#11 2024 rok LXVIII
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktorka prowadzącaDominika Micał
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Zastępca redaktora naczelnego, festiwale
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.plAktualności, koncertyPiotr Mikapiotr_mika@pwm.com.pl
Swoboda ruchu, muzyka dawna
Karolina Kolinek-Siechowicz
karolina_kolinek-siechowicz@pwm.com.pl
Swoboda ruchu, muzyka współczesna
Dominika Micałdominika_mical@pwm.com.pl
Wydawnictwa
Michał Mendyk
michal_mendyk@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów.
Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: prenumerata@pwm.com.pl
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Ikonki: www.flaticon.com/freepick
Na okładce ilustracja autorstwa Joanny Gniady
Wolę Lutosa od Haydna
To, jak można grać utwory Lutosławskiego, ODKRYWAŁAM, słuchając innych uczestników przesłuchań
z TAE-YEON KIM rozmawia
Barbara Rogala
Fot. Marta Ankiersztejn
Barbara Rogala: Rozmawiamy tuż po finale oraz ogłoszeniu wyników Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego. Przed chwilą dowiedziała się pani, że zwyciężyła, a także otrzymała nagrodę specjalną za wykonanie Grave patrona rywalizacji. Spodziewała się pani takiego werdyktu?
Tae-Yeon Kim: Ależ skąd, to spore zaskoczenie! Czuję się bardzo szczęśliwa.
W finale wykonała pani jedną część Koncertu wiolonczelowego D-dur Hob. VIIb:2 Josepha Haydna oraz Koncert na wiolonczelę i orkiestrę Witolda Lutosławskiego. Jak wspomina pani tę rundę? Czy któryś utwór okazał się wyjątkowo trudny lub przeciwnie - szczególnie przyjemny do grania?
Dla mnie to Haydn jest skomplikowany wykonawczo - niełatwo zachować właściwą intonację, trzeba uważać, żeby nie przyspieszać, pilnować tempa. Z kolei Koncert Lutosławskiego sprawił mi prawdziwą przyjemność.
Który z tych dwóch utworów mocniej przypadł pani do gustu?
Wolę Lutosa. Szczerze mówiąc, czułam sporą ulgę, że nie musiałam dziś grać drugiej i trzeciej części Haydna. Moje nuty były zapisane tak wieloma uwagami, że prawie nie było widać samego tekstu!
Koncert Lutosławskiego wymaga dokładnej znajomości partytury oraz komunikacji z dyrygentem i współgrania z orkiestrą. Jak współpracowało się pani z zespołem? Występ w finale poprzedziła zaledwie jedna próba.
Jesienią zeszłego roku brałam udział w Paulo Cello Competition - Koncert Lutosławskiego miałam zaplanowany jako swój utwór finałowy. Wtedy nie zaszłam tak daleko. Dlatego nie grałam go dotychczas z orkiestrą, tutaj miałam tę okazję po raz pierwszy. Intensywnie go ćwiczyłam, dłubałam w szczegółach na potrzeby tego poprzedniego konkursu. Mam więc ten koncert dobrze opanowany i nie było dla mnie problemem odegranie wszystkich dźwięków. Większym - wyrażenie różnorodnych uczuć.
A jak wyglądała pani współpraca z orkiestrą?
Była fantastyczna. Choć nie czułam się do końca pewnie na estradzie. Ale było to świetne doświadczenie.
Utwory Witolda Lutosławskiego trzeba było wykonać nie tylko w finale, lecz także na każdym etapie konkursu. Jak pani patrzy na całą twórczość tego kompozytora? Czy jej odbiór zmienił się w trakcie przygotowań oraz przesłuchań?
W programie Paulo Cello Competition była też Wariacja Sacherowska i już wtedy uwielbiałam Lutosławskiego. Prawdę mówiąc, to właśnie z powodu obecności tego utworu w repertuarze drugiego etapu przesłuchań w ogóle zdecydowałam się, żeby startować w warszawskim konkursie. Według mnie kompozycje Lutosławskiego są fantastyczne. Jest w nich mnóstwo elementów, które pozwalają mi wyrażać siebie. Znajduję w nich też trudne rytmy i zróżnicowane techniki - uwielbiam takie rzeczy.
Czy pobyt w Polsce, ojczyźnie kompozytora, wpłynął na pani odczytania jego twórczości?
Oczywiście. Nie ma wielu nagrań utworów Lutosławskiego na YouTube, więc bardzo dużo się nauczyłam, po prostu podglądając i podsłuchując innych uczestników. To wpłynęło zwłaszcza na moje Grave i Wariację Sacherowską. Odkrywałam, że ja też mogę pewne rzeczy zagrać podobnie jak koledzy. Oczywiście nadal interpretowałam po swojemu, ale wiele się nauczyłam od innych.
Jak patrzy pani na repertuar całego konkursu? Czy znalazła tam pani twórców odpowiadających swoim zainteresowaniom i preferencjom artystycznym?
Kolejnym moim ulubionym utworem jest Sonata C-dur op. 65 na wiolonczelę i fortepian Benjamina Brittena, którą grałam w drugiej rundzie. Mając do wyboru też utwory Bacha czy Boccheriniego, zdecydowanie chętniej sięgam po kompozycje bliższe współczesności. Są jakoś bardziej grywalne, ich wykonywanie daje mi więcej zabawy. Ostatnia część Sonaty w całości opiera się na precyzyjnej technice smyczkowej. Zawsze kiedy ją ćwiczyłam, włączałam metronom - nawet tuż przed występem. Ten utwór - właśnie dlatego, że był taki trudny - podobał mi się najbardziej.
Co było największym wyzwaniem przesłuchań? Czy był to program, czy może zachowanie dobrego nastawienia, lub jeszcze coś innego?
To mój drugi duży konkurs i pierwszy, w którym osiągnęłam sukces. Istotne było zachowanie motywacji i energii aż do finału. Bywałam tak zestresowana, że w ogóle nie mogłam jeść. Między drugą częścią przesłuchań a finałem było mi bardzo trudno pracować nad Koncertami.
Z powodu obciążenia emocjonalnego?
Tak, ale również po prostu nie czułam się przygotowana. Nie spodziewałam się, że przejdę do ostatniego etapu, więc skupiałam się na repertuarze z drugiej rundy.
Jak sobie pani radziła z tymi wszystkimi uczuciami, stresem? Czy ktoś podnosił panią na duchu podczas przesłuchań?
Moja mama przyjechała aż z Korei, żeby mnie wspierać. Poza tym na miejscu była też moja nauczycielka - bardzo mi pomogła, wiele jej zawdzięczam.
Wielu muzyków mawia, że konkursy są straszne, ponosi się w ich czasie wielki koszt emocjonalny, bo zmuszają do porównywania nieporównywalnego, ale dają artystom motor do budowania kariery lub ich osobistego rozwoju artystycznego. Jak pani na to patrzy?
Konkurs to dla mnie świetne narzędzie, dzięki któremu mogę się doskonalić w grze na wiolonczeli. Przygotowujemy ogromny repertuar w krótkim czasie. To bardzo rozwijające. Poza tym ćwiczę wtedy, kiedy mam cel. Gdy go brakuje, nie mam na to ochoty, więc konkursy mobilizują mnie do samorozwoju.
W jaki sposób ładuje pani baterie, kiedy nie pracuje nad repertuarem?
Oprócz wiolonczeli? Studiuję w Curtis Institute of Music w Stanach Zjednoczonych i mam tam bardzo wielu znajomych. Uwielbiam spędzać z nimi czas, rozmawiać. Poza tym lubię grać w tamtejszej orkiestrze, to pozwala mi zredukować stres.
Czy te najbliższe dni po konkursie będą właśnie czasem regeneracji, odpoczynku od instrumentu, czy może jednak okazją, żeby na nim pograć, dawać koncerty, ale już bez takiej presji?
Zamierzam chwilę odpocząć od wiolonczeli, ale potem zacznę pracować nad nowymi utworami, zwłaszcza nowymi koncertami, których tymczasem mam niewiele w repertuarze. Chcę nauczyć się Koncertów Schumanna i Szostakowicza. To mój plan na najbliższą przyszłość. A w 2026 zamierzam spróbować swoich sił w Konkursie Królowej Elżbiety.
Tae-Yeon Kim, południowokoreańska wiolonczelistka, studentka Gary'ego Hoffmana i Petera Wileya w Curtis Institute of Music w Filadelfii, zwyciężczyni Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie.
JAN PTASZYN WRÓBLEWSKI (1936-2024)
7 maja odszedł niekwestionowany LIDER polskiego ruchu jazzowego
Podlasie Jazz Festival w Białej Podlaskiej, 2 września 2023, fot. Tomek Rzeczkowski
Rozpoczynał karierę u boku Krzysztofa Komedy, występując między innymi na dwóch festiwalach sopockich w latach 1956 i 1957. Początkowo grał na klarnecie i saksofonach (tenorowym i barytonowym), ostatecznie pozostając głównie przy tenorze. Niezwykła kariera jazzmana wystartowała właściwie w 1958 roku, gdy został wybrany do International Youth Band, zespołu złożonego wyłącznie z czołowych młodych wykonawców europejskich, który miał wystąpić na słynnym amerykańskim festiwalu w Newport. Sukces tego przedsięwzięcia i dwumiesięczny pobyt w Stanach Zjednoczonych, na który złożyły się wizyty w słynnych klubach jazzowych i kontakty z muzykami, zaowocowały bezcenną wiedzą, którą saksofonista wykorzystał w kraju. Jego najbliższymi partnerami w tym okresie (obok Komedy) stali się pianista Andrzej Trzaskowski, trębacz Andrzej Kurylewicz i saksofonista, a potem pianista Wojciech Karolak. Z tamtych lat warto przywołać takie zespoły, jak Wróblewski&Kurylewicz Ensemble, Jazz Believers, Polish Jazz Quartet, a później, w latach siedemdziesiątych, kwartet Mainstream, który był swego rodzaju manifestem artystycznym Ptaszyna, wyznającego bezkompromisowe kryteria muzyki jazzowej, wywodzące się z idiomu amerykańskiego. Nie przeszkodziło to w powołaniu w 1968 roku jednej z najważniejszych instytucji w jego biografii - Studia Jazzowego Polskiego Radia - nie orkiestry, a raczej eksperymentalnego warsztatu, który pozwalał na urzeczywistnienie projektów kompozytorskich każdego z twórców. Tu swoje prace realizowali między innymi Andrzej Trzaskowski, Wojciech Karolak, Tomasz Stańko, Zbigniew Seifert i oczywiście sam pomysłodawca. Trudno było zachować w miarę stały skład Studia i zapanować nad całością od strony organizacyjnej. Tylko dzięki poświęceniu Ptaszyna Wróblewskiego, jego umiejętności godzenia skrajnych postaw i niewątpliwemu talentowi lidera udało się utrzymać je przez dziesięć lat.
Wyjątkowe znaczenie w jego życiorysie ma także popularyzacja gatunku. Zwłaszcza audycja Trzy Kwadranse Jazzu, nadawana co tydzień w Programie 3 Polskiego Radia od roku 1970 aż do niemal ostatnich chwil życia artysty, stała się prawdziwym przewodnikiem dla co najmniej kilku pokoleń fanów. Ptaszyn używał komunikatywnego języka, nie stronił od anegdot i autoironii, a przy tym prezentował absolutny kanon światowej muzyki jazzowej, z nagraniami takich twórców, jak Sonny Rollins, Gil Evans, Miles Davis czy Gerry Mulligan.
Zadziwiał pomysłami nowych formacji, pisał piosenki, a obok tematów stricte jazzowych tworzył także kompozycje quasi-symfoniczne (wśród nich Wariant warszawski na kwartet jazzowy i orkiestrę, Maestoso Combiato na saksofon barytonowy i orkiestrę oraz Altissimonica na saksofon altowy i orkiestrę). W ostatnim okresie działalności oddał hołd swoim poprzednikom projektem "Moi pierwsi mistrzowie", w którym, w formacie sekstetu, przypomniał w nowych opracowaniach kompozycje Komedy, Trzaskowskiego i Kurylewicza.
Gdy dziś próbujemy spojrzeć na jego dorobek, wydaje się, że nie ma sobie równych na polskiej scenie jazzowej. I trudno wskazać tu na dziedzinę kluczową, bo w każdej był mistrzem. Wymagający, cierpliwy, konsekwentny, świetnie zorganizowany, był jednocześnie człowiekiem o gołębim sercu i anielskiej cierpliwości, co w środowisku muzyków o niesfornych, często nieprzewidywalnych osobowościach było zaletą bezcenną. Takim go zapamiętamy.
--Tomasz Szachowski (Polskie Radio)
Przegląd wydarzeń
Galeria, muzeum, ministerstwo
onet.pl, pap.pl, wyborcza.pl
Dla jednych zaskoczenie, a nawet sensacja, dla innych świetny, chociaż nieoczekiwany wybór. Hanna Wróblewska zastąpiła Bartłomieja Sienkiewicza na stanowisku ministra kultury i dziedzictwa narodowego. "Na szczęście, jeśli chodzi o środowiska polskiej kultury, sztuki, muzealnictwa, nikogo nie będę musiał do nowej pani minister przekonywać. Całe jej życie i dorobek to najlepsze argumenty na rzecz tej nominacji" - powiedział premier Donald Tusk. Podkreśla się, że nowa ministra nie jest związana zawodowo z polityką, a przy tym doskonale zna i rozumie problemy kręgów artystycznych.
Hanna Wróblewska jest historyczką sztuki, w latach 2010-2021 kierowała Narodową Galerią Sztuki Zachęta. Głośna była decyzja ministra Piotra Glińskiego z PiS o nieprzedłużeniu jej kadencji. Spotkało się to z protestami i listem otwartym, który podpisało ponad tysiąc osób. W 2022 roku Wróblewska została wicedyrektorką do spraw naukowych i wystawienniczych Muzeum Getta Warszawskiego, a rok później szefową Departamentu Narodowych Instytucji Kultury Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest członkinią rad programowych Centrum Nauki Kopernik w Warszawie oraz Muzeum Sztuki w Łodzi.
Kadencja Bartłomieja Sienkiewicza obfitowała w szeroko komentowane decyzje. Minister złożył między innymi wniosek o Trybunał Stanu dla przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego w związku z jego postępowaniem w stosunku do mediów publicznych oraz nakładaniem kar finansowych na media prywatne. Przeprowadził proces likwidacyjny spółek mediów publicznych i zarządził w nich audyty. Ogłosił także konkursy na kandydatów na dyrektorów Narodowego Teatru Starego im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Polskiej Opery Królewskiej czy Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego. Hanna Wróblewska będzie musiała dokończyć część z tych zadań. --MC, MAK
Nowelizacja przyjęta
MKiDN, pap.pl, ZAiKS
Pozostajemy w resorcie kultury. Rząd przyjął nowelizację ustawy o prawie autorskim. Chodzi przede wszystkim o naliczanie tantiem z tytułu eksploatacji utworów w internecie. Polskie władze zobowiązuje do tego Unia Europejska, a konkretnie dwie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej z 17 kwietnia 2019 roku: SATCAB II, ułatwiająca udzielanie licencji na korzystanie z utworów i przedmiotów praw pokrewnych w nadawanych programach telewizyjnych i radiowych, i Digital Single Market - DSM. "Wspólnie ze środowiskami twórczymi i zgodnie z prawem europejskim, będziemy egzekwować od platform streamingowych - filmowych i muzycznych - rzetelnie płacenie tantiem naszym twórcom" - zapewnia premier Donald Tusk. "Cieszymy się, że już wkrótce polskie prawo autorskie zostanie w istotnej części dostosowane do europejskich standardów" - napisał w komunikacie prasowym Karol Kościński, dyrektor do spraw licencjonowania Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. "Od lat w naszej praktyce uważamy internet za obszar, z którego twórcom przysługuje zgodnie z prawem odpowiednie i proporcjonalne wynagrodzenie. Teraz, jak mamy nadzieję, interpretacja ZAiKS znajdzie odzwierciedlenie wprost w treści ustawy. Są jednak obszary, które wymagają dalszej uważnej pracy na etapie sejmowym. Przepisy powinny być nastawione na większą ochronę twórców jako słabszych stron stosunków umownych, na przykład z wielkimi platformami cyfrowymi. Wynagrodzenie za pracę twórczą powinno być odpowiednie i proporcjonalne do sukcesu komercyjnego dzieła. Zależy nam, żeby zostało to zagwarantowane w ustawie, tak jak w innych europejskich krajach" - dodał dyrektor.
--MC, MAK
Tryumfator
Polskie Radio, rostrumplus.net
70 Międzynarodową Trybunę Kompozytorów (International Rostrum of Composers) w Wilnie wygrał Rafał Ryterski i jego Totentanz na kontratenor, orkiestrę i elektronikę, zgłoszony przez Program 2 Polskiego Radia. Tegoroczne wybory zgromadziły 21 sieci radiowych z czterech kontynentów. Zaprezentowano łącznie 39 kompozycji z ostatnich pięciu lat. Sesjom współprzewodniczyli Gregor Pirš, kierownik działu muzycznego Ars, programu Radia Słowenia, oraz Davide Grosso, sekretarz IRC. Po odsłuchach zgromadzenie delegatów zarekomendowało wyróżniające się utwory w dwóch kategoriach: ogólnej i dla kompozytorów poniżej 30 roku życia. Totentanz Ryterskiego, powstały na zamówienie festiwalu Warszawska Jesień, zdobył nagrodę w pierwszej. Prawykonanie odbyło się w Filharmonii Narodowej 24 września 2022 roku, a wzięli w nim udział: Michał Sławecki (kontratenor) i Orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Vimbayi Kaziboniego. W drugiej kategorii nagrodzony został holenderski kompozytor Thomas van Dun (#1995) za Rocailles de l'apr?s-vie... (2023) na duży zespół. --MC
Jedenaście dni zmagań
gov.pl, nimit.pl
Zwyciężczynią 12 Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego została Tae-Yeon Kim z Korei Południowej. Nagrody II, III i IV zdobyli polscy wiolonczeliści: Maria Leszczyńska, Antoni Wrona i Gustaw Bafeltowski, zaś wyróżnienie - Esteban Jiménez Suárez z Hiszpanii. "To było [...] bardzo wymagające wydarzenie i bardzo potrzebne. Potrzebne, ponieważ pokazało się tu bardzo dużo młodych wybitnych wiolonczelistów z różnych krajów, co daje nam skalę porównawczą. Można zobaczyć wpływy różnych szkół, sposobów gry i interpretacji" - mówił Roman Jabłoński, przewodniczący jury. Gala wręczenia nagród oraz koncert laureatów odbyły się 12 maja w Filharmonii Narodowej. "Usłyszeliśmy wiele ważnych utworów polskiej literatury muzycznej, które, mam nadzieję, zostaną na stałe w repertuarze tych młodych instrumentalistów i będą przez nich prezentowane na najważniejszych muzycznych estradach świata" - powiedziała podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska.
Relacja Barbary Rogali z konkursu na stronie 22 tego wydania #. --MC, MAK
PASSEGGIATA...
gp24.pl, Radio Gdańsk
Muzyka może łagodzi obyczaje, ale nie w Słupsku. "Policjanci [...] otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie, który miał zakłócać pracę filharmonii. Na miejsce pojechali funkcjonariusze [...]. Mężczyzna w towarzystwie policjantów opuścił budynek" - poinformował oficer prasowy słupskiej Komendy Miejskiej Policji. Ów mężczyzna to Sylwester Śliwa, puzonista i związkowiec, który został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Twierdzi, że wyrzucono go bezprawnie, gdyż związki są w stanie sporu zbiorowego z dyrektorką filharmonii Aliną Ratkowską. Przyszedł zatem na próbę i nie chciał wyjść z sali. Jego obecność dyrekcja uznała za nieuprawnioną i wezwała policję, a ta założyła artyście kajdanki. Zdjęli je, gdy się uspokoił. --MC, MAK
sinfonia.is, "The New York Times"
Mamy nadzieję, że do tego typu przepychanek nigdy nie dojdzie w Islandzkiej Orkiestrze Symfonicznej. W 2026 roku stanowisko głównej dyrygentki i dyrektorki artystycznej instytucji obejmie Barbara Hannigan. Uznana śpiewaczka i dyrygentka, często łącząca te profesje na jednym koncercie, nigdy dotąd nie kierowała żadnym zespołem. Kanadyjka zastąpi Finkę Evę Ollikainen, która zdecydowała się nie przedłużać kontraktu wygasającego z końcem sezonu 2025/2026. Kontrakt Hannigan będzie wstępnie obejmował trzy lata. Artystka wystąpiła z islandzką orkiestrą po raz pierwszy w roku 2022. Już teraz zapowiada, że będzie dokonywać zamówień kompozytorskich na utwory na sopran i orkiestrę, pozwalające jej jednocześnie dyrygować i śpiewać. --MC, MAK
operawire.com
Owacjom nie było końca. Król Karol III postanowił pokazać się poddanym na koncercie. Wybór padł na galę w Royal Opera House, na której z funkcją dyrektora teatru żegnał się, po 22 latach współpracy, dyrygent Antonio Pappano. Król wszedł na scenę i pozdrowił publiczność. "To był ogromny zaszczyt powitać Jego Królewską Mość podczas tego wspaniałego wieczoru wraz z niezwykłą orkiestrą, chórem, solistami oraz przyjaciółmi i długoletnimi współpracownikami" - napisał Pappano w oświadczeniu. Zdaje się, że król skradł dyrygentowi show. --MAK
tygodnikpowszechny.pl
Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji włoscy badacze zdołali odczytać nieznaną dotąd relację z ostatnich chwil życia Platona, fragmenty historii filozofii autorstwa Filodemosa z Gadary. Platon, złożony gorączką, ocknął się, by... skrytykować niewolnicę przygrywającą mu na aulosie. Stwierdził, że dziewczyna nie trzyma rytmu, co składał na karb jej barbarzyńskiego pochodzenia. Docinek miał być ostatnim, na co starczyło mu sił. Zmarł wkrótce potem i miał zostać pochowany w ogrodzie Akademii Ateńskiej, w sąsiedztwie poświęconego muzom Muzejonu. Imienia recenzowanej wykonawczyni Filodemos miłościwie nie wymienia. --MAK