Rozwój osobisty człowieka - Steve Pavlina

Reflow text when sidebars are open.
Jeśli chcemy się w życiu realizować, życie nie może nam narzucić żadnej innej dyscypliny, prócz bezwarunkowej jego akceptacji. Wszystko, na co zamykamy oczy, wszystko, od czego uciekamy, wszystko, czemu zaprzeczamy, co bagatelizujemy lub czym gardzimy, ostatecznie nas pokona. To, co wydaje się przykre, bolesne, złe, może stać się źródłem piękna, radości i siły, jeśli stawimy temu czoła z otwartym umysłem. Każda chwila ma wartość złota dla tego, kto umie w niej taką wartość zobaczyć.
HENRY MILLER
Prawda jest pierwszą zasadą osobistego rozwoju. Rozwijamy się jako ludzie, odkrywając prawdy o sobie samych i o naszej rzeczywistości. Z pewnością odbierzesz kilka poważnych lekcji niezależnie od sposobu życia, ale możesz bardzo przyspieszyć swój rozwój, jeśli świadomie poszukasz prawdy, umyślnie unikając fałszu i zaprzeczania.
Autentyczny osobisty rozwój oznacza rozwój uczciwy. Nie możesz iść na skróty przez krainę pozorów. Na początek musisz się zobowiązać, że będziesz odkrywać i przyjmować nowe prawdy, nieważne jak trudne lub nieprzyjemne może to przynieść konsekwencje. Nie zdołasz rozwiązać proble mów, jeśli nie uznasz, że one istnieją. Jak uda ci się zrobić satysfakcjonującą karierę, jeżeli nie przyznasz, że obecna praca jest dla ciebie nieodpowiednia? Jak możesz naprawić związek, jeśli nie będziesz chciał zaakceptować faktu, że czujesz się pusty i samotny? Jak możesz polepszyć stan zdrowia, jeżeli nie zgodzisz się, że aktualne przyzwyczajenia ci nie służą?
Rzeczywistość jest ostatecznym arbitrem prawdy. Jeśli w myślach, przekonaniach i czynach nie przestrzegasz zasady prawdy, ucierpią na tym życiowe wyniki. Zajęcie uczciwego stanowiska nie wystarczy, by osiągnąć sukces, ale stawanie po stronie fałszu wystarczy, by ponieść porażkę. Jeśli wybierasz prawdę, twoje kłopoty nie znikną same z siebie w ciągu jednego dnia, ale postawisz ważny krok w dobrym kierunku.
Zaprzeczając istnieniu problemów, odwracasz się od prawdy. Wmawiane sobie kłamstwa rodzą dalsze kłamstwa i zatruwają umysł fałszem, który zakorzenia się w tożsamości. Zrywasz więź ze swoim prawdziwym ja, prowadząc życie cienia wspaniałej osoby, jaką miałeś być. Nie istniejesz po to, aby znosić taką egzystencję, tylko masz nauczyć się, jak kreować życie zgodnie z własnym wyborem. Nie mogę decydować o tym, jak powinno wyglądać twoje życie, ale dołożę wszelkich starań, aby pomóc ci w jego tworzeniu.
W dalszej części niniejszego rozdziału zabiorę cię na zwiedzanie świata prawdy. Zrozumiesz, jak odnaleźć i zaakceptować to, co jest dla ciebie odpowiednie. Przedstawione koncepcje mogą się okazać dość abstrakcyjne, dlatego też najpierw po prostu oswój się ze wzniosłymi ideami. Z II części książki dowiesz się, jak wprowadzić poznane koncepcje we wszystkie dziedziny życia i jak z ich pomocą poprawić osiągane rezultaty.
Zacznijmy od zbadania kluczowych składników prawdy: postrzegania, przewidywania, trafności, akceptacji i samoświadomości.
Postrzeganie to fundament prawdy. Jeśli chcesz udoskonalić jakąś sferę życia, musisz się jej najpierw dobrze przyjrzeć. Na przykład, jeżeli chcesz wiedzieć, jak wygląda twój związek, dobrze jest zacząć od zadania sobie pytań: Co sądzę o tym związku? Jakie jego aspekty są dobre? A jakie wymagają poprawy? Zapytaj partnera o to samo i porównajcie odpowiedzi. Określenie punktu, w jakim się znajdujecie, pomoże wam zdecydować, jakie chcielibyście wprowadzić zmiany.
Postrzeganie to kluczowy składnik osobistego rozwoju, gdyż reagujemy na to, co uważamy za prawdziwe. Stawienie czoła prawdzie o sytuacji sprawia, że budzisz w sobie nowe pragnienia. Gdy wchodzisz na wagę i widzisz, że ważysz więcej, niż byś chciał, myślisz sobie: "Chcę schudnąć". Kiedy pojmujesz, czego nie chcesz, zyskujesz jasną wizję tego, czego pragniesz. Nowe życzenia pomagają ci obrać pozytywny kierunek, lecz nic się nie zmieni, dopóki najpierw nie przyznasz, że chcesz zmiany.
Pierwszym krokiem na ścieżce osobistego rozwoju musi być uznanie, że obecne życie nie odpowiada twoim zamiarom. I to jest całkowicie słuszne. Lepiej czegoś chcieć i nie mieć pojęcia, jak to zdobyć, niż się okłamywać i udawać, że wszystko układa się doskonale, kiedy wcale tak nie jest. Stan, w którym będziesz się cieszyć ze stałego rozwoju mimo popełnianych błędów, jest najbliższy ideału.
Łatwo mówić, że powinno się stawić czoła prawdzie o swoim życiu, ale w praktyce może się to okazać bardzo trudne. Ciężko przyznać, że związek już cię nie zadowala. Przyjęcie do wiadomości faktu, że dokonałeś błędnego wyboru zawodu, jest bolesne. Trudno spojrzeć w lustro i uświadomić sobie, że nie lubisz osoby, jaką się stałeś. Jednak mimo trudności jest to konieczne. Nie ruszysz z punktu A do punktu B, jeśli będziesz się upierać, że nie znajdujesz się w punkcie A. Wypieranie się obecności w punkcie A, walka z nim albo jakikolwiek inny opór powoduje, że coraz bardziej więźniesz w tym samym miejscu.
Czy dostrzegasz w życiu coś, co chciałbyś zmienić? Czy masz jakieś nałogi lub szkodliwe przyzwyczajenia, z którymi chciałbyś zerwać? Czy pragnąłbyś się lepiej realizować w innym zawodzie? Czy chciałbyś mieszkać gdzieś indziej? Otwórz oczy. Rozejrzyj się i zwróć uwagę, co ci się w życiu podoba, a co nie. Nie zmuszaj się do wyznaczania sobie od razu konkretnych celów, po prostu bądź świadom tego, co widzisz i jak na to reagujesz.
Przewidywanie to mechanizm, dzięki któremu uczysz się na doświadczeniach, tym samym pozwalający ci na odkrywanie, co jest prawdą. Gdy przeżywasz nową sytuację lub wydarzenie, mogą z tego wyniknąć tylko dwie rzeczy: albo doświadczenie okaże się zgodne z oczekiwaniami, albo nie. Kiedy doświadczenie odpowiada oczekiwaniom, model rzeczywistości zakodowany w umyśle pozostaje nienaruszony. Jednak gdy przeżycie zawodzi oczekiwania, twój umysł musi uaktualnić dane zawarte w modelu rzeczywistości o nowe informacje. W ten sposób uczysz się przez praktykę i odkrywasz nowe prawdy.
Moc przewidywania jest niezwykle elastyczna. Gdy uczysz się czegoś nowego, twój umysł próbuje na bazie doświadczenia dokonać uogólnień. Woli rejestrować schematy zamiast szczegółów. Drobniejsze detale będą w umyśle zamazane, ale dobrze zapamiętasz najważniejsze wzorce. Na przykład potrafisz zrozumieć tekst napisany w danym języku, choć nie pamiętasz dokładnie, kiedy i gdzie nauczyłeś się każdego ze słów. Wiesz, jak smakują pewne potrawy, choć nie pamiętasz wszystkich w życiu posiłków.
Umysł automatycznie przewiduje przyszłe doznania, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Gdy dostrzegasz fragment przedmiotu na półce, umysł może przypuszczać, że będzie to książka, jeśli po ten przedmiot sięgniesz. Przewidujesz, że książka ma określoną wagę, fakturę i wygląd. Jak długo oczekiwania się spełniają, model rzeczywistości pozostaje w umyśle nienaruszony.
Na pewno już się czegoś spodziewasz po tej książce. Jeżeli znajdziesz w niej potwierdzenie wszystkich przypuszczeń, nie nauczysz się niczego nowego i lektura okaże się stratą czasu. Książka musi rozminąć się z twoimi oczekiwaniami i wywołać kilka nieoczekiwanych, zaskakujących reakcji, aby pomóc ci w wewnętrzym rozwoju.
Umysł bez przerwy dokonuje uogólnień na bazie poszczególnych przeżyć, przechowuje stworzone wzorce, a potem używa ich, by przewidywać rezultaty nowych wydarzeń. Dzieje się to automatycznie, zwykle bez udziału świadomości. Jednak gdy raz zrozumiesz, jak działa twój umysł, możesz wpływać na proces myślenia.
Istnieją dwa potężne sposoby, dzięki którym możesz wykorzystać moc przewidywania do przyspieszenia rozwoju. Dzięki pierwszemu stajesz się inteligentniejszy dlatego, że szukasz doświadczeń, które nie przypominają niczego, co wcześniej przeżyłeś. Nowe sytuacje sprawiają, że umysł przestawia się na tryb uczenia się, przez co odkrywa nowe wzorce. Im więcej umysł przyswaja schematów, tym lepsze wysuwa przypuszczenia, a ty stajesz się rozumniejszy.
Przeczytaj książkę o czymś, co jest dla ciebie zupełnie obce. Porozmawiaj z ludźmi, których zwykle unikasz. Odwiedź nieznane miasto. Wyjdź poza ramy schematów, które twój umysł już poznał. Musisz nieustannie stawiać sobie świeże wyzwania i szukać nowych pomysłów, aby dostarczać umysłowi pożywki. Jeśli poprzestajesz na zwykłym powtarzaniu tych samych doświadczeń, wpadasz w zastój, a twoje zdolności umysłowe zanikną.
To, czego nauczysz się na jednym polu, często możesz zastosować na innym. Na przykład Leonardo da Vinci, uznany ze wszech miar za geniusza, posiadł umiejętności w wielu dziedzinach, wliczając w to sztukę, muzykę, naukę, anatomię, inżynierię, architekturę i wiele innych. Podczas gdy jedni dowodziliby, że to jego inteligencja zaowocowała tak wszechstronnymi zainteresowaniami, to moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że to właśnie jego zainteresowania przyczyniły się do rozwoju inteligencji lub stanowiły ważny czynnik. Otwierając się na różnorodne i obfite źródła informacji, da Vinci odkrył wzorce, których inni nigdy nie dostrzegali. Dzięki temu u artysty silnie rozwinęły się zdolności rozwiązywania problemów. To, co na jednym polu uważa się za rzecz zwyczajną, w innej dziedzinie często znajduje genialne zastosowanie.
Nadmierna rutyna to wróg inteligencji. Ciągły kontakt z tym samym typem informacji nie pomoże ci w rozwoju. Zaspokoisz jedynie oczekiwania umysłu, zamiast zdopingować go do tworzenia nowych schematów. Jeśli chcesz stać się mądrzejszy, musisz wzniecać zamieszanie. Dbaj w życiu o podstawową rutynę tylko po to, by zbudować podwaliny do próbowania sił w niezbadanych dziedzinach. Zmuś się do zajmowania rzeczami, których nigdy nie robiłeś. Otwórz się na nowe doznania, pomysły i informacje. Im więcej przeżyjesz nietypowych sytuacji, które rozwiewają typowe przypuszczenia, tym szybciej zaczniesz się uczyć i staniesz się rozumniejszy.
Drugim sposobem na wykorzystanie mocy przewidywania umysłu jest stawianie świadomych, przemyślanych prognoz i podejmowanie dzięki nim lepszych decyzji. Pomyśl o tym, dokąd zmierzasz, i spytaj sam siebie: Jakie są moje szczere oczekiwania wobec życia? Wyobraź sobie, że bardzo logicznie myślący, bezstronny obserwator ma zbadać szczegółowo twoją sytuację i przewidzieć - opierając się na aktualnych wzorcach twoich zachowań - jak twoje życie będzie wyglądało za 20 lat. Jaką wizję przyszłości roztoczy przed tobą taka osoba? Jeżeli jesteś wystarczająco odważny, poproś kilku dobrych znajomych, aby przedstawili ci uczciwy obraz tego, jakim cię widzą po dwóch dekadach. Ich odpowiedzi mogą cię zaskoczyć.
Gdy uświadamiasz sobie długofalowe oczekiwania umysłu, porzucasz schematy zaprzeczania i patrzysz prawdzie prosto w twarz. Możesz wzmacniać pozytywne przewidywania i wprowadzać zmiany, aby uniknąć wysuwania negatywnych przypuszczeń.
Częściowym wynikiem ludzkich prognoz są emocje. Uczucia pozytywne mają źródło w pozytywnych oczekiwaniach, a odczucia negatywne wynikają z przypuszczeń negatywnych. Gdy czujesz się dobrze, umysł oczekuje upragnionego pozytywnego rezultatu. Natomiast kiedy czujesz się źle, twój umysł spodziewa się wyniku niesprzyjającego. Negatywne emocje to ostrzeżenie, że musisz zmienić postępowanie, aby niepokojące przypuszczenia nie stały się faktem.
Poddaj się szczerym oczekiwaniom. Nie walcz z nimi ani nie próbuj się ich wypierać, ponieważ w ten sposób stracisz wiarę w siebie. Naucz się akceptować przypuszczenia i pracuj nad nimi. Kiedy zauważysz, że spodziewasz się negatywnych rezultatów, zastanów się nad tym, aby znaleźć przyczynę. Potem zmodyfikuj wysuwane przypuszczenia. Natomiast gdy odkryjesz w sobie pozytywne oczekiwania, zwróć uwagę, co je spowodowało, i staraj się to podtrzymywać.
Im lepiej wewnętrzny model rzeczywistości pasuje do faktycznego stanu rzeczy, tym bardziej rozwijasz swoje zdolności. Większa trafność oznacza lepsze przystosowanie człowieka do życia. Dzięki trafnym wskazówkom podejmiesz rozsądne decyzje, które poprowadzą cię w upragnionym kierunku. Przez niewłaściwe wskazówki doświadczysz niepowodzeń i frustracji.
Całkowita jasność sytuacji to rzadkość. Gdy podążasz konkretną ścieżką zawodową, nigdy nie będziesz wiedział, czy inny wybór nie okazałby się dla ciebie lepszy. Kiedy pozostajesz w danym związku, nigdy nie możesz być pewien, czy gdzieś obok nie ma dla ciebie bardziej odpowiedniego partnera. Za każdym razem gdy już podejmiesz decyzję, nigdy nie będziesz wiedział, co by się stało, gdybyś dokonał innego wyboru.
Najgorsze jest to, że nawet gdy masz pewność, nadal nie masz gwarancji, że masz rację. Zdarzało ci się już wcześniej mylić, prawda? Historia poka zuje, że bardzo często coś, co wydaje ci się znane, za jakiś czas okaże się nieprawdziwe.
Możesz starać się ze wszystkich sił zyskać jak najjaśniejszy obraz sytuacji, i jest to, ogólnie rzecz biorąc, dobry pomysł, ale nigdy nie uda ci się do końca wyeliminować niepewności. Masz dwie podstawowe opcje do wyboru: nie zgadzać się na nieprzewidywalność życia i zadowalać się fałszywym poczuciem bezpieczeństwa lub zaakceptować jego kaprysy i nauczyć się z nimi żyć. W pierwszym przypadku kreujesz rzeczywistość życzeniową, nie zważając na fakty. W drugim przypadku usiłujesz przedstawić ją sobie jak najwierniej, nawet jeżeli ci się ona nie podoba. Druga opcja jest lepsza.
Kiedy zgadzasz się na niepewność właściwą życiu, twoje decyzje będą coraz lepsze pod względem trafności przewidywania. Łatwiej będzie ci unikać błędów, takich jak trwonienie wszystkich pieniędzy czy angażowanie się w toksyczny związek. Zajmiesz lepszą pozycję do korzystania z autentycznych okazji. Nie musisz czuć się bezradny wobec nieprzewidywalności życia. Kluczem jest inteligentne zarządzanie ryzykiem, zamiast zaprzeczania jego istnieniu. Naucz się wyciągać korzyści z sytuacji niepewności i czerp z tego radość.
Inna sprawa, że twoje przypuszczenia mogą być nieprawidłowe. Niektóre nieścisłości czy pomyłki w przewidywaniach znikną same, w miarę jak będziesz zdobywał dodatkowe doświadczenie i pogłębisz rozumienie rzeczywistości, lecz w wielu przypadkach możesz popełniać coraz gorsze błędy, które tylko będą się potęgować. Oto kilka przykładów, kiedy moc przewidywania umysłu może cię zawieść:
Nadmierne uogólnianie. Masz za sobą kilka nieudanych randek, zatem w twoim umyśle zakorzenił się schemat, że umawianie się na randki przynosi rozczarowania. W rezultacie unikasz kolejnych spotkań, ponieważ uważasz, że trzeba się ich wystrzegać. Niestety oznacza to, że nigdy więcej nie doświadczysz pozytywnych przeżyć na randce, które pozwoliłyby ci zmienić zakorzenione przeświadczenie. Stare wzorce utrzymują się tak długo, jak długo nie są kwestionowane. Uprzedzenia. Podsłuchałeś rozmowę kolegów w pracy, którzy skarżyli się, że niedawno najęty pracownik zapowiada się na fatalnego współpracownika. Zaczynasz żywić negatywne uczucia wobec nowego kolegi. Podczas pierwszego wspólnego zadania odruchowo zakładasz kłopoty, więc masz opory przed podjęciem z nim owocnej, koleżeńskiej współpracy. Druga strona odbiera twoje negatywne nastawienie i reaguje tak samo, a zatem spełniają się twoje obawy. Ferowanie pochopnych opinii bez czekania na weryfikację w drodze bezpośredniego doświadczenia często prowadzi do błędnych wniosków. Samospełniająca się przepowiednia. Kilku twoich przyjaciół próbuje rozkręcić w sieci własne firmy, ale wszyscy ponoszą porażkę i ostatecznie się poddają. Ucząc się na ich przykładzie, twój umysł rejestruje informację, że rozpoczynanie działalności on-line jest trudne i najprawdopodobniej się nie udaje. Rok później decydujesz się na uruchomienie własnej firmy internetowej. Podświadomie specjalnie popełniasz błędy, których można było uniknąć, i w końcu rezygnujesz, tak jak twoi przyjaciele.Powyższe schematy myślowe mają pewien wspólny mianownik: dokonywane założenia są zbyt pesymistyczne. Takie schematy potęgują strach, zaniżają samoocenę i wzbudzają negatywne emocje, takie jak zmartwienie i napięcie. W skrajnych przypadkach nazbyt pesymistyczne przewidywania mogą wywołać depresję, bezradność, a nawet doprowadzić do samobójstwa. Z drugiej strony nadmierny optymizm również może sprawić kłopoty, prowadząc do zbytniej pewności siebie, nieuzasadnionego podejmowania ryzyka i maniakalnych zachowań.
Najlepsze przewidywania to takie, które są najtrafniejsze. Jeśli w grę wchodzi samoistne potęgowanie się zjawisk, lepiej podnosić samoocenę, pielęgnować pozytywne emocje i przejawiać rozsądną inicjatywę, niż zaniżać swoją wartość, żywić negatywne uczucia i okazywać zbytnią nieśmiałość. Wysuwane przypuszczenia nie są tylko biernymi spostrzeżeniami - stanowią dynamiczne czynniki same w sobie.
Gdy już najtrafniej - w ramach rozsądku - określiłeś, co jest dla ciebie prawdziwe, kolejnym zadaniem będzie pełne i całkowite zaakceptowanie prawdy. A co za tym idzie, akceptacja długofalowych konsekwencji wynikających z twoich prognoz.
Zastanów się nad stanem swojego ciała. Czy jest zdrowe, sprawne i silne? Czy też chore, ślamazarne i słabe? Jak sądzisz, co się stanie, jeśli nie po rzucisz szkodliwych dla zdrowia przyzwyczajeń? Czy akceptujesz prawdę o tym, czym to się skończy? Czy chcesz ponosić takie konsekwencje?
A jak wyglądają twoje finanse? Czy opływasz w dostatek na tyle, że nigdy nie będziesz cierpiał biedy? A może jesteś na najlepszej drodze do przytułku? Powiedz szczerze, czego się można spodziewać, jeśli będziesz się trzymał ciągle tych samych finansowych schematów? Czy zgadzasz się z całą prawdą o sytuacji?
Naturalnie próba przewidzenia, dokąd zmierza twoje życie, zawiera w sobie olbrzymi procent niepewności, ale nadal możesz starać się formułować najrozsądniejsze oczekiwania na podstawie dostępnych przesłanek. Gdybyś miał przyjrzeć się życiu kogoś innego, kto charakteryzuje się takimi samymi cechami jak twoje, i miałbyś założyć się o to, jak się ono potoczy, na co byś postawił? Udaj, że jesteś Sherlockiem Holmesem, który przygląda się dowodom w śledztwie i próbuje przewidzieć, co będzie dalej. Czego się tak naprawdę spodziewasz?
Jedną z najważniejszych umiejętności, jaką należy w sobie wypracować na drodze osobistego rozwoju, jest zdolność uświadomienia sobie prawdy, nawet jeśli rzeczywista sytuacja ci się nie podoba i nie jesteś w stanie jej zmienić. Gdy stajesz w obliczu nieprzyjemnej prawdy, często napotykasz silny wewnętrzny opór, który pcha cię w przeciwną stronę, skłaniając do ucieczki w zamknięty krąg rozterek, eskapizmu, zaprzeczania i zwłoki. Jedynym sposobem na znalezienie w sobie sił do świadomego zmierzenia się z faktami jest spojrzenie prawdzie prosto w oczy. Praktyczna zasada brzmi: czegokolwiek się obawiasz, w końcu musisz stawić temu czoła.
Za każdym razem gdy los stawia cię przed faktami, które ci się nie podobają, i nie masz siły, by coś zmienić, pierwszym krokiem musi być zaakceptowanie prawdy o sytuacji. Powiedz sobie: Ta sytuacja jest dla mnie zła, jednak nie czuję się na siłach, by ją od razu zmienić.
Przyznaj przed sobą otwarcie, że nawet jeśli to na tobie spoczywa pełna odpowiedzialność za każdą sferę twojego życia, możesz nie umieć naprawić tego, co w danym momencie szwankuje. Po prostu uznaj fakt, że tak się sprawy mają - nie zaprzeczaj, nie twierdź, że tak nie jest. Nigdy nie udawaj, że uwielbiasz pracę, której nienawidzisz. Nigdy nie udawaj, że jesteś szczęśliwy w związku, który cię nie zadowala. Nigdy nie upieraj się, że dobrze ci się wiedzie finansowo, jeśli w rzeczywistości sytuacja wygląda kiepsko. Jeśli chcesz poprawy sytuacji, musisz najpierw wyznać sobie całą prawdę.
Kiedy w pełni zaakceptujesz rzeczywistość, zaczniesz podejmować lepsze decyzje, gdyż będą się one opierać na prawdzie, a nie na fikcji. Jeżeli zgodzisz się, że twoje ciało jest w fatalnej kondycji, przestaniesz udawać, że czujesz się świetnie. Porzucisz złudzenia, że niezdrowa dieta i brak ruchu są w porządku. Zrozumiesz, że musisz zacząć podejmować inne decyzje, jeśli chcesz zmiany sytuacji - nic nie zrobi się samo. Gdy już raz poddasz się faktom, wreszcie będziesz mógł zacząć realizować w życiu to, co chcesz.
Gdy starasz się kierować w życiu prawdą, musisz jednocześnie rozwijać w sobie w wysokim stopniu poczucie samoświadomości. Oznacza to, że musisz zdawać sobie sprawę ze swoich mocnych stron, słabości, talentów, poziomu wiedzy, uprzedzeń, przywiązań, pragnień, emocji, instynktów, nawyków i stanu umysłu.
Jest rzeczą ludzką, że często targają nami sprzeczne pragnienia. Jedna część człowieka chce być zdrowa, szczęśliwa i wysoce świadoma. Druga nie chce niczego więcej poza jedzeniem, snem, seksem i lenistwem. Bez udziału świadomości, zaniedbując siebie, ulegamy odruchom i prowadzimy życie bliższe bezrozumnym zwierzętom niż w pełni myślącym ludziom.
Przyznaj, że stan świadomości ulega wahaniom. Czasami w myśleniu dominuje czysta logika, innym razem ogarnia cię emocjonalny niepokój. Niekiedy czujesz się niesamowicie uduchowiony, a kiedy indziej zamartwiasz się sprawami pieniężnymi. Czasem dbasz o zdrową i energetyzującą dietę, a czasem zadowalasz się przetworzoną pseudożywnością.
Kiedy podejmujesz decyzje w określonym stanie umysłu i nimi się kierujesz, wzmacniasz ten stan ducha, zwiększając prawdopodobieństwo, że podobnie zareagujesz w przyszłości. Na przykład jeśli działasz pod wpływem gniewu, wzmacniasz gniewną reakcję umysłu. Jeśli działasz pod wpływem życzliwości, wzmacniasz życzliwe reakcje. Każdy stan świadomości ma skłonność do utrwalania się, więc zapewne wpadniesz w powtarzający się cykl zachowań. Istotna część osobistego rozwoju oznacza porzucenie niższych stanów świadomości przy jednoczesnym przywiązywaniu się do jej wyższych wymiarów. W praktyce oznacza to zerwanie z nałogami, negatywnymi emocjami i zachowaniami wynikającymi ze strachu, a zastąpienie ich świadomie podejmowanymi działaniami, skoncentrowanymi na zasadach podstawowych. A w celu pomyślnej zmiany zachowań musisz najpierw rozwinąć w sobie świadomość myśli.
Dobrą metodą budowania świadomości jest podejmowanie decyzji na bazie najsensowniejszego rozumowania, na jakie możesz się zdobyć. Najlepiej, jeśli dokonujesz nowych wyborów w stanie czujności, jasności umysłu i w pełni sił intelektualnych. Wtedy jest odpowiednia pora na rozważanie wielkich życiowych przemian typu: podjęcie nowej pracy, zmiany w związku lub przeprowadzka do innego miasta. Naucz się ufać wyższym stanom świadomości. Zapisuj swoje postanowienia i umacniaj się w nich. Gdy, jak to zwykle bywa, zaczniesz znów tracić wyższą perspektywę, nie przestawaj rozważać podjętych decyzji, nawet jeśli już nie czujesz tak silnego zaangażowania. Po jakimś czasie okoliczności zewnętrzne zaczną sprzyjać wyższym stanom świadomości. świadome życie staje się łatwiejsze dzięki praktyce.
Pewnego razu, kiedy znajdowałem się w stanie bardzo wysokiej świadomości, postanowiłem zmienić życiowe zajęcie i porzucić pracę nad grami komputerowymi na rzecz osobistego rozwoju. Była to dla mnie nie lada próba, przede wszystkim dlatego, że moja firma kwitła, a ja wciąż miałem przed sobą kilka poważnych projektów do zrealizowania. Mimo to dobrze czułem się z nową decyzją i wiedziałem, że jest słuszna. Jednak kilka tygodni później nadal siedziałem w firmie, zarobiony po uszy, nie mając widoków na kres pracy. Kiedy ześlizgnąłem się na niższy poziom świadomości, zacząłem krytykować swoje postanowienie o zmianie zawodu. Musiałem sobie przypomnieć, że dokonałem wyboru na wysokim poziomie świadomości, i że to była rozsądna, inteligentna decyzja. To pomogło mi pokonać opór i zaufać pierwotnej decyzji.
Moje postanowienia nie muszą być doskonałe, ale kiedy myślę w opisany sposób, mogę przynajmniej wierzyć, że postępuję właściwie i zgodnie z prawdą.
Gdy konsekwentnie podejmujesz kluczowe decyzje w stanie wysokiej świadomości, stają się one coraz bardziej prawidłowe. Unikniesz wtedy niezdecydowania, w którym wahasz się między jedną możliwością a drugą i nie możesz nic postanowić. Przyznaj, że gdy dokonujesz wyborów w gniewie, pod wpływem strachu, zasmucony lub z poczuciem winy, nie możesz zbliżyć się do prawdy, ponieważ niższe stany świadomości negatywnie wpływają na twoje przewidywania.
Samoświadomość jest tak naprawdę świadomością prawdy. Gdy jesteś świadomy czegoś w wysokim stopniu, jesteś bliższy prawdy, niż w stanie niskiej świadomości. Jeśli lekceważysz tę podstawową zasadę, twoje decyzje przyniosą gorsze rezultaty. Decyzje podporządkowane prawdzie są trafniejsze i dają lepsze wyniki niż te, które podjąłeś w stanie niskiej świadomości. Rzecz w tym, aby samoświadomość pomogła nam wyczuć, kiedy przestrzegamy zasady prawdy, a kiedy nie, i by podejmować ważne decyzje tylko wtedy, gdy wiemy, że prawda jest po naszej stronie.
Istnieje kilka przeszkód, które powstrzymują nas od pełnego podporządkowania się prawdzie. Zwiększają one ryzyko powstania w umyśle niewłaściwych schematów, z których wiele się potęguje i trudno je skorygować. Jednak świadomość przeszkód sprawia, że łatwiej je pokonać.
Zyski w mediach pochodzą głównie z reklam, a żeby reklama była skuteczna, musisz w ostatecznym rozrachunku coś kupić: samochód, lek albo jedzenie. Ludzie, którzy trafnie postrzegają rzeczywistość, kupują tylko to, co akurat chcą albo czego potrzebują. W związku z tym reklamodawcy często promują półprawdę i wierutne kłamstwa, aby zwiększyć zyski. Na przykład jeżeli kompania piwowarska zdoła przekonać cię, że picie alkoholu uczyni cię bardziej popularnym albo seksownym, zapewni sobie większy dochód, niż w przypadku reklamy wiernie pokazującej skutki spożywania alkoholu.
Możesz w pełni zaufać informacji z mediów tylko wtedy, gdy uwierzysz, że autorzy przekazu nie poświęcą prawdy na rzecz sprzecznej z nią wartości. Problem z korporacjami medialnymi polega na tym, że gdy powstaje konflikt między zyskiem a prawdą, prawda nie zawsze zwycięża.
Ostatecznym celem mass mediów jest uwarunkowanie odbiorcy do tego stopnia, aby zaakceptował fałszywy obraz rzeczywistości, taki, jaki podtrzymuje wartości reklamodawcy. Im bardziej wystawiasz się na działanie głównego nurtu mediów, w rodzaju telewizji, tym bardziej zniekształcasz model rzeczywistości w umyśle. Ponadto, im więcej czasu pochłania ci medial na konsumpcja, tym mniej go poświęcasz na zdobywanie bezpośredniego doświadczenia. Wkraczasz na ścieżkę długofalowego lenistwa, apatii oraz rozkładu, a nie sensownej samorealizacji.
Możesz ominąć tę przeszkodę, ucząc się znajdować radość w osobistym doświadczaniu życia, zamiast zadowalać się jego nędznymi substytutami. Ilekroć zostajesz poddany warunkowaniu przez media, tylekroć pamiętaj, że niektórzy ludzie czerpią usankcjonowane finansowe zyski z kształtowania twojego postrzegania rzeczywistości w sposób daleki od prawdy. Jestem optymistą i uważam, że w końcu społeczeństwo wyrośnie z potrzeby bycia manipulowanym przez media, w miarę jak coraz więcej ludzi zacznie sobie zdawać sprawę, że moc i prawda nie muszą się wykluczać. Jak dowiesz się z rozdziału 5, obie te zasady działają dużo lepiej razem, tworząc zasadę władzy.
Warunkowanie społeczne to bliski kuzyn warunkowania przez media. Społeczność, w której żyjesz, wliczając w to rodzinę, przyjaciół, współpracowników i znajomych, ma olbrzymi wpływ na twoje rozumienie rzeczywistości. Poprzez interakcje z innymi ludźmi podlegasz nieustannym wpływom społecznym, kulturowym, edukacyjnym i religijnym. Niestety w tak uwarunkowanych przekonaniach często przedkłada się nad prawdę inne wartości, a więc możesz czuć się zmuszany do podobnego postępowania. Na dłuższą metę oderwanie od prawdy prowadzi do zwątpienia w siebie i sprawia, że w wyniku słabości i zagubienia oddajemy władzę. Powrót do prawdy umożliwia odzyskanie panowania nad sobą.
Niekiedy warunkowanie społeczne przynosi nam korzyści. Na przykład wspólny język pomaga nam się porozumieć i nawiązywać kontakty. Kiedy indziej jednak społeczne uwarunkowania zakorzeniają w nas osłabiające przekonania, takie jak nieuzasadniony lęk przed występowaniem publicznym.
Ważne jest, aby być świadomym społecznie uwarunkowanych przekonań i dobrze się nad nimi zastanowić. Gdy czujesz, że twoje poglądy, zachowania i uczucia są ze sobą sprzeczne, zadaj sobie pytanie, czy naprawdę wierzysz w to, co ci wpojono. Czy twoje przeświadczenia są szczere i precyzyjne? Czy zgadzają się z twoim postrzeganiem rzeczywistości? Podporządkowując się zasadzie prawdy, musisz uwolnić się od błędnych, nieścisłych i niekonsekwentnych przekonań.
Zostałem wychowany jako katolik i przez 12 lat uczęszczałem do katolickiej szkoły. Cała moja rodzina i większość przyjaciół to również katolicy, więc w młodości nie miałem praktycznie okazji, by poznać inne systemy religijne. Mimo to w wieku kilkunastu lat zacząłem wątpić w to, czego mnie nauczono, ponieważ przyswojona wiedza często kłóciła się z moim bezpośrednim oglądem rzeczywistości. Kiedy w końcu uznałem, że katolicyzm już do mnie nie przemawia, poczułem się wolny, aby poszukiwać prawdziwej duchowej drogi. Czasami z tego powodu byłem wykluczany, ale przekonałem się, że zaufanie do siebie jest ważniejsze od społecznego konformizmu. Nie zamierzam oczerniać żadnego konkretnego wyznania, lecz po prostu zachęcam do ufania przede wszystkim własnemu osądowi, nawet gdy inni się z tobą nie zgadzają. Pielęgnowanie wiary w siebie wyzwala człowieka, a zwątpienie czyni niewolnikiem.
Fałszywej wiedzy nabywamy wtedy, gdy przyjmujemy przekonanie, które jest częściowo lub całkowicie nieprawdziwe. Możemy przyswajać sobie fałszywe przeświadczenia przez przypadek albo z powodu umyślnych zabiegów innych ludzi. Grozi ci wtedy popełnianie coraz poważniejszych błędów i udaremnianie sobie osiągania dobrych wyników.
Kiedy po koledżu rozpocząłem działalność w branży gier komputerowych, miałem mnóstwo fałszywych przekonań na temat działania prawdziwego świata biznesu. Robiłem głupie błędy, które pochłaniały mój czas i pieniądze. Na przykład zapominając o nieodłącznym elemencie każdej transakcji, a mianowicie o ryzyku, mylnie zakładałem, że druga strona będzie zawsze przestrzegać podpisanej umowy. Wypełniałem warunki umów i szybko stawałem się zależny od zapłaty, a potem mogłem tylko patrzeć, jak wszystko przepada. Pozbycie się błędnych przekonań zajęło mi lata, lecz gdy już je po kolei wykorzeniłem, moje decyzje okazywały się trafniejsze, a upadający interes wreszcie zaczął przynosić zyski.
Spora część świadomego rozwoju wymaga rozpoznawania i eliminowania mylnych przekonań. Staraj się jak to tylko możliwe być otwarty na świeże pomysły i informacje i kwestionuj dokonane założenia, gdy podejrzewasz, że grozi ci uczepienie się fałszywych idei. W dalszym ciągu tego rozdziału przedstawię kilka prostych ćwiczeń, aby pomóc ci przyjąć taką postawę.
Silne emocje mogą naruszyć zdolność trafnego postrzegania rzeczywistości. Uczucia takie jak strach, gniew, głęboki żal, poczucie winy, wstyd, frustracja, przygnębienie i poczucie osamotnienia zaciemniają myślenie, powodując, że odbieramy fałsz jako prawdę. Z kolei emocje pozytywne mogą uczynić z człowieka hurraoptymistę, skłaniając go do podejmowania bezmyślnego ryzyka i składania rzutkich obietnic, których się nie spełni.
Pielęgnując samoświadomość, możesz nauczyć się rozpoznawać, kiedy twoje sądy są spaczone przez silne emocje. Uczucia mogą przeszkodzić ci we właściwym oglądzie rzeczywistości, ale wysoki stopień samoświadomości pozwoli ci uniknąć podejmowania działań w wyniku błędnych spostrzeżeń.
Ważne decyzje powinno się podejmować z jasną głową i z rozsądkiem, a nie pod wpływem nadmiernego optymizmu lub pesymizmu. Uczucia niosą jednak ze sobą potężną własną inteligencję, która może pomagać ci w słusznych postanowieniach. Potraktuj emocje jak skoncentrowaną prognozę umysłu, a przekonasz się, że mądrze jest podejmować decyzje, które rodzą pozytywne emocje.
Nałogi takie jak palenie, picie alkoholu czy uzależnienie od internetu utrudniają akceptowanie rzeczywistości, gdyż toksyczne zachowania wzmacniają nieświadomość i postawę zaprzeczania. Jeżeli codziennie palisz papierosy, wzorzec zachowania przeszkadza ci w przyjęciu oczywistego faktu, że palenie szkodzi zdrowiu. Jeśli obawiasz się, że rzucenie nałogu będzie zbyt dużym wyzwaniem, prawdopodobnie unikasz konfrontacji z prawdą o paleniu, ponieważ zmusiłoby cię to do stawienia czoła własnym lękom i do próby zerwania z uzależnieniem.
Nałogi są żyzną glebą dla kolejnych fałszywych założeń. Wielu ludzi wstydzi się swoich uzależnień i jest nimi skrępowanych, więc ze wszystkich sił stara się z nimi kryć. Utrzymywanie pozorów staje się ważniejsze od prawdy, a sekrety, podstępy i kłamstwa zastępują uczciwe porozumienie z otoczeniem.
Pierwszym krokiem na drodze pokonania nałogu jest przyznanie się: jestem uzależniony. Nawet jeżeli przezwyciężenie słabości może okazać się dużym wysiłkiem, jeśli potrafisz przyznać i zgodzić się z prawdą o sytuacji, ustrzeżesz się przed popadaniem w kolejny fałsz. Dobrze jest powiedzieć sobie: Jestem uzależniony i chcę to zmienić, ale w tej chwili brakuje mi na to sił. Uczciwość wobec siebie jest znacznie lepsza od życia w zakłamaniu. Często okazuje się, że po wykonaniu pierwszego kroku pojawiają się w życiu wewnętrzne i zewnętrzne okoliczności potrzebne do walki z nałogiem, a inni ludzie okazują współczucie i wsparcie, a nie pogardę i krytykę.
Do pełnego zaakceptowania rzeczywistości potrzeba pewnej dojrzałości, a ta przychodzi z doświadczeniem. Im świeższe spotykają cię przeżycia, tym szybciej dojrzewasz intelektualnie. Im usilniej szukasz schronienia i wygody, rozpraszając swoją uwagę, uciekając od rzeczywistości lub marząc, tym dłużej będziesz cierpieć z powodu niedojrzałego i niewłaściwego myślenia.
Dzieci mają najmniej trafny ogląd rzeczywistości, ponieważ brakuje im doświadczenia, a przez to ich umysły są mniej biegłe w wysuwaniu słusznych przypuszczeń. Łatwo oszukać nieświadome dziecko sztuczką, na którą nie nabrałby się dorosły. Doświadczenie nabyte przez osobę dorosłą pozwala jej trafnie przewidzieć rezultat, dziecko tego nie potrafi.
Nie można trzymać się prawdy i jednocześnie od niej uciekać. Jeżeli chcesz żyć jako człowiek świadomy, musisz porzucić eskapistyczną niedojrzałość i doświadczyć głębszego rozwoju, który może zapewnić tylko dorosłość.
Wtórny zysk to powszechne zjawisko, które występuje w sytuacji chwilowej korzyści odniesionej z kłamstwa. Kłamiesz w pracy, aby nie zostać zwolnionym, dla świętego spokoju wypierasz się, że masz problemy osobiste albo niezdrowo się odżywiasz, bo tak ci wygodniej.
Na dłuższą metę dystansowanie się od prawdy nigdy nie jest mądrą decyzją. Wynika ono z braku akceptacji własnych przewidywań i odmowy otwartego i uczciwego do nich podejścia. Gdy przyjrzysz się konkretnemu wtórnemu zyskowi, zawsze odkryjesz kryjące się za nim poważniejsze kłamstwo, którego się usilnie wypierasz. Wypieranie się tylko zacieśnia wokół ciebie pętlę fałszu. Pozorne korzyści zastępują autentyczny rozwój, pogrążając cię coraz głębiej w życiu polegającym na tłumieniu uczuć i na zaprzeczaniu. Im bardziej ulegasz czarowi wtórnego zysku, tym bardziej stajesz się zakłamany.
Załóżmy na przykład, że intuicyjnie czujesz, iż wykonywana przez ciebie praca nie jest dla ciebie odpowiednia, wiesz, że to ślepy zaułek. Gdy wybiegasz myślami w przyszłość, nie widzisz w życiu niczego prócz bezdusznej pustki. Nie potrafisz jednak po prostu zaakceptować prawdy o sytuacji, tylko prowadzisz zakłamane życie udając, że w końcu wszystko dobrze się ułoży. Zamiast stawić czoła prawdzie, szukasz innych sposobów zapełnienia pustki i w końcu dajesz się oczarować substytutom życia, czyli wtórnym zyskom. Nie podążasz za prawdziwym celem w życiu, tylko uganiasz się za pieniędzmi, szukasz uznania albo wygody. Nad autentyczny rozwój przedkładasz wspinanie się po drabinie korporacyjnego sukcesu. Zamiast pielęgnować niezłomną przyjaźń i ludzką zażyłość, poprzestajesz na niezliczonych przygodnych znajomościach, przez co nikt naprawdę cię nie zna, nie akceptuje i nie kocha. Nie przyjmujesz wartych zachodu wyzwań, tylko zadowalasz się poczuciem złudnego bezpieczeństwa.
Pogoń za wtórnym zyskiem prowadzi do trwałego niezadowolenia, wewnętrznej pustki i nieszczęścia. To jest jak narkotyk, który nigdy cię nie zaspokoi. Jeśli zauważysz, że wpadłeś w ten toksyczny zamknięty krąg, wejrzyj w głąb siebie. Nawet jeżeli nie jesteś jeszcze gotów, by poradzić sobie z długofalowymi konsekwencjami, przynajmniej przyznaj się przed sobą do prawdy. Nie marnuj życia, broniąc pozornych osiągnięć.
Uświadomienie sobie obecnego w życiu zakłamania jest czymś zupełnie normalnym. Możesz zacząć się martwić, że powrót do prawdy okaże się ciężkim zadaniem. Nie zniechęcaj się. Każdy krok, jaki postawisz na drodze do prawdy, zbliży cię do uczciwości, samoświadomości i akceptacji. Nie chodzi o to, by uporać się ze wszystkimi problemami w ciągu jednego dnia.
Oto kilka prostych, praktycznych ćwiczeń, z których możesz skorzystać, aby na nowo przestrzegać w życiu prawdy.
Jedną z najlepszych metod wniesienia autentyzmu w swoje życie jest przeprowadzenie szybkiej samooceny. Wobec każdej dziedziny życia zastosuj prostą dziesięciostopniową skalę ocen. Ocena 1 oznacza, że w danej sferze życia zupełnie nie osiągasz tego, co chcesz, a nota 10, że w pełni doświadczasz tego, czego pragniesz. Wykonaj to ćwiczenie od razu, poświęcając na nie minutę. Oto sfery życia do oceny:
DZIEDZINA ŻYCIA TWOJA OCENA (1-10) Przyzwyczajenia i codzienny porządek zajęć Obrany zawód i wykonywana praca Pieniądze i inne sprawy finansowe Zdrowie i kondycja Rozwój intelektualny i edukacja Życie towarzyskie i związki Dom i rodzina Emocje/Uczucia Charakter i zasady moralne Cel życia i stopień jego realizacji Rozwój duchowyTwoje odpowiedzi powinny stanowić wyraźne odbicie tego, co się z tobą dzieje. Zwykle można się przekonać, że pewne dziedziny pozostają za innymi w tyle, czasami nawet bardzo daleko. Co ciekawe, w najsłabszych sferach naszego życia najczęściej zasłaniamy się kłamstwami i popadamy w zaprzeczanie, ponieważ są to dziedziny, w których najtrudniej nam sobie poradzić. Jednak nie nastąpi żadna poprawa, jeśli nie stawimy słabym sferom czoła i nie zaakceptujemy prawdy.
Chcę, żebyś spojrzał na swoje oceny z innego punktu widzenia. Skreśl każdą notę, która nie jest 9 lub 10, i zastąp ją oceną 1. Powinny ci zostać same 1, 9 lub 10.
Kiedy roztrząsam problem, nigdy nie myślę o pięknie. Myślę tylko o tym, jak problem rozwiązać. Jednak gdy skończę, a rozwiązanie nie jest piękne, wiem, że to źle.
RICHARD BUCKMINSTER FULLER
Czy pamiętasz dobrze chwilę, kiedy po raz pierwszy zacząłeś się interesować rozwojem osobistym? Ja pamiętam dokładnie. Stało się to w styczniu
1991 roku, gdy siedziałem w areszcie. Zatrzymano mnie za poważną kradzież dużej sumy pieniędzy. Nie pierwszy raz wszedłem w konflikt z prawem, więc zdawałem sobie sprawę, że wpadłem w poważne tarapaty. Miałem dziewiętnaście lat.
Zacząłem kraść wkrótce po przeprowadzce do Berkeley w Kalifornii, podczas pierwszego semestru nauki w Koledżu Berkeley. Nie kradłem z braku pieniędzy, czy dla sławy. Kradłem dla dreszczyku emocji, uzależniłem się od skoków adrenaliny. Przymus kradzieży był tak silny, że podkradanie w sklepach stało się dla mnie rutyną, niczym codzienna filiżanka espresso. Zwykle nie dbałem o to, co wynoszę, ulegałem urokowi samego aktu kradzieży. Podczas typowego wypadu zabierałem kilkanaście batoników, a potem wyrzucałem gdzieś w miejscu publicznym, uznając, że inni zjedzą te słodycze. Sam ich nie jadałem, ponieważ wydawały mi się niezdrowe.
Gdy tak siedziałem w areszcie przez kilka styczniowych dni, rozpamiętując własną głupotę, olśniła mnie nagle prawda o mojej sytuacji. W koledżu byłem wzorowym uczniem zdobywającym wyróżnienia, prowadziłem kółko matematyczne i zostałem kapitanem akademickiej drużyny dziesięcioboistów. Rysowała się przede mną świetlana przyszłość studenta informatyki, lecz oto w jakiś sposób kompletnie ją przekreśliłem. Zamiast tego mogłem się spodziewać roku lub dwóch spędzonych za kratkami.
Po trzech dniach odsiedzianych w areszcie wróciłem do domu i odebrałem list z Koledżu Berkeley, w którym poinformowano mnie bez ogródek, że zostałem wydalony ze szkoły. Zazwyczaj uczelnie postępują w taki sposób, gdy uczeń nie zadaje sobie trudu, by uczęszczać na zajęcia, a jego średnia ocena zaczyna się od miejsc po przecinku. Wtedy zrozumiałem, że mam tylko dwie możliwości, aby poradzić sobie z sytuacją: dorosnąć albo się poddać.
W ciągu następnych kilku miesięcy, gdy czekałem na rozprawę sądową, wpadłem w skrajną depresję. Większość dnia przesypiałem do południa, a czasem i dłużej. Dałem się pochłonąć grom komputerowym, czasami oddając się im po 18 godzin bez przerwy. (I piszę tutaj o grach typu Nintendo, dla jednego gracza, nie o rozbudowanych grach on-line dla wielu osób). Trudno znaleźć w sobie jakąkolwiek motywację, kiedy czeka się na odsiadkę.
Ostatecznie znalazłem prawnika i spotkałem się z nim w kancelarii, aby omówić sytuację. Nim zdążyłem otworzyć usta, już wyjawił mi linię obrony. "Steve – powiedział – przyjrzałem się sprawie i ponieważ to twoje pierwsze przestępstwo, jestem niemal pewien, że uda nam się je sprowadzić do drobnej kradzieży. Jeżeli nie będziemy kwestionować zarzutów, wyjdziesz z tego z mniejszym wyrokiem, czyli zostanie na ciebie nałożona kara prac społecznych. Doskonale znam prokuratora okręgowego, więc jestem przekonany, że się zgodzi. Odradzam ci procesowanie się, gdyż dowody przeciwko tobie są przytłaczające, jako że zostałeś przyłapany na gorącym uczynku".
W mojej głowie rozpętała się gonitwa myśli. Pierwsze przestępstwo? Czy wprowadzono go w błąd? Dlaczego uważa, że to moje pierwsze przestępstwo? Nie wie o moich poprzednich występkach? Jeśli sądzi, że to pierwszy raz, czy reszta sądu pomyśli tak samo? Czy powinienem uświadomić mu to poważne przeoczenie?
Kiedy usiłowałem wymyślić odpowiedź, usłyszałem w tyle głowy głos: Zamknij tę przeklętą gębę! Zorientowałem się, że to, co powiem teraz, może się później obrócić przeciwko mnie, ale istniała też nikła szansa, że na tym skorzystam. Doszedłem do wniosku, że w najgorszym razie w końcu rozzłościłbym adwokata, a w najlepszym nie powinienem przepuścić tak dobrej okazji. Poważna kradzież jest przestępstwem, drobna kradzież to tylko wykroczenie. Postanowiłem, że muszę zaryzykować – podejmowanie ryzyka stanowiło zbyt dobrze znaną rozrywkę.
Kilka tygodni później stawiliśmy się razem w sądzie. Byłem kłębkiem nerwów. Zamierzałem trzymać buzię na kłódkę i odzywać się tylko wtedy, kiedy będzie to absolutnie niezbędne. Pod salą sądową zajrzałem do dokumentacji mojej sprawy. Żaden z poprzednich występków nie został wymie niony! Czy to był błąd człowieka, czy komputera? Tak czy owak, oznaczało to jedną wielką pomyłkę na moją korzyść.
Gdy weszliśmy z prawnikiem na salę rozpraw, sąd przyjął założenie – jak można było oczekiwać – że to moje pierwsze wykroczenie i postępował ściśle z odpowiednią procedurą. Nie zgłosiłem sprzeciwu wobec pomniejszonego zarzutu drobnej kradzieży i nałożono na mnie karę 60 godzin prac społecznych. Kręciło mi się w głowie, gdy wybiegłem z sądu. Następne dwa lata życia znów należały do mnie.
Przepracowałem wyznaczone 60 godzin, jakby to była praca marzeń, wiedząc aż za dobrze, że pełna kara wynosiłaby 17 520 godzin. Ciężko wyobrazić sobie radośniejszy okres mojego życia, niż te dni spędzone na sprzątaniu śmieci w Emeryville Marina. Nie macie pojęcia, jak smakuje wolność, dopóki nie grozi wam jej utrata. Czułem niezmierną wdzięczność za tę drugą szansę, szansę, na którą według siebie nie zasługiwałem.
Żałuję, ale nie mogę powiedzieć, że po tych wydarzeniach poprawa przyszła mi szybko i łatwo. Mimo nadzwyczajnego daru losu dokonanie w życiu gwałtownego zwrotu okazało się niewiarygodnie trudne. Pożegnałem się z przyjaciółmi z Berkeley i przeprowadziłem z powrotem do rodzinnego Los Angeles. Podjąłem pracę w handlu detalicznym za minimalne wynagrodzenie. Prawdopodobnie mógłbym znaleźć intratniejszą posadę nawet będąc notowanym, ale po prostu nie chciałem. Wolałem nie ryzykować, nie wchodzić w zasięg radaru, wiązać koniec z końcem wiodąc mdłe życie bez napięcia i ekscytacji. Odwaga stała się moim wrogiem.
Przez ten rok spokojnego, bezbarwnego życia pracowałem nad sobą. Stworzyłem na własny użytek nowy kodeks etyczny, opierający się na takich wartościach, jak honor, uczciwość, prawość, pokora oraz sprawiedliwość. Ten świadomy proces rekonstrukcji wewnętrznej trwał jeszcze co najmniej kilka lat. Mijały miesiące i znów zacząłem czuć się ze sobą dobrze. Uznałem, że nadszedł czas, by wrócić do nauki. Pomyślałem, że jeśli zrobię dyplom z informatyki, w jakiś sposób wymażę błędy przeszłości.
Na jesieni 1992 roku zapisałem się na Uniwersytet Stanu Kalifornia – Northridge (California State University-Northridge), zaczynając wszystko od nowa na pierwszym roku. Kierunek informatyczny Uniwersytetu Northridge nie był przepełniony, mógł więc przyjąć wielu nowych studentów. Przyjęcie na uczelnię gwarantowało samo wypełnienie wniosku, więc nie przejmowano się, że zostałem wydalony z Koledżu w Berkeley. Miałem
21 lat i już nie byłem tym samym człowiekiem, co w wieku 18 lat. Coś się zmieniło. Rozbudziłem w sobie pasję osobistego rozwoju i tym razem czułem silne pragnienie spisania się w życiu na medal.
Ciążyła mi świadomość, że mam trzy lata zaległości, i nie potrafiłem znieść myśli o czterech kolejnych latach do zdobycia dyplomu. Wiedziałem, że ponoszę odpowiedzialność za tę sytuację i gorąco pragnąłem przyspieszyć bieg spraw. Postawiłem sobie ambitny cel ukończenia studiów w trzy semestry i zapisałem się na potrójną ilość normalnej liczby zajęć. Znajomi pomyśleli, że oszalałem, lecz nie mogli zajrzeć w głąb mojej duszy. Zaangażowałem się na 100 procent i wiedziałem, że nic nie powstrzyma mnie przed osiągnięciem wyznaczonego celu. Tylko w ten sposób mogłem się odwdzięczyć za wspaniały dar wolności.
Przygotowując się do nawału obowiązków zapoznałem się z technikami zarządzania czasem i natychmiast zastosowałem je w życiu. Codziennie słuchałem kaset z motywującymi nagraniami, aby zachowywać pozytywną postawę. Każdego dnia ćwiczyłem, aby uporać się ze stresem, i odkryłem twórcze metody zwiększenia wydajności. Doświadczyłem fantastycznego przypływu energii i zapału, gdyż wiedziałem, że nareszcie daję z siebie wszystko. Ciężko pracowałem i osiągałem najlepsze wyniki na roku. W trakcie nauki podjąłem się nawet podwójnej ilości zajęć na kierunku matematycznym. Na koniec studiów otrzymałem specjalną nagrodę dla najlepszego studenta informatyki na roku.
Przez ostatnie półrocze pracowałem także na zlecenie jako programista komputerowy. Opracowałem kilka gier dla lokalnej firmy i pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego uniwersyteckiego kółka komputerowego. Wszystko to wymagało wielkiego trudu i nieustannego wysiłku, lecz udało mi się dopiąć celu i ukończyłem studia po trzech semestrach. Odczułem ulgę i zelżało we mnie poczucie winy z powodu przeszłości. Jednocześnie zachowywałem w pamięci cenne lekcje, jakie odebrałem od życia.
W ciągu kilku miesięcy po obronie dyplomu założyłem własną firmę produkującą gry komputerowe i zacząłem spotykać się z przyszłą żoną, ale osobisty rozwój pozostał sprawą priorytetową. Wtedy mało jeszcze wiedziałem, a moja życiowa wędrówka w poszukiwaniu świadomego rozwoju dopiero się rozpoczynała. Przez następne kilka lat przeczytałem setki książek i wysłuchałem dziesiątków nagrań na temat różnych aspektów osobistego rozwoju. Zapoznałem się z zagadnieniami z zakresu psychologii, motywa cji, osiągania sukcesu, wydajności, budowania kariery, rozwiązywania problemów, zdrowia, zdobywania majątku, prowadzenia świadomego życia, duchowości, medytacji i wielu innych.
Prawdę mówiąc większość użytecznych informacji, które sobie przyswoiłem, nie była zbyt pomocna. Autorzy poradników byli pełni entuzjazmu, lecz ich pomysły często okazywały się mało oryginalne, niekonsekwentne, niespójne, niekompletne, niepraktyczne albo po prostu błędne. Podejrzewałem, że wielu z nich wyolbrzymia przedstawione wyniki. Jeśli jesteś zapalonym czytelnikiem podobnych dzieł, jestem pewien, że napotkałeś podobne problemy. Zdarzyło ci się na przykład kupić książkę o diecie i przekonać się, że stanowi tylko zawoalowaną nachalną reklamę drogich preparatów wspomagających odchudzanie. Pomimo to natrafiłem na kilka złotych myśli, które wzbogaciły mnie o nowe przemyślenia i udoskonaliły życie. Jednak największy przełom następował zwykle za sprawą osobistych doświadczeń, a nie pochłanianych spreparowanych informacji.
Wiele lat prowadziłem swoją firmę, czasami szczęśliwie, czasem bez powodzenia, a równocześnie oddawałem się pasji osobistego rozwoju. Z biegiem czasu straciłem zainteresowanie wydawaniem gier i dotychczasowa praca przynosiła mi mniej satysfakcji. Postanowiłem, że nadeszła pora, aby moje hobby, czyli rozwój osobisty, stało się głównym zajęciem zawodowym.
W 2004 roku przeprowadziłem się z żoną i dziećmi z Los Angeles do Las Vegas. W październiku tego roku oficjalnie wycofałem się z branży gier komputerowych i rozpocząłem nową działalność on-line, poświęconą osobistemu rozwojowi – StevePavlina.com. Pisałem bloga, artykuły i nagrywałem słuchowiska, aby podzielić się tym, czego nauczyłem się przez ponad dziesięć lat osobistego rozwoju. W ciągu trzech lat zgromadziłem materiał równy objętości 20 książek i wciąż czułem się tak, jakbym dopiero co zaczął całą przygodę. Udostępniałem materiały za darmo. Witryna przynosiła dochód z reklam, afiliowanych programów, promocji i darowizn.
Chociaż z początku byłem zupełnie niemiarodajny w dziedzinie osobistego rozwoju, strona StevePavlina.com odnotowała wkrótce gwałtowny wzrost odwiedzin. Szybko okazała się najpopularniejszą na świecie witryną poświęconą osobistemu rozwojowi, zyskując odbiorców w ponad 150 krajach. Stało się tak za sprawą reklamy ustnej, gdyż ludzie, którzy skorzystali z darmowych treści zamieszczonych na stronie, często polecali ją przyjaciołom, krewnym i współpracownikom. Nie wydałem grosza na marketing lub promocję. Niebawem witryna zaczęła przynosić dziesiątki tysięcy dolarów zysku miesięcznie, choć nie miałem produktów, pracowników ani klientów. Dzięki temu przyciągałem jeszcze więcej zainteresowanych, ponieważ ludzie chcieli się dowiedzieć, jak mogę zarabiać tyle pieniędzy użyczając wszystkiego nieodpłatnie. Dziś te darmowe materiały są wciąż dostępne na stronie, a co miesiąc pojawiają się nowe.
Działalność związana ze StevePavlina.com w ogromnym stopniu poszerzyła moją wiedzę o osobistym rozwoju, dlatego że zyskałem możliwość porozmawiania z bardzo wieloma ludźmi na temat wyjątkowych wyzwań, z jakimi się zmierzyli. Po tysiącach kontaktów z moimi czytelnikami zacząłem odkrywać powtarzające się schematy i motywy. Zauważyłem również, że gdy napisałem artykuł na konkretny temat, często ktoś inny podchwytywał zaprezentowaną koncepcję i znajdował sposób, jak zastosować ją na zupełnie innym polu. Na przykład, jeśli napisałem o roli snu, ktoś wymyślał, jak tę samą, ogólnie sformułowaną teorię można zastosować w jego firmie. Stwierdziłem, że różne i z pozoru chaotyczne doświadczenia na drodze rozwoju kryją w sobie ukryty porządek.
Rozwój osobisty człowieka rozumnego to sformułowanie, którego używam, aby opisać moje podejście do osobistego rozwoju. Zamiast sięgać po nisko rosnące owoce, czyli rozwiązywać łatwe problemy, typu jak przestrzegać zdrowszej diety albo zarabiać więcej pieniędzy, chciałem odpowiedzieć na naprawdę trudne pytanie: co dla nas, świadomych istot ludzkich, oznacza rozwój i jak możemy inteligentnie kierować tym procesem?
Dwa wątki mojego życia skłoniły mnie do stawienia czoła powyższemu pytaniu. Pierwszy wątek stanowiła długoletnia fascynacja pojęciem inteligencji. Drugim wątkiem były moje prywatne badania w dziedzinie osobistego rozwoju.
Na temat pracy dyplomowej wybrałem sztuczną inteligencję (AI – artificial intelligence). Przekonałem się, jak trudno jest stworzyć myślące programy komputerowe, w dużej mierze dlatego, że nie rozumiemy dobrze pojęcia inteligencji. Do kilku ze swoich wczesnych gier komputerowych wprowadziłem podstawowe technologie AI, lecz programy te jedynie naśladowały rozumne działania i nie można ich było traktować za prawdziwie inteligentne. Nasunęło mi się pytanie: Skąd właściwie wiem, że jestem inteligentny? Nie umiałem znaleźć satysfakcjonującej odpowiedzi. W końcu poszukiwania na drodze osobistego rozwoju doprowadziły mnie do przyjęcia nowej definicji inteligencji, która zadowoliła i moje poczucie logiki, i intuicję. Poznasz tę definicję w rozdziale 7.
Przy okazji wieloletnich badań nad osobistym rozwojem pojąłem, że zagadnienie jest bardzo obszerne i rozbite na wiele części. Każdą dziedzinę życia można, po uzasadnieniu, podciągnąć pod termin samodoskonalenia, łącznie ze zdrowiem, karierą, finansami, związkami z ludźmi i przekonaniami religijnymi. Każdy aspekt osobistego rozwoju ma swoich własnych rzekomych znawców, z których każdy głosi i radzi co innego. Eksperci od związków powiedzą ci, jak z powodzeniem utrzymywać związki, fachowcy od pomnażania majątku nauczą cię, jak zarządzać pieniędzmi, a specjaliści od zdrowia pomogą ci zadbać o organizm.
Niestety eksperci często się ze sobą nie zgadzają. Niektórzy polecają dietę wysokobiałkową, inni bogatą w węglowodany. Jedni powiedzą, że osiągniesz sukces dzięki ciężkiej pracy i zdyscyplinowaniu, a drudzy, że najlepiej zdać się na los i pozwolić Bogu albo wszechświatowi dopracować szczegóły. Niektórzy eksperci będą cię zachęcać do zmiany, inni oznajmią, że powinieneś zaakceptować siebie takim, jakim jesteś. Jeśli będziesz próbował wprowadzać w życie wszystkie pomysły, otrzymasz jeden wielki nieład.
Szybko zdałem sobie sprawę, że inteligentne podejście do osobistego rozwoju powinno w jakiś sposób godzić te sprzeczności. Takie podejście powinno pogodzić logiczne rozumowanie i wyczucie intuicyjne, zadowalając zarówno rozum, jak i serce. Powinno trzymać się zasad logiki, aby usatysfakcjonować lewą półkulę mózgu, i zdawać się na intuicję, żeby zaangażować prawą półkulę mózgu.
Prawa fizyki są powszechne. Chociaż ich poszczególne właściwości mogą się gwałtownie zmieniać, prawa rządzące naturą są niewzruszone, bez względu na położenie człowieka, jego kulturę lub nastrój. Rdzenne zasady pozostają takie same, nieważne czy chodzi o rakiety, czy łodzie podwodne. Dlaczego miałoby być inaczej z osobistym rozwojem? Czy nie istnieją także powszechne prawa świadomego życia?
Zdecydowałem, że zmierzę się z problemem wprost, robiąc coś, z czym nigdy wcześniej się nie spotkałem. Zabrałem się za szukanie wspólnego wzoru kryjącego się za wszystkimi zwycięskimi staraniami na drodze rozwoju, aby zdefiniować pełny zbiór rdzennych zasad, zawsze i wszędzie możliwych do zastosowania. W związku z tym określiłem kilka kryteriów, które w ostatecznym rozrachunku powinny zostać spełnione. Kryteria wyglądają następująco: powszechność, całkowitość, niemożność uproszczenia, spójność oraz praktyczność.
Po pierwsze zasady muszą być uniwersalne, czyli dać się zastosować przez każdego, wszędzie i w każdej sytuacji. Muszą się równie dobrze sprawdzić we wszystkich sferach życia: zdrowia, związków międzyludzkich, pracy zawodowej, rozwoju duchowego i tak dalej. Zasady muszą być też ponadczasowe – musiały działać tysiąc lat temu i muszą zadziałać za kolejne tysiąc lat. Nie mogą zależeć od kultury. Muszą mieć zastosowanie dla mieszkańców Ziemi i dla tych, którzy krążą po orbicie na statku kosmicznym. Muszą działać w aspekcie indywidualnym i zbiorowym, tak żeby były użyteczne w jakkolwiek licznej grupie.
Po drugie, zasady muszą być kompletne, aby nie zabrakło żadnego z istotnych elementów. Chodzi o to, żeby tropem innych skutecznych powszechnych praw osobistego rozwoju można było dotrzeć do podstaw. Rozwiązanie idealne zakłada, że zasady pasują do struktury, która jest jednocześnie prosta i elegancka.
Po trzecie, zasady podstawowe nie mogą dawać się upraszczać, tak jak liczby pierwsze w matematyce. Muszą stanowić fundamentalne pierwiastki świadomego ludzkiego rozwoju. Dlatego też powinna istnieć możliwość połączenia dwóch lub więcej zasad podstawowych, aby utworzyć zasady drugorzędne, a powstałe kombinacje także muszą być z natury solidne i uniwersalne w zastosowaniu.
Po czwarte, zasady musi charakteryzować wewnętrzna spójność, nie mogą się wzajemnie wykluczać. Muszą podlegać logice i intuicji.
Wreszcie, zasady winny być praktyczne, pozwalając na osiąganie inteligentnych i realnych wyników. Muszą pomagać w określaniu wyzwań na drodze osobistego rozwoju i znajdowaniu wykonalnych rozwiązań. świadomość wyzwań powinna przyspieszać rozwój wewnętrzny, a nie go hamować.
Zastanów się nad przykazaniem "kochaj bliźniego swego jak siebie samego". Zalecenie to może towarzyszyć i faktycznie towarzyszy wielu ludziom na drodze osobistego rozwoju, lecz niestety nie odpowiada większości naszych kryteriów, więc nie nadaje się do głównego modelu. Przede wszystkim nie jest uniwersalne. Dobrze pasuje do pewnych dziedzin życia, takich jak relacje międzyludzkie, a nawet praca, lecz nie ma większego sensu w odniesieniu do zdrowia. Poza tym daje się uprościć: pochodzi z ogólniejszej zasady jedności, a z kolei jedność można wyprowadzić z zasad prawdy i miłości (zajrzyj do rozdziału 4). Ponadto, samo w sobie zdanie to jest niekompletne, a więc stanowi tylko częściową wskazówkę. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" to rozsądna rada, która może pomóc w udoskonaleniu związków międzyludzkich, ale prawdopodobnie nie pomoże przy opłacaniu rachunków. Istnieje wiele podobnych pozytywnych zaleceń, lecz nie możemy ich włączyć jako części podstawowej struktury, gdyż nie spełniają wszystkich obranych kryteriów.
Odnalezienie porządku ukrytego w świadomym ludzkim rozwoju jest niesłychanie trudne, ponieważ odkryta struktura powinna być dość ogólna i abstrakcyjna, a jednocześnie mieć mnóstwo praktycznych zastosowań. Z racji tego, że mierzymy się ze sferą czystej świadomej myśli, odpowiedź nie będzie tak zwięzła i rzeczowa jak wzór matematyczny, ale powinna doprowadzić nas do ideału na tyle blisko, na ile to możliwe.
Przyjrzałem się różnorakim modelom filozoficznym, psychologicznym i duchowym, za pomocą których już wcześniej usiłowano wyjaśnić proces osobistego rozwoju. Niektóre struktury jasno określały jedno lub dwa rdzenne pojęcia, lecz żadna nie dostarczyła przekonującego uogólniającego rozwiązania. Łamałem sobie nieustannie głowę i pytałem sam siebie: Jak wygląda ukryty schemat? Wszędzie znajdowałem wskazówki, ale zasadnicza struktura pozostawała tajemnicą. Kwestia wydawała się praktycznie niemożliwa do rozwiązania. Skończyłem na tym, że odrzucałem każdy z nieskończonej ilości cząstkowych rezultatów. Ogarniała mnie frustracja, gdy znajdowałem rozwiązanie, które w pierwszej chwili wyglądało dobrze, a w rzeczywistości miało wiele niedociągnięć.
Zajęło mi to blisko dwa i pół roku, ale w końcu odkryłem poszukiwaną strukturę. Opiera się na zaledwie trzech rdzennych zasadach: prawdzie, miłości i mocy. Cztery drugorzędne zasady pochodzą bezpośrednio od trzech pierwszych: jedność, władza, odwaga i inteligencja. Jedność składa się z prawdy i miłości. Władza to prawda połączona z mocą. Odwaga oznacza miłość i moc. A przez inteligencję rozumiem sumę prawdy, miłości i mocy. W rezultacie możemy powiedzieć, że inteligentne podejście "człowieka rozumnego" do osobistego rozwoju oznacza kierunek, który w wielkim stopniu zbliża człowieka do prawdy, miłości i mocy. Jak dowiesz się z rozdziału 7, powyższe stwierdzenie daje nam bardzo elegancką definicję inteligencji: inteligencja to przestrzeganie zasad prawdy, miłości i mocy.
Nie martw się, jeśli jeszcze nie pojmujesz tych reguł. Omówię każdą z nich w osobnym rozdziale, a kilka dodatkowych rozdziałów poświęciłem ich praktycznemu zastosowaniu. Gdy raz poznasz siedem zasad i zrozumiesz, jak działają we wszystkich dziedzinach życia, osobisty rozwój już nigdy nie będzie wyglądał tak samo.
Na pierwszy rzut oka niektóre z reguł będą wyglądać na przejaw zdrowego rozsądku. Zasadę prawdy pojmuje intuicyjnie każdy uczony. Zasada miłości jest wspólna wszystkim najważniejszym religiom. A zasada mocy co i raz uwidacznia się w świecie biznesu i polityki. Jednak nasze społeczeństwo ma skłonność do szufladkowania wymienionych pojęć. Na wczesnym etapie edukacji uczy się nas hołdować prawdzie, a równocześnie zewnętrzni przedstawiciele władzy osłabiają naszą wewnętrzną moc. Zachęca się nas do pogłębiania miłości w związkach i praktykach duchowych, a jednocześnie przykłada się mniejszą wagę do prawdy i mocy. Przyzwyczaja się nas do budowania wewnętrznej mocy przy okazji robienia kariery i pomnażania środków finansowych, lecz prawdę i miłość usuwa się w cień. To olbrzymi błąd. Zasady są uniwersalne, nie można ich zaszufladkować bez poświęcenia czegoś o wiele ważniejszego – naszej prawdziwej natury świadomych istot.
Celem niniejszej książki jest nauczenie cię, jak podporządkować wszystkie dziedziny życia powszechnym zasadom. Wymaga to zaszczepienia prawdy w związkach, połączenia kariery z miłością i wniesienia mocy do duchowych praktyk. To właśnie znaczy żyć jako świadomy, myślący czło wiek. Im bardziej przestrzegasz w życiu podstawowych zasad, tym bardziej stajesz się rozumny.
Książka przedstawia nowy sposób myślenia o osobistym rozwoju, poczynając od wzniosłych koncepcji, a kończąc na praktycznym działaniu. Nie będziesz potrzebował osobnych reguł pozwalających zachować zdrowie, osobnych, aby zrobić karierę, i jeszcze innych, by pielęgnować związki z ludźmi. Rdzenne zasady rozwoju nie zmieniają się razem z dziedzinami życia, ani nie różnią się zależnie od osób. Wystarczy, że raz zrozumiesz, na czym polegają, a będziesz w stanie się do nich stosować, poprawiając wyniki na polu każdego przedsięwzięcia.
Książkę podzieliłem na dwie części. W części I zgłębiam siedem podstawowych zasad osobistego rozwoju, zaczynając od trzech pierwszych zasad – prawdy, miłości i mocy. Jeśli przyswoisz sobie podstawy, to zbudujesz mocne fundamenty pomagające w rozwoju we wszystkich dziedzinach życia. Przeczytanie pierwszej części książki ma na celu po prostu zapoznanie się z moją teorią. Zamieściłem w niej także propozycje zastosowania siedmiu zasad w życiu. Nie musisz wykonywać ćwiczeń od razu, mają one charakter poglądowy. I radzę czytać siedem pierwszych rozdziałów po kolei, gdyż niektóre z przedstawionych zasad wynikają z poprzednich.
Część II to praca od podstaw, czyli jak zastosować teorię w praktyce. W drugiej połowie książki wyjaśniam, jak przestrzegać siedmiu zasad, aby osiągać w życiu pozytywne, realne wyniki. W każdym rozdziale zastanawiam się nad różnymi sferami życia, takimi jak praca zawodowa, zdrowie, związki międzyludzkie i wiele innych. Te rozdziały można czytać w dowolnym porządku, więc śmiało przeskakuj do akapitów, które cię najbardziej interesują. Jednak lepiej byłoby, gdybyś przed częścią II przeczytał całą część I.
Książka jest pełna treści i świeżych pomysłów. Poświęć na nią tyle czasu, ile potrzebujesz, nie czując się zmuszonym czytać na wyścigi do ostatniej strony. Książka ma służyć pomocą w podążaniu drogą osobistego rozwoju, a jak się ta droga rozwinie, to już zależy od ciebie.
Jeśli chciałbyś uzyskać dodatkową pomoc lub zwyczajnie podzielić się swoimi doświadczeniami z ludźmi o podobnych poglądach, zajrzyj na fora dyskusyjne Drogi rozwoju człowieka rozumnego na stronie www.StevePavlina.com/forums. Znajdziesz tutaj życzliwą i wspierającą społeczność tysięcy osób z całego świata zaangażowanych w rozwój osobisty. Zalogowanie się na forum jest całkowicie bezpłatne, nic się za tym nie kryje.
Na końcu książki podałem jeszcze kilka adresów stron internetowych, aby zaproponować ci inne darmowe materiały z witryny StevePavlina.com. Zapewniam jednak, że książka w niniejszej postaci jest kompletna. Strony internetowe, takie jak forum wymienione wyżej, stanowią jedynie dodatkową pomoc. Jeżeli z jakichś powodów nie masz w domu dostępu do sieci, pamiętaj, że większość bibliotek publicznych oferuje tę usługę za darmo.
Obiecuję ci trzy rzeczy przy czytaniu tej książki. Po pierwsze, zgodnie z zasadą prawdy, będę z tobą zupełnie uczciwy i bezpośredni. Nie mam zamiaru napełniać ci głowy fałszywymi pojęciami i oszukiwać. Po drugie, przestrzegając zasady miłości, zrobię wszystko co w mojej mocy, aby się z tobą porozumieć, jak człowiek z człowiekiem. Jestem po to, by służyć ci jak przyjaciel i przewodnik, a nie być twoim guru. I wreszcie, postępując wedle zasady mocy, zamierzam pomóc ci odnaleźć twoją prawdziwą moc i stawić czoła lękom. Czasami będę cię zachęcać i wspierać, kiedy indziej będę rzucać ci wyzwania. Wprowadzenie w życie tego wszystkiego, czego nauczysz się z książki, nie będzie proste. Dla mnie również nie stanowiło łatwej lekcji. Prawdziwie świadomy rozwój rzadko nie stawia wymagań, jednak zawsze się opłaca.
Zacznijmy więc naszą podróż w stronę świadomego osobistego rozwoju.