#10 2025 rok LXIX
Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku
Redaktor naczelny
Daniel Cichy
Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański
Sekretarz redakcji
Maciej Kucharski
maciej_kucharski@pwm.com.pl
Zastępca redaktora naczelnego
Festiwale
Krzysztof Stefański
krzysztof_stefanski@pwm.com.plAktualności, Swoboda RuchuPiotr Mikapiotr_mika@pwm.com.pl
Koncerty, Archiwum R
Karolina Dąbekkarolina_dabek@pwm.com.pl
Wydawnictwa
Michał Mendyk
michal_mendyk@pwm.com.pl
Teatr muzyczny
Jacek Marczyński
Sekretariat
Katarzyna Dubiel
redakcja@ruchmuzyczny.pl
Dyrektor artystyczny
projekt graficzny
Marek Knap
marek.knap@asp.waw.pl
Studio graficzne
Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)
Redakcja i korekta
Maria Konopka-Wichrowska
Internet
Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl
Wydawca
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
al. Krasińskiego 11a, 31-111 Kraków
Oddział w Warszawie
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
pwm@pwm.com.pl
Druk
Drukarnia Akapit sp. z o.o., Lublin
Nakład: 1450 egz.
Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.
Adres
ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa
tel.: +48 885 860 332
email: redakcja@ruchmuzyczny.pl
www.ruchmuzyczny.pl
ruchmuzyczny
ruchmuzyczny
RuchMuzyczny
Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: prenumerata@pwm.com.pl
"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych
informacje na www.defacto.org.pl
Ikonki: www.flaticon.com/freepick
Na okładce Krzysztof Urbański, fot. Mateusz Stankiewicz
Filharmonia słucha
z ZOFIĄ ZEMBRZUSKĄ rozmawia
Barbara Rogala
Zofia Zembrzuska, menadżerka kultury,
od 2021 zastępczyni dyrektorki NOSPR, wcześniej
związana z Instytutem Adama Mickiewicza;
1 września obejmie stanowisko dyrektorki
Filharmonii Narodowej w Warszawie.Fot. Bartek Barczyk
Barbara Rogala: Dlaczego zdecydowała się pani wystartować w konkursie na dyrektora Filharmonii Narodowej?
Zofia Zembrzuska: Można uznać, że to kolejny krok w karierze, choć dla mnie nie było to takie oczywiste. Długo się zastanawiałam, czy to właściwy moment i czy się nadaję. Jednak im głębiej poznawałam instytucję, tym bardziej czułam, że mogę jej coś dać, wykorzystując swoje doświadczenie i świeże podejście. Decyzja ma też znaczenie osobiste - jestem warszawianką, chodziłam do Filharmonii Narodowej na koncerty, grałam na jej estradzie jako uczennica, razem z orkiestrą szkolną - to było wielkie przeżycie. Dlatego pomyślałam: warto spróbować.
Pani zarządzanie będzie zerwaniem z tym, co było, czy kontynuacją?
W sferze artystycznej będzie kontynuacją: ewolucją, nie rewolucją. Jeśli zaś chodzi o warstwę społeczną i publiczną, to chciałabym zrobić dużo. Nie zamierzam jednak wyrzucać do kosza tego, co już jest, a raczej nadbudowywać, otwierając to miejsce na nowe. Przyszłość muzyki klasycznej stanowi wyzwanie. Zmieniają się przyzwyczajenia, styl życia, percepcja, sposób konsumowania kultury. Dlatego bycie blisko publiczności i reagowanie na jej potrzeby wydaje mi się nieodzowne, żeby za kilka lat sala koncertowa nie świeciła pustkami.
W konkursie kandydaci przedstawiali autorskie programy rozwoju instytucji. Na co pani położyła nacisk?
Skupiłam się na trzech obszarach. Pierwszy, to wzmocnienie pozycji zespołów muzycznych na arenie międzynarodowej. Za tym kryje się ciągłe doskonalenie poziomu artystycznego, na przykład przez zapraszanie światowej sławy dyrygentów czy włączanie do repertuaru arcydzieł światowej symfoniki - Beethovena, Brahmsa, Dvořáka, Mahlera. Praca nad żelaznym repertuarem jest zresztą zgodna z wizją dyrektora artystycznego, Krzysztofa Urbańskiego. Ponadto chcę nieco rozszerzyć estetykę programową, nie bać się rzeczy nowych i eksperymentów - z myślą o nie tylko rozwoju zespołów, lecz także różnorodnej ofercie dla słuchaczy.
To prowadzi do drugiego celu - zbliżenia się do publiczności, otworzenia na jej głos. Chcę zadbać o wierną, niezwykle cenną grupę słuchaczy, która filharmonię zna, ale dotrzeć też do osób, które być może jeszcze nie wiedzą, że mogłyby się tu odnaleźć. Zależy mi na jej udostępnianiu, przekraczaniu barier zarówno mentalnych, jak i komunikacyjnych, co może oznaczać otwarcie na nowe kanały i formy kontaktu.
Czy filharmonia stanie się zatem bardziej inkluzywna? Jeśli tak, to w jaki sposób?
Doceniam aspiracje filharmonii jako miejsca, gdzie prezentuje się sztukę najwyższej jakości, co przyciąga koneserów. To nie może się zmienić. Chodzi mi też jednak o to, by jednocześnie włączać osoby, które nie są jeszcze znawcami, a także te, które mogą mieć trudności z przyjściem do tego typu placówki - czy z powodu neuroróżnorodności, niedosłyszenia, niedowidzenia lub innych niepełnosprawności. Dlatego trzeba zastanowić się, co tę publiczność zachęci. Może nowe formaty dla słuchaczy rozpoczynających przygodę z muzyką klasyczną, może mariaże z innymi sztukami czy nauką? Na pewno bardzo zależy mi na młodych. Jednym z moich pomysłów jest zaproszenie ich do wymyślenia, co by ich interesowało. Oczywiście takie działania poprzedzimy badaniami, ale jestem też otwarta na eksperymenty.
A trzeci obszar?
Nie będzie dobrze widoczny, bo to rozwój wewnętrzny, jednak przełoży się na wszystko, co dzieje się w filharmonii. Zamierzam wykorzystać to, co już jest - kompetencje pracowników, ich wiedzę, doświadczenie i ogromne zaangażowanie. Chcę jednak wzmocnić współpracę, budować kulturę dzielenia się wiedzą, wzajemnego inspirowania się i motywowania. Pragnę rozwijać też otwartość na poszukiwania, pytania i eksperymenty. Do tego będą potrzebne szkolenia, które pomogą wyłapać talenty, wykorzystać potencjał zatrudnionych, dowiedzieć się, jak jeszcze mogą wzbogacić instytucję. Ważne będzie również jej technologiczne unowocześnienie.
Jej wizerunek będzie kierował się ku nowoczesności czy raczej tradycji?
Otwartość na nowoczesność nie oznacza przekreślenia tradycji. Chcę, żeby filharmonia była miejscem, gdzie z jednej strony dba się o muzyczne dziedzictwo, a z drugiej - zaprasza nowości. W skrócie: jej wizerunkowi chcę dodać energii i radości, zachowując klasę. Kluczowe jest, by zagwarantować jakość.
Filharmonia - jako że ma w nazwie Narodowa - jest odpowiedzialna za tworzenie tożsamości muzycznej kraju, wyznaczanie kierunków rozwoju całego środowiska. Dobrze byłoby, gdyby przewodziła nowej kulturze dzielenia się wiedzą, budowania dialogu między krajowymi instytucjami, by nie czuły się konkurencją, lecz sojusznikami, którzy wspólnie wzmacniają dostęp do kultury. Nasze sąsiedztwo to Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Kinoteka, teatry - aż prosi się, byśmy wspólnie zadawali pytania o przyszłość.
Co z pani doświadczenia nabytego w NOSPR będzie przydatne w zarządzaniu Filharmonią Narodową?
NOSPR już dość dobrze znam, pracowałam tam cztery lata. W Katowicach nauczyłam się działania z ludźmi, wiary w nich i w ich kompetencje. Odkryłam, ile mogą wnieść, jeśli stworzy się ku temu warunki. To chciałabym przenieść do Filharmonii Narodowej. Pragnę budować kulturę współpracy, przekonywać, że każdy pracownik dokłada cegiełkę do sukcesu, jakim są owacje na stojąco po koncercie - nie tylko muzyk w orkiestrze, lecz także autor programu, księgowa i bileter.
Ważną częścią pracy dyrektora naczelnego jest kooperacja z dyrektorem artystycznym. Czego spodziewa się pani po współpracy z Krzysztofem Urbańskim?
To dobre pytanie, bo zaledwie dzień przed naszą rozmową poznaliśmy się osobiście. Bardzo cieszy mnie pełne serca zaangażowanie Krzysztofa. Energia i zapał w jego podejściu są spójne z moimi, co daje nadzieję na dobrą i owocną współpracę.
Największe wyzwanie i szansa dla Filharmonii Narodowej w najbliższych latach to...?
Poza dbaniem o dotychczasową i przyciąganiem szerszej publiczności, w nadchodzącej dekadzie będzie to otwarcie nowej sali koncertowej Sinfonii Varsovii. Nowoczesna, ponad dwukrotnie większa od naszej, ze świetnym zapleczem technicznym, ale za to w innej części miasta i z innymi tradycjami - to zarówno szansa, jak i wyzwanie. Czy będziemy rywalizować, czy grać do jednej bramki i uzupełniać się w ofercie kulturalnej? Czuję mobilizację, by nas na to przygotować. To ostatni moment, żeby pewne kwestie przemyśleć, ustalić, jak się odróżnić, jak przekuć zagrożenia w rozwijające Filharmonię Narodową doświadczenia, czerpać od siebie nawzajem. Szans jest wiele, a ja nie chcę ich przespać.
Orkiestra światowego formatu
z ADAMEM
BALASEM
rozmawia
Łucja Siedlik
Adam Balas, #1972, menadżer kultury,
od 2011 dyrektor Europejskiego Centrum Muzyki
Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, wcześniej
związany z Sinfoniettą Cracovią i Akademią
Muzyczną w Krakowie; od 1 września 2025 obejmie
funkcję dyrektora naczelnego NOSPR w Katowicach.Fot. dzięki uprzejmości Adama Balasa
Łucja Siedlik: Powrót do źródeł i niechęć do wyważania otwartych drzwi - takie hasła wypisałam sobie, czytając pana program.
Adam Balas: Mam duży szacunek do pracy poprzedników i nie uważam, że instytucje należy wywracać do góry nogami - wręcz przeciwnie. Przyglądałem się NOSPR szczególnie intensywnie w ostatnim roku, przyjeżdżałem na koncerty, rozmawiałem z osobami z otoczenia zespołu. Myślę, że pod względem struktury całość jest prawidłowo zbudowana. Niezaprzeczalne sukcesy obecnej dyrektor, Ewy Bogusz-Moore, to sprowadzenie do Katowic dyrygentki światowego formatu, Marin Alsop, i wprowadzenie NOSPR do sieci najlepszych sal koncertowych ECHO. Sięgając wstecz: gigantycznymi zasługami władz miasta i Joanny Wnuk-Nazarowej były budowa wspaniałej sali oraz nadanie orkiestrze statusu "narodowej". W dużej instytucji nie ma możliwości, by odciąć się od działań poprzedników - najbliższy sezon jest już zaplanowany, kolejny w dużej mierze również, więc na dobrą sprawę programował będę w pełni dopiero ten 2027/2028. W tym miejscu muszę zastrzec, że rozmawiamy po wskazaniu mnie przez komisję konkursową na dyrektora, ale jeszcze przed formalną nominacją na to stanowisko.
Jak kształtować repertuar instytucji, by był kuszący nie tylko dla słuchaczy z regionu?
Wielkie dzieła symfoniczne, na przykład Mahlera czy Straussa, są tradycyjnie w repertuarze - to wspaniała muzyka, a przy tym wyzwanie i przyjemność dla orkiestry. Nieco mniej mamy klasyki, do której warto wracać ze względu na rozwój zespołu. Istotne byłoby dla mnie, by w kalendarzu koncertowym pojawiła się prezentacja dzieł dedykowanych orkiestrze, specjalnie przez nią zamówionych i wykonywanych na eksponowanych wydarzeniach. Statutowo istotne dla NOSPR jest kultywowanie polskiej muzyki najnowszej - to zadanie realizuje między innymi Festiwal Prawykonań. Wydaje mi się jednak, że zamawianie kompozycji także u twórców zagranicznych pomogłyby zwrócić oczy środowiska międzynarodowego w stronę Katowic. A co przyciąga na co dzień? Z pewnością repertuar, ale myślę, że bardziej magia wykonawcza, którą NOSPR niewątpliwie ma. Ma też wielki potencjał, który można wyzwolić. Obecnie orkiestra niemal co tydzień pracuje z nowym dyrygentem, co jest ciekawe i dla niej, i dla publiczności. Ważny byłby jednak plan nieustannego rozwoju artystycznego. Chciałbym, by obok dyrektor artystycznej pojawili się stali gościnni dyrygenci, którzy identyfikowaliby się z zespołem i pomagali zachować ciągłość jego postępów. Zwłaszcza że instytucja przechodzi zmianę pokoleniową, a wszyscy przecież chcemy, by w Katowicach zawsze działała orkiestra światowego formatu.
Jak zawalczyć, by NOSPR była taką orkiestrą?
NOSPR była i jest orkiestrą najwyższej klasy. Zdecydowałem się na start w konkursie z takim przekonaniem i cieszę się, że dołączę do tutejszej rodziny. Zespół tworzą znakomici muzycy, instytucja dysponuje wspaniałym obiektem, ma lojalną grupę melomanów i wybitną dyrektor artystyczną. A w muzyce klasycznej tak to już jest, że każdy koncert można wykonać lepiej, zarówno indywidualnie, jak i zespołowo. Zatem z jednej strony dbać trzeba o stały postęp, z drugiej - przyciągnąć uwagę otoczenia. To można osiągnąć choćby przez nagrania, zarówno te dla Polskiego Radia, jak i płytowe czy audiowizualne, które zawsze są miernikiem jakości, a dzięki serwisom streamingowym zyskują nieograniczony zasięg.
Plany nagraniowe są już mocno skonkretyzowane. Myślał pan między innymi o Karłowiczu.
O ile Szymanowskiego jest już w przestrzeni fonograficznej sporo, Karłowicz wymaga świeżego zainteresowania i nowego spojrzenia, a to świetna muzyka i idealnie pasuje do charakteru zespołu. Wiem, że zamierzeniem Marin Alsop jest też rejestracja dzieł Bartóka. Gdyby więc udało się zrealizować dwa takie pełne cykle, mielibyśmy nad czym pracować przez najbliższe lata. Utwory uwzględnialibyśmy w repertuarze kolejnych sezonów. Wracając jeszcze do wcześniejszego pytania, chciałbym pełniej zagospodarować wizerunek i potencjał orkiestry w przebiegu sezonu artystycznego, który zmieni się znacząco od 2027 roku, między innymi za sprawą powtórek koncertów.
Chciałby pan również, by orkiestra częściej odwiedzała sąsiadów.
Dzięki obecnej dyrektor, NOSPR wybiera się ponownie w trasę koncertową do Japonii. W sezonie wyjeżdża głównie na warszawskie festiwale. Tournée jest wyzwaniem organizacyjnym i finansowym. Trzeba planować je z dużym wyprzedzeniem. Mamy jednak w zasięgu wspaniałe kulturalne ośrodki - Wiedeń, Berlin, Pragę - i wydaje się, że bez drastycznych zmian w kalendarzu można w nich co najmniej raz w sezonie powtórzyć koncert, który odbył się w Katowicach. Będę starał się wypracować taki model.
Sporo uwagi poświęcił pan kwestiom finansowym, proponując na przykład rozwój prywatnego mecenatu.
Państwo wspiera działalność kulturalną i zapewnia utrzymanie, między innymi NOSPR. Natomiast myśląc o rosnących kosztach funkcjonowania instytucji kultury, należy z pewnością szukać dodatkowych źródeł przychodów. Zwłaszcza że społeczeństwo się bogaci - jesteśmy na innym etapie niż 10-20 lat temu. System mecenatu prywatnego trzeba będzie ułożyć od podstaw, a wydaje mi się, że gdyby gdzieś w naszym kraju miało to zadziałać, to właśnie w NOSPR. Ze względu nie tylko na oddaną publiczność, lecz także na potencjał rozwojowy Katowic i całej aglomeracji. Podejmę z pewnością takie działania, w skali kraju pilotażowe. Wymagać będą przygotowania, czasu i cierpliwości, dlatego zostaną rozłożone na kolejne pięć lat.
Co jest zatem pana najważniejszą misją w NOSPR?
Chciałbym w przyszłości zostawić ją jako jeszcze lepszą, ciekawszą, bardziej inspirującą. Zarówno w sferze wewnętrznej - jako instytucję, która byłaby dobrym, satysfakcjonującym miejscem pracy dla całego zespołu, w pozytywnej i twórczej atmosferze - jak i zewnętrznej, biorąc pod uwagę ekspozycję orkiestry, wypełnienie sali, promocję, większą liczbę koncertów i nagrań, przesunięcie priorytetów w stronę budowania wspólnoty wokół instrumentalistów i muzyki klasycznej. Program działania, który przedstawiłem, jest sporym wyzwaniem, złożonym z licznych elementów. Myślę o nich wszystkich i wszystkie będę chciał realizować.
Peter Ablinger(1959-2025)
Moim materiałem nie jest dźwięk. Moim materiałem jest słyszalność". Peter Ablinger, austriacki kompozytor, dyrygent, pedagog, organizator licznych koncertów i festiwali, zmarł 17 kwietnia w Berlinie w wieku 66 lat. Mistyk oświecenia, wedle słów Christiana Scheiba, i muzyczny konceptualista. Wnikliwy badacz dźwięku, szmeru i szumu, a także samego słuchania. Kontestator pojęć barwy, przestrzeni i czasu muzycznego. Tworzył dzieła solowe, kameralne, elektroakustyczne oraz obiekty i instalacje dźwiękowe, choć sam stwierdziłby zapewne, że za pomocą dźwięków i innych zjawisk "wprawiał w ruch pewne konstelacje percepcji".
Początkowo chciał zostać malarzem lub jazzmanem. W Linzu podjął więc naukę grafiki i przez kilka lat studiował fortepian jazzowy w Grazu. Ostatecznie postawił jednak na edukację kompozytorską. Uczył się u Gösty Neuwirtha w Grazu i u Romana Haubenstocka-Ramatiego w Wiedniu. Już na początku lat osiemdziesiątych sam podjął pracę pedagogiczną, prowadząc zajęcia z muzyki eksperymentalnej i improwizacji. Później związany był z Universität für Musik und darstellende Kunst Graz i University of Huddersfield, ponadto wykładał gościnnie w wielu krajach Europy i w Ameryce Północnej. W 1988 roku powołał zespół Zwischentöne, na którego czele stał blisko dwie dekady. Dyrygował między innymi Klangforum Wien, UnitedBerlin i Insel Musik Ensemble.
Prace Petera Ablingera zamieszczały w programach najważniejsze festiwale muzyki nowej na całym świecie. Polska publiczność mogła ją poznać między innymi dzięki Turning Sounds, Ad Libitum, Warszawskiej Jesieni oraz, niedawno, Sanatorium Dźwięku w Sokołowsku.
Niemal do ostatnich dni, przezwyciężając fizyczne ograniczenia związane z gwałtownie rozwijającą się chorobą, poświęcał się komponowaniu. Jeszcze na początku roku ukończył Moment opuszczenia pokoju, zamówienie NOSPR dla Orkiestry Muzyki Nowej. Utwór stanowi ostatnią część wieloletniego cyklu Orte, którego kolejne ogniwa są swoistymi muzycznymi rozwinięciami akustyki konkretnych miejsc, w tym przypadku wybranych zakątków słynnego gmachu przy placu Kilara w Katowicach.
"Dźwięki nie są dźwiękami! Są tu, aby oderwać uwagę intelektu i ukoić zmysły. Słuchanie nigdy nie jest "słuchaniem" - słuchanie jest tym, co mnie stwarza" - mówił.
--PM, MM
Pierre Audi
(1957-2025)
Był wybitnym reżyserem, dyrektorem ważnych instytucji operowych i muzycznych. Od 2018 roku stał na czele międzynarodowego festiwalu w Aix-en-Provence. Zmarł nagle w wieku 67 lat.
Przyszedł na świat w Bejrucie, następnie mieszkał we Francji i w Anglii. Studiował w Oksfordzie i w tamtejszym towarzystwie dramatycznym zadebiutował reżyserią Tymona Ateńczyka Szekspira. W 1979 roku w Londynie założył eksperymentalny Almeida Theatre, który niedługo później stał się ważnym miejscem na mapie nowej muzyki - prawykonano tam utwory między innymi Reicha, Glassa, Feldmana, Rzewskiego, Pärta, Sznitkego, Rihma i Takemitsu. Tam też występował zespół Petera Brooka, pod którego wpływem kształtował się język teatralny Audiego.
W 1988 mianowano go szefem De Nederlandse Opera. Był wówczas najmłodszym dyrektorem teatru operowego w Europie, a potem stał się dyrektorem najdłużej kierującym jedną instytucją, ponieważ narodową scenę Holandii prowadził przez 30 lat. To za jego sprawą stała się jedną z najciekawszych na Starym Kontynencie. Do Amsterdamu zapraszał uznanych reżyserów, sam też realizował wiele premier, w tym najważniejszych dramatów Wagnera. W 2004 przejął dodatkowo kierownictwo Holland Festival. Kiedy zaś po dekadzie zrezygnował z jego prowadzenia, objął scenę alternatywną w Park Avenue Armory w Nowym Jorku.
Siedem lat temu Audi został dyrektorem generalnym festiwalu w Aix-en-Provence. I zaczął kadencję odważnie, oddając Requiem Mozarta w ręce Romea Castellucciego. Zawsze zresztą oryginalnie układał program. W tym roku imprezie przyświeca temat zmienności człowieka i odkrywania siebie - repertuar będzie więc krążył między La Calisto Cavallego a światową premierą opery The Nine Jewelled Deer Sivan Eldar, między Luizą Charpentiera, Billym Buddem Brittena i Don Giovannim Mozarta.
Ostatnim wystawieniem Audiego był Zmierzch bogów w Théâtre royal de la Monnaie w Brukseli (relacja Pawła Binka w #7/2025) - przejął bowiem Pierścień Nibelunga po Castelluccim, który zrezygnował po zrealizowaniu dwóch części tetralogii.
Pierre Audi zmarł w Pekinie, gdzie przygotowywał wznowienie jednej ze swoich inscenizacji. W planach na kolejne sezony miał powrót Toski do Opéra Bastille, a potem wystawienie w Paryżu Żydówki Halévy'ego oraz Fin de partie Kurtága. --JM
Dorota Krzywicka-Kaindel (1956-2025)
Była muzykolożką, pisarką, krytyczką teatralną i muzyczną oraz tłumaczką z języka niemieckiego. Publikowała w "Didaskaliach", "Teatrze", "Dwutygodniku" i #. Dla Polskiego Wydawnictwa Muzycznego między innymi przygotowała hasła do Encyklopedii muzycznej, angażowała się też w edycję źródłowo-krytyczną dzieł Karola Szymanowskiego pod redakcją Teresy Chylińskiej.
W 2024 roku nakładem wydawnictwa Austeria ukazała się jej książka Oszołomienie - zbiór esejów o teatrze dramatycznym i operowym Krzysztofa Warlikowskiego, ilustrowany szkicami scenograficznymi Małgorzaty Szczęśniak. "Była pełną pasji osobą z innego świata, ten inny świat nas połączył i został z nami i Dorotą do końca. Takich osób prawie już nie ma, odchodzą z naszego firmamentu gwiazd, pozostawiając po sobie czarne dziury i niebo coraz bardziej czarne" - czytamy w pożegnaniu autorstwa Szczęśniak i Warlikowskiego na stronie internetowej Nowego Teatru.
Dorota Krzywicka-Kaindel pochodziła z Krakowa, ukończyła muzykologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, miała też wykształcenie pianistyczne. Jej pierwsze artykuły ukazywały się na łamach "Studenta" i "Echa Krakowa". W latach osiemdziesiątych wyemigrowała do Niemiec, tam współpracowała z rozgłośnią polską Radia Wolna Europa, redakcjami "Arki" i "Czasu Krakowskiego". W Monachium prowadziła agencję artystyczną, promując kulturę i dialog ponad granicami. Później zamieszkała w Austrii. Była działaczką społeczną: zasiadała w radzie gminy Gablitz, pracowała w Instytucie Polskim w Wiedniu i współtworzyła miesięcznik "Polonika". "Wsłuchiwała się w świat, w ludzi, w ich historie i emocje - wspomina redakcja polonijnego pisma. - Jej słowa poruszały, inspirowały i zostawały w sercu na długo. W swoich artykułach łączyła erudycję z empatią, refleksję z lekkością, nigdy nie tracąc z oczu drugiego człowieka. Za swoje teksty opublikowane w "Polonice", dotyczące tożsamości, integracji i polskości na emigracji, została uhonorowana Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego. Była dla nas nie tylko redaktorką, ale i przewodniczką - intelektualną i ludzką".
Współpracowniczkę pożegnała też redakcja "Didaskaliów" we wpisie w mediach społecznościowych: "Pisała dla nas o teatrze i operze, ale też o wrestlingu czy impro, bo nie należała do osób, które zamykają się w jednej specjalizacji. Najbliższy był jej jednak teatr Warlikowskiego: jego przedstawieniom operowym poświęcone były dwie ostatnie recenzje w "Didaskaliach". Trudno nam uwierzyć, że nic więcej już dla nas nie napisze".
Dorota Krzywicka-Kaindel zmarła 28 kwietnia w Wiedniu. --MC, PM
Konkursów ciąg dalszy
MKiDN, wyborcza.pl
Pierwsza połowa 2025 roku przebiega w instytucjach kultury pod znakiem konkursów na dyrektorów. Emocji nie brakuje. Znamy już nazwiska nowych szefów Filharmonii Narodowej, NOSPR czy Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. Teraz ministra Hanna Wróblewska przyjęła rekomendację komisji, która bezwzględną większością głosów wskazała kandydaturę Wojciecha Rodka na nowego dyrektora Sinfonii Iuventus. O stanowisko walczyło 11 osób, do drugiego etapu dopuszczono 10. Nominat niedawno zakończył spór ze swoim poprzednim miejscem pracy, Filharmonią w Lublinie. Sprawa zaczęła się w 2022 roku, kiedy kierownictwo placówką tymczasowo przejęła z rąk dyrygenta Zuzanna Dziedzic, jego zastępczyni. Władze województwa początkowo chciały przedłużyć kadencję Rodka, ale uchwałę unieważniono i ogłoszono konkurs. Rodek rozstał się z instytucją w atmosferze skandalu po tym, jak program koncertu inaugurującego sezon 2022/2023 organizator ocenił jako zbyt "smutny", a Dziedzic chciała zwolnić rzekomego winowajcę w trybie dyscyplinarnym. Konflikt, w czasie którego Rodka najpierw przywrócono do pracy, a następnie odsunięto, rozwiązała ugoda zawarta w styczniu 2025 roku przed Sądem Rejonowym w Lublinie.
Natomiast w Bydgoszczy, choć początkowo doszło do zamętu wokół konkursu na dyrektora Opery Nova, a w obronie obecnego stanęli pracownicy, ostatecznie obeszło się bez zaskoczeń, bo komisja zarekomendowała Macieja Figasa. Zarządza on instytucją nieprzerwanie od 33 lat. Do 2025 roku nie musiał z nikim rywalizować, by zachować stanowisko, gdyż kujawsko-pomorski Urząd Marszałkowski kontynuował z nim współpracę, a w lipcu powierzył mu tę funkcję na kolejne pięć sezonów. Inaczej sprawy widziała szefowa resortu kultury, która skorzystała ze swych plenipotencji i nakazała przeprowadzenie konkursu. Ostateczną decyzję podejmie Zarząd województwa, ale rzecz wydaje się przesądzona. --MAK, MC
A imię ich 85
nifc.pl
Po 12 dniach przesłuchań, jury pod przewodnictwem Piotra Palecznego wyłoniło 66 pianistów i pianistek, którzy w październiku wezmą udział w Konkursie Chopinowskim. Ich grono, z pominięciem eliminacji, powiększyło 19 laureatów konkursów pianistycznych: w Leeds, Tel Awiwie, Miami, Bolzano, Hamamatsu, im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy oraz ogólnopolskiego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W pierwszym etapie usłyszymy więc 85 młodych ludzi z 20 krajów. Najliczniej reprezentowane będą Chiny, Japonia i Polska. W sumie do rywalizacji zgłosiła się rekordowa liczba 642 kandydatów z całego świata - 171 zostało dopuszczonych do udziału w eliminacjach na podstawie przesłanych nagrań. Ostatecznie w Warszawie pojawiło się 162 uczestników i uczestniczek z 28 krajów. Szerzej o preselekcjach pisze Andrzej Sułek na stronie 22. --MAK
Czas tylko do 30 maja
gov.pl
Ruszyły konsultacje publiczne ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. Ma ona zapewnić najmniej zarabiającym ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz okresy składkowe, umożliwiające minimalną emeryturę w przyszłości. Jeśli dochód nie pozwoli im na samodzielne pokrycie składek, otrzymają dopłatę do poziomu wynikającego z minimalnego wynagrodzenia za pracę. Dopłata ta byłaby przyznawana na określony czas, niewliczana do dochodu i nieobjęta podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Reforma jest jednym z punktów, które rząd zobowiązał się zrealizować w ramach rewizji Krajowego Planu Odbudowy. Na uwagi czeka do 30 maja. --MC, MAK