ROZDZIAŁ 2ROBERTO,czyli IDOL WE WŁASNYM DOMU
Kompanów do gry w piłkę naszemu bohaterowi nigdy nie brakowało. Kopał non stop, od świtu do wieczora. Czasem denerwowało to jego mamę i babcię, bo do domu wracał spocony i ubłocony. Dostawał wtedy szlaban na granie, ale i tak nie przestawał. Kopał piłkę na korytarzu albo na patio. Dryblował między krzesłami, meblami i... psami.
Tak, tak - dryblował pomiędzy psami!
W domu państwa Assis Moreirów były wtedy cztery psy: Bala, Boom Boom, Preta i Alfi. "Kiedy moi przyjaciele byli zmęczeni graniem albo mamy wołały ich na obiad, ja grałem z psem. On nigdy się nie męczył" - wyjawił kiedyś Ronaldinho w wywiadzie.
Najlepszym sparingpartnerem okazał się Boom Boom. Żeby psiak nie przejął i nie zjadł piłki, Ronaldinho stosował wszelkie możliwe sprinty, podcinki i dryblingi. Już wtedy ujawniła się wielka miłość Ronaldinho do wszelkich futbolowych sztuczek, które lata później staną się jego piłkarskim znakiem firmowym.
Pierwszym futbolowym mentorem chłopca był tata. Pan Jo?o kochał piłkę i znał się na niej. W młodości marzył, by zostać piłkarzem, lecz jego życie potoczyło się inaczej. Był najmłodszym z sześciorga rodzeństwa. Kiedy skończył 14 lat, musiał przerwać naukę, by pomagać w domu. Cały wolny czas poświęcał na grę w 2-ligowym zespole Cruzeiro. I to na stadion tego właśnie klubu przychodziła kibicować mu jego dziewczyna, a potem przyszła żona, pani Miguelina Moreira.
Pan Jo?o marzył o grze w ukochanym klubie Gr?mio, jednym z dwóch największych klubów w Porto Alegre. Nie spełnił tego marzenia. Skończywszy 18 lat, odbył służbę wojskową i założył rodzinę. Musiał zdobyć jakiś fach i zdecydował, że futbol będzie dla niego tylko rozrywką. Uważnie jednak obserwował obu synów, licząc w duchu, że może któryś z nich założy kiedyś koszulkę ukochanego Gr?mio. Akurat to marzenie spełniło się nawet szybciej, niż myślał.
Gr?mio Foot-Ball Porto Alegrense zostało założone w 1903 roku na wzór klubów brytyjskich. Jako zespół z południa Brazylii pozostawało trochę na uboczu wielkiego futbolu, bo piłkarskie życie w tym kraju od zawsze koncentrowało się w dwóch największych miastach: Rio de Janeiro i S?o Paolo. Na południu Gr?mio było jednak potęgą. W brazylijskich mediach pojawiało się regularnie za sprawą meczu zwanego Gre-Nal, czyli słynnych derbów z największym rywalem z Porto Alegre - Internacionalem. Warto dodać, że do lat 50. ubiegłego wieku w Gr?mio - w przeciwieństwie do Internacionalu - nie pozwalano występować czarnoskórym piłkarzom.
Kiedy w 1982 roku Roberto skończył 11 lat, jego tacie udało się załatwić mu testy w akademii Gr?mio. Wypadły znakomicie i chłopak został przyjęty do szkółki. Nasz Ronaldinho miał wówczas 2 latka i od razu stał się pierwszym i największym fanem Assisa (taka ksywa będzie przez całą sportową karierę widniała na koszulce Roberto).
Trenerzy Gr?mio zgodnie twierdzili, że Roberto czeka wielka kariera. Chłopak grał na pozycji pomocnika i bardzo szybko stał się prawdziwą podporą drużyn juniorskich. Wraz z nimi kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa. Drużyna Roberto wygrała 1. edycję rozgrywek Mirim o mistrzostwo Brazylii dla zawodników U-14, a także turniej Efipan, w którym brały udział zespoły z Europy i Azji (we wcześniejszych 25 edycjach tych rozgrywek Gr?mio nigdy ich nie wygrało).
Kiedy w 1987 roku Roberto skończył 16 lat, jego zespół rozgrywał finał o mistrzostwo stanowe. Grze młodych zawodników Gr?mio bardzo uważnie przyglądało się wielu skautów z Europy, wśród nich - poszukiwacz talentów z włoskiego Torino. Choć ten przyjechał obserwować napastnika Gr?mio, od razu zwrócił uwagę na Roberto. Jeszcze tego samego wieczora przyszedł do domu państwa Assis Moreirów i zaprosił Roberto do Turynu na testy. Za zgodą rodziców Roberto poleciał do Europy, a do Brazylii wrócił z bardzo konkretną - i dobrą pod względem finansowym - propozycją gry w Torino.
Na wieść o wyjeździe Roberto do Włoch w Gr?mio zapanowała panika. Tak wielka, że szefowie klubu zaczęli wszem wobec rozpowiadać, że chłopak został... porwany. Wystraszeni, że tak dobry zawodnik opuści ich klub za darmo (pozwalało na to ówczesne brazylijskie prawo), szybko przystąpili też do działania. Zaproponowali Roberto pierwszy zawodowy kontrakt oraz tak zwaną luvę - popularną w klubach brazylijskich nagrodę pieniężną. Była spora, ale nie mogła równać się z ofertą finansową Torino. By przebić Włochów, szefowie Gr?mio wpadli na inny pomysł: zaproponowali państwu Assis Moreirom, że wynajmą dla nich dom z basenem w dobrej dzielnicy, a pan Jo?o otrzyma dodatkowo posadę parkingowego w klubie.
Takiej oferty nie dało się już odrzucić.
W pierwszej drużynie Roberto zadebiutował w wieku 17 lat. Już w swoim pierwszym sezonie zdobył wraz z zespołem mistrzostwo stanowe. Domyślacie się pewnie, jak szczęśliwy był 7-letni wówczas Ronaldinho.
Do dziś na pytanie, kto z największych Brazylijczyków - Pelé, Rivaldo, Romário czy może Ronaldo - inspirował go w życiu najbardziej, Ronaldinho ma zawsze jedną odpowiedź. "Mojego idola miałem w domu" - powtarza niezmiennie.
Nim przejdziemy do właściwych losów naszego bohatera, warto, byście wiedzieli, że błyskotliwie zapowiadającą się karierę jego brata zahamowała poważna kontuzja. W 1991 w meczu Portuguesa - Gr?mio Roberto stanął tak nieszczęśliwie, że zerwał więzadła krzyżowe w prawym kolanie. Przeszedł operację, ale rekonwalescencja i rehabilitacja zajęły mu 8 miesięcy.
Dla młodziutkiego zawodnika była to prawdziwa katastrofa, bo automatycznie wypadł z gry w reprezentacji Brazylii. Wcześniej w tym samym roku Roberto został powołany do kadry narodowej i wystąpił z nią w eliminacjach do igrzysk olimpijskich w Barcelonie, które miały się odbyć w 1992 (Brazylia akurat się tam nie zakwalifikowała). Zagrał wtedy u boku Leonardo, Cafu i Roberto Carlosa, późniejszych gigantów brazylijskiego futbolu, i miał wszelkie szanse, by dalej występować w reprezentacji.
W 1992 roku Roberto odszedł z Gr?mio i wyjechał do Europy, do szwajcarskiego Sionu. Z przerwami spędził w tym klubie kilka lat, podczas których zdobył z drużyną mistrzostwo i dwukrotnie Puchar Szwajcarii. Reprezentował też barwy Sportingu Lizbona, z którym w 1998 roku wywalczył Puchar Portugalii. Następnie występował w Japonii, Meksyku, po czym wrócił do Brazylii. Karierę piłkarską zakończył jednak w Europie, jako zawodnik francuskiego Montpellier (wymawiaj: Mąpelier).
Wracajmy jednak do roku 1989, kiedy to Roberto zadebiutował w pierwszej drużynie Gr?mio, a sytuacja finansowa rodziny Assis Moreirów diametralnie się odmieniła.
Niestety, nie tylko finansowa.