spekulowano ostatnio, że mogą uchodzić za
słowiańskie, jak hełmy styryjskie (napisy etruskie) czy grot kowelski
(pismo gockie), opisane niewątpliwie alfabetami niesłowiańskimi, z braku
miejsca omówię w mojej kolejnej publikacji pt. Pismo runiczne.
Niestety właśnie ograniczenia objętościowe niniejszej publikacji kazały
mi również przenieść do kolejnej mojej książki o runach, co prawda,
nieskończony jeszcze rozdział o starosłowiańskich systemach liczbowych.
Mogą one stanowić niezbędny materiał do dokonywania odczytów z runicznych artefaktów, gdyż jestem przekonany, iż wiele znaków
runicznych, tych, które znamy, i innych są właśnie liczbami. O takiej
możliwości zdaje się zapominać większość runologów łamiących sobie głowy
nad niemożebnością dokonania odczytów nawet wyraźnych napisów
runicznych, używając znanych alfabetów jak futhark czy nawet wendica.
Dlatego w przypadku nie dość jasnych napisów często osobiście
powstrzymuję się od prób transliteracji, zbierając niezbędną wiedzę,
która pozwoli mi na podjęcie się takiego zadania w przyszłości, operując
wiarygodniejszymi narzędziami w formie zrekonstruowanych alfabetów i systemów liczbowych, a nie tylko domysłami i własną fantazją.
Jak do tej pory tematem run słowiańskich zajmowali się tacy autorzy
zagraniczni jak m.in.: Arnkiel (1691), Klűver (1728), Masch (1771),
Hagenow (1826), Levezow (1835), Szafarzyk (1838), Jagicz (1911) i niedawno Griniewicz (1993), Asow (2000), Platow (2001), Czudinow (2002),
Adrianow (2003); Trehlebow (2004), Gromow i Byczkow (2005), Ryš (2005),
oraz polscy, jak m.in. Potocki (1795), Surowiecki (1822), Wolański
(1843), Cybulski (1860), Małecki (1860), Przezdziecki (1872), Szulc
(1876), Lelewel, Leciejewski (1906), a także w ostatnich latach: Gruszka
(2009), Kossakowski (2011), Greczyszyn (2015). Alfabet runiczny Słowian
próbowali rekonstruować m.in.: Arnkiel, Klűver, Jagicz, Ryš, Byczkow,
Płatow, a także: Lelewel, Cybulski, Wolański, Surowiecki, Leciejewski i ostatnio Gruszka oraz Kossakowski1.
Do najważniejszych prac zagranicznych autorów piszących o runach Wendów
(Słowian) należą:
- Masch Andreas Gottlieb, Die gottesdienstlichen Alterthümer die
Obotriten aus dem Tempel zu Rhetra am Tollenzer See, Berlin 1771;
- Jagicz I.V., Vapros o runach u Slavjan, Encyklopedia slavjanskoi
filologii, 1911;
- Griniewicz G.S., Prasljavianskaja pismiennost, t. 1, Moskwa, 1993;
- Asow A., Slavjanskije runy i "Bojanov gimn", Moskwa 2000;
- Platow A.V., Slawjanskije runy, Moskwa 2001;
- Czudinow V.A., Zagadki slavjanskoj pismiennosti, 2002;
- Trehlebow Alieksiej Vasilievicz, Koszczuny finista jasnovo sokola
Rossiji, 2004;
- Gromov D.W., Byczkov A.A., Slavjanskaja runicznaja pismiennost -
fakty i domysly, Moskwa 2005;
- Ryš Krieslaw, Runy vostočnych Slavjan, Niewograd 2005.
Polscy autorzy, poza artykułami i wykładami, wydali tylko kilka
publikacji o runach słowiańskich:
- Potocki Jan, Voyage dans quelques parties de la Basse-Saxe pour la
reserche des antiquites Slaves ou Vendes, Hamburg 1795;
- Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych
Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia
(1822), [w:] "Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk",
t. XV, Wrocław 1964;
- Wolański Tadeusz, Odkrycie najdawniejszych pomników narodu
polskiego, z. 1, Poznań 1843;
- Cybulski Wojciech, Obecny stan nauki o runach słowiańskich, Poznań
1860, reprint Wyd. Armoryka 2010;
- Leciejewski Jan, Runy i runiczne pomniki słowiańskie, Lwów-Warszawa
1906;
- Gruszka Feliks, Runy słowiańskie, "Tylko Polska" nr 42 (467) 2009;
- Kossakowski Winicjusz, Polskie runy przemówiły, Białystok 2011 (wyd.
elektroniczne); wyd. Slovianskie Slovo 2013.
Jak widać, temat run słowiańskich umilkł w Polsce na ponad sto lat od
czasów wydania najszerszej pracy na ten temat J. Leciejewskiego (1906),
który wywodził je od skandynawskiego futharku. Dopiero w ostatnich kilku
latach temat ten podjęło kilku pasjonatów, m.in. F. Gruszka i W.
Kossakowski, którzy niestety opracowali własne alfabety słowiańskich run
w oderwaniu od dokonań poprzedników, a przez to obarczone wieloma
błędami.
W swoich badaniach bardzo bliskie są mi poglądy, jakie prezentował
Witold Hensel. Będąc uznanym archeologiem, odrzucał jednak jako prymarne
w dociekaniach etnogenetycznych źródła archeologiczne, pisząc: "Wbrew
mniemaniu szeregu badaczy [...] źródła archeologiczne jedynie
pomocniczo mogą być wykorzystywane w badaniach etnogenetycznych. Nawet
kontynuacja określonych cech kultury materialnej nie musi dowodzić
kontynuacji etnicznej".
Hensel był zwolennikiem badań kompleksowych i twórcą pojęcia
"etnogenezologia" (1973), którym określa nowo wyłaniającą się naukę o początkach etnosów, narodów i narodowości, wchłaniającą w siebie liczne
dziedziny różnorakich dyscyplin2. Stworzył też koncepcję tak
zwanej etnicznej "szachownicy", mającej charakteryzować dawne osadnictwo
Prasłowian, zamieszkujących tereny w bezpośrednim sąsiedztwie innych
ludów. Owe operowanie pojęciem "pasów językowo mieszanych" lub
"szachownicy językowej" pozwoliło niektórym badaczom wyzwolić się spod
uzależnień etnosów od kultur materialnych, zakładało ono bowiem
możliwość przebywania w tych samych kręgach kultur archeologicznych
różnych etnicznych ugrupowań3.
Zatem zgodnie z jego teorią, przykładowo, kultura czerniachowska nie
może być kwalifikowana tylko do jedynej grupy etnicznej, jak to się
niestety często robi w wielu opracowaniach naukowych sugerujących jej
przynależność do społeczności gockiej. Równie dobrze mogły ją tworzyć
inne etnosy jak Sarmaci czy Protosłowianie.
W badaniach runicznych to bardzo ważne stwierdzenie, gdyż do dziś nasi
archeolodzy mają tendencje do przypisywania znalezisk z jednej kultury
do konkretnego etnosu i wciąż toczą na ten temat niekończące się spory,
jak chociażby o pochodzenie kultur łużyckiej, lędzielskiej czy
przeworskiej.
Potwierdzeniem tego typu podejścia jest m.in. praca magisterska Joanny
Dzięciołowskiej Futhark - pismo runiczne. Przedmioty ze znakami
runicznymi znalezione na terenie Polski (2001) napisana pod kierunkiem
prof. Gąsowskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, w której autorka przedstawia charakterystykę niektórych znalezisk z terenu
obecnej Polski, niestety pozostawiając poza obszarem swych badań
pozostałe tereny dawnej Słowiańszczyzny, w tym najbogatsze pod względem
liczby artefaktów runicznych tereny Połabia.
Młoda autorka stawia jednak dobrze znaną z literatury runicznej tezę o przypisywaniu wszystkich omawianych przez siebie znalezisk Skandynawom,
co stara się udowodnić w swej pracy. Nie dopuszcza faktu, że na tych
samych terenach mogły żyć różne etnosy posługujące się runami. Według
niej każda kultura runiczna to kultura germańska. Tego typu logika, o znamionach dogmatyzmu, która przyświeca wciąż większości naszych
naukowców, jest następująca: Runy na znaleziskach w Polsce są
germańskimi, ponieważ germańska jest sama kultura runiczna, a kultura
runiczna jest germańska, ponieważ na terytorium osadnictwa Germanów
znajdowane są runiczne pamiątki...
Dlatego archeolodzy tak usilnie starają się udowodnić choćby czasowe
zasiedlenie germańskie wszędzie tam, gdzie znajdowane są runiczne
artefakty. Przykładem takiego myślenia jest chociażby omawiana w dalszej
części mojej pracy łyżeczka z grobowców w Jarocinie znaleziona w 2008
r., która ma być dla archeologów koronnym dowodem, że kultura przeworska
była kulturą germańską4.
Dzięciołowska nie bierze też niestety pod uwagę znacznych różnic w znakach utrwalonych na niektórych podanych artefaktach w odniesieniu do
znanych futharków (starszy, młodszy), co może świadczyć o tym, że mamy
tu do czynienia z odrębnym alfabetem runicznym lub jego mutacją
narodową, jaką wykształcili choćby Anglosasi. Co jednak istotne, podaje
ona - niestety niepełny - wykaz polskich znalezisk z podziałem na okresy
pochodzenia, co może być ważnym krokiem do dalszych badań w środowisku
naukowym w tym zakresie:
Znaleziska późnostarożytne:
- Grot włóczni znaleziony w Rozwadowie koło Stalowej Woli. Na grocie
włóczni znajduje się napis KRLUS lub KRLAS (III-IV w.).
- Brakteat z Wapna, z napisem SABAR (V-VI wiek).
- Pierścień z Karlina k. Białogardu (Zachodniopomorskie) z napisem ALU
(V-VI w.).
- Złoty brakteat z rejonu Kołobrzegu, z napisem WAIGA (VI w.).
- Siekierka z Sierakówka, pow. Sławno, z napisem FISL (V--VI w.).
- Brakteaty z Zagórzyna, pow. Kalisz, z pojedynczym znakiem runicznym i prawoskrętną swastyką (V-VI w.).
- Grot włóczni z Kowela na Ukrainie, z napisem TILARIDS (III w.).
Znaleziska wczesnośredniowieczne:
- Kość z napisem runicznym z Kamienia Pomorskiego. Na jednej stronie
mamy napis FUTH (początek futharku), na drugiej KUR (imię męskie?).
Zabytek ma liczne analogie w napisach na kościach, drewnie i kamieniu w Hadeby, na znaku własnościowym w Bergen (Norwegia). Początek XI w.
- Deseczka z napisem runicznym z Wolina. Ocalały fragment zawiera napis
"iRusu RunaR". Początkowe znaki są trudne w odczytaniu interpretacji,
być może napis głosi irsu i, albo irR i lub irsu. Całość interpretuje
się jako "wytnij runy" - co może być zakończeniem wiadomości ze zwrotem
"Napisz list". Znalezisko ma liczne analogie z wykopalisk w Bergen i Hadeby. Na tym samym stanowisku znaleziono drewnianą główkę smoka typu
norweskiego. Koniec X w.
- Napis na krążku do gry z Kałdus k. Chełmna (niedaleko Grudziądza).
Przedmiot wykonano z poroża. Napis odczytano jako "kamień Jona". XI w.
- Napis na blaszce jesiotra z Gdańska, początek XI w. Jest to
najprawdopodobniej talizman, być może rybacki.
- Pozostałe znaleziska: skarby różnych monet duńskich i anglosaskich,
znalezionych w: Stargardzie Gdańskim, Barwicach koło Szczecinka,
Białęgach k. Gryfina, Pierwoczynie k. Pucka, Pomierzynie koło Drawska,
Siemyślu k. Kołobrzegu, Stojkowie k. Kołobrzegu, Ujeścisku k. Gdańska,
Uznamiu na wyspie Uznam, Zakrzewku koło Sępólna Krajeńskiego, datowane
na XI w.5.
Część z wymienionych powyżej znalezisk może faktycznie należeć do kręgu
kultury gockiej czy skandynawskiej i dlatego napisze o nich w mojej
kolejnej książce pt. Pismo runiczne. Jednak co do niektórych z nich
istnieje wiele przesłanek, że mogą mieć pochodzenie słowiańskie, dlatego
omawiam je szczegółowo w dalszej części niniejszego opracowania,
uwzględniając także wiele innych runicznych artefaktów, także spoza
obecnych granic Polski.
Mimo wielu uwag i niedociągnięć w wymienionych wcześniej publikacjach o tematyce runicznej dostępnych na polskim rynku w ostatnich latach należy
się cieszyć, że temat run słowiańskich i runicznych artefaktów z Polski
z wolna - choć z trudem - powraca, wzbudzając coraz większe
zainteresowanie na forach, blogach internetowych i w dyskusjach
panelowych historyków, językoznawców oraz innych pasjonatów
Słowiańszczyzny podczas imprez kulturalnych czy nawet niektórych
seminariów naukowych (w kuluarach lub też coraz częściej na forum
ogólnym). Niestety oficjalna nauka w Polsce i tzw. Europie Zachodniej
nadal jest głucha na jakiekolwiek dawne czy współczesne argumenty w tej
sprawie.
Pozostaje mieć nadzieję, że jednak tym przetartym śladem pójdą także
inni autorzy, a uczeni pozbędą się dogmatycznych przekonań z czasów
zaborów i zaczną weryfikować powstałe wówczas propagandowe teorie o niepiśmienności Słowian, przywracając jednocześnie prawdę o dziedzictwie
słowiańskiego piśmiennictwa runicznego.
Mocno wierzę w to, że dzięki temu powstanie powszechnie uznawany alfabet
run słowiańskich, pokazujący jego rozwój na przestrzeni wieków oraz
różne warianty regionalne, co pozwoli na właściwe odczytanie napisów z artefaktów runicznych, po wcześniejszej, naukowej (a nie tylko
propagandowej) weryfikacji pod kątem ich autentyczności.
Moją pracę chciałbym zadedykować Wojciechowi Cybulskiemu, który zgłaszał
- co prawda - wątpliwości co do oryginalności idoli prilwickich, to
jednak w trudnych czasach zaborów, obok Wawrzyńca Surowieckiego,
Jędrzeja Kucharskiego i Tadeusza Wolańskiego, był jednym z największych
obrońców run słowiańskich i znacznie przyczynił się do utrwalenia wiedzy
na ich temat.
Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem polityka ustąpi miejsca faktom, a prawda o słowiańskich runach i dziedzictwie Słowiańszczyzny stanie się
niebawem wiedzą powszechną.
Tomasz Kosiński
Kielce, sierpień 7527 (2018)
Arnkiel M.T., Cimbrische Heyden-Religion, t. 1, Hamburg 1691; Klüver H.H., Beschreibung des Herzogthums Mecklenburg und dazu gehöriger Länder und Oerter: in sich haltend ein Verzeichnis nach dem Alphabet der Städte und merckwürdigen Oerter, 1728, wyd. II, 1757; Masch Andreas Gottlieb, Die gottesdienstlichen Alterthümer die Obotriten aus dem Tempel zu Rhetra am Tollenzer See, Berlin 1771; Potocki Jan, Voyage dans quelques parties de la Basse-Saxe pour la reserche des antiquites Slaves ou Vendes, Hamburg 1795; Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia (1822), [w:] "Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk", t. XV, Wrocław 964; Hagenow Friedrich, Beschreibung der auf der Grossherzoglichen Bibliothek zu Neustrelitz befindlichen Runensteine... Loitz; Greifswald 826; Wolański Tadeusz, Odkrycie najdawniejszych pomników narodu polskiego, z. 1, Poznań 1843; Leciejewski Jan, Runy i runiczne pomniki słowiańskie, Lwów-Warszawa 1906; Levezow K., Ueber die Echtcheit der sogenannten Obotritischen Runen-denkmaler zu Neustrelitz, Berlin 1835; Szafarzyk, O Czarnobogu bamberskim, [w:] "Czasopiśmie czeskiego muzeum", z. 1, Praga 1838; Małecki А., Co rozumieć o runach słowiańskich i o autentyczności napisów na mikorzyńskich kamieniach, [w:] "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. 7, Poznań 860; Przeździecki A., O kamieniach Mikorzyńskich, Kraków 1872; Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876; Jagicz I.V., Vapros o runach u Slavjan, Encyklopedia slavjanskoi filologii, 1911; Griniewicz G.S., Prasljavianskaja pismiennost, t. 1, Moskwa 1993; Cybulski Wojciech, Obecny stan nauki o runach słowiańskich, Poznań 1860, reprint Wyd. Armoryka 2010; Asov A., Slavjanskije runy i "Bojanov gimn", Moskwa 2000; Platov A.V., Slawjanskije runy, Moskwa 2001; Czudinow V.A., Zagadki slavjanskoj pismiennosti, 2002; Trehlebov Alieksiej Vasilievicz, Koszczuny finista jasnovo sokola Rossiji, 2004; Gro-mow D.W., Byczkow A.A., Slavjanskaja runicznaja pismiennost -fakty i domysly, Moskwa 2005; Ryš Krieslav, Runyvostočnych Slavjan, Niewograd 2005; Gruszka Feliks, Runy słowiańskie, [w:] "Tylko Polska" nr 42 (467) 2009; Kossakowski Winicjusz, Polskie runy przemówiły, Białystok 2011 (wydanie elektroniczne); wyd. Slovianskie Slovo 2013; Greczyszyn J.S., Biełwica - obrazowanie, 2015. [wróć]
Hensel W., Etnogeneza Słowian - niektóre problemy, "Slavia Antiqua", XX, 1973; Popowska-Taborska Hanna, Przydatność badań językowych do rekonstrukcji wczesnych dziejów Słowian, [w:] Z językowych dziejów Słowiańszczyzny, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2004. [wróć]
Popowska-Taborska Hanna, Przydatność badań językowych do rekonstrukcji wczesnych dziejów Słowian, [w:] Z językowych dziejów Słowiańszczyzny, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2004. [wróć]
Drzewiecka Agnieszka, Germański skarb pod Jarocinem, "Gazeta Wyborcza" Poznań z dn. 19.02.2009; https://archeowiesci.wordpress.com/2009/02/20/wiecej-o-cmentarzysku-spod-jarocina/ [wróć]
Dzięciołowska Joanna, Futhark - pismo runiczne. Przedmioty ze znakami runicznymi znalezione na terenie Polski, praca magisterska pod kierunkiem prof. Gąsowskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2001. [wróć]
Historyczne świadectwa piśmienności Słowian w okresie przedchrześcijańskim
Rozdział 1
Historyczne świadectwa piśmienności Słowian w okresie przedchrześcijańskim
Do tej pory pokutuje w oficjalnej nauce pogląd o niepiśmienności Słowian
przed misją braci Cyryla i Metodego. Ale, co ciekawe, ten sam osąd
dotyczył także do niedawna ludów germańskich, z czego obecnie już się
wycofano, pozostawiając jedynie Słowian w absurdalnej pustce
niepiśmiennictwa wczesnego średniowiecza. Chociaż R. Page w swej
popularnej pracy o runach jeszcze pisze: Powszechnie uważa się, że
plemiona germańskie były niepiśmienne aż do chrystianizacji, kiedy to
Kościół przyniósł im naukę chrześcijańskiego Rzymu; kiedy nauczył je
zarówno czytać i pisać, jak i co to jest grzech i pokuta. Twierdzenie
to, chociaż zasadniczo prawdziwe, zawiera w sobie pewne uproszczenie.
Niektóre ludy germańskie miały swój własny sposób pisania, z charakterystycznym alfabetem nazwanym runicznym, którego litery zwane są
runami. Obecnie wiemy, że runy stanowią zapis wczesnych stadiów rozwoju
języków gockiego, duńskiego, szwedzkiego, norweskiego, angielskiego,
fryzyjskiego, frankijskiego i różnych języków plemion środkowych Niemiec
oraz że być może służyły innym językom germańskim, nie pozostawiwszy
żadnego, widocznego śladu do dziś. Według danych archeologicznych
najstarsze istniejące runy są datowane na drugi wiek n.e. Pismo to
funkcjonowało w niektórych regionach poprzez wieki średnie, aż do
wczesnych czasów nowożytnych1.
Cóż można do tego dodać - chyba jedynie to, że taki znany runolog jak
Page - nie wiedzieć czemu - zapomniał wymienić Słowian jako tych, którzy
bez żadnych wątpliwości także używali pisma runicznego, o czym zapewne
musiał wiedzieć, a świadczą o tym niezbicie znajdywane artefakty,
kroniki i relacje historyczne. Niestety wszystko wskazuje na to, że jest
to kolejny przykład niezrozumiałej manipulacji faktami, przypominający
politykę historyczną z czarnego okresu dziejów Europy.
Mimo zarzucania niepiśmienności także Germanom potrafili się oni jednak
wybronić, odnosząc się właśnie do swojego (de facto nordyckiego) pisma
runicznego oraz setek opisanych nim kamieni i innych znalezisk.
Niestety, gdy Słowianie chcieli iść podobną drogą, by zdjąć z siebie
piętno niepiśmienności, wszelkie znaleziska runiczne z pismem podobnym
do skandynawskiego futharku, acz odrębnym, uznawano za fałszerstwa lub
przypisywano je z marszu Germanom lub Celtom, albo ewentualnie Etruskom
(których pismo miało być nieczytelne), o czym piszę więcej w dalszej
części tej pracy.
Należy też tutaj pamiętać, że w wiekach średnich często i najświatlejsi
monarchowie chrześcijańscy, jak np. Karol Wielki, nie umieli pisać i prawie wyłącznie tylko duchowieństwo było obeznane ze sztuką
liternictwa2. Podobnie też mogło być u ludów pogańskich,
gdzie tylko kapłani, a możliwe, że i kupcy oraz późniejsza kasta
książęca umieli pisać. Zatem znajomość pisma jeszcze we wczesnym
średniowieczu nie była powszechna, co nie było niczym nadzwyczajnym w tej części świata, stanowiąc tym samym pewną oznakę wtajemniczenia.
Dopiero wraz z rozwojem kontaktów zewnętrznych, handlem i biurokratyzacją życia codziennego progres w tej dziedzinie zaczął
postępować. Ale twierdzenie, że pogańscy Słowianie w ogóle byli
niepiśmienni, jest nadużyciem i oznaką ignorancji lub celowym zabiegiem
propagandowym.
Co istotne, historycy domagają się w tej sprawie dowodów pisanych, a sami - jak wiadomo - takowych nie mają w odniesieniu do faktów, które
funkcjonują w oficjalnym nurcie i powszechnej świadomości. Wystarczy tu
przytoczyć chociażby sprawę chrztu Mieszka I. Przecież tak ważne
wydarzenie w historii naszego kraju, jak i tej części Europy musiało
zostać odnotowane w kronikach, czy innych dokumentach, a jednak niczego
takiego nie ma. Zatem, zgodnie z podaną logiką i zasadami nauki, możemy
założyć, że Mieszko I nie był ochrzczony, a tym samym i cała Polska,
patrząc na to z formalnego punktu widzenia. Odnoszenie się tu do
tajemniczego Dagome iudex o przekazaniu "państwa gnieźnieńskiego" pod
opiekę papieżowi, spisane prawdopodobnie na łożu śmierci Mieszka dla
zapewnienia praw jego drugiej żonie Odzie i jej synom, nie ma nic
wspólnego z oczekiwanym materiałem dowodowym na to, że Mieszko był
ochrzczony, a tym bardziej, gdzie to zrobił i kiedy. Nie przeszkadza to
jednak nikomu w hucznym obchodzeniu kolejnych rocznic tego wątpliwego
wydarzenia i nauczania o tym w podręcznikach szkolnych.
Przykładem manipulacji jest chociażby interpretacja zapisu na temat
Vinda run z Eddy (nordyckich sag). Jak pisał Kraszewski, Vinda - runir,
runy wenedyjskie, słowiańskie, które miano za oznaczające pismo właściwe
Słowianom, a ostatecznie dziś badacze wyrażenie to, usiłują wyłożyć jako
pismo kręcone, wężowate, wite, w kręgi i sploty wiązane3.
Uwaga Kraszewskiego o Vinda runir jest o tyle istotna, że pochodzi
właśnie z okresu (1860), kiedy to nauka niemiecka ze względu na
kreowanie nowej polityki historycznej związanej z germanizacją podbitych
narodów zmieniła dotychczasową wersję na temat piśmienności Słowian i posługiwania się odrębnym pismem runicznym zwanym Wend runami na
twierdzenie, że ludy słowiańskie przed wprowadzeniem chrześcijaństwa nie
znały pisma ani tym bardziej nie mieli swoich run. Stąd pokrętny pomysł
tłumaczenia Vinda runir jako "run kręconych" i podważanie
autentyczności wszelkich znalezisk runicznych ze znakami nieobecnymi w futharku i jemu pochodnych. Nie wzięto tu pod uwagę, że wraz z taką
teorią należy wyrzucić do kosza prace na ten temat niemieckich
językoznawców takich jak: Arnkiel, Klűver, Westphal, którzy opracowali
alfabet run wendyjskich, a także wielu innych lingwistów
potwierdzających ich istnienie - jak Schurzfleisch, bracia Grimm, Fin
Magnusen czy Thomsen.
Poza sagami istnieje mnóstwo historycznych poświadczeń, że Słowianie nie
tylko byli piśmienni w czasach przedchrześcijańskich, ale posługiwali
się swoim, wyjątkowym pismem, a właściwie w skali całej Słowiańszczyzny,
to nawet kilkoma rodzajami pisma, jak wendica (runiczny alfabet
wendyjski), bukwica (pismo staromacedońskie, staroserbskie i starobułgarskie), werenica (pismo sznurowo-węzełkowe), na bazie której
powstała w IV w. głagolica (stworzona przez św. Hieronima, a nie
Cyryla), bojanowica (runy Bojanow Gimna - z Hymnu Bojana), a być może
także welesica (zapisano nią dyskusyjną Księgę Welesa).
W przeciwieństwie do sprawy nieudokumentowanego chrztu Mieszka I akurat
na temat posiadania sztuki pisania przez Słowian i innych "barbarzyńców"
można jednak znaleźć bardziej konkretne relacje u wielu autorów
starożytnych, wystarczy po nie sięgnąć, zamiast powielać propagandowe
dogmaty.
Chyba najstarszym poświadczeniem używania pisma przez "ludy
barbarzyńskie" jest relacja Herodota, który w IV w. p.n.e. podróżował po
Europie, w tym także na północ od Morza Czarnego i Dunaju. Potwierdza on
w swoich pismach, że widział różne napisy na wystawionych pomnikach, a ówczesne narody "barbarzyńskie" pisały także na skórach. Vellejus sam
się przekonał, że w jego czasach w obu Panoniach literatura już była
rozkrzewiona. Sam Cezar też potwierdzał, że Gaulowie i Helweci od dawna
używali pisma. To samo świadczy Strabo o Tardetanach w Hiszpanii, którzy
szczycili się posiadaniem tej sztuki od 6000 lat, mieli spisane prawa
oraz własne szkoły, gdzie uczono m.in. gramatyki i wymowy. W przypisach
do Homera Eustachiusz powiada, że Scytowie zwykli pisać na tablicach
bukowych i innych. Wiadomo zaś, że pomiędzy Scytami i późniejszymi
Sarmatami mieszkali na północ od Morza Czarnego Słowianie i że pismo w najodleglejszych czasach nazywali bukwicą, jak Niemcy księgę (buch) od
buku i tablic bukowych. W wiekach późniejszych w fastach sikulskich
wymienione są ludy: Sarmatów, Scytów, Kapadoków, Georgianów, Bastarnów
zaliczonych do Gentes Litterates, czyli narodów posiadających pismo i naukę. Cesarz Herakleusz (Heraklius) w ustępie Kroniki Paschalskiej z pierwszej połowy VII w. zalicza również Scytów i Sarmatów do grupy ludów
używających pisma. Oczywiście wtedy już te ludy praktycznie nie istniały
pod takimi nazwami i należy rozumieć to jako odniesienia do Słowian i Polan - potomków scytosarmackiego etnosu, których pisarze greccy,
łacińscy, zachodni, a nawet słowiańscy, w tym przede wszystkim polscy,
aż do XIX w., nazywali Sarmatami i Scytami4.
Konstanty Porfirogeneta opowiada, że Chorwaci w 640 r. chrzest
przyjąwszy, chirographis propriis datis Sancto Petrojusserunt (De
Administratione Imperii. X. I. 31.) Propriis oznacza tu ich własne
pismo5.
Niektórzy wcześniejsi kronikarze greccy i rzymscy, pisząc o niepiśmienności tzw. ludów barbarzyńskich, sami, nie znając run czy
wcześniejszego pisma sznurowo-węzełkowego, w swoich relacjach podawali
informacje, które naukowcy uznają za dowód tego, że Słowianie (a co
ciekawsze, także Germanie) w ogóle nie umieli pisać. Przykładowo
Androtin pisał: Z dawnych Traków żaden nie znał liter, a wszyscy w Europie osiedli Barbarzyńscy uważali ich używanie za największą
szpetność6. Nikt z krytyków nie zwrócił uwagi na to, że
Androtinowi mogło chodzić wyłącznie o litery greckie, których Trakowie
mogli nie używać, bo mieli swoje pismo.
To samo pisał Tacyt o Germanach, że sekretów pisma nie znają. Jednakże
w innym miejscu donosił on, iż książę Kattów, z najodleglejszych granic
północnej Germanii, pisał list do senatu rzymskiego, o?arując się struć
Arminiusza i że Marabud, król Markomanów i Swewów, pisał sam do
Tyberiusza, prosząc go o opiekę. Dalej jeszcze powiada tenże Tacyt, że
w Germanii przy granicach Recyi znajdowały się liczne grobowce i pomniki starożytne z napisami, które z dawnego podania, przyznawane
jakiejś wyprawie Ulissesa. Germanie zatem według Tacyta pisma nie
znają, ale dziwnym trafem piszą listy i mają napisy nagrobne. Zapewne
taką samą zasadę można zastosować do Słowian. Bo przecież niekoniecznie
musi to oznaczać, że "barbarzyńcy" w ogóle nie umieli pisać, tylko że
nie znali liter greckich lub łaciny. A to dlatego że używali swoich
świętych run oraz rylca i deseczek, kory, kości czy skór, zamiast pióra,
atramentu i pergaminu, który notabene był we wczesnym średniowieczu
bardzo drogi i trudno dostępny, stąd tak niewielka liczba zachowanych
ksiąg i dokumentów z tego okresu7.
Venancjusz Fortunat, biskup Poiliers w VI w. n.e., pisząc do Flava
Fuodiusa, prosi go o odpowiedź choćby runami na tabliczce lub lasce
jesionowej, co może potwierdzać nie tylko, że korzystanie z papieru nie
było powszechne i zapewne bardzo drogie. Jest to także dowód na
posługiwanie się pismem runicznym już w tym okresie8.
Z kolei Jordanes też podawał, że jego dziad był pisarzem królewskim
Gotów, a tradycję pisma gockiego potwierdza choćby alfabet idsasa z IV
w. n.e., który zawiera w sobie oprócz elementów greko-łacińskich cztery
głoski z run wzięte: O.U.Th. i V., co może być dowodem, że Ulfilas
abecadło swe, z run pierwotnie wyrobił; po przyjęciu jego na północy,
stare runy musiały wyjść z użycia i pozostały tylko na skraju północy.
Pismem barbarzyńskim zajmowali się także średniowieczni uczeni.
Velasquez podzielił pismo lokalnych ludów z Półwyspu Iberyjskiego na
kilka rodzajów, w tym: Celtoiberów, Turdetanów i Barków. Butner
porównywał je z alfabetami starożytnymi. Święty Bonifacy i Beda
zostawili nam wzory pism używanych u dawnych Bretonów i niektórych
Germanów Północnych. Hrabannus Maurus, biskup Moguncji zostawił nam
wzory pisma markomańskiego z IX w. n.e. Mamy też tysiące kamieni
opisanych runami na terenie całej Europy oraz mnóstwo artefaktów
niezbicie świadczących o umiejętności nie tylko pisania, ale także o wysokiej kulturze i poziomie rozwoju narodów uznawanych przez Rzymian i Greków za barbarzyńskie9.
Rys. 2. Alfabet gocki z Historii Gocji i Szwecji10
W kronice Thietmara (Ditmara) znajduje się opis słowiańskiej świątyni w Radgoszczy (Retrze), we wnętrzu której znajdowały się figurki bóstw z wyrytymi imionami: W kraju Redarów jest miasto zwane Ridegast, o kształcie trójkąta i z trzema bramami... W mieście jest wzniesiona
drewniana świątynia, której podstawą są rogi różnych zwierząt. Na
zewnątrz, jej ściany ozdobione są misternie rzeźbionymi wizerunkami
różnych bogów i bogiń. Wewnątrz znajdują się ręcznie wykonane idole,
każdy z wyrytym imieniem, odziane w hełmy i zbroje, co daje im straszny
wygląd"11. Wskazuje to ewidentnie na to, że Słowianie jednak
musieli znać pismo, skoro umieli podpisać imiona swoich bogów, a tym
pismem były zapewne słowiańskie runy. Krytycy z kolei przytaczają inny
fragment Kroniki Thietmara, w którym jest mowa o nieśmiertelności
duszy, gdzie pisał, że to, co mówi, powiada dla niepiśmiennych,
zwłaszcza Słowian12. Oczywiście ową niepiśmienność rozumiał on
po swojemu, czyli nieużywanie łaciny ani greki i niepisanie na
pergaminie. Równie dobrze za niepiśmiennego mogliby uznać Thietmara
Słowianie, bo nie znał on runicznego alfabetu i nie umiał posługiwać się
rylcem.
Podobnie można odbierać relację mnicha bułgarskiego Chrabra, który
zanotował w XI w., że прежде убо словене не имеху письменъ, ну чрътами
ирезами чьтеху и гатааху, погани суще... ("Preżde ubo slovene ne
imiecha knih, no czrtami i nariezami cztiecha i pisacha, pogani
suszcze"). Co tłumaczy się: Przedtem chociaż Słowianie ksiąg nie mieli,
ale kreskami i narzynaniami (karbami), czytali i pisali, będąc w pogaństwie13. Wskazuje to, że nie używali oni pisma greckiego czy
łaciny, bo mieli swój własny system runiczny zapisywany rylcem.
Oczywiście zajadli oponenci nawet tutaj doszukują się niepiśmienności
Słowian, tłumacząc słowa bułgarskiego mnicha na "liczyli i wróżyli", a nie "czytali i pisali"14. Co i tak nie zmienia faktu, że dla
Chrabra runy były tylko nieczytelnymi kreskami, używanymi nie wiadomo do
czego.
"Czertami" dawniej określano znaki, a więc były to zapewne symbole
rodowe lub runy i ryto je w kamieniu albo metalu. Samo słowo "czert"
powstało od słowa "kreślić", czyli "robić kreski". Natomiast "riezy" to
nacięcia na drewnie. Od nich powstało słowo "rzezać" i "rzeźbić". Rzezak
to przyrząd do rzezania, a rzeźnik to ten, co nacina (dziś znany jako
nacinacz gardeł). Od czertów, dawnej nazwy run, powstało słowo "czart",
bo dla chrześcijan było to diabelskie pismo.
E. Gieorgiev pisze o tym: Słowa pъsati, citati, pisъmo, kъniga
i inne były znane we wszystkich słowiańskich językach, co pokazuje, że
Słowianie byli zaznajomieni z faktem czytania i pisania, i przez bardzo
długi czas, nawet przed objęciem swoich nowych słowiańskich siedzib, co
najmniej "czytali" i "pisali" swoje "czerty" i "riezy", o których mówi
starobułgarski pisarz Czernorizec Chrabr. (tłum. T.K.)15.
Z kolei Kraszewski pisał: Oprócz języka, w którym są dobitne dowody, że
pismo znane nam było, mamy w sądzie Libussy wspominane wyraźnie desky
prawodatne, tablice prawa.
Stupi Kneżna w bielestwuci rizie.
Stupi na stol o ten w slawne snemie.
Dwie wieglasie diewie.
Wyuczenie wieszczbam wytież owym.
U jednéj su d e s k y p ra w o d a tn e,
U wterey miecz kriwdu karaiuczy.
Utrzymało się dotąd w Czechach jeszcze wyraźnie, silnie za takowém
pisma użyciem przemawiające dsky zemske, oznaczające prawo
ziemskie16.
W traktacie między kniaziem Igorem a cesarzami greckimi, Konstantynem
VII i Romanem I, zawartym w 945 r., jest wyraźna wzmianka o podpisach
posłów i gości ruskich, zapewne ich pismem i w ich języku uczynionych
(Raków, Prawda Ruska, t. II)17.
W Żywocie świętych Metodego i Konstantyna, napisanym w średniowieczu
na podstawie wczesnych dokumentów kościelnych, mnich Cyryl (Kiril)
opisuje podróż z 860 r. Konstantyna do Chersonese (Chersoń) na Krymie,
gdzie przygotowywał się on do sporu Kościoła z kaganatem Chazarów.
Znalazł tam on Ewangelię i Psałterz pisane "ruskimi" literami oraz
osobę, która mówiła tym językiem. Konstantyn rozmawiał z nim, uczył się
jego mowy, a podstawą rozmów było wspólne pisanie samogłosek i spółgłosek, aż z bożą pomocą, szybko zaczął czytać i wyjaśniać wyniki w książce.
Sporo wątpliwości wzbudzał zapis "roussky", czytany przez niektórych
autorów jako "ruski", a innych jako tożsamy ze "słowiańskim". Byli i tacy, którzy uważali, iż mowa jest tu o języku ruskim, ale w znaczeniu,
że to język Waregów. Miało to być zgodne ze źródłami, które podawały, że
ludy Rosów (Rusów) zaatakowały Bizancjum i Słowian. Krytycy zwracają
uwagę, że Cyryl (Konstantyn) pochodzący z Salonik, które wówczas były
ostoją Słowian Południowych, znał ich język, więc nie musiał się uczyć
mówić po słowiańsku. Ma to być argument za tym, że musi chodzić o księgi
pisane w nieznanym mu języku.
Według hipotezy Wiktora Istrina i André Vaillanta może być mowa o języku
syryjskim, bo "sourskie" brzmi podobnie jak "rouskie" i mógł to być
zwykły błąd w zapisie. Dodatkowo za tą teorią ma przemawiać fakt, że
rozdzielenie samogłosek i spółgłosek jest charakterystyczne dla
wszystkich semickich systemów pisma, w tym dla syryjskiego, ale nie jest
zbyt powszechny dla wszelkich skryptów europejskich18.
Znaleźli się i tacy badacze, którzy twierdzili, że znaleziona w Chersoniu Ewangelia i Psałterz mogły być spisane w języku gockim, bo
"ruscy" Waregowie byli blisko spokrewnieni z Gotami zamieszkującymi na
Krymie. Co więcej, krytycy ci zwracają uwagę na inny fragment
Żywota..., gdy Konstantyn zwraca się do cesarza Michała III o znane mu
księgi w języku słowiańskim, ale ten rzecze, że ani jego dziadek,
ojciec, ani wielu innych takowych nie znali.
Po pierwsze, to, iż cesarzowie bizantyjscy nie znali słowiańskich ksiąg,
nie znaczy, że ich nie było. Po drugie, nikt nie wziął pod rozwagę
możliwości, że te księgi mogły być spisane jednym z kilku rodzajów pisma
słowiańskiego, nieznanego wtedy jeszcze Cyrylowi (Konstantynowi), który
nauczył się słowiańskiej mowy ze słyszenia, ale widocznie nie poznał ich
pisma. Znając język Słowian południowych, mógł on swobodnie rozmawiać z krymskim mnichem, który nauczył go tego dziwnego słowiańskiego alfabetu.
Konstantyn nigdy wcześ-niej nie widział znaków używanych przez Słowian
na Krymie, którymi były zapewne bułgarskie bukwy lub też alfabet
Bojanowa Gimna (Hymn Bojana), stąd tyle nieporozumień w tej kwestii.
Co więcej, bardzo możliwe jest, że te księgi zostały spisane w cyrylicy,
stworzonej de facto przez innego Cyryla, bułgarskiego mnicha właśnie,
a Konstantyn tylko upowszechnił ten alfabet i na łożu śmierci przyjął
imię faktycznego twórcy tego pisma. Wiadomy jest fakt, że bułgarska
głagolica zawędrowała na Ruś, i to tam właśnie pod wpływem Bizancjum
mogła posłużyć do stworzenia nowego alfabetu zwanego później cyrylicą.
Za świadectwo użycia pisma u Słowian służyć może także relacja Ibn
Fadlana, posła arabskiego do Bułgarii Nadwołżańskiej w 922 r., który
pisze o obyczajach Rusów przybywających tam w sprawach handlowych. W opisie obrzędu pogrzebowego czytamy: Później [Rusini - w oryinale
ar-Rus] wznieśli na miejscu, gdzie był statek wyciągnięty z rzeki
[coś] na podobieństwo okrągłego pagórka, a pośrodku niego zatknęli
duży słup z drzewa hadank i napisali [na nim] imię owego człowieka i imię króla ar-Rus, po czym oddalili się19.
Skoro Rusini (ar-Rus) zapisali na palu nagrobnym imię swego zmarłego
króla, to musieli znać pismo. Krytycy oczywiście toczą spory, czy owi
ar-Rus to Słowianie, czy też Waregowie lub Goci, a te kwestie
omawiałem szerzej w swej poprzedniej książce pt. Rodowód Słowian.
Drugi z pisarzy arabskich Ibn el Nedim w księdze Kit?b al-Fihrist
spisanej około 987-988 r. podaje informację o pismach ruskich:
Opowiadał mi jeden człowiek, za prawdziwość słów ręczę, że jeden z władców góry Kabk (Kaukaz) posłał go do władcy Rusów. On tam przekonał
się, że znają oni pismo, ryją je w drzewie. On też pokazał mi kawałek
białego drewna, na którym były znaki, nie wiem, co tam napisano, czy
słowa, czy pojedyncze litery podobne temu.
Białe drzewo, o którym pisze Ibn el Nedim, to zapewne brzoza, używana
przez mieszkańców średniowiecznej Rusi jako materiał pisarski. Pisarz
ten wstawił fragment pisma, uznawanego za staroruskie, ale nikomu nie
udało się go wiarygodnie odczytać.
Podpis Ibn el Nedima przedstawił arabista Christian Danilovich Fresnes w swoim raporcie naukowym zaprezentowanym w Petersburgu w 1835 r. Napis
jest stylizowany na pismo arabskie, ale nie udało mu się go odczytać w tym języku. T. Wolański twierdził z kolei, że to może być pismo
saraceńskie.
Jak przyjmuje większość krytyków, przekazy obu arabskich kronikarzy
Fadlana i Nedima są jak najbardziej wiarygodne, nie odnoszą się jednak
do pisma słowiańskiego, lecz do runów skandynawskich, którymi posługiwać
się mieli warescy Rusowie20. Nawet przyjmując taką możliwość,
jak pokazały jednak ostatnie badania etnogenetyczne Rurykowiczów,
wywodzili się oni z ludów ugrofińskich, a nie nordyckich, zatem
znajomość przez nich futharku też stoi pod znakiem zapytania.
Przy tej okazji warto przypomnieć, że w sagach skandynawskich
słowiańskie runy zwano Vinda-runir (Wenda-runy), tak jak greckie zwano
tam Griska-runir, irlandzkie Ira-runir itd. Brunhilda jako
nauczycielka wszelkiego rodzaju run powiada w Segerdrifwomäl o runach,
że je się napotyka u Asów, napotyka je się u Alfów i u mądrych Wanów
(czyli Wandów = Słowian)21.
Zatem jeśli Skandynawów i Germanów uznaje się za piśmiennych, bo
posługiwali się runami, to dlaczego pomija się tu Słowian (tak jak
Page), którzy w wielu relacjach historycznych i na podstawie sporej
liczby runicznych znalezisk tak samo posługiwali się runami, a co
więcej, według własnego alfabetu (Wendrun), podobnego do futharku.
Także perski historyk Fakhr al-Din Mubarak Shah Marvarrudi pisał, że u Chazarów istnieje pismo, które pochodzi od ludu Rus. Wyznający judaizm
Chazarowie pisali od lewej do prawej, a ich litery nie były ze sobą
połączone. Posługiwali się oni alfabetem złożonym z 21 liter: B, J, D,
H, V, W, X, P, J, K, L, M, N, C, G, P, Q, R, W, T, S.
S. Wysocki i Aleksandra A. Zalizniak twierdzą, że u Marvarrudiego jest
mowa o cyrylicy, która jest podobna do greki, stąd określenie
rumiyskie litery.
Z kolei arabski historyk al-Masudi, który zmarł w 956 r., pisał, że
znalazł "ruskie" proroctwo w jednej ze świątyń stojących na jednej z największych gór świata. Wewnątrz można było znaleźć wypisaną w kamieniu
opowieść o budowie świątyni, zróżnicowaniu jej skał i ich różne kolory
oraz o otworach wykonanych w górnej części budynku, wykonanych w celu
obserwacji nieba i przewidywania przyszłości, w czym miały pomagać
wbudowane w sufit kamienie szlachetne i tajemne znaki.
W traktacie z 911 r. jest wzmianka posła ruskiego, który żył w Konstantynopolu o tym, że Ruś i Bizancjum w dawnych czasach rozwiązywały
sporne kwestie nie tylko werbalnie, ale i na piśmie. Można
domniemywać, że porozumienia były spisywane w językach obu stron, choć
równie prawdopodobne jest to, że jedynie w grece. Także umowa z 944 r.
opisuje, że posłańcy ruskich książąt nieśli listy do Konstantynopola.
Nie wyjaśniono jednak, w jakim języku były spisane. Oba przykłady są
zbyt mało przekonujące, by mówić tu o słowiańskim piśmie.
Rosyjski historyk W.N. Tatiszczew w 1739 r. pisał: Prawdą jest, że
Słowianie, na długo przed Chrystusem, i słowiano-rusią, właściwie do
Włodzimierza, posiadali swoje pismo, w czym nam zaświadczają liczni
starożytni pisarze22. W innym miejscu twierdził zaś, że Nestor
nie ze słów, ale z jakichś książek i pism z różnych miejsc zgromadził i uporządkował, na przykład wojny Kija z Grekami, Oskolda, Olega, Igora,
Światosława, Igora itp., co też greccy i rzymscy ówcześni pisarze
potwierdzają [...]. I tak niezawodnie widzimy, że jeszcze przed
Joachimem i Nestorem dziejopisarze byli i książki po nich zostały, tylko
one zaginęły, albo gdzieś są ukrywane23.
Co ciekawe, według G. Griniewicza, nawet caryca Katarzy-na II,
pochodząca z niemieckiego rodu, odnotowała w swoich zapiskach (1783), że
po słowach Nestorowych i innych należy sądzić, że Słowianie do Nestora
pismo swoje posiadali. Pisał o tym też Pavel Tulajew w przedmowie do
rosyjskiego wydania publikacji Mascha o idolach
prilwickich24.
Kraszewski zanotował: Sądzę, że zabytkiem najmocniej potwierdzającym
użycie run powszechniejsze, są pozostałe po dziś dzień Karby, prawdziwe
laski runiczne (runstaby), które zmieniły znaczenie, ale się dochowały w kształcie pierwiastkowym25.
Jest wiele dowodów historycznych wskazujących na to, że dziedzictwo
pogańskie, w tym księgi i inne zapiski, niszczono wraz z innymi
materialnymi świadectwami dawnej wiary. Można tu przytoczyć chociażby
świadectwo D. Cromera z Kroniki Kościoła pomorskiego na początku XVII
w. (lib. 1 cap. 49), która bez wątpienia ze starożytnych rękopisów
zapewnia, że przy zburzeniu bożnicy słowiańskiej w Karzeniu, wraz z posągiem bożka, spalono i księgi, które tam chowano26.
Do kanonu słowiańskich Złotych Ksiąg zaliczały się najprawdopodobniej:
1. Jasna (Księga Ofiarowania) - zbiór pieśni wotywnych śpiewanych
przez kapłanów słowiańskich podczas różnych obrzędów, głównie składania
ofiar. Zwana też Wetą. Podobne treści zawiera Rygweda, Jaszna i hymny orfickie.
2. Ratna (Księga Zaklęć) - obejmująca magiczne klątwy rzucane na
wrogów, zaklęcia ochronne przed śmiercią i poranieniem w boju, wymawiane
chóralnie przed bitwą przez wołchwów (kapłanów) i wojowników.
3. Zwezna (Księga Wróżb) - długie pieśni mające wprawić w trans
kapłana, aby ujrzał wizje pomagające odczytać wróżby. Mówiono wtedy, że
czyta on z gwiazd.
4. Weda (Księga Ziemi) - opowieści o bohaterach, księciach i mędrcach oraz innych ważnych przodkach, a także obcych krainach i ich
mieszkańcach, opisy gór i mórz. Taką tematykę podejmowano m.in. w rosyjskich bylinach (ros. быль - był), czyli podaniach historycznych,
w odróżnieniu do bajek, które często miały charakter fantastyczny.
5. Petica (Księga Świata) - podania o powstaniu świata, naszym
pochodzeniu i wartościach, wiedza o życiu, prawdzie i mądrości.
Kojarzona z gołębicą. Jej inna nazwa to Sabon (korzeń). Podobne motywy
można znaleźć w Aweście czy młodszej Eddzie.
6. Bela (Księga Proroctw) - poetyckie zapisy wizji przyszłości
uzyskane na drodze magicznej przez wieszcza danego plemienia, rodu czy
świątyni. Kilka takich proroctw jest m.in. w Starszej Eddzie.
7. Cerna (Księga Dusz) - zawierająca ukryte siły duchów, które mają
klucze do innych światów i dzięki odpowiednim obrzędom mogą otworzyć
portal najwyższemu kapłanowi. Spisane czerwonym kolorem na czarnym tle w starożytnym języku. Czarnoksiężnik, którego nazwa wywodzi się od
czarnych ksiąg właśnie, kładzie na zapisanych tablicach dłonie i czyta
szeptem z zamkniętymi oczami swoje wizje.
Księgi kanonu były ryte na złotych, srebrnych lub platynowych tablicach.
Pomniejsze księgi i pisma były pisane runami na drewnianych deszczułkach
z woskiem, glinianych tabliczkach, czy nawet korze, a z czasem też na
pergaminie i papierze.
Co ciekawe, w 1875 r. w Rumunii znaleziono około 400 santepodobnych
złotych tablic Daków, których część badaczy uznaje za Słowian
spokrewnionych z Etruskami, Ilirami, Prusami i Serbami. Karol I nakazał
złoto przetopić i sprzedać, ale porobiono kopie, które na szczęście
przetrwały do naszych czasów. Inskrypcje na tablicach są wyryte greckimi
literami i runopodobnymi znakami27.
Rys. 3. Złote tablice z Dacji28
Podobno niektóre starożytne czarne księgi wciąż są w posiadaniu
czarnoksiężników w Rosji jak: Księga Koła "Книга Колеса", Księga Topora
"Книга Топора", Księga Kruka "Книга Ворона", Czarny Kruk "Чёрный Ворон",
Czary Natury "Чары природы", Księga Bestii "Зверь-книга", Księga Planet
"Планетная книга", Leśna Księga "Лесная книга", Klucznik "Ключник",
Księga Ciemnych Sił "Книга Бесовских Сил", Księga Kozacza "Казачья
книга", czy Bunt Starożytnego Ducha "Восстание Древнего Духа".
Znany językoznawca Baudouin de Courtenay w 873 r. w Czernie zanotował
zdanie 16-letniego Iwana Pado Meny jako przykład lokalnego języka z Riazania:
Co można przetłumaczyć: Znalazłem jedną księgę, ona była złota, ale ją
straciłem29. Może jest to jedno z poświadczeń o istnieniu złotych
ksiąg, które zdają się wciąż być ukrywane przed ludźmi przez kapłanów
starej wiary?
Znajomość rozwoju kulturowego Słowian w okresie przedchrześcijańskim z logicznego punktu widzenia też każe nam wskazywać, że bez znajomości
pisma ludy słowiańskie nie mogłyby zajść tak wysoko. S. Staszic pisał o tym tak: Stan cywilizacyjny u niektórych Słowian doszedł do tego
stopnia, do jakiego trudno było dojść bez znajomości sztuki pisania i liczb, że przemysł i handel w wielu miastach Słowiańszczyzny był
kwitnący i obszerny [...] słusznie godzi się wnosić, że i naród
Polski, jako główniejszy szczep rodu Słowian, miał niezawodnie swoje
polskie runy30. Jego argumentacja niestety pozostaje nadal w dużej
mierze bez echa.
Obecnie w wielu opracowaniach naukowych czy też w Wikipedii, zarówno
polskiej, jak i rosyjskiej, możemy przeczytać, że samo istnienie pewnego
rodzaju pisma używanego przez Słowian nie jest w zasadzie niemożliwe.
Alfabet podobny do runicznego odnotowano w różnych kulturach sąsiednich,
na terenach przesiedleń słowiańskich (runy bułgarskie, węgierskie,
Chazarów), gdzie istniała wyraźna współpraca kulturowa oraz handel
między plemionami. Zaprzeczenie możliwości istnienia jakichś pism
przedchrześcijańskich u Słowian byłoby błędne, jednak współczesna
lingwistyka i historia nie uznaje większości runicznych pamiątek za
wiarygodne, a inne z okresu przedchrześcijańskiego uważane są za co
najmniej kontrowersyjne. Dlatego oficjalna nauka nadal sprawę run
słowiańskich uznaje za pseudohistorię.
Groteskowe jest to, że krytycy, tacy jak Małecki domagają się dowodów na
piśmienność Słowian w postaci zachowanych dokumentów z pismem
słowiańskim, nie uważając za takowe setek runicznych artefaktów
(kamieni, kości, monet, deseczek itp.), szukając ksiąg i pergaminów.
Jeśli ich nie ma, wysuwają swoje tezy o niepiśmienności, nie biorąc
innych aspektów pod uwagę31.
Zasada, że "to, czego nie można udowodnić, nie istnieje", jak wiemy, nie
sprawdza się już w nauce od dawna. Kiedyś wierzono, że Ziemia jest
płaska, i był to także pogląd naukowy, a nie tylko religijny. Była to
tzw. wersja oficjalna, a ci, którzy twierdzili inaczej, byli
prześladowani i bywało, że ginęli na stosie. Gdyby w dziejach ludzie
zawsze trzymali się tzw. głównego nurtu, to nie wyszliby do tej pory z jaskiń. Taki żenujący argument zresztą też jest wykorzystywany przez
krytyków run słowiańskich, którzy twierdzą, że wszelkie prace spoza
oficjalnej wersji nauki i argumenty ich autorów nie są warte uwagi.
Zatem chyba tylko względy polityczne i ignorancja każą wielu naukowcom
rozpowszechniać do dziś nieprawdziwy pogląd o niepiśmienności Słowian i innych pogańskich plemion, którzy - co prawda - ksiąg pisanych łaciną
czy greką nie posiadali, ale mieli zapisane świętymi runami na
drewnianych tabliczkach (których większość nie przetrwała upływu czasu),
kamieniach (tysiące zachowanych, nie tylko w Skandynawii), skórach,
korze, monetach itp. Słowianie używali takiego samego systemu pisma, co
Celtowie i Skandynawowie, choć im - także mimo braku tradycyjnych ksiąg
z okresu przedchrześcijańskiego - takiej umiejętności się nie odmawia.
Nikt z ówczesnych kronikarzy nawet nie pomyślał, że dla Słowian czy
Skandynawów to Grecy i Rzymianie byli prymitywnymi ludami używającymi
prostego i szpetnego alfabetu zamiast boskiego pisma runicznego, które
opisuję w dalszej części mojej pracy.
Kalendarium runiczne
Na podstawie badań archeologicznych, etnograficznych, historycznych i lingwistycznych, jak również znanych legend i mitów, można powiedzieć,
że najpierw istniało pismo obrazkowe. Potem z rysunków utworzono
tragi (hieroglify), a z nich powstały rodowe znaki, jako etykiety do
potwierdzania własności, jak np. sarmackie tamgi lub herby cechowe
oznaczające pochodzenie wyrobu. Ze znaków rodowych i cechowych pojawiają
się roszki (sylabiczne znaki) i runy (litery alfabetu). Oddzielnie
pojawiają się znaki przypisane do całych słów.
Poniżej przedstawiam krótką historię pisma ze szczególnym uwzględnieniem
faktów mających wpływ na kształtowanie się systemów runicznych i innych
alfabetów używanych przez Słowian, których przodkowie byli piśmienni od
czasów, o jakich się filozofom nie śniło.
- 6000-4000 lat p.n.e. - Kultura Lepenski Vir, odkryta w latach 60. XX
w. przez zespół archeologa D. Srejovicia w Serbii, charakteryzująca się
protopismem opisanym przez serbskiego uczonego R. Pešića32.
- 5500-1500 lat p.n.e. - Pismo winczańskie (od nazwy kultury Vinča),
znane głównie ze stanowisk pod Belgradem. Jego przykładem jest też
amulet z Tărtăria (Rumunia) datowany na około 4500 lat p.n.e. Pismo
zostało opisane obszernie przez R. Pešića, który zrekonstruował alfabet
Vinča33. Nieco później powstało pismo Pelazgów z Peloponezu,
uważanych za indoeuropejskich autochtonów (język satem, jak słowiański,
w odróżnieniu od ketumowej greki)34. Także pismo fenickie
nawiązuje graficznie do pisma Vinča, a Pešić znajduje między nimi aż 22
podobne znaki35.
- VII w. p.n.e. - Alfabet etruski, który składał się z 27 znaków, a według R. Pešića i D. Antića niemal identyczny z wińczanskim pismem.
Jednak, jak podaje Jan Lydos, istniał też drugi wariant pisma Etrusków
złożony z 23 run, używany do celów magicznych36. Odczytaniem
pisma etruskiego zajmował się wcześniej polski uczony Tadeusz
Wolański37., a w Rosji w zakresie badań nad językiem etruskim
prym wiedzie dość kontrowersyjny członek Rosyjskiej Akademii Nauk W.A.
Czudinow38.
- 512 lub 513 r. p.n.e. - Idanfirs (gr. Idanthyrsus, Dantur), król
Scytów, w obraźliwym liście wzywa do walki Darajawausza króla Persów
(Dariusza I) i prognozuje jego klęskę. Według Herodota list Dantura
sporządzono według ówcześnie znanych zasad piktografii. Grecki historyk
Ktezjasz pisał, że ów list był podobno taki sam jak te, które wysyłali
Grecy, czyli musiał być napisany literami na papirusie, tkaninie lub na
tabliczce.
- VIII-III w. p.n.e. - Frygijczycy używali pisma, na które składało się
20 run, utworzonego od Etrusków lub z greki. Każda runa w alfabecie
frygijskim mogła być napisana jako znak lustrzany, co nie zmieniało jej
znaczenia.
- IV-III w. p.n.e. - ludzie kultury trypolskiej używali rodowe tamgi i wruby. Pojawia się nowoetruskie pismo z 21 runami.
- 350-280 r. p.n.e. - babiloński kronikarz Berossos wskazuje, że
najstarsze święte księgi znajdują się w Scytii.
- Około 500 r. p.n.e. - I w. n.e. - napisy runiczne italskich Wenetów,
które wywodziły się z pisma Etrusków i składały się z 23 run.
- I w. p.n.e. - 30 stepowych plemion (w tym Rusowie) zebranych w związek
przez kniazia Gabaja zaczęło wspólne ataki na Greków. Po powrocie z podbojów na ziemiach Bizancjum kniaź Gabaj czytał zebranym spisy
informujące, ile wziął bogactwa i ile osób straciło życie, z jakich
rodów i kim byli ich wodzowie. A po bitwie między Markomanami i Słowianami, która zakończyła się porozumieniem, została wzniesiona stela
ku jego pamięci z napisami w językach łacińskim i starowendyjskim. Jak
podaje Jeremiasz Ruski, litery Markomanów prawie nie różnią się od tych,
którymi pisali Słowianie. Zachowane okazy pisma markomańskiego są
najbardziej podobne do run. Znaki słowiańskie na steli były kubkowate
lub hakowate, czyli - jak później podawał Chrabr - były to czerty i riezy39.
- I-IV w. n.e. - powstanie runicznego pisma bojanowicy, którego niektóre
litery powstały z polańskich znaków rodowych (od Polan kijowskich).
- I-VIII w. n.e. - napisy wendyjskimi runami na kamieniach grobowych w Mikorzynie.
- 160 r. n.e. - nauczyciele Sławoljub i Jasjen uczyli rostowskiego
kniaziewicza Swetozwezda różnych nauk, w tym liczenia i czytania
książek. Ta informacja może oznaczać, że już wówczas Słowianom znane
było nie tylko pismo, ale także księgi.
- V w. p.n.e. - III w. n.e. - Dakowie, potomkowie ludzi kultury
trypolskiej, używali tamgoobrazowego pisma.
- 368 r. n.e. - śmierć wodza Antów według relacji Jordanesa, napis na
pomniku Boza Belojara w alfabecie Bojanow gimna.
- 430 r. - kniaź Kij postawił graniczne słupy z białego kamienia, na
których umieszczono Słońce, trójząb, dziesięciokrotnie powiększony ślad
kniaziowej stopy i jego imię "Kij".
- V w. - Hieronim Istryjski znajduje głagolicę i dodaje do niej kilka
nowych liter, ustanawia ten alfabet jako podstawowe pismo dla zachodnich
Słowian.
- Ok. VI w. - ogólnosłowiański język rozpada się na oddzielne narzecza,
ale wiele słów, jak "czytać", "pisać", "pismo", pozostają wspólne, co
oznacza, że w tym okresie także pismo musiało kształtować się bardzo
długi czas, przybierając warianty narodowe.
- VI w. - w Bizancjum opisują północnych Słowian jako ludzi
posługujących się własnym pismem bukwicą, od bukowych deseczek, na
których zapisywano runy. Rosyjskie słowo "bukwa" oznaczające literę też
ma podobny rodowód.
- Po 533 lub 546 r. - kniaź Bogusław pojmał 10 szpiegów, którzy okazali
się Dakami i poprosili o zostanie u niego na służbie. Bogusław uczynił
ich swoimi kronikarzami, gdyż byli uczeni w piśmie, jakiego on nie znał,
którym zapewne była macedońska runica (bukwica). I oni zaczęli
magicznymi znakami zapisywać na skórach dzieła carowe.
- 633-634 r. - część Chorwatów i Serbów w tym czasie przyjęła chrzest, a jak podają świadectwa o tamtych czasach, co bardziej ważniejsi książeta
i panowie podpisami potwierdzali swoje przysięgi zaprzestania wojowania
z Rzymem i innymi narodami. Oznacza to, że Słowianie Południowi
potrafili już wtedy pisać.
- 681 r. - w Czechach zapisano proroctwo Kroka, o tym, co ma się zdarzyć
w Wyszehradzie po jego śmierci. Zapis ten został przekazany córkom
Kroka.
- II-VII w. - Jegor Klassen w swojej pracy o starożytnej historii
Słowian (1854-1861) podaje, że w nordyckich sagach nazywano Wenetów
wykształconymi, a co ważne, używającymi run, którymi ich żercy i mędrcy
zapisywali na deseczkach ludowe prawa40.
Page R.I., Pismo runiczne, Wydawnictwo RTW, Warszawa 1998. [wróć]
Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876. [wróć]
Kraszewski I.J., Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej, Wilno 1860. [wróć]
Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876. [wróć]
Kraszewski I.J., Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej, Wilno 1860. [wróć]
Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876. [wróć]
Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876. [wróć]
Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia (1822), "Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk", t. XV, Wrocław 1964; Kraszewski I.J., Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej, Wilno 1860. [wróć]
Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia (1822), "Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk", t. XV, Wrocław 1964. [wróć]
Platov. A.V., Taranov N.N., Runy Slavjan i glagolica, Moskwa 2010. [wróć]
Kronika Thietmara, tłum. M.Z. Jedlicki, Poznań 1953. [wróć]
Szczerba Adrianna, Z dziejów polskiej archeologii. Fałszywe zabytki runicznego pisma słowiańskiego, ANALECTA, R. XXIII, z. 1, Instytut Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, 2014; Boroń P., Słowianie - My i nasi przodkowie. Etyczne aspekty poszukiwania pradawnej chwały ludów słowiańskich w pracach historyków polskich I połowy XIX wieku, [w:] Narracje - (Autobiografia) -Etyka, Wrocław 2005. [wróć]
Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia (1822), "Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk", t. XV, Wrocław 1964. [wróć]
Wójtowicz M., Początki pisma słowiańskiego, Poznań 2000. [wróć]
Gieorgiev E., Slavianskaja pismiennost do Kirilla i Metodja, Sofia, 1952; Platov A.V., Runy: Dva tysiacletia magiczeskoj tradycji, Moskwa 2010. [wróć]
Kraszewski I.J., Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej, Wilno 1860. [wróć]
Tamże. [wróć]
Istrin V.A., Przedchrześcijański słowiański alfabet, [w:] Powstanie i rozwój pisma, Moskwa 1965. [wróć]
Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny, t. 3, red. A. Kmietowicz, F. Kmietowicz, T. Lewicki, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1985. [wróć]
Boroń P., Ku pradawnej Słowian wielkości. Fałszywe zabytki runicznego pisma słowiańskiego, [w:] Fałszerstwa i manipulacje w przeszłości i wobec przeszłości, red. J. Olko, Warszawa 2012. [wróć]
Kraszewski I.J., Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej, Wilno 1860; Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876. [wróć]
Tatiszczew Wasilij N., Istoria Rossijskaja, 1739. [wróć]
Platov A.V., Runy: Dva tysiacletia magiczeskoj tradiciji, Moskwa 2010. [wróć]
Grinievicz Gienadij w filmie Tajny slavianskoj cywilizacji; Tulajev P., O russkom izdanii knigi A.G. Mascha, przedmowa do Sokroviszcza Retry A.G. Mascha (wyd. rosyjskie w tłum. A.A. Byczkowa), 2006. [wróć]
Kraszewski I.J., Sztuka u Słowian, szczególnie w Polsce i Litwie przedchrześcijańskiej, Wilno 1860. [wróć]
Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", t. IX, Poznań 1876. [wróć]
Swabuno i Warpod (Roman Adrianow), Веда Рун: Книга Крови и Древа (Weda Run: Księga Krwi i Drzewa) w czasopiśmie "Apokryf" nr 57, 2003; http://apokrif93.com [wróć]
Swabuno i Warpod (Roman Adrianow), Веда Рун: Книга Крови и Древа (Weda Run: Księga Krwi i Drzewa), "Apokryf" nr 57, 2003; http://apokrif93.com [wróć]
Tamże. [wróć]
Abramowicz A., Wiek archeologii. Problemy polskiej archeologii dziewiętnastowiecznej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1967. [wróć]
Małecki А., Co rozumieć o runach słowiańskich i o autentyczności napisów na mikorzyńskich kamieniach, "Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego", T. 7, Poznań 1872. [wróć]
Pešić Radivoje, Vinčansko Pismo, Belgrad 1995. [wróć]
Tamże. [wróć]
Danka Ignacy Ryszard, Pelazgowie, autochtoni Hellady. Pochodzenie, język, religia, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2007. [wróć]
Pešić Radivoje, Vinčansko Pismo, Belgrad 1995. [wróć]
Pešić Radivoje, Vinčansko Pismo, Belgrad 1995; Dragoljub P. Antić, Kontinuitet vinčanske civilizacije - od mogućih hiperborejskih korena do danas, Beograd 2002; Dragoljub P. Antić, Vinčanska Stara Evropa i Srbi, Beograd 2004; Czudinow W.A., О книге Античаи Винчанско мписьме, http://www.trinitas.ru/rus/doc/0211/005a/02110011.htm; Swabuno i Warpod (Roman Adrianow), Веда Рун: Книга Крови и Древа (Weda Run: Księga Krwi i Drzewa), "Apokryf" nr 57, 2003; http://apokrif93.com; Giuliano Bonfante, Larissa Bonfante, The Etruscan Language: an Introduction, University of Manchester Press, Manchester 2002; Mauro Cristofani, The Etruscans: A New Investigation (Echoes of the ancient world), Orbis Pub, 1979. [wróć]
Wolański Tadeusz, Wyjaśnienie znaczenia napisów na etruskich pomnikach, "Przyjaciel Ludu", R. XIII, t. 1, nr 5, 1846. [wróć]
Czudinow V.A., Вернём этрусков Руси (Zwróćmy Etrusków Rosji), 2006. [wróć]
Maksimienko J., О бистиннойи сториидревней Руси (O prawdziwej historii starożytnej Rusi), 2016. [wróć]
Klassen Jegor, Новые материалы для древнейшей истории славян вообще и Славяно-Русов до рюриковского времени в особенности с лёгким очерком истории руссов до Рождества Христова, (1854-1861). [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki