#25-26 2024 LXVIII
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Zastępca redaktora naczelnego
Festiwale
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.plAktualności, koncertyPiotr Mikapiotr_mika@pwm.com.pl
Swoboda Ruchu
Dominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl
Wydawnictwa
Michał Mendyk
michal_mendyk@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Druk
Drukarnia Akapit sp. z o.o., Lublin
Nakład: 1450 egz.
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: prenumerata@pwm.com.pl
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
NIEZŁY BIGOS
Krzysztof Stefański
Fot. Rafał Masłow
Moi dziadkowie urodzili się w wielonarodowej i wielokulturowej Polsce. Babcia Helena opowiadała o tradycjach społeczności swojego regionu: polskich, białoruskich, żydowskich, poleskich. I o powolnym umieraniu tej różnorodności w czasie wojny i po niej. Dziadek Mateusz wiele nie mówił - w jego stronach podgrzewanie napięć etnicznych doprowadziło w końcu do dramatu. Dziadek Stefan przed wojną pracował w COP, ale i tam już był przyjezdny, później osiadł we Wrocławiu. Podobnie jak babcia Ada, wywieziona ze Śląska jako nastolatka na roboty przymusowe w głąb Rzeszy. Rodzinne zwyczaje zachowały się u niej głównie w kuchni. Na Ziemiach Zachodnich, gdzie wszyscy się spotkali, ich lokalne kultury przemieszały się i, dorastając, miałem poczucie, że mieszkam w wyjątkowo jednorodnym kraju. Z czasem dopiero zacząłem odkrywać, że ten czy inny wuj zaciąga po wschodniemu, a nawet na Dolnym Śląsku są wsie łemkowskie, podolskie, góralskie czy bośniackie, gdzie kultywuje się przywiezione tradycje. W ostatnich latach rosną zresztą zainteresowanie mniejszościowymi tożsamościami i świadomość ich istnienia, choć - jak pokazują publikowane w tym numerze teksty o polskich Karaimach czy Tatarach - czasem niewiele zachowało się z ich dziedzictwa. To może ostatni dzwonek, by je poznawać i czerpać z tego bogactwa. Tego, że żyjemy w homogenicznym społeczeństwie, nie da się już dłużej udawać. Jeśli nauczymy się tę różnobarwność postrzegać jako atut i szansę, być może unikniemy kolejnych tragedii.
Święta są doskonałą okazją, żeby dzielić się swoimi zwyczajami, ale i tworzyć nowe. W rozmowie z córką Justyną, Zdzisław Piernik opowiada o swoich kujawskich korzeniach, ale też o wierszu, który od jakiegoś czasu recytuje podczas rodzinnych Wigilii. Ja zaś chciałbym - parafrazując pewną XIX-wieczną recenzję - życzyć naszym Czytelnikom, by nadchodzący czas był wolny od trosk, a nowy rok wplatał jeszcze więcej wspaniałych kwiatów w Wasz, już i tak bogaty, wieniec!
Cytat numeru:
To, co odkryłam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania co do ILOŚCI i różnorodności tej muzyki
--Katarzyna Dudziak
Historyczne organy potrzebują systemowej opieki
z MAŁGORZATĄ TRZASKALIK-WYRWĄrozmawia
Mateusz Ciupka
Uczestnicy konferencji "Aspekty ochrony organów historycznych. Budowa-konserwacja-rekonstrukcja", kościół św. Andrzeja w Olkuszu, 11 października 2024, fot. Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa
Mateusz Ciupka: W Polsce mamy około 10 tysięcy zabytkowych organów. Co kryje się pod tym pojęciem?
Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa: Zabytkowe lub historyczne. Drugie określenie wywodzi się z francuskiej terminologii, gdzie występuje podział na "l'orgue historique" i "l'orgue moderne". On nam się podoba, choć słowo "moderne" w Polsce kojarzy się z modernizmem, czyli konkretnym prądem w sztuce. Uogólniając: instrumenty historyczne powstały w minionej epoce, w stylu w niej obowiązującym. Jeżeli są to zabytki, muszą być nośnikami wartości historycznych, artystycznych i naukowych. Taka jest definicja ustawowa.
Wyjaśnijmy różnicę między terminami, które pojawiają się w odniesieniu do ochrony organów historycznych - ewidencja i rejestr.
Są istotne w ustawie o ochronie zabytków. Ewidencja powinna służyć konserwatorom i badaczom, aby wiedzieli, jaki mamy zasób. Rejestr zakłada z kolei formalną, prawną opiekę. Organy tam wpisane podlegają ochronie, czego strzeże konserwator wojewódzki - nie wolno przy nich nic robić bez urzędowej zgody. Wynikają z tego kary dla tych, którzy procedur nie przestrzegają, ale i korzyści, bo na mocy tego wpisu można finansować prace renowacyjne z funduszy państwowych.
Zespół, którym pani kieruje w Narodowym Instytucie Dziedzictwa, pracuje nad wytycznymi dotyczącymi postępowania przy historycznych organach. Dlaczego taki dokument jest potrzebny?
Powodem dążenia do takiej kodyfikacji jest brak konkretnego, specjalistycznego programu studiów w zakresie renowacji organów. Wytyczne są potrzebne, ponieważ ustawa nie precyzuje, jak takim instrumentem odpowiednio się zajmować. Obserwujemy, że prace konserwatorskie przy historycznych organach wykonywane są niejednolicie - jedne lepiej, inne gorzej. Jest spora tolerancja dla wyrzucania elementów uważanych za zużyte. Sygnalizujemy, by podchodzić do tego z ostrożnością, bo naszym zadaniem jest przekazanie zabytkowej substancji kolejnym pokoleniom.
Domyślam się, że w postępowaniu z historycznymi organami nie brakuje patologii, którym chcą państwo zapobiec.
Zacznijmy od początku: zgodnie z artykułem 37a Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, prace przy nich mogą podejmować osoby, które mają konkretne wykształcenie, ale i doświadczenie. Ze względu na to, że organy nie są objęte programem studiów, ważne jest to drugie. Jest ono definiowane dla wszystkich grup rzemiosł - to status mistrza przyznawany przez izbę rzemieślniczą. W praktyce często bywa tak, że za naprawy biorą się fascynaci z kombinerkami. Następnie zgłaszają się w izbach rzemieślniczych i pokazują, ile instrumentów już "naprawili", i na tej podstawie starają się o tytuł czeladnika.
A mistrz chwyta się za głowę.
Na izbach rzemieślniczych spoczywa więc z powodu tej ustawy duża odpowiedzialność, bo to one rekomendują osoby z dyplomem. Wytyczne są także do tych ludzi kierowane. Zależy nam, by organy były traktowane jednolicie, by zdefiniować reguły sztuki organmistrzowskiej wobec zabytków, by zużyte elementy nie były chowane, a wręcz przeciwnie - prezentowane, bo przedstawiają wartość - najczęściej naukową, ale też historyczną. Problem zaczyna się, gdy są one duże - jak miechy, wiatrownice, stoły gry... Tego nikt nie chce przechowywać, a nie mamy w Polsce muzeum organów z magazynem, poza jednym wyjątkiem - Muzeum Organów Śląskich przy Akademii Muzycznej w Katowicach. Brakuje nam instytucji prowadzonej państwowo.
Domyślam się, że jeśli te rzeczy pozostają w zasobach parafii, ich los bywa różny.
Spotykamy proboszczów, którzy rozumieją, że zachowanie historycznych organów leży w interesie społecznym i sami dążą do zabezpieczenia całości. Nie wiemy jednak, jakie podejście będą mieli ich następcy. Nowy organista może posprzątać i wyrzucić "graty", których wartości nie rozumie. I bezcenne naukowo, oryginalne części przepadną.
Czyli potrzebna jest edukacja.
Chodzi o świadomość i edukację, która jest priorytetem. Niestety wielu proboszczów i organistów postrzega organy przez pryzmat wygody, bezusterkowości i...
...świętego spokoju.
Organy mają grać i nie sprawiać kłopotów. Brak muzeum powoduje, że staramy się zużyte elementy utrzymać jak najdłużej w sprawności, bo boimy się, że ich wyjęcie z instrumentu skończy się zaginięciem. Często organista z proboszczem rozumują w ten sposób: żeby nie trudzić się z zabytkiem, zdemontujmy go, zanim ktoś wpadnie na pomysł, by wpisać go do rejestru, a za prospektem postawimy nowsze używane organy. W Holandii zamyka się wiele kościołów, więc tanio wyprzedawane jest całe wyposażenie. Zalewa nas też fala instrumentów z Niemiec, wstawianych po II wojnie światowej do kościołów. Wyprodukowane z dostępnych w trudnym czasie materiałów, często tworzyw sztucznych, które miały określoną trwałość - 20, 30 czy 50 lat. Plastik się sypie, gąbka kruszy. Po upływie terminu przydatności Niemcy się takich instrumentów pozbywają.
Na zeszłoroczną konferencję w Zamartem zaprosili państwo gości z Francji, Niemiec i Czech. Z jakimi dobrymi praktykami u nich się pani spotkała?
O tych w Czechach opowiadał dr Petr Koukal, który przez 40 lat pracy zewidencjonował w kraju wszystkie historyczne instrumenty i opracował ich dokumentację. Tam ewidencja została zakończona. Prowadzono ją według wytycznych z Göteborga, uwzględniając aspekt nie tylko zabytkoznawczy, lecz także muzyczny (na przykład temperację, wysokość stroju, kwestie intonacyjne). Dzięki Koukalowi wiemy, że w Czechach jest około 6000 takich instrumentów, czyli niewiele mniej niż u nas. We Francji z kolei zabytkowe kościoły należą do państwa. W tamtejszym ministerstwie kultury funkcjonuje wieloosobowa komisja do spraw organów. Odpowiada ona za wszelkie prace, więc państwo zdejmuje odpowiedzialność za stan instrumentu z barków zarówno proboszcza, który wcale nie musi się na tym znać, jak i organmistrza, który wprawdzie uczestniczy w całym przedsięwzięciu, ale nie jest w nim sam. Poza tym komisja składa się z przedstawicieli różnych regionów, więc gromadzi wiedzę ułatwiającą planowanie renowacji. Członek tego gremium, François Ménissier, wygłosił o tym referat.
Jak na tle Czech, Niemiec i Francji przedstawia się praktyka w Polsce?
U nas prace przy zabytkowych organach zatwierdza wojewódzki konserwator zabytków, który najczęściej o organach wie niewiele, bo jest architektem, historykiem sztuki albo zabytkoznawcą. Dlatego dążyliśmy do utworzenia zespołu do spraw organów historycznych w Narodowym Instytucie Dziedzictwa, który ma pomagać konserwatorom od strony merytorycznej. W Instytucie pracuje wielu świetnych ekspertów różnych, często rzadkich specjalności. Udało się wrócić również do zaniechanej w latach dziewięćdziesiątych specjalizacji organowej. Jednym z naszych celów jest utworzenie studiów, być może uzupełniających, w dziedzinie organologii zabytkoznawczej. Wiedza i edukacja są kluczem do ochrony organów, a mamy tylu zdolnych, młodych, dobrze rokujących pasjonatów tej dziedziny!
Rozszerzona wersja rozmowy na ruchmuzyczny.pl
Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa, #1978, organistka, organolożka, profesor Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, kieruje zespołem do spraw organów historycznych w NID.
Wywieziony z Płocka
dw.com
Jeśli uda się dowieść polskiego pochodzenia odnalezionego w Berlinie fragmentu Gaude, mater Polonia, Polska wystąpi o jego restytucję - dowiedziała się Monika Stefanek, dziennikarka Deutsche Welle.
Do odnalezienia prawdopodobnie najstarszego zapisu pieśni Gaude, mater Polonia doszło już pod koniec 2023 roku w Bibliotece Państwowej w Berlinie. Jak ostatnio poinformowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prowadzona jest kwerenda biblioteczna i archiwalna, mająca na celu zebranie pełnej dokumentacji dotyczącej fragmentu późnośredniowiecznego rękopisu z zachowanym przekazem hymnu. "Rękopis ten należy do grupy zabytków piśmiennictwa pochodzących z przedwojennych polskich księgozbiorów odnalezionych w Staatsbibliothek zu Berlin, dlatego prowadzona kwerenda ma szeroki zakres. Badane są szczegółowe fakty dotyczące proweniencji dzieł oraz okoliczności ich utraty. Jeśli dokumentacja potwierdzi polskie pochodzenie dokumentu, będziemy podejmować działania związane z restytucją" - czytamy w komunikacie ministerstwa. Wątpliwości co do pochodzenia rękopisu nie ma dr Paweł Figurski, historyk z Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk, który odnalazł zapis. "Na dokumencie znajdują się pieczątki Biblioteki Seminaryjnej w Płocku. To są te same przedwojenne pieczątki, jakie występują na wszystkich dokumentach z Płocka, które dotąd oglądałem" - mówi DW dr Figurski. Biblioteka Seminaryjna w Płocku posiadała przed II wojną światową jedną z najcenniejszych kolekcji starych ksiąg w Polsce. Zbiory te zostały w 1941 roku wywiezione przez Niemców do Królewca. Stamtąd ewakuowano je do innych miast. Los większości zaginionych dzieł jest do dziś zagadką. Manuskrypt odnaleziony w Berlinie powstał w XIV wieku i może być starszy od zapisu Gaude, mater Polonia w Antyfonarzu kieleckim, średniowiecznej księdze liturgicznej z prawdopodobnie 1372 roku. Przyjmuje się, że hymn powstał między latami 1257 a 1261, choć nie można wykluczyć napisania go już na uroczystość kanonizacji św. Stanisława w 1253. "Według naszych informacji nie ma oficjalnych wniosków o zwrot [dokumentów] ze strony państwa polskiego. Niemniej jednak kolekcja jest częścią nadrzędnych negocjacji w sprawie zwrotu dóbr kultury między Polską a Niemcami" - czytamy w informacji berlińskiej Biblioteki Państwowej. Rozmowy te prowadzone są na szczeblu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Fragment Gaude, mater Polonia przechowywany jest w Berlinie w kartonie, wspólnie z innymi dokumentami. Funkcjonuje jako depozyt, na sygnaturze widnieje skrót "Polon; Russ". Jak mówi Paweł Figurski, zawartość pudła jest w złym stanie i wymaga konserwacji. --MAK
Pierwsza dyrygentka
MKiDN
Ministra Hanna Wróblewska wręczyła nagrody w 12 kategoriach twórcom, animatorom, ludziom kultury i przedstawicielom instytucji. Uroczysta gala odbyła się w Studiu S-3 TVP3 Kraków. Marta Gardolińska, wyróżniona w kategorii muzyka, w latach 2022-2024 była pierwszą dyrygentką gościnną Orquestra Simf?nica de Barcelona, a od 2021 pełni funkcję dyrektorki muzycznej Opéra national de Lorraine w Nancy. Jest pierwszą Polką na takim stanowisku we Francji. W kwietniu tego roku teatr zdecydował o przedłużeniu z nią kontraktu do 2026, podkreślając wiele sukcesów, które przyniosła jej kadencja - zrealizowano głośne premiery: Der Traumgörge Alexandra von Zemlinsky'ego, Fortunia André Messagera, Traviatę Giuseppe Verdiego czy Stworzenie świata Josepha Haydna. Manru Ignacego Jana Paderewskiego pod kierownictwem Marty Gardolińskiej został uhonorowany przez francuskich krytyków Grand prix i uznany za najlepszy spektakl mijającego sezonu, ex aequo z L'Annonce faite a Marie Philippe'a Leroux w Angers-Nantes Opéra. "[...] zawsze poszukuję jednej rzeczy: prozodii, tego, o czym muzyka nam opowiada przez słowa, zdania, gesty, afekty, bo przecież ona jest komunikacją. Chcę przeniknąć język kompozytora, zrozumieć, jakimi środkami do nas przemawia i co w danym miejscu pragnie wyrazić. Tylko mając taki całościowy ogląd, mogę przeprowadzić interpretację zgodną z intencjami twórcy i zrozumiałą dla słuchacza w każdym miejscu na ziemi. Wszystkie kwestie techniczne i wyrazowe są temu podporządkowane" - mówiła dyrygentka Leszkowi Bernatowi w rozmowie dla #. --MC, MAK
Przewrót w Sinfonii Iuventus
"Gazeta Wyborcza", MKiDN, pap.pl
Piotr Baron odwołany ze stanowiska dyrektora orkiestry. Jak podało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, powodem jest "naruszenie przepisów ustawy o finansach publicznych oraz ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi". Piotr Baron objął kierownictwo zespołu w 2018 w wyniku konkursu. Zastąpił Annę Kościelną. W 2019 odznaczony został srebrnym medalem "Gloria Artis". Jak pisała "Gazeta Wyborcza", był "znany z gorącego poparcia dla PiS". Za poprzedniej władzy pełnił też funkcję wicedyrektora Departamentu Szkolnictwa Artystycznego i Edukacji Kulturalnej MKiDN. Kadencja Barona w Sinfonii Iuventus według kontraktu powinna skończyć się w 2025 roku. Decyzją ministry obowiązki dyrektora przejmie Agnieszka Stułka. Jest absolwentką administracji w zakresie samorządu terytorialnego i rozwoju lokalnego na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowych Studiów Menedżerów Kultury w Szkole Głównej Handlowej. Z Sinfonią Iuventus związana jest od 2007 roku, najpierw jako specjalista ds. promocji i PR, a następnie koordynator pracy orkiestry. W 2019 roku jako kierownik Działu Impresariatu zajmowała się organizacją wydarzeń artystycznych. Była też mężem zaufania, członkiem komisji antymobbingowej oraz pełnomocnikiem dyrektora ds. standardów ochrony małoletnich. Resort zapowiada, że "nowy dyrektor instytucji zostanie wyłoniony w konkursie". --MC
Teatr (znowu) w ogniu
ČT24, operaplus.cz
Chwile grozy 27 listopada w Pradze. Przechodnie dostrzegli gęsty dym wydobywający się z Teatru Narodowego. Strażacy ogłosili drugi stopień alarmowy, ewakuowano około setki pracowników. W tym czasie w gmachu nie odbywał się żaden spektakl. Jak przyznał kierujący akcją gaśniczą Jan Kulhánek, przestrzeń, w której się pojawił dym, była spora i trudność sprawiało odnalezienie jego źródła. Tuż przed godziną 18 udało się opanować sytuację. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał, a pożar nie objął ani widowni, ani sceny. Według serwisu operaplus.cz straty i tak są wysokie. Szacuje się je na około 10 milionów koron (1,7 mln zł). Trwa śledztwo, jak doszło do zaprószenia ognia. Podpalenie nie jest na tym etapie wykluczone, niemniej policja mówi raczej o zaniedbaniu, które doprowadziło do nieszczęścia. To nie pierwszy pożar w tym gmachu. Symbol czeskiego odrodzenia narodowego stanął w płomieniach 12 sierpnia 1881 roku, zaledwie dwa miesiące po uroczystym otwarciu. Budynek spłonął niemal doszczętnie. Po katastrofie zorganizowano powtórną zbiórkę i teatr odbudowano. --MC
Coraz głośniej o Pianoforte
pap.pl
Film Jakuba Piątka, poświęcony uczestnikom Konkursu Chopinowskiego, zdobył nagrodę Emmy w kategorii Arts Programming. Reżyser odebrał statuetkę na gali w Nowym Jorku. Pianoforte miało premierę na Festiwalu Filmowym w Sundance w 2023 roku. Według twórców jest "intymnym portretem wchodzenia w dorosłość młodych pianistów i pianistek", przygotowujących się do udziału w Konkursie. To pierwszy polski dokument nominowany do Emmy i pierwszy, który zdobył tę nagrodę. Jego rywalami były: brytyjski Robbie Williams, argentyński Virgilio oraz japoński Who I Am Life. Łącznie do wszystkich 13 kategorii nagród Emmy nominowanych było 56 tytułów z 21 krajów. Nagrody przyznaje Międzynarodowa Akademia Sztuki Telewizyjnej i Nauki za produkcje zrealizowane poza Stanami Zjednoczonymi. Wcześniej Pianoforte otrzymało już między innymi Orła za najlepszy dokument, nagrody i wyróżnienia na wielu festiwalach, w tym na Millennium Docs Against Gravity oraz Młodzi i Film. Obraz "nie jest laurką Konkursu Chopinowskiego. Przypomina o wadach i zaletach rozgrywek muzycznych - zarówno perspektywach, jakie otwierają przez muzykami, jak i swej potencjalnie destrukcyjnej sile" - pisał o Pianoforte na łamach # Marcin Bogucki. --MC
PASSEGGIATA...
francetvinfo.fr
Zabrzmiały po pięciu latach milczenia. Na uroczystości otwarcia paryskiej katedry Notre Dame, dotkniętej przez pożar w kwietniu 2019 roku, można było ponownie usłyszeć słynne organy. Choć w pożodze częściowo pokrył je roztopiony ołów, cudem ocalały. Od grudnia 2020 roku kilka pracowni naprawiało instrument. W tym celu należało go częściowo rozmontować. Po ponownym złożeniu, przez ponad pół roku trwało strojenie. Organy, których historia sięga XIV wieku, były wielokrotnie przebudowywane. Najsłynniejsza renowacja odbyła się w latach 1864-1868 pod pieczą Aristide'a Cavaillé-Colla. Olivier Latry, organista tytularny katedry Notre Dame, 28 stycznia 2025 da swój pierwszy recital na odnowionym instrumencie. --MAK
pap.pl
Widzowie kojarzą Lamberta Wilsona z trylogii Matrix, w której zagrał Merowinga. Niedawno francuski aktor przyjął propozycję od twórców filmu Chopin, Chopin! i wcieli się w postać króla Francji, Ludwika Filipa I. W rozmowie z PAP Life aktor ocenia między innymi odtwórcę tytułowej roli, Eryka Kulma. "Jest niezwykle pracowity. Mam wrażenie, że dużo bardziej niż większość francuskich aktorów. Myślę, że pracoholizm Eryka wynika z jego muzycznego wykształcenia - to sprawia, że jest bardzo wymagający względem siebie". --MAK
polmic.pl, ZKP
Można czytać, i to za darmo. Materiały zawarte w Duszy dźwięków były zbierane przez autorkę od lat dziewięćdziesiątych XX wieku do roku 2011. Projekt zrealizowano niekomercyjnie, a książka w postaci strony internetowej dostępna jest na portalu Związku Kompozytorów Polskich / Polskiego Centrum Informacji Muzycznej. Zawiera nie tylko 15 obszernych rozmów z twórcami, lecz także dokumentację ich dorobku, fotografie, fragmenty partytur i rękopisów oraz Słowniczek terminów muzycznych dla osób bez specjalistycznego przygotowania. --MC
operawire.com
Miała być wielka gala w związku ze stuleciem śmierci Pucciniego, a ostał się skromny recital. Dyrekcja La Scali poinformowała, że z powodu strajku członków orkiestry uroczysty koncert odwołano. Na scenie pojawili się jedynie Anna Nietriebko i Jonas Kaufmann, z towarzyszeniem fortepianu. I to nie koniec złych wiadomości. Kaufmann odwołał swój udział w nowej inscenizacji Mocy przeznaczenia, która miała zainaugurować sezon La Scali, tradycyjnie rozpoczynany 7 grudnia, w dniu świętego Ambrożego, patrona Mediolanu. Rosyjska sopranistka będzie się musiała zadowolić towarzystwem amerykańskiego tenora Briana Jagde'a. --MAK