Rozmowy ze sobą - przebudzenie - Ilona Mika

Reflow text when sidebars are open.
Dlaczego ta książka? Po co? Jaki ma sens i cel?
Gdy przyszedł w moim życiu taki moment, w którym poczułam wszystko naraz, trochę się pogubiłam, przestałam widzieć sens i znaczenie wszystkiego, co mnie otacza. Zrozumiałam, że zapomniałam o sobie. Tak, właśnie to był mój największy problem i z nim postanowiłam się zmierzyć. Ze sobą, tak by wreszcie złapać równowagę i zatrzymać się na sobie oraz docenieniu tego, co już mam i czego doświadczyłam.
Pisząc, układałam kawałek po kawałku siebie, tak by zrozumieć, co jest moim sensem, czego mi tak naprawdę brak do pełni siebie. Coś w stylu terapeutki, ale przecież korzystałam z usług terapeutki i wiedziałam, jak wygląda schemat. Tyle że pisząc tę książkę, pozwoliłam sobie na zatracenie się zupełne w sobie. Każda kartka tej książki była dla mnie terapią, przyglądnięciem się, co i jak wpłynęło na mnie i moje zmiany w sobie albo ich brak. Tak wiele w życiu miałam, a czułam pustkę. Uważałam się za osobę doceniającą małe rzeczy, ale nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego jestem taka nieszczęśliwa. Wszystko jest w mojej głowie, więc przyszedł czas na mnie. Czas, który postanowiłam poświęcić tylko sobie i tylko dla siebie.
Gdy przyszedł moment rozpaczy wewnętrznej i bezsilności, z zapytaniem: Co mam teraz zrobić, gdy już nie wiem co dalej? Wzięłam długopis i tak zaczęła się ta przygoda w poszukiwaniu siebie z samą sobą. Pozory, które sama stworzyłam, by urosnąć w siłę, spowodowały, że byłam na skraju wycieńczenia. Postanowiłam coś zmienić. Zmiany są potrzebne. Przecież to moje motto, którym się kieruję, więc czas na zmiany, a najważniejszą z nich jest: "Dziś jestem tylko ja, bo wreszcie jestem dla siebie ważna". I tak każdego dnia mam zamiar siebie traktować.
Jeśli i Ty znajdziesz się na skraju poszukiwania siebie, może moja książka będzie inspiracją dla Ciebie w przemierzaniu drogi do siebie i tego, czego potrzebujesz. Nie mam czarodziejskiej różdżki ani cudownego przepisu, jak dokonasz w sobie zmian, by żyć pełnią życia. Wiem jednak, czego ja dokonałam na sobie i dzielę się dziś z Tobą moją drogą. Jeśli i Ty szukasz drogi do samospełnienia, inspiracji do pracy ze sobą lub chcesz mnie poznać, to z pewnością ta książka przybliży Cię do mnie i do siebie, jeśli tego chcesz.
Czytając tę książkę, z pewnością będziesz mieć własne przemyślenia odnośnie do tematów, o których piszę. W książce znajdziesz specjalne miejsce dla siebie na zapiski. Książka może być dla Ciebie autorefleksyjna. Zapraszam Cię do kontaktu ze sobą, pozwoli to na monolog ze swoim wewnętrznym JA. Monolog ten uruchamia kontakt z sobą i swoimi odczuciami, myślami, schematami, programami. Może właśnie tu i teraz zacznie się Twoja przygoda z pisaniem, podróżowaniem, pracą nad sobą. A może odkryjesz siebie w zupełnie nowej odsłonie.
Przypomniało mi się o sobie
W dzisiejszej zagonionej dobie
Czy Ty też czasami czujesz się jak w rowie?
Może czas byś dowiedział się prawdy o sobie?
Bo gdy wciąż zaniedbujesz swoje potrzeby
Doprowadzasz się do biedy.
Co rusz doświadczamy czegoś nowego, ale czy wszystko, czego doświadczamy, poddajemy refleksji? Kto przygląda się swoim doświadczeniom tak na co dzień? Fakt jest taki, że uczymy się najlepiej przez doświadczanie. Byłoby cudem, gdyby każdy uczył się na błędach innych, ale przecież mogę mieć swoje. Dzięki swoim doświadczeniom możesz nie popełniać kolejnych i tych samych błędów. Prościej jest być w schemacie, ale te, które nie są dla nas korzystne, mogą zrobić nam wiele krzywdy. Ćwicz każdego dnia, bo po pierwszym dniu nie ma jeszcze spektakularnych efektów. Tylko angażując się w codzienne ćwiczenia, jesteś w stanie osiągnąć zamierzony efekt. Warto jest przyjrzeć się swoim dotychczasowym doświadczeniom, a może i schematom.
Zanim jeszcze wróciłam do siebie, mierzyłam się z poczuciem winy. Dziś wina kojarzy mi się z wyrokiem, bo przecież gdzie, jak nie w sądzie osądza się, czy ktoś jest winny zarzucanych mu czynów? Konsekwentnie dostaje się wyrok za czyny, których się jest winnym. Aby ocenić winę, sąd zapoznaje się z szeregiem badań, dowodów, opinii biegłych, a prokuratura zbiera dowody, by postawić akt oskarżenia. Czy to nie brzmi groźnie?
To dlaczego z taką łatwością winiłam siebie za drobnostki, często nie zastanawiając się nad powagą konsekwencji, które ponosiłam, przyjmując winę na siebie?
Nie poddajemy się refleksji i oceniamy własną winę z taką lekkością, jakby to nie miało żadnego wpływu na nas. A przecież, jak już wspomniałam, oskarża się przestępców i kryminalistów. To oni ponoszą winę za swoje często niemoralne czyny. Czy nie wydaje Ci się to sprawiedliwe? By unikać winy, a poddawać się konsekwencji?
Dlaczego nie oceniam siebie i innych? Bo nie lubię niezdrowych nawyków, które nie tylko są destrukcyjne w relacjach międzyludzkich, ale i wyrządzają wielką krzywdę. Ocenić jest prościej, trudniej poznać fakty. Oczywiście, że ocenianie to schemat. Oceniamy i jesteśmy oceniani całe życie, wszystko i wszystkich, i przez wszystkich. Dlaczego by to zmieniać? A co by było, gdybyś przyjrzał się sytuacji, a nie ją oceniał, zanim poznasz fakty?
Lepiej kogoś poznać kogoś niż ocenić. Oceniani jesteśmy od młodych lat i to raczej rujnuje niż przekonuje mnie do powrotu do schematów, które nie są moje, a raczej zostały mi nadane wiele lat temu. Ja wyzbyłam się oceniania, choć z racji niesamowitych zdolności powrotów do schematów wciąż nad sobą pracuję, by nie niszczyć tego, do czego jestem przekonana i co mi służy. A więc i Ciebie zapraszam do próby zatracenia się w treści tej książki bez oceniania siebie i innych. Nie oceniaj, a jedynie przyglądaj się sobie. Poświęć czas dla siebie i jeśli chcesz skorzystać z ćwiczeń, proszę bardzo, częstuj się.
Tylko takie słowa cisną mi się na myśl, gdy wszystko wymyka się spod kontroli i staje się nieprzewidywalne. Słowa, które dotychczas słyszałam, "jesteś silna", "dasz radę", "przecież Ty nigdy się nie poddajesz" kompletnie tracą na wartości i już nie mają znaczenia. Gdy kiedyś o tych słowach myślałam, potrafiłam powstać, ale nie teraz. Uświadomiłam sobie, że te słowa nie były moje. A ja dzięki sile nie swoich słów zbudowałam sztuczną siłę w sobie. Czułam, że potrzebuję innego wzmocnienia, a te wszystkie słowa to nie ja. To obraz, jaki widzieli inni we mnie, siła, determinacja, waleczność i upartość. Schemat ten spowodował, że teraz w chwilach słabości nie pozwalałam sobie na autentyczność. Nie godziłam się na wykrzyczenie żalu, który we mnie był. Na bezradność, która narastała, i na bezsilność, która przecież w moim mniemaniu była oznaką słabości. A ja nie mogę być słaba? Nie pozwoliłabym sobie na to, bo...? Bo co się ze mną stanie? No właśnie. Co się ze mną stanie, gdy pozwolę sobie na okazanie trochę dobra, bliskości, krzyku, słabości, bezsilności?
Byłam ciekawa siebie i moich przekonań, myśli oraz schematów, które od wielu lat czułam, że nie są również moje. Potrzeba samorozwoju jest potrzebą wewnętrzną. Służy sobie i płynie od siebie. Głód siebie, bo tak mogę to nazwać, powstał z chaosu, który we mnie tkwił. Zagubiłam się w poczuciu sensu i w swojej drodze. Nie wiedziałam już, w co wierzę, komu ufam, gdzie pójść i jaką drogę wybrać. Wiem, że nie byłam sama, ale czułam się samotna, zagubiona. Wszystko to za sprawą doświadczeń, jakie sobie sama zafundowałam. Przyszła pora, bym się przebudziła. Dziś pokornie dziękuję i wiem, że jestem na dobrej drodze.
Było sobie życie... Nikt nie powiedział, jak się do niego przygotować, jak to życie zbudować. Wybierając różne drogi, docieramy do wielu doświadczeń, które chciałoby się wymazać. Jeśli jednak przyjrzysz się tym doświadczeniom, to gdyby nie one, nie byłbyś tu, gdzie jesteś. Nie poznałbyś swoich ograniczeń, nie poznałbyś siebie. Nie dowiedziałbyś się, czego na pewno chcesz, a czego nie. Wszystko to tylko doświadczenie, które może pozwolić Tobie zbliżyć się do siebie, jeśli będziesz na siebie uważny. Nie przyjmuję nauk innych, bo to nie moje doświadczenia, ja mam własne. To samo doświadczenie, a całkiem inne wnioski. Nie ma dwóch tych samych ludzi, każdy ma własną drogę. Nie jest możliwe, aby nas umoralniać, przestrzegać przed tym, co jest nam pisane. Moim mottem jest "Życie jest jak kolorowanka. Jakimi kolorami je pomalujesz, takim będzie".
Każdy z nas maluje czym innym, niektórzy nawet nie chcą patrzeć na płótno, a co dopiero chwycić za pędzle i farby.
Ja postanowiłam pomalować życie na najpiękniejsze barwy, jakie widziały moje oczy.
Mój obraz siebie był zbudowany na sile, a siła nie pozwala przecież na postawy słabości. Tylko kto to powiedział? Moja ocena sytuacji była czasami destrukcyjna dla mnie, nie wolno mi tego, nie wolno mi tamtego... i przyszedł dzień, w którym postanowiłam pokazać prawdę i okazywać swoje słabości. Mimo obaw o to, jak zostanę odebrana, pozwoliłam sobie na krzyk rozpaczy, na wyrzucenie z siebie: tak, mam dziś gorszy dzień, tak, mam żal, tak, nie chce mi się, tak, nie mam siły. Dziś troszczę się o siebie i swoje potrzeby. Na pierwszym miejscu stawiam siebie, bo doświadczyłam już destrukcyjnego obrazu siebie i zaniedbywania wewnętrznego JA oraz prawdy o sobie, którą znam tylko ja. Czułam, że nie pasuję do ram, które są we mnie. Odbiegałam od norm narzucanych mi przez innych. Nie potrafiłam podporządkować się normom i standardom ogólnie przyjętym. Zaczęłam więc pracę ze świadomością i faktami o sobie i dla siebie. To właśnie poszukiwanie prawdy o sobie zmotywowało mnie do pracy na sobie. Praca na sobie wiąże się również z większą świadomością siebie i tego właśnie mi brakowało. Postanowiłam żyć w prawdzie o sobie i w zgodzie z sobą.
Aby powstać, trzeba najpierw upaść.
Takie proste słowa, które mówią: bądź sobą i nie udawaj, a ja wiele lat udawałam...
Udawałam i oszukiwałam samą siebie. Wszystko to, co dawałam innym, czyli siebie, było moją mocną stroną. Ale nie teraz. Ten jeden raz zobaczyłam, że oszukuję samą siebie i to wystarczyło, aby pokazać autentyczne słabości i brak siły, brak wyrozumiałości. Walcz o siebie. Autentycznie tak się czuję? Ale ja już mam dość walki. Dziś przyglądam się sobie, swoim potrzebom i chcę się na chwilę zatrzymać na sobie. A jak Ty się czujesz ze swoją autentycznością? Bo w byciu autentycznym budzi się świadomość. Rozumiałam prawie wszystkich, doceniałam i wspierałam, ale nie siebie. Wiemy o sobie tyle, ile chcielibyśmy wiedzieć. Poznajemy siebie całe życie. Poznaj siebie i pokochaj takim, jakim JESTEŚ. Bądź blisko siebie, wspieraj, doceniaj. Żyj w prawdzie o sobie, dla siebie i od siebie. Gdy przyszedł czas na mnie, ograniczyłam siebie dla innych z troski i zrozumienia, że tak będzie lepiej. Aby zacząć pracę nad sobą, warto być samemu ze sobą. Jeśli nie będziesz w stanie wytrzymać sam ze sobą, to jak ktoś będzie w stanie wytrzymać z Tobą?
Bo dobry czas to czas ze sobą.