Ruch Muzyczny nr 19/2021 - Opracowanie zbiorowe

Kup ebooka

5.90 zł
4.90 zł (5,02 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

#19 2021 rok LXV

Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku

Redaktor naczelny

Daniel Cichy

Redaktor prowadzącyDaniel Cichy

Sekretarz redakcji

Maciej Kucharski

maciej_kucharski@pwm.com.pl

Festiwale, koncerty

Krzysztof Stefański

krzysztof_stefanski@pwm.com.pl

Muzyka dawna

Karolina Kolinek-Siechowicz

karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.plDominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl

Muzyka współczesna, książki, płyty

Adam Suprynowicz

adam_suprynowicz@pwm.com.pl

Michał Mendyk

michal_mendyk@pwm.com.pl

Teatr muzyczny

Jacek Marczyński

Redaktorzy seniorzy

Józef Kański, Olgierd Pisarenko

Sekretariat

Katarzyna Dubiel

redakcja@ruchmuzyczny.pl

Dyrektor artystyczny

projekt graficzny

Marek Knap

marek.knap@asp.waw.pl

Studio graficzne

Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)

Redakcja i korekta

Maria Konopka-Wichrowska

Internet

Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl

Wydawca

Polskie Wydawnictwo Muzyczne

al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków

Oddział w Warszawie

ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa

pwm@pwm.com.pl

Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.

Za treść reklam redakcja nie odpowiada.

Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00

Adres

ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa

tel.: +48 885 860 332

email: redakcja@ruchmuzyczny.pl

www.ruchmuzyczny.pl

ruchmuzyczny

ruchmuzyczny

Ruch Muzyczny

"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych

informacje na www.defacto.org.pl

Ikonki: www.flaticon.com/freepick

Na okładce: Szábolcs Esztényi, fot. Ksawery Zamoyski

OD REDAKCJI

NIE TAKIE TE DŹWIĘKI STRASZNE

Daniel Cichy

Fot. Bartek Barczyk/PWM

Jesień to od lat w polskiej kulturze czas poświęcony muzyce najnowszej. Oferta programowa w tym okresie była bogata, a wielbiciele dźwięków nieoczywistych nie mogli narzekać na brak wrażeń. Pierwszym adresem od 1956 roku jest Warszawa, która we wrześniu zamienia się w światową stolicę twórczości współczesnej za sprawą festiwalu Warszawska Jesień. Tym razem tematem kultowej imprezy są "Przestrzeń i czas", terminy tyleż pojemne, co z potencjałem zaskakujących twórczych przetworzeń. Niemal dwie dekady temu dołączył do jesiennego maratonu prezentacji dopiero co ukończonych partytur Kraków z festiwalem Sacrum Profanum, a niedawno orkiestra Aukso w Tychach wystartowała z Auksodronem. Również katowicki NOSPR udostępnia przestrzeń świeżym kompozytorskim dokonaniom w ramach pandemicznie rozproszonego w całym roku Festiwalu Prawykonań. Jeśli dodamy do tego mniejsze pod względem budżetu, ale wysmakowane estetycznie imprezy, publiczność musi dokonywać trudnych wyborów.

No właśnie - publiczność. Odbiorca festiwali muzyki współczesnej jest dość szczególny. Badacze opisują go jako słuchacza poszukującego, otwartego, odważnego, pozbawionego estetycznych uprzedzeń, czytającego książki, oglądającego ambitne kino i nierzadko zainteresowanego nową sztuką. Potem przychodzą określenia, które opisują odbiorców kultury nieco bardziej wyrafinowanej w ogóle - wykształcony, często uprawiający wolny zawód, mieszkający w większym mieście. Już na podstawie tych stereotypowo ujętych cech można wysnuć wniosek, że muzyka współczesna jest trudna, hermetyczna, wymagająca, przeznaczona dla wąskiego grona odbiorców, dla wielkomiejskiej elity.

Nic bardziej mylnego! Największą bowiem otwartość na wszelakie doznania akustyczne prezentują dzieci. Te najmłodsze, które nie mają utrwalonych schematów percepcyjnych, nie są uwięzione w tonalnej harmonii i przewidywalnych strukturach rytmicznych, nie wiedzą, co to piękna melodia, akord durowy i molowy, nie znają prawideł klasycznych form muzycznych. One muzykę po prostu chłoną, a jedynym kryterium jest często emocjonalna akceptacja słyszanych dźwięków. Dlatego, jeśli chcemy budować publiczność świadomą i ciekawą wartościowych zjawisk artystycznych, w swoich oczekiwaniach nastawioną na nowe, podążającą daleko od utartych tropów estetycznych, musimy wdrożyć w społecznej edukacji model muzycznego wychowania oparty na działaniu. Jedną ze skuteczniejszych metod zaprzyjaźniania się z muzyką jest aktywne jej tworzenie, współuczestniczenie - w komfortowej przestrzeni, pozbawionej pretensjonalnych gestów i koturnowych zachowań, koniecznie pod okiem wrażliwego przewodnika. Bo choć formy odbioru sztuki dźwięków mogą być różne, także skonwencjonalizowane, to pierwszy krok w muzycznej przygodzie warto wykonać w środowisku neutralnym, niemniej pełnym ciepła i wyrozumiałości.

Wydaje się, że tę zasadę zaczęli jakiś czas temu rozumieć organizatorzy polskich festiwali muzyki współczesnej. To podczas Warszawskiej Jesieni, Sacrum Profanum czy Auksodrone specjalną opieką otoczeni są najmłodsi. Również - co bardzo cieszy - w działaniach filharmonii czy teatrów operowych pracownicy działów edukacyjnych dwoją się i troją w kreatywnych wysiłkach, aby dzieciom ukazywać bogactwo muzycznego świata. Najciekawsze tego typu inicjatywy - z obszaru nieformalnej, przyfestiwalowej edukacji - rekomenduje Barbara Bogunia. Krzysztof Kwiatkowski przywołuje cenne przykłady z zagranicy, które - co ciekawe - kierowane są nie tylko do najmłodszych uczestników życia kulturalnego, ale także do muzykujących amatorów w średnim wieku czy seniorów. Asi Mina (Joanna Bronisławska) z kolei daje kilka rad rodzicom, w jaki sposób wzbudzać w dzieciach pozytywne emocje związane z odbiorem muzyki współczesnej. I na koniec Strefy Ruchu wyznanie 13-letniej Tosi - warto przeczytać, co o dźwiękach, które dorosłym wydają się obce, myślą najmłodsi.

Cytat numeru:

Dziwne dźwięki postrzegam jako coś NORMALNEGO

--Tosia Ćwiek-Karpowicz

AKTUALNOŚCI

Mikis Theodorakis (1925-2021)

Mikis Theodorakis, Amsterdam, 1978, fot. Koen Suyk / Anefo / Nationaal Archief

Pytany o inspiracje, zawsze odpowiadam jedno: pieśń. Z greckiej pieśni wywodzę wszystko. Ona jest dla mnie najważniejsza" - to było pierwsze zdanie, które usłyszałem od Mikisa Theodorakisa podczas naszego krótkiego spotkania we wrześniu 1995 roku. Słynny twórca muzyki do filmu Grek Zorba przyjechał do Poznania na premierę swojego baletu... Grek Zorba. Wysoki, postawny, z burzą siwiejących włosów, o tubalnym głosie, aktywnie uczestniczył w próbach, spędzając długie godziny w gmachu pod Pegazem i głośno naradzając się z dyrygentem Josém Marią Flor?nciem juniorem. Potem pojawił się na premierze, a publiczność zgotowała mu kilkunastominutową owację na stojąco. Informacja o jego śmierci dotarła z Aten 2 września. Miał 96 lat.

Gdy szedłem na spotkanie z nim - był dla mnie żywą legendą. W magnetofonie stale tkwiła kaseta z jego pieśniami w wykonaniu Marii Farantouri. I choć Polska właśnie porzucała socjalizm, dla mnie bez znaczenia było to, że kompozytor nazywał siebie... komunistą. Liczyła się żywiołowość i pewien rodzaj optymizmu, który wówczas dawała nam jego muzyka.

Urodził się w 1925 roku na wyspie Chios. Muzyką zaczął fascynować się już jako dziecko, a swój pierwszy koncert dał jako siedemnastolatek. "Za działalność w antyfaszystowskim greckim ruchu oporu i współpracę z komunistami w czasie wojny domowej w Grecji został w latach czterdziestych internowany. Był torturowany. Kiedy wychodził na wolność w okresach między kolejnymi aresztowaniami, studiował muzykę. W latach pięćdziesiątych wyjechał do Paryża, występował w wielu krajach Europy. W latach sześćdziesiątych postanowił wrócić do Grecji" - przypomina wyborcza.pl, cytując artykuł z "New York Timesa". "Po puczu z 1967 roku, po którym władzę w kraju przejęła junta czarnych pułkowników, Theodorakis znowu został aresztowany. Na prośbę francuskiego polityka i redaktora Jeana-Jacques'a Servan-Schreibera junta wypuściła kompozytora i pozwoliła mu wyjechać do Francji. W kolejnych latach koncertował na całym świecie i nieustannie tworzył. Kiedy w roku 1974 roku junta upadła, kompozytor wrócił do Grecji, a rodacy witali go jak bohatera" - czytamy. Przez całe życie Theodorakis walczył z autorytaryzmem i sporami etnicznymi. Za swoją działalność otrzymał w 1983 roku Leninowską Nagrodę Pokoju, dziesięć lat później został uhonorowany przez Senat USA "za zasługi dla kultury i ludzkości", a w 2000 roku był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Wielu osobom nazwisko kompozytora kojarzy się przede wszystkim ze ścieżką dźwiękową filmu Grek Zorba z 1964 roku. Theodorakis ma jednak na swoim koncie gigantyczny dorobek kompozytorski, w tym ponad 1000 pieśni, wiele symfonii, oper, utworów kameralnych oraz muzyki baletowej i filmowej. "Żył z pasją, życiem poświęconym muzyce, sztuce, naszemu krajowi i jego mieszkańcom, oddany ideom wolności, sprawiedliwości, równości, solidarności społecznej. [...] Napisał muzykę, która dawała pocieszenie i wsparcie w mrocznych okresach naszej najnowszej historii" - oświadczyła prezydent Grecji Ekaterini Sakielaropulu. "Jestem ze śmiercią "na ty". Jestem jej ciekaw i nie boję się momentu, kiedy nadejdzie. Podam jej rękę [...]. Muszę ją zobaczyć, chociaż możliwie jak najpóźniej. Kocham życie" - mówił Theodorakis przed premierą poznańskiej realizacji swego baletu. --MAK

Dalej jest cisza

rp.pl, reuters.com, pap.pl

Nowe władze Afganistanu zabraniają odtwarzania muzyki jako "nieislamskiej" w przestrzeni publicznej. "Muzyka jest w islamie zabroniona, ale mamy nadzieję, że uda nam się przekonać ludzi, by nie robili takich rzeczy, zamiast wywierać na nich presję" - powiedział rzecznik talibów Zabihullah Mujahid.

Talibowie szybko przeszli od słów do czynów. Bojownicy wkroczyli do Narodowego Instytutu Muzyki w Kabulu (ANIM) i według doniesień medialnych prawdopodobnie zniszczyli znajdujące się tam instrumenty muzyczne. ANIM został założony w 2010 roku przez afgańsko-australijskiego etnomuzykologa Ahmada Nasera Sarmasta. Placówka była koedukacyjna i prowadziła zajęcia w zakresie zarówno klasycznej muzyki europejskiej, jak i muzyki afgańskiej. W 2013 roku sformowana w instytucie Afgańska Orkiestra Młodzieżowa odbyła tournée po Stanach Zjednoczonych, występując między innymi w Carnegie Hall i Kennedy Center. W 2015 roku po raz pierwszy koncert poprowadziła kobieta, Negin Khpalwak, dyrygując składającą się wyłącznie z kobiet Zohra Orchestra. Zespół odwiedził Europę w 2019 roku. "Wszyscy uczniowie są przestraszeni i zaniepokojeni. Wyraźnie rozumieją, że jeśli wrócą do szkoły, mogą ponieść konsekwencje lub zostać ukarani za to, co robili. Dziewczyny z orkiestry Zohra oraz innych orkiestr i zespołów szkolnych boją się o swoje życie i ukrywają się. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że Afganistan powróci do epoki kamienia łupanego" - stwierdził cytowany przez Reutersa Ahmad Sarmast. Jednocześnie media doniosły, że talibowie zabili afgańskiego piosenkarza ludowego Fawada Andarabiego. Bojownicy wywlekli mężczyznę z domu i strzelili mu w głowę. Do zabójstwa muzyka doszło pod koniec sierpnia na północ od Kabulu, w górskiej prowincji Baghlan. "Był niewinny, tylko zabawiał ludzi" - powiedział Associated Press Jawad, syn zamordowanego. --MC, MAK

Cisza nie tylko w Afganistanie

pap.pl, rp.pl

Jedna z czołowych postaci białoruskiej opozycji, flecistka i dyrygentka Maria Kalesnikawa została skazana na 11 lat więzienia. Proces odbył się za zamkniętymi drzwiami. W areszcie przebywała od września 2020 roku. Wraz z nią skazano na 10 lat Maksima Znaka.

Dyrygentkę zatrzymano już po aresztowaniu Wiktora Babaryki, byłego bankiera i kandydata na fotel prezydenta Białorusi, którego ostatecznie nie dopuszczono do startu i który otrzymał wyrok 14 lat kolonii karnej pod zarzutem malwersacji finansowych. Kalesnikawa oraz Znak byli pracownikami jego sztabu wyborczego. Reżim w Mińsku próbował zmusić artystkę do wyjazdu na Ukrainę, ale zniszczyła swój paszport. Oboje zostali oskarżeni o "wzywanie do działań na szkodę bezpieczeństwa narodowego, zmowę w celu przejęcia władzy w kraju oraz tworzenie organizacji ekstremistycznej". Wyrok wywołał oburzenie. "Decyzja władz Białorusi o skazaniu Kalesnikawej i Znaka na kary więzienia zasługuje na stanowcze potępienie. To jawne deptanie praw człowieka i kolejny krok mający zastraszyć społeczeństwo białoruskie" - podkreślił wiceszef MSZ Marcin Przydacz. "Natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia wszystkich więźniów politycznych na Białorusi, w tym Marii Kalesnikawej i Maksima Znaka, domaga się Unia Europejska" - poinformował w oświadczeniu rzecznik Komisji Europejskiej Peter Stano. "UE ubolewa nad ciągłym rażącym brakiem poszanowania przez reżim w Mińsku praw człowieka i podstawowych wolności narodu białoruskiego. UE ponawia również swoje żądania [...] uwolnienia wszystkich osób przebywających za kratami za korzystanie ze swoich praw. Białoruś musi przestrzegać międzynarodowych zobowiązań i zobowiązań w ramach ONZ i OBWE".

Maria Kalesnikawa ukończyła Białoruską Państwową Akademię Muzyki w Mińsku w klasie fletu i dyrygentury. W wieku 25 lat zainteresowała się grą na flecie historycznym - naukę kontynuowała w Stuttgarcie, gdzie uzyskała dwa dyplomy: w zakresie muzyki dawnej oraz muzyki nowej. Zaangażowała się w międzynarodowe projekty kulturalne łączące Białoruś i Niemcy, a także uczyła gry na flecie w mińskim gimnazjum. W 2017 roku w trakcie mińskiej nocy muzeów zorganizowała wydarzenie pod hasłem "Muzyka i polityka", gdzie wygłosiła wykład o Beethovenie i Pussy Riot, rosyjskiej punkowej grupie feministycznej, znanej z ostrych wystąpień przeciwko władzy prezydenta Putina. W 2019 roku została szefową artystyczną klubu OK16 w Mińsku. Wielokrotnie opowiadała się za równością: "Oczywiste jest, że sytuacja w świecie artystycznym zmienia się w miarę narastania masy krytycznej zaangażowanych kobiet" - mówiła. W czerwcu 2021 roku Kalesnikawa została uhonorowana nagrodą Spirit of Jan Karski Award za działalność "w duchu Jana Karskiego". Nagroda ustanowiona została w Nowym Jorku przez Fundację Edukacyjną Jana Karskiego w Warszawie i Jan Karski Educational Foundation w USA. "Jestem przekonany, że Jan Karski zaakceptowałby nasz wybór" - powiedział Andrzej Rojek, przewodniczący Rady obu Fundacji. --MC, MAK

Między Chopinem i Tellefsenem

nifc.pl

Narodowy Instytut Fryderyka Chopina we współpracy z Senter for Griegforskning (Centrum Badań nad Twórczością Edvarda Griega) na Uniwersytecie w Bergen pracuje nad przygotowaniem przekładów (na języki polski i angielski), opracowaniem oraz udostępnieniem pięciu traktatów muzycznych.

Mają to być: Abhandlung von der Fuge Friedricha Wilhelma Marpurga, Versuch einer Anleitung zur Composition Heinricha Christopha Kocha, Allgemeine Litteratur der Musik oder Anleitung zur Kenntniß musikalischer Bücher, welche von den ältesten bis auf die neusten Zeiten bey den Griechen, Römern und den meisten neuern europäischen Nationen sind geschrieben worden Johanna Nikolausa Forkela, Cours de composition musicale ou Traité complet et raisonné d'harmonie pratique Antoine'a Reichy oraz Cours de contrepoint et de fugue Luigiego Cherubiniego.

Pracę nad przekładami rozpoczął zespół tłumaczy koordynowany przez NIFC. Instytut zapewnia: "Do tłumaczeń dołączone zostaną artykuły, które wprowadzą czytelnika w zagadnienia poszczególnych traktatów oraz pozwolą poznać problematykę tworzenia ich przekładów. Dodatkowo powstaną artykuły szerzej opisujące refleksję teoretyczno-muzyczną minionych epok (ze szczególnym uwzględnieniem XVIII i XIX wieku) oraz to, jaki wpływ owa myśl teoretyczna przeszłości miała na twórców XIX-wiecznych, przede wszystkim na Fryderyka Chopina, Thomasa Tellefsena i innych twórców badanego okresu". Oryginalne wersje językowe traktatów (w postaci skanów pierwszych wydań oraz przygotowanych na ich podstawie edycji), przekłady oraz artykuły kontekstowe zostaną opublikowane na specjalnym portalu internetowym jesienią 2022 roku. "Portal umożliwi komfortową pracę ze źródłami: zapewni badaczom m.in. możliwość zestawiania wybranych wersji językowych traktatu podczas analizy porównawczej, przeszukiwanie treści, kopiowanie wybranych fragmentów, a nawet automatyczne generowanie odniesień bibliograficznych. Traktaty będzie można także pobrać ze strony w wygodnym dla użytkownika formacie" - czytamy na stronach nifc.pl. --MAK

Michał Spisak patrzy na Dąbrowę

kultura.onet.pl

Promenadowe koncerty kameralne, koncerty symfoniczne, wystawy tematyczne, konkursy dla młodych artystów, spektakl teatralny inspirowany postacią patrona, warsztaty wideo-art, a przede wszystkim międzynarodowy konkurs muzyczny - tak wystartował pierwszy w historii Międzynarodowy Festiwal im. Michała Spisaka. Organizowany od lat w Dąbrowie Górniczej Międzynarodowy Konkurs Muzyczny im. Michała Spisaka przybrał w tym roku nową, festiwalową formułę.

Michał Spisak urodził się w Dąbrowie w 1914 roku. Po ukończeniu studiów w Polsce, wyjechał na dalsze nauki do Paryża, gdzie kształcił się u Nadii Boulanger. Wybuch wojny i niedowład nóg spowodowany chorobą Heinego-Medina sprawiły, że na stałe osiadł w stolicy Francji, gdzie skomponował większość z kilkudziesięciu swoich dzieł. Kompozytor wielokrotnie odwiedzał Polskę, zwłaszcza przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień i jak wspomniał w swoich listach do przyjaciół: "Myślę stale o Zagłębiu i Dąbrowie Górniczej, bo przecież nie zapomina się nigdy swojego rodzinnego miasta". Tym razem w mieście pozostanie trwały ślad po festiwalu. Na ścianie bloku przy ulicy 3 Maja powstał mural upamiętniający Michała Spisaka. Autor Łukasz Chwałek zwyciężył w konkursie na projekt muralu. Jego propozycja została wybrana z 13 prac nadesłanych przez 9 artystów. Chwałek w środowisku ulicznych twórców znany jest jako Waek, często za pomocą wielkoformatowych prac komentuje aktualne wydarzenia. Ostatnio zasłynął muralami nawiązującym do protestów kobiet i walki medyków z koronawirusem, ale też serią ptasich murali przy ulicy Ptasiej w Zielonej Górze. Artysta z sukcesami uczestniczył również w przeglądzie sztuki ulicznej w Hiszpanii. Mural z wizerunkiem Michała Spisaka ma 121 metrów kwadratowych. --MAK

Bernadetta Matuszczak (1931-2021)

ototorun.pl, culture.pl, polmic.pl

Była wybitną kompozytorką, autorką dzieł scenicznych i radiowych, ważne miejsce w jej dorobku zajmowała muzyka religijna. Bernadetta Matuszczak zmarła 3 września w wieku 90 lat.

Przez większość życia była związana z Warszawą, ale urodziła się w Toruniu i tam też spędziła swe ostatnie lata. W 1983 roku w toruńskim Ratuszu Staromiejskim premierowo wykonano jej utwór Canto Solenne na baryton, chór i orkiestrę, który napisała z okazji obchodów 750-lecia nadania Toruniowi praw miejskich. Podstawą utworu był oryginalny tekst XIII-wiecznego dokumentu, który stanowił o dalszych losach Torunia.

Pochodziła z rodziny o muzycznych tradycjach. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu w klasach: teorii muzyki pod kierunkiem Zygmunta Sitkowskiego (była później asystentką w kierowanej przez niego katedrze), gry na fortepianie w klasie Ireny Kurpisz-Stefanowej i kompozycji u Tadeusza Szeligowskiego. Postanowiła poświęcić się kompozycji, więc kontynuowała naukę u Szeligowskiego w Warszawie, a po jego śmierci w klasie Kazimierza Sikorskiego, u którego w 1964 roku obroniła dyplom. Cztery lata później wyjechała jako stypendystka rządu francuskiego do Paryża, na kursy u Nadii Boulanger. Pisała głównie utwory sceniczne i wokalno-instrumentalne. Inspirowała się Apokalipsą św. Jana, dziełami Szekspira, Gogola, Dostojewskiego i Sienkiewicza. Uprawiała nowatorski gatunek operowego monodramu (Pamiętnik wariata, 1976). Początkowo jej utwory przejawiały cechy awangardowe - były atonalne, punktualistyczne i ascetyczne. Często stosowała melorecytacje. Z czasem do głosu zaczęły dochodzić tradycyjne elementy stylu - tonalność oraz melodyka. W późniejszych latach korzystała ze zdobyczy awangardy, stosując na przykład taśmę w Libera me, utworze nagranym w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia pod wrażeniem wydarzeń I wojny w Zatoce Perskiej. Kompozycje Matuszczak były wykonywane w kraju i za granicą: Septem tubae na chór mieszany, organy i orkiestrę symfoniczną (1966) na festiwalu Międzynarodowego Towarzystwa Muzyki Współczesnej (ISCM) - 43 Weltmusikfest 1969 w Hamburgu, opera Julia i Romeo (1967) na Internationale Maifestspiele w Wiesbaden w 1972 roku, a monodram operowy Pamiętnik wariata na Brighton Music Festival w 1984 roku.

Małgorzata Kosińska przypomina na portalu Culture.pl, że kompozytorka "Opisywała się jako "naznaczona śmiercią", niemniej jednak utrzymywała pozytywne podejście do życia, wierząc, że obowiązkiem człowieka jest polepszanie świata poprzez osobistą dobroć. Jej punkt widzenia filozoficznego, że "śmierć jest jedyną nieuchronnością w życiu, które skądinąd napełnione jest wolnymi wyborami", jest wytłumaczeniem tego, że wiele jej utworów skupia się na tragicznych momentach wyboru (Quo vadis) czy na upamiętnieniu poległych (Elegia o chłopcu polskim)". --MC, MAK