#25-26 2022 rok LXVI
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Zastępca redaktora naczelnego festiwale, koncerty
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.pl
Swoboda ruchu, muzyka dawna
Karolina Kolinek-Siechowicz
karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.pl
Swoboda ruchu, muzyka współczesna
Dominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl
Wydawnictwa
Michał Mendyk
michal_mendyk@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Redaktorzy seniorzy
Józef Kański, Olgierd Pisarenko
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.
Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00
Adres
ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
Ruch Muzyczny
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Ikonki: www.flaticon.com/freepick
Na okładce Masaaki Suzuki, fot. Marco Borggreve
Identyfikacja graficzna spektaklu King Roger w Chicago Opera Theatre, fot. materiały prasowe COT
OD REDAKCJI
DUCH MINIONYCH ŚWIĄT
Krzysztof Stefański
Fot. Rafał Masłow
Pamiętam pierwsze święta z instrumentem. Przed Wigilią długo ćwiczyłem, w jej trakcie - przejęty, akompaniowałem z prostych opracowań, których użyczyła mi moja pani od fortepianu. Wtórował mi chór, w którym prym wiedli obie babcie i dwoje przyjaciół mamy - native speakers ze szkoły języków obcych. Rytuał powtarzał się co roku, choć w zmiennym gronie. Jedne głosy wyjeżdżały, inne starzały się i odchodziły. Dziecinnie proste opracowania zastąpiły łatwe, z pięknego wydania z ilustracjami Jana Marii Szancera. Przy którejś przeprowadzce instrument wyjechał wraz ze mną. Niedługo potem przy świątecznej kłótni część rodziny wstała od stołu i już nie wróciła. Boże Narodzenie stało się smutno ciche.
Pamiętam sylwestra w gronie przyjaciół ze studiów. Rozmowa zeszła na socrealizm, gospodarz zniknął na chwilę, by wrócić z zeszytem Pieśni kompozytorów polskich. Pieśni masowe. Przy pianinie rozczytywałem a vista czterogłosową fakturę, znajomi chwytali melodię - Panufnika czy Lutosławskiego. Dziś mieszkamy w trzech różnych miastach, więcej już razem nie muzykowaliśmy.
Pamiętam wieczór kawalerski nad Odrą. Znajomy wyjął gitarę, zaczęliśmy śpiewać, co popadnie - repertuar tradycyjny i popularny. Niektórzy (w tym Młody) jechali kolejne zwrotki z pamięci, większość sprawdzała teksty w telefonach. Po moim wyjeździe kontakt się rozluźnił, część osób mogłem tam widzieć po raz ostatni.
Pamiętam...
* * *
Myślę, że rozumiem Ewę Grochowską, gdy wyznaje w tym numerze: "Wierzę w siłę wspólnoty, tajemnicę muzyki i moc kulturowego DNA, które odradza się w najmniej spodziewanych miejscach i czasach". I ja tego doświadczyłem. Ale też wiem, że ma rację, gdy pisze: "Nie każde zgromadzenie czy społeczność tworzy wspólnotę - chyba to jest dzisiaj najczęściej naszym udziałem". Bo w prywatnym, domowym muzykowaniu to właśnie o wspólnotę chodzi. Nawet efemeryczną. Choć rozczulająco naiwne mogą się wydać cytowane przez Danutę Gwizdalankę uwagi o zastąpieniu jednoczącej roli kieliszka jednoczącą rolą kwartetu, autorka dociera do osób, dla których i dzisiaj wspólne wykonywanie muzyki stanowi ważny element życia towarzyskiego i pozazawodowego.
"Rodzinne granie przerodziło się w pracę i trochę zmniejszyła się z tego przyjemność" - zdradza Kacper Malisz w rozmowie z Barbarą Rogalą. To chyba doświadczenie wielu osób w naszym środowisku, w redakcyjnym gronie też nieczęsto wracamy do naszych instrumentów. Z tym większą zazdrością czytam o osobach, którym po zejściu z estrady udaje się muzykować również w domach. O sięganiu po różne instrumenty, improwizacji, graniu, na co tylko przyjdzie ochota - klasyczna edukacja muzyczna tego nie uczy.
Ale nie trzeba wykonywać muzyki, by poczuć jej łączącą moc. Trzeba się tylko nią podzielić. W kulturze ujgurskiej, którą opisuje na naszych łamach Magdalena Tejchma, "melodia, zwykle nierozerwalnie związana z opowieścią, była własnością wszystkich, a wręcz wskazane było zabrać ją do domu i przekazać dalej". Z doświadczenia pedagogicznego wiem, że choć prawie wszyscy namiętnie czegoś słuchamy, rozmawiamy o tym raczej niechętnie. Zasłaniamy się brakiem wiedzy, odpowiedniego języka, nieznajomością gatunków. Boimy się, że jeśli ktoś czegoś nie słucha, to na pewno tego nie doceni. A może w te święta, oprócz prezentów, powinniśmy się obdarować muzyką? Zamiast opłatkiem, podzielić piosenkami? W # już zaczęliśmy, nasi redaktorzy i autorzy wybierają płyty, które zostaną z nimi po tym roku. Można też posłuchać instrumentalnych francuskich noeli, o których ze swadą pisze Michał Gronowicz.
Muzyka to bezpieczniejszy temat przy świątecznym stole niż polityka, inflacja czy wojna. Ale te nie znikną. Ujgurzy w Chinach nadal będą represjonowani, na Ukrainę dalej spadać będą rosyjskie rakiety, zakłócając dostawy prądu. "Dziś broń jest muzyką" - mówił na festiwalu Eufonie Wałentyn Sylwestrow. Ale i tu, i tam, wspólny repertuar pomaga w budowaniu niezależnej tożsamości.
Czy cicha noc może rozbrzmiewać pieśnią?
Cytat numeru:
WSPÓLNOTA jest dla mnie dużo ważniejsza niż poczucie kontroli, które SKUTKUJE podziałami
--Masaaki Suzuki
AKTUALNOŚCI
Dziś broń jest MUZYKĄ
Wałentyn Sylwestrow przyjechał do Warszawy jako GOŚĆ festiwalu EUFONIE. Choć rozmawiano z nim też o jego twórczości, dominowało pytanie, czy muzyka jest potrzebna, gdy w Ukrainie trwa wojna
Jacek Marczyński
Fot. Grzesiek Mart/Filharmonia Narodowa
Jednym z wydarzeń tegorocznych Eufonii stało się pierwsze poza Ukrainą wykonanie VIII Symfonii Wałentyna Sylwestrowa, przygotowane przez NOSPR pod dyrekcją Andrzeja Boreyki. Przed koncertem wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin uhonorował ukraińskiego twórcę Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". "Wałentyn Sylwestrow stworzył własny styl, który zmieniał się na przestrzeni lat - powiedział minister. - W swojej drodze muzycznej jest konsekwentny i niezależny, bez względu na reperkusje. Zapłacił za to między innymi wyrzuceniem ze Związku Kompozytorów Radzieckich, był też szykanowany. Przez wiele lat za czasów sowieckich jego utwory nie były prezentowane publiczności. W ostatnich latach wspierał swoją muzyką protestujących na Majdanie".
Spotkanie z dziennikarzami rozpoczęło się od zwierzeń na temat VIII Symfonii. "Ten utwór należy do moich rozliczeń z formą symfoniczną. Po Ósmej napisałem jeszcze Dziewiątą i na tym zakończyłem - wyjaśniał kompozytor. - Konstrukcja VIII Symfonii opiera się na ciągłym oczekiwaniu, że zaraz wydarzy się dramatyczny wybuch, jak u Mahlera czy Szostakowicza. U mnie ta burza jednak nie nadchodzi, przybliża się, ale odchodzi. Dokonałem deformacji struktury symfonicznej, nie ma w niej powtórzeń materiału tematycznego. Natomiast moją IX Symfonię określam jako utwór bez symfonizmu. Stanowi jednolitą całość, jej struktura bliska jest powieściowej narracji, z postaciami ukazanymi od razu w całości, z różnorodnymi widokami tworzącymi jeden pejzaż. Nie jest symfonią pojmowaną jako pewien proces, można ją raczej porównać do poematu, choć on bierze często inspirację z literatury, a ja nie tworzę muzyki programowej, nawet w rozumieniu awangardy, dla której programem były struktury, idee".
Twórca uważa, że zakończyła się epoka symfoniczna: "To nie wiąże się jedynie ze mną. Moja rezygnacja z symfonii wynika z przekonania, że trzeba być skromnym. Beethoven napisał dziewięć symfonii, więc jak on, warto się zatrzymać, nie trzeba iść śladem Siergieja Słonimskiego, który skomponował ich ponad 30. Mam za to inne utwory o charakterze symfonicznym, choć tak ich nie nazywam, na przykład Widmung na skrzypce i orkiestrę czy Metamuzykę na fortepian i orkiestrę".
Kompozytor lubi uczestniczyć w próbach przygotowujących wykonanie jego utworów. "Nie wszystko uda się zapisać w nutach, choć staram się robić to bardzo dokładnie - wyjaśnia. - Niemniej muzyków zawsze słucham bez partytury. Zaglądam do niej tylko wtedy, gdy pojawia się jakiś problem wymagający wyjaśnienia. Nuty są jak ptaki, które nie siedzą nieruchomo. Odlatują, by żyć własnym życiem".
W programie festiwalowego wieczoru NOSPR znalazł się też Koncert fortepianowy "Słowiański" Borysa Latoszynskiego, którego studentem był Sylwestrow. "Najważniejszą cechą muzyki Latoszynskiego jest jej epickość, co nie jest mi szczególnie bliskie - mówi. - Rozwija ją w swojej twórczości inny jego uczeń, Jewhen Stankowycz. Dla mnie liczy się przede wszystkim muzyczna liryka, którą możemy odnaleźć w drugiej części Koncertu. Muzyka klasyczna porusza nasze emocje, ale największym darem człowieka jest słyszeć. A najlepszą muzyką: cisza. Potrzebujemy słuchać ciszy. Pobudza ona napięcia poprzez to, że czegoś się nie powiedziało".
Co jednak dzisiaj może wyrazić muzyka? "Cywilizacja zachodnia zorganizowała wszystko tak, by ludzie mogli żyć wygodnie i komfortowo - twierdzi kompozytor. - Temu służą muzyka, kultura, sztuka, nauka, technika, również religia. Dzięki temu ludzie czuli się ludźmi. Dziś musimy zadać sobie pytanie: komu takie dążenie przeszkadza? Idiotom na Kremlu, którzy to niszczą, choć sami korzystają ze wszystkich zdobyczy cywilizacji. Widzicie w telewizji zniszczone miasta w Ukrainie, które jeszcze niedawno wyglądały tak, jak miasta w Europie. Ludzie u nas robili wszystko, by mieć kraj, w którym chce się żyć. Teraz te miasta i wsie stały się ruiną. Jaki na to wpływ miała kultura? W Rosji też przecież słuchano Mozarta, Beethovena, Chopina, czytano poezje. Rosyjska kultura nie mówi: idź, zabijaj. Tego nie nakazywali Puszkin czy Dostojewski. Świat ma dzisiaj problem, co robić i jak może pomóc kultura. Musi, podobnie jak religia, dbać o każdego człowieka, bo każde życie ludzkie jest fenomenem, skarbem. Kiedy jedno dzieło sztuki ulega zniszczeniu, traktujemy to jako coś strasznego, gdy ginie jeden człowiek, przechodzimy nad tym do porządku, bo to tylko jedno istnienie. Musimy skoncentrować się na człowieku".
Na pytanie, czy muzyka rzeczywiście może człowieka obronić, Sylwestrow odpowiedział zdecydowanie: "W obecnej sytuacji to broń jest muzyką. Przede mną żyli Beethoven czy Czajkowski, którego bardzo cenią w świecie, a jego I Koncert fortepianowy oparty jest na różnych tematach ukraińskich. Ten koncert jest teraz rujnowany rosyjskimi rakietami. Jeśli taka muzyka nie działa, to co mogę ja?". Czy zatem można nadal tworzyć? - "Twórczość jest jak oddech - wyznał ze smutkiem. - Ale dziś może być tylko nadzieją na przyszłość, że nastaną czasy odnowionej ziemi i ludzi".
CUDEM OCALAŁA
PAP, Polskie Radio
Zmarła Stella Czajkowska, pianistka, profesorka Uniwersytetu w Göteborgu. Miała 99 lat. Urodziła się w 1923 roku w Rypinie. W czasie wojny wraz z rodziną trafiła do getta w Łodzi, następnie do Auschwitz. Cudem przeżyła, dzięki awarii komory gazowej. Potem przeniesiona została do obozu Stutthof. W obozach kolejno zmarli jej rodzice. Po wojnie wyemigrowała do Szwecji. W 1947 roku wróciła na kilka lat do Polski. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Łodzi, a następnie zrobiła aspiranturę (doktorat) w Akademii Muzycznej w Warszawie, w klasie fortepianu prof. Jana Ekiera. W 1958 roku wyjechała ponownie do Szwecji. Koncertowała w całej Skandynawii, propagując utwory polskich kompozytorów, współpracowała ze Szwedzkim Radiem. Od 1974 roku prowadziła klasę w Szkole Muzycznej przy Uniwersytecie w Göteborgu. W 1989 uzyskała tytuł profesora. Wygłaszała wykłady na temat Holokaustu, często połączone z recitalami. W 2013 roku Stella Czajkowska została uhonorowana Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". --MC
25 lat na scenie
Stowarzyszenie Dal Segno Institute
Tomasz Konieczny, jeden z najwybitniejszych bas-barytonów, ambasador polskiej kultury za granicą, solista występujący na najważniejszych scenach świata, świętuje jubileusz 25 lat pracy na scenie operowej. Za całokształt działalności artystycznej został uhonorowany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". W ostatnich kilkunastu latach śpiewał w La Scali, Lyric Opera w Chicago czy Metropolitan Opera w Nowym Jorku. W Wiedniu w 2019 roku otrzymał najważniejsze austriackie wyróżnienie dla artysty operowego - tytuł Österreichischer Kammersänger. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie Tomasz Konieczny wykonał partię tytułową w Cardillacu Hindemitha (2021) oraz partię Janusza w Halce Moniuszki (2020). W styczniu usłyszymy go w Mocy przeznaczenia Verdiego pod batutą Patricka Fournilliera, w reżyserii Mariusza Trelińskiego, koprodukcji TW-ON z Metropolitan Opera. Uroczystość wręczenia medalu odbędzie się w Warszawie 17 grudnia, na zakończenie recitalu artysty. --MAK
Nagrody dla Ukrainy
Opera Magazine
Po raz pierwszy poza Wielką Brytanią i po raz pierwszy od 2019 roku z udziałem publiczności, w Teatro Real w Madrycie ogłoszono International Opera Awards.
Lwowska Narodowa Opera Akademicka i Teatr Baletowy oraz Opera i Balet w Odessie otrzymały nagrodę dla instytucji. To pierwszy raz, gdy wyróżnienie otrzymują jednocześnie dwa teatry. Wybór uzasadniono odwagą i determinacją, z jaką ukraińskie sceny działają w trudnych wojennych warunkach. "Pomimo bombardowań i nieustannych niebezpieczeństw, teatry wystawiają spektakle o światowej randze artystycznej" - piszą organizatorzy. Przedstawiciele obu instytucji zjawili się osobiście na uroczystości. Nagrodę za całokształt osiągnięć odebrała brytyjska mezzosopranistka Janet Baker. "Spoglądam wstecz na te wszystkie lata i moją pamięć wypełnia radość, którą mi ten czas przyniósł. Nauczyłam się wielu użytecznych i wartościowych rzeczy od moich koleżanek i kolegów, tęsknię za każdym z nich. Ten wieczór to dla mnie szczególny prezent" - powiedziała. Specjalna nagroda czytelników "Opera Magazine" - jedyna, o której decyduje publiczność - została przyznana tenorowi Pene Pati. Brytyjska sopranistka Nardus Williams otrzymała nagrodę dla wschodzącej gwiazdy, śpiewaczką roku została sopranistka Sabine Devieilhe, śpiewakiem - baryton Stéphane Degout. Pełna lista nagrodzonych dostępna jest na stronie internetowej operaawards.org. --MC
Paderewski w Madrycie
PAP
Pozostajemy w Madrycie, gdzie wręczono także nagrody w pierwszym konkursie im. Ignacego Jana Paderewskiego, zorganizowanym przez Instytut Polski we współpracy z Polską Fundacją Narodową. Konkurs skierowany jest do młodych muzyków hiszpańskich, grających na instrumentach smyczkowych, dętych i fortepianowych, zarówno solistów, jak i zespołów kameralnych. Pierwsze miejsce w kategorii: soliści od 14 do 19 lat zajął Esteban Jiménez, zaś w kategorii: soliści od 20 do 26 lat - Nicolas Castor. W kategorii: zespoły kameralne zwycięzcą było Trio Kogan. Przyznano wyróżnienie dla najlepszego pianisty akompaniującego - Grahama Jacksona. Jury konkursowemu przewodniczył polski wiolonczelista, od lat mieszkający w Hiszpanii inicjator wydarzenia, profesor Michał Dmochowski. "Naszym celem jest zachęcenie młodych hiszpańskich muzyków do sięgania po utwory polskich kompozytorów - powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Gabriela Słowińska, dyrektorka Instytutu Polskiego w Madrycie. - Jest to również okazja do opowiedzenia historii życia jednego z ojców polskiej niepodległości, Ignacego Jana Paderewskiego. [...] Chcemy, aby ten konkurs był impulsem dla nauczycieli, pedagogów i uczniów do poznania kultury, historii i dokonań wybitnych polskich artystów". --MAK
Bratankowie
gov.pl
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej i Ministerstwo Kultury Republiki Czeskiej podpisały w Brukseli program zakładający zacieśnienie współpracy kulturalnej.
Dokument sygnowali wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński i czeski minister kultury Martin Baxa. "Program wskazuje istotne dla obu stron formy współpracy i określa jej warunki organizacyjne i finansowe. Potwierdza zasadność organizacji wizyt i pobytów studyjnych specjalistów w dziedzinie kultury, określa zasady wymiany artystów i zespołów artystycznych oraz ich udziału w międzynarodowych festiwalach, wskazuje też formy współpracy w dziedzinie teatru, muzyki, sztuk wizualnych, kinematografii, literatury oraz muzealnictwa. Przewiduje również współpracę w obszarze polityki pamięci i dziedzictwa niematerialnego" - czytamy na stronach gov.pl. Z inicjatywą podpisania dokumentu wystąpiła strona czeska. --MAK
Komische Oper warta miliony
"Diapason", rbb24.de
Siatka ochraniająca widzów i słuchaczy przed spadającymi elementami stiuków, zawieszona w złoconej sali Komische Oper, to znak, że czas zacząć remont. Oprócz Opery Państwowej przy Unter den Linden i Deutsche Oper w zachodniej części Berlina, to trzeci najważniejszy teatr operowy w mieście. Generalny remont ponad 120-letniego gmachu i dobudowanie nowej części kosztować będzie prawie 440 milionów euro. Suma, podana ostatnio przez berliński senat, wywołała spore zamieszanie. Cztery lata temu szacowano ją na 227 milionów. Senat poinformował jednak, że po zaakceptowaniu nowego, zwycięskiego projektu przebudowy, koszty realizacji wzrosły o minimum 116 milionów. Ponadto 42 miliony euro zarezerwowano na "nieprzewidziane zdarzenia", a 34 miliony na przeniesienie Komische Oper do innego gmachu na czas remontu macierzystej siedziby. Tak znaczny wzrost krytykuje opozycja. Christian Goiny, ekspert finansowy CDU, zauważa, że środki nie zostały zapisane w planie inwestycyjnym senatu, co jest poważnym błędem. Komische Oper w lecie 2023 ma zagościć w Schillertheater. Dopiero wówczas będzie można rozpocząć przygotowawcze prace remontowe i wstępnie określić ich harmonogram. Do tego czasu senat nie chce udzielać szczegółowych informacji na temat daty powrotu Komische Oper do odnowionej i rozbudowanej siedziby.
--MAK
PASSEGGIATA...
BR24, TASS
Walerij Giergijew stracił wszystkie prestiżowe stanowiska w Europie i USA, które zajmował przed 24 lutego 2022 roku. Zwieńczeniem było wydalenie go z Królewskiej Akademii Muzycznej w Sztokholmie. Mimo to został Człowiekiem Roku. Oczywiście w Rosji. Dyrygent otrzymał nagrodę w uznaniu dla trasy koncertowej, którą odbył po rosyjskich miastach, grając 11 koncertów oraz operę Borys Godunow. "Po tym, jak kariera Giergijewa w Europie Zachodniej została spalona, stał się kimś w rodzaju muzycznego dyrektora generalnego kraju" - pisze BR24. Giergijew dołączył do rosyjskiego Frontu Kulturalnego - organizacji zainicjowanej w Dumie, której celem jest "budowanie ducha optymizmu, wspieranie patriotycznej twórczości". Oraz zwalczanie liberalnych kolegów. --MC --MC, MAK
horowitzv.ch
Z powodu wojny w Ukrainie Światowa Federacja Międzynarodowych Konkursów Muzycznych zdecydowała o przeniesieniu z Kijowa do Genewy Międzynarodowego Konkursu Młodych Pianistów im. Władimira Horowitza. Konkurs Horowitza Kijów-Genewa odbędzie się 13-21 kwietnia 2023 roku. Międzynarodowemu jury przewodniczyć będzie ukraiński dyrygent Kyryło Karabyć. Poprowadzi on Orchestre de la Suisse Romande w finale konkursu w Victoria Hall. --MAK
BR Klassik, "The Strad"
Na tę decyzję w napięciu czekali muzycy i lutnicy. Od 2007 roku fernambuk, z którego wykonuje się smyczki, wpisany jest do II załącznika CITES, konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem. Na eksporterów oraz importerów drewna tego gatunku nałożony jest więc obowiązek posiadania certyfikatu, potwierdzającego, że materiał pochodzi z legalnej plantacji, przestrzegającej zasad zrównoważonej uprawy. Na 19 konwencji CITES (CoP19) w Panamie Brazylia wymogła zmianę jednego z podpunktów. Teraz uzyskanie licencji będzie wymagane dla fernambuku w każdej postaci, w tym dla gotowych smyczków, ale na etapie wysyłki z Brazylii. Po przekroczeniu jej granicy nie będą potrzebne dodatkowe zezwolenia. --MC
"Nottingham Post"
Fagocista grający na odkurzaczu, a harfista na szczoteczce elektrycznej - taki niecodzienny koncert serwują muzycy Royal Philharmonic Orchestra w reklamie sieci elektromarketów Argos. Ośmioro muzyków wykonuje Nad pięknym, modrym Dunajem Johanna Straussa syna, posługując się urządzeniami dostępnymi w ofercie sklepu: czajnikiem, odkurzaczem, szczoteczką, konsolą, golarką czy wkrętarko-wiertarką. Benjamin Pope, dyrygent gościnny RPO, który prowadzi ten nietypowy występ, powiedział: "Nasi muzycy są zawsze gotowi na ciekawe wyzwania, a tym właśnie jest stworzenie muzyki za pomocą urządzeń AGD i gadżetów elektronicznych!". --MC