#12 2021 rok LXV
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyDaniel Cichy
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Festiwale, koncerty
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.pl
Muzyka dawna
Karolina Kolinek-Siechowicz
karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.plDominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl
Muzyka współczesna, książki, płyty
Adam Suprynowicz
adam_suprynowicz@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Redaktorzy seniorzy
Józef Kański, Olgierd Pisarenko
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a,
31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Fredry 8,
00-097 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.
Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00
Adres
ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
Ruch Muzyczny
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Ikonki: www.flaticon.com/freepick
Na okładce ilustracja Tomasza Opalińskiego
OD REDAKCJI
CZY JESTEŚMY JESZCZE POTRZEBNI?
Daniel Cichy
Fot. Bartek Barczyk/PWM
Nie chciałbym, aby zabrzmiało to pretensjonalnie albo zbyt poważnie, ale w przyszłym roku minie 20 lat od mojego debiutu na łamach #. W czasach studenckich, za namową Andrzeja Chłopeckiego - mojego późniejszego mentora na krytyczno-publicystycznej drodze - przesłałem do redakcji, która działała wtedy pod wodzą znakomitego Ludwika Erhardta, relację z Międzynarodowych Letnich Kursów Muzyki Nowej w Darmstadcie. Był to tekst łączący sprawozdanie z oceną, próbę przedstawienia fenomenu tego zjawiska z ambicją poddania krytyce dzieł tam prezentowanych. Na miarę ówczesnego młodzieńczego doświadczenia, skąpej wiedzy, ale także z idealistyczną wizją roli muzycznego krytyka. Od tamtej pory na różnych łamach i antenach mierzyłem się zarówno z trudem snucia atrakcyjnej narracji o muzyce - ocennej i upowszechniającej, formułowania komunikatywnego przekazu bez uszczerbku dla merytorycznej wartości, poszerzania obszarów zainteresowania, jak i z pokusą radykalnych ocen i chęcią akwizycji subiektywnych estetycznych preferencji. Świadomość odpowiedzialności za słowo i konieczność zgłębiania kolejnych wymiarów muzycznej krytyki rosły przy tym z moim wiekiem i liczbą skreślonych znaków oraz wypowiedzianych słów.
Ze względów oczywistych jakiś czas temu odłożyłem pióro, ale też ze względów oczywistych bacznie obserwuję rynek krytyki muzycznej, zmieniające się przestrzenie jej uprawiania, nowe formy, inne cele. I oprócz mentorskiego westchnienia o zmierzchu, a nawet końcu krytyki muzycznej i narzekania na co rusz zamykające się kolejne tradycyjne platformy debaty, z zaciekawieniem odnotowuję demokratyzację wypowiedzi o dźwiękowej kulturze, nowe możliwości technologiczne, które są katalizatorem nieznanych wcześniej form opowiadania o muzyce; polaryzację priorytetów osób uprawiających ten rodzaj publicznej refleksji. Właściwe naszym czasom rozproszenie daje bowiem szanse zaistnienia gęstym merytorycznie blogom i zbliżającym się do plotkarskich portali profilom facebookowym, edukacyjnym materiałom wideo i intrygującym podcastom, treściom tworzonym przez gruntownie wykształconych kierunkowo autorów i melomanów amatorów, wypowiedziom hermetycznym w języku i podanym w lekkostrawnej otoczce, wreszcie - zjawiskom na najwyższym poziomie, ale i żenującym w proponowanej zawartości.
Czasy się zmieniły, model dystrybucji kulturowych dóbr uległ przemianie, percepcja odbiorców jest inna, zapotrzebowanie na szeroko rozumianą refleksję o sztuce dźwięków powinno wymusić modyfikację paradygmatu krytyki muzycznej. Ale czy na pewno? Czytając pełen nostalgii esej Aleksandra Laskowskiego, utwierdzam się w przekonaniu, że osoby wypowiadające się dziś o muzyce realizują jednak te dawno sformułowane cele. Dowodzi tego także szkic Mateusza Ciupki, który diagnozuje internetową aktywność krytyczną. Owszem, nastąpił przechył w stronę popularyzacji i promocji z uszczerbkiem dla pogłębionych opinii i ocen, co wynika nade wszystko z przewartościowania medialnej rzeczywistości oraz oczekiwań odbiorców, których poziom muzycznej świadomości budzi poważne zastrzeżenia, ale uprawiający tę dziedzinę wciąż mają ambicję bycia ich przewodnikami.
Inną kwestią, absolutnie palącą, choć nie nową, jest czystość intencji autorów i - co nie jest tajemnicą - zacieranie się granicy między krytyczną niezależnością a tworzeniem treści na zaproszenie organizatorów wydarzeń, instytucji, wydawców, artystów; konieczność dbania o etyczny rozdział między tym, co napisane i powiedziane - w oderwaniu od przesłanych informacji prasowych czy przyjętych patronatów - a tym, co zamówione przez kreujących muzyczny rynek. Ale i tu sprawa nie jest czarno-biała. Sensownych piór i gadających głów w naszej branży jest niewiele. Miejsc do uprawiania zawodu za stawki pozwalające nie traktować publicystycznego powołania jako nieszkodliwego hobby - jak na lekarstwo. Czy można wybrnąć z tej trudnej sytuacji? Temat na pewno jest istotny i będziemy do niego na łamach # - przestrzeni przeznaczonej do uprawiania wartościowej i niezależnej krytyki - wracać. Bo dla jakości życia kulturalnego istotna jest równowaga między artystą a odbiorcą. Obojgu natomiast potrzebny jest rzetelny krytyk muzyczny. A w jakiej formie będzie się o dziele i jego interpretacji wypowiadał, i w jakim miejscu? To już kwestia drugorzędna.
Cytat numeru:
Blog to jest żywioł. Tutaj liczy się czynnik EMOCJONALNY"
--Dorota Szwarcman
AKTUALNOŚCI
Lwica przy fortepianie, czyli jubileusz Marthy Argerich
Niektórzy mówią o niej po prostu "bezkonkurencyjna". Martha Argerich 5 czerwca skończyła 80 lat
"Wiener Zeitung", BR Klassik, nifc.pl
Martha Argerich podczas próby w sali koncertowej Filharmonii Narodowej, rok 1965, fot. Zbyszko Siemaszko/NAC
Urodziła się w Buenos Aires. Naukę gry na fortepianie rozpoczęła w wieku pięciu lat u Vincenza Scaramuzzy. Okrzyknięta cudownym dzieckiem, zaczęła koncertować w Argentynie, a po 1955 roku kontynuowała naukę w Londynie, Wiedniu i Szwajcarii pod kierunkiem Friedricha Guldy, Nikity Magaloffa, Artura Benedettiego Michelangelego oraz Stefana Askenasego. Po studiach w Wiedniu u Guldy, którego pozostała jedyną uczennicą ("zrobiłabym dla niego wszystko"), w wieku 20 lat przeszła poważny kryzys: zarzuciła występy i podobno chciała zupełnie zrezygnować z gry na fortepianie. Potem niespodziewanie powróciła - by wygrać Konkurs Chopinowski w Warszawie w 1965 roku, a później zrobić światową karierę. "Jedną z wielu sprzeczności tej pianistki jest fakt, że choć wciąż paraliżuje ją silna trema i odwołuje występy nawet częściej niż jej niezwykle skrupulatny nauczyciel Arturo Benedetti Michelangeli, to gdy już zasiądzie do fortepianu, sprawia wrażenie, iż jest to dla niej najbardziej naturalne miejsce na świecie. Argerich gra wyprostowana, zrelaksowana i rozluźniona. I możemy się tylko cieszyć, że Ona wciąż przy tym instrumencie siada" - mówi dziennikarz bawarskiego radia Tobias Stosiek. "Bezkompromisowa, bezpośrednia, ostro stawiająca na swoim. Jej technika gry może niektórych szokować, wielu jednak zachwyca. Ona nie rozpieszcza fortepianu - dodaje Stosiek. - Dźwięk, który z niego wydobywa, jest ostry, czasem cięty. Jej gesty, rzec można, zuchwałe. Nie bez powodu Argerich, często określana jako nieśmiała i dziewczęca, zasłużyła na przydomek lwicy - lwicy, która wyraźnie deklasuje swoich męskich kolegów".
"Bezdyskusyjnie jedna z największych postaci w historii światowej pianistyki. Artystka, podążająca własną drogą, fantastycznie zaskakująca, błyskotliwa, barwna, inspirująca - pisze na oficjalnym profilu NIFC na Facebooku Stanisław Leszczyński. - Jej fenomenalna gra zaprzecza upływowi czasu - z niedowierzaniem rozpoznajemy jej kolejny jubileusz. Wielkim przywilejem Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina jest posiadanie w swym katalogu fenomenalnych nagrań Marthy. Ale przede wszystkim żywimy dla niej szczególną wdzięczność za to, że obdarzyła nas specjalną życzliwością, dając nam radość częstego obcowania z jej sztuką w Warszawie".
Do jubileuszu artystki przygotowały się wytwórnie płytowe i sale koncertowe na całym świecie. Ukazały się odświeżone nagrania chopinowskie z 1965 roku, seria koncertów z udziałem Argerich na DVD, płyty winylowe i CD z kompletem nagrań utworów Chopina, nowy srebrny krążek zarejestrowany wspólnie z Danielem Barenboimem (Fantazja na fortepian i orkiestrę Claude'a Debussy'ego). Elbphilharmonie w Hamburgu zaplanowała już 19 czerwca Festiwal Agrerich, składający się z 11 koncertów. Obok Barenboima (przyjaciela z dzieciństwa, z którym Martha muzykowała jeszcze w czasach szkolnych w Buenos Aires) wystąpią między innymi Cecilia Bartoli, Anne-Sophie Mutter, Maria Jo?o Pires, Renaud Capuçon, Mischa Maisky i Gidon Kremer. --MD, MAK
"Dies Bildnis ist bezaubernd schön..."
Pap.pl
Trzydzieści lat temu odbył się po raz pierwszy Festiwal Mozartowski Warszawskiej Opery Kameralnej. Zapoczątkował go jej ówczesny dyrektor Stefan Sutkowski. Tegoroczna impreza potrwa do 4 lipca.
W 1991 roku cały świat obchodził 200 rocznicę śmierci Wolfganga Amadeusa Mozarta. Wówczas, od 15 czerwca do 26 lipca, zaprezentowano w Warszawie wszystkie jego dzieła sceniczne we współczesnych realizacjach. Było to istotne wydarzenie, bo znaczna część z nich od dawna pozostawała zapomniana. Festiwal cieszył się ogromnym zainteresowaniem mediów i melomanów. "Niewiarygodny Festiwal Mozartowski... jednego teatru, jednego reżysera, jednego scenografa" - donosił "Przekrój" na okładce 18 sierpnia 1991 roku. Tym reżyserem był Ryszard Peryt, a scenografem Andrzej Sadowski. Wspólnie zrealizowali 26 z 28 oper Mozarta, w tym nie tylko te najsłynniejsze, jak Wesele Figara, Don Giovanni czy Czarodziejski flet, ale i pierwszy młodzieńczy singspiel 10-letniego kompozytora Powinność pierwszego przykazania. Wystąpili tacy śpiewacy, jak Agnieszka Kurowska (sopran) - która wykonała 11 partii, Dariusz Paradowski (kontratenor) i Jerzy Knetig (tenor). Od tego czasu festiwal odbywa się co roku i jest już stałą pozycją wśród wakacyjnych atrakcji stolicy. --MAK
Kopciuszek z La Scali
teatrolascala.org
"New York Times" uznał ją za pierwszą primabalerinę świata, tańczyła na największych scenach operowych, a początek jej kariery związany był z La Scalą. W Mediolanie, w wieku 84 lat zmarła Carla Fracci.
Urodziła się w 1936 roku. Jej ojciec był tramwajarzem, a matka robotnicą w fabryce. To ona posłała dziewczynkę w 1946 roku na lekcje baletu do szkoły przy La Scali. Carla była ostatnia w grupie przyjętych. Komisja egzaminacyjna twierdziła, że jej ciało nie nadaje się do tańca. Początkowe lata nauki nie zapowiadały wielkich sukcesów, a przełom nastąpił dopiero po występie w Śpiącej królewnie. Młoda tancerka ukończyła naukę w 1955 roku.
Drogę do stanowiska primabaleriny w mediolańskim zespole otworzyło jej zastępstwo w Kopciuszku Prokofiewa za kontuzjowaną Violette Verdy. W 1963 roku jej drogi z La Scalą się rozeszły. Fracci czuła się niedoceniana i zbyt rzadko otrzymywała role. Wybrała drogę wolnego strzelca. Tańczyła z Michaiłem Barysznikowem, Robertem Bollem, Erikiem Bruhnem, Henningiem Kronstamem, Rudolfem Nuriejewem, Gheorghem Iancu, Giuseppem Piconem i Władimirem Wasiljewem. Wystąpiła także, u boku Paolo Bortoluzziego, z zespołem Teatru Wielkiego w Warszawie w maju 1976 roku w Giselle. Od lat osiemdziesiatych kierowała wieloma włoskimi zespołami baletowymi, między inymi w Teatro di San Carlo w Neapolu, Arena di Verona, Teatro dell'Opera w Rzymie. Ostatni raz tańczyła w La Scali w 2000 roku w roli Luce w Excelsiorze Luigiego Manzottiego. W styczniu 2021 roku została zaproszona do poprowadzenia kursu mistrzowskiego na temat Giselle, który był transmitowany na kanałach mediów społecznościowych La Scali i jest częścią filmu dokumentalnego telewizji RAI. W 2013 roku ukazała się jej autobiografia Step after Step (jak dotąd nieprzetłumaczona na język polski). "Carla Fracci była kluczową postacią w historii tańca i La Scali, ale także punktem odniesienia dla Mediolanu i włoskiej kultury" - czytamy w komunikacie teatru. "Zaszczycała nasz kraj swoją elegancją i artystycznym zaangażowaniem. Była jedną z największych tancerek naszych czasów" - powiedział prezydent Włoch Sergio Mattarella. -MC,MAK
Polski desant w Covent Garden, rewolucja w Wiedniu
roh.co.uk, wiener-staatsoper.de, "Die Presse"
W czerwcu największe teatry operowe Europy przedstawiły szczegółowe programy pierwszego popandemicznego sezonu 2021/2022. Wszyscy mają nadzieję, że życie muzyczne powoli wróci do normalności.
Zwraca uwagę silna obecność młodych polskich śpiewaków na scenie Opery Królewskiej w Covent Garden w Londynie. Wśród spektakli z polskim akcentem znalazł się Czarodziejski flet Mozarta, w którego obsadzie pojawi się - jako Sarastro - Krzysztof Bączyk. Polski bas miał zadebiutować na scenie ROH w ubiegłym sezonie, ale plany te pokrzyżował koronawirus. Z kolei w nowej inscenizacji Teodory Händla po raz pierwszy w londyńskiej operze wystąpi ulubieniec publiczności, wielokrotnie ostatnio nagradzany Jakub Józef Orliński. Zaśpiewa w niewystawianym tam od 1750 roku dziele u boku Julii Bullock i Joyce DiDonato, a Andrzej Filończyk pojawi się w tym sezonie jako Malatesta w Don Pasquale Donizettiego. Nową inscenizację Samsona i Dalili Saint-Saënsa wyreżyseruje Richard Jones. W rolach głównych wystąpią Nicky Spence i El?na Garanča, a partię arcykapłana Dagona zaśpiewa Łukasz Goliński. Piotr Buszewski będzie miał okazję zaprezentować się na deskach Opery Królewskiej w roli Cassia w Otellu Verdiego. Jako premiery sezonu zapowiedziano Jenůfę Janáčka i Petera Grimesa Brittena. Wielkim magnesem przyciągającym publiczność będą niewątpliwie Rycerskość wieśniacza / Pajace z udziałem Jonasa Kaufmanna, Ermoneli Jaho i Anity Rachvelishvili oraz Nabucco z Anną Nietriebko.
Dyrektor Wiedeńskiej Opery Państwowej zapowiedział natomiast, że przewodnim tematem sezonu operowego 2021/2022 (z udziałem gwiazd na scenie i publiczności na widowni) będzie "rewolucja". Chodzi o takie dzieła sztuki operowej, które w swoich czasach miały rewolucyjny charakter i zapowiadały przemiany. Nad Dunajem będziemy mogli zobaczyć nową inscenizację Cyrulika sewilskiego Rossiniego w reżyserii Herberta Fritscha. W tytułową rolę wcieli się Davide Luciano, a obok niego na scenie gwiazdy: Juan Diego Flórez, Ildar Abdrazakow czy Marianne Crebassa. Szykują się też Don Giovanni w reżyserii Barriego Kosky'ego, Wozzeck Albana Berga (z Christianem Gerhaherem w roli tytułowej), Tristan i Izolda Wagnera (reżyseria Calixto Bieito, wśród występujących: René Pape i Andreas Schager); będzie też premierowy Orfeusz Monteverdiego. Ciekawie zapowiada się "Rossini Mania" - cykl spektakli zaplanowany na koniec nowego sezonu (czerwiec/lipiec 2022). Jego największą gwiazdą będzie Cecilia Bartoli. Ma to być zarazem jej debiut na scenie Wiener Staatsoper. Wystąpi w przedstawieniach Włoszki w Algierze, Kopciuszka, a także gali Rossiniowskiej. Obok niej pojawią się tam również Rolando Villazón i Ildar Abdrazakow.
Pożegnania z wiedeńską sceną zapowiedzieli z kolei Plácido Domingo (w Nabucco u boku Anny Nietriebko) i José Carreras (na wrześniowym koncercie galowym). Odpowiedzialny za balet na wiedeńskiej scenie Martin Schläpfer zgłosił w nadchodzącym sezonie trzy premiery: Im siebten Himmel (oparty na V Symfonii Mahlera), Liebeslieder (na podstawie Liebeslieder Walzer Brahmsa) i Die Jahreszeiten (inspirowane Porami roku Haydna). Z recitalem pojawi się także w maju 2022 roku ulubieniec austriackiej publiczności Piotr Beczała. --MD, mak
Komponuj na Islandii
composer.pl
"Islandia to nasze szczególne miejsce na Ziemi. Potęga natury, nieobjęte wyobraźnią przestrzenie, całkowicie odmienna rzeczywistość - wciąż mają ogromny wpływ na nasze pomysły, przemyślenia, utwory. To miejsca i inspiracje, którymi chcemy się z Wami podzielić" - piszą Agata Zubel i Michał Moc. Do 15 lipca potrwa nabór do kolejnej rezydencji artystycznej na Islandii, którą oboje poprowadzą.
W roku 2019 dwa twórcze i pełne emocji tygodnie spędzili na Islandii Kamil Kruk i Andrzej Ojczenasz. W roku 2020 wśród islandzkich wyzwań, z dala od covidowej Europy, schowały się Aleksandra Kaca i Paulina Derska. "Mimo znikomej, najniższej w Europie, liczby przypadków Covid-19 obecne zasady epidemiczne były (i są) na Islandii bardzo ściśle przestrzegane. Oprócz testów PCR przez długi czas obowiązywał nakaz spędzenia kwarantanny w kompletnej izolacji we wskazanym przez władze hotelu, a nawet - okresowo - zakaz przyjazdu dla osób bez związków rodzinnych na wyspie lub wskazania innych bardzo ważnych przyczyn. Dziś utrudnień nie ma dla osób zaszczepionych, a życie na Islandii toczy się dość relaksacyjnie, przypadki choroby niemal nie występują, otwarte są wszystkie sklepy i instytucje (w tym kulturalne), baseny etc." - czytamy na stronie composer.pl. "Islandia w samostanowieniu o zasadach epidemicznych jest krajem absolutnie niezależnym (nie należy do UE) i z niezależności tej mocno korzystała - co zresztą było niezbędne, by przy tak małej i rozdrobnionej na dużym obszarze populacji przetrwać kryzys nagłych kwarantann lub izolacji całych osad lub grup strategicznych pracowników. Z tego samego powodu należy brać pod uwagę myśl, że zasady, jakie będą obowiązywały w październiku [...], długo jeszcze pozostaną nieznane. Niemniej utrwaliła się tendencja, że osoby zaszczepione - jako według badań naukowych i obserwacji skutków na wyspie - potencjalnie zmniejszające zagrożenie dla miejscowej ludności - korzystają z przywileju największej możliwej swobody. Na dzień dzisiejszy wręcz pełnej! Teoretycznie możliwy jest przyjazd osób niezaszczepionych, ale jeśli w dniu podejmowania decyzji o wyborze rezydentów perspektywa taka nie będzie pewna, wybór kandydatów niezaszczepionych będzie wiązał się z dużym niepowodzeniem wizyty. Zachęcamy więc do szczepień (my zaszczepieni jesteśmy od dawna) i zapraszamy na kompozytorski pobyt w ciszy magicznego fiordu na początku października!" - piszą organizatorzy. --Mak
Opera (nie tylko) dla młodych
rmfclassic.pl
Projekt Opera Młodych stworzony przez Operę Wrocławską skierowany jest do studentów i absolwentów uczelni artystycznych, którzy wyróżniają się wyjątkowymi zdolnościami muzycznymi. Autorem programu jest Mariusz Kwiecień, polski baryton, obecnie dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej.
"Postanowiliśmy objąć opieką impresaryjną młodych śpiewaków, muzyków, tancerzy, ale i choreografów, reżyserów, kreatorów audiowizualnych czy realizatorów produkcji. Dając im możliwość debiutów, praktyki i nabierania szlifów w polskich teatrach u boków najlepszych - stwarzamy niepowtarzalny projekt różnorodnych wartościowych praktyk i warsztatów dla młodych obiecujących twórców" - mówi Halina Ołdakowska, dyrektor Opery Wrocławskiej. Zajęcia prowadzone są na wielu płaszczyznach, jak udział śpiewaków, chórzystów, młodych muzyków orkiestrowych, scenografów, projektantów kostiumów, asystentów reżysera w samodzielnych rolach w ważnych spektaklach oraz zajęcia indywidualne i zaangażowanie w przygotowanie spektaklu. Projekt Opera Młodych był realizowany również w ramach ostatniej premiery Cos? fan tutte Wolfganga Amadeusa Mozarta. W przypadku tej produkcji mentorem młodych był reżyser André Heller-Lopes.
Opera Młodych to nie tylko śpiewacy. Co prawda premierowe spektakle Cos? fan tutte poprowadził Adam Banaszak, jednak dwa ze spektakli popremierowych odbyły się pod batutą dyplomanta Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, który w ten sposób zwieńczy swoją naukę. "Bardzo się cieszymy, że student klasy dyrygentury prof. Marka Pijarowskiego - Oskar Kucharski, w ramach swojego dyplomu, poprowadzi spektakl w naszym teatrze. Opera Wrocławska stwarza możliwość również młodym adeptom sztuki dyrygenckiej na profesjonalne początki, co akurat w przypadku dyrygentów nie jest codziennością" - mówi Bassem Akiki, dyrektor muzyczny Opery Wrocławskiej. --MAK
P
Śpiewać (nie) każdy może
operalodz.com
racowicie spędzili długi czerwcowy weekend młodzi polscy śpiewacy. W Teatrze Wielkim w Łodzi odbył się pierwszy Turniej Polskich Akademii Muzycznych.
Przedsięwzięcie było okazją do prezentacji talentów wokalnych - sopranistek i tenorów - zgłoszonych do konkursu przez macierzyste uczelnie artystyczne. Każda z akademii muzycznych wytypowała dwoje swoich najlepszych studentów - sopranistkę i tenora. Ich wokalne umiejętności oceniało pięcioosobowe jury: solistka Teatru Wielkiego w Łodzi Joanna Woś, dyrektor łódzkiej opery Dariusz Stachura, muzykolog, krytyk i publicysta muzyczny Mateusz Borkowski oraz oboista i dyrygent Michał Kocimski, którym przewodniczył wieloletni solista największych scen operowych na świecie prof. Ryszard Karczykowski.
W kategorii sopranów zwyciężyła Karolina Podolak, a tenorów Stanisław Napierała - oboje z Akademii Muzycznej w Katowicach, z klasy dr hab. Ewy Biegas. Pozostałymi laureatkami były Justyna Kopeć (II miejsce, Akademia Muzyczna w Bydgoszczy) i Paulina Jabłonka (III miejsce, Akademia Muzyczna w Łodzi), a Bartosz Gorzkowski z Akademii w Poznaniu i Maciej Jesiołkiewicz z Akademii w Łodzi zajęli ex aequo III miejsce.
Zwycięzcy otrzymają nagrody finansowe: za pierwsze miejsce - 3000 zł, za drugie - 2000 zł, a za trzecie 1000 zł. Ponadto nagrodzone zostaną uczelnie - za pierwsze miejsce w danej kategorii głosowej dostaną 3000 zł. Laureaci pierwszych nagród będą mieli zagwarantowany odpłatny występ we wskazanej przez Teatr roli w spektaklu repertuarowym.
Ogólnopolski Konkurs Wokalny imienia Romualda Tesarowicza, czyli Turniej Polskich Akademii Muzycznych odwołuje się do patrona, wybitnego śpiewaka związanego z łódzką sceną. Występował on także na najważniejszych scenach operowych Europy, między innymi w Operze Rzymskiej, Operze Paryskiej, Operze Lyońskiej i mediolańskiej La Scali. Brał udział w nagraniu płyty i ścieżki dźwiękowej do filmowej wersji Cyrulika sewilskiego Rossiniego dla włoskiej telewizji RAI, uczestniczył w nagraniu Wojny i pokoju Prokofiewa i Borysa Godunowa Musorgskiego pod dyrekcją Mścisława Rostropowicza dla Erato. Koncertował w salach filharmonicznych całego świata pod dyrekcją najwybitniejszych dyrygentów. "Serdecznie gratulujemy zwycięzcom. Dziękujemy Jury, wszystkim uczestnikom oraz wszystkim zaangażowanym w organizację Konkursu. Kolejna edycja Turnieju Polskich Akademii Muzycznych w Teatrze Wielkim w Łodzi odbędzie się za rok" - poinformowali organizatorzy. --MC, MAK