Ruch Muzyczny 1/2026 - Opracowanie Zbiorowe

Kup ebooka

6.90 zł
5.73 zł (6,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

#1 2026 rok LXX

Dwutygodnik poświęcony muzyce poważnej i życiu muzycznemu założony w 1945 roku

Redaktor naczelny

Daniel Cichy

Redaktor prowadzącyKrzysztof Stefański

Sekretarz redakcji

Maciej Kucharski

maciej_kucharski@pwm.com.pl

Zastępca redaktora naczelnego

Festiwale

Krzysztof Stefański

krzysztof_stefanski@pwm.com.plAktualności, Swoboda RuchuPiotr Mikapiotr_mika@pwm.com.pl

Koncerty, Archiwum R

Karolina Dąbekkarolina_dabek@pwm.com.pl

Wydawnictwa

Michał Mendyk

michal_mendyk@pwm.com.pl

Teatr muzyczny

Jacek Marczyński

Sekretariat

Katarzyna Dubiel

redakcja@ruchmuzyczny.pl

Dyrektor artystyczny

projekt graficzny

Marek Knap

marek.knap@asp.waw.pl

Studio graficzne

Natalia Cyrankiewicz, Andrzej Swat (prepress)

Redakcja i korekta

Maria Konopka-Wichrowska

Specjalistka do spraw archiwizacji i redakcji zasobów cyfrowych

Dominika Kulik-Sendur

Internet

Mateusz Ciupkamateusz_ciupka@pwm.com.pl

Wydawca

Polskie Wydawnictwo Muzyczne

Aleja Pokoju 1, 31-548 Kraków

Oddział w Warszawie

ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

pwm@pwm.com.pl

Czasopismo patronackie wydawane na zlecenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, a w tekstach przyjętych do publikacji zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, poprawek stylistycznych, zmian tytułów i śródtytułów. Za treść reklam redakcja nie odpowiada.

Adres

ul. Wiejska 19, 00-480 Warszawa

tel.: +48 885 860 332

email: redakcja@ruchmuzyczny.pl

www.ruchmuzyczny.pl

ruchmuzyczny ruchmuzyczny RuchMuzyczny

Kontakt telefoniczny w sprawie prenumeraty: 12 422 70 44 wew. 183 lub 885 860 336 (Jakub Stankiewicz), mail: prenumerata@pwm.com.pl

"Ruch Muzyczny" jest dostępny dla niewidomych

informacje na www.defacto.org.pl

Ikonki: www.flaticon.com/freepick

Na okładce ilustracja Anny Dyakowskiej

Z pieśnią na ustach

Krzysztof Stefański

Fot. Bartek Barczyk

Wystawienie Niemej z Portici 25 sierpnia 1830 w Brukseli, z okazji 58 urodzin Wilhelma I, stało się pretekstem do rozruchów, które zaowocowały powstaniem niezależnego państwa belgijskiego. Dzieło Daniela-François-Esprit Aubera zyskało zresztą etykietkę "rewolucyjnego" i warszawską premierę miało w czasie powstania listopadowego. Odtworzenie w radiu 24 kwietnia 1974 E depois do adeus Paula de Carvalho, portugalskiej piosenki na Eurowizję w tamtym roku, stało się sygnałem dla spiskowców do obalenia autorytarnego reżimu. Premiera Pięciu pieśni patriotycznych Alo Mattiisena na festiwalu Tatru Pop w 1988 była ważnym elementem tak zwanej śpiewającej rewolucji, która przyniosła niepodległość krajom bałtyckim. Głównym wydarzeniem protestów środowisk kultury w Litwie 5 października 2025 okazało się wspólne słuchanie poematu symfonicznego J?ra Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa.

Porusza mnie ta ostatnia historia i daje promyk nadziei w świecie, który z nowym rokiem wcale nie wydaje się bardziej stabilny. Widzimy, że muzyka i sztuka wciąż mają wielką siłę oddziaływania i istotne miejsce w życiu społecznym. I właśnie dlatego skrajne ugrupowania chcą ukrócić niezależność artystów. Od 2023 wrogie przejęcia instytucji kultury w Słowacji prowadzi ministra Martina Šimkovičová z Partii Narodowej. Czy w jej ślady pójdzie Oto Klempíř, świeżo nominowany szef czeskiego resortu z rekomendacji radykalnej partii Kierowcy dla Siebie? Litwinom na razie udało się obronić przez kontrolowaniem sektora przez nacjonalistyczny Świt Niemna. Śledźmy uważnie, co dzieje się u naszych sąsiadów, bo i u nas rosną siły ekstremistyczne, którym sprawy kultury nie są, niestety, obojętne. I pamiętajmy słowa rewolucyjnej pieśni, unieśmiertelnionej przez fortepianowe wariacje Frederica Rzewskiego: "?El pueblo unido jamás será vencido!".

Cytat numeru:

Kultura ma nas otwierać. Nie możemy zamykać się na czas protestów

--usłyszane w Wilnie

Taniec walczy o autonomię

z Marią Opałką rozmawia

Katarzyna Sanocka

Polskie Radio

Fot. Radek Zawadzki

IV Kongres Tańca, zorganizowany przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca 15-17 listopada 2025 roku w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, składał się z paneli spotkań i debat, które zgromadziły znawców, pedagogów, menadżerów, praktyków i miłośników tej sztuki. Stacjonarnie wzięło w nim udział ponad 200 osób, a streaming wyświetlono ponad 1200 razy. Przedstawiciele środowiska artystycznego, edukacyjnego, instytucji oraz decydentów dyskutowali z publicznością nad wieloma aspektami rozwoju dziedziny, w tym o systemowych rozwiązaniach, infrastrukturze, edukacji, inkluzywności i promocji na arenie międzynarodowej. Koordynatorką wydarzenia była Maria Opałka, doktor nauk o sztuce, producentka, kuratorka, publicystka, kierowniczka Działu Impresariatu Tańca NIMiT.

Katarzyna Sanocka: Czym IV Kongres Tańca różnił się od poprzednich?

Maria Opałka: Przede wszystkim miał znacznie bardziej rozbudowaną strukturę. Składał się z trzech równoważnych komponentów: Kongresu w Ruchu, czyli konsultacji środowiskowych w 11 miejscowościach, oraz Raportu o stanie tańca w Polsce 2025, który stanowił punkt wyjścia do dyskusji i analiz podczas głównych obrad w Warszawie. Istotne było także przyjęcie prawdziwie partycypacyjnej, otwartej formuły - nie deklaratywnej, lecz rzeczywiście włączającej uczestników w dialog, który chcieliśmy zainicjować. Myślę, że było to wydarzenie wyjątkowo pozytywne: nastawione na rozmowę, ale też na rozwój i sprawczość. Mówiło o potencjale ludzi tworzących tę sferę. Po raz pierwszy udało się spojrzeć na taniec nie przez pryzmat odrębnych środowisk, lecz jako na jedno, silne i bardzo rozległe. Raport odegrał tu kluczową rolę.

Jakie wnioski z niego płyną?

Najważniejszy dotyczy ogromnego zapotrzebowania na taniec w Polsce - znacznie większego, niż sugerowałby dotychczasowy, oficjalny przekaz. Co istotne, potrzeba ta najczęściej jest sygnalizowana oddolnie, od osób niezwiązanych zawodowo z tańcem, które wyraźnie zgłaszają chęć korzystania z szerszego dostępu do takich przedsięwzięć. Drugim istotnym wnioskiem jest brak dziś realnych warunków do pełnej realizacji tej potrzeby. Dostęp do oferty - zwłaszcza artystycznej - jest poważnie ograniczony, co skutkuje jej niską widocznością i utrudnia budowanie stałej publiczności. To wszystko łączy się z barierami systemowymi. Badania pokazały w sposób wręcz szokujący skalę niedofinansowania oraz niedostatki nie tylko infrastrukturalne - rozumiane jako brak przestrzeni do prezentacji i praktykowania tańca - lecz także administracyjne. Taniec wciąż traktowany jest jak obszar peryferyjny, co znacząco utrudnia jego organiczny rozwój w porównaniu z innymi sztukami performatywnymi.

Czy wnioski z raportu i dyskusji, które odbyły się na kongresie, potwierdzają istnienie niezaspokojonej potrzeby uznania tańca za autonomiczną dziedzinę sztuki?

Zdecydowanie tak. Paradoksalnie wciąż musi walczyć o swoją podmiotowość. Od strony systemowej oznacza to brak pełnych praw i możliwości rozwoju porównywalnych z sytuacją w innych sektorach artystycznych. Kongres stał się w tym sensie papierkiem lakmusowym. Bez gniewu czy frustracji, z nastawieniem na działanie i progres, bardzo wyraźnie wybrzmiało, że autonomia tańca jest tu kolejnym niezbędnym krokiem. Zarówno dokument, jak i towarzyszące mu debaty jednoznacznie pokazały, że nie jest to jednostkowy pomysł, lecz strategiczna konieczność.

Na kongresie pojawił się także postulat rozdzielenia Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, a więc stworzenia dwóch niezależnych instytucji.

Tak, ta potrzeba, sygnalizowana od lat, ponownie wybrzmiała bardzo wyraźnie. Jest to kluczowe z punktu widzenia administracyjnego, ale i symbolicznego - wzmacnia niezależność, sprawczość i daje szanse na rozwój. Jednocześnie nie można zapominać o równie istotnym zagadnieniu: konieczności tworzenia innych podmiotów czy organizacji poświęconych tańcowi. Podział instytutu nie rozwiąże problemu ograniczonego dostępu do oferty artystycznej. W Polsce dramatycznie brakuje centrów choreograficznych i tanecznych, które mogłyby wypełnić tę lukę, a przy tym zapewnić artystom przestrzeń i realny kontakt z odbiorcą. W tych dwóch kierunkach trzeba działać równolegle.

A perspektywa międzynarodowa? Czy była istotnym elementem kongresu?

Widoczność międzynarodowa jest ściśle powiązana z kondycją rynku krajowego. Jeśli taniec w Polsce funkcjonuje fragmentarycznie, bez stałej publiczności i możliwości prezentowania swojego potencjału w sposób systemowy, niezwykle trudno jest go eksportować i dać mu skutecznie zafunkcjonować za granicą. Co ciekawe, jedno z badań realizowanych we współpracy z Instytutem Monitorowania Mediów wykazało ogromny potencjał fundraisingowy i sponsoringowy tańca w Polsce. To świadczy, że przy odpowiednich warunkach strukturalnych obszar ten może rozwijać się bardzo dynamicznie.

Czy na kongresie pojawiły się konkretne propozycje działań na najbliższe lata?

Wydarzenie to, ze swojej natury, jest przestrzenią raczej do wykuwania idei niż formułowania gotowych planów. Jednym z najciekawszych wątków była jednak propozycja zaczerpnięcia dobrych praktyk z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa i stworzenia analogicznego programu dla tańca. Pomysł ten poruszył Robert Piaskowski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury, i wydaje się to bardzo obiecującym kierunkiem.

Co możemy powiedzieć o przyszłości tańca w Polsce na podstawie wniosków z IV Kongresu?

Kongres obalił wiele mitów. Pokazał, że środowisko nie jest niszowe. To duży, złożony sektor, porównywalny z muzyką czy teatrem. Ma swoich odbiorców, ogromny potencjał społeczny i komercyjny oraz konkretne możliwości. Jeśli dziś konsekwentnie o nie zadbamy - przez instytucje, infrastrukturę i systemowe rozwiązania - w perspektywie dekady rezultaty mogą się okazać zaskakująco dobre. To nie projekt na jeden sezon, lecz długofalowa inwestycja w kulturę, mająca głęboki sens.

Michał Urbaniak (1943-2025)

Fot. Łukasz Szeląg

"Żył i czuł wielkimi nutami" - napisała w mediach społecznościowych Dorota Urbaniak, żona artysty, którego zwykło określać się mianem najsłynniejszego polskiego muzyka w ojczyźnie jazzu. Aktywny artystycznie pozostawał przez ponad sześć dekad, właściwie do ostatnich chwil, bo zaledwie kilka dni przed śmiercią zapowiadał kolejne muzyczne przedsięwzięcia z artystami młodego pokolenia. Miał ucho do takich partnerstw, eksperymentował z gatunkami, bo nie bał się ryzyka. Pomagały mu w tym silny charakter, determinacja, poczucie humoru i siła przebicia.

Był legendą polskiej szkoły wiolinistyki jazzowej, saksofonistą samoukiem i kompozytorem. Wyrastał z klasyki, ale tworzył muzykę bez barier i sięgał choćby do funku, rocka, hip-hopu, elektroniki i folkloru. Zalicza się go do pionierów fusion. "Bóg stworzył muzykę, ale to ludzie podzielili ją na gatunki. Dla mnie jest tylko dobra i zła. Inaczej brzmi rano, a jeszcze inaczej wieczorem" - mówił Jackowi Góreckiemu w rozmowie dla # (25-26/2023).

W tym samym wywiadzie wspominał, że na pierwszym plakacie, który zawisł w jego pokoju, znajdował się Yehudi Menuhin. W Łodzi, gdzie dorastał, uczył się u Mieczysława Szaleskiego i Zenona Płoszaja, a później, w Warszawie, u Tadeusza Wrońskiego. Wtedy też zrezygnował ze stypendium w Moskwie, gdzie mógł studiować u Dawida Ojstracha. Nie miał już wtedy wątpliwości, że jego przyszłością będzie jazz.

Chwilę wcześniej wyjechał przecież z Łodzi, by grać w Jazz Rockers Zbigniewa Namysłowskiego. Wkrótce został członkiem zespołów Andrzeja Trzaskowskiego i Krzysztofa Komedy, z którym wystąpił na festiwalu w Newport. Po kilkuletnim pobycie w Skandynawii wrócił do Polski i z Urszulą Dudziak, Adamem Makowiczem, Wojciechem Karolakiem, Pawłem Jarzębskim i Czesławem Bartkowskim stworzył Grupę Michała Urbaniaka. Z powodzeniem występowali w całej Europie, a sam lider otrzymywał kolejne wyróżnienia, w tym stypendium Berklee School of Music. Studiów w Bostonie nie podjął, ale w 1973 wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam szybko podpisał kontrakt z wytwórnią Columbia i dzięki kolejnym płytom zyskiwał rozgłos oraz uznanie, co ostatecznie potwierdziła ankieta krytyków "Down Beat". Stanął na czele Michal Urbaniak's Fusion, koncertował na najważniejszych festiwalach, wystąpił w Carnegie Hall, podpisywał też kontrakty ze słynnymi wytwórniami (w tym Motown). Wreszcie dzielił estradę z takimi gwiazdami, jak Herbie Hancock, Miles Davis, George Benson, Don Sebesky, Gil Evans, Quincy Jones, Bernard Wright, Al MacDowell i Lenny White.

Od końca lat osiemdziesiątych coraz częściej wracał do Polski i angażował się w krajową scenę. Nie tylko występował na festiwalach i wydawał płyty, lecz także dał się poznać jako organizator i pedagog. Realizował autorskie projekty - Fusion, Urbanator, Urbanizer, UrbSymphony - w ramach których koncertował z orkiestrami symfonicznymi. Sporo komponował też do filmów (między innymi do Długu Krzysztofa Krauze, za co otrzymał Orła i nagrodę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni) i spektakli (choćby Mariusza Trelińskiego).

Zmarł 20 grudnia 2025 roku. Spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.

--MC, PM

Nadchodzi nowe

"Dziennik Łódzki", MKiDN, NIMiT, opera.poznan.pl, polskieradio.pl

W nowy rok instytucje kultury wkraczają ze zmianami personalnymi. Joanna Szymajda została nową dyrektorką Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca. Na to stanowisko powołała ją ministra Marta Cienkowska. Trzyletnia kadencja rozpoczęła się 28 grudnia 2025. Szymajda jest badaczką i kuratorką tańca, menadżerką kultury, absolwentką studiów magisterskich z zakresu kulturoznawstwa i psychologii na Uniwersytecie Łódzkim oraz z zakresu psychologii i teatru na Université Lumi?re Lyon 2, pracę doktorską obroniła na Université Sorbonne Nouvelle Paris 3 i UŁ. Po raz pierwszy na czele NIMiT stanie osoba, której zainteresowania, praca i doświadczenie zawodowe związane są przede wszystkim z tańcem. "W Instytucie będzie zastępca ds. muzyki i zastępca ds. tańca, więc władza nie będzie skoncentrowana wyłącznie po mojej stronie" - tłumaczyła Szymajda w rozmowie na antenie Dwójki.

Zmiany zaszły także w Poznaniu. Karolina Sofulak została dyrektorką artystyczną tamtejszego Teatru Wielkiego. Wzięta artystka reżyserowała dla tej sceny Fausta Charles'a Gounoda (wznowienie grane będzie w lutym), Rusałkę Antonína Dvořáka, za którą zdobyła Nagrodę im. Jana Kiepury w kategorii najlepsza reżyseria, Alberta Herringa Benjamina Brittena oraz Hrabinę Stanisława Moniuszki, która premierę miała na początku obecnego sezonu. "Kiedyś pokutowało u nas przekonanie, że w operze trzeba mieć silną rękę, trochę arogancji i buty. Dziś upowszechnia się praca zespołowa. Może kobietom jest nieco łatwiej ją wprowadzać" - mówiła reżyserka w rozmowie z Jackiem Marczyńskim w #5/2023. Dodajmy, że w Teatrze Wielkim w Poznaniu trwa obecnie drugi już konkurs na dyrektora naczelnego, ogłoszony 15 grudnia 2025 przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego. Pierwszy, który zakończył się w sierpniu, nie wyłonił zwycięzcy (żaden z czworga kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów) i instytucją nadal kieruje Renata Borowska-Juszczyńska.

Spore zamieszanie w Łodzi. Złota "Gloria Artis" i 40 lat działalności nie pomogły - dyrektor Teatru Wielkiego Marcin Nałęcz-Niesiołowski wręczył Joannie Woś wypowiedzenie w trybie natychmiastowym. Jak informuje "Dziennik Łódzki", znalazło się ono na biurku artystki już w listopadzie. Bezpośrednim powodem miało być niestawienie się do pracy związane z przygotowaniami do jej jubileuszu, obchodzonego 8 listopada w Filharmonii Łódzkiej, gdzie Woś zadebiutowała w partii Roksany w wykonaniu koncertowym Króla Rogera. Zainteresowana odmówiła komentarza, za to w piśmie jej pełnomocnika prawnego czytamy, że składała prośby o urlop bezpłatny na czas prób oraz samego wydarzenia. "Trudno zrozumieć założenie, że w tej sytuacji śpiewaczka powinna stawić się w pracy w Teatrze Wielkim - wykluczałoby to zaistnienie uroczystości, wręczenie medalu [...], nie mówiąc już o afroncie wobec patronów benefisu". Dyrektor Nałęcz-Niesiołowski w przesłanym "Dziennikowi Łódzkiemu" oświadczeniu wyliczył powody swojej decyzji: "niestawianie się do pracy w terminach wynikających z obowiązującego harmonogramu pracy, przy braku usprawiedliwienia [...]. Nieusprawiedliwione nieobecności [...] doprowadziły do konieczności wypłaty honorarium solistce występującej gościnnie [...], co obciążyło budżet Teatru. [...] Wielokrotne, pomimo pisemnych wezwań, niedostosowywanie się do planów pracy Teatru, które były Pani Joannie Woś znane od lipca bieżącego roku i obowiązywały wszystkich pracowników". Artystka skierowała sprawę do sądu.

--MC, MAK

Bajadera kością niezgody

indianewscalling.com, kultura.onet.pl

Rajan Zed, przewodniczący Universal Society of Hinduism, skrytykował Teatr Wielki - Operę Narodową w Warszawie za powrót do repertuaru Bajadery. W oświadczeniu czytamy, że spektakl w choreografii Natalii Makarowej prezentuje zachodnie karykatury dziedzictwa Wschodu: "Hindusi [...] uważają balet za jedną z cenionych form sztuki, oferującą bogactwo i głębię. Jednak jesteśmy już głęboko zakorzenieni w XXI wieku, a przestarzała Bajadera, która po raz pierwszy została wystawiona w Petersburgu w 1877 roku, dawno powinna zostać na stałe wycofana ze światowych scen". Balet będzie pokazywany 12 razy, między 27 marca a 30 czerwca 2026. "Traktujemy kwestie wrażliwości kulturowej oraz odpowiedzialnej prezentacji dziedzictwa innych tradycji z najwyższą powagą. Doskonale rozumiemy, jak ważne jest podejście do dzieł odwołujących się do innych kultur z szacunkiem, świadomością i odpowiedzialnością. Państwa głos umocnił nasze postanowienie, aby przygotować te spektakle z jeszcze większą dbałością o szczegóły, wrażliwością i odpowiedzialnością artystyczną" - napisał Krzysztof Pastor, dyrektor Polskiego Baletu Narodowego, w korespondencji mailowej do Rajana Zeda, cytowanej przez India News Calling. --MAK

Państwo to ja

wyborcza.pl

Centrum Sztuk Performatywnych im. Johna F. Kennedy'ego w Waszyngtonie zmienia nazwę. Zarząd instytucji, zdominowany przez ludzi Donalda Trumpa, postanowił dodać nazwisko obecnego prezydenta. Tak więc dziś, jak komentuje "New Yorker", "pomnik na cześć Johna F. Kennedy'ego i jego szacunku dla wolności sztuki został przemianowany na cześć człowieka o autorytarnych skłonnościach". Dziennik ujawnia, że decyzja była jednomyślna, jednak zapadła pod naciskiem samego prezydenta, który dzwonił osobiście do członków zarządu. Na reakcje artystów nie trzeba było długo czekać. "Z wielkim żalem informujemy, że nie będziemy w stanie zagrać w sylwestra. [...] Jazz narodził się z nieustępliwej walki o wolność: wolność myśli, wolność wypowiedzi, pełną wolność ludzkiego głosu" - napisali w serwisach społecznościowych członkowie zespołu The Cookers. To kolejny z serii odwołanych występów. Perkusista i wibrafonista Chuck Redd wycofał się z wigilijnego koncertu Jazz Jams, który prowadził w Centrum od 2006 roku. Nowojorski zespół taneczny Doug Varone and Dancers poinformował, że rezygnuje z występu, zaplanowanego na kwiecień, ponieważ jego członkowie "nie mogą pozwolić sobie na wejście do tej kiedyś wspaniałej instytucji ani prosić o to swoją publiczność". Centrum Sztuk Performatywnych im. Johna F. Kennedy'ego zostało utworzone w 1971 roku, by uhonorować zamordowanego prezydenta, który stał się symbolem walki o prawa obywatelskie.

--MAK

Tęczowy walc i pomalowane paznokcie

dziennik.pl, heute.at, wienerphilharmoniker.at

Tradycyjny Koncert Noworoczny w Wiedniu już dawno nie wzbudził takiego zainteresowania. Po raz pierwszy poprowadził go Yannick Nézet-Séguin, dyrektor muzyczny Metropolitan Opera w Nowym Jorku i Philadelphia Orchestra oraz gościnny dyrygent Chamber Orchestra of Europe. Z Wiedeńczykami współpracuje od 2010 roku. Tym razem w recenzjach pojawiły się informacje nie tylko o poziomie wykonania, lecz także o niekonwencjonalnym sposobie bycia samego muzyka: "Yannick Nézet-Séguin wkracza do Złotej Sali z pomalowanymi na srebrno paznokciami i kolczykiem w uchu. Widok niespotykany dotąd na najbardziej prestiżowym wydarzeniu muzyki klasycznej na świecie - donosi heute.at i dodaje: - 50-letni Kanadyjczyk uśmiecha się, macha do publiczności i od pierwszej chwili daje jasno do zrozumienia, że to nie sztywny, staromodny maestro". Nézet-Séguin jest wyautowanym gejem, podkreślającym swoje zaangażowanie w działaniach na rzecz praw mniejszości i równouprawnienia kobiet. Nie dziwi więc, że dyrygent umieścił w programie koncertu utwory dwóch kompozytorek: polkę mazurka Pieśni syren Josephine Weinlich oraz Tęczowego walca Florence Price. "Członkowie orkiestry Wiedeńskich Filharmoników wraz ze mną życzą Państwu przede wszystkim pokoju: pokoju w sercach, pokoju wśród ludzi, którzy są wokół was i pokoju między wszystkimi narodami świata. Pokój pojawi się wówczas, gdy zapanuje życzliwość. Tak więc życzę wszystkim życzliwości wobec siebie nawzajem oraz życzliwości w akceptowaniu odmienności każdego z nas" - powiedział Nézet-Séguin w noworocznym przesłaniu. W ponad 80-letniej historii Koncertów Noworocznych Wiedeńczykami nigdy nie dyrygowała kobieta, a w programie do 2025 roku nie umieszczano utworów kompozytorek. W najbliższym czasie instytucja raczej pozostanie wierna swym konserwatywnym zasadom. Za rok koncert poprowadzi bowiem Rosjanin Tugan Sochijew. --MAK

Passeggiata...

opera.szczecin.pl

Waldemar Dąbrowski znowu na czele. We wrześniu przestał być dyrektorem Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie, a w grudniu został, wybranym jednomyślnie, przewodniczącym nowo powołanej Rady Programowej Opery na Zamku w Szczecinie. Rolą organu jest doradzanie dyrektorowi w kształtowaniu repertuaru, ocenianie projektów artystycznych, pomaganie w pozyskiwaniu dodatkowych środków oraz promowanie szczecińskiej sceny w Polsce i za granicą. --MC, MAK

pap.pl

Turyści będą rozczarowani. Po 15 latach od otwarcia nowej ekspozycji stałej Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie czeka gruntowny remont w ramach projektu "Perła Warszawy". Planowane zmiany dotyczą między innymi przeprowadzenia niezbędnych prac budowlanych, modernizacji wystawy stałej i rozwinięcia planów wystaw czasowych, a także zastosowania nowych technologii audiowizualnych. Na czas remontu dla odbiorców dostępna będzie tylko ekspozycja w Domu Urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli. Większość obiektów pozostanie jednak w skarbcu i specjalnych magazynach instytucji, gdzie będą również poddane konserwacji. --MAK

MKiDN

"Mazowsze" tańczy i śpiewa przy wsparciu resortu. Umowa o współprowadzeniu Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Mazowsze" w Karolinie została przedłużona na kolejne pięć lat - do 31 grudnia 2030. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego od 2026 roku będzie przekazywać zespołowi roczną dotację podmiotową w wysokości nie mniejszej niż 4 439 000 złotych. "Obecnie [...] to jeden z największych na świecie zespołów artystycznych, który od ponad 75 lat prezentuje stylizację polskiego folkloru w postaci widowiska muzycznego, zawierającego elementy muzyki i tańca" - brzmi uzasadnienie. Zespół powstał w listopadzie 1948 roku na mocy dekretu Ministerstwa Kultury i Sztuki. --MAK

diapasonmag.fr

Nadzieja podobno umiera ostatnia, więc kto ma siły, niech nadal walczy. Dyrekcja Festiwalu Wagnerowskiego w Bayreuth poinformowała, że bilety na tegoroczną imprezę zostały wyprzedane. W 2025 na niektóre przedstawienia były dostępne nawet trzy tygodnie przed spektaklem. Tym razem zniknęły zaledwie w półtorej godziny od momentu rozpoczęcia sprzedaży. Ten rok ma jednak być wyjątkowy. Po pierwsze, wydarzenie świętuje 150 urodziny, po drugie - nowa inscenizacja Pierścienia Nibelunga ma zostać opracowana przez sztuczną inteligencję pod nadzorem Marcusa Lobbesa. Ciekawe, jak z SI dogada się prowadzący całość Christian Thielemann. --MAK