Rozdział II
Tajemnicza egzystencja
Geografowie pod nazwą Magellania9 rozumieją skupisko wysp i wysepek położonych pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem, na południowym krańcu amerykańskiego kontynentu. Najdalej wysunięte punkty tego kontynentu, to znaczy ziemie Patagonii, przedłużone są przez dwa rozległe półwyspy: Króla Wilhelma oraz Brunswick, który z kolei kończy się przylądkiem Froward10. Wszystko, co nie jest bezpośrednio połączone z terytorium patagońskim, wszystko, co zostało oddzielone poprzez Cieśninę Magellana, tworzy domenę, której nadano miano od nazwiska wybitnego portugalskiego żeglarza z XVI wieku.
Z powodu tego położenia geograficznego aż do roku 1881 ta część Nowego Świata11 nie należała do żadnego cywilizowanego państwa, ani nawet do któregoś ze swoich najbliższych sąsiadów, jak Chile czy Republika Argentyny, które spierały się wówczas o patagońskie pampasy12. Magellania nie należała bowiem do nikogo, można więc było na jej terenach swobodnie zakładać całkowicie niepodległe kolonie.
A jednak jest to obszar niemały. Kraina ta bowiem na przestrzeni pięćdziesięciu tysięcy kilometrów oprócz licznych mniej ważnych wysepek obejmuje: Ziemię Ognistą13, Ziemię Rozpaczy14, wyspy Clarence, Hoste'a, Navarino oraz dodatkowo cały archipelag wokół przylądka Horn15, na który składają się wyspy: Grévy'ego, Wollastona, Freycineta, Hermite'a, Herschella, jak też wysepki i rafy, którymi usiana jest końcówka olbrzymiego amerykańskiego kontynentu.
Spośród wszystkich części Magellanii Ziemia Ognista jest największa. Na północy i na zachodzie ogranicza ją bardzo poszarpana linia brzegowa, począwszy od Przylądka Ducha Świętego16 do Zatoki Magdaleny. Na zachodzie przechodzi w mocno rozczłonkowany półwysep, z którego wyrasta góra Sarmiento, dalej zaś ku południowemu wschodowi przedłuża się w cypel San Diego, który niczym przykucnięty sfinks moczy swój ogon w wodach Cieśniny Le Maire'a17.
To właśnie na tej wielkiej wyspie w kwietniu 1880 roku zaszły opowiedziane tu wydarzenia. Kanał, który Kaw-djer miał przed oczami podczas swej gorączkowej medytacji, to kanał Beagle, biegnący na południu Ziemi Ognistej, której przeciwległy brzeg stanowią wyspy: Gordona, Hoste'a, Navarino i Picton. Jeszcze dalej na południe rozciąga się kapryśny archipelag przylądka Horn.
Około dziesięciu lat przed momentem rozpoczęcia naszego opowiadania po raz pierwszy pojawił się na wybrzeżu Ziemi Ognistej ten, którego później Indianie nazwali Kaw-djerem. Jak tam dotarł...? Bez wątpienia na jednym z licznych statków - żaglowcu lub parowcu, które przemierzają morski labirynt, począwszy od Magellanii i rozrzuconych wokół niej wysepek jeszcze na Pacyfiku, prowadząc z tubylcami handel skórami gwanak, wigoni, nandu oraz wilków morskich18.
Tak więc samą obecność obcokrajowca można było łatwo wytłumaczyć, lecz już jak się nazywał, jakiej był narodowości, czy pochodził ze Starego, czy z Nowego Świata, i na cały szereg innych pytań, nikt nie umiałby odpowiedzieć.
Nie wiedziano o nim zupełnie nic! Dodajmy jednak: nikt nawet nie zamierzał zasięgać informacji w tym względzie. Któż mógłby go w ogóle o cokolwiek pytać?! W kraju, gdzie nie panowała żadna władza? Nie znajdował się przecież w którymś z dobrze zorganizowanych państw, gdzie policja bardzo interesuje się przeszłością ludzi i gdzie jest absolutnie niemożliwe, aby przez dłuższy czas pozostawać zupełnie nieznanym. Tutaj nie było przedstawicieli żadnych mocarstw i można było żyć poza wszelkimi obyczajami i prawami, w całkowitej wolności.
Przez pierwsze dwa lata po swoim przybyciu na Ziemię Ognistą Kaw-djer zupełnie nie starał się osiedlić w tym czy innym miejscu. Przemierzając okolicę, podczas swoich wypadów trwałe stosunki nawiązywał wyłącznie z tubylcami i nigdy, ale to nigdy nawet nie zbliżał się do nielicznych faktorii19, rozrzuconych tu i ówdzie, z których korzystali biali osadnicy. Jeśli już wchodził w kontakt ze statkami cumującymi w niektórych miejscach archipelagu, to wyłącznie za pośrednictwem Fuegeńczyków i jedynie w celu uzupełnienia amunicji oraz środków farmaceutycznych. Zakupy te opłacał albo na zasadzie handlu wymiennego, albo monetami hiszpańskimi lub angielskimi, których nie wydawało się mu brakować.
Pozostały czas upływał mu na wędrówkach od plemienia do plemienia, od obozowiska do obozowiska. Żył życiem tych tubylców, polował i łowił ryby, czasem pomiędzy rodzinami z wybrzeża, czasem u ludów z głębi kraju. Dzielił z nimi ich ajupy20 czy namioty. Zajmował się chorymi, służył pomocą wdowom i sierotom, niezmiennie ubóstwiany przez tych biedaków, którzy nie omieszkali nadać mu zaszczytnego przydomka, pod jakim od tej chwili znany był wzdłuż i wszerz archipelagu.
To, że Kaw-djer był człowiekiem wykształconym, nie ulegało najmniejszej wątpliwości. Musiał też odbyć bardzo staranne studia medyczne. Posługiwał się także wieloma językami i zarówno Francuzi, Anglicy, Niemcy, Hiszpanie, jak i Norwegowie wszyscy bez różnicy mogliby go wziąć za swojego rodaka. Swoją znajomość języków wkrótce uzupełnił o znajomość języka jagańskiego21. Posługiwał się biegle najbardziej rozpowszechnionym w Magellanii dialektem, z którego skorzystali też misjonarze dla przekładu kilku fragmentów z Biblii.
Wbrew powszechnej opinii Magellania, gdzie osiadł Kaw-djer, bynajmniej nie jest krainą nienadającą się do zamieszkania i zdecydowanie obala niekorzystne opinie jej pierwszych odkrywców. Z pewnością trudno byłoby ją nazwać rajem na Ziemi lub przeczyć temu, że jej najdalszy cypel - przylądek Horn - jest nawiedzany przez burze, których częstotliwość i gwałtowność nie mają sobie równych... Lecz i w Europie nie brakuje krajów, które są w stanie wyżywić bardzo liczne populacje, choć warunki życia w nich należą nawet do trudniejszych. Jeśli tutejszy klimat należy do jednych z najwilgotniejszych, to archipelag zawdzięcza też oblewającemu go morzu stałość temperatur i nigdy nie występują tutaj chłody znane w północnej Rosji, Szwecji czy Norwegii. Średnia zimowych temperatur nigdy nie schodzi poniżej pięciu stopni Celsjusza ani latem nie przekracza plus piętnastu.
Wobec braku obserwacji meteorologicznych już sam zewnętrzny wygląd tutejszych wysp powinien zadać kłam zbyt pesymistycznym ocenom. Roślinność rozwija się znacznie bujniej niż w strefie arktycznej. Znajdują się tu olbrzymie pastwiska zdolne wyżywić niezliczone stada i rozległe lasy, gdzie w obfitości spotkać można bukany, brzozy, berberysy lub zacierpy Wintera 22. Bez wątpienia większość naszych roślin jadalnych bardzo łatwo przystosowałaby się do tutejszych warunków, a wiele spośród nich, jak choćby pszenica, mogłoby tu z powodzeniem rosnąć.
Jednakże kraina ta, choć spokojnie nadająca się do osiedlenia, jest prawie niezamieszkana. Jej populacja ogranicza się do niewielkiej liczby Indian, nazywanych Fuegeńczykami lub Rybołowcami23, prawdziwych dzikusów pozostających na najniższym szczeblu ludzkiego rozwoju, żyjących prawie nago i prowadzących na tych pustynnych przestrzeniach nędzną koczowniczą egzystencję.
Jeszcze dużo wcześniej nim rozpoczyna się nasza opowieść, Chile, zakładając osadę w Punta Arenas24 przy Cieśninie Magellana, wykazało pewne zainteresowanie tymi nieznanymi obszarami. Jednakże na tym skończyły się wysiłki w tym względzie i choć kolonia rozwijała się bardzo dobrze, nie było woli, aby w dosłownym tego słowa znaczeniu postawić stopę na magellańskim archipelagu.
Jakież więc wydarzenia zaprowadziły Kaw-djera do tej krainy, o której istnieniu większość ludzi nawet nie miała pojęcia? I to również stanowiło tajemnicę, choć w części udałoby się ją przeniknąć, a to dzięki okrzykowi rzucającemu wyzwanie niebiosom i namiętne podziękowanie ziemi, jaki rozległ się ze szczytu urwiska.
"Ani Boga, ani pana!" - to sztandarowe zawołanie anarchistów. Można by więc przypuszczać, że i Kaw-djer należał do owej sekty, w równym stopniu zrzeszającej zbrodniarzy co i oświeconych. Jedni z nich bowiem, trawieni nieustanną nienawiścią, są gotowi do gwałtu i zbrodni, drudzy zaś to urodzeni poeci marzący o urojonej doskonałej ludzkości, gdzie nie będzie istniało zło, a wszelkie prawo do jego zwalczania, jako niepotrzebne, zostanie zniesione.
Do której z tych dwóch kategorii należał Kaw-djer? Czy był zgorzkniałym wyzwolicielem, zwolennikiem bezpośredniego czynu i propagandy poprzez fakty dokonane? Człowiekiem każdorazowo odrzucanym w kolejnych państwach, który dopiero tutaj, na krańcu zamieszkanego świata, odnalazł schronienie?
Jednakże podobna hipoteza nie szła w parze z niepomierną dobrocią, której dał liczne dowody od swego przybycia na magellański archipelag. Ktoś, kto tak często ze wszystkich sił służył pomocą innym ludziom, nie mógłby chyba nigdy działać ku ich zagładzie. Był anarchistą - i owszem - co sam potwierdził swoim okrzykiem, jednakże należał raczej do marzycieli, nie zaś do zawodowców posługujących się bombą lub nożem. Jeśli tak było w istocie, to jego wygnanie stanowiło raczej logiczną konsekwencję wewnętrznego dramatu niż karę narzuconą zewnętrznym rozkazem. Zapewne upojony swoimi fantazjami nie chciał dłużej znosić żelaznych reguł, które w cywilizowanym świecie trzymają na uwięzi człowieka od kolebki aż po grób, nadszedł więc moment, gdy wydało mu się, że nie ma już czym oddychać w gąszczu niezliczonych praw, poprzez które obywatele za cenę wolności kupują sobie nieco dobrobytu i bezpieczeństwa. Cała jego natura sprzeciwiała się narzucaniu siłą własnych przekonań i własnych obaw innym, dlatego też mógł tylko wyruszyć na poszukiwanie krainy, gdzie nieznane jest wszelkie niewolnictwo, i właśnie w ten sposób w końcu wylądował w Magellanii, w jedynym miejscu na całej Ziemi, gdzie panowała jeszcze całkowita wolność.
Na początku swego tu pobytu - to jest przez jakieś dwa lata - Kaw-djer nie opuścił nawet na chwilę tej wielkiej wyspy, na której wylądował.
Zaufanie, jakie wzbudzał u Indian, jego wpływ na ich plemiona szybko rosły. Przybywano do niego po radę z innych wysp zamieszkanych przez Indian Canoes, czyli użytkowników piróg, nieco innej rasy niż Yamana25 zaludniający Ziemię Ognistą. Ci nędzni Rybołowcy żyjący jak ich pobratymcy, zajmując się polowaniem i rybołówstwem, zawsze, gdy ich "Dobroczyńca" obozował na brzegach kanału Beagle, przybywali, by go powitać. Kaw-djer nigdy nikomu nie odmawiał ani swoich rad, ani pomocy. Zresztą zawsze w szczególnie ciężkich okolicznościach, gdy na przykład wybuchała epidemia, dla zwalczenia jej bez wahania ryzykował własne życie. Szybko też zyskał w całej okolicy wielką sławę, która przekroczyła nawet Cieśninę Magellana. Wiedziano powszechnie, że mieszkający na Ziemi Ognistej cudzoziemiec otrzymał od wdzięcznych Rybołowców miano Kaw-djera. Kiedy jednak kilkakrotnie zwracano się do niego, by przybył do Punta Arenas, jego odpowiedź była niezmiennie negatywna i nie potrafiły jej zmienić żadne nalegania. Wyglądało to tak, jakby nie zamierzał nawet postawić stopy tam, gdzie nie czuł się całkowicie wolny.
Pod koniec drugiego roku jego pobytu w Magellanii zdarzył się pewien incydent, którego konsekwencje w pewnej mierze miały wpływ na jego dalsze losy.
Choć Kaw-djer uparcie odmawiał postawienia choćby stopy w chilijskiej mieścinie Punta Arenas, położonej na patagońskim terytorium, Patagończycy bynajmniej nie stronili od najazdów na ziemie magellańskie. W ciągu kilku godzin potrafili przemieścić się wraz z końmi na południowy brzeg cieśniny, skąd organizowali długie konne wypady, zwane w Ameryce "łupieżczymi rajdami", przemierzając Ziemię Ognistą z jednego końca na drugi, atakując Fuegeńczyków, porywając ich dla okupu, grabiąc i zabierając dzieci do patagońskiej niewoli.
Pomiędzy Patagończykami, Tehuelczami26 i Fuegeńczykami istnieją bardzo istotne różnice etniczne, pod względem rasowym i obyczajowym, pierwsi zaś są o wiele od tych drugich groźniejsi. Fuegeńczycy żyją z rybołówstwa i tworzą tylko wspólnoty rodzinne, podczas gdy Patagończycy zajmują się polowaniem i łączą się w zwarte plemiona pod dowództwem jednego wodza. Na dodatek Fuegeńczycy są nieco mniejszych rozmiarów niż ich sąsiedzi z kontynentu. Rozpoznać ich można po dużych kwadratowych głowach, wydatnych kościach policzkowych, rzadkich brwiach i przypłaszczonych czaszkach. W sumie postrzegani są jako nędzne istoty, których rasa daleka jest jednak od wyginięcia, a to za sprawą znacznej liczby potomstwa - licznego niczym, powiedzmy to wprost, wałęsające się wokół ich obozowisk psy.
Co do Patagończyków, to są oni wysokiego wzrostu, silnie i proporcjonalnie zbudowani. Pozbawieni zarostu na twarzy, noszą luźno rozpuszczone, czarne, długie włosy, podtrzymywane tylko opaską na czole. Ich twarze są szersze w szczękach niż w policzkach i o zwężonych oczach, nieco w mongolskim stylu, błyszczących z głębi oczodołów i rozpłaszczonych, szerokich nosach. Jako nieustraszeni i niestrudzeni jeźdźcy potrzebują niezmierzonych przestrzeni, które pokonują na swoich nie mniej niestrudzonych wierzchowcach, owych ogromnych pastwisk mogących wyżywić ich konie, a równocześnie i rozległych terenów do polowań, gdzie da się urządzać pogonie za gwanakami, wigoniami czy nandu.
Kaw-djer spotykał ich wielokrotnie podczas swoich wycieczek na Ziemię Ognistą, jednak nigdy wcześniej nie nawiązywał kontaktu z tymi nieposkromionymi bandziorami, nad którymi ani Chile, ani Argentynie również nie udało się zapanować.
Jednakże w listopadzie 1872 roku, podczas wyprawy, która zawiodła Kaw-djera wzdłuż Cieśniny Magellana na zachodnie wybrzeże Ziemi Ognistej, musiał on po raz pierwszy stanąć przeciwko Patagończykom w obronie tutejszych Rybołowców z zatoki Inutile27.
Zatoka ta, od północy ograniczona bagnami, wcina się głęboko w ląd mniej więcej na wprost miejsca, gdzie Sarmiento28 posadowił swój nieszczęsnej pamięci Port Famine29.
Grupa Tehuelczów, po wylądowaniu łodziami na południowym brzegu zatoki Inutile, rzuciła się na liczący zaledwie dwadzieścia rodzin obóz Yamanów. Przewaga liczebna znajdowała się po stronie napastników, na dodatek znacznie bardziej krzepkich i lepiej uzbrojonych niż zaatakowani tubylcy.
Ci jednakże próbowali odważnie stawiać opór pod wodzą Indianina Canoe, który właśnie zawitał na swej pirodze do ich obozu.
Człowiek, o którym mowa, nazywał się Karroly. Wykonywał zawód pilota, przeprowadzając statki kabotażowe30, które zapuściły się pomiędzy brzegi kanału Beagle oraz w plątaninę wysepek archipelagu przylądka Horn. Działo się to podczas jego powrotu z Punta Arenas, dokąd odprowadził statek, który pozostawił w zatoce Inutile.
Karroly zorganizował opór Yamanów i pomagał im w odpieraniu napastników. Jednak siły zmagających się były nierówne. Rybołowcy nie mogli przeciwstawić się obroną z prawdziwego zdarzenia. Obóz został zajęty, namioty poprzewracane, polała się krew. Rodziny się rozproszyły.
Podczas tej walki Halg, dziewięcioletni syn Karroly'ego, oczekiwał na ojca w pirodze, gdy wtem dwóch Patagończyków skierowało się ku niemu.
Chłopiec nie chciał odpływać od brzegu, pozwoliłoby mu to wprawdzie znaleźć się poza zasięgiem walk, lecz równocześnie uniemożliwiłoby jego ojcu bezpieczny powrót.
Jeden z Tehuelczów wskoczył do łodzi i pochwycił dziecko na ręce.
W tej samej chwili z obozu, który był już w mocy napastników, nadbiegł Karroly. Dążył na pomoc synowi unoszonemu wzdłuż brzegu przez jakiegoś Tehuelcza. Strzała posłana za Karrolym przez drugiego z Tehuelczów tylko zaświszczała mu koło ucha, lecz go nie dosięgła.
Nim jednak napastnik zdołał wypuścić kolejną strzałę, rozległ się huk detonacji. Śmiertelnie ugodzony rabuś potoczył się po ziemi, a jego towarzysz wziął nogi za pas.
Karabinowy strzał został oddany przez białego człowieka, który przypadkiem znalazł się na miejscu walki. Był to Kaw-djer.
Nie było chwili do stracenia. Żwawo przyciągnęli pirogę za cumę i Kaw-djer, Karroly oraz chłopiec wskoczyli na jej pokład, migiem odpychając łódź ku pełnemu morzu. Znajdowali się już dobry kabel31 od brzegu, gdy Patagończycy zasypali ich chmurą strzał. Jedna z nich ugodziła Halga w ramię.
Rana dziecka była dosyć poważna, tak więc Kaw-djer nie chciał opuszczać swoich towarzyszy, jak długo niezbędna była jego opieka. Dlatego też pozostał w łodzi, która opłynąwszy Ziemię Ognistą, przebyła kanał Beagle, aż zatrzymała się w małej, dobrze schowanej zatoczce na wyspie Neuve, gdzie Karroly urządził swoją siedzibę.
Co do chłopca, nie było się już czego obawiać. Jego rana ładnie się zabliźniała. Karroly nie wiedział wprost, jak ma wyrazić swoją wdzięczność Kaw-djerowi.
Gdy piroga została dobrze zacumowana w głębi zatoczki, Indianin, wysiadając z łodzi, zaprosił Kaw-djera, aby mu towarzyszył.
- Mój dom - powiedział - jest tam. To tutaj mieszkam razem ze swoim synem. Jeśli chcesz pozostać tutaj przez kilka dni, będziesz mile widziany, a potem moja piroga odwiezie cię na drugą stronę kanału. Jeśli chcesz pozostać tutaj na zawsze, mój dom będzie twoim domem, a ja twoim sługą.
Od tego dnia Kaw-djer nigdy już nie opuścił wyspy Neuve ani Karroly'ego, ani jego syna. Dzięki niemu siedziba Indianina Canoe stała się o wiele wygodniejsza, Karroly zaś mógł wykonywać swój zawód w lepszych warunkach. Jego wiotka piroga została zastąpiona solidną szalupą "Wel-Kiej"32, zakupioną z rozbitego norweskiego statku. Była to ta sama łódź, w której złożono człowieka zranionego przez jaguara.
Jednak ta nowa egzystencja bynajmniej nie zawróciła "dobroczyńcy" z drogi miłosierdzia. Nadal odwiedzał indiańskie rodziny, przybywając wszędzie tam, gdzie potrzebna była jego pomoc lub gdzie trzeba było uśmierzyć jakiś ból lub kogoś uzdrowić.
Tak upłynęły im kolejne lata i wydawało się, że nic już nigdy nie zmąci wolnego bytu Kaw-djera na niepodległej ziemi, gdy nieprzewidziane wydarzenie głęboko zburzyło ten spokój.
9 Magellania - dawniejsze określenie części Ziemi Ognistej, nazwanej na cześć Magellana.
10 Przylądek Froward - najdalej wysunięty na południe punkt Ameryki kontynentalnej; przylądek Horn bowiem położony jest na wyspie Horn, czyli nie należy do stałego kontynentu.
11 Nowy Świat - tak nazywano odkrytą przez Kolumba w 1492 roku Amerykę, w odróżnieniu od Starego Świata, tj. Europy, Azji i Afryki.
12 Pampasy (pampa) - równinne stepy porośnięte wysoką trawą, występujące w umiarkowanej strefie Ameryki Południowej.
13 Ziemia Ognista (hiszp. Tierra del Fuego) - archipelag u południowych wybrzeży Ameryki Południowej, oddzielony od kontynentu Cieśniną Magellana, a od Półwyspu Grahama na Antarktydzie Cieśniną Drake'a o szerokości ok. 1000 km.
14 Ziemia Rozpaczy (Isla Desolation) - najbardziej na wschód wysunięta wyspa chilijskiej części Ziemi Ognistej.
15 Przylądek Horn - skalisty przylądek położony na wyspie Horn, w archipelagu Ziemi Ognistej; najdalej na południe wysunięty punkt Ameryki Południowej.
16 Przylądek Ducha Świętego (hiszp. Cabo del Espiritu Santo) - przylądek na Ziemi Ognistej, na wschodnim ujściu Cieśniny Magellana, na jej południowym brzegu, naprzeciw cypla Dungeness, położonego na kontynencie.
17 Cieśnina Le Maire'a - u J. Verne'a: Lemaire'a; cieśnina odkryta w 1616 roku przez Holendrów: Jacoba Le Maire'a i Willema Schoutena; aby po przepłynięciu tej cieśniny dostać się na Pacyfik, trzeba jeszcze płynąć albo kanałem Beagle, albo wokół przylądka Horn.
18 Wigoń (wikunia, Vicugna vicugna) - najmniejszy gatunek z rodziny wielbłądowatych (wysokość do 80 cm), żyjący w południowej części Andów na wysokościach 3,5-5 tys. m, łowiony dla cennej wełny i mięsa; nandu - rząd ptaków (Rheiformes) i jedyna w tym rzędzie rodzina (Rheidae); żyją na pampasach Ameryki Południowej; dwa gatunki o wysokości ok. 1,5 m; nielotne, zachowały stosunkowo długie skrzydła; upierzenie brązowoszare; wilk morski - tu: lew morski, otaria, uchatka patagońska (Otaria flavescens), morski ssak drapieżny z rodziny uchatkowatych (Otariidae), występujący u południowych wybrzeży Ameryki Południowej; sierść żółtobrązowa albo szarobrunatna, samce mają grzywę na karku; długość do 2,5 m, waga do 300 kg; dzienny tryb życia; żyje w stadach złożonych z samca, samic i młodych; żywi się rybami i głowonogami, w ich poszukiwaniu nurkuje na głębokość do kilkudziesięciu metrów.
19 Faktoria - placówka handlowa położona w obcym kraju, w posiadłościach zamorskich lub na odległych bądź słabo zaludnionych terenach.
20 Ajupa - schronienie zbudowane z gałęzi, szałas.
21 Język jagański (Yámana, Tequenica, Yagán, Yaghan, Yahgan) - krytycznie zagrożony wymarciem język Jaganów, tradycyjnie używany na południu Ziemi Ognistej w Chile; nie wykazuje podobieństw do żadnego innego języka świata, więc jest klasyfikowany jako język izolowany.
22 Bukan (buk południowy, Nothofagus) - rodzaj roślin z rodziny bukanowatych, obejmujący ok. 35 gatunków; należą do niego zarówno drzewa zimozielone, jak i zrzucające liście; występuje na półkuli południowej i jest tam odpowiednikiem buka z półkuli północnej; berberys (kwaśnica, Berberis) - rodzaj krzewów z rodziny berberysowatych; ok. 450 gatunków występujących w Eurazji, Ameryce i Afryce; w Polsce rośnie dziko tylko berberys pospolity; tu zapewne berberys bukszpanolistny (Berberis buxifolia), zimozielony krzew o skórzastych listkach, rosnący w Patagonii, na południu Argentyny i Chile; zacierp Wintera (Drimys winterii, Wintera aromatica) - gatunek rośliny drzewiastej z rodziny winterowatych, z Ameryki Środkowej i Południowej; roślina użytkowa, lecznicza i przyprawowa; owoce i korowina (zwana cynamonem magellańskim, korą Wintera lub magellańską) stosowana zamiast cynamonu; gorzka żywica i korowina używane zamiast korowiny chinowca (malaria, szkorbut, dolegliwości przewodu pokarmowego).
23 Rybołowcy (fr. Pecherais) - inna nazwa mieszkańców Ziemi Ognistej; Bougainville pisze: "Nazwaliśmy ich Rybołowcami (od fr. słowa p?cher - łowić ryby, łowić), gdyż było to pierwsze słowo, jakie do nas wypowiedzieli po zbliżeniu się"; prawdopodobnie jest to zła interpretacja często przez nich powtarzanego słowa pektevé, które oznacza obcego człowieka.
24 Punta Arenas - miasto w południowym Chile, we wschodniej części półwyspu Brunswick, nad Cieśniną Magellana, stolica regionu Magallanes; najdalej na południe wysunięte miasto na świecie (53° 9' szerokości geograficznej południowej); założone w 1849 roku przez J. de los Santos Mardonesa; do 1914 roku (otwarcie Kanału Panamskiego) rozwijało się szybko jako ważny port bunkrowy; początkowo były tam garnizon wojskowy i kolonia karna.
25 Indianie Yamana (Yagan, Yahgan, Yámana, polska nazwa Jaganie) - u J. Verne'a: Yacanas; najliczniejsze plemię Indian Ziemi Ognistej, spędzali większość życia w łodziach, polując na wydry morskie i foki oraz łowiąc kraby, poszukiwali również wyrzuconych na brzeg wielorybów; posługiwali się językiem jagan, który obecnie jest na skraju wymarcia; w 2000 roku chilijska komisja do spraw rdzennych ludów szacowała populację Yamana na 90-100 osób.
26 Tehuelcze (Tehuelche) - u J. Verne'a: Tchnelts; plemię Indian Ameryki Południowej zamieszkujące tereny Patagonii; w 2001 roku jego liczebność wynosiła ok. 6 tys.; do jego tradycyjnych zajęć należy myślistwo, zbieractwo i chów zwierząt; tryb życia koczowniczy.
27 Zatoka Inutile (hiszp. Bahía Inútil, ang. Useless Bay) - zatoka położona na zachód od Wielkiej Wyspy Ziemi Ognistej, w jej chilijskiej części, dochodząca do Cieśniny Magellana; nazwę Inutile (bezużyteczna) nadal jej w 1827 roku brytyjski kapitan Phillip Parker King, ponieważ oferowała "brak kotwiczenia, schronienia lub innych korzyści dla nawigatora".
28 Pedro Sarmiento de Gamboa (1530-1592) - hiszpański żeglarz, kosmograf, historyk, badacz Ameryki Południowej i Oceanu Spokojnego; wniósł istotny wkład w badania Wysp Salomona, dokładne poznanie Cieśniny Magellana i Ziemi Ognistej; jego pomiary długości i szerokości geograficznej Peru należały do najdokładniejszych w tamtym czasie.
29 Port Famine (Port Głodowy) - port na zachodnim brzegu Cieśniny Magellana, 58 km na południe od Punta Arenas, od 1874 roku forteca hiszpańska; obecna nazwa Puerto del Hambre.
30 Kabotaż (żegluga kabotażowa) - przybrzeżna komunikacja wodna, zwłaszcza handlowa, między portami jednego kraju, leżącymi nad tym samym morzem (kabotaż mały), bądź nad różnymi morzami (kabotaż wielki).
31 Kabel - jednostka długości w żegludze morskiej równa 1/10 części mili morskiej, czyli 185,2 m.
32 Wel-Kiej - w języku tubylców: mewa.