1. Środowisko geograficzne i jego znaczenie
1
Środowisko geograficzne i jego znaczenie
Wbrew tezom patriotycznej historiografii rosyjskiej Bóg, tworząc
rodzaj ludzki, nie umieścił Rosjan tam, gdzie dziś mieszkają. W najdawniejszych czasach, o których coś wiemy, centralną Rosję - strefę
leśną, w której środku leży dziś Moskwa - zamieszkiwały ludy
ugrofińskie, a ziemie na południe i wschód były siedzibą plemion
tureckich. Plemiona ruskie przybyły na te tereny pod koniec pierwszego
tysiąclecia ery chrześcijańskiej. Przedtem, wraz z resztą plemion
słowiańskich, zamieszkiwały obszar, którego granic nie sposób określić,
choć uważa się, że leżał on na północ od Karpat, między Wisłą i Odrą na
zachodzie, a dzisiejszą Białorusią na wschodzie. O prehistorii Słowian
wiadomo niewiele. Znaleziska archeologiczne, których nie da się
przypisać żadnej konkretnej grupie etnicznej czy nawet rasowej, zabytki
językowe i nazwy etniczne dawno wymarłych ludów, zachowane w dawnych
kronikach i relacjach podróżników, dały asumpt do wielu teorii, ale
dokładnych informacji mamy wyjątkowo mało. Z pewnością można powiedzieć
tylko, że pierwsi Słowianie byli wędrownym ludem pasterskim
zorganizowanym w rody i szczepy i że brakowało im politycznej i wojskowej organizacji. Od zachodu i południa sąsiadowali z Gotami, na
północy zaś stykali się z plemionami bałtyckimi. Wenedowie albo
Wenetowie, o których wspominają Pliniusz Starszy i Tacyt, byli zapewne
Słowianami. Ta stara nazwa zachowała się w niemieckim słowie Wenden,
oznaczającym wymarły dziś lud zachodniosłowiański, oraz we współczesnym
fińskim określeniu Rosjan - Venäjä. Obcy pisarze nazywali ich też
Antami i Sklawenami. Rodzima nazwa Słowian pochodzi zapewne od wyrazu
"słowo" i oznacza ludzi, którzy używają wspólnego języka, w przeciwieństwie do "niemych" Niemców - jak Słowianie nazywali innych
Europejczyków, a zwłaszcza germańskich sąsiadów.
W czasach rzymskich Słowianie tworzyli w Europie Środkowej jednorodne,
etnicznie niezróżnicowane zbiorowisko ludzkie. Zaczęło się ono
różnicować po upadku imperium rzymskiego w wyniku napływu dzikich
plemion azjatyckich. Migracja Słowian rozpoczęła się prawdopodobnie pod
koniec IV wieku po najeździe Hunów na Europę, który spowodował rozpad
sąsiadującego ze Słowianami królestwa Gotów; dopiero jednak w VI wieku
przybrała wielkie rozmiary z powodu nowej fali azjatyckich najeźdźców,
Awarów. Część Słowian wywędrowała wówczas na południe, na Półwysep
Bałkański, zatrzymując się dopiero u granic Bizancjum. Inna grupa
ruszyła na wschód. Nie było tu żadnego ośrodka politycznego czy
wojskowego, który mógłby ich powstrzymać, toteż zasiedlili w rozproszonych skupiskach cały obszar między Bałtykiem a Morzem Czarnym,
podporządkowując sobie prymitywne ludy ugrofińskie. To właśnie w czasie
wędrówki ludów, między VI a X wiekiem, rozpadła się wspólnota
prasłowiańska. Słowianie podzielili się początkowo na trzy zasadnicze
grupy terytorialne (zachodnią, południową i wschodnią); w drugim
tysiącleciu naszej ery zaczęły powstawać odrębne narody słowiańskie, a proces ten w niektórych zakątkach świata słowiańskiego trwa do dziś.
Zanim zajmiemy się dziejami wschodnich Słowian, z których wywodzą się
Rosjanie, wypada opisać środowisko geograficzne, jakie zastali u kresu
swych wędrówek. Dzisiejszy czytelnik nie ma cierpliwości do geografii
fizycznej, bo dzięki nauce i technice w ogromnym stopniu uniezależnił
się od natury. Ale nawet ta względna niezależność, którą cieszą się
dzisiejsi ludzie Zachodu, jest bardzo świeżej daty i ogranicza się do
małego skrawka kuli ziemskiej. Aby zrozumieć, jak żyli ludzie przed
rewolucją naukową i przemysłową oraz jak relatywnie niewielki obszar
został przez nią objęty, trzeba uświadomić sobie, że środowisko
naturalne to coś znacznie więcej niż tylko malownicza sceneria. Ludzie
żyjący w epoce przedprzemysłowej i przednaukowej musieli i nadal muszą
przystosowywać się do natury, która zapewnia im wszystko, czego
potrzebują do życia. A ponieważ przystosowanie pociąga za sobą
zależność, jest jasne, że środowisko naturalne miało decydujący wpływ na
sposób myślenia i zwyczaje człowieka tamtej epoki, a także na jego
społeczne i polityczne instytucje. Dopiero gdy wyzwolił się on spod
wszechwładzy przyrody, mógł zamarzyć o tym, by stać się panem swego
losu.
W przypadku Rosji czynnik geograficzny ma szczególnie duże znaczenie,
ponieważ kraj jest z natury tak biedny, że umożliwia w najlepszym razie
niepewną egzystencję. To ubóstwo sprawia, że mieszkańcy mają bardzo
ograniczoną swobodę działania.
Jeśli chodzi o roślinność, to Rosję można podzielić na trzy główne
strefy, które rozciągają się, w kształcie pasów, ze wschodu na
zachódP1:
1. tundra: w tym regionie, leżącym poza kołem podbiegunowym, rosną tylko
mchy i porosty i zorganizowane życie jest tu niemożliwe;
2. na południe od tundry rozciąga się ogromny, największy na świecie
las, który porasta większość północnej części Eurazji od koła
podbiegunowego do 45-50 stopnia szerokości geograficznej północnej. Las
ten można podzielić na trzy części: A. iglastą tajgę na północy, złożoną
głównie ze świerków i sosen; B. las mieszany, iglasto-liściasty: porasta
on środkowy obszar Rosji, gdzie leży Moskwa i gdzie miało początek
współczesne państwo rosyjskie; C. lesisty step, obszar przejściowy
oddzielający las od terenów trawiastych;
3. step, rozległa równina ciągnąca się od Węgier po Mongolię; nie ma tu
drzew, chyba że zostały zasadzone i są pielęgnowane; sama natura rodzi
tylko trawę i krzewy.
Jeśli chodzi o ziemię uprawną, to Rosję można podzielić na dwie
zasadnicze strefy, a granica między nimi pokrywa się w przybliżeniu z linią oddzielającą las od stepu.
W strefie leśnej przeważającym typem gleby jest bielica, uboga w naturalne składniki odżywcze; te znajdują się w podglebiu i dostęp do
nich umożliwia tylko głęboka orka. W regionie tym leżą też liczne bagna
i trzęsawiska, a także rozległe połacie piasku i gliny. W części
lesistego stepu i na większości stepu właściwego dominuje żyzna gleba
zwana czarnoziemem, która swą barwę i urodzajność zawdzięcza próchnicy,
produktowi butwienia traw i krzewów. Czarnoziem posiada od 2 do 16
procent próchnicy w warstwie o grubości od 0,5 metra do 2 metrów. Gleby
czarnoziemne zajmują obszar około miliona kilometrów kwadratowych,
stanowiący centrum rosyjskiego rolnictwa (mapa 1).
Klimat Rosji ma charakter kontynentalny i charakteryzuje się upalnym
latem i srogą zimą. Surowość zim rośnie w kierunku wschodnim.
Najzimniejsze obszary Rosji znajdują się nie na północy, ale na
wschodzie kraju: syberyjski Wierchojańsk, gdzie zanotowano najniższą
temperaturę na półkuli północnej, leży dalej na południe niż Narwik, nie
zamarzający port w Norwegii. Ta osobliwość rosyjskiego klimatu wynika
stąd, że ciepłe powietrze ogrzane przez Prąd Zatokowy, omywający
wybrzeża Europy Zachodniej, ochładza się w miarę posuwania się w głąb
lądu. Dlatego na przeważającej części Syberii, potencjalnie
niewyczerpanego rezerwuaru ziemi uprawnej, gospodarka rolna jest
niemożliwa. W Syberii Wschodniej tereny położone na szerokości
geograficznej Anglii nie nadają się w ogóle do uprawy.
Opady rozkładają się inaczej niż strefy roślinności i żyzne gleby.
Największe występują na północnym zachodzie, wzdłuż wybrzeża Bałtyku,
dokąd przynoszą je ciepłe wiatry zachodnie, po czym maleją w kierunku
południowo-wschodnim. Innymi słowy są najobfitsze tam, gdzie gleba jest
najgorsza. Poza tym deszcze padają zwykle w drugiej połowie lata. W regionie moskiewskim największe notuje się w lipcu i sierpniu, na które
przypada jedna czwarta rocznej sumy opadów. Niewielka zmiana w harmonogramie opadów może oznaczać suszę wiosną i wczesnym latem, a potem katastrofalne ulewy w czasie żniw. W Europie Zachodniej opady
występują znacznie równomierniej w ciągu całego roku.
Wreszcie sieć rzeczna. Rzeki rosyjskie płyną z północy na południe;
żadna większa rzeka nie płynie ze wschodu na zachód, lecz taki właśnie
kierunek obierają dopływy wielkich rzek. A ponieważ Rosja jest krajem
równinnym (najwyższe wzniesienie w części europejskiej nie przekracza
400 metrów) i jej rzeki wypływają nie z gór, lecz z bagien i jezior,
mają one łagodny spadek. Dzięki temu Rosja posiada gęstą sieć żeglownych
dróg wodnych, złożoną z wielkich rzek i ich licznych dopływów, a transport lądowy między nimi nie napotyka na przeszkody. Nawet bardzo
prymitywną łodzią można przepłynąć od Bałtyku do Morza Kaspijskiego i dotrzeć wodą do dużej części terenów leżących między nimi. Na Syberii
sieć rzeczna jest tak wspaniale rozgałęziona, że w XVII wieku rosyjscy
myśliwi bardzo szybko pokonywali tysiące kilometrów dzielących ich od
Pacyfiku i za pomocą transportu rzecznego prowadzili regularną wymianę
handlową między Syberią a Moskwą. Gdyby nie dogodne rzeki, życie w Rosji
pozostałoby na poziomie wegetacji aż do czasu zbudowania linii
kolejowych. Odległości są tak wielkie, a koszty utrzymania dróg wobec
skrajnych temperatur tak wysokie, że transport lądowy praktycznie mógł
odbywać się tylko w zimie, kiedy śnieg i mróz zapewniały gładką
nawierzchnię dla sań. Dlatego właśnie transport wodny odgrywał w Rosji
tak wielką rolę. Aż do połowy XIX wieku większość towarów przewożono
łodziami i barkami.
Dawni Rosjanie, podobnie jak inni Słowianie, byli początkowo ludem
pasterskim i tak jak oni po osiedleniu się na nowych terenach powoli
przestawili się na rolnictwo. Jednakże obszary, które zasiedlili,
zupełnie nie nadawały się do uprawy. Dla rdzennych mieszkańców tych
ziem, Ugrofinów i Turków, rolnictwo było zajęciem ubocznym; na obszarach
leśnych trudnili się oni przede wszystkim łowiectwem i rybołówstwem, a na stepie hodowlą bydła. Rosjanie postawili na rolnictwo. Jednakże
bardzo trudne warunki naturalne przysparzały im ciągłych kłopotów. O niektórych przyczynach tych kłopotów już napomknęliśmy: kiepska jakość
gleby na północy, nieregularność opadów, które są najobfitsze wtedy,
kiedy akurat nie są potrzebne, i często opóźniają się w okresie wzrostu
upraw. Niekorzystny rozkład opadów był głównym powodem, że w dziejach
Rosji na każde trzy lata przypadał średnio jeden rok nieurodzaju.
Największy jednak i najtrudniejszy do rozwiązania problem to północne
położenie kraju. Oprócz Kanady Rosja jest najdalej na północ wysuniętym
państwem świata. Kolebka państwa rosyjskiego, to, czym dla Niemiec jest
Brandenburgia, a dla Francji Ile-de-France, leży w strefie lasów
mieszanych. Aż do połowy XVI wieku Rosjanie zamieszkiwali praktycznie
tylko ten obszar, ponieważ step z cennym czarnoziemem zajmowały wrogie
plemiona tureckie. Rosjanie zaczęli zapuszczać się nań w drugiej połowie
XVI wieku, ale podbili go dopiero pod koniec XVIII wieku, gdy w końcu
udało im się złamać potęgę turecką. W okresie kształtowania się swojej
państwowości musieli mieszkać między 50 a 60 stopniem szerokości
geograficznej północnej. Jest to w przybliżeniu szerokość geograficzna
Kanady. Ale porównując ze sobą te dwa kraje, należy pamiętać o kilku
różnicach. Większość ludności Kanady mieszkała zawsze w południowej
części kraju, nad wielkimi jeziorami i Rzeką Świętego Wawrzyńca, czyli w okolicy 45 równoleżnika, co w Rosji odpowiada szerokości geograficznej
Krymu i stepów Azji Środkowej. Dziewięć dziesiątych ludności Kanady
mieszka nie dalej niż 300 kilometrów od granicy amerykańskiej. Na północ
od 52 równoleżnika Kanada jest prawie bezludna i pozbawiona terenów
uprawnych. Po drugie, w ciągu całej historii Kanada utrzymywała
przyjazne stosunki ze swym bogatszym południowym sąsiadem, z którym
łączą ją bliskie więzi gospodarcze. (Do dziś pozostaje największym
odbiorcą amerykańskiego kapitału inwestycyjnego). Wreszcie, Kanada nigdy
nie musiała wyżywić dużej liczby ludności; ludzie, którzy nie mogli
znaleźć zajęcia w kraju, wyjeżdżali, sezonowo lub na stałe, do Stanów
Zjednoczonych. Rosja nie miała tak sprzyjających warunków: jej sąsiedzi
nie byli ani bogaci, ani przyjaźnie nastawieni, a kraj musiał o własnych
siłach wykarmić ludność, która już w połowie XVIII wieku była
liczniejsza niż ludność dzisiejszej Kanady.
Najważniejszym skutkiem położenia geograficznego Rosji jest niezwykle
krótki okres wegetacji. W tajdze, wokół Nowogrodu i Petersburga, trwa on
zaledwie cztery miesiące w roku (od połowy maja do połowy września). W regionie centralnym, wokół Moskwy, wynosi pięć i pół miesiąca (od połowy
kwietnia do końca września). Na stepie trwa sześć miesięcy. Poza tym
okresem nie sposób prowadzić prac rolnych, ponieważ ziemia jest twarda
jak kamień i pokryta grubym kożuchem śniegu.
Tymczasem w Europie Zachodniej okres wegetacji trwa od ośmiu do
dziewięciu miesięcy. Innymi słowy, zachodni rolnik ma do dyspozycji od
50 do 100 procent więcej czasu na prace polowe niż Rosjanin. Ponadto
tam, gdzie zimy są łagodne, miesiące zimowe można wykorzystać na inne
zajęcia. Gospodarcze i społeczne skutki tego prostego faktu
klimatycznego omówimy dalej.
Krótki okres wegetacji oraz długa i surowa zima stwarza dodatkowy
kłopot. Chłop rosyjski musi bowiem o dwa miesiące dłużej niż rolnik
zachodni trzymać pod dachem żywy inwentarz. Jego bydło wychodzi więc na
łąkę późną wiosną bardzo zabiedzone. Inwentarz rosyjski zawsze był
lichego gatunku mimo starań władz i światłych ziemian, aby poprawić jego
rasę; importowane rasy zachodnie szybko marniały i przestawały się
różnić od zwierząt rodzimych. Trudności hodowlane ograniczyły produkcję
mięsa i nabiału w strefie leśnej. Pogarszały też rasę zwierząt
pociągowych i powodowały chroniczny niedobór nawozu, zwłaszcza na
północy, gdzie jest on najbardziej potrzebny.
Liche gleby, kapryśne opady i krótki okres wegetacji powodowały niskie
plony.
Najbardziej wiarygodnym miernikiem wydajności gospodarki rolnej jest
liczba ziaren, które można uzyskać z wysiewu jednego ziarna. Jeśli na
przykład jedno zasiane ziarno pozwala zebrać pięć w czasie żniw, mówimy
o wydajności 1:5. Wydajność rolnictwa w średniowieczu wynosiła zwykle
1:3, w najlepszym razie 1:4; jest to minimum, dzięki któremu rolnictwo
jest warte zachodu i może wykarmić trudniących się nim ludzi. Należy
zauważyć, że stosunek 1:3 oznacza coroczne podwojenie, a nie potrojenie
ilości zasianego ziarna, ponieważ co roku jedno z trzech zebranych
ziaren trzeba odłożyć na przyszłoroczny siew. Oznacza też, że trzecią
część ziemi uprawnej należy przeznaczyć na produkcję ziarna siewnego. W drugiej połowie XIII wieku wydajność gospodarki rolnej na zachodzie
Europy zaczęła wyraźnie rosnąć. Główną przyczyną był rozwój miast,
których mieszkańcy zajęli się handlem i wytwórczością i porzucili pracę
na roli, kupując żywność od rolników. Pojawienie się bogatego rynku
zbytu zboża i innych produktów rolnych skłoniło zachodnich właścicieli
ziemskich i chłopów do produkcji nadwyżek przez zwiększenie nakładu
pracy oraz intensywniejsze nawożenie. U schyłku średniowiecza wydajność
produkcji rolnej na Zachodzie wzrosła do 1:5, a w ciągu XVI i XVII wieku
do 1:6 i 1:7. W połowie XIX wieku w krajach o rozwiniętym rolnictwie, z Anglią na czele, wydajność osiągnęła poziom 1:10. Tak znaczny wzrost
miał większe znaczenie gospodarcze, niż może się to wydawać na pierwszy
rzut oka.
Tam, gdzie ziemia regularnie rodzi 10 ziaren z jednego zasianego, rolnik
musi przeznaczyć na produkcję ziarna siewnego tylko jedną dziesiątą
ziemi i jedną dziesiątą zbiorów, a nie jedną trzecią, jak to jest przy
wydajności 1:3. Produkcja netto przy wydajności 1:10 jest 4,5 razy
wyższa niż przy 1:3, teoretycznie więc dany obszar uprawny może wykarmić
4,5 razy więcej ludności. Efekt takich nadwyżek produkcyjnych w ciągu
wielu lat łatwo sobie wyobrazić. Można powiedzieć, że cywilizacja
powstaje tylko tam, gdzie jedno wysiane ziarno rodzi pięć; jest to
minimalna nadwyżka, przy której (zakładając brak importu) znaczna część
ludności może poświęcić się innym zajęciom niż produkcja żywności. "W kraju o niskich plonach nie może się rozwinąć zaawansowany przemysł,
handel i transport"P2. Można dodać, że to samo dotyczy życia
politycznego.
Wydajność gospodarki rolnej na średniowiecznej Rusi wynosiła średnio,
tak jak w pozostałej części Europy, 1:3, ale w przeciwieństwie do
Zachodu nie doszło tam do zwiększenia wydajności w następnych
stuleciach. W XIX wieku plony w Rosji pozostały praktycznie na poziomie
XV wieku, spadając w latach nieurodzaju do 1:2 i rosnąc w latach
urodzajnych do 1:4, a nawet 1:5, ale utrzymując wielowiekową średnią 1:3
(nieco poniżej tej wielkości na północy i nieco powyżej na południu).
Takie plony na ogół wystarczają, aby rolnik się wyżywił.
Rozpowszechniony pogląd, że rosyjski chłop zawsze jęczał pod jarzmem
ucisku i przymierał głodem, jest nieprawdziwy. Niedawno zakwestionował
go nawet jeden z historyków rosyjskich:
Mamy tu do czynienia z paradoksem. Uczony bada warunki życia chłopów w epoce wczesnego feudalizmu. Są one tak złe, że nie mogą się już
pogorszyć. Chłopi wręcz giną. Okazuje się jednak, że później wiedzie im
się gorzej; w XV wieku jeszcze gorzej, w XVI, XVII, XVIII, XIX wieku
cały czas coraz gorzej i gorzej. I tak to trwa aż do Wielkiej
Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Zauważono już, bardzo
trafnie... że poziom życia chłopów jest elastyczny i może się obniżać.
Ale nie może się przecież obniżać w nieskończoność. Jakim cudem chłopi w ogóle przeżyli?P3
Odpowiedź brzmi, że tradycyjny pogląd na warunki życia i stopę życiową
chłopów rosyjskich jest błędny. Niedawne obliczenia dochodów chłopów
nowogrodzkich w XV wieku i chłopów białorusko-litewskich w wieku XVI (a więc mieszkających na terenach, gdzie gleba jest gorsza) wskazują, że
jadali oni całkiem nieźleP4. Problemem rosyjskiego rolnictwa było
nie to, że nie mogło ono wyżywić chłopów, ale że nie potrafiło nigdy
wytworzyć znaczniejszej nadwyżki. Z każdym stuleciem wydajność
rosyjskiego rolnictwa coraz bardziej odstawała od zachodniego. Pod
koniec XIX wieku, kiedy dobre gospodarstwa niemieckie regularnie
produkowały nadwyżkę w wysokości 2,5 tony zbóż z hektara, w gospodarstwach rosyjskich nie sięgała ona 700 kilogramów. W tym okresie
plony pszenicy z hektara były w Rosji siedem razy niższe niż w Anglii i ponad połowę niższe niż we Francji, Prusach i AustriiP5.
Wydajność rosyjskiej gospodarki rolnej, pod względem plonów z jednego
ziarna i plonów z hektara, była wówczas najniższa w Europie.
Powodem niskich plonów były nie tylko warunki klimatyczne. Skandynawia,
mimo północnego położenia, już w XVIII wieku osiągnęła wydajność 1:6, a prowincje bałtyckie Cesarstwa Rosyjskiego, gdzie ziemia znajdowała się w rękach niemieckich baronów, w pierwszej połowie XIX wieku notowały plony
od 1:4,3 do 1:5,1, które pozwalają już na gromadzenie
nadwyżekP6.
Niski poziom rosyjskiego rolnictwa wynikał też z braku rynków zbytu. W tym wypadku, jak to bywa z większością zjawisk historycznych, przyczyna
i skutek nakładają się na siebie: przyczyna rodzi skutek, ale ten staje
się niezależnym czynnikiem, który warunkuje i przekształca swoją
pierwotną przyczynę. Niekorzystne warunki naturalne powodowały niskie
plony, niskie plony wywoływały biedę, z powodu biedy nie miał kto
kupować produktów rolnych, a brak kupujących nie skłaniał do zwiększania
plonów. W tej sytuacji brakowało bodźców do zwiększenia wydajności.
Takie błędne koło może zostać przerwane tylko przez jakiś zewnętrzny
czynnik, którym tu byłoby nawiązanie kontaktów handlowych z innymi
krajami lub jakieś istotne innowacje naukowe lub techniczne.
Odbiorcami nadwyżki plonów nie mogą być oczywiście inni rolnicy, lecz
ludzie, którzy sami nie produkują żywności, czyli mieszkańcy miast. Tam,
gdzie nie ma rynku miejskiego, nadwyżka zboża może być przeznaczona
chyba tylko na produkcję alkoholu. Jak już zauważyliśmy wyżej, wzrost
plonów w średniowiecznej Europie miał początkowo związek z rozwojem
miast. Pojawienie się liczniejszych grup kupców i rzemieślników
skłaniało do podnoszenia wydajności i zarazem umożliwiało je. Tymczasem
w Rosji miasta nigdy nie odgrywały większej roli w gospodarce i w miarę
upływu stuleci rola ta malała, a nie rosła. Jeszcze w XVIII wieku w miastach mieszkało zaledwie 3 procent Rosjan, ale nawet ta liczba jest
zwodnicza, bo większość rosyjskich mieszkańców miast tradycyjnie
stanowili właściciele ziemscy i chłopi, produkujący żywność na własne
potrzeby. Rosja nie mogła też eksportować zboża, bo aż do połowy XIX
wieku nie było na nie popytu za granicą. Dopiero wówczas w krajach o nowoczesnym przemyśle uznano, że taniej jest importować żywność niż ją
produkować. Rosja leżała zbyt daleko od szlaków handlowych, aby handel
zagraniczny mógł tam przyczynić się do powstania liczniejszej ludności
miejskiej. Trzykrotnie w ciągu swoich dziejów Rosja znalazła się w głównym nurcie handlu międzynarodowego; za każdym razem następował
wówczas szybki rozwój miast, który jednak trwał bardzo krótko. Pierwszy
raz nastąpiło to między IX a XI wiekiem, kiedy wskutek ekspansji
arabskiej i zamknięcia wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego dla handlu
chrześcijańskiego przez ziemie ruskie wiodła najkrótsza droga z Europy
Północnej na Bliski Wschód. W tym okresie powstało wiele dużych miast
starej Rusi.
Koniunktura skończyła się około 1200 roku, kiedy tureckie plemiona
koczownicze przecięły szlaki prowadzące do Bizancjum. Drugi raz Rosja
wzięła udział w handlu międzynarodowym w XIII-XV wieku, a Nowogród
należał do najważniejszych miast niemieckiej Hanzy. Pod koniec XV wieku
Moskwa położyła temu kres, a niecałe sto lat później wojska moskiewskie
całkowicie zniszczyły Nowogród. Trzeci okres rozpoczął się w 1553 roku,
kiedy kupcy angielscy odkryli drogę morską do Rosji przez Morze
Północne. Ożywienie handlu międzynarodowego ponownie spowodowało szybki
rozwój miast, tym razem wzdłuż szlaków i rzek łączących Moskwę z Morzem
Północnym. Jednakże handel ten ustał w drugiej połowie XVII wieku, gdyż
rząd rosyjski, pod naciskiem rodzimego kupiectwa, cofnął przywileje
przyznane zagranicznym kupcom; zmalał też popyt na towary rosyjskie na
Zachodzie. Miasta rosyjskie, nieliczne i z wyjątkiem Moskwy małe,
służyły odtąd przede wszystkim do celów wojskowych i administracyjnych,
a jako takie nie stanowiły większego rynku zbytu dla artykułów
żywnościowych.
Nie było więc takich bodźców ekonomicznych, które mogłyby pokonać
niekorzystny wpływ warunków naturalnych. Rosyjscy ziemianie i chłopi
mogli utrzymać się z ziemi, ale wzbogacić dzięki niej - już nie. Nikt w Rosji nie dorobił się wielkiej fortuny na rolnictwie. W ziemię
inwestowano skąpo, ponieważ plony były niskie, a rynek bardzo
ograniczony. Jeszcze w XIX wieku rosyjski chłop orał przede wszystkim
sochą, która tylko żłobiła ziemię, zamiast odwracać skibę (maksymalna
głębokość bruzdy wynosiła 10 centymetrów); z drugiej jednak strony orka
za pomocą sochy nie wymagała dużej siły pociągowej i była
dziesięciokrotnie szybsza niż za pomocą pługa. Podstawowym zbożem było
żyto - dobrze znoszące północny klimat i lichą glebę, choć dające
najniższe plony. Od XVI do XIX wieku dominowała trójpolówka, w której
jedną trzecią ziemi pozostawiano odłogiem, aby mogła odzyskać żyzność.
System ten był tak niewydajny, że w krajach o zaawansowanym rolnictwie
zrezygnowano z niego już pod koniec średniowiecza. W Rosji starano się
przede wszystkim wycisnąć z ziemi maksimum przy minimalnym nakładzie
pracy i pieniędzy. Wszyscy marzyli, aby uwolnić się od pracy na roli:
chłop niczego bardziej nie pragnął niż rzucić ziemię i zostać
rzemieślnikiem, domokrążcą lub lichwiarzem; kupiec wiejski chciał być
szlachcicem, a ten ostatni przenieść się do miasta albo przejść na
służbę państwową. Przysłowiowy brak zakorzenienia Rosjan, ich
"koczownicze" skłonności, na które zwracali uwagę zachodni podróżnicy
przyzwyczajeni do ludzi pragnących zakorzenienia, czy to w ziemi czy w pozycji społecznej, miały swoje źródło w marnej kondycji rosyjskiego
rolnictwa, które potrafiło zapewnić tylko podstawowe pożywienie.
O tym, jak niski był poziom rosyjskiego rolnictwa, zwłaszcza w strefie
leśnej, świadczą obliczenia Augusta Haxthausena, pruskiego agronoma,
który przebywał w Rosji w latach 40. XIX wieku. Porównał on dochody
dwóch hipotetycznych gospodarstw o wielkości 1000 hektarów ziemi ornej i łąk; jedno znajdowało się nad Renem pod Moguncją, a drugie nad górną
Wołgą, w okolicy Jarosławia. Według obliczeń Haxthausena gospodarstwo
niemieckie o takiej powierzchni wymagało stałego zatrudnienia 8 chłopów
i 6 chłopek, 1500 roboczodniówek pracowników sezonowych i 4 zaprzęgów
konnych. Całkowite nakłady wyniosłyby 3500 talarów. Wobec zysków
rocznych szacowanych na 8500 talarów gospodarstwo przyniosłoby 5000
talarów rocznego dochodu. W Jarosławiu natomiast, tylko dlatego że
krótki sezon prac polowych wymagał większej koncentracji siły roboczej,
do wykonania tej samej pracy potrzebowano by 14 chłopów i 10 chłopek,
2100 roboczodniówek pracowników sezonowych i 7 zaprzęgów. Wzrost kosztów
zmniejszyłby dochód o prawie połowę, do 2600 talarów. Obliczenia te
opierają się na założeniu, że ziemia w obu gospodarstwach ma taką samą
żyzność, co oczywiście nie jest prawdą. Jeśli uwzględnić jeszcze, że w Rosji występują srogie zimy, wskutek czego chłopi pracować mogą tylko
przez sześć miesięcy w roku, że koszty transportu są wysokie z powodu
znacznych odległości, złych dróg i małej gęstości zaludnienia, że chłop
rosyjski jest mniej wydajny niż niemiecki i że produkty żywnościowe mają
w Rosji niską cenę - to stanie się jasne, że rolnictwo w północnej Rosji
nie było opłacalne i miało sens tylko z powodu braku innych źródeł
dochodów.
Haxthausen pisał w konkluzji, że gdyby ktoś otrzymał w darze majątek
ziemski w północnej Rosji pod warunkiem, że ma na nim gospodarować tak
jak w Europie Środkowej, powinien odmówić przyjęcia prezentu, bo będzie
musiał rok w rok dokładać do interesu. Jego zdaniem gospodarka rolna w Rosji mogła być opłacalna tylko pod dwoma warunkami: przy użyciu pracy
niewolniczej (aby wyeliminować koszty utrzymania chłopów i zwierząt)
albo w połączeniu z wytwórczością (aby dać zajęcie pracownikom w czasie
miesięcy zimowych)P7. W 1866 roku agronom rosyjski potwierdził
wnioski Haxthausena, zauważając, że w Rosji kapitał zainwestowany w obligacje państwowe przynosi większe zyski niż inwestycja w rolnictwo;
również służba urzędnicza opłacała się bardziej niż gospodarowanie na
roliP8. Dlatego inny niemiecki autor z początku XIX wieku pisał, że
w Europie nie ma drugiego kraju, w którym "rolnictwo byłoby w stanie
takiego zaniedbania"P9. Dzieje rosyjskiego rolnictwa to
historia ziemi eksploatowanej bezlitośnie i rabunkowo, co powodowało jej
wyjałowienie. To właśnie miał na myśli Wasilij Kluczewski, gdy mówił o wyjątkowym talencie staroruskich chłopów do "pustoszenia ziemi"P10.
Ponieważ ziemia dawała tak mało i nie można było na niej polegać,
Rosjanie ze wszystkich sfer od zawsze uzupełniali dochody z rolnictwa,
imając się rozmaitych zajęć ubocznych (promysły). Pierwotne puszcze
były pełne dzikiej zwierzyny: jeleni, dzików, niedźwiedzi i wszelkiego
rodzaju zwierząt futerkowych. Chłopi pracujący dla książąt, ziemian,
klasztorów i na własne konto polowali na nie i zastawiali sidła. Miodu
było w bród; nie musiano nawet budować uli, bo pszczoły składały miód w dziuplach drzew. Rzeki i strumienie obfitowały w ryby, między innymi w jesiotra, który płynął z Morza Kaspijskiego w górę rzek. Dzięki tej
obfitości zwierzyny pierwsi osadnicy rosyjscy mogli wydźwignąć się ponad
poziom zwykłej wegetacji.
O wielkiej roli dóbr leśnych w rosyjskim budżecie świadczy fakt, że w XVII wieku nic nie przynosiło Koronie takich dochodów jak sprzedaż futer
(głównie zachodnim kupcom). W miarę karczowania lasów i zmniejszania się
z powodu zbyt intensywnego łowiectwa ilości zwierzyny, zwłaszcza
najcenniejszych gatunków zwierząt futerkowych, Rosjanie zaczęli
przestawiać się na wytwórczość. W połowie XVIII wieku pojawiła się w Rosji osobliwa forma chałupnictwa (kustarnaja promyszlennost'),
zatrudniającego zarówno wolnych pracowników, jak chłopów poddanych.
Dostarczało ono na rynek lokalny dużej części narzędzi gospodarskich i sprzętów domowych, prostych ubrań, sreber, ikon, instrumentów muzycznych
i tak dalej. Od połowy XVIII do połowy XIX wieku chałupnictwo zapewniało
zarówno panom, jak chłopom względny dobrobyt. Pod koniec XIX wieku
rozwój przemysłu ograniczył rynek zbytu na produkty chałupnicze,
pozbawiając chłopów, zwłaszcza z północnych guberni, bardzo im
potrzebnych dodatkowych dochodów.
Promysły nie miały jednak wpływu na stan gospodarki narodowej, ta
bowiem zależała przede wszystkim od rolnictwa. Szybkie jałowienie ziemi
zmuszało chłopów do ciągłych wędrówek w poszukiwaniu ziemi dziewiczej
albo takiej, która odzyskała żyzność, bo dłuższy czas leżała odłogiem.
Nawet gdyby liczba ludności kraju nie zmieniała się, mobilność chłopstwa
byłaby bardzo duża. Gwałtowny wzrost ludności w czasach nowożytnych
nasilił jeszcze tę naturalną tendencję.
Z dostępnych danych demograficznych wynika, że aż do połowy XVIII wieku
ludność Rosji była stosunkowo nieliczna. Według najwyższych szacunków
wynosiła 9-10 milionów w połowie XVI wieku i 11-12 pod jego koniec;
zgodnie z innymi, ostrożniejszymi szacunkami było to odpowiednio 6 i 8
milionów. Dla porównania liczba ludności szesnastowiecznej Austrii
wynosiła 20 milionów, Francji 19 milionów, a Hiszpanii 11 milionów.
Polska w XVII wieku liczyła 11 milionów mieszkańców. W Rosji, podobnie
jak w innych częściach Europy, około 1750 roku nastąpił skok
demograficzny. W latach 1750-1850 ludność Cesarstwa Rosyjskiego wzrosła
czterokrotnie (z 17-18 do 68 milionów). Część tego wzrostu, być może aż
10 milionów, wynikała z podbojów, ale nawet po uwzględnieniu ekspansji
państwa przyrost naturalny był imponujący. Po 1850 roku, kiedy podboje
praktycznie ustały (jedyny obszar zajęty po tej dacie, Turkiestan, nie
miał wielu mieszkańców), ludność Rosji zwiększała się w oszałamiającym
tempie: z 68 milionów w 1850 roku do 124 milionów w 1897 i 170 milionów
w 1914 roku. Jeśli w drugiej połowie XVI wieku liczba Rosjan wzrosła
najwyżej o 20 procent, to w drugiej połowie XIX wieku podwoiła się.
Tempo wzrostu ludności Rosji w drugiej połowie XIX wieku było najwyższe
w Europie - tymczasem plony zbóż pozostały najniższeP11.
Jeśli ludność ta nie miała wymrzeć z powodu powszechnej klęski głodu -
która do czasów komunistycznych nie zdarzyła się, mimo powracających
nieurodzajów i głodów na skalę lokalną - trzeba było ją jakoś nakarmić.
Import żywności nie wchodził w grę, gdyż Rosja nie miała do zaoferowania
zagranicy wielu towarów. A ci, którzy za granicę sprzedawali - car i najbogatsi obszarnicy - woleli importować towary luksusowe. W istocie
największą część eksportu rosyjskiego stanowiło zboże, które w XIX wieku
Rosja wywoziła nawet wtedy, gdy brakowało go dla rodzimej ludności.
Wzrost wydajności poprzez zwiększenie nawożenia, mechanizację i inne
metody nie był możliwy, ponieważ dochody były zbyt małe, aby uzasadnić
konieczne inwestycje, a sztywna struktura społeczna chłopstwa stawiała
opór modernizacji. Kapitał inwestowano w ziemię głównie w tych
gospodarstwach na południu Rosji, które produkowały na eksport do Anglii
i Niemiec; tyle że na tym wzroście wydajności chłop nie korzystał.
Rozwiązanie polegało więc na zwiększeniu obszaru upraw, to znaczy na
ekstensyfikacji, a nie intensyfikacji gospodarki rolnej.
Dane statystyczne dowodzą, że areał upraw w Rosji stale wzrastał, w latach 1809-1887 o 60 procent (z 80 do 128 milionów
hektarów)P12. Duży obszar ziem dziewiczych zniechęcał do
zwiększania wydajności; było taniej i łatwiej zagospodarować nowe ziemie
niż podnosić kulturę rolną na starych. Ale nawet ten ciągły wzrost
obszaru zasiewów nie wystarczał, bo jego tempo nie nadążało za
przyrostem ludności, a plony nie zwiększały się. W latach 80. XIX wieku
w środkowej i południowej Rosji nie było już praktycznie calizny, a renta gruntowa ogromnie wzrosła. Jednocześnie rozwój przemysłu pozbawił
chłopa głównego źródła dodatkowego dochodu, zabierając mu rynek zbytu na
wyroby chałupnicze. Taka była geneza osławionego "kryzysu agrarnego",
który wstrząsnął Rosją u schyłku caratu i przyczynił się do jego upadku.
Dopóki jednak granice kraju dawały się przesuwać, chłop rosyjski parł
naprzód, zostawiając za sobą wyjałowioną ziemię i szukając nowej,
nietkniętej ludzką ręką. Osadnictwo jest tak charakterystyczną cechą
rzeczywistości rosyjskiej, że Kluczewski uważał je wręcz za jej sedno:
"Dzieje Rosji - pisał na początku swojego słynnego Kursu russkoj
istorii - to historia kraju, który prowadzi kolonizację
[kołonizirujetsia]"P13.
Do połowy XVI wieku osadnictwo rosyjskie musiało ograniczać się do
zachodniej części strefy leśnej. Próby zajęcia choć fragmentu pasa
czarnoziemu nieodmiennie kończyły się niepowodzeniem. Step, gdzie
znajdował się czarnoziem, zapewniał idealne warunki do wypasu bydła,
toteż pasterskie plemiona tureckie niszczyły wszelkie osiedla, które
próbowano tam budować. Drogę na wschód, w stronę Syberii, zagradzała
najpierw Złota Orda, a potem, po jej rozpadzie w XV wieku, chanaty
kazański i astrachański. Jedynym terenem nadającym się do kolonizacji
była w ciągu pierwszych sześciu-siedmiu wieków daleka północ. Osadnicy,
podążając w ślad za mnichami, zapuszczali się aż za górną Wołgę, ale ta
niegościnna ziemia nie mogła wchłonąć większej liczby ludności.
Radykalny zwrot w dziejach rosyjskiego osadnictwa nastąpił po zajęciu w latach 1552-1556 chanatów kazańskiego i astrachańskiego. Koloniści
rosyjscy natychmiast zaczęli napływać nad środkową Wołgę, rugując z najlepszych ziem rdzennych mieszkańców; inni posuwali się jeszcze dalej,
za "Kamień", jak nazywano Ural, na ziemie południowej Syberii, gdzie
rozciągały się połacie dziewiczego czarnoziemu. Jednakże główna fala
kolonizacji, wówczas i później, kierowała się na południe i południowy
wschód, ku tak zwanej środkowej strefie czarnoziemu. W latach 70. XVI
wieku władze zbudowały od Dońca do Irtysza łańcuch warowni i pod ich
osłoną chłopi zasiedlali obszary, które od zawsze należały do
koczowników. Proces ten, skoro raz się zaczął, postępował
niepowstrzymanie. Każdy większy wstrząs polityczny lub ekonomiczny w środkowej Rosji uruchamiał nową falę wędrówek. Czasami to osadnicy
wyprzedzali władze, czasami te ostatnie torowały drogę; prędzej czy
później jednak oba czynniki musiały się spotkać i połączyć. Rosjanie nie
zwykli oddawać raz podbitej ziemi przede wszystkim dlatego, że jej
politycznemu wchłanianiu zawsze towarzyszyła i do dziś dnia towarzyszy
kolonizacja.
Ocenia się, że w XVII i XVIII wieku ze środkowej Rosji wyemigrowało na
południe ponad 2 miliony osadników, którzy kolonizowali najpierw
zalesiony step, a potem step właściwy. W ciągu tych dwóch stuleci na
Syberii osiedliło się około 400 000 osadników. Największa fala
migracyjna nastąpiła po 1783 roku, kiedy Rosjanie anektowali Krym i ujarzmili jego mieszkańców, którzy przez stulecia najeżdżali Rosję. W XIX i na początku XX wieku 12-13 milionów Rosjan, w większości
mieszkańców centralnych guberni, wyemigrowało na południe, a dalsze
4,5-5 milionów osiedliło się w południowej części Syberii i na stepach
Azji Środkowej. Ten drugi proces pociągnął za sobą masowe wywłaszczanie
i usuwanie Azjatów z ich rodowych pastwisk.
We wcześniejszym okresie (1552-1861) osadnikami byli albo wolni chłopi,
albo zbiegowie, albo chłopi poddani, których siłą przesiedlano do
majątków żołnierzy służących przy granicy. Po zniesieniu poddaństwa w 1861 roku większość kolonistów stanowili wolni chłopi, korzystający
czasami z pomocy państwa, któremu zależało na zmniejszeniu przeludnienia
w centralnych guberniach. Przez stulecia rozmieszczenie ludności w Rosji
przyjmowało kształt klina, którego podstawa opierała się o zachodnią
część strefy leśnej, a czubek wskazywał w kierunku południowo-wschodnim.
Ten klin demograficzny z czasem wydłużał się, co odzwierciedlało stały
proces przesuwania się skupiska ludności rosyjskiej z lasów ku stepowi.
W czasach najnowszych ludność rosyjska skupiała się na obszarze
czarnoziemu. Rewolucja nic pod tym względem nie zmieniła. W latach
1926-1939 ponad 4 miliony ludzi przeniosło się na wschód, w większości
na step kazachski. W 1970 roku, zgodnie ze spisem ludności, proces ten
trwał nadal, a dzielnice centralne wciąż traciły ludność na rzecz
kresów. Przez czterysta lat ludność rosyjska przenosiła się z centralnej
strefy leśnej na wschód i południe, osiedlając się na obszarach
zamieszkanych przez ludzi innych ras i kultur i wywołując poważne
zaburzenia demograficzne na szlaku swojej wędrówki1.
Warunki naturalne bardzo utrudniają w Rosji indywidualne
gospodarowanie na roli. Ogólna zasada głosi, że klimat północny sprzyja
kolektywnemu rolnictwu: "Wszystko wskazuje na to, że pola leżące na
północy uprawiane były przez ludzi, którzy traktowali rolnictwo jako
działalność kolektywną, a ziemie południowe - przez ludzi pragnących
zachować niezależność i wolność inicjatywy"P14. Przyczyn
takiego stanu rzeczy jest wiele, ale ostatecznie wszystkie sprowadzają
się do krótkiego okresu wegetacji. Praca, która wymaga zatrudnienia x
robotników rolnych przez y dni, będzie wymagać 2x robotników, jeśli ma
zostać wykonana w ciągu ˝ y dni. To samo dotyczy zwierząt pociągowych
oraz narzędzi rolniczych używanych przez robotników. Ponieważ prace
polowe trzeba w Rosji wykonać w ciągu czterech-sześciu miesięcy (a nie
ośmiu-dziewięciu, jak na Zachodzie), chłopi muszą pracować bardzo
intensywnie i pomagać sobie wzajemnie. Pojedynczy gospodarz, który
pracuje wespół z żoną i młodszymi dziećmi oraz dysponuje jednym czy
dwoma końmi, po prostu nie da sobie rady w istniejących warunkach
klimatycznych; potrzebuje pomocy sąsiadów i dzieci, które poszły już na
swoje. Na południu Rosji praca kolektywna nie jest tak konieczna, toteż
w przedrewolucyjnej Rosji większość indywidualnych gospodarstw, zwanych
chutorami, znajdowała się na Ukrainie i ziemiach kozackich.
Kolektywny charakter rolnictwa rosyjskiego nie pozostał bez wpływu na
strukturę wsi i rodziny chłopskiej.
Tradycyjnym typem rodziny chłopskiej w Rosji, dominującym jeszcze przed
stuleciem, była tak zwana wielka rodzina, składająca się z ojca, matki,
młodszych dzieci oraz żonatych synów z żonami i potomstwem. Głowę takiej
rodziny zwano bolszak ("duży", czyli "szef"). Najczęściej był nim
ojciec. Po jego śmierci rodzina zwykle rozpadała się, czasem jednak
obierano na bolszaka jednego z synów zmarłego. Bolszak, czyli pater
familias, miał ostatnie słowo we wszystkich sprawach dotyczących
rodziny; ustalał też harmonogram prac polowych i kierował siewem. Władza
bolszaka, oparta pierwotnie na prawie zwyczajowym, zyskała podstawę
formalnoprawną w latach 60. XIX wieku, kiedy sądy gminne orzekły, że
jego opinia decyduje w sporach rodzinnych.
Całe mienie rodziny było wspólne. Wielka rodzina zapewniała swoim
członkom liczne korzyści ekonomiczne. Ludzie znający życie wiejskie
uważali, że zespoły rodzinne najlepiej wykonywały w Rosji prace polowe i że jakość tych prac zależała w dużej mierze od inteligencji i autorytetu
bolszaka. Zarówno rządowi, jak właścicielom ziemskim bardzo zależało
na zachowaniu instytucji bolszaka, nie tylko ze względu na jej wpływ
na produkcję rolną, ale także zalety polityczne i społeczne. Urzędnicy i ziemianie woleli mieć do czynienia z głową rodziny, a nie z każdym z jej
członków z osobna. Ponadto wielka rodzina gwarantowała, że krewni
zaopiekują się chłopem, który z jakiegoś powodu (na przykład choroby lub
alkoholizmu) będzie niezdolny do pracy. Sami chłopi mieli co do niej
mieszane uczucia. Oczywiście dostrzegali zalety ekonomiczne wielkiej
rodziny, gdyż instytucja ta powstała samorzutnie. Jednakże życie kilku
małżeństw pod jednym dachem nieuchronnie rodziło kwasy i spory; poza tym
chłopi woleli indywidualną własność. Po zniesieniu poddaństwa w 1861
roku wielka rodzina zaczęła rozpadać się na części składowe, ze szkodą
dla rosyjskiego rolnictwa i poziomu życia samych chłopów.
Podstawową komórką społeczną dawnych Słowian była wspólnota plemienna,
która, jak się ocenia, składała się z 50-60 osób, spokrewnionych ze sobą
i pracujących razem. Z czasem wspólnota oparta na pokrewieństwie
rozpadła się, a jej miejsce zajęła organizacja oparta na wspólnej
własności ziemi ornej i łąk (mir lub obszczina). Geneza tej słynnej
instytucji jest wciąż przedmiotem dyskusji, która rozpoczęła się jeszcze
w latach 40. XIX wieku. Romantyczni nacjonaliści, tak zwani
słowianofile, uświadomili sobie wówczas, że wspólnota chłopska występuje
tylko w Rosji, i zaczęli ją uważać za dowód, że narodowi rosyjskiemu,
pozbawionemu rzekomo "burżuazyjnej" zachłanności na dobra doczesne,
przeznaczone jest rozwiązać społeczne problemy ludzkości. Haxthausen
spopularyzował ten pogląd w swojej książce z 1847 roku.
W drugiej połowie XIX wieku rosyjski mir stał się w Europie Zachodniej
punktem wyjścia kilku teorii dotyczących wspólnej własności ziemskiej w społeczeństwach pierwotnych. Jednakże w 1854 roku Boris Cziczerin,
czołowy przedstawiciel tak zwanych okcydentalistów, wystąpił z tezą, że
instytucja wspólnoty chłopskiej w znanej wówczas postaci nie miała ani
starożytnego, ani rodzimego charakteru, ale została stworzona przez
monarchię rosyjską w połowie XVIII wieku w celu skutecznego ściągania
podatków. Według Cziczerina przedtem istniały w Rosji tylko indywidualne
gospodarstwa chłopskie. Późniejsze badania nieco rozmyły linie sporu.
Dziś panuje opinia, że wspólnota z okresu Cesarstwa Rosyjskiego była,
zgodnie z poglądem Cziczerina, instytucją współczesną, choć powstała
wcześniej, niż uważał. Istnieje też powszechna zgoda co do tego, że
naciski państwa i właścicieli ziemskich odegrały znaczną rolę w jej
powstaniu. Zarazem jednak wpływ na jej rozwój miały czynniki
ekonomiczne, przez co zachodzi wyraźny związek między ilością ziemi a wspólną jej własnością: tam, gdzie ziemi jest mało, dominuje kolektywna
własność, tam jednak, gdzie jest jej obfitość, przeważa własność rodowa,
a nawet rodzinna.
W każdym razie w okresie imperialnym ogromna większość rosyjskich
chłopów posiadała ziemię na zasadzie własności kolektywnej; w centralnej
Rosji wspólnota była praktycznie zjawiskiem powszechnym. Areał dzielono
na działki odpowiednio do jakości gleby i odległości od wsi. Każde
gospodarstwo miało prawo do jednego lub więcej zagonów w każdej działce,
zależnie od liczby dorosłych osób; za dorosłych uznawano zwykle mężczyzn
w wieku od 15-17 do 60-65 lat oraz zamężne kobiety poniżej 48 roku
życia. Zagony były bardzo wąskie, miały 3-4 metry szerokości i kilkaset
metrów długości. Gospodarstwo mogło posiadać od 30 do 50, a nawet więcej
takich zagonów rozrzuconych w kilkunastu miejscach wokół wsi. Chodziło w tym przede wszystkim o to, aby każdy chłop mógł zapłacić przypadającą na
niego część czynszu i podatku. Ponieważ z upływem czasu liczebność
gospodarstwa rosła lub malała, co pewien czas (np. co dziewięć,
dwanaście lub piętnaście lat) wspólnota sporządzała spis, na podstawie
którego przeprowadzano ponowny, tak zwany "czarny podział" (czornyj
pieriedieł) gruntów. System miał zapewnić każdemu chłopu sprawiedliwą
część ziemi, a każdemu gospodarstwu ilość ziemi wystarczającą do
utrzymania się i wypełnienia zobowiązań wobec właściciela i państwa. W praktyce chłopi nie chcieli rozstawać się z zagonami, w które
zainwestowali pracę i czas, zwłaszcza gdy wskutek przyrostu ludności wsi
ich działki miałyby się zmniejszyć. Władze musiały wówczas interweniować
i narzucać ustawowo ponowny podział.
Niekiedy porównuje się przedrewolucyjne wspólnoty z gospodarstwami
kolektywnymi (kołchozami) stworzonymi w latach 1928-1932 przez reżim
komunistyczny. Analogia mocno naciągana, bo choć obu instytucjom wspólny
jest brak prywatnej własności ziemi, to jednak różnice są zasadnicze.
Mir nie był kolektywem; praca na roli odbywała się prywatnie, w ramach
gospodarstw. Co ważniejsze, chłop żyjący w mirze był właścicielem
owoców swojej pracy, podczas gdy w kołchozie należały one do państwa,
które płaciło rolnikowi pensję. Sowieckiemu kołchozowi odpowiadała
raczej rosyjska instytucja pańszczyźniana o nazwie miesiaczina. W tym
systemie właściciel ogradzał ziemię i lokował na niej chłopów, którzy
pracowali za miesięcznym wynagrodzeniem.
Chłopi byli bardzo przywiązani do wspólnoty. Dawała im ona poczucie
bezpieczeństwa, niezbyt ograniczając swobodę ruchu. Mogli też wspólnie
korzystać z łąk i uzgadniać prace polowe, co miało duże znaczenie w istniejących warunkach klimatycznych i systemie otwartych pól. Porządek
prac ustalała rada miru, złożona ze wszystkich bolszaków. Mimo
krytyki ekonomistów, którzy uważali wspólnotę za kamień u szyi bardziej
przedsiębiorczych jednostek, chłopi uparcie trwali przy niej. W listopadzie 1906 roku rząd carski wprowadził proste procedury scalania
zagonów w indywidualne gospodarstwa. Na kresach imperium ustawa zdobyła
ograniczony krąg zwolenników; w środkowej Rosji przeszła zupełnie
niezauważona2.
Wydawałoby się, że Rosja powinna być krajem zdecentralizowanym,
złożonym z wielu niezależnych i samorządnych społeczności. Wszystko tu
działa przeciwko organizacji państwowej: nieurodzajność gleby, odległość
od szlaków handlowych, rzadkość zaludnienia i ruchliwość ludności. I Rosja pozostałaby pewnie państwem zdecentralizowanym o wielu
rozproszonych ośrodkach władzy, gdyby nie czynniki geopolityczne, które
sprzyjały powstaniu centralnej władzy politycznej. Ekstensywny, bardzo
marnotrawny charakter rosyjskiego rolnictwa i potrzeba nowych ziem,
które zastąpiłyby grunty wyjałowione zbyt intensywną uprawą i zbyt
słabym nawożeniem, zmuszały Rosjan do ciągłego marszu naprzód, poza
granice kraju.
Dopóki kolonizacja ograniczała się do tajgi, proces mógł się toczyć
samorzutnie i bez zbrojnej ochrony. Jednakże najżyźniejsza ziemia
znajdowała się na stepie, którym władały koczownicze plemiona tureckie i mongolskie, nie tylko nie tolerujące żadnego osadnictwa na swoich
terenach pasterskich, ale same często dokonujące łupieżczych wypraw. Aż
do końca XVIII wieku, kiedy wyższa organizacja polityczna i wojskowa
zapewniła Rosjanom przewagę, nie potrafili oni skolonizować czarnoziemu
i często sami padali ofiarą napaści stepowych sąsiadów. W XVI i XVII
wieku nie było prawie roku, żeby Rosja nie prowadziła wojny na swoich
południowych i południowo-wschodnich granicach. Choć historycy rosyjscy
chętnie nazywają te wojny obronnymi, zazwyczaj ich przyczyną była
rosyjska presja kolonizacyjna. Na zachodzie, gdzie Rosja graniczyła z Polakami, Litwinami, Szwedami i Niemcami, sytuacja była nieco
spokojniejsza, ale nawet tu, we wspomnianym okresie, co dwa lata toczyła
się jakaś wojna. Czasami to sąsiedzi z zachodu parli na wschód; innymi
razem Rosjanie przejmowali inicjatywę, starając się zdobyć dostęp do
portów lub do urodzajnych ziem Rzeczypospolitej. Organizacja wojskowa
była więc koniecznością, bo bez niej nie byłoby kolonizacji, tak ważnej
dla ekonomicznego przetrwania kraju.
Można by więc oczekiwać, że już u zarania dziejów powstanie w Rosji
reżim biurokratyczny w typie "despotycznym" czy "azjatyckim". Logika
stanu rzeczy rzeczywiście popychała Rosję w tym kierunku, ale z różnych
powodów jej rozwój polityczny poszedł nieco innym torem. Typowa
"orientalna despotia" powstawała nie ze względów militarnych, ale w celu
organizacji centralnego systemu gromadzenia i rozdziału wody do
nawadniania pól. Tak zrodził się, jak to nazwał Karl Wittfogel,
"agrodespotyzm" wspólny dla dużej części Azji i Ameryki
ŚrodkowejP15.
Tymczasem w Rosji władza nie była potrzebna do skutecznej uprawy pól.
Tradycyjnie przeważały tu małe, odległe od siebie wsie, a nie
latyfundia, i aż do czasów komunizmu wojennego wprowadzonego w 1918 roku
kraj nie znał centralnego zarządzania gospodarką. Ale nawet gdyby takie
zarządzanie było konieczne, warunki naturalne nie pozwoliłyby na nie. Z powodu trudności komunikacyjnych kontrola i nadzór, charakterystyczne
dla "orientalnego despotyzmu", były w Rosji przed wynalazkiem kolei
żelaznej i telegrafu wykluczone. Ogromne odległości i klimat z surowymi
zimami i wiosennymi powodziami uniemożliwiały budowę stałej sieci
drogowej.
W Persji w V wieku p.n.e. posłaniec króla Dariusza pokonywał drogą
królewską 380 kilometrów na dobę; w trzynastowiecznej Persji rządzonej
przez Mongołów kurierzy rządowi przebywali w tym samym czasie około 335
kilometrów. W Rosji, już po stworzeniu przez specjalistów szwedzkich i niemieckich w drugiej połowie XVII wieku systemu łączności pocztowej,
posłańcy wlekli się ze średnią prędkością 6-7 kilometrów na godzinę; a ponieważ podróżowali tylko za dnia, przy dużym szczęściu i w sprzyjającej porze roku mogli pokonać w ciągu doby około 80-90
kilometrów. Depesza z Moskwy do głównych miast przygranicznych, takich
jak Archangielsk, Psków czy Kijów, szła 8-12 dni. Na odpowiedź trzeba
więc było czekać 3 tygodnieP16. Miasta i wsie leżące w większej
odległości od głównych dróg, zwłaszcza te przy wschodniej granicy, były
praktycznie odcięte od świata. Uniemożliwiało to ustanowienie w Rosji
sztywnego reżimu biurokratycznego przed rokiem 1860, kiedy zaczęła się
budowa linii kolejowych i połączeń telegraficznych.
Istniała więc sprzeczność: warunki ekonomiczne i sytuacja zewnętrzna
zmuszały Rosję do budowy skutecznej organizacji militarnej i politycznej, ale nie pozwalały na to warunki geograficzne. Możliwości
kraju nie dorównywały jego potrzebom.
Sposób rozwiązania tej sprzeczności pokazuje kierunek ewolucji
ustrojowej Rosji. Państwo ani nie wyrosło tu ze społeczeństwa, ani nie
zostało mu narzucone z góry. Rozwijało się raczej obok społeczeństwa i krok po kroku wchłaniało je. Pierwotnym siedliskiem władzy politycznej
były prywatne włości księcia lub cara, jego oikos, czyli dwor. Na
tych włościach książę sprawował rządy absolutne w podwójnej roli
suwerena i właściciela. Tu jego zwierzchnictwo nie było niczym
ograniczone, tu był gospodarzem (gosudar'), odpowiednikiem greckiego
despotes i rzymskiego dominus, czyli panem i władcą wszystkich
rzeczy i ludzi.
Początkowo ludność książęcych włości składała się głównie z niewolników
oraz innych osób związanych w tej czy innej formie z właścicielem. Poza
ich obrębem, gdzie ludność była wolna i bardzo ruchliwa, władca rosyjski
miał bardzo małą władzę, ograniczającą się praktycznie do ściągania
daniny. Ten rodzaj diarchii ukształtował się w strefie leśnej w XII i XIII wieku - wtedy gdy w Anglii, Francji i Hiszpanii zaczęło powstawać
nowoczesne państwo zachodnie jako twór odrębny od władcy. Ruscy
książęta, mający solidne oparcie w swoich włościach, stopniowo i dopiero
po złamaniu potężnego oporu rozciągali swoją władzę na ludność wolną
mieszkającą poza granicami tych włości. Książęta z linii
moskiewsko-włodzimierskiej, którzy przechwycili władzę nad Rusią,
przenieśli instytucje i zwyczaje, wypracowane początkowo w zamkniętym
świecie własnego oikos, na cały kraj, przekształcając go (w każdym
razie teoretycznie) w jeden wielki majątek królewski. Ale nawet po
oficjalnym uznaniu całej Rosji za swoją prywatną własność, czyli
wotczinę (XVI-XVII wiek), władze nie potrafiły wyegzekwować swoich
praw do niej. Zachowywały więc system diarchiczny, oddając większość
ziemi w użytkowanie możnowładcom, duchowieństwu i biurokracji w zamian
za ustalone kwoty podatków i usług. Zasada, że Rosja należy do swego
władcy, że jest on jej panem, była niepodważalna; do jej przeprowadzenia
w praktyce brakowało tylko środków finansowych i technicznych, które
jednak musiały się z biegiem czasu pojawić.
Od czasów Arystotelesa myśliciele polityczni wyróżniają szczególny
rodzaj władzy "despotycznej" lub "tyrańskiej", który charakteryzuje się
własnościowym sposobem traktowania dziedziny władzy, choć nikt chyba nie
opracował teorii takiego systemu. W III księdze Polityki Arystoteles
poświęca krótki akapit systemowi nazwanemu przez siebie "ustrojem
paternalistycznym", w którym król rządzi państwem tak, jak ojciec domem;
grecki filozof na tym jednak poprzestaje. Pod koniec XVI wieku teoretyk
francuski Jean Bodin mówił o monarchii "senioralnej", w której władca
jest właścicielem swoich poddanych i ich własności (zob. niżej).
W Elements of Law Hobbes dzieli ustroje na dwa zasadnicze typy:
rzeczpospolitą, stworzoną na mocy wzajemnej ugody w celu obrony przed
wrogami zewnętrznymi, oraz dominium, czyli "monarchię patrymonialną"
powstałą w wyniku podbojów i podporządkowania się "napastnikowi z obawy
przed śmiercią"P17. Ale i Hobbes, sformułowawszy zagadnienie,
nie rozwinął go. Termin "reżim patrymonialny" odkurzył i wprowadził do
współczesnej nauki Max Weber, który wyodrębnił trzy typy władzy
politycznej, różniące się głównie cechami administracyjnymi. Weber
określił "system patrymonialny" jako jedną z odmian rządów osobistych
opartych na tradycji (drugą odmianą był system "charyzmatyczny").
"Władzę, która jest przede wszystkim zorientowana na tradycję, ale w praktyce rości sobie pretensje do całości osobistych uprawnień, będziemy
nazywać "władzą patrymonialną""P18. W skrajnej postaci,
"sułtanizmu", oznacza ona całkowitą własność ziemi i zwierzchnictwo nad
ludnością. W reżimie patrymonialnym pierwiastek ekonomiczny wchłania
niejako polityczny. "Tam, gdzie książę organizuje swoją władzę
polityczną - to znaczy swoją fizyczną władzę przymusu wobec poddanych
mieszkających poza obszarami patrymonialnymi, czyli swoich politycznych
poddanych - zasadniczo w ten sam sposób, w jaki organizuje swoją władzę
nad własnymi włościami, mamy do czynienia ze strukturą państwa
patrymonialnego". "W takich wypadkach struktura polityczna staje się
zasadniczo tożsama ze strukturą gigantycznej posiadłości ziemskiej
księcia"P19.
Termin "patrymonialny" najlepiej nadaje się do określenia reżimu, w którym prawa suwerena i właściciela stapiają się do tego stopnia, że nie
da się ich od siebie odróżnić, a władza polityczna sprawowana jest tak
samo jak ekonomiczna. "Despotyzm", który pochodzi od greckiego
despotes [władca absolutny], ma te same korzenie etymologiczne, ale
z czasem zyskał znaczenie degeneracji autentycznej władzy królewskiej,
która szanuje prawa własności swoich poddanych. Reżim patrymonialny
natomiast jest reżimem samoistnym, a nie zdegenerowanym reżimem innego
typu. Nie może w nim dojść do konfliktu między zwierzchnością a własnością, ponieważ, tak jak w wypadku rodziny kierowanej przez pater
familias, są one jednym i tym samym. Despota narusza prawa własności
swoich poddanych; władca patrymonialny nie uznaje nawet ich istnienia. W ustroju patrymonialnym nie może być jasnego rozgraniczenia między
państwem a społeczeństwem, gdyż takie rozgraniczenie zakłada prawo osób
innych niż suweren do panowania nad rzeczami i (tam, gdzie jest
niewolnictwo) innymi ludźmi. W państwie patrymonialnym nie istnieją
formalne ograniczenia władzy politycznej, nie ma praworządności ani
swobód obywatelskich. Ale istniejący tam system organizacji politycznej,
ekonomicznej i wojskowej może być bardzo efektywny, ponieważ ten sam
człowiek lub ludzie - królowie bądź biurokraci - dysponują całością
ludzkich i materialnych zasobów kraju.
Klasycznym przykładem reżimów patrymonialnych są państwa hellenistyczne,
które powstały po rozpadzie imperium Aleksandra Wielkiego, takie jak
Egipt za dynastii Ptolemeuszy (305-30 p.n.e.) i państwo pergameńskie
Attalidów (ok. 283-133 p.n.e.). W tych królestwach, założonych przez
macedońskich zdobywców, w rękach władcy znajdowały się wszystkie lub
prawie wszystkie dobra produkcyjne. W szczególności był on właścicielem
całej ziemi uprawnej, którą eksploatował po części bezpośrednio,
używając własnej siły roboczej, po części pośrednio, oddając w dzierżawę
szlachcie. Władca hellenistyczny był też często głównym przemysłowcem i kupcem w swoim kraju. W tym systemie chodziło przede wszystkim o wzbogacenie się jego suwerennego właściciela. Nacisk kładziono nie tyle
na maksymalizację zasobów, ile na stabilizację dochodów i w tym celu
władze często wyznaczały stałe ilości dóbr, które chciały otrzymać,
resztę zostawiając mieszkańcom. W skrajnych przypadkach, takich jak
państwo pergameńskie, powstało coś na kształt gospodarki planowej.
Ponieważ nie było wolnego rynku, klasy społeczne w przyjętym sensie tego
słowa nie mogły się wykształcić. Istniały natomiast stany zorganizowane
w sposób hierarchiczny i służące królowi; miały one tendencję do
kostnienia i zamieniania się w kasty. Nie było szlachty o określonych
prawach i przywilejach, lecz tylko rangi ludzi służebnych, których
pozycja całkowicie zależała od łaskawości króla. Biurokracja miała
potężne wpływy, ale urzędów nie dziedziczono. Urzędnicy, tak jak
szlachta, zawdzięczali swą pozycję i przywileje władcyP20.
Ustrój, który ukształtował się w Rosji między wiekiem XII a XVII i który
z pewnymi modyfikacjami i odstępstwami przetrwał do końca XX wieku, jest
najbliższy właśnie systemowi patrymonialnemu. Trudno dać lepszy opis
moskiewskiego systemu rządzenia w apogeum jego rozwoju w XVII wieku, niż
to uczynił Julius Kaerst w odniesieniu do świata hellenistycznego:
[Państwo hellenistyczne to] reżim personalno-dynastyczny, który nie
zrodził się w konkretnym kraju i wśród konkretnego ludu, ale został
narzucony z góry konkretnemu obszarowi władzy [Herrschaftsbezirk].
Zgodnie z tym ma do swojej dyspozycji specjalne, technicznie
ukształtowane organy władzy, które również nie powstały wraz z krajem,
ale związane są z władcą lub dynastią czysto osobistym stosunkiem.
Stanowią one główne oparcie nowej władzy monarchicznej w postaci
biurokracji, posłusznej woli króla, i wojsk zaciężnych gotowych do
walki... Życie państwa nie tylko skupia się w osobach władców, ale jest
w nich wręcz zakorzenione. Stan obywatelski (demos)... jako taki nie
istnieje... Lud jest tylko przedmiotem władzy, nie pełni w państwie
samodzielnej funkcjiP21.
Historia ustroju patrymonialnego w Rosji jest głównym przedmiotem tej
książki. Jej kanwę stanowi teza, że szczególny charakter polityki
rosyjskiej wynika z utożsamienia władzy z własnością, czyli z "własnościowego" traktowania władzy politycznej przez tych, którzy tę
władzę sprawują. Część I przedstawia rozwój i ewolucję ustroju
patrymonialnego w Rosji. Część II poświęcona jest omówieniu głównych
stanów społecznych i odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie udało im się
przekształcić z przedmiotu władzy publicznej w podmiot praw publicznych.
Część III opisuje konflikt między państwem a oświeconą częścią
społeczeństwa, zwaną inteligencją. W latach 80. XIX wieku konflikt ten
doprowadził do takiej modernizacji patrymonialnych instytucji, w której
można się już dopatrzyć zalążków totalitaryzmu.
2. Geneza państwa patrymonialnego w Rosji
2
Geneza państwa patrymonialnego w Rosji
W połowie VII wieku, kiedy Słowianie wędrowali na wschód, step
czarnomorski dostał się pod władzę Chazarów, ludu tureckiego z Azji
Środkowej. W przeciwieństwie do innych koczowniczych plemion tureckich
tej epoki Chazarowie nie trudnili się wyłącznie hodowlą bydła, ale
założyli osiedla i zajęli się uprawą roli oraz handlem. Głównym szlakiem
handlowym była Wołga, którą Chazarowie pływali daleko na północ, aż po
granice żeglowności. Lewantyńskie towary zbytkowne transportowali Wołgą
do osad handlowych w lasach zamieszkanych przez plemiona ugrofińskie,
gdzie wymieniali je na niewolników, futra oraz rozmaite surowce i półprodukty. Pod koniec VIII wieku Chazarowie zbudowali potężne państwo
zwane kaganatem, rozciągające się od Krymu do Morza Kaspijskiego i na
północ do środkowej Wołgi. W tym czasie elita rządząca Chazarów, zapewne
pod wpływem kolonistów żydowskich z Krymu, przeszła na judaizm. Potęga
wojskowa kaganatu chroniła step czarnomorski przed azjatyckimi
koczownikami i zapewniała prasłowiańskim osadnikom na obszarze
czarnoziemu względne bezpieczeństwo. W VIII i IX wieku Słowianie
mieszkający na stepie i w sąsiadujących z nią lasach płacili Chazarom
daninę i żyli pod ich opieką.
Skąpe informacje, które posiadamy o wschodnich Słowianach z tego okresu
(VII-IX wiek), wskazują, że tworzyli oni wspólnoty plemienne. Ziemię
uprawiali prymitywną metodą wypaleniskową. Po wykarczowaniu pewnego
obszaru lasu i uprzątnięciu drzew podpalano pniaki i krzewy. Popiół
pozostały po wygaśnięciu ognia był tak bogaty w potaż i wapno, że ziarno
można było siać wprost na ziemię bez większego przygotowania gleby.
Przez kilka lat zbierano dobre plony; kiedy gleba jałowiała, chłopi
przenosili się dalej, aby zastosować swoją metodę w innym miejscu
bezkresnego lasu. Wymagało to nieustannej wędrówki, co tłumaczy
niezwykłą szybkość, z jaką Słowianie rozprzestrzenili się na obecnym
terytorium Rosji. Metoda wypaleniskowa była w Rosji głównym sposobem
uprawy aż do XVI wieku, kiedy pod połączonym naciskiem państwa i ziemian
chłopi musieli osiąść i przejść na trójpolówkę. Jednakże na dalekiej
północy wypalanie ziemi stosowano jeszcze w XX wieku.
Charakterystyczną cechą wczesnosłowiańskiego osadnictwa były warownie.
Na stepie budowano je z ziemi, w lesie z samego drewna lub w połączeniu
z ziemią. Służyły one mieszkańcom rozproszonym po okolicznych polanach
jako wspólne ośrodki obronne. Na całej ówczesnej Rusi były setki takich
warowni. Wspólnoty plemienne łączyły się w większe jednostki społeczne,
znane pod rozmaitymi nazwami, takimi jak mir; ich wspólną cechą był
między innymi kult tych samych bogów3. Konglomerat mirów
tworzył największą jednostkę społeczno-terytorialną znaną wczesnym
Słowianom wschodnim - plemię. Kronikarze wymieniają nazwy kilkunastu
plemion słowiańskich. Plemieniem rządził patriarcha sprawujący
praktycznie nieograniczoną władzę nad członkami plemienia i ich mieniem.
W tej fazie swoich dziejów Słowianie wschodni nie mieli ani instytucji
ani urzędników pełniących funkcje sądownicze lub wojskowe, a więc
żadnej, nawet szczątkowej formy państwowości.
W IX wieku handel wołżański prowadzony przez Chazarów przyciągnął uwagę
Normanów. Wiek IX był okresem niezwykłej ekspansji normańskiej. Ze
Skandynawii prowadzili oni wyprawy łupieżcze i zdobywcze do Europy
Środkowej i Zachodniej, podbili Irlandię (820), Islandię (874) i Normandię (911). W tym pierwszym okresie ekspansji część Normanów
ruszyła na wschód i założyła osiedla na terytorium późniejszej Rosji.
Pierwszą kolonią skandynawską na ziemi rosyjskiej był Aldeigjuborg,
twierdza nad jeziorem Ładoga. Był to znakomity punkt wypadowy do
eksploracji dróg wodnych wiodących na południe, ku bogatym miastom
Lewantu. Szlaki łączące Europę Północną z Bliskim Wschodem przez Ruś
zyskały w tym czasie szczególne znaczenie, gdyż podboje arabskie z VIII
wieku zamknęły Morze Śródziemne przed kupcami chrześcijańskimi. Z Aldeigjuborga i innych twierdz zbudowanych w pobliżu i dalej ku
południowi Normanowie penetrowali w swoich płaskich, obszernych łodziach
rzeki płynące na Bliski Wschód. Wkrótce odkryli tak zwany przez źródła
ruskie "szlak saraceński", czyli sieć rzek i portów łączących Bałtyk z Morzem Kaspijskim poprzez Wołgę, i nawiązali stosunki handlowe z Chazarami. Wielkie ilości arabskich monet pochodzących z IX i X wieku
odkryte w całej Rosji i Szwecji dowodzą, że działalność handlowa
Normanów miała duży zasięg i była bardzo ożywiona. Podróżnik arabski Ibn
Fadlan pozostawił barwny opis pochówku normańskiego ("ruskiego") wodza,
który widział na Wołdze na początku X wieku.
Ostatecznie "szlak saraceński" okazał się jednak dla Normanów mniej
ważny niż "szlak grecki" prowadzący Dnieprem do Morza Czarnego i Konstantynopola. Tą drogą Normanowie przeprowadzili kilka najazdów na
Bizancjum, zmuszając Bizantyńczyków do nadania im przywilejów
handlowych. Traktaty, w których wymienia się te przywileje, przytoczone
w całości w Powieści minionych lat, to najwcześniejsze dokumenty
dotyczące obecności Normanów na Rusi. W IX i X wieku rozwinęła się
między ruską puszczą a Bizancjum regularna wymiana handlowa, którą
prowadzili normańscy kupcy-żołnierze.
Na większości podbitych ziem Normanowie prowadzili życie osiadłe, stając
się władcami terytorialnymi. Na Rusi jednak postępowali inaczej. Nie
interesowali się rolnictwem i zajmowaniem ziemi, woleli się skupić na
handlu zagranicznym. Stopniowo opanowali wszystkie główne rzeki płynące
do Morza Czarnego, wzdłuż których wznieśli twierdze. Od Słowian, Finów i Litwinów ściągali daninę w postaci towarów, na które był popyt w Bizancjum i świecie arabskim: niewolników, futer i wosku.
W IX wieku zaczęły się pojawiać na Rusi osady nowego typu; już nie małe
ziemne lub drewniane warownie słowiańskich osadników, lecz warowne
grody. Służyły one normańskim wodzom, ich rodzinom i drużynie. Wokół
nich często wyrastały podgrodzia zamieszkane przez miejscowych
rzemieślników i kupców. W pobliżu każdego grodu znajdował się cmentarz.
Normanów i Słowian często grzebano w tych samych kurhanach, ale ich
groby bardzo się różniły: normańskie zawierały broń, klejnoty i typowo
skandynawskie narzędzia domowe, a czasem nawet całe łodzie. Wykopaliska
archeologiczne dowodzą, że na Rusi istniały cztery główne rejony
osadnictwa normańskiego: nad Zatoką Ryską, wokół jeziora Ładoga i wzdłuż
rzeki Wołchow, na wschód od Smoleńska oraz między górną Wołgą i Oką.
Zdarzały się też odosobnione osiedla, z których Könugard (Kijów) było
zdecydowanie największe. Wszystkie cztery główne rejony osadnictwa
normańskiego leżały przy szlakach handlowych łączących Bałtyk z Morzem
Kaspijskim i Czarnym. W swoich sagach Normanowie nazywali Rosję
Gardariki, czyli "królestwem grodów".
Nie cała danina nałożona na ludność tubylczą szła na utrzymanie tych
garnizonów. Jej najcenniejsza część była przeznaczona na eksport na
odległe rynki, a ponieważ szlaki handlowe były niebezpieczne, Normanowie
zbudowali wzdłuż nich łańcuch warownych grodów. Proces ten, rozpoczęty
około 800 roku n.e., kiedy nad jeziorem Ładoga powstały pierwsze
skandynawskie osiedla, został zakończony około 882 roku, gdy książę
Helgi (Oleg) zjednoczył pod swoim berłem dwa punkty węzłowe "szlaku
greckiego", Holmgard (Nowogród) i Könugard (Kijów). Ten ostatni stał się
siedzibą centrali handlowej. Wybrano go dlatego, że transport towarów aż
do tego miasta nie nastręczał trudności, gdyż w owym czasie Normanowie
całkowicie panowali nad zachodnią Rusią. Dopiero następny odcinek, z Kijowa nad Morze Czarne, był bardziej niebezpieczny, ponieważ tu roiło
się od koczowników trudniących się łupiestwem.
Co roku wiosną, gdy tylko pękał lód na rzekach, daninę spławiano do
Kijowa z rozproszonych punktów zbiorczych. Maj poświęcano na wyposażenie
wielkiej dorocznej flotylli. W czerwcu statki załadowane niewolnikami i towarami żeglowały pod silną strażą z Kijowa w dół Dniepru.
Najniebezpieczniejszą część podróży stanowiły bystrza znajdujące się od
40 do 100 kilometrów na południe od Kijowa. Cesarz Konstantyn VII
Porfirogeneta pisze, że Normanowie nauczyli się pokonywać pierwsze trzy
progi, ale po dotarciu do czwartego musieli wyładowywać towary i kontynuować podróż pieszo. Łodzie miejscami ciągnięto, miejscami
niesiono. Część Normanów pomagała nieść ładunek, inni pilnowali
niewolników, jeszcze inni wypatrywali nieprzyjaciela i w razie ataku
odpierali go. Po pokonaniu ostatniego progu flotylla była w miarę
bezpieczna, a towary mogły być ponownie załadowane na łodzie. Dlatego
Kijów miał tak duże znaczenie i dlatego został wybrany na stolicę
normańskiego handlu na Rusi. Miasto pełniło podwójną funkcję: głównego
składu daniny zbieranej na całej Rusi i portu, z którego transportowano
ją pod eskortą do miejsca przeznaczenia.
Tak oto, niemal jako produkt uboczny handlu międzynarodowego między
dwoma obcymi ludami, Normanami i Grekami, powstało pierwsze państwo
wschodniosłowiańskie. Suwerenną władzę nad warownymi grodami i otaczającymi je ziemiami objęła dynastia chlubiąca się pochodzeniem od
na wpół legendarnego księcia skandynawskiego o imieniu Hroerekr, czyli
Roderick (Riurik w kronikach ruskich). Głowa tej dynastii, wielki
książę, urzędował w Kijowie, podczas gdy jego synowie, krewni i najważniejsi wojowie zarządzali prowincjonalnymi miastami.
Państwo kijowskie było jednak czymś zupełnie innym od organizacji
terytorialnej znanej z normańskiej historii Francji, Anglii czy Sycylii.
Państwo normańskie na Rusi przypominało raczej wielkie kupieckie
przedsiębiorstwa z siedemnasto- i osiemnastowiecznej Europy, takie jak
Kompania Wschodnioindyjska czy Kompania Zatoki Hudsona. Zostały one
utworzone w celach ekonomicznych, ale z powodu braku administracji na
obszarze swojej działalności przyjęły na siebie zadania quasi-państwowe.
Wielki książę był par excellence kupcem, a jego księstwo miało
charakter przedsiębiorstwa handlowego, złożonego z luźno powiązanych ze
sobą miast, których garnizony zbierały daninę i w dość bezwzględny
sposób utrzymywały porządek. Książęta byli całkiem niezależni od siebie.
Wraz ze swymi drużynami normańscy władcy Rusi tworzyli odrębną kastę.
Mieszkali osobno, swoich ludzi sądzili według specjalnych praw, a ich
szczątki grzebano w oddzielnych grobach. Administracja normańska
działała w sposób bardzo niedbały. Zimą książęta w otoczeniu swoich
drużyn udawali się na wieś, aby organizować dostawę daniny i wymierzać
sprawiedliwość.
Dopiero w XI wieku, kiedy państwo kijowskie zaczęło słabnąć, w większych
miastach pojawiła się instytucja zgromadzenia ludowego, czyli wiecu
(wiecze). Zgromadzenia te, złożone ze wszystkich dorosłych mężczyzn,
służyły księciu radą w ważnych sprawach politycznych. W Nowogrodzie i Pskowie wiecom udało się nawet przejąć władzę ustawodawczą i zmusić
książęta do wykonywania swoich postanowień. Ale pomijając te dwa
przypadki, stosunek między księciem a wiecem pozostał nieokreślony i nieformalny. Z pewnością nie można twierdzić, że ludność Rusi Kijowskiej
wywierała jakikolwiek wpływ instytucjonalny na elitę rządzącą, a już
najmniej w IX i X wieku, kiedy wiece jeszcze nie istniały. W złotym
okresie państwowości kijowskiej władzę sprawowano tak jak w przednowoczesnym przedsiębiorstwie handlowym i nie była ona ograniczona
ani prawem, ani wolą ludności.
O stosunku Normanów do ich ruskich posiadłości najwymowniej świadczy
fakt, że nie wypracowali oni mechanizmu sukcesji. W IX i X wieku kwestię
tę rozwiązywano siłą: po śmierci władcy kijowskiego książęta zaciekle
walczyli między sobą i dopóki zwycięzca nie osiadł na tronie, wszelkie
pozory jedności państwowej znikały. Później podejmowano wiele nieudanych
prób, aby ustalić zasady następstwa tronu. Przed śmiercią w 1054 roku
wielki książę Jarosław podzielił państwo między pięciu synów, prosząc
ich usilnie, aby "słuchali" się najstarszego, któremu powierzył Kijów.
Metoda ta jednak nie zapobiegła konfliktom dynastycznym. Później
książęta kijowscy odbywali narady, podczas których omawiali, a niekiedy
rozwiązywali spory, włącznie z terytorialnymi.
Uczeni od dawna spierają się, czy na Rusi Kijowskiej obowiązywał jakiś
system sukcesji, a jeśli tak, to jakie były jego zasady. Historycy
dziewiętnastowieczni, w czasach gdy filozofia Hegla miała przemożny
wpływ na historiografię, uważali, że Ruś Kijowska znajdowała się w przedpaństwowej fazie rozwoju dziejowego, w której królestwo i składające się nań miasta należały do całej dynastii. Sukcesja odbywała
się na zasadzie starszeństwa, zgodnie z którą najstarszemu przypadał
Kijów, a młodsi, w kolejności, obejmowali władzę w miastach
prowincjonalnych.
Tę tradycyjną teorię zakwestionował na początku XX wieku Aleksandr
Priesniakow, który twierdził, że książęta kijowscy traktowali państwo
jako niepodzielną całość i walczyli między sobą o władzę nie w poszczególnych miastach, ale w całym księstwie. Część dzisiejszych
uczonych przychyla się do zmodyfikowanej wersji dawnej teorii rodowej.
Zgodnie z nią książęta kijowscy przejęli zwyczaje koczowniczych plemion
tureckich, takich jak Pieczyngowie, z którymi utrzymywali stały kontakt
i u których porządek starszeństwa miał charakter poziomy, a nie pionowy
- tron przechodził więc z brata na brata, a nie z ojca na syna. Jednakże
niezależnie od tego, jaki system sukcesji teoretycznie przyjęli ruscy
Normanowie i ich następcy, w praktyce nie stosowali żadnego. W rezultacie państwem kijowskim wciąż wstrząsały konflikty wewnętrzne
podobne do tych, które doprowadziły później do rozpadu imperium
Czyngis-chana. Jak dowiódł Henry Maine, brak primogenitury jest cechą
charakterystyczną władzy i własności w przedindywidualistycznej i przedpublicznej fazie rozwoju społecznego. Normanowie traktowali Ruś
jako wspólną własność dynastyczną, a nie własność jednego członka lub
gałęzi rodu, co świadczy, że nie mieli jasnej koncepcji władzy
politycznej i pojmowali ją w kategoriach prywatnych, a nie publicznych.
Normanowie nigdzie nie oparli się asymilacji i również pod tym względem
ich ruska gałąź nie stanowiła wyjątku. Jako lud rozbójników, wyrosłych w zacofanym kraju gdzieś na peryferiach cywilizowanego świata, wszędzie
ulegali wpływom kultury plemion, które podbijali siłą oręża. Normanowie
kijowscy zeslawizowali się w połowie XI wieku, czyli mniej więcej wtedy,
gdy Normanowie we Francji ulegli galicyzacji. Ważnym czynnikiem
asymilacji było przejście na prawosławie, czego skutkiem stało się
między innymi przyjęcie języka staro-cerkiewno-słowiańskiego,
stworzonego przez misjonarzy bizantyńskich. Używanie tego języka we
wszystkich dokumentach pisanych, świeckich i kościelnych, przyczyniło
się znacznie do zatracenia przez normańską elitę tożsamości etnicznej.
Innym czynnikiem asymilacji były małżeństwa ze słowiańskimi kobietami i stopniowe przenikanie rodzimych wojów do niegdyś czysto skandynawskich
drużyn. W traktacie zawartym między książętami kijowskimi a Bizancjum w 911 roku wszyscy kijowscy sygnatariusze nosili imiona skandynawskie (np.
Ingjald, Farulf, Vermund, Gunnar). Imiona te uległy później slawizacji
lub zostały zastąpione słowiańskimi, przez co w kronikach ruskich
(których pierwszy kompletny tekst pochodzi z 1116 roku) imiona
normańskie występują już w postaci słowiańskiej; Helgi jest więc
Olegiem, Helga Olgą, Ingwarr Igorem, a Waldemar Władimirem.
W wyniku podobnego procesu językowego nazwy etniczne, które Normanowie z Europy Wschodniej stosowali pierwotnie do siebie, zostały przeniesione
na wschodnich Słowian i ich kraj. W bizantyńskich, zachodnich i arabskich źródłach z IX i X wieku słowo "Ruś" zawsze oznaczało ludzi
pochodzenia skandynawskiego. Konstantyn Porfirogeneta podaje więc w De
administrando imperio dwa zbiory nazw dla progów Dniepru, z których
jeden, zwany "ruskim", okazuje się skandynawskim, drugi zaś ma charakter
słowiański. Według Annales Bertiniani posłom bizantyńskim, którzy w 839 roku przybyli na dwór cesarza Ludwika Pobożnego w Ingelheim,
towarzyszyli przedstawiciele ludu zwanego Rhos, którzy podali się za
Szwedów. "Quos alios nos nomine Nordmannos appellamus" ("których
inaczej zwiemy Normanami") - tak historyk z X wieku, Liutprand z Cremony, określa ludzi zwanych Rusios.
Wspomnieliśmy już o relacji Ibn Fadlana z pochówku "ruskiego" księcia.
Opis ten zgadza się całkowicie z tym, co wiemy o zwyczajach
staroskandynawskich, zawartości grobów i podpisach Kijowian pod
traktatami z Bizancjum. Wszystkie te fakty zasługują na podkreślenie,
ponieważ w ostatnich dwustu latach bogoojczyźniani historycy rosyjscy
uważali za swój obowiązek zaprzeczać temu, co postronni uznają za
bezsporne, a mianowicie że to ludzie pochodzenia skandynawskiego
założyli państwo kijowskie i pierwsi zwali się "Rusinami".
Pochodzenie nazwy Ruś nie jest jednak pewne. Wskazuje się na Roslagen,
szwedzkie wybrzeże na północ od Sztokholmu; jego mieszkańcy do dziś zwą
się Rospiggar (wymawiane Ruspiggar). Innym źródłem mogą być
nordyckie nazwy Ropsmenn albo Ropskarlar, oznaczające "sterników".
Finowie, z którymi normańscy osadnicy nad jeziorem Ładoga zetknęli się
najpierw, nazywali ich Ru?tsi; tak samo nazywa się dziś w Finlandii
Szwecję. (Fińska nazwa Rosji brzmi Venäjä). Zgodnie z regułą językowej
asymilacji przez Słowian fińskich nazw etnicznych Ru?tsi stało się
Rusią. Pierwotnie Ruś oznaczała Normanów i ich kraj. Geograf arabski Ibn
Rusta pisał około 900 roku, że Normanowie (których odróżniał od Słowian)
żyją w kraju lasów i jezior; miał zapewne na myśli okolice Nowogrodu i jeziora Ładoga. W miarę jednak jak Normanowie się asymilowali, a w ich
drużynach było coraz więcej Słowian, Ruś utraciła swą etniczną konotację
i zaczęła oznaczać wszystkich ludzi mieszkających w warownych grodach i wyprawiających się co roku do Konstantynopola. Teraz wystarczyła już
tylko drobna zmiana, aby nazwę Ruś rozciągnąć na kraj, w którym żyli owi
ludzie, a w końcu na wszystkich mieszkańców tego kraju, niezależnie od
pochodzenia i zajęcia. Zjawisko przechodzenia nazwy zdobywców na
podbitych nie jest rzadkie, weźmy choćby Galię, którą nazwano Francją od
najeżdżających ją niemieckich Franków.
Normanowie przekazali wschodnim Słowianom kilka elementów niezbędnych do
utworzenia z odrębnych plemion i związków plemiennych jednego organizmu
narodowego: szczątkową organizację państwową kierowaną przez jedną
dynastię, wspólną religię i nazwę etniczną. Nie wiadomo, jak silna była
świadomość jedności narodowej wśród wschodnich Słowian w X i XI wieku,
ponieważ jedyne rdzenne dokumenty dotyczące tego okresu, kroniki,
pochodzą z czasów późniejszych.
Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, którą wschodni Słowianie
otrzymali w spadku od Normanów. Jest to dziedzictwo o charakterze
negatywnym, o którym już wspomnieliśmy i do którego jeszcze wrócimy.
Państwo kijowskie, które założyli Normanowie i które odziedziczyli ich
słowiańscy następcy, nie powstało ze społeczeństwa, nad którym panowali
jego władcy. Ani książęta, ani ich drużyny, z których będzie się
wywodzić przyszła warstwa szlachecka, nie pochodzili ze wspólnot
słowiańskich. To samo oczywiście dotyczy Anglii po podboju normańskim.
Jednakże w Anglii, gdzie ziemia jest żyzna, elita normańska szybko
podzieliła ją między siebie i przeobraziła się w arystokrację
ziemiańską. W Rosji elita normańska przez cały czas zachowywała na wpół
kolonialny charakter: interesowała ją nie uprawa ziemi, ale zbieranie
daniny. Korzenie zapuściła bardzo płytko. Mamy tu do czynienia z formacją polityczną, którą cechuje głęboka przepaść między rządzącymi a rządzonymi. Państwo kijowskie i kijowskie społeczeństwo nie miało
wspólnego interesu, który by je łączył: istniały obok siebie, zachowując
odrębną tożsamość i nie mając poczucia wzajemnej
lojalności4.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki