#23 2022 rok LXVI
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyMichał Mendyk
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Zastępca redaktora naczelnegofestiwale, koncerty
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.pl
Swoboda ruchu, muzyka dawna
Karolina Kolinek-Siechowicz
karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.pl
Swoboda ruchu, muzyka współczesna
Dominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl
Wydawnictwa
Michał Mendyk
michal_mendyk@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Redaktorzy seniorzy
Józef Kański, Olgierd Pisarenko
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.
Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Redakcja czynna od godz. 10.00 do 15.00
Adres
ul. Fredry 8, 00-097 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
Ruch Muzyczny
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Ikonki: www.flaticon.com/freepick
Na okładce białoruski Volny Chor, Warszawa, 7 sierpnia 2022, fot. Volha Shukaila/SOPA Images/LightRocket/Getty Images
OD REDAKCJI
OD KANONÓW DO WOLNOŚCI
Michał Mendyk
Fot. Bartek Warzecha
Wyobraźmy sobie, że muzyk państwowej filharmonii traci pracę i dostaje wilczy bilet tylko dlatego, że pozwoli sobie w serwisie społecznościowym na prosty wpis: "stop przemocy". Albo że dyrektor szkoły muzycznej zmuszony zostaje do emigracji za uczciwe przeprowadzenie wyborów, odbywających się między innymi w kierowanej przez niego placówce. A co powiecie na wyrok 11 lat pozbawienia wolności dla flecistki za zaangażowanie w kampanię opozycyjnego kandydata na prezydenta kraju? Taka totalitarna rzeczywistość nie jest na szczęście udziałem polskiego środowiska muzycznego ani w ogóle naszego społeczeństwa. Ale rozgrywa się tuż za miedzą. Białoruski totalitaryzm, opisany dla # przez Igora Torbickiego, jest tak samo przerażająco prawdziwy jak agresja Rosji na Ukrainę. To świat, w którym żyjemy, w którym tworzona jest i wykonywana nasza muzyka.
Czy w takim świecie znajdzie się nadal miejsce dla muzyki absolutnej, dla dźwięków, które "mówią [...] wyłącznie o sobie samych: dynamice, czasie trwania, wysokości czy artykulacji" (jak pisze Krzysztof Stefański o nowym nagraniu kompletu Symfonii Beethovena pod batutą Yannicka Nézet-Séguina)? A może pod naporem rzeczywistości dedykacja "Eroiki" zyskuje całkiem współczesnych adresatów, a słynny motyw losu rozbrzmiewa ze zdwojoną mocą? Podobnie jak temat Mazurka Dąbrowskiego, którego muzycznej genezie poświęcił swą najnowszą monumentalną pracę Maciej Gołąb.
Żyjemy w czasach, w których znowu odmawia się wspólnotom prawa do samostanowienia, a nawet sugeruje się możliwości ich fizycznej eksterminacji. Nie sposób w tym kontekście pisać, grać, słuchać muzyki bez refleksji nad jej społeczną funkcją. Dlatego wracamy do, rozpoczętej we wrześniu (#19/2022), dyskusji o muzycznym kanonie. Czy rację ma Rafał Ciesielski, pisząc: "Wydaje się, że zasadność jego istnienia wzrasta właśnie wobec zachwiania i podawania w wątpliwość uprzednio raczej zgodnie podzielanych jakości i kryteriów. Wówczas - jako twór ponadczasowy i uniwersalny, niepoddający się modom i koniunkturalizmom - stanowić może czynnik stabilizujący"? A może zgadzają się Państwo raczej z Piotrem Tkaczem-Bielewiczem, który w restrykcyjnym kultywowaniu kanonu widzi zagrożenia dla - tak dziś potrzebnego - "słuchania tego, co inne, nasłuchiwania tonów różnicowych (zamiast wspólnotowych), wsłuchiwania się w odmienność".
Udzielanie prostych odpowiedzi nie jest misją #. W dziale teatralnym polecamy Państwu między innymi kanoniczne, a wręcz archetypiczne inscenizacje świetnie znanych oper: wrocławską Carmen oraz Rusałkę Dvořáka w Tuluzie. Klasycznym nagraniom IX Symfonii Brucknera przysłuchuje się Przemek Psikuta, ale w tym samym dziale wydawnictw mamy dla Państwa Suity wiolonczelowe Bacha, zagrane na skrzypcach przez Giuliana Carmignolę, tradycyjną polifonię gruzińską, zdekonstruowaną studyjnie przez Michała Jacaszka, oraz improwizowaną płytę, dla której jedyną namiastkę partytury stanowił rozkład jazdy na pewnej niewielkiej stacji kolejowej...
W jednej kwestii warto chyba zgodzić się z - krytycznym wobec dyktatu kanonów - Piotrem Tkaczem-Bielewiczem: "[...] darzę sympatią tych, których indywidualne kanony w żadnym stopniu nie pokrywają się z moimi, bo stanowią one dla mnie szansę wejścia w światy, o których nie mam pojęcia". Ja osobiście podpisałbym się jeszcze pod jedną deklaracją naszego autora, który wywołany do tablicy sakramentalnym pytaniem: "dlaczego zajmujesz się muzyką?" - odpowiedział po prostu: "po to, by więcej różnych osób usłyszało więcej różnych dźwięków". Żywię szczerą nadzieję, że niniejszy numer # daje naszym czytelnikom taką właśnie szansę.
Cytat numeru:
Czy członek ZACHODNIEJ kultury może nie znać symfonii Beethovena, a członek kultury polskiej MAZURKÓW Chopina?
--Rafał Ciesielski
AKTUALNOŚCI
Chopin i kwitnące wiśnie
Na KWITNĄCE drzewa wiśni przyjdzie nam poczekać do wiosny, za to CHOPINA W JAPONII można było posłuchać, i to w sporej dawce, już pod koniec października. W Tokio zakończył się konkurs pianistyczny dla dzieci i młodzieży pod tytułem "Muzyka z kraju Chopina"
pwm.com.pl
Fot. Maciej Komorowski/PWM
Wydarzenie skierowane było do pianistów, którzy nie ukończyli 18 lat. Przesłuchania odbyły się we wrześniu w czterech japońskich miastach, w salonach Kawai, partnera przedsięwzięcia. W każdym z nich w jury zasiadali członkowie PTNA, organizacji zrzeszającej 14 tys. nauczycieli gry na fortepianie i wykładowców akademickich. W tokijskiej Hakuju Hall - sali koncertowej znanej ze znakomitej akustyki - prezentowało swoje programy 114 muzyków zakwalifikowanych do finału. Występy rozłożone były na dwa dni: 22 i 23 października. Młodych pianistów oceniało jury w składzie: Wojciech Świtała, Marie Kiyone, Rieko Nezu, Rika Miyatani oraz Sekimoto Shohei.
Nagrody rozdano 24 października, podczas uroczystej gali w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Tokio. Pianistów wyróżniono w sześciu kategoriach wiekowych: do 6, 8, 10, 12, 15 i 18 roku życia. Na gali w Ambasadzie wystąpił prof. Wojciech Świtała, ale przede wszystkim zaprezentowali się najzdolniejsi japońscy artyści - laureaci pierwszych miejsc we wszystkich grupach. Pianiści budowali programy swoich występów z utworów wybranych przez prof. Ewę Pobłocką z katalogu Polskiego Wydawnictwa Muzycznego. Dopełnieniem przedsięwzięcia były lekcje mistrzowskie przeprowadzone przez ambasadorkę projektu, Marie Kiyone, oraz prof. Wojciecha Świtałę, który powiedział: "Miałem wielką przyjemność przewodniczyć jury. Jak zwykle w Japonii poziom był bardzo wysoki, a frekwencja olbrzymia. Gorąco dziękuję za profesjonalizm organizacyjny i artystyczny. Liczę na kontynuację tego projektu, gdyż jestem pewien, że kultura polska bardzo zyska, otwierając się na świat, a zwłaszcza na niezwykle nam sprzyjające środowisko japońskie". "To była wielka radość, że mogliśmy słuchać świetnych interpretacji muzyki polskiej przez tych najmłodszych - dzieci i młodzież. Co ważne, uczestnicy turnieju nie tylko wykonywali utwory Fryderyka Chopina, ale także Witolda Lutosławskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Feliksa Rybickiego, Henryka Pachulskiego czy Janiny Garści. Apetyt na muzykę polską został więc rozbudzony" - podsumowuje dyrektor-redaktor naczelny Polskiego Wydawnictwa Muzycznego dr Daniel Cichy. Jak zapowiadają organizatorzy, pierwsza odsłona konkursu "Muzyka z kraju Chopina" nie będzie ostatnią. "Zdecydowano o realizacji kolejnego konkursu w przyszłym roku. Nie ulegnie zmianie jego idea, kładąca nacisk na utwory polskich kompozytorów, natomiast możliwe są pewne zmiany w formacie przedsięwzięcia" - mówi Seiko Fukuda, szef PTNA i ON Kikaku, współorganizator przedsięwzięcia. --MC, MAK
200 tysięcy godzin muzyki
konkurs.wieniawski.pl
Emocje opadły, przyszedł czas podsumowań: 21 października zakończył się XVI Międzynarodowy Konkurs im. Henryka Wieniawskiego. "W trakcie 17 sesji przesłuchań, obejmujących łącznie 64 godziny muzyki, uczestnicy zaprezentowali 230 wykonań kompozycji Wieniawskiego, Bacha, Beethovena, Brahmsa, Paganiniego, Szymanowskiego, Bartóka, Mozarta, Chaussona, Schuberta, Czajkowskiego, Ravela, Griega, Hubaya, Saint-Saënsa, Paderewskiego i Dvořáka" - podało Towarzystwo im. Henryka Wieniawskiego. Jak wyliczają organizatorzy, Konkurs zgromadził w poznańskiej Auli Uniwersyteckiej 12 tys. osób, a podczas gali i koncertu laureatów widownia zapełniła się do ostatniego miejsca. Dzięki transmisji internauci obejrzeli 200 tys. godzin koncertów i przesłuchań. W czasie Konkursu instagramowe konto Wieniawski Society zyskało zasięg 40 tys. użytkowników. Przybywało ich tak szybko, że Instagram na jeden dzień zablokował dostęp, w obawie przed nielegalnymi działaniami. Wydarzenia można było śledzić także na kanale YouTube Wieniawski Society, który zanotował milionowe wyświetlenia. To wynik o ponad 1000% lepszy niż ten, który osiągnęły poprzednie transmisje. Popularnością cieszyła się też strona Wieniawski Society na Facebooku - 60 tys. odwiedzin. Posty dotarły do blisko miliona odbiorców. Streaming udostępniono także chińskim platformom amadeus.tv i MusicToday WeChat, gdzie obejrzało go 403 tys. osób. Na Music Today's Bilibili and ConGioia Weibo osiągnął z kolei zasięg 1 330 tys. użytkowników. "Transmisja w Chinach odniosła ogromny sukces i wywołała szereg pozytywnych reakcji" - podsumowuje przedstawiciel platform, Zhuye Lu. Z kolei na facebookowym profilu amerykańskiego portalu The Violin Channel oglądało koncerty około 100 tys. osób. Zmagania konkursowe transmitowano na antenach TVP Kultura, TVP Kultura 2, TVP3 Poznań i Programu Drugiego Polskiego Radia. Codziennie ukazywała się "Gazeta Konkursu Wieniawskiego", tworzona przez zespół #, której współwydawcą było Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Konkurs relacjonowało ponad 100 dziennikarzy i fotoreporterów krajowych oraz zagranicznych.
"Jesteśmy przekonani, że poniesiecie w świat piękno muzyki Wieniawskiego i rozsławicie polską kulturę i nasze miasto. W 1854 roku Wieniawski podarował stolicy Wielkopolski Souvenir de Posen - myślę, że każdy z was zapisał w tych dniach swoje pozdrowienie z Poznania" - te słowa skierowała do laureatów prezeska Zarządu Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu Alina Kurczewska. Zdobywczynią pierwszej nagrody została Hina Maeda, 20-latka z Japonii. Drugie miejsce zajęła 29-letnia Kazaszka, Mieruert Karmienowa, a trzecie - 21-letni Qingzhu Weng, reprezentujący Chiny. Jury pod przewodnictwem Augustina Dumaya przyznało trzy wyróżnienia, które otrzymali: Hana Chang, Jane Hyeonjin Cho i Dayoon You. --MC, MAK
Callasmania
operawire.com, rp.pl, mariacallasmonacogala.org
Maszyna promocji ruszyła. W grudniu 2023 roku przypada setna rocznica urodzin MARII CALLAS. Już wiadomo, że prima donna assoluta będzie miała swoje muzeum w Atenach, powstanie o niej film, a na Broadway zawita spektakl
Pierwsza była Angelina Jolie. Pod koniec października pojawiła się informacja, że amerykańska gwiazda zagra Callas w filmie biograficznym Maria. Ma on ukazywać "burzliwą, piękną i tragiczną historią życia największej śpiewaczki operowej na świecie, opowiedzianą z perspektywy jej ostatnich dni w Paryżu w latach siedemdziesiątych". Reżyseruje Pablo Larraín, który ma w dorobku takie biograficzne obrazy, jak Jackie, Ema czy Spencer. W 2016 roku stworzył film Neruda - o poecie, laureacie Nagrody Nobla, który zmarł w Paryżu, jak wiele wskazywało, otruty przez członków wojskowej junty Pinocheta. "Możliwość połączenia moich dwóch najgłębszych i najbardziej osobistych pasji, kina i opery, była realizacją długo wyczekiwanego marzenia" - powiedział Larraín. "Bardzo poważnie traktuję odpowiedzialność za pokazanie życia i spuścizny Marii. Zrobię wszystko, by sprostać wyzwaniu. Pablo Larraín to reżyser, którego podziwiam od dawna" - dodała z kolei Angelina Jolie.
Swojej koleżance po fachu pozazdrościła Monica Bellucci. Aktorka zaprezentuje 27 stycznia na Broadwayu monodram Maria Callas: listy i wspomnienia. Autorem scenariusza i reżyserem jest Tom Volf. Podstawą stały się osobiste zapiski i niepublikowane dotąd listy Marii Callas, przez pryzmat których Bellucci opowiada o życiu śpiewaczki. Towarzyszy jej Wordless Music Orchestra. Aktorka z wielkim powodzeniem prezentuje monodram w Europie od 2019 roku. Wystąpiła już w Paryżu, Londynie, Rzymie, Mediolanie i Atenach. Teraz przyszedł czas, by podbić Nowy Jork "Spektakl jest wynikiem siedmiu lat pracy poświęconej Callas. Te listy to intymny głos kobiety, która już za życia stała się legendą. Maria przemawia bezpośrednio do publiczności i zwierza się jej, odsłaniając siebie, jak nigdy dotąd. Po raz pierwszy to ona przedstawia swoją historię, a nie inni w jej imieniu" - stwierdził Volf.
Jeszcze nie ostygły emocje związane z filmem i sztuką teatralną, a już z Aten przyszła kolejna elektryzująca wiadomość. W stolicy Grecji otwarte zostanie muzeum Marii Callas - w budynku należącym do władz miasta, w centrum, przy ulicy Mitropoleos. Wystawa obejmie przedmioty osobiste, nagrania i dokumenty. Do zajmującego się organizacją muzeum Stowarzyszenia Przyjaciół Muzyki trafiło niedawno ponad 50 różnych obiektów, w tym szkolny dziennik Callas z prywatnymi zapiskami, kostiumy i liczne fotografie. "Kolekcja była gromadzona przez ponad 45 lat z wielkim wysiłkiem, troską i miłością. Dzisiaj przekazujemy ją Atenom, aby miasto wykorzystało ją w najlepszy możliwy sposób" - mówi prezes Stowarzyszenia Konstantinos Pilarinos. Zbiory uzupełnią także obiekty udostępnione przez mediolańską La Scalę, Arena di Verona, Teatro La Fenice w Wenecji czy Metropolitan Opera. Przypomnijmy: Maria Callas urodziła się w Nowym Jorku jako Maria Anna Cecilia Sofia Kalogeropoulos. W Atenach mieszkała w latach 1937-1945. Kształciła się w tamtejszym Konserwatorium Narodowym i debiutowała w Operze Ateńskiej w 1941 roku w partii Beatrycze, w operetce Boccaccio Franza von Suppégo. Na tej samej scenie, mając 17 lat, wykonała po raz pierwszy partię Toski. Potem wróciła do USA, skąd w końcu przeniosła się do Włoch. Nigdy nie zerwała kontaktów z ojczystą Grecją.
Ponadto w ramach obchodów 100 rocznicy urodzin Callas Gran Teatre del Liceu w Barcelonie zaprezentuje w marcu 2023 roku spektakl w reżyserii i z udziałem Mariny Abramović Siedem śmierci Marii Callas, którego premiera odbyła się w kwietniu 2020 w Bayerische Staatsoper. Natomiast w maju przyszłego roku w Operze w Monte Carlo zaplanowano uroczystą galę pod patronatem księcia Monako Alberta II. "Koncepcja wydarzenia oparta jest na legendarnej Gali Marii Callas, która odbyła się w 1960 w Monte Carlo. Diva wszech czasów śpiewała wówczas dla zachwyconych gości, a także dla ukochanych przyjaciół, księcia Rainiera i księżnej Grace" - czytamy na stronach mariacallasmonacogala.org. Nie wiadomo, kto wystąpi na uroczystości, za to organizatorzy zapewniają, że w cenie biletu przewidziano "wykwintny obiad i koktajl". --MAK
Elektronika jego miłość
gov.pl
"Od dziesięcioleci jawi się Pan jako artysta wszechstronny, obdarzony wieloma talentami i poszukujący inspiracji w różnych obszarach. [...] Pańską twórczość wyróżnia swoboda w posługiwaniu się multimediami, a także obecność w przestrzeni za sprawą stosowanych efektów wizualnych, dzięki którym percepcja dzieła nabiera wielowymiarowej głębi" - napisał wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński w liście gratulacyjnym do Ryszarda Klisowskiego. Wybitny kompozytor, obchodził jubileusz 85 urodzin.
Klisowski należy do pierwszych twórców muzyki elektroakustycznej wykorzystujących w swoich utworach, obok tradycyjnych instrumentów, środki multimedialne i elektroniczne, w tym live electronics. Jest również autorem poezji sonorystycznej, wydanej w kilku tomikach. Część jego wierszy wykorzystywana była jako warstwa utworów wokalno-instrumentalnych oraz obrazów filmowych. W latach 1973-1992 współpracował z wydawnictwami Universal Edition i Ariadne Verlag w Wiedniu. Podczas pobytu w Austrii występował jako skrzypek solista, kameralista i muzyk orkiestrowy (koncertmistrz). Po powrocie do kraju w 1978 roku został zatrudniony w Akademii Muzycznej we Wrocławiu - najpierw jako wykładowca, potem starszy wykładowca, a po przewodzie II stopnia w AMFC w Warszawie jako docent i profesor (od 1990). Wykładał także w Hochschule für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu oraz Hogeschool Enschede w Holandii. --MAK
PASSEGGIATA...
szymanowski-competition.com
Poznaliśmy zwycięzców - w kategorii kompozycja - II Międzynarodowego Konkursu Muzycznego im. Karola Szymanowskiego. Jury oceniało 66 nadesłanych prac. "Wybór najlepszych kompozycji był sporym wyzwaniem, niemniej obrady okazały się niezwykle inspirujące. Serdecznie gratulujemy laureatom, a wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział. Nagrodzone kompozycje zostaną włączone do repertuaru sekcji wykonawczej Konkursu" - czytamy. Nabór do pozostałych kategorii ruszył 1 listopada. Pełna lista zwycięzców na stronie organizatora. --MC, MAK
Radio France
W związku z regulacjami dotyczącymi bagażu francuski państwowy przewoźnik SNCF praktycznie uniemożliwia w swoich pociągach transport kontrabasów oraz harf. Muzycy protestują od roku, ale koleje pozostają niewzruszone. SNCF przyjmuje, że maksymalny rozmiar przewożonego bagażu wynosi 130x90 cm, podczas gdy typowy kontrabas mierzy 180-190 cm. Opublikowany w zeszłym roku list otwarty w sprawie zmiany przepisów, który podpisało 45 tys. osób, nie odniósł skutku. "Obawiamy się, że nie dotrzemy na koncerty, że stracimy nasze zlecenia. Podróżowanie ze starymi, delikatnymi i drogimi instrumentami jest samo w sobie stresujące, a w związku z tymi ograniczeniami, przy kupnie biletu czujemy dodatkowy niepokój" - mówi kontrabasista jazzowy Sébastien Boisseau. --MC, MAK
david-taylor.org, RAJAR
Badania słuchalności wskazują, że stacje komercyjne w Wielkiej Brytanii tryumfują, a cała grupa BBC odnotowuje spadki, szczególnie BBC 3, grająca muzykę klasyczną. Państwowy nadawca zaliczył spadek o 16% - z 2 milionów do 1,71 miliona słuchaczy - i to w okresie, w którym zazwyczaj cieszy się większą popularnością z uwagi na festiwal BBC Proms. Problem dotyczy nie tylko tej grupy - niezależna stacja Classic FM w drugim kwartale 2022 roku straciła 191 tys. słuchaczy, a w trzecim kwartale kolejne 323 tys. (spadek o 6,5%). Obecny wynik - 4,66 miliona - jest najniższy w całej historii tego radia. Na Wyspach nadaje jeszcze jedna stacja poświęcona klasyce - Scala. Ma dużo mniejszą liczbę słuchaczy niż BBC i Classic FM, ale również duże spadki - w całym 2022 roku aż o 33%. Obecnie gromadzi 265 tys. odbiorców. --MC
kultura.onet.pl
Dżek, pies pokiereszowany podczas ataku na Kupiańsk, został nowym członkiem rodziny światowej sławy tenora Andrei Bocellego. Zwierzę jest już we Włoszech. O tym, że pies został tam zawieziony i znalazł się u Bocellego, poinformował na Facebooku przedstawiciel władz miejskich Kijowa Ołeś Malarewicz. "Cuda zdarzają się nawet w mrocznych czasach" - napisał. --MAK
BEZ POŻEGNANIA
Znał miasto jak własną kieszeń, może dlatego TAK DŁUGO kierował działem miejskim w "Expressie Poznańskim". Drugą - kto wie, czy nie ważniejszą - jego pasją była muzyka. 2 listopada zmarł ROMUALD POŁCZYŃSKI
Stefan Drajewski
W gmachu prasy poznańskiej przy Grunwaldzkiej 19 mijaliśmy się na schodach: on, redaktor naczelny "Expressu", ja, początkujący dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego". Bliższą znajomość zawarliśmy, gdy przeszedł na emeryturę. Podstawą była muzyka. Urodzony poznaniak, rocznik 1933. Miał być prawnikiem. Ukończył nawet studia, ale nigdy tego zawodu nie wykonywał. W 1951 roku trafił jako student na praktykę do "Gazety Poznańskiej". Został w niej do 1953 roku i nikomu nie przeszkadzało, że - jak pisał po latach: "[...] usługiwałem przy ołtarzu, nawet już z legitymacją aplikanta dziennikarskiego "Gazety Poznańskiej" (organu "kierowniczej siły"!)". Następny przystanek - "Express Poznański" - trwał długo. Zaczynał od działu miejskiego, którym kierował w latach 1961-1989. Przez kolejne dwa lata pełnił funkcję sekretarza redakcji. W marcu 1990 zespół wybrał go na stanowisko redaktora naczelnego. Wytrwał do grudnia 1991. Jego wizja popołudniówki rozminęła się z planami nowego wydawcy. Trzy lata później przeszedł na emeryturę.
Gdy redakcja "Expressu Poznańskiego" przygotowywała się do obchodów 15-lecia, Romuald Połczyński i Robert Satanowski, dyrektor Filharmonii Poznańskiej powołali do życia "Koncerty Poznańskie". Pierwszy odbył się 5 stycznia 1962 roku. Współorganizatorem były związki zawodowe. "Express Poznański" nie istnieje, związki zawodowe nie przypominają tamtych, a koncerty wciąż się odbywają. Wytworzyła się międzypokoleniowa tradycja uczestniczenia w nich. Romuald Połczyński wielokrotnie opowiadał, że sprzyjały zawieraniu znajomości, rodziły się też uczucia między melomanami, które czasami kończyły się ślubami...
Obserwował i relacjonował wszystkie powojenne Konkursy Wieniawskiego. Jako członek Towarzystwa Muzycznego Henryka Wieniawskiego zasiadał we władzach statutowych, a przede wszystkim współtworzył jego historię. W 1986 roku wspólnie z Edmundem Grabkowski przygotowali i wydali książkę 50 lat Międzynarodowych Konkursów im. Henryka Wieniawskiego 1935-1985. Pięć lat później opublikowali popularną biografię patrona, Henryk Wieniawski. Kiedy zabrakło Edmunda Grabkowskiego, obowiązki kronikarza przejął Połczyński.
Dla Pana Romualda najważniejszy był dom rodzinny, który współtworzyli z profesor Edytą Połczyńską. Dom, do którego wracały córka i wnuczka mieszkające w Niemczech. Ostatni raz spotkaliśmy się w przerwie koncertu inaugurującego XVI Konkursu Wieniawskiego. Gdy 2 listopada wieczorem zadzwonił telefon, nie przypuszczałem, że usłyszę: "Romuald Połczyński nie żyje". I wtedy uzmysłowiłem sobie, że nie widziałem go w Auli Uniwersyteckiej podczas przesłuchań konkursowych. Mówiąc: "do widzenia" 7 października, nie wiedziałem, że to ostatni raz.
rozszerzona wersja tekstu na ruchmuzyczny.pl
Helena Łazarska (1934-2022)
amuz.krakow.pl, maestro.net.pl
"Wybitna śpiewaczka sopranistka, twórczyni Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu, dyrektor artystyczna i przewodnicząca jury w latach 1985-2014, wieloletnia wykładowczyni Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, kierownik Katedry Wokalistyki w latach 1981-1988, znakomita Pedagog i szlachetna Postać" - czytamy w nekrologu na stronie krakowskiej Akademii. Helena Łazarska zmarła w wieku 88 lat.
Edukację wokalną rozpoczęła w Krakowie u prof. Erazmy Janowicz-Kopaczyńskiej. W 1960 roku ukończyła z wyróżnieniem Wyższą Szkołę Muzyczną (obecnie Akademia Muzyczna im. Krzysztofa Pendereckiego). Doskonaliła swe umiejętności w Paryżu, Weimarze i Mediolanie. W latach 1964-1972 była solistką Opery Śląskiej w Bytomiu. Jak przypomina teatr, "debiutowała pod bacznym okiem dyrektora Napoleona Siessa w spektaklu Cyrano de Bergerac Romualda Twardowskiego. Następnie odnosiła sukcesy w operach Mozarta, jako Pamina, Zuzanna, Hrabina czy Ilia, a także w partiach Micaëli w Carmen Bizeta, Li? w Turandot Pucciniego, Tatiany w Eugeniuszu Onieginie Czajkowskiego, Małgorzaty w Fauście Gounoda, Neddy w Pajacach Leoncavalla, Desdemony w Otellu Verdiego. Z recitalami pieśniowymi występowała w całej Europie, byłym ZSRR i Ameryce Południowej. Brała udział w festiwalach w Pradze, Barcelonie, Paryżu, Avignonie, Holland-Festival i Warszawskiej Jesieni. Jej repertuar obejmował utwory od baroku po współczesność. Dokonała wielu nagrań i prawykonań, w Polsce, Belgii, Hiszpanii i Holandii. Działalność pedagogiczną rozpoczęła na początku lat siedemdziesiątych, ucząc w wyższych szkołach muzycznych w Katowicach, Gdańsku i Krakowie, w którym przez wiele lat kierowała Katedrą Wokalistyki. W 1987 roku została zaangażowana do Mozarteum w Salzburgu, gdzie otrzymała tytuł profesora zwyczajnego. Od 1991 roku prowadziła klasę śpiewu solowego w Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu".
--MC, MAK