Ruch Muzyczny nr 13/2020 - Opracowanie zbiorowe

Kup ebooka

5.90 zł
4.90 zł (5,02 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

#13 2020 rok LXIV

Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku

Redaktor prowadzący

Piotr Matwiejczuk

Redaktor naczelny

Piotr Matwiejczuk

piotr_matwiejczuk@pwm.com.pl

Sekretarz redakcji

Maciej Kucharski

maciej_kucharski@pwm.com.pl

Festiwale, koncerty

Krzysztof Stefański

krzysztof_stefanski@pwm.com.pl

Muzyka dawna

Karolina Kolinek-Siechowicz

karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.pl

Muzyka współczesna, książki, płyty

Adam Suprynowicz

adam_suprynowicz@pwm.com.pl

Teatr muzyczny

Jacek Marczyński

Redaktorzy seniorzy

Józef Kański

Olgierd Pisarenko

Sekretariat

Katarzyna Dubiel

redakcja@ruchmuzyczny.pl

Dyrektor artystyczny

projekt graficzny

Marek Knap

marek.knap@asp.waw.pl

Studio graficzne

Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)

Redakcja i korekta

Maria Konopka-Wichrowska

Internet

Mateusz Ciupka mateusz_ciupka@pwm.com.pl

Wydawca

Polskie Wydawnictwo Muzyczne

al. Krasińskiego 11a,

31-111 Kraków

Oddział w Warszawie

ul. Fredry 8,

00-097 Warszawa

pwm@pwm.com.pl

Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.

Za treść reklam redakcja nie odpowiada.

Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00

Adres

ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa

tel.: +48 885 860 332

email: redakcja@ruchmuzyczny.pl

www.ruchmuzyczny.pl

ruchmuzyczny

ruchmuzyczny

Ruch Muzyczny

"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych

informacje na www.defacto.org.pl

Ikonki: www.flaticon.com/freepick

OD REDAKCJI

DŹWIĘKI MOWĄ UCZUĆ

Piotr Matwiejczuk

Kiedy "Financial Times" publikował w kwietniu artykuł podpisany przez radę redakcyjną, zatytułowany Wirus obnażył kruchość naszego kontraktu społecznego, neoliberałowie przecierali oczy ze zdumienia. Po jednym z najważniejszych dzienników ekonomicznych na świecie, od lat wspierającym wolny rynek i globalizację, mogli spodziewać się wszystkiego, tylko nie alternatywy, którą streścić można tak: albo zmienimy politykę ekonomiczną prowadzoną od kilku dekad i odwrócimy się od dziedzictwa Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, albo źle skończymy. Pandemia, według brytyjskich dziennikarzy, obnażyła błędy i wypaczenia współczesnego świata: podziały społeczne, skrajne nierówności ekonomiczne, skandaliczne warunki zatrudnienia i brak jakichkolwiek zabezpieczeń socjalnych milionów ludzi na całym świecie. "Financial Times" pisze między innymi, że niezbędne stanie się wkrótce wprowadzenie gwarantowanego dochodu podstawowego i podatku od bogactwa.

Pandemia koronawirusa pokazała również ślepy zaułek, w który zabrnęliśmy w sferze muzyki. Konkretnie zrobiły to (nie one pierwsze oczywiście) streamingi internetowe - jedyna forma obcowania z nią w ostatnich miesiącach. Wiele lat temu (kiedy dokładnie?) w kulturze zachodniej fetyszem stał się zapis nutowy, a bezbłędne jego odtworzenie - jednym z ważniejszych kryteriów oceny wykonania muzycznego. Jeśli uczestnik jakiegokolwiek poważnego konkursu lub solista występujący w renomowanej filharmonii zagra kilka niewłaściwych nut, jeśli zafałszuje, zastosuje artykulację inną niż zanotowana w nutach, zrobi cokolwiek wbrew zapisowi, zostanie mu to co najmniej wytknięte. A przecież artyści stawiani wciąż młodym pokoleniom za wzór, owi giganci sprzed lat, których sztuka uważana jest za ponadczasową, "dawali po czarnych" aż miło. Ale jednocześnie potrafili improwizować i po prostu pomuzykować bez nut, w przeciwieństwie do większości dzisiejszych absolwentów akademii muzycznych, którzy odłączeni od kroplówki partytury stają się bezradni.

Z kolei nienaturalnie perfekcyjne, do bólu selektywne w brzmieniu, zbyt idealnie wyważone w proporcjach i sztucznie piękne barwowo produkty reżyserów dźwięku, z którymi obcujemy w nagraniach, nie mają nic wspólnego z tym, co słyszymy w rzeczywistości. To "komercyjna doskonałość", która - jak pisze Krzysztof Moraczewski - "jest parodią muzycznego absolutu, zaciera różnice tam, gdzie należałoby je podkreślić, unieważnia świadomość, jaka stoi za muzyką". Kłamstwo współczesnej fonografii od dawna obnaża Marcin Masecki. "Nie ma istotnego znaczenia, czy instrument jest nastrojony czy nie (oczywiście zupełnie bez znaczenia to nie jest), czy jest to transmisja na dziesięć kamer, czy na jedną. Kwestie techniczne nie są najważniejsze, ważniejsze jest coś innego. [...] Jakiś magiczny element sztuki, który odczuwamy", mówi Karolinie Kolinek-Siechowicz. I oczywiście ma rację. Wydaje się, że czasem zapominamy, o co w ogóle w muzyce chodzi."Muzyka to coś, co należy do sfery duchowej. Myślę, że my, ludzie Zachodu, jesteśmy za bardzo skupieni na odczytywaniu, a za mało na odczuwaniu", powiedział mi kiedyś Jordi Savall. Streamingi, często kiepskiej jakości technicznej, czasami niedopracowane artystycznie, za to niekiedy poruszające emocjonalnie, pokazały, że współczesna produkcja muzyczna mami nas często nic niewartymi błyskotkami. Może więc czas powrócić do tego, co w sztuce dźwięków najważniejsze.

Cytat numeru:

Globalny rynek nagrań NIE TOLERUJE niedoskonałości jako nieprzystającej do poziomu współczesnych możliwości technologicznych

--Krzysztof Moraczewski

AKTUALNOŚCI

Warlikowski uratowany

salzburgerfestpiele.at, AP

Krzysztof Warlikowski, fot. ? SF/Anne Zeuner

Festiwal w Salzburgu, który w tym roku świętuje stulecie powstania, ma się rozpocząć 1 sierpnia. Pierwotnie planowano, że jubileuszowe wydarzenie zacznie się 17 lipca. Z powodu pandemii koronawirusa straty imprezy idą w miliony euro.

Program wyraźnie "odchudzono": zaprezentowanych zostanie 90 z 212 zaplanowanych przedstawień i koncertów w 7 z 16 miejsc. Nie przewidziano przerw, by ograniczyć kontakty między widzami. Co drugie miejsce na widowni pozostanie puste, a widzowie będą musieli nosić maseczki podczas wchodzenia na salę. Na szczęście będą mogli je zdjąć w trakcie występu.

"O wiele łatwiej byłoby nie grać, ale (festiwal) powstał jako znak nadziei, więc chcemy grać", powiedziała w wywiadzie dla Associated Press szefowa festiwalu Helga Rabl-Stadler.

Co ciekawe, w programie "uratowała się" Elektra Richarda Straussa w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego. Spektakl zainauguruje festiwal 1 sierpnia. Ponadto w Salzburgu zaprezentowane zostanie jeszcze Cos? fan tutte Wolfganga Amadeusa Mozarta w reżyserii Christofa Loya. Niestety ograniczenia związane z pandemią spowodowały, że dzieło Mozarta trzeba poddać cięciom.

W ramach festiwalu odbędzie się także 29 przedstawień teatralnych, w tym 14 spektakli Jedermanna Hugo von Hofmannsthala. Zaplanowano 53 koncerty i 4 projekcje filmów. Don Giovanni i Czarodziejski flet Mozarta, Tosca Giacoma Pucciniego, Don Pasquale Gaetana Donizettiego i Intolleranza Luigiego Nona zostały przełożone na 2021 rok, a Borys Godunow Modesta Musorgskiego na 2022.

Sprzedano już niemal 80 procent z 230 tysięcy dostępnych biletów, lecz obecnie ogranicza się liczbę miejsc do około 70 tysięcy. Nazwiska nabywców zostaną wydrukowane na biletach, a wszystkie dane będą zachowywane, aby umożliwić śledzenie kontaktów w razie zakażenia.

Helga Rabl-Stadler podała, że festiwal straci około 15 milionów euro, w tym 8 milionów z powodu odwołanych występów, a resztę z powodu mniejszej liczby widzów. Festiwal zazwyczaj czerpie 75 procent swoich przychodów z biletów, darowizn i od sponsorów. --MAK

Carillonem w wirusa

jestemzgdanska.pl, PAP

Na carillonie kościoła św. Katarzyny w Gdańsku 19 czerwca wykonana została premierowo Refleksja I, nawiązująca do pandemii koronawirusa. "To niezwykle emocjonalny utwór toruńskiej kompozytorki Magdaleny Cynk, który jest jej reakcją na sytuację pandemii", powiedziała Monika Kaźmierczak, carillonistka miejska. Oprócz tego zabrzmiał utwór Healing Bells, napisany przez Jet Schouten i Pamelę Ruiter-Feenstrę, i ceniony przez carillonistów na całym świecie. Obu koncertów można było wysłuchać na żywo. Odbyła się także transmisja online na Facebooku.

Pierwszy koncert carillonowy w Gdańsku został zagrany z wieży Ratusza Głównego Miasta 23 września 1561 roku z okazji zamontowania na iglicy pozłacanej figury króla Zygmunta II Augusta. Czternaście lat później podobny instrument zawisł także na wieży kościoła św. Katarzyny. W XVIII wieku pojawił się tam pierwszy w mieście carillon z klawiaturą. Oba gdańskie carillony zostały zniszczone w czasie drugiej wojny światowej. W ostatnich latach udało się odtworzyć oba instrumenty. Carillon na ratuszu składa się z 37, a ten na kościele św. Katarzyny - z 50 dzwonów. Gdańsk kupił także mobilny instrument składający się z 48 dzwonów umieszczonych w przeszklonej gablocie na podwoziu zabytkowej ciężarówki. --MAK

Filharmonia Narodowa w odwrocie

filharmonia.pl

Miał być powrót na estradę i radość muzykowania. Niestety wirus dał o sobie znać i Filharmonia Narodowa zrezygnowała z czerwcowych koncertów. Plany powrotu do normalności zweryfikowały twarde realia pandemii. "Z przykrością informujemy, że w związku z podejrzeniem zakażenia koronawirusem u jednego z artystów Filharmonii Narodowej jesteśmy zmuszeni odwołać zaplanowane w najbliższym czasie koncerty online Orkiestry i Chóru Filharmonii Narodowej w dniach 12, 13, 19, 20 i 28 czerwca", napisano. "Jest nam niezwykle przykro z powodu odwołania zaplanowanych czerwcowych koncertów online w Filharmonii. Zdajemy sobie sprawę, jak wiele pracy Artyści naszej Orkiestry włożyli w ich przygotowanie, w próby, które już się odbyły, jak wiele czasu poświęcili na wspólne tworzenie wspaniałej muzycznej jakości po długiej przerwie. [...] Jesteśmy świadomi, jak wielkie jest to dla wszystkich rozczarowanie - i od strony zawodowej, i czysto ludzkiej. [...] Bezpieczeństwo muzyków i pracowników Filharmonii Narodowej jest w tej nadzwyczajnej sytuacji najważniejsze. Prosimy wszystkich Państwa o zrozumienie [...]", napisali w specjalnym liście Andrzej Boreyko, dyrektor artystyczny i Wojciech Nowak, dyrektor FN. --MAK

Źle się dzieje w paryskich operach

"Diapason", "Le Monde"

Od słów przeszedł do czynów. Stéphane Lissner, dyrektor Opery Paryskiej, po publicznym oskarżeniu polityków o stałe zmniejszanie dotacji na kulturę (pisaliśmy o tym w #11), zapowiedział swoje wcześniejsze, niż ustalono, odejście. Jednocześnie zarówno Palais Garnier, jak i Opéra Bastille pozostaną zamknięte aż do końca 2020 roku.

Lissner w obszernym wywiadzie dla dziennika "Le Monde" poinformował, że zrezygnuje ze stanowiska przed końcem swojej kadencji, czyli przed latem 2021 roku. Z powodu pandemii koronawirusa i fali strajków w obu paryskich operach dyrektor przekaże w styczniu uprawnienia swojemu następcy Alexandrowi Neefowi. "Czyżby to akt tchórzostwa, a może bezsilność?", pyta paryski "Le Monde". Lissner usprawiedliwia swoją decyzję nadzwyczajną sytuacją zarządzanej przez niego instytucji: "Nie znajdujemy się w sytuacji normalnego przekazania pałeczki następcy. Mamy 40 milionów euro długów, a Opera Paryska padła na kolana", stwierdził.

Nawiązując do niedawnych strajków, Lissner zarzucił związkom zawodowym, że ich protest jest wymierzony "przeciwko jakiejkolwiek formie sprawowania rządów". Według niego związki "występują w obronie pracowników, ale jednocześnie zagrażają narzędziu pracy [...]. To ciągłe szantażowanie przy podnoszeniu kurtyny, fakt, że trzeba czekać do pół godziny przed spektaklem, aby dowiedzieć się, czy się odbędzie, czy nie, wszystko to nie ma nic wspólnego z pracą. Nie wspominając o pogardzie dla artystów i publiczności", grzmiał dyrektor.

Krótko po opublikowaniu wywiadu przez "Le Monde" zarząd Opery Paryskiej ogłosił, że podjął decyzję o "rozpoczęciu z wyprzedzeniem, od lipca 2020 roku, remontu części wyposażenia scenicznego. [...] W związku z tym siedziby opery będą niedostępne dla publiczności odpowiednio: do końca 2020 roku w przypadku Palais Garnier i do połowy listopada 2020 w przypadku Opéry Bastille". Zamknięcie obu teatrów spowoduje jeszcze większy chaos. "Le Monde" przypomina, że nie dojdzie między innymi do wystawienia Wagnerowskiego Ringu, który miał być ukoronowaniem siedmioletniej kadencji odchodzącego dyrektora. "O ile mój następca nie zdecyduje się na kontynuację projektu za kilka lat, jest oczywiste, że nie zobaczymy tetralogii Calixto Bieito w Operze Paryskiej", ubolewa Lissner.

Alexander Neef rozpocznie swoją kadencję od ogromnej dziury w kasie teatru: anulowanie około 80 przedstawień spowodowało straty przekraczające 45 milionów euro. --MD, MAK