W odległych, szczęśliwych czasach,
gdy Achajowie w podskokach
biegali sobie po lasach,
myśląc o życia urokach,
niektórzy panowie śmiali,
uderzając w serio tony,
ważkie pytanie zadali:
"Z czego jest nasz świat zrobiony?".
Pewien jegomość z Miletu,
którego Talesem zwano,
oświadczył pełen tupetu:
"Mam odpowiedź przemyślaną;
podam wam ją, jak wypada,
skoro na nią nie wpadliście,
i powiem, że świat się składa
z czystej wody, oczywiście".
Anaksymander się śmieje
i odpowiada w te słowa:
"Niech się w skafander odzieje
kapuściana biedna głowa.
Ja wam zdradzę pomysł śmiały,
który w mym umyśle gości,
i to rzeknę, że świat cały
rodzi się z Nieskończoności!".
Anaksymenes przejęty
dalej sprawę komplikuje
i wnet robi się nadęty,
bo powietrze proponuje.
Olśniło Empedoklesa,
gdy się oderwał od wina,
i z humorem godnym biesa
o ogniu jeszcze wspomina.
No a Pitagoras szczery
dolewa do ognia oliwy
i robi niezłe numery,
bo magik z niego prawdziwy.
Gorliwie dowody zbiera,
że wędruje stale dusza
i ze zręcznością żonglera
sferami nieba porusza.
Do tej bardzo mądrej braci,
co się zawsze nad czymś głowi,
dołączyli eleaci,
do dyskusji też gotowi.
Parmenides w wielkiej wrzawie
długi wywód swój zaczyna
i powiada, że mu prawie
nasz świat kulę przypomina,
że byt jeden jest i wieczny,
co wprawia człeka, niebożę,
niezmiennie w smutek serdeczny,
bo nic poruszyć nie może.
Ha! - to słowa są Zenona -
w takim razie, przyjacielu,
żadna włócznia w dal rzucona
nie dosięgnie nigdy celu,
i nawet Achilles młody,
choć wszystkie siły wytęży,
gdy pójdzie z żółwiem w zawody,
na pewno z nim nie zwycięży.
"Straszne pleciesz tu androny -
tak Heraklit odpowiada -
wszak to fakt jest dowiedziony:
panta rei! wszystkim włada.
Wystarczy wskoczyć do rzeki
i postać przez chwilę w wodzie,
aby zrozumieć na wieki,
że ruch jest zawsze w przyrodzie".
Lecz jeszcze gorsze afery,
jak rasowy hipokryta,
rozpętał typek z Abdery
(tak, chodzi o Demokryta).
Z jego to pokrętnej głowy
zrodził się ranka pewnego
pomysł na pool atomowy,
w czym nie ma nic zabawnego.
To, że dziś na myśl o wojnie
rzednie nam natychmiast mina
i wzdychamy niespokojnie,
to owego Greka wina.
Tak krzyczeli jak przekupki,
aż kolumny świątyń drżały,
ale smutne tego skutki
wnet się dla nich okazały.
Grecy bowiem, bardzo wściekli
na swych filozofów kłótnie,
na kawałki ich posiekli,
z wielkim smakiem i okrutnie.
A że tak się właśnie stało,
przyzna i sceptyk zawzięty,
bo wszystko, co z nich zostało,
to jakieś małe fragmenty...
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki