Rotmistrz Witold Pilecki. Polscy superbohaterowie - Małgorzata Strękowska-Zaremba

Kup ebooka

24.99 zł
19.99 zł (11,25 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ziewające zuchy

To mia­ło być pro­ste za­da­nie, To­lek, Ka­sia i jesz­cze kil­ka osób z dru­ży­ny har­cer­skiej zgło­si­li się na ochot­ni­ka. Uzna­li, że za­po­zna­nie naj­młod­szych zu­chów z lo­sa­mi pa­tro­na szko­ły Rot­mi­strza Wi­tol­da Pi­lec­kie­go nie spra­wi im kło­po­tów. Nie­ste­ty, pierw­sze spo­tka­nie Tol­ka i Kasi z zu­cha­mi nie wy­pa­dło tak, jak pla­no­wa­li.

- Wi­told Pi­lec­ki jest wiel­kim pol­skim bo­ha­te­rem - za­czął uro­czy­ście To­lek, po czym wy­li­czył bi­twy i bra­wu­ro­we ak­cje, w któ­rych wziął udział bo­ha­ter. Przy­po­mniał taj­ne or­ga­ni­za­cje, któ­re za­ło­żył. Wy­mie­nił me­da­le i od­zna­cze­nia... Nie, nie wy­mie­nił. Prze­rwa­ło mu gło­śne ziew­nię­cie.

- Aaa - zie­wa­ła sied­mio­let­nia zuch­na Róża, młod­sza sio­stra Tol­ka. Po­zo­sta­łe zu­chy po­szły w jej śla­dy, bo zie­wa­nie jest bar­dziej za­raź­li­we niż gry­pa.

- Może chce­cie o coś za­py­tać? - Ka­sia pró­bo­wa­ła ra­to­wać sy­tu­ację.

Z wy­jąt­kiem zu­cha Stef­ka, naj­lep­sze­go przy­ja­cie­la Ró­życz­ki, nikt nie prze­rwał zie­wa­nia. - Ja­kim sa­mo­cho­dem jeź­dził bo­ha­ter? - spy­tał zuch.

To­lek i Ka­sia nie byli przy­go­to­wa­ni na ta­kie py­ta­nie. - Chy­ba żad­nym. Uro­dził się po­nad sto lat temu. Lu­dzie jeź­dzi­li wte­dy kon­no, brycz­ka­mi, do­roż­ka­mi, po­wo­za­mi, po­cią­ga­mi. Nie­wie­le osób mia­ło sa­mo­chód - od­po­wie­dzia­ła Ka­sia.

- Waż­ne jest nie to, czym jeź­dził, tyl­ko co zro­bił dla oj­czy­zny - wtrą­cił To­lek. - Pi­lec­ki jest jed­nym z naj­od­waż­niej­szych kon­spi­ra­to­rów Eu­ro­py. Nie chce­cie się do­wie­dzieć, jak stał się su­per­o­dważ­nym, su­per­wy­trzy­ma­łym, su­per­bo­ha­te­rem?

- Wszy­scy wie­dzą, jak zmie­nić się w su­per­bo­ha­te­ra. Trze­ba dać się po­gryźć na­pro­mie­nio­wa­nym pa­ją­kom jak Spi­der­man - stwier­dził Ste­fek.

Ka­sia i To­lek onie­mie­li. Z ulgą od­da­li pro­wa­dze­nie zbiór­ki zuch­mi­strzo­wi, obie­ca­li spo­tkać się z zu­cha­mi in­nym ra­zem i wy­szli.

- Trze­ba im to ina­czej opo­wie­dzieć, tyl­ko jak? - za­sta­na­wiał się To­lek, ner­wo­wo czo­chra­jąc blond czu­pry­nę.

- Zro­bi­my bu­rzę mó­zgów, coś wy­my­śli­my - po­cie­sza­ła go Ka­sia.

Roz­mo­wę prze­rwa­ło dwo­je zu­chów, Ró­życz­ka i Ste­fek.

- Mamy taj­ne za­da­nie! Mo­że­my je ra­zem wy­ko­nać! - prze­krzy­ki­wa­ły się zu­chy. - Bo w Pra­wie Zu­cha jest na­pi­sa­ne, że wszyst­kim z zu­chem jest do­brze! I my zro­bi­my coś do­bre­go! I nie py­taj­cie co, bo to ta­jem­ni­ca!

Pulch­ne po­licz­ki zu­chów aż pa­ła­ły z emo­cji.

To­lek po­pa­trzył na sio­strę krzy­wo. Nie mógł jej wy­ba­czyć, że prze­rwa­ła mu waż­ną zbiór­kę zie­wa­niem. - Do domu, marsz! - wy­dał ko­men­dę. Ani on, ani Ka­sia nie wy­ka­za­li za­in­te­re­so­wa­nia taj­nym za­da­niem. Mie­li wła­sne za­da­nie do za­pla­no­wa­nia.

Wi­told Pi­lec­ki, pa­tron szko­ły Ró­życz­ki, zo­stał uzna­ny za jed­ne­go z sze­ściu naj­od­waż­niej­szych człon­ków ru­chu opo­ru dzia­ła­ją­cych w Eu­ro­pie w cza­sie dru­giej woj­ny świa­to­wej. Na jego po­mni­ku w Gru­dzią­dzu wid­nie­je na­pis "Ko­chaj wszyst­kich, wszyst­kim służ". Nie­ła­twe to za­da­nie dla ko­goś, kto był tyl­ko czło­wie­kiem, a nie spi­der­ma­nem, bo nie ugryzł go na­pro­mie­nio­wa­ny pa­jąk.