Ruch Muzyczny 25-26/2025 - Opracowanie Zbiorowe

Kup ebooka

8.90 zł
7.39 zł (8,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

#25-26 2025 rok LXIX

Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku

Redaktor naczelny

Daniel Cichy

Redaktor prowadzącyMichał Mendyk

Sekretarz redakcji

Maciej Kucharski

maciej_kucharski@pwm.com.pl

Zastępca redaktora naczelnego

Festiwale

Krzysztof Stefański

krzysztof_stefanski@pwm.com.plAktualności, Swoboda RuchuPiotr Mikapiotr_mika@pwm.com.pl

Koncerty, Archiwum R

Karolina Dąbekkarolina_dabek@pwm.com.pl

Wydawnictwa

Michał Mendyk

michal_mendyk@pwm.com.pl

Teatr muzyczny

Jacek Marczyński

Sekretariat

Katarzyna Dubiel

redakcja@ruchmuzyczny.pl

Dyrektor artystyczny

projekt graficzny

Marek Knap

marek.knap@asp.waw.pl

Studio graficzne

Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)

Redakcja i korekta

Maria Konopka-Wichrowska

Specjalistka do spraw archiwizacji i redakcji zasobów cyfrowych

Dominika Kulik-Sendur

Internet

Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl

Wydawca

Polskie Wydawnictwo Muzyczne

al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków

Oddział w Warszawie

ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

pwm@pwm.com.pl

Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.

Adres

ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

tel.: +48 885 860 332

email: redakcja@ruchmuzyczny.pl

www.ruchmuzyczny.pl

ruchmuzyczny ruchmuzyczny RuchMuzyczny

Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: prenumerata@pwm.com.pl

"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych

informacje na www.defacto.org.pl

Na okładce ilustracja Anety Klejnowskiej

W POLSCE, CZYLI NIGDZIE

Michał Mendyk

Fot. Bartek Barczyk

"Promocja muzyki polskiej ma sens tylko, gdy jest podporządkowana jednej wartości, z którą od czasów Solidarności jesteście kojarzeni. To wolność" - powiedział mi 20 lat temu brytyjski spec od tego typu zagadnień. Obruszyłem się wtedy, choć nie pamiętam, czy dlatego, że bardzo się mylił, czy dlatego, że miał rację. Dziś to już bez znaczenia - zbyt wiele się od tamtego momentu zmieniło.

Najpierw przekonałem się, że nie istnieje twórczość apolityczna, gdy polsko-niemiecką produkcję Manru uznano za "eksport współczesnego polskiego konfliktu na międzynarodowe sceny" (do tej pory nie mam pewności, czy lewakami u Paderewskiego byli górale, czy Romowie...). Potem nasz kraj z drugiej Irlandii zmienił się we wschodnią flankę NATO, a Stany Zjednoczone - z globalnego żandarma przedzierzgnęły się w pośrednika w handlu historią. Szymański zaczął pisać muzykę zaangażowaną, Mykietyn rzucił twórczość koncertową dla piosenek, a Bacewicz stała się naszym głównym towarem eksportowym, deklasując zredukowanego do III Symfonii Góreckiego. I tak dożyłem czasów, w których "niezal" jest muzyką współczesną i nie można go już nazywać "niezalem".

Sprawa z międzynarodową promocją polskiej muzyki jeszcze bardziej się więc skomplikowała. Czy chodzi o zagraniczne występy naszych wykonawców (z rozczuleniem wspominam propozycję kosztującego ponad 100 000 złotych dwutygodniowego wyjazdu cenionych kameralistów z pojedynczym recitalem "chopinowsko-szymanowskim" na... Hawaje)? A może o snutą poprzez muzykę opowieść o Polsce? Tylko której? Tej zrównującej judaizm rabiniczny z satanizmem? Tej rewolucjonizującej współczesną energetykę, a następnie wystawionej do wiatru przez inwestorów patriotów? Czy tej sięgającej po kolejnego literackiego Nobla?

Nie zazdroszczę osobom podejmującym na łamach # temat promocji muzyki polskiej. I szczerze je podziwiam.

Cytat numeru:

Żeby cokolwiek wypromować, trzeba przynajmniej to LUBIĆ

--Dorota Kozińska

Słowiańska GITARA na FALI

Wszędzie, gdzie występuję, gram muzykę polską. I zaskoczona publiczność pyta zawsze, czyje to utwory - dotąd NIKT ich nie znał, a BARDZO się podobają

z MATEUSZEM KOWALSKIM rozmawia

Jakub Kukla

Program 2 Polskiego Radia

Fot. Bartosz Kołaczkowski

Jakub Kukla: W jakich okolicznościach dotarła do pana informacja, że płyta Slavic Sessions została nominowana do nagrody Grammy 2026?

Mateusz Kowalski: Tuż przed wejściem na estradę Filharmonii Koszalińskiej, gdzie miałem wykonać Koncert fortepianowy f-moll Chopina w opracowaniu na gitarę z orkiestrą [7 listopada - red.]. Nie ukrywam, że wywołała we mnie duże emocje. Uznałem jednak, że nic nie powiem publiczności przed występem. Doszedłem do wniosku, że presja byłaby zbyt duża. Po koncercie zdradziłem słuchaczom, co się wydarzyło. To był bardzo miły, podniosły i symboliczny moment, bo nagrania na płytę zrealizowaliśmy właśnie w Filharmonii Koszalińskiej.

Czy wiadomość wpłynęła na pańską interpretację i temperaturę wykonania ?

Grając, starałem się skupić w stu procentach na zadaniu. Myślę więc, że na moje wykonanie wiadomość o nominacji nie wpłynęła. Mam natomiast nadzieję, że przyniesie ona coś polskiemu światu gitarowemu.

Na wyjątkowość sytuacji rzutowało też to, że grałem akurat Koncert f-moll Chopina, czyli utwór, od którego zaczęła się moja intensywna aktywność międzynarodowa.

Muzyka Chopina też znalazła się na nominowanej płycie, więc wszystko się pięknie łączy. Slavic Sessions nagrał pan ze słoweńskim gitarzystą Makiem Grgiciem. Kiedy się panowie poznali?

Mak jest gitarzystą, ale poza tym spełnia się jako przedsiębiorca i organizator wydarzeń muzycznych. Stworzył platformę EuroStrings, która zrzesza kilkanaście najważniejszych europejskich festiwali gitarowych. Tak się składa, że wygrałem konkurs, który odbył się w ramach jednego z nich - w austriackim Rust. Dzięki temu mogłem wystąpić na każdym powiązanym z platformą wydarzeniu, a potem jeszcze wziąć udział w wielkim konkursie w Londynie. Tam również zająłem pierwsze miejsce, dzięki czemu wyruszyłem w trasę koncertową obejmującą około 60 występów na całym świecie. Maka spotykałem nieraz w roli koordynatora. Poza tym grywał na festiwalach. Ja słuchałem jego, on - mnie, i tak się poznaliśmy. Uczestniczył też w, odbywającej się od trzech lat, Warszawskiej Konferencji Naukowo-Artystycznej Gitarzystów na UMFC, gdzie dał solowy recital. Potem zapytał mnie, czy nie spróbowalibyśmy zagrać czegoś wspólnie.

Tyle że Mak Grgić mieszka w Stanach Zjednoczonych, a budowanie zespołu kameralnego oznacza długie próby, intensywne poznawanie się, zgrywanie, wypracowywanie wspólnego brzmienia, artykulacji... Jak się to panom udało?

Musieliśmy zaryzykować. Planowaliśmy rejestrację płyty ze świadomością, że będziemy mieli niespełna tydzień na wspólne próby. Ale chyba obaj przeczuwaliśmy, że nie jest to aż tak absurdalny pomysł, jakby się mogło wydawać. Mamy naprawdę spore doświadczenie w grze kameralnej, nie tylko z gitarzystami. A do tego ważną wspólną cechę: potrafimy szybko reagować na to, co proponuje druga strona. Myślę, że właśnie dzięki temu nam się udało. Przy okazji nie straciliśmy świeżości. Przecież zdarza się, że po wielomiesięcznych próbach znika gdzieś spontaniczność.

Ale duet to coś więcej niż dwójka solistów grających w tym samym czasie. Trzeba choć trochę powściągnąć ego i otworzyć się na drugą stronę. Wyszło to panom od razu?

Tak, bardzo naturalnie. Bywa, że trzeba drugiej stronie wszystko wyjaśniać, ustalać z nią każdy detal. Innym razem wszystko działa - samo z siebie. I tak było w tym przypadku.

Czy od razu wiedzieliście, że chodzi o płytę i że zostanie ona nagrana w Koszalinie?

Wiedzieliśmy, że chcemy nagrać płytę, ale niekoniecznie, że w Koszalinie. Jako instrumentalista - chociaż wykonuję przecież mnóstwo innych rzeczy - zacząłem być kojarzony z muzyką Chopina i, szerzej, z repertuarem polskim. Maka z kolei łączy się z twórczością bałkańską, bo ma w swoim dorobku album z takim programem. Uznaliśmy, że warto byłoby połączyć lokalne wątki. Polska i Słowenia to kraje słowiańskie, więc postanowiliśmy, że na płycie będziemy celebrować nasze pochodzenie. Siłą rzeczy nagrania miały się odbyć tu albo tam. A że w Koszalinie jest fantastyczna filharmonia, ze znakomitą akustyką na poziomie światowym, padło na moje rodzinne miasto. Bardzo się z tego cieszę.

Cieszę się też, że nominację do Grammy dostał projekt zrealizowany w Polsce. Wprawdzie dla mnie to oczywiste, ale może dla wielu ludzi to będzie sygnał, że pod względem jakości sprzętu, akustyki sal i doświadczenia naszych realizatorów możemy konkurować z innymi krajami. Ta nominacja jest także wielkim sukcesem reżyserów dźwięku, Izy i Macieja Wiejaczków, absolwentów UMFC. Bez nich by się nie udało.

Nie korciło pana, żeby włączyć do programu Jana Nepomucena Bobrowicza lub Marka Sokołowskiego - twórców, których wydobywa pan z zapomnienia i z których muzyką jest mocno związany?

Korciło, ale myślę, że sporo już zrobiłem dla popularyzowania ich muzyki, a także twórczości Feliksa Horeckiego czy Stanisława Szczepanowskiego. Stwierdziłem, że może lepiej będzie wybrać coś z nowego repertuaru. Tak zdecydowaliśmy się na Marka Pasiecznego. Zarejestrowaliśmy jego Polskie impresje - cykl 12 miniatur opartych na melodiach ludowych. Zależało mi, żeby nagrać polską muzykę współczesną, a Marek Pasieczny - podkreślam to wszędzie - jest obecnie jednym z najbardziej rozchwytywanych naszych kompozytorów, szczególnie w działkach gitarowej i perkusyjnej.

Proszę powiedzieć jeszcze coś o części bałkańskiej.

Bałkany reprezentuje muzyka Miroslava Tadicia. Mamy dwie premiery fonograficzne, bo oba jego utwory zostały napisane specjalnie na potrzeby naszego przedsięwzięcia. Stana's Lament jest niezwykle przejmujący, smutny, pięknie wykorzystuje elementy folkloru. Mam na myśli nieregularne rytmy, specyficzny rodzaj zdobienia. Płytę zamyka Walk Dance No. 2, czyli chodzony, w metrum na 11, który - wbrew nazwie - jest pełen energii.

Wspomnijmy jeszcze, że łącznikiem między północną a południową Słowiańszczyzną jest muzyka Antonína Dvořáka. Trzymam oczywiście kciuki za to, by nagroda do panów trafiła, ale czy ma pan wrażenie, że już sama nominacja coś w pana życiu zmieniła?

Tak, przede wszystkim udało się dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Przewija się przy tym informacja, że Polska słynęła w XIX wieku ze świetnych gitarzystów i kompozytorów piszących na ten instrument. Mam nadzieję, że ta nominacja pomoże w zdobyciu finansowania - na przykład na powołanie instytutu Horeckiego. Mógłby zajmować się promowaniem dorobku wspomnianych twórców albo organizacją międzynarodowego konkursu. Wszędzie, gdzie występuję, gram muzykę polską. I zaskoczona publiczność pyta zawsze, czyje to utwory - dotąd nikt ich nie znał, a bardzo się podobają.

Czy w najbliższym czasie będzie można panów usłyszeć w duecie?

Tak, w styczniu - najpierw w Bydgoszczy, a później w Warszawie. To szansa, żeby usłyszeć nasz projekt w Polsce przed galą, bo 1 lutego lecimy do Los Angeles.

Mateusz Kowalski, #1995, gitarzysta, wykładowca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, za album Slavic Sessions (Red Poppy/Frameworks 2025) nominowany do nagrody Grammy 2026 w kategorii Best Chamber Music/Small Ensemble Performance.

80 lat to dopiero początek!

Redakcja #

Jak wiele instytucji kultury powstałych na fali powojennej odbudowy także "Ruch Muzyczny" obchodził w tym roku swoje 80 urodziny. Pierwszy numer ukazał się 1 października 1945 w Polskim Wydawnictwie Muzycznym w Krakowie jako "organ związku zawodowego muzyków Rzeczypospolitej Polskiej". I choć nawiązywał do periodyku wydawanego pod tym samym tytułem w latach 1857-1862, właśnie to otwarcie przyjmujemy za początek dzisiejszego #. Wówczas bowiem - mimo burzliwej historii, zmian wydawców i siedzib - rozpoczęła się sztafeta pokoleń krytyków, dziennikarzy i publicystów muzycznych, której czujemy się częścią.

Zwieńczeniem obchodów jubileuszu był koncert 7 grudnia w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. Joanna Freszel i Bartłomiej Kominek oraz Tomasz Konieczny z Lechem Napierałą wykonali pieśni Stefana Kisielewskiego, Zygmunta Mycielskiego, Fryderyka Chopina i Karola Szymanowskiego - dwóch legendarnych redaktorów naczelnych # oraz pary wybitnych twórców, stanowiących dla nich punkt odniesienia. Jak czytamy w pierwszym powojennym numerze: "W pracy [...] niech nam przyświeca nieśmiertelne dzieło Chopina oraz wielka twórczość Szymanowskiego. Obu tych, tak od siebie odległych, kompozytorów łączy to, że będąc w swej twórczości na wskroś Europejczykami, byli jednocześnie - na wskroś Polakami".

Z estrady redaktor naczelny Daniel Cichy oraz jego zastępca Krzysztof Stefański podziękowali swoim poprzednikom i byłym pracownikom # za wytyczenie kierunku pisma. Z wdzięcznością zwrócili się do czytelników i słuchaczy, "bez których nasza praca nie miałaby sensu", a także do dzisiejszego zespołu #: "to wielka przyjemność tworzyć z Wami to pismo. Z otwartością na muzyczne zjawiska, odwagą, niezależnością i krytycznym pazurem".

Wieczór, współorganizowany przez fundację Przypływ Kultury w ramach festiwalu Trzy-Czte-Ry, był jednocześnie premierą płyty z kompletem pieśni Mycielskiego w interpretacji wspomnianych artystów, wydanej pod marką Anaklasis. Koncert rejestrował Program Drugi Polskiego Radia, który z okazji jubileuszu pisma przypomniał także gawędy Ludwika Erhardta, "redaktora wielkiego" w latach 1971-2008. "Miałem ambicję, aby "Ruch Muzyczny" informował swoich odbiorców o tym, co się dzieje w życiu muzycznym w Polsce, aby dokumentował to. Z drugiej strony chciałem, aby pozostał tam jakiś ślad tego, co się u nas działo - wspominał w jednej z nich. - Czy to się udało? Nie wiem".

Ambicje zostają bez zmian. Mamy nadzieję, że za kolejne 80 lat ktoś za nas odpowie twierdząco.

Wagner od Nowego Jorku po Sopot

pap.pl

Bas-baryton Tomasz Konieczny został honorowym członkiem Towarzystwa Wagnerowskiego w Nowym Jorku. Wcześniej podobne wyróżnienia otrzymał od analogicznych organizacji w Wiedniu i Düsseldorfie. Wagner Society of New York, założone w 1977 roku, jest organizacją non-profit, która za cel stawia sobie pogłębianie wiedzy o dziełach swojego patrona. Stanowi część globalnej sieci zajmującej się zachowaniem artystycznego dziedzictwa kompozytora. "Organizujemy również coroczne przesłuchania dla młodych śpiewaków, którzy być może mają przed sobą przyszłość jako artyści wagnerowscy. Przyznajemy stypendia, dzięki którym mogą oni kontynuować naukę albo wyjechać do Niemiec lub innych krajów europejskich i próbować zdobyć angaż w teatrze operowym. Wspieramy młodych artystów, celebrujemy i studiujemy twórczość wielkich mistrzów, a naszą misją jest krzewienie wiedzy o dziełach Richarda Wagnera. Sami nie jesteśmy artystami - jesteśmy grupą entuzjastów" - stwierdził prezes F. Peter Phillips. Konieczny zachęcał w Nowym Jorku do odwiedzenia Opery Leśnej w Sopocie podczas kolejnego Baltic Opera Festival, gdzie po 150 latach od premiery Pierścienia Nibelunga zostanie wystawiona między innymi Walkiria. Śpiewak wystąpi w niej w roli Wotana. "Nie grając Wagnera, a także rosyjskiego repertuaru, Czajkowskiego czy Musorgskiego, sami siebie plasujemy na pozycji troszeczkę prowincjonalnej. Nie możemy sobie pozwolić jako państwo, jako naród, żeby pozostawać na marginesie. W tym sensie będę się starał pomagać dyrektorowi Teatru Wielkiego - Opery Narodowej, Borisowi Kudličce" - zapowiedział w rozmowie z PAP. --MAK

Nagrody, koncerty, warsztaty

gppch.pl

Poznań Group Ensemble pod dyrekcją Michała Plichty zdobył nagrodę główną w siódmej rywalizacji o Grand Prix Polskiej Chóralistyki im. Stefana Stuligrosza. Ponadto zespół wyróżniono za najlepsze wykonanie utworu polskiego kompozytora urodzonego po 1950 roku za Pón je wid? i m?jim zbawienim (muz. Marek Raczyński, sł. Ps 27, 1-3, tłum. Eugeniusz Gołąbek). W jury zasiedli: Agnieszka Franków-Żelazny (przewodnicząca), Magdalena Filipska, Mariusz Mróz, Maria Piotrowska-Bogalecka, Ewa Barbara Rafałko i Marcin Wawruk. Konkursowi towarzyszyło 10 koncertów w różnych miejscach Poznania i Wielkopolski, wystąpiło łącznie ponad 30 zespołów wokalnych i chóralnych, soliści, a także Chór i Orkiestra Filharmonii Zielonogórskiej. Jak piszą organizatorzy, "GPPCh to idea, która zrodziła się w roku 2018. W jej centrum znajduje się konkurs konkursów - rywalizacja zwycięzców sześciu najstarszych krajowych konkursów chóralnych, odbywających się w: Międzyzdrojach, Legnicy, Barczewie, Rumi, Bydgoszczy, Bielsku-Białej, którzy pod koniec listopada w Poznaniu walczą o miano najlepszego z najlepszych w danym roku". Pomysł tego rodzaju wydarzenia zainspirowało Europejskie Grand Prix Chóralistyki (European Grand Prix for Choral Singing), na którym corocznie spotykają się zwycięzcy sześciu najważniejszych turniejów chóralnych na Starym Kontynencie. --MC, MAK

Uchwycić najważniejszy moment

pap.pl

Wojciech Grzędziński został zwycięzcą 7 Nagrody Polskiej Agencji Prasowej im. Ryszarda Kapuścińskiego w kategorii Fotografia. Doceniono go między innymi za reportaż Eliminacje, który dokumentuje przebieg kwalifikacji do XIX Konkursu Chopinowskiego. "Ukazał ogromne emocje, stres, ale także fizyczne zmęczenie towarzyszące młodym pianistom podczas zmagań o udział w jednym z najważniejszych na świecie konkursów pianistycznych, którego wygrana otwiera drzwi międzynarodowej sławy i muzycznej kariery. Fotograf oddał także atmosferę kulis. Ukazał skupienie przed występem, moment rozgrzewki, a także chwile czułości spędzone z najbliższymi tuż przed wyjściem na estradę" - pisze PAP w uzasadnieniu. Eliminacje odbyły się na przełomie kwietnia i maja tego roku. Wzięło w nich udział 171 artystów z 28 krajów. Wojciech Grzędziński, współpracujący od wielu lat z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina, uwiecznił również październikowy Konkurs. Wiele z tych zdjęć ukazało się na łamach #, w tym na okładce #22/2025. Artysta otrzymał także wyróżnienie PAP za fotoreportaż Zapis bombardowania Konstantynówki - obraz ukraińskiego miasta chwilę po zniszczeniu go przez Rosję. Grzędziński skończył w tym roku 45 lat. Jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego. Przez lata relacjonował konflikty zbrojne w Libanie, Iraku, Afganistanie, Sudanie Południowym, Gruzji i Ukrainie. Był osobistym fotografem prezydenta Bronisława Komorowskiego, kierował także zespołem fotografów w Kancelarii Prezydenta RP. --MC

Nowy prezes

beethoven.org.pl

Andrzej Giza, decyzją nadzwyczajnego walnego zebrania członków Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, zastąpi zmarłą Elżbietę Penderecką na stanowiskach prezesa Zarządu Stowarzyszenia oraz dyrektora generalnego Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Zarząd uzupełnią: na stanowisku wiceprezesów Dominika Penderecka i Iwona Dyrduł oraz, jako członkini, Ewa Siemdaj. Andrzej Giza związany jest z festiwalem od 1997 roku. W 2003 współzakładał Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena, którego dyrektorem pozostaje od 17 lat. Kampanie reklamowe jego autorstwa dwukrotnie nagradzało Światowe Stowarzyszenie Festiwali (IFEA) w Stanach Zjednoczonych. Pomysłodawca i wydawca kwartalnika "Beethoven Magazine", jest doktorem nauk humanistycznych, historykiem i historykiem sztuki, a także wykładowcą akademickim, autorem kilkudziesięciu publikacji i artykułów naukowych. --MAK

Piotr Wierzbicki (1935-2025)

onet.pl, prezydent.pl

Był dziennikarzem, publicystą i krytykiem muzycznym. Urodził się w Warszawie, ukończył studia na Wydziale Filologicznym UW w 1957. W tym samym roku rozpoczął współpracę z pismem "Współczesność", gdzie publikował między innymi felietony muzyczne. Oprócz tego pracował jako nauczyciel języka polskiego. Współtworzył redakcje tygodników "itd" (1967-1972) oraz "Literatura" (1972-1977). Pracował w "Tygodniku Solidarność" i był redaktorem naczelnym "Nowego Świata". W 1993 roku założył miesięcznik (przekształcony w tygodnik) "Gazeta Polska" i do 2005 pełnił w nim funkcję redaktora naczelnego. W latach 2004-2009 jego felietony poświęcone muzyce ukazywały się w "Gazecie Wyborczej". Kilka jego artykułów można było przeczytać na łamach #. Ponadto prowadził audycje popularyzatorskie w Polskim Radiu, w tym w radiowej Jedynce, oraz Filharmonię w pigułce w Czwórce. W dorobku pisarskim i eseistycznym miał około 30 książek. Za Muzykalny kosmos był nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2011, zaś za Boskiego Bacha w 2015 otrzymał Nagrodę Literacką Gdynia w kategorii eseistyka. Prócz tego napisał Życie z muzyką (1993), Migotliwy ton. Esej o stylu Chopina (2010) czy Jak słuchać muzyki (2016). W 2007 prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Piotr Wierzbicki 5 listopada skończył 90 lat. --MC, MAK

PASSEGGIATA...

nifc.pl

Melomani wyostrzają słuch i otwierają portfele. W przededniu 100-lecia Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina Narodowy Instytut Fryderyka Chopina wyda serię nagrań poświęconych wielkim pianistom odkrytym dla światowej kultury muzycznej podczas słynnego turnieju w Warszawie. Na pierwszy ogień idzie komplet rejestracji konkursowych Maurizia Polliniego, tryumfatora Konkursu w 1960 roku. "Muzyka Chopina była ze mną od dzieciństwa [...]. Moja miłość do niego z każdym rokiem stawała się silniejsza, bo coraz lepiej rozumiałem tę muzykę, w której każda nuta przemawia do słuchacza coraz jaśniej i coraz bardziej przekonująco" - mówił artysta. --MAK

Sinfonia Varsovia

Kto nie był, teraz może nadrobić zaległości. Głośny spektakl Najlepsze miasto świata. Opera o Warszawie można do 4 lutego 2026 roku obejrzeć w serwisie VOD Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. Jak informuje Sinfonia Varsovia, od 19 września "podczas pięciu przedstawień opera zgromadziła komplet publiczności (8500 widzów), a teraz trafi do widzów w całej Polsce i za granicą". Dzieło Cezarego Duchnowskiego reżyserowała Barbara Wiśniewska. Pomysłodawcą i kuratorem projektu był Jarosław Trybuś, historyk sztuki, krytyk architektury i wykładowca. Najlepsze miasto świata powstało w koprodukcji TW-ON i Sinfonii Varsovii z okazji 80 rocznicy rozpoczęcia odbudowy Warszawy. --MC, MAK

"The Strad", The Violin Channel

Setki przedmiotów związanych z Jacqueline du Pré trafiły na sprzedaż w brytyjskim domu aukcyjnym Gardiner Houlgate. Wystawiło je rodzeństwo wiolonczelistki: Piers du Pré i Hilary Finzi. Podczas pierwszej części aukcji na początku grudnia licytowano między innymi turkusową sukienkę, którą du Pré założyła w Royal Albert Hall 2 września 1968 roku na koncert poparcia dla narodu Czechosłowacji, zaledwie kilka dni po sowieckiej interwencji. Pod młotek poszło także unikatowe, pełne nagranie tego koncertu dokonane przez BBC, zawierające również ujęcia z prób oraz część oficjalną. Druga odsłona aukcji odbędzie się 13 marca. --MC

onet.pl

We włoskim Pesaro doszło do awantury wokół rzeźby przedstawiającej Luciana Pavarottiego. Pomnik, który w centrum miasta odsłonięto w kwietniu 2024 roku, stoi teraz po kolana w lodzie, otoczony ścianami z pleksiglasu. Zdaniem wdowy Nicoletty Mantovani decyzja władz miejscowości jest nieprzemyślana i ośmieszyła pamięć o jej zmarłym mężu. Burmistrz miasta Andrea Biancani tłumaczy, że nie zamierzał nikogo urazić. Za późno dowiedział się, że projektanci zmienili plany, co doprowadziło do obecnej sytuacji. Na tym etapie nie było już możliwości demontażu lodowiska ani przeniesienia pomnika, ale - jak obiecał polityk - podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości. --MAK