Ruch Muzyczny 4/2023 - Opracowanie zbiorowe

Kup ebooka

5.90 zł
4.90 zł (5,02 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

#4 2023 rok LXVII

Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku

Redaktor naczelny

Daniel Cichy

Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański

Sekretarz redakcji

Maciej Kucharski

maciej_kucharski@pwm.com.pl

Zastępca redaktora naczelnegofestiwale, koncerty

Krzysztof Stefański

krzysztof_stefanski@pwm.com.pl

Swoboda ruchu, muzyka dawna

Karolina Kolinek-Siechowicz

karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.pl

Swoboda ruchu, muzyka współczesna

Dominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl

Wydawnictwa

Michał Mendyk

michal_mendyk@pwm.com.pl

Teatr muzyczny

Jacek Marczyński

Redaktor senior

Józef Kański

Sekretariat

Katarzyna Dubiel

redakcja@ruchmuzyczny.pl

Dyrektor artystyczny

projekt graficzny

Marek Knap

marek.knap@asp.waw.pl

Studio graficzne

Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)

Redakcja i korekta

Maria Konopka-Wichrowska

Internet

Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl

Wydawca

Polskie Wydawnictwo Muzyczne

al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków

Oddział w Warszawie

ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa

pwm@pwm.com.pl

Ikonki: www.flaticon.com/freepick

Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.

Za treść reklam redakcja nie odpowiada.

Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00

Adres

ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa

tel.: +48 885 860 332

email: redakcja@ruchmuzyczny.pl

www.ruchmuzyczny.pl

ruchmuzyczny

ruchmuzyczny

Ruch Muzyczny

"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych

informacje na www.defacto.org.pl

Ikonki: www.flaticon.com/freepick

Na okładce Dominik Strycharski, fot. Ksawery Zamoyski

PATRZĄC Z NADZIEJĄ W KALENDARZ

Krzysztof Stefański

Fot. Rafał Masłow

"Mam nadzieję, że na jednej z jego stron będę mogła napisać: "Zwycięstwo!"" - wyznała mi ostatnio autorka z Ukrainy, dziękując za przesłany kalendarz #. Z pewnością mocno wryły nam się w pamięć wydarzenia 24 lutego 2022 - ale też związane z nimi własne przeżycia i reakcje. Tego dnia w nieświadomości wstałem rano na pociąg do Łodzi. Przez całą drogę przygotowywałem się do zajęć i nie sprawdzałem wiadomości. Że coś jest nie tak, wyczytałem dopiero z niepewnych min studentów. Zaraz potem dopadł mnie telefon z redakcji - w trybie pilnym zwoływaliśmy kolegium, żeby zastanowić się, jak możemy odnieść się do bieżącej sytuacji. Ustaliliśmy, że najlepsze, co możemy zrobić jako pismo muzyczne, to jak najwięcej pisać o muzyce ukraińskiej. I zamawiać teksty i ilustracje u ukraińskich autorek i autorów, bo ich doświadczenie 24 lutego zasadniczo różniło się od naszego. Przez rok na łamach # kulturę muzyczną swojego kraju przybliżały Wałentyna Samczenko, Weronika Zinczenko, Uliana Hrab, Ostap Manulak, Stefanija Olijnyk, Olga Stelmaszewska, Switłana Szabaltina, Iryna Tukowa.

Pierwszy tekst zamówiliśmy jeszcze przed pełnowymiarową inwazją. Kontakt uzyskaliśmy przez Romana Rewakowicza, od lat niestrudzenie promującego muzykę ukraińską w Polsce. Chcieliśmy opublikować reportaż o tym, jak rozwija się kultura w cieniu nieustannego zagrożenia ze strony Rosji i ryzyka eskalacji konfliktu tlącego się od 8 lat w Donbasie. Nie sądziliśmy, że zagrożenie jest aż tak poważne i założenia tekstu zmienią się w trakcie pisania. W pierwszych dniach wojny z niepokojem śledziliśmy informacje o atakach na Kijów i drżeliśmy o autorkę, która uspokajała nas, że część miasta, w której przebywa, jest "względnie bezpieczna, bez dużych zniszczeń". Honorarium w trybie przyśpieszonym przesyłaliśmy systemem PayPal, który zaczął działać w Ukrainie raptem parę dni wcześniej.

Mniej więcej w tym czasie redakcję odwiedziła muzykolożka, która przyjechała do Polski na stypendium, jeszcze przed lutową eskalacją. Martwiła się o pozostawione w Kijowie mieszkanie, książki, nuty i instrumenty. Była przekonana, że wysoko położony blok z pewnością padnie ofiarą ostrzału, a cały dorobek jej życia przepadnie. Szczęśliwie, jak się później okazało, ocalał. Niebezpieczeństwo jednak wciąż było realne, nawet w relatywnie spokojnych częściach kraju, jak Lwów, gdzie mieszka kilkoro z naszych autorów i autorek. Gdy Bohdana Dawydiuk - autorka ilustracji i do tego numeru - 18 marca kończyła przygotowywany dla nas rysunek, w miasto pierwszy raz uderzyły rosyjskie rakiety...

Po roku wojny znów oddajemy łamy naszym ukraińskim współpracowniczkom. Czytam ich teksty i czuję, że wymieniane przez nie nazwiska powoli przestają być obce, choć jeszcze niedawno ze wstydem przyznawaliśmy się do nikłej wiedzy o muzyce zza naszej wschodniej granicy. To też wielka zasługa wykonawców, którzy sięgają po często dla siebie nowy repertuar, odkrywają Latoszynskiego, Stankowycza czy Sylwestrowa, zamiast grać po raz kolejny Czajkowskiego, Rachmaninowa czy Szostakowicza. Festiwali, które przybliżają nam twórczość Lubawy Sydorenko, Bohdana Sehina czy Kateryny Hrywuł. A także programów i stypendiów, samorządowych i ministerialnych, instytucjonalnych zamówień i wielostronnych projektów, o których przeczytamy w tym numerze. Ten pozytywny obraz łatwo może nam przesłonić to, że nie wszystko jest idealne. "W zderzeniu z obcojęzycznym środowiskiem (choćby i bliskim), inną terminologią, a także ograniczoną liczbą miejsc pracy w sferze kultury, znalezienie zajęcia zgodnego ze specjalizacją nie jest proste" - pisze Weronika Zinczenko o sytuacji ukraińskich artystów w Polsce. Wciąż też wiele interesujących obszarów kultury muzycznej pozostaje dla nas nieodkrytych, jak choćby eksperymenty operowe Romana Hryhoriwa i Illii Razumejki, które przybliża Wałentyna Samczenko, czy wchodząca w dialog z innymi sztukami twórczość Maksyma Szałyhina. Nie zostaje więc nic innego, niż sięgnąć po kalendarz i zacząć planować kolejne artykuły poświęcone Ukrainie.

Cytat numeru:

Jeśli MASZ ten RYTM, to nie padasz

--Dominik Strycharski

AKTUALNOŚCI

Najlepszy TYTUŁ ŚWIATA

z JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, kierownikiem i pomysłodawcą projektu "Opera o Warszawie"

Jacek Marczyński

Fot. Dawid Żuchowicz

Jacek Marczyński: Skąd wziął się pomysł, by powstała opera o Warszawie?

Jarosław Trybuś: Z mojej miłości do tego miasta i z miłości do opery. Po raz pierwszy podszedłem do tego tematu 10 lat temu. Podczas jednego z operowych przedstawień (już nie pamiętam którego) doszedłem do wniosku, że to znakomite medium, by opowiedzieć o Warszawie. Spotkałem się wtedy z kilkoma osobami, ale nie było między nami zrozumienia. Dopiero gdy skończyłem pewien bardzo duży projekt w Muzeum Warszawy, poczułem, że nadszedł moment na powrót do tego pomysłu. Byłem pewien, że będę miesiącami przekonywał ludzi do jego realizacji. Tymczasem wystarczyło półtora tygodnia, by wszyscy powiedzieli "tak": dyrektor Warszawskiej Jesieni Jerzy Kornowicz, dyrektor Teatru Wielkiego - Opery Narodowej Waldemar Dąbrowski, dyrektor Biura Kultury miasta stołecznego Warszawy Artur Jóźwik.

Kiedy w projekcie pojawił się Grzegorz Piątek z książką Najlepsze miasto świata?

Od początku chodziło mi o operę o odbudowie, a Jerzy Kornowicz słusznie zauważył, że nadanie projektowi tytułu ułatwi pracę. A przecież to najlepszy tytuł: "Najlepsze miasto świata". Książka jest przy tym znakomicie napisana i bardzo obrazowa.

I kusi różnych twórców. W Teatrze Studio też zrodził się pomysł zrobienia spektaklu na jej podstawie.

Przeczytałem o tym niedawno. Nie ma się czemu dziwić: to świetne tworzywo. Ale dla nas ma być inspiracją. Chcemy, żeby opera opierała się na motywach tej publikacji, ale autor libretta nie musi wykorzystywać jej tekstu. Wskazujemy ją po to, by ułatwić mu pracę. Obecność Grzegorza w składzie oceniającym konkursowe propozycje wynika zaś z jego ogromnej wiedzy na temat odbudowy i jej niuansów, a nie z chęci oceniania jakości przełożenia wątków Najlepszego miasta świata na libretto.

Sztuka operowa nie lubi wyrazistego realizmu historycznego.

Taki realizm odbiera wymiar uniwersalny, który dla nas jest bardzo ważny. Nie mam pojęcia, jaką historię znajdziemy w przyszłej operze, co pokażą zaproszeni do projektu autorzy i autorki. Możemy się spodziewać bardzo różnych ujęć, tym bardziej że są to osoby stosunkowo młode, bez doświadczenia w pisaniu librett.

Czy jako organizatorzy jesteście otwarci na uwspółcześnienie tematu?

Odbudowa, odrodzenie są dziś postrzegane inaczej niż kilkanaście lat temu. Mamy świadomość, że w świetle tego, co się dzisiaj dzieje wokół nas, ten temat jest niesłychanie żywy - jesteśmy zatem otwarci nie tylko na historyczne ujęcie.

Jest pan znawcą Warszawy i jej historii, ale rozumiem, że potrzebował pan wsparcia doświadczonego organizatora muzycznego. Stąd wziął się pomysł dokooptowania do przedsięwzięcia Sinfonii Varsovii?

Zaczynałem pracę nad projektem z Muzeum Warszawy, ale potem z Biurem Kultury uznaliśmy, że lepszym partnerem będzie Sinfonia Varsovia. Zbudowała ona niezwykle fachowy zespół. Jako człowiek, który przyszedł z innego świata, jestem pod ogromnym wrażeniem sprawności tej instytucji.

Nie może pan zdradzić nazwisk siedmiorga autorów libretta zaproszonych przez organizatorów, ale czy łatwo było znaleźć chętnych? To pytanie dotyczy także siódemki kompozytorów i kompozytorek.

Zgadza się, to nasza głęboko przemyślana decyzja, choć oczywiście osoby, do których się zwróciliśmy, mają dowolność w ujawnieniu swojej tożsamości. Wyłonienie zespołu twórczego z szerokiego grona tak znakomitych nazwisk to temat wrażliwy. Nigdy nie jest tak, że wszyscy od razu się zgadzają. Zawsze jednak pierwszą reakcją było zaciekawienie propozycją - w końcu tego typu oferty zdarzają się bardzo rzadko, może nawet raz w życiu.

Terminy są niemal szaleńcze. Wybrani twórcy mają kilka miesięcy na przedstawienie próbek utworu, a potem ci wybrani przez jury muszą w ciągu roku napisać całą operę.

Trzeba mocnego pomysłu i przekonania do niego, żeby przyjąć takie zaproszenie. Należy mieć trochę czasu albo możliwość wygospodarowania go, a to zwykle łączy się z odrzuceniem innych propozycji czy zobowiązań. Najwyraźniej koncept projektu wydał się atrakcyjny.

Pisanie na zamówienie jest kuszące, ale może okazać się niebezpieczne. Znamy różne nieudane przykłady.

Ale też historia pełna jest wspaniałych dzieł powstałych właśnie na zamówienie. Temat, który wybraliśmy, jest wielowątkowy i nikt autorom i autorkom niczego nie narzuca. Mogą opowiedzieć historie indywidualne albo zbiorowe. Nie mam pojęcia, co z tego wyniknie. Myślę, że grono oceniające libretta i muzykę gwarantuje ogromną otwartość w podejściu do otrzymanych propozycji. Nasza wizja zamyka się w kilku zdaniach: chodzi o dzieło uniwersalne, nowoczesne, komunikatywne; określony jest też aparat wykonawczy, który nie musi być użyty w całości, choć myślę, że możliwość skorzystania z dużej liczby muzyków jest nęcąca. Rzadko kompozytor czy kompozytorka ma taką szansę.

Mówił pan, że Teatr Wielki - Opera Narodowa podszedł do pomysłu z ogromną życzliwością. Rozmawiacie już o premierze, która na tej scenie ma się odbyć w ramach Warszawskiej Jesieni 2025?

Tak, przybliżona data premiery jest już znana, ale o samej inscenizacji trudno mówić, póki nie ma utworu. Dodam, że rozmowy z TW-ON były bardzo udane. Przytoczę jeden przykład. Gdy przedstawiliśmy pierwszą wersję regulaminu, w którym zapisaliśmy, że ma to być utwór na solistów, orkiestrę, chór i elektronikę, przedstawiciel teatru poczynił tylko jedną uwagę. Dopisał: plus chór dziecięcy. Ten dopisek mnie podbudował. Zrozumiałem, że wszyscy myślimy tak samo.

I zakładacie, że ten utwór powinien być widowiskiem.

W naszych czasach trudno się rozmawia o operze jako spektakularnej inscenizacji dla dużej publiczności, jakbyśmy wstydzili się takiej formy ekspresji. Wynika to z obaw przed kiczem i populizmem. Mam jednak nadzieję, że kiedy "Opera o Warszawie" powstanie, będziemy cieszyć się tym widowiskiem.

Karol Mossakowski tytularnym ORGANISTĄ Saint-Sulpice

"Diapason"

Polak jest pierwszym cudzoziemcem na tym prestiżowym stanowisku. Zastąpi Daniela Rotha, który pozostawał na nim przez blisko cztery dekady. W paryskiej świątyni znajdują się bezcenne organy Aristide'a Cavaillé-Colla. Organmistrz w 1862 roku przebudował instrument François-Henriego Clicquota. Obecnie ma 102 głosy, 5 manuałów i stanowi jeden z najdoskonalszych przykładów francuskiego stylu symfonicznego. Tytularnymi organistami w Saint-Sulpice byli wybitni kompozytorzy, między innymi Charles-Marie Widor i Marcel Dupré. Teraz do tej stawki dołączy Karol Mossakowski. Będzie dzielił nowe obowiązki z Sophie-Véronique Cauchefer-Choplin, przyjętą razem z Danielem Rothem w 1985 roku. Polak dotychczas piastował takie stanowisko w Lille. Jest artystą rezydentem NOSPR w Katowicach i tę samą funkcję sprawował w Radio France w latach 2019-2022. W tym roku otrzymał International Classical Music Award. W uzasadnieniu nagrody czytamy: "Mossakowski jest jedną z najbardziej obiecujących osobowości młodej szkoły organowej, jego występy były chwalone nie tylko za wielką wirtuozerię, ale także za finezję i bogatą kolorystykę niezwykle muzykalnej gry". --MC

Nowi szefowie

DW, "Gramophone", "The New York Times"

Ogłoszono dwie głośne nominacje: na czele Nowojorskich Filharmoników stanie Gustavo Dudamel, a Monachijską Filharmonię poprowadzi Lahav Shani. Dudamel jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dyrygentów na świecie. Dotychczasowy szef Filharmoników z Los Angeles za trzy lata zastąpi Jaapa van Zwedena. "W nowojorskiej orkiestrze widzę ogromny potencjał, by stworzyć coś ważnego" - powiedział w wywiadzie dla "NYT". 42-letni dyrygent idzie w ślady gigantów - najstarszą amerykańską orkiestrą kierowali Gustav Mahler, Arturo Toscanini czy Leonard Bernstein. Ostatnia dekada nie była dla niej łatwa - mniejsze zainteresowanie koncertami, słabszy ruch turystyczny oraz starzejąca się publiczność, której średnia wieku wynosi 57 lat i konsekwentnie się podwyższa. Decyzję, aby właśnie Dudamel zmierzył się z tymi wyzwaniami, podjęła prezeska Deborah Borda, która przed laty nominowała go na szefa Filharmonii w Los Angeles. Teraz chce powtórzyć sukces.

Podobnie jak Dudamel dla nowojorczyków, tak 34-letni Lahav Shani ma być lekiem na całe zło dla Filharmonii Monachijskiej, działającej bez dyrektora muzycznego od czasu, gdy stanowisko stracił Walerij Giergijew z powodu swojej jednoznacznie prorosyjskiej postawy. Burmistrz Monachium Dieter Reiter podkreśla świeżość, jaką Shani może wnieść do tej instytucji: "Dzięki niemu zespół o bogatej tradycji i rozpoznawalności odmłodzi się i czerpać będzie entuzjazm z grania klasyki". Mimo młodego wieku Shani ma bogaty dorobek. Jako najmłodszy w historii dyrygent prowadził Orkiestrę Filharmonii w Rotterdamie. Został także następcą Zubina Mehty na czele Orkiestry Filharmonii Izraelskiej. Momentem zwrotnym w karierze Shaniego było zwycięstwo w Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim im. Gustava Mahlera w Bambergu w 2013 roku. Jego mentorem, z którym przez lata ściśle współpracował, był Daniel Barenboim. --MC

80 lat dyrygentki

MKiDN

"Z okazji urodzin niech mi wolno będzie złożyć najserdeczniejsze życzenia oraz wyrazy głębokiego uznania. Pani talent, wrażliwość, mistrzowski warsztat, wyczucie stylu w połączeniu z niezwykłą świadomością i odpowiedzialnością artystyczną przyczyniły się do rozwoju dyrygentury w Polsce" - napisał wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego profesor Piotr Gliński w liście gratulacyjnym do obchodzącej jubileusz 80-lecia Ewy Michnik.

Dyrygentka debiutowała za pulpitem jeszcze podczas studiów, prowadząc Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie. Od 1981 roku kierowała Operą Krakowską. W 1995 roku stanęła na czele Opery Wrocławskiej, gdzie pracowała do 2016, wystawiając z tym zespołem aż 43 tytuły. Łącznie poprowadziła 2100 koncertów i spektakli. Jako pierwsza Europejka i druga na świecie dyrygentka - całą tetralogię Richarda Wagnera Pierścień Nibelunga. W Krakowie działała również jako pedagożka. Była wielokrotnie nagradzana: została odznaczona Krzyżem Oficerskim (2001), Komandorskim (2010) i Komandorskim z Gwiazdą (2016) Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" (2005). Otrzymała także Złotego Fryderyka za całokształt twórczości oraz Nagrodę Krytyków "Złoty Orfeusz" za najlepsze wykonanie polskiej opery współczesnej Śmierć Don Juana Romana Palestra na festiwalu Warszawska Jesień. "Jubileusz urodzin zwraca uwagę na nieoceniony wysiłek, oddanie sprawom istotnym, wytrwałość, odpowiedzialność oraz zaangażowanie, z jakimi realizowała Pani swoją misję i marzenia" - napisał minister Gliński. --MC

Chopinowski turniej w Estonii

MKiDN

Międzynarodowy Konkurs Chopinowski w Narwie jest organizowany co dwa lata i skierowany do młodych pianistów. Właśnie odbył się po raz 15. W szranki stanęło 30 uczestników z 13 krajów świata. Podczas trzyetapowych przesłuchań zaprezentowali interpretacje utworów Fryderyka Chopina, Johanna Sebastiana Bacha oraz wybranych kompozytorów współczesnych. Artystów oceniało międzynarodowe jury, w którym zasiada między innymi Janusz Olejniczak. W pierwszej grupie wiekowej (do 12 roku życia) zwyciężyła Patricija Bartula (Litwa), w drugiej (13-15 lat) Zuzanna Maria Krystian-Browalska (Polska), a w trzeciej (16-18 lat) Elizaveta Coroli (Mołdawia), która zdobyła również Grand Prix. --MC

Friedrich Cerha (1926-2023)

APA, "Gramophone", Universal

Był kompozytorem, dyrygentem, wykładowcą i muzykologiem, nazywanym "ambasadorem modernizmu". Friedrich Cerha zmarł w wieku 96 lat. "Był on jedną z najbardziej wpływowych postaci austriackiego życia muzycznego drugiej połowy XX wieku" - czytamy w nekrologu na stronie wydawnictwa Universal. W czasie, gdy wiedeńska publiczność dystansowała się od nowych prądów muzycznych, Cerha pozostawał w stałym kontakcie z awangardą, zarówno muzyczną, jak i plastyczną oraz literacką. W 1958 roku założył wraz z Kurtem Schwertsikiem i swoją żoną Gertraud grupę "die reihe", która wprowadzała austriacką publiczność w świat awangardy, modernizmu, a także szkoły wiedeńskiej. Od 1959 roku wykładał, był profesorem kompozycji, uczył notacji i interpretacji muzyki nowej. W wiedeńskim Konzerthausie zainicjował wspólnie z Helmutem Lachenmannem cykl koncertowy "Wege in unsere Zeit" ("Drogi do naszych czasów"). W latach 1994-1999 kierował zespołem muzyki nowej Klangforum Wien. W jego dorobku ważne miejsce zajmuje orkiestrowy cykl Spiegel I-VII, którego części powstawały przez kilka lat. Prawykonanie kompletu odbyło się w Grazu w 1972 roku. Podobnie jak w wielu kompozycjach, także i tu Cerha podjął temat muzycznej konfrontacji jednostki i masy. Inne jego kluczowe osiągnięcie, rekonstrukcja III aktu opery Lulu Albana Berga, miało premierę w 1979 roku pod dyrekcją Pierre'a Bouleza w Paryżu. Cerha zajmował się nie tylko muzyką - był również malarzem, rzeźbiarzem oraz kamieniarzem. W rozmowie dla UE-Musikblätter powiedział: "Nigdy nie broniłem celów artystycznych z fanatyzmem, zawsze działałem z wewnętrznego przekonania". --MC

PASSEGGIATA...

DPA

W trakcie pierwszej przerwy podczas premiery spektaklu Wiara-Miłość-Nadzieja Hanowerskiej Opery Państwowej, w foyer dyrektor baletu Marco Goecke zaatakował krytyczkę "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Wiebke Hüster, która dzień wcześniej opublikowała nieprzychylną recenzję jednego z jego spektakli. Według relacji "FAZ" Goecke najpierw zagroził jej wyrzuceniem z budynku, a następnie wyciągnął papierową torbę pełną odchodów i rozsmarował jej zawartość na twarzy dziennikarki. Podejrzewa się, że były to psie odchody, bowiem nie jest tajemnicą, że Goecke ma jamnika. Jego zachowanie potępiła dyrekcja opery, a nawet minister kultury Dolnej Saksonii Falko Mohrs (SPD). Goecke został najpierw zawieszony w obowiązkach, a następnie zwolniony. Jego spektakle pozostaną w repertuarze, choć recenzentka zapowiedziała, że więcej ich oglądać nie będzie. --MC

"Rzeczpospolita"

W Los Angeles po raz 65 rozdano nagrody Grammy. Rekordzistką okazała się wokalistka pop Beyoncé, która zapewniła sobie tytuł najczęściej nagradzanej artystki w historii tego wyróżnienia i wyprzedziła w ten sposób sir Georga Soltiego. Ma ich na koncie już 32, podczas gdy on zdobył 31. Jak zauważa jednak Jacek Cieślak na łamach "Rz", Beyoncé była bohaterką tylko do finałowych 30 minut gali, przeznaczonych na rozdawanie nagród w najbardziej prestiżowych kategoriach. W nich tryumfowali Harry Styles (album roku), Lizzo (nagranie roku) oraz Bonnie Raitt (piosenka roku). --MC

"Rzeczpospolita"

Do zaskakującej sytuacji doszło na lotnisku w Wilnie - obsługa linii lotniczych LOT nie pozwoliła Januszowi Wawrowskiemu zabrać ze sobą na pokład skrzypiec - wartego około 5 milionów euro (a ubezpieczonego na 20) stradivariusa "Polonia" z powodu rzekomo niewłaściwych wymiarów. Zaproponowano mu umieszczenie go w luku bagażowym, na co muzyk się nie zgodził i do Warszawy wrócił autobusem. Burza w mediach, jaką wywołał incydent, skłoniły LOT do przeprosin - przewoźnik tłumaczył się niekompetencją pracownika firmy handlingowej. Doprecyzował także na swojej stronie zasady przewozu instrumentów muzycznych. --MC

Novinite,Radio BNR

Piąta już zmiana rządu spowodowana kryzysem politycznym w Bułgarii objęła także ministra kultury. Prezydent Rumen Radew powołał na to stanowisko jednego z najsłynniejszych tamtejszych dyrygentów Najdena Todorowa, kierującego Filharmonią w Sofii. Ma on na koncie współpracę z wieloma uznanymi artystami, jak Samuel Ramey czy Michael Spyres; oprócz tego w państwowej telewizji prowadzi program edukacyjny o muzyce klasycznej, a w 2021 roku opublikował debiutancki tomik opowiadań Breath of Angels.

--MC