#22 2025 rok LXIX
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktorka prowadzącaKarolina Dąbek
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Zastępca redaktora naczelnego
Festiwale
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.plAktualności, Swoboda RuchuPiotr Mikapiotr_mika@pwm.com.pl
Koncerty, Archiwum R
Karolina Dąbekkarolina_dabek@pwm.com.pl
Wydawnictwa
Michał Mendyk
michal_mendyk@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Specjalistki do spraw archiwizacji i redakcji zasobów cyfrowych
Katarzyna Julia DaszkiewiczDominika Kulik-Sendur
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny ruchmuzyczny RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: prenumerata@pwm.com.pl
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Na okładce Eric Lu, fot. Wojciech Grzędziński/NIFC
Miłość i doświadczenie
z Martą Kluczyńską rozmawia
Jacek Marczyński
Fot. Marcin Klaban
Jacek Marczyński: Operą zajmuje się pani od początku swojej drogi. To świadomy wybór?
Marta Kluczyńska: W pełni świadomy. Oprócz dyrygentury poznawałam również fortepian i już w szkole średniej pracowałam ze śpiewakami. Wtedy właśnie zaczęła się moja miłość do opery. Od razu po studiach zostałam asystentką dyrygenta w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej.
Studia do tego kierunku nie przygotowują?
Za moich czasów ograniczały się do pracy nad repertuarem filharmonicznym, teraz to się nieco zmieniło, ale nadal nastawione są przede wszystkim na dyrygenturę symfoniczną.
A kiedy zorientowała się pani, że czuje operę?
Cały czas się uczę. Może wciąż nie czuję jej dostatecznie? Chciałam się nią zajmować, ale to inna specjalność niż symfonika. Operę rozumie ten, kto zna repertuar, ma doświadczenie w pracy ze śpiewakami, a przede wszystkim możliwość dyrygowania wiele razy jakimś dziełem. Dopiero to pozwala prawdziwie głęboko poznać partyturę i nabrać pozytywnej rutyny, pełnej swobody technicznej i percepcyjnej podczas spektaklu.
U nas częściej asystent zaczyna ćwiczyć z orkiestrą, zanim pojawi się dyrygent, który ma prowadzić premierę.
Dyrygenci z dużą praktyką zawsze najpierw spotykają się z asystentami i ustalają szczegóły interpretacji. Wtedy jest szansa na realizację wspólnej wizji. Miałam szczęście pracować z takimi autorytetami, jak na przykład Gabriel Chmura. Wspominam go dlatego, że na ostatnim roku studiów pojechałam do niego na warsztaty, na koniec których powiedział: "Ty będziesz dyrygować". Może mówił tak każdemu, ale dla mnie była to ogromna inspiracja.
W pewnym momencie w pani życiu zawodowym pojawił się też balet.
Było to możliwe, ponieważ pracowałam już w operze. Program studiów dyrygenckich nie obejmuje nauki prowadzenia spektakli baletowych. Wyzwanie stanowi sprostanie potrzebom choreografa i tancerzy przy zachowaniu najwyższego poziomu narracji muzycznej. Repertuar baletowy jest często bardzo wymagający wykonawczo, pomyślmy choćby o utworach Czajkowskiego, Prokofiewa czy Strawińskiego, a współcześni choreografowie wykorzystują właściwie każdą muzykę, nawet wielkie symfonie.
Może pani dojrzałość artystyczna objawiła się, kiedy zaczęła pani sięgać po zapomniane opery polskie?
Tak, ale duży kredyt zaufania otrzymałam od dyrektora Waldemara Dąbrowskiego, on dał zielone światło w TW-ON dla tego projektu. To rzeczywiście niełatwa praca, bo obracamy się wśród wielu niewiadomych. Chodzi o niewykonywane dzieła, o których wartości wyrażane są często krzywdzące opinie, a my chcemy je po dekadach zweryfikować. Nie ma tu tradycji wykonawczych, co pod pewnymi względami utrudnia pracę, ale mamy przywilej ukształtowania i ułożenia na nowo tych muzycznych wszechświatów. Nawet jeśli będzie to jednorazowe wykonanie, przyczyniamy się do wydania materiałów nutowych oraz do nagrania, po które ktoś inny będzie mógł z łatwością sięgnąć.
Lubi pani taką pracę badacza? Najczęściej korzysta pani z manuskryptów, te zaś nie są wolne od błędów.
To prawda. Współpracuję głównie z Piotrem Zabielskim, który ma olbrzymie doświadczenie w edycji rękopisów, więc powstają świetnie opracowane materiały, co ma też wpływ na to, jak podchodzą do nich wykonawcy. Dla mnie jednak największą przyjemnością nie jest samo analizowanie tego, co zostało zapisane na papierze, ale moment, gdy z partytury wyłaniają się dźwięki.
A jaką rolę odgrywa w tym baryton Szymon Mechliński?
Jest pozytywnie zakręcony w temacie muzyki polskiej, więc to moja cenna inspiracja. Podsuwa różne pomysły, czego dowodem było choćby niedawne wykonanie Wyroku Zygmunta Noskowskiego w Teatrze Wielkim w Poznaniu. To jedno z naszych najlepszych odkryć.
A myślałem, że największą frajdę sprawił pani Pinokio z muzyką Wajnberga dla Polskiego Baletu Narodowego.
To innego rodzaju praca. Balet Złoty kluczyk funkcjonuje w postaci orkiestrowej suity, ale materiały nutowe w całości istnieją. Z choreografką i reżyserką Anną Hop starałyśmy się przede wszystkim przywrócić temu dziełu kształt bardziej zgodny z oryginalną bajką Collodiego, co wymagało też innej kolejności numerów muzycznych. Przypominało to trochę układanie puzzli, ale Pinokio sprawdził się na scenie.
Od baletu przejdźmy do widowisk operowych w plenerze, które od kilku lat przygotowuje pani latem w Nieborowie.
Bardzo je lubię. A wszelkie trudy, które nas dopadają - niepewność pogody czy wyzwania techniczne, problem osiągnięcia precyzji wykonawczej w warunkach plenerowych - rekompensuje to, że po każdym spektaklu mam poczucie sensu tego, co robimy. Oglądają nas tysiące osób, chcą wiedzieć, co pokażemy za rok, jesteśmy bardzo wyczekiwani.
I jak z tak rozmaitymi pomysłami pomieści się pani w kameralnej Polskiej Operze Królewskiej? Czym skusiła panią oferta kierowania jej sprawami artystycznymi?
Skusiła mnie dyrektor Magdalena Kaczorowska, bo złożyła taką propozycję. Pomyślałam, że Polska Opera Królewska jest jakby drugą stroną medalu dla TW-ON, z którym byłam związana. Obie sceny dopełniają się w podejściu do rodzimej i światowej twórczości operowej.
Nie zajmowała się pani jednak dotąd muzyką dawną.
I nie będę nią dyrygowała, ale na pewno chcę wspomagać i promować osiągnięcia POK w tej dziedzinie. Osobiście planuję natomiast współpracę z zespołem symfonicznym, z którym w czerwcu przygotuję premierę Wesela Figara. Nie zapominajmy, że instytucja ta ma dwie orkiestry. Wiem też, że jest młoda, konsekwentnie pnie się ku górze, a jej oblicze artystyczne jeszcze się ostatecznie nie ukształtowało, pomimo bardzo precyzyjnego profilu programowego. Dołączam do POK, by dążyć z nią na coraz wyższy poziom. Skusił mnie też nietypowy w Polsce układ - jej orkiestra symfoniczna, niczym w teatrach niemieckich, nie zajmuje się wyłącznie operą, ale ma własny sezon koncertowy. Do prowadzenia zaprasza czołowych polskich dyrygentów, a programy są dogłębnie przemyślane.
Ma pani już konkretne plany?
Na to za wcześnie, ale na pewno chciałabym nadal wydobywać zapomniane, wartościowe opery polskie, choćby Kurpińskiego. Rękopis jego Pałacu Lucypera znajduje się w bibliotece w Dreźnie, bo oprócz Warszawy i Poznania, także tam dzieło było grane, zachwycał się nim Weber. Polska Opera Królewska jest wyjątkowa. Trudno wskazać inny teatr, nie tylko w Polsce, który ma własny ansambl barokowy dający dwie premiery rocznie, orkiestrę instrumentów współczesnych, wystawia opery i prowadzi ożywioną działalność koncertową.
Zrezygnuje pani z kontaktów z TW-ON?
Będę dyrygować gościnnie. W grudniu poprowadzę cykl przedstawień Pinokia, a potem przygotowuję premierę baletu Androidy w choreografii Roberta Bondary i z muzyką Przemysława Zycha.
Marta Kluczyńska, # 1985, absolwentka UMFC w klasie dyrygentury i fortepianu, od 2008 roku związana z TW-ON, współpracowała też z wieloma teatrami i orkiestrami symfonicznymi. Pomysłodawczyni cyklu koncertowych prezentacji zapomnianych oper polskich wieków XIX i XX, między innymi Jareckiego, Różyckiego czy Noskowskiego. Od października zastępczyni dyrektora Polskiej Opery Królewskiej.
Ile Chopina w nutach
dziennik.pl, NIFC, polskieradio.pl
Słuchacze poruszeni, orkiestra zdezorientowana, pianiści zaskoczeni, a Narodowy Instytut Fryderyka Chopina się tłumaczy. Na tegorocznym Konkursie Chopinowskim orkiestra Filharmonii Narodowej wykonywała oba koncerty fortepianowe w nowej redakcji.
NIFC zaznacza, że przygotowanie partytur zajęło ponad rok. Pierwsza wersja trafiła do muzyków FN w lutym 2025, a koncerty w innej niż zazwyczaj edycji, po konsultacjach i poprawkach, usłyszeliśmy na XIX Konkursie. Odmienione brzmienie znanych utworów nie wszystkim jednak przypadło do gustu. W odpowiedzi na krytykę, już w trakcie finałowych zmagań, Instytut opublikował oświadczenie: "Partytury są zredagowane wnikliwie dzięki studiom nad historycznymi źródłami i z zamysłem jak najbardziej precyzyjnego oddania intencji twórczych kompozytora. [...] Wspomniane zmiany wobec tych źródeł, dokonywane w powszechnie stosowanych wydaniach, dotyczyły głównie instrumentacji. Dlatego podczas słuchania wykonań opartych na partyturach aktualnie zredagowanych przez NIFC powstaje niekiedy wrażenie innego kolorytu brzmienia niż to, do którego przywykło wielu słuchaczy". Sprawę obszernie skomentowano między innymi na antenie radiowej Dwójki. "Trzeba byłoby ustalić, z jakich źródeł korzystano, jak je porównywano i co z tego wynikło. Do tego potrzebni są muzykolodzy [...], którzy znają praktykę wykonawczą i wydawniczą XIX wieku" - stwierdził Andrzej Sułek. "Mamy [...] do czynienia z podwójnym eksperymentem na żywym organizmie; eksperymentem, którego ofiarami padają, niestety, pianiści. Bo nie dość, że są zderzeni z sytuacją nieporównywalną z żadnymi konkursami, to do tego są zaskakiwani nową wersją koncertów Chopina, która być może wytrąca ich także z pewnego skupienia" - tłumaczyła Róża Światczyńska.
"Muszę szczerze powiedzieć, że dla muzyków, którzy przez ostatnich 50 lat grali z innych nut, przestawienie się na zupełnie inny materiał, w ciągu dosłownie kilku prób, jest bardzo trudne. [...] Po tym, jak ta nowa edycja jest gotowa, to dobrze byłoby kilkakrotnie ograć ją z różnymi orkiestrami i jeszcze dziesięć razy sprawdzić każdą nutę, żeby nie było tak, że podchodzą do mnie muzycy [...] i mówią, że całe życie grali tutaj fis, a tu jest f i to f nie brzmi. No co ja mogę powiedzieć na to?" - mówił w wywiadzie dla Polskiego Radia dyrygent Andrzej Boreyko, który prowadził orkiestrę FN podczas finałów Konkursu Chopinowskiego. --MAK
Antysemici u bram
wyborcza.pl
W ostatniej chwili odwołano imprezę "Wrzesiński Ambasador Kultury Muzycznej". Powód? Pojawiły się zapowiedzi zakłócenia jej przez antysemickie organizacje. Fundacja Dzieci Wrzesińskich chciała podczas planowanego na 25 i 26 września wydarzenia przywrócić pamięć o Louisie Lewandowskim, wybitnym kompozytorze żydowskiego pochodzenia, który urodził się w wielkopolskim mieście w 1821 roku. Dyrektorem artystycznym koncertu wokalno-instrumentalnego i opiekunem merytorycznym imprezy został Jakub Stefek z Akademii Sztuki w Szczecinie, organista berlińskiej synagogi Pestalozzistrasse. "Punktem kulminacyjnym imprezy miał być niedzielny koncert we wrzesińskiej farze z udziałem chóru berlińskiej synagogi i jej kantora Isidoro Abramowicza. Ja też miałem grać na organach utwory Lewandowskiego [...], na sobotę planowany był mój wykład o Lewandowskim i koncert przygotowany przez nauczycieli ze szkoły muzycznej we Wrześni, w którym miały brać udział dzieci z tej szkoły i z tamtejszego ośrodka kultury. W ich repertuarze pojawiła się piosenka chanukowa po niemiecku, bo tak zapisał ją Louis Lewandowski" - czytamy w tekście Marii Bielickiej. Po tych zapowiedziach rozpętała się nagonka przeciwko organizatorom: "Padliśmy ofiarą histerycznej, antysemickiej kampanii, rozpętanej najpierw na skrajnie prawicowym kanale na YouTube, a potem podchwyconej przez Grzegorza Brauna" - napisał Stefek. Fundacja Dzieci Wrzesińskich postanowiła odwołać koncert i wykład: "Decyzję tę podjęliśmy, mając na względzie dobro i bezpieczeństwo osób występujących i wybierających się na to wydarzenie. Fala hejtu i gróźb oraz zapowiedź zakłócenia wydarzeń ze strony organizacji antysemickich pod adresem wszystkich współorganizatorów projektu [...] jaka do nas dotarła, jest rzeczą niezrozumiałą i niemieszczącą się w kulturze chrześcijańskiej". --MAK
Polacy z nagrodami Gramophone
gramophone.co.uk, PWM
W tym roku w kategorii Early Music zwyciężył album Kodeks Krasińskich. XV-wieczna muzyka z Krakowa (Raumklang 2024) Ensemble Dragma i Ensemble Peregrina pod kierownictwem Agnieszki Budzińskiej-Bennett. Trzypłytowe wydawnictwo to kompletne nagranie repertuaru zanotowanego w słynnym rękopisie Kras 52 - najcenniejszym polskim źródle średniowiecznej muzyki polifonicznej, która kształtowała dźwiękowy krajobraz dworu pierwszych Jagiellonów. Niedawno manuskrypt zyskał nowe życie dzięki staraniom badaczy związanych ze Schola Cantorum Basiliensis, słynnym ośrodkiem muzyki dawnej: Budzińskiej-Bennett, wokalistki, harfistki, muzykolożki i założycielki Ensemble Peregrina, oraz Marca Lewona, niemieckiego lutnisty i muzykologa. Opracowane przez nich dwujęzyczne wydanie wykonawcze rękopisu ukazało się w marcu 2025 roku nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego. Z kolei w kategorii muzyki kameralnej nagrodę sponsorowaną przez Wigmore Hall zdobyła płyta Johannes Brahms: Piano Quartets Nos. 2 & 3. Utwory niemieckiego kompozytora wykonują na niej Maria Nowak, Katarzyna Budnik, Yuya Okamoto i Krystian Zimerman.
Wręczenie Gramophone Classical Music Awards odbyło się 15 października na gali w De Vere Grand Connaught Rooms w Londynie. --MC