Romanowowie 1613-1918 - Simon Sebag Montefiore

Kup ebooka

104.99 zł
94.49 zł (52,49 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PODZIĘKOWANIA I ŹRÓDŁA

Ta książka nie ma być pełną historią Rosji ani jej gospodarki, dyplomacji czy wojskowości. Nie jest biografią Piotra Wielkiego czy Mikołaja II, anatomią rewo­lucji ani studium genealogicznym. Zagadnienia te opisano już znacznie lepiej niż tutaj. Tylko dwaj wielcy historycy, Amerykanin i Brytyjczyk, napisali historię całej dynastii i obaj uczynili to wspaniale. Profesor Bruce Lincoln, ekspert w dziedzinie wielkich reform, i nie tylko, napisał autorytatywne dzieło The Romanovs: Autocrats of All the Russias (Romanowowie. Samodzierżcy Wszechrusi), w którym dzieli narrację na rozdziały poświęcone polityce wewnętrznej i zagranicznej, przeplatając je ze sobą. Świętej pamięci profesor Lindsey Hughes jest z kolei autorką The Romanovs: Ruling Russia 1613-1917 (Romanowowie. Rządzenie Rosją 1613-1917), mistrzowskiej, zwięzłej monografii naukowej. Rekomenduję obie prace, ale moja książka jest pierwszą historią Romanowów, która łączy kwestie osobiste i polityczne w jedną opowieść, używając do tego celu materiałów archiwalnych oraz publikowanych opracowań.

Kilku światowej klasy badaczy przeczytało i naniosło poprawki do tekstu całej książki lub fragmentu związanego z ich specjalizacją. Doktor Siergiej Bogatyriew, badacz historii monarchii rosyjskiej w XVII i XVIII wieku, autor książki The Sovereign and his Counsellors (Władca i jego doradcy), poświęconej Iwanowi Groźnemu, obecnie piszący dzieje Rurykowiczów, przeczytał i poprawił fragment poświęcony wiekowi XVII, od Michała do Piotra Wielkiego. Simon Dixon, profesor historii Rosji na University College London, autor nowej biografii Catherine the Great (Katarzyna Wielka), sprawdził część dotyczącą XVIII wieku, od Piotra Wielkiego do Pawła. Profesor Dominic Lieven, autor książki Russia against Napoleon (Rosja przeciwko Napoleonowi) oraz wydanej niedawno Towards the Flame: Empire, War and the End of Tsarist Russia (W ogień. Imperium, wojna i koniec carskiej Rosji), przeczytał i poprawił fragment poświęcony XIX i XX wiekowi, od Aleksandra I do Mikołaja II. Profesor Geoffrey Hosking, autor między innymi takich książek, jak Russia and the Russians (Rosja i Rosjanie) i Russia: People and Empire (Rosja. Lud i imperium), oraz profesor Robert Service, autor między innymi History of Modern Russia (Historia nowożytnej Rosji), przeczytali i poprawili całość tekstu. Doktor John Casey z mojego starego college'u Gonville & Caius w Cambridge także rzucił swoim skrupulatnym redaktorskim okiem na styl mojego rękopisu. Mam nadzieję, że rady tego gwiazdozbioru wybitnych badaczy pomogły mi uniknąć błędów, ale jeśli jakiś się ostał, jest to wyłącznie moja wina.

Przy pracy nad tą książką korzystałem z lekceważonych do tej pory materiałów dotyczących panowania wszystkich kolejnych carów, głównie dokumentów źródłowych, z których część nie została do tej pory opublikowana, a część ukazała się w dziewiętnastowiecznych czasopismach historycznych. Wspomagałem się również wieloma opracowaniami, a zatem ta książka ma charakter syntezy.

Już same oficjalne materiały poświęcone temu tematowi mają ogromne rozmiary, nie wspominając o relacjach osobistych. Każdy car pisał do ministrów, kochanek, krewnych, prowadząc jednocześnie politykę zagraniczną, wewnętrzną i kulturalną. Jest to studium poświęcone dynastii, wzajemnym relacjom między monarchią, rodziną, dworem i - w miarę jego rozwoju - państwem, czyli przegląd rosyjskiej władzy politycznej od XVII do XX wieku. Pod koniec XIX wieku oprócz kolosalnej korespondencji oficjalnej każdego z carów także większość przedstawicieli rodu Romanowów oraz większość ich ministrów prowadziła dzienniki, pisała wspomnienia i oczywiście wiele listów, a sama rodzina carska była ogromna.

Wspomnienia należy oczywiście traktować sceptycznie, ale listy i dzienniki mają bezcenną wartość. Na tym tle zdecydowanie wyróżnia się pięć bezcennych zbiorów korespondencji: między Piotrem Wielkim i jego kochanką, a potem cesarzową Katarzyną I; między Katarzyną Wielką i jej partnerem Potiomkinem; między Aleksandrem I oraz jego siostrą Catiche; między Aleksandrem II i jego kochanką, a potem żoną Katią Dołgorukową (później Jurjewską); oraz między Mikołajem II i Aleksandrą. Niektóre z tych listów są już sławne, jak wiele napisanych przez Katarzynę Wielką i Potiomkina oraz Mikołaja i Aleksandrę, lecz obie te pary napisały po kilka tysięcy listów, od skropionych perfumami liścików miłosnych po długie traktaty polityczne. Oczywiście większość z nich jest mało znana. Korespondencja między Aleksandrem II i Katią Dołgorukową liczy około trzech tysięcy listów, w ogromnej większości niepublikowanych. Niewielu historyków pracowało nad tą wyjątkową korespondencją i żaden z nich nie przeczytał jej w całości, częściowo dlatego, że listy te przez długi czas znajdowały się w rękach prywatnych i stosunkowo niedawno powróciły do rosyjskich archiwów.

W książce tej opisuję losy dwudziestu monarchów i kilku regentów rządzących łącznie przez ponad trzy stulecia. Spośród dwudziestu carów troje - Piotr I, Katarzyna II i Mikołaj II - jest powszechnie znanych, a Rasputin już dawno z postaci historycznej przekształcił się w mityczną. Mniej znani przedstawiciele dynastii są jednak równie fascynujący. Zamiarem moim było potraktowanie wszystkich tych carów na równi, chociaż narastająca z czasem ilość materiałów wraz z powiększaniem się rodziny Romanowów oznacza, że znacznie więcej do opisywania jest w ostatnich dekadach panowania dynastii.

Największy bagaż uprzedzeń, martyrologii i romantycznych legend ciąży nad Mikołajem i Aleksandrą. Napisano tysiące książek poświęconych każdemu aspektowi życia ostatniej carskiej pary, która daje zatrudnienie całej rzeszy autorów książek i artykułów internetowych. Okrutny mord na carskiej rodzinie jednocześnie przesłania i gloryfikuje ich postaci. Mikołaj i jego najbliżsi są teraz świętymi rosyjskiej Cerkwi prawosławnej. Kolejne pokolenia biografów i blogerów przedstawiają Mikołaja jako kochającego ojca rodziny, a jego związek z Aleksandrą jako przykład romantycznej miłości, jednak w tym studium przedstawiam zarówno polityczny, jak i intymny aspekt ich życia w nowy sposób, bez upiększeń i obciążeń sentymentalnego romantyzmu, sowieckiego niesmaku i liberalnego lekceważenia.

W tym tytanicznym przedsięwzięciu pomagało mi wielu uczynnych badaczy i ekspertów, których wiedza i rozum dalece przewyższają moje. W czasie badań nad dziejami Katarzyny Wielkiej, Potiomkina, a teraz całej dynastii Romanowów, trwających łącznie ponad piętnaście lat, odwiedziłem zdecydowaną większość pałaców Romanowów, wiele najważniejszych miejsc oraz archiwów państwowych, od Moskwy i Petersburga do Peterhofu i Carskiego Sioła oraz dalej do Odessy, Tbilisi, Borżomi, Baku, Sewastopola, Bachczysaraju, Jałty, Liwadii, Dniepro­petrowska, Mikołajowa i Chersonia, korzystałem również z archiwów poza granicami Rosji, w Londynie, Warszawie i Paryżu. Jest to zbyt wiele, aby wymieniać każdego kuratora, dyrektora i przewodnika. Muszę jednak podziękować przede wszystkim dyrektorowi Państwowego Muzeum Ermitażu doktorowi Michaiłowi Piotrowskiemu, dyrektorce Państwowych Muzeów Kremlowskich doktor Jelenie Gagarinie oraz dyrektorowi Państwowego Archiwum Federacji Rosyjskiej (GARF) doktorowi Siergiejowi Mironience.

Chciałbym również podziękować Jego Wysokości księciu Walii, który ciepło i hojnie wspomagał i zachęcał mnie do pracy w Rosji, dzieląc się bezcennymi materiałami na temat restauracji pałaców Romanowów; Jego Wysokości księciu Edynburga, który łaskawie spotkał się ze mną, żeby podyskutować o powiązaniach rodzinnych z ostatnimi Romanowami; Jego Wysokości księciu Kentu Michałowi, który opowiedział mi o swoim udziale w pogrzebie Mikołaja II i jego rodziny; księżnej Oldze Romanoff, wnuczce wielkiego księcia Aleksandra Michajłowicza (Sandra), oraz wielkiej księżnej Kseni Aleksandrownie, która cierpliwie odpowiadała na moje pytania dotyczące jej rodziny; księżnej jugosłowiańskiej Elżbiecie i jej synowi Nickowi Balfourowi, który udostępnił mi rodzinne zdjęcia i listy; księżnej Katii Galitzine; księżnej Stefanii Calice za jej poszukiwania w rodzinnych zbiorach listów i udostępnienie mi niepublikowanych listów Romanowów, w tym opisu śmierci Mikołaja I, sporządzonego przez wielką księżnę Aleksandrę Iosifownę; profesor Catherine Merridale za rady i zachęty; Larsowi Tharpowi za strzykwę (imitującą penis) Rasputina; Adamowi Zamoyskiemu za udostępnienie mi istnych perełek z jego badań nad Mikołajem I; doktorowi Markowi Donenowi za poszukiwania w paryskich archiwach sporządzonego przez Langerona opisu zamordowania Pawła; Benowi Judah za przekazanie mi informacji o refleksjach Władimira Putina na temat Mikołaja II; Helen Rappaport, autorce książki Four Sisters (Cztery siostry), która przestrzegła mnie przed pułapkami czyhającymi na badacza zajmującego się Romanowami; mojej drogiej przyjaciółce Musie Klebnikov, która udostępniła mi niepublikowany rękopis swego nieodżałowanego męża Pawła na temat Stołypina; Galinie Oleksiuk, która uczyła mnie rosyjskiego, gdy rozpoczynałem pracę nad Katarzyną Wielką i Potiomkinem, oraz jej córce Olesji Novej, która pomagała mi w badaniach, jak również wspaniałej młodej historyczce Lucy Morgan, która prowadziła dla mnie poszukiwania w Anglii. Przede wszystkim jestem ogromnie wdzięczny doktor Galinie Babkowej, która pomogła mi w badaniach przy moich poprzednich książkach i poznała mnie z niezastąpionym Dauletem Żanajdarowem, niezwykle utalentowanym młodym historykiem, który pomógł mi w moich rozległych badaniach. Dziękuję wspaniałemu Peterowi Jamesowi za jego nieskazitelną adiustację. Jestem prawdziwym szczęściarzem, mając tak znakomitą agentkę jak Georgina Capel oraz jej niezrównane koleżanki Rachel Conway, Romily Withington i Valeria Huerta; jak również mając tak wspaniałych redaktorów jak Bea Hemming w wydawnictwie Weidenfeld oraz Sonny Mehta w wydawnictwie Knopf.

Gorące podziękowania składam wielkiej Isabel de Madariadze, która, chociaż zmarła przed ukończeniem tej książki, w czarujący, ale rygorystyczny sposób godny Katarzyny Wielkiej, którą przypominała, nauczyła mnie, jak pisać o historii i jak analizować Rosję.

Mój ojciec doktor Stephen Sebag-Montefiore zmarł w czasie powstawania tej książki i bardzo mi brakuje jego mądrości oraz ciepła, jak również jego umiejętności redaktorskich. Dziękuję mojej matce April Sebag-Montefiore za jej cenne rady, talenty literackie i za jej cudowne towarzystwo. Moi teściowie Charles i Patty Palmer Tomkinson zawsze udzielali mi wielkiego wsparcia. Za pogodę ducha, życzliwość, piękno, miłość i wyrozumiałość jestem głęboko wdzięczny mojej żonie Sancie, która przeżywszy wcześniej Stalina i Jerozolimę, teraz przetrwała również Romanowów. Zawdzięczam jej wszystko: to ona jest moją prawdziwą carycą. Moim natchnieniem są oczywiście moje ukochane dzieci. Dziękuję wam, Lily i Sasho, za wasz rozkoszny urok, psoty, lekceważenie i miłość, które były dla mnie bodźcem do pracy. Swoje książki dedykuję na przemian Sancie i naszym dzieciom. Ta jest dla Lily.

Książka o Romanowach nieoczekiwanie dotyka również historii mojej rodziny: mój przodek sir Moses Montefiore spotykał się z carami Mikołajem I i Aleksandrem II. Samo swoje istnienie zawdzięczam - jeśli jest to właściwe słowo w tym kontekście - dwóm z wielu tragedii, które spotkały rosyjskich Żydów. Rodzina mojej babki od strony matki, Woolfowie, walczyła w polskim powstaniu przeciwko Rosji w 1863 roku, a potem uciekła do Wielkiej Brytanii. Z kolei rodzina mojego dziadka od strony matki, Jaffe, uciekła z Rosji w 1904 roku, po pogromie kiszyniowskim. Kupili bilety na podróż z Litwy do Nowego Jorku i jakże byli zdziwieni, gdy wysadzono ich na ląd w Irlandii. Zostali zwyczajnie oszukani! Kiedy zaczęli protestować, przemytnicy ludzi odparli, że przecież obiecali ich zawieźć do "New Cork", a nie do Nowego Jorku. Osiedli w Limerick, gdzie zostali jednak wyrzuceni ze swych nowych domów w czasie pogromu, który miał tam miejsce w 1904 roku. Pisząc o Gallipoli, nie mogłem zapomnieć, że mojego pradziadka, majora Cecila Sebaga-Montefiorego, pozostawiono tam na śmierć na stosie ciał i że nigdy nie doszedł w pełni do siebie po odniesionej tam ranie głowy, pisząc zaś o interwencji mocarstw zachodnich przeciwko bolszewikom w 1918 roku, pamiętałem, że syn Cecila, a mój dziadek pułkownik Eric Sebag-Montefiore był członkiem brytyjskiej ekspedycji, która na krótko zajęła Batumi. Takie powiązania są oczywiście czymś zupełnie zwyczajnym, ale w jakiś sposób pomagają dodać ziarenko piasku do ostrygi.

Simon Sebag Montefiore

WPROWADZENIE

Ciężka jest czapka Monomacha.

Aleksander Puszkin, Borys Godunow

Panować nad sobą to najwyższa władza.

Seneka, Listy moralne, 113

W Rosji najbardziej niebezpieczne jest okazywanie słabości.

Piotr Stołypin

Niełatwo być carem. Rosja jest trudnym krajem do rządzenia. Dwudziestu władców z dynastii Romanowów rządziło Rosją przez trzysta cztery lata, od 1613 roku do czasu zniszczenia caratu przez rewolucję w 1917 roku. Ich droga na szczyt zaczęła się w epoce Iwana Groźnego, a dobiegła końca w czasach Rasputina. Tragedia ostatniego cara skłaniała potem co bardziej romantycznie nastrojonych kronikarzy do twierdzeń, iż na Romanowach ciążyła jakaś klątwa, jednak w rzeczywistości byli oni najskuteczniejszymi budowniczymi imperium od czasów Mongołów. Jak obliczono, po objęciu tronu przez Romanowów w 1613 roku imperium rosyjskie powiększało się o 142 kilometry kwadratowe dziennie, to jest o ponad 50 tysięcy kilometrów kwadratowych rocznie. Pod koniec XIX wieku władało ono jedną szóstą powierzchni lądowej Ziemi i ciągle się rozszerzało. Romanowowie mieli we krwi budowanie imperium.

Pod pewnymi względami ta książka stanowi studium władzy absolutnej i traktuje o tym, w jaki sposób wypacza ona charakter jednostki, która ją sprawuje. Jest to także opowieść o miłości, małżeństwie, cudzołóstwie i dzieciach, ale różni się od innych tego typu historii - rody królewskie zawsze są wyjątkowe, gdyż władza zarówno wzbogaca, jak i zatruwa tradycyjne związki rodzinne: urok władzy praktycznie zawsze okazuje się silniejszy niż więzy pokrewieństwa. To opowieść o monarchach, ich rodzinach i członkach ich świty, ale także portret rosyjskiego absolutyzmu. Cokolwiek się sądzi na temat Rosji, jej kultura, dusza, istota zawsze były wyjątkowe, a wyjątkowość tę starała się uosabiać jedna rodzina. Nazwisko Romanowów nie oznaczało jedynie nazwy kolejnej dynastii wraz z towarzyszącym jej przepychem, ale było również symbolem despotyzmu, parabolą szaleństwa i arogancji władzy absolutnej. Od czasu cesarzy rzymskich żadna inna dynastia nie zajmowała tak ważnego miejsca w społecznej wyobraźni i kulturze. Dzieje władców Rzymu i rosyjskich carów w jednakowym stopniu pokazują mechanizmy funkcjonowania władzy, które pozostają tak samo aktualne wtedy i dziś. Nieprzypadkowo słowo "car" wywodzi się od "cezara", zaś rosyjscy cesarze używali po prostu łacińskiej nazwy "imperator".

Świat Romanowów był zdominowany przez rywalizację między poszczególnymi rodami, seksualne ekscesy i zdeprawowany sadyzm; w tym świecie nieznani osobnicy nagle podają się za cudem ocalałych następców tronu, którzy zmarli na długo wcześniej, carskie narzeczone są otruwane, ojcowie potrafią zatłuc synów na śmierć, synowie zabijają ojców, żony mordują mężów, człowiek uważany za świętego, chociaż otruty i zastrzelony, rzekomo powstaje z mart­wych, a zwykli cyrulicy i chłopi osiągają największe zaszczyty; w tym świecie władcy i możni kolekcjonują olbrzymów i "monstra", karłami rzuca się niczym piłkami, całuje się ścięte głowy, wyrywa języki, chłoszcze aż do kości, wbija się na pal i zarzyna dzieci; można tu znaleźć oszalałe na punkcie mody nimfo­mańskie cesarzowe, lesbijskie ménage a trois oraz cesarza, który był autorem najbardziej erotycznej korespondencji, jaką kiedykolwiek napisała głowa państwa. Jest to jednak również opowieść o imperium zbudowanym przez bezwzględnych zdobywców i błyskotliwych mężów stanu, którzy podbili Syberię i Ukrainę, wkroczyli do Berlina i Paryża; o cywilizacji szczycącej się wybitną kulturą i nadzwyczajnym pięknem, która wydała Puszkina, Tołstoja, Czajkowskiego i Dostojewskiego.

Wyjęte z kontekstu owe ekscesy wydają się tak pretensjonalne i dziwaczne, że surowi historycy akademiccy zazwyczaj wstydliwie je pomijają lub bagatelizują. Ostatecznie legenda Romanowów - podlana sosem hollywoodzkich filmów i seriali telewizyjnych - jest równie potężna i popularna co fakty historyczne. To dlatego ten, kto opowiada tę historię, musi być świadom narosłych wokół niej wątków melodramatycznych i mitologii, unikać teleologii - grożącej pisaniem historii wstecz - oraz zachowywać ostrożność w zakresie metodologii. Sceptycyzm ma kluczowe znaczenie, gdyż naukowe podejście wymaga nieustannej weryfikacji faktów i ich analizy. Jedną z korzyści historii narracyjnej jest jednak to, że każde kolejne panowanie ukazane we właściwym kontekście umożliwia nam przedstawienie ewolucji Rosji, jej autokracji i jej duszy. I w tych przejaskrawionych postaciach, wypaczonych przez samodzierżawie, jak w krzywym zwierciadle odbijają się typowe cechy ludzkiej natury.

O ile zadanie, jakie stanowiło sprawowanie władzy w Rosji, zawsze było niewdzięczne, o tyle rola rosyjskiego samodzierżcy wymagała istnego geniusza - a w większości rodzin można ich znaleźć bardzo niewielu. Karą za błąd była śmierć. "Władza w Rosji to autokracja ograniczana przez uduszenie" - kpiła Madame de Staël. Sprawowanie władzy było niebezpiecznym zajęciem. Sześciu z ostatnich dwunastu carów zostało zamordowanych - dwóch przez uduszenie, jeden zasztyletowany, jeden przy użyciu dynamitu i dwaj z broni palnej. W fina­łowej katastrofie 1918 roku zginęło osiemnastu Romanowów. Szczególną uwagę zwracam na każdą sukcesję, która zawsze stanowi najlepszy test stabilności reżimu. Jest w tym pewna ironia, iż obecnie, dwa wieki po tym, jak Romanowowie w końcu wydali dekret o następstwie tronu, rosyjscy prezydenci nadal sami wyznaczają swoich następców, tak jak kiedyś Piotr Wielki. Czy chodzi o pokojowe przekazanie władzy, czy o gwałtowne okresy przejściowe, te właśnie chwile skrajnego napięcia, gdy walka o przetrwanie wymaga rzucenia na szalę całej pomysłowości i uciekania się do każdej możliwej intrygi, pokazują prawdziwe fundamenty władzy.

Istotą caratu była projekcja majestatu i siły. Trzeba to było jednak połączyć z tym, co Bismarck - rywal i sojusznik Romanowów - określił mianem "sztuki osiągania tego, co możliwe, sztuki wyboru drugiej najlepszej możliwości". Dla Romanowów sztuka przetrwania polegała na balansowaniu między poszczególnymi rodami, interesami i osobowościami zarówno na malutkim dworze, jak i w ogromnym imperium. Imperatorzy musieli dbać o zachowanie poparcia własnej armii, szlachty oraz administracji. Jeśli utracili wszystkie trzy, zazwyczaj oznaczało to dla nich utratę tronu, a w autokracji zwykle było to równoznaczne ze śmiercią. Oprócz zajmowania się zabójczymi rozgrywkami politycznymi władcy musieli emanować wewnętrzną, niemal zwierzęcą siłą. Skuteczny car mógł być srogi, pod warunkiem że był zawsze srogi. Władcy są często zabijani nie z powodu swojej brutalności, ale niekonsekwencji. Carowie musieli również budzić zaufanie i szacunek wśród dworzan, lecz nabożną cześć u chłopów, stanowiących dziewięćdziesiąt procent ich poddanych, którzy uważali ich za łagodnych, lecz surowych "ojczulków". Masy chłopskie oczekiwały, że władcy będą srogo karać swych urzędników, bo przecież "car jest dobry", a "bojarzy są źli".

Władza ma zawsze charakter osobisty: jakiekolwiek studium poświęcone demokratycznemu przywódcy zachodniemu rządzącemu w naszych czasach, nawet w transparentnym systemie politycznym z krótkim okresem sprawowania kadencji, pokazuje, że to osobowości kształtują charakter rządów. Demokratyczni przywódcy często rządzą za pośrednictwem swoich zaufanych współpracowników, z pominięciem oficjalnych ministrów. Na każdym dworze władza jest czymś płynnym i zmiennym, tak jak ludzka osobowość. Wypływa ona ze źródła i do niego wpływa, lecz bieg tych strumieni nieustannie się zmienia i można go zmienić, a nawet odwrócić. W autokracji władza jest zawsze w ruchu, zmienna jak nastroje, relacje i otaczające warunki - zarówno osobiste, jak i polityczne - jednego człowieka oraz jego ogromnego i ludnego imperium. Wszystkie dwory działają w podobny sposób. W XXI wieku nowe autokracje panujące w Rosji i w Chinach mają wiele wspólnego z dawnym carskim samodzierżawiem. Rządzą nimi małe kliki gromadzące ogromne bogactwa, powiązane między sobą hierarchicznymi relacjami patron-klient i całkowicie zależne od kaprysów panującego. W tej książce moim celem było podążanie śladem tej niewidzialnej, tajemniczej alchemii władzy, aby odpowiedzieć na zasadnicze dla sprawowania polityki pyta­nie, wyrażone lakonicznie przez mistrza walki o władzę Lenina: "kto kogo?", czyli kto kogo kontroluje?

W autokracji cechy charakteru władcy ulegają wyolbrzymieniu; wszystko to, co jest osobiste, ma znaczenie polityczne i wszelka bliskość wobec władcy zmienia się we władzę, utkaną w złotą nić biegnącą od korony do każdego, kto jej dotknie. Istniały sprawdzone sposoby na pozyskanie sobie zaufania cara. Pierwszym była służba na dworze, w armii lub rządzie, a zwłaszcza odniesienie zwycięstwa militarnego; drugim było zagwarantowanie mu bezpieczeństwa - wszyscy panujący, nie tylko ci w Rosji, potrzebują niezastąpionego człowieka do brudnej roboty; trzeci miał charakter mistyczny - ułatwienie duszy imperatora dostępu do Boga; czwartym zaś i najstarszym ze wszystkich był seks, skuteczny zwłaszcza w stosunku do kobiet zasiadających na cesarskim tronie. W zamian carowie mogli nagrodzić swoich faworytów pieniędzmi, chłopami pańszczyźnianymi i tytułami. Carowie, którzy lekceważyli niepisaną umowę zawartą z dworem lub dokonywali dramatycznych zwrotów w polityce zagranicznej, wbrew woli możnych, a zwłaszcza dowódców wojskowych, ryzykowali, że zostaną zamordowani. Zabójstwo było jednym z nielicznych sposobów na wyrażenie protestu przez elity w systemie autokratycznym, w którym nie było formalnej opozycji. (Lud protestował, wzniecając chłopskie powstania, ale dla cara bliscy mu dworzanie stanowili znacznie większe zagrożenie niż odlegli chłopi).

Inteligentni carowie rozumieli, że nie ma żadnego rozdziału między ich życiem publicznym i prywatnym. Ich życie osobiste, rozgrywające się na dworze, było w nieunikniony sposób rozszerzeniem polityki: "Twoim przeznaczeniem - pisał rzymski historyk Kasjusz Dion o Oktawianie Auguście - jest żyć w teatrze, w którym widownią jest cały świat". Lecz nawet na tym szczeblu prawdziwy proces podejmowania decyzji był zawsze niejasny, tajemniczy i oparty na zaufaniu władcy (tak jak to jest do dzisiaj na Kremlu). Nie sposób zrozumieć Piotra Wielkiego, nie analizując w równym stopniu znaczenia jego pijatyk z udziałem nagich karłów i prześmiewczych "papieży" wymachujących sztucznymi fallusami, co jego reform wewnętrznych oraz polityki zagranicznej. Niezależnie od tego, jak ekscentryczny był ten system, to jednak działał i pozwalał wypłynąć utalentowanym jednostkom. Może być pewnym zaskoczeniem, że dwaj spośród najbardziej utalentowanych ministrów carskich, Szuwałow i Potiomkin, zaczynali swe kariery od bycia kochankami cesarzowych. Kutajsow, turecki golibroda imperatora Pawła, zdobył sobie wpływy godne księcia. Historyk Romanowów musi przeanalizować nie tylko oficjalne dekrety i statystyki dotyczące produkcji stali, ale także miłosne związki Katarzyny Wielkiej i rozpustne wybryki Rasputina. Im potężniejsi stawali się ministrowie, tym bardziej samodzierżcy polegali na osobistych zausznikach. Tego rodzaju praktyki w przypadku uzdolnionych władców sprawiały, że ich działania były tajemnicze, zaskakujące i budzące grozę, ale gdy tron obejmowały niekompetentne jednostki, władza pogrążała się w beznadziejnym chaosie.

Powodzenie autokracji zależy całkowicie od wartości danej jednostki. "Tajemnica szlachectwa to zoologia" - pisał Karol Marks, mając na myśli odpowiedni dobór partnerów i partnerek, będący warunkiem przedłużenia danego rodu. W XVII wieku Romanowowie organizowali przeglądy młodych panien - swoiste konkursy piękności - żeby znaleźć sobie rosyjskie żony, ale już na początku XIX wieku wybierali żony z tego "europejskiego biura matrymonialnego", jakim były niemieckie księstwa, dołączając w ten sposób do szerszej rodziny koronowanych głów Europy. Wychowanie prawdziwych polityków to jednak nie nauka. Ile rodzin wydało choćby jednego wyjątkowego przywódcę zdolnego sprawować rządy absolutne, nie wspominając już o dwudziestu pokoleniach monarchów, którzy obejmowali tron na skutek kaprysu biologicznej loterii i pałacowych intryg. Jedynie bardzo nieliczni, którzy sami obrali drogę kariery politycznej, są w stanie znieść wymagania i trudy tak wzniosłego urzędu, którego obsada była tak przypadkowa. Tymczasem car musiał być jednocześnie dyktatorem i generalissimusem, najwyższym kapłanem i "ojczulkiem", co oznaczało, że potrzebował wszystkich tych cech, które wymieniał socjolog Max Weber: "daru uroku osobistego", "cnoty prawowitości" i "władzy wiecznego wczoraj", innymi słowy magnetyzmu, legitymacji władzy i tradycji. Poza tym wszystkim carowie musieli jeszcze być skuteczni i mądrzy. Car musiał budzić grozę i szacunek: w polityce śmieszność jest bowiem prawie tak samo niebezpieczna jak porażka.

Romanowowie wydali dwoje politycznych geniuszy - Piotra i Katarzynę, których nazwano Wielkimi - oraz kilku obdarzonych talentem i magnetyczną osobowością. Po brutalnym zamordowaniu cesarza Pawła w 1801 roku wszyscy następni carowie byli obowiązkowi i pracowici, a większość z nich była także charyzmatyczna, inteligentna i kompetentna. To stanowisko stało się jednak tak bardzo niewdzięczne dla zwykłego śmiertelnika, że już nikt z własnej woli nie walczył o tron; było to brzemię, które przestało sprawiać jakąkolwiek radość. "W jaki sposób jeden człowiek może rządzić [Rosją] i naprawiać wszelkie nadużycia? - pytał późniejszy car Aleksander I. - To niemożliwe nie tylko dla człowieka o zwyczajnych zdolnościach, takiego jak ja, ale nawet dla geniusza". Marzył o tym, aby porzucić tron i osiąść na roli gdzieś nad Renem. Wszyscy jego następcy byli przerażeni koroną i jeśli tylko mogli, woleli unikać jej przyjęcia; kiedy już jednak zasiadali na tronie, musieli walczyć o życie.

Piotr Wielki rozumiał, że autokracja wymagała nieustannego sprawdzania i grożenia. Takie były - i są nadal - niebezpieczeństwa wiążące się z rządzeniem tym kolosalnym państwem przy pomocy osobistego despotyzmu bez jasno okreś­lonych zasad i granic, dlatego często trudno oskarżać władców Rosji o paranoję: skrajna czujność poparta gwałtowną przemocą była i jest ich naturalnym stanem. Wielu z nich mogło się podpisać pod słowami cesarza rzymskiego Domicjana, który (na krótko przed tym, jak został zamordowany) gorzko zażartował, że "wielu władców było nadzwyczaj nieszczęśliwych, ponieważ, gdy przepowiadali spiski, nikt im nie wierzył, dopóki nie zostali zabici". Sam strach jednak nie wystarczał: nawet po zabiciu milionów ludzi Stalin narzekał, że nadal nikt go nie słucha. Rządzenie w autokracji wcale "nie jest takie łatwe", stwierdziła kiedyś nie­zwykle inteligentna Katarzyna - "nieograniczona władza" to tylko złudzenie.

Decyzje podejmowane przez jednostki często kierowały Rosję na całkiem nowe tory, chociaż rzadko w zamierzonym przez nie kierunku. Parafrazując prus­kiego feldmarszałka Helmutha von Moltkego, można powiedzieć, że polityczne "plany rzadko przeżywają pierwsze spotkanie z wrogiem". Na prawdziwy krajobraz polityki składają się przypadkowe zdarzenia, konflikty, różne osobowości i zwyk­łe szczęście, a wszystko to ograniczone jest klasycznym dylematem "armaty czy masło?". Jak oznajmił kiedyś Katarzynie Wielkiej książę Potiomkin, największy ze wszystkich ministrów Romanowów, polityk nie może tylko reagować na nieprzewidziane sytuacje, musi "poprawiać wydarzenia". Albo, jak to ujął Bismarck: "Zadaniem męża stanu jest wsłuchiwać się w kroki Boga idącego przez historię oraz próbować chwycić się poły Jego płaszcza, kiedy koło nas przechodzi". Jakże często ostatni Romanowowie beznadziejnie i uporczywie próbowali powstrzymać pochód historii.

Zwolennicy rosyjskiego samodzierżawia byli przekonani, że tylko wszech­potężna jednostka pobłogosławiona przez Boga jest w stanie promieniować majestatem niezbędnym, aby pokierować i onieśmielić to wielonarodowe imperium oraz pogodzić ze sobą złożone interesy ogromnego państwa. Jednocześnie władca musiał być ucieleśnieniem świętej misji Cerkwi prawosławnej oraz dbać o to, aby naród rosyjski miał zapewnione wyjątkowe miejsce w dziejach świata. Ponieważ żaden człowiek nie mógł dokonać tego wszystkiego w pojedynkę, podstawową umiejętnością była sztuka delegowania zadań. Największy tyran wśród Romanowów Piotr Wielki miał niezwykły dar wynajdywania w całej Europie uzdolnionych ludzi, których następnie mianował swymi doradcami, nie zważając kompletnie na ich przynależność stanową lub pochodzenie etniczne. Nie było również dziełem przypadku, że Katarzyna Wielka promowała nie tylko Potiomkina, ale również Suworowa, najwybitniejszego rosyjskiego dowódcę wojskowego z czasów panowania Romanowów. Nawet Stalin, który sam był mistrzem w dobieraniu sobie podwładnych, stwierdził, że to właśnie był największy dar Katarzyny. Carowie starali się znaleźć ministrów zdolnych do rządzenia, jednak od samodzierżców zawsze oczekiwano, że będą rządzić sami: Romanow nie mógł nigdy mianować kogoś pokroju Richelieu lub Bismarcka. Imperatorzy musieli z jednej strony być ponad polityką, a z drugiej być przebiegłymi politykami. Nawet niespecjalnie utalentowany władca, jeśli mądrze kierował podwładnymi i korzystał z ich rad, mógł wiele osiągnąć, chociaż nowożytna autokracja wymagała równie misternego rozwiązywania złożonych zagadnień, jak dzisiejsza polityka w ustroju demokratycznym.

Niepisana umowa zawarta przez cara z ludem była charakterystyczna dla prymitywnej Rosji chłopów i szlachty, można tu jednak również dostrzec pewne podobieństwo do polityki Kremla w XXI wieku - dbanie o chwałę Rosji za granicą i bezpieczeństwo w kraju w zamian za przyzwolenie na rządy jednego człowieka i jego dworu oraz ich niemal nieograniczone bogacenie się. Ta umowa składała się z czterech głównych elementów religijnego, imperialnego, narodowego i militarnego. Jeszcze w XX wieku ostatni car nadal uważał się za patrymonialnego władcę rządzącego krajem jak osobistym majątkiem, na dodatek obdarzonego sankcją boską. Relacje władzy z Cerkwią ewoluowały w kolejnych stuleciach: w XVII wieku patriarchowie Cerkwi prawosławnej mogli jeszcze rzucać wyzwanie supremacji carów. Po tym, jak Piotr Wielki rozwiązał patriarchat, dynastia mogła jednak uważać się niemal za teokrację. Samodzierżawie zyskiwało uświęcony wymiar w chwili namaszczenia w czasie ceremonii koronacyjnych, które miały ustanawiać transcendentne połączenie między Bogiem i człowiekiem. Tylko w Rosji to aparat państwowy, tworzony przez ponurych drobnych funkcjonariuszy, sam niemal stał się świętością. To jednak również miało nastąpić dopiero z czasem. Chociaż carat opierał się głównie na dziedzictwie bizantyńskim i tatarskim, w XVI wieku władcy moskiewscy niczym się nie wyróżniali na tle innych monarchów europejskich, czerpiąc swą charyzmę ze średniowiecznej chrystologii królewskiej. Lecz w odróżnieniu od reszty Europy w Rosji nie rozwinęły się niezależne zgromadzenia stanowe i instytucje przedstawicielskie, a średniowieczne porządki trwały znacznie dłużej - aż do XX wieku, kiedy sprawiały już dziwacznie przestarzałe wrażenie, nawet w porównaniu z dworem niemieckich kajzerów. Ta mistyczna misja, służąca aż do 1917 roku za uzasadnienie dla panowania Romanowów, w dużym stopniu tłumaczy upór ostatniego cara Mikołaja i jego żony Aleksandry.

Legitymację dla samodzierżawia stanowiło nieustannie się rozszerzające, wielowyznaniowe i wielonarodowe imperium, jednak w późniejszym okresie imperatorzy uważali się przede wszystkim za przywódców narodu rosyjskiego, co jednak nie przeszkadzało im występować jednocześnie w roli obrońców całej Słowiańszczyzny. Im bardziej hołubili rosyjski nacjonalizm, tym bardziej prześladowali jednak wielką rzeszę nierosyjskich narodów zamieszkujących ich państwo, takich jak Polacy, Gruzini, Finowie i zwłaszcza Żydzi. Jak mówił rabin w Skrzypku na dachu: "Boże, błogosław cara i trzymaj go jak najdalej od nas". Owa sprzeczność pomiędzy imperium i narodem była źródłem wielu trudności. Dwór Romanowów stanowił połączenie rodzinnego majątku ziemskiego, zakonu rycerskiego prowadzącego prawosławną krucjatę i sztabu wojskowego. Taka charakterystyka przynajmniej częściowo tłumaczy płomienny zapał i agresywność reżimów będących następcami Romanowów, czyli Związku Sowieckiego oraz obecnej Federacji Rosyjskiej.

Nawet w epoce przedindustrialnej plan zajęć cara był przepełniony religijnymi ceremoniami i przeglądami wojskowymi, nie wspominając już o walkach między poszczególnymi koteriami i kłótniach rodzinnych, co pozostawiało bardzo niewiele czasu na rozmyślania o sposobach rozwiązania złożonych problemów. Nawet dla urodzonego polityka przetrwanie pięcioletniej kadencji jest poważnym wyzwaniem, nie wspominając już o dożywotnim sprawowaniu władzy, a trzeba pamiętać, że wielu carów panowało ponad ćwierć wieku. Biorąc pod uwagę fakt, iż większość pochodzących z wyboru przywódców krajów demokratycznych odchodzi od zmysłów, zanim jeszcze upłynie dziesięć lat ich rządów, trudno się dziwić, że carowie władający swym krajem przez wiele dziesięcioleci byli wyczerpani i dawali się zwodzić. Zdolność cara do podejmowania właściwych decyzji była również ograniczona przez informacje, jakie przekazywali mu członkowie jego świty: wszyscy monarchowie narzekali, że otacza ich zasłona kłamstw, jednak im dłużej rządzili, tym bardziej wierzyli w to, co chcieli usłyszeć. "Uważaj, abyś się nie scezarzył, abyś się nie zaraził"1 - przestrzegał Marek Aureliusz, jednak łatwiej było to powiedzieć, niż zrobić. Z czasem wymagania rosły. Trudniej było zarządzać imperium w czasach kolei żelaznych, telefonów i pancerników niż w epoce koni, armat i garłaczy. Chociaż jest to studium jednoosobowej władzy, zbytnie skupienie się na kwestiach osobistych przesłoniłoby działania potężnych sił historii, moc idei czy skutki pojawienia się stali, dynamitu i silnika parowego. Postęp techniczny zwiększył jeszcze wyzwania, z jakimi musiało się zmierzyć zakorzenione w średniowieczu samodzierżawie.

Kiedy czyta się o chaotycznym dryfowaniu i kapryśnej dekadencji słabych carów z końca XVII wieku oraz o hedonistycznych imperatorowych wieku XVIII, historyk (jak również czytelnik tej książki) musi postawić pytanie: w jaki sposób Rosja odnosiła tyle sukcesów, będąc tak kiepsko rządzona przez tak groteskowe postacie? Lecz nawet gdy na tronie było dziecko lub idiota, ten system nadal potrafił funkcjonować. "Bóg jest w niebie, a car daleko" - mówili chłopi, którzy w swoich odległych wioskach niezbyt przejmowali się wydarzeniami w Petersburgu i niewiele ich one obchodziły, dopóki istniała jakaś władza. Symbolem trwałości tej władzy była właśnie dynastia Romanowów, która stanowiła jedynie wierzchołek i fasadę politycznego systemu powiązań rodzinnych oraz osobistych, rywalizujących lub współpracujących ze sobą w rządzeniu państwem w charakterze pomniejszych partnerów tronu. Ten system był elastyczny. Kiedy tylko car się żenił, rodzina jego żony dołączała do jądra władzy, zaś carowie promowali utalentowanych faworytów, zwycięskich generałów i kompetentnych cudzoziemców, zwłaszcza książąt tatarskich, nadbałtyckich Niemców oraz szkockich jakobitów. Wprowadzali oni powiew świeżości do tego sanktuarium wzajemnych powiązań, zapewniając samodzierżawiu bazę społeczną, która walnie przyczyniła się do tego, że Rosja była tak potężnym mocarstwem.

Sercem imperium był sojusz zawarty przez Romanowów ze szlachtą, która potrzebowała wsparcia władcy do zapewnienia sobie kontroli nad majątkami ziemskimi i pańszczyźnianymi chłopami. Poddaństwo chłopów stanowiło fundament tego partnerstwa. Ideałem samodzierżawia był układ, w którym Romanowowie cieszyli się władzą absolutną i powiększali chwałę imperium, a szlachta bez niczyjej ingerencji rządziła swymi majątkami ziemskimi. Car był największym posiadaczem ziemskim w Rosji, dlatego monarchia rosyjska nigdy nie stała się zabawką w rękach szlachty, jak to miało miejsce w Anglii i Francji. Członkowie blisko powiązanych ze sobą rodów szlacheckich służyli w administracji, na dworze i przede wszystkim w klasycznej dynastyczno-arystokratycznej armii. Ta ostatnia rzadko podważała władzę cara, stając się raczej efektywną machiną imperialnej ekspansji i spoiwem państwa, które łączyło szlachtę i chłopstwo pod sztandarem potężnej ideologii cara, Boga i narodu. Ponieważ Romanowowie doszli do władzy w czasach "wielkiej smuty" (1603-1613), czyli wojny domowej rozdzierającej kraj, ich reżim od samego początku miał charakter militarny. Nieustanne wojny z Polakami, Szwedami, Turkami, Brytyjczykami, Francuzami i Niemcami oznaczały, że autokracja rozwijała się jako militarne centrum dowodzenia, które mobilizowało do walki własną szlachtę i nieustannie pozyskiwało z Zachodu nową technikę wojskową. Korona i szlachta żerowały na pańszczyźnianych chłopach, którzy płacili podatki, dostarczali zboże i służyli w wojsku. Dzięki temu armia rosyjska była znacznie tańsza w utrzymaniu niż w innych krajach europejskich. Sukces, jaki odnieśli Romanowowie na polu jednoczenia kraju, oraz ogromny strach przed wybuchem kolejnego chaosu wewnętrznego oznaczały, że nawet gdy jakiś car został zamordowany, monarchia była generalnie bezpieczna i zawsze mogła liczyć na wsparcie szlachty, z rzadkimi wyjątkami w latach 1730, 1825 i 1916-1917. Poza tymi wyjątkowymi przypadkami Romanowowie i członkowie ich otoczenia zgodnie współpracowali w świętym, prestiżowym i zyskownym przedsięwzięciu, jakim było odpieranie obcych inwazji i budowanie własnego imperium. Dlatego ta książka nie jest tylko opowieścią o Romanowach, ale także o innych rodach - Golicynach, Tołstojach i Orłowach.

Ogniwem łączącym koronę z elitą w ramach owego sojuszu był dwór, istny sezam z nagrodami i zaszczytami, teatr przepychu i majestatu, gdzie rzekomo lekkomyślne cesarzowe nadzwyczaj zręcznie potrafiły manipulować chełpliwymi magnatami. Ten partnerski układ rozkwitał aż do wojny krymskiej w połowie XIX wieku, gdy stary reżim został zmuszony tak czy inaczej przekształcić się w zdolne do egzystowania nowoczesne państwo. Walka poza granicami kraju zmuszała imperium Romanowów do wyczerpującej geopolitycznej rywalizacji z Wielką Brytanią, Niemcami, Japonią i Ameryką, które bogactwem i rozwojem technologicznym dalece wyprzedzały Rosję. Kolosalny potencjał kraju mógł zostać uwolniony tylko przez zmianę formy posiadania ziemi przez chłopów, przez ryzykowną industrializację finansowaną z zachodnich kredytów, rozszerzenie udziału społeczeństwa we władzy oraz rozmontowanie skorumpowanej i represyjnej autokracji, czyli coś, do czego dwaj ostatni Romanowowie - Aleksander III i Mikołaj II - nie byli zdolni z przyczyn ideologicznych. Stanęli oni w obliczu prawdziwej łamigłówki: jak zachować ogromne terytorium, czerpiąc siłę proporcjonalną do ich imperialnych pretensji z zacofanego społeczeństwa. W razie niepowodzenia groziła im utrata legitymacji władzy wewnątrz kraju. A im więcej porażek notowali w polityce wewnętrznej, tym mniejszą rolę odgrywało ich imperium na arenie międzynarodowej. Gdyby zdecydowali się na blef i pomimo to zostali zmuszeni do odkrycia kart, do wyboru mieliby już tylko upokarzający odwrót lub wojnę, która groziła rewolucyjną katastrofą.

Niewykluczone, że Piotr lub Katarzyna zdołaliby się uporać z problemami rewolucji i wojny światowej, z którymi na początku XX wieku musiał zmagać się Mikołaj II. Niefortunnym zrządzeniem losu w obliczu tego największego kryzysu imperium stanął jednak najmniej uzdolniony i najbardziej ograniczony umysłowo, a przy tym najbardziej pechowy z Romanowów. Nie dosyć, że Mikołaj mylił się w ocenie ludzi, to jeszcze nie był skory do delegowania komukolwiek władzy. Kiedy sam nie mógł wywiązać się ze swej roli samodzierżcy, używał swo­jej władzy, żeby nie dopuścić do tego, aby ktokolwiek go wyręczył.

Dokładnie te same stare metody rządzenia krajem, które aż do połowy XIX wieku przynosiły Rosji tak ogromne sukcesy, z czasem coraz bardziej utrudniały jakiekolwiek zmiany. Tak jak radykalną i morderczą kulturę Związku Sowiec­kiego można zrozumieć tylko poprzez marksistowsko-leninowsko-stalinowską ideologię, tak samo trajektorię ostatnich Romanowów, często dziwaczną, zwariowaną i autodestrukcyjną, da się pojąć jedynie poprzez ideologię świętego samodzierżawia. Autokracja w końcu wypaczyła charakter monarchii rosyjskiej, stając się celem samym w sobie i główną przeszkodą w efektywnym zarządzaniu nowoczesnym państwem: niemożliwy do rozwiązania okazał się problem, w jaki sposób przyciągnąć zdolnych polityków i rozszerzyć ich udział w reżimie, nie pozbywając się przy tym jego przestarzałych filarów - elit i cerkwi - tego świata "ikon i karaluchów", jak to określił Trocki.

Ostatecznie, jak to pokazała epoka wielkich dyktatur lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku oraz nowe autokracje z początku XXI wieku, nowoczesność i autorytaryzm wcale nie są ze sobą sprzeczne - nawet w dzisiejszym świecie internetu i całodobowych programów informacyjnych. To charakter caratu i rosyjskiego społeczeństwa sprawiły, że ten system przestał działać. Rozwiązania jednak nie były tak proste, jak wydają się teraz, z perspektywy czasu, powiększonej jeszcze przez naszą pełną samozadowolenia przewagę Zachodu. Reformator Aleksander II na własnej skórze przekonał się, że Marek Aureliusz miał rację, pisząc: "Królewska to rzecz czynić dobro, a wysłuchiwać kalumni". Zachodni historycy krytykują dwóch ostatnich carów za to, że z dnia na dzień nie wprowadzili demokracji. Równie dobrze może to być jednak złudzenie, gdyż tak radykalna operacja mogła po prostu zabić pacjenta, i to znacznie wcześniej, niż nastąpiło to w rzeczywistości.

Koniec dynastii Romanowów był niebywale okrutny i często przedstawia się go jako nieunikniony. Warto jednak pamiętać, że rosyjska monarchia była tak silna, iż Mikołaj II rządził przez dwadzieścia dwa lata - przez pierwsze dziesięć nawet dość udanie - zdołał przetrwać wojnę, rewolucyjny ferment oraz trzy lata wojny światowej. Rewolucja lutowa 1917 roku obaliła monarchię, ale los rodziny wcale nie był przesądzony. Lecz nawet gdy w październiku, siedem miesięcy po abdykacji, Romanowowie wpadli w ręce bolszewików, Lenin rozważał różne rozwiązania, zanim zdecydował się na okrutną zbrodnię: zamordowanie rodziców i ich niewinnych dzieci. W historii nic nie jest nieuniknione.

Ta masakra oznacza koniec dynastii i naszej opowieści, ale na tym nie kończy się ta historia. Dzisiejsza Rosja pobrzmiewa echami swej historii. Nawet kości Romanowów są przedmiotem intensywnych kontrowersji politycznych i religijnych, zaś tereny będące przedmiotem ich imperialnych zainteresowań - od Ukrainy po kraje bałtyckie, od Kaukazu po Krym, od Syrii i Jerozolimy po Daleki Wschód - nadal są polem aktywnych działań Rosji. Skąpane we krwi, kapiące złotem, wysadzane brylantami, romantycznie awanturnicze, poruszające i pechowe wzloty oraz upadki Romanowów pozostają nie tylko fascynujące, ale i pouczające, zarówno w swym ludzkim, jak i strategicznym wymiarze. To kronika opowiadająca o ojcach i synach, megalomanach, potworach i świętych2.

NOTA AUTORA

Przy wszystkich rosyjskich datach używam starego kalendarza juliańskiego, który w XVII wieku był opóźniony o dziesięć dni w porównaniu do kalendarza gregoriańskiego stosowanego na Zachodzie; w XVIII wieku to opóźnienie wynosiło jedenaście dni, w XIX wieku dwanaście, a w XX wieku trzynaście. Przy niewielkiej liczbie dobrze znanych dat podaję je w obu wersjach.

Jeśli chodzi o tytuły, to rosyjskiego monarchę nazywam naprzemiennie carem, samodzierżcą, władcą i wielkim księciem aż do czasu przyjęcia przez Piotra Wielkiego tytułu imperatora (cesarza). Od tego momentu używam wszystkich tych określeń, chociaż zgodnie z nasilającą się tendencją słowianofilską coraz częściej stosowano rosyjskie określenie car zamiast europejsko-rzymskiego imperatora.

Syn cara to carewicz, a córka to carewna. Później wszystkie dzieci (i wnuki) rosyjskich monarchów nosiły tytuły wielkich książąt (wielikij kniaz) oraz wielkich księżnych (wielikaja kniaginia / wielikaja kniażna).

Następca tronu był nazywany dziedzicem (naslednik) lub po prostu wielkim księciem albo carewiczem. W 1721 roku Piotr Wielki, przyjąwszy rzymski tytuł cesarza, stworzył dla swoich synów tytuł cesarzewicza. Od 1762 roku Katarzyna Wielka tytułowała swojego syna Pawła cesarzewiczem i tego tytułu używali kolejni następcy tronu, chociaż ostatni car wolał jednak bardziej rosyjsko brzmiącego "carewicza".

Dla uniknięcia długich dyskusji nad zmianą znaczenia określeń słowianofil i panslawista używam ogólnie terminu słowianofil na określenie tych, którzy chcieli, aby słowiańska tożsamość Rosji stanowiła ideę przewodnią dla polityki wewnętrznej i zagranicznej tego kraju.

Używam nazwy Konstantynopol, a nie Stambuł, w odniesieniu do stolicy Turcji, gdyż większość ówczesnych dyplomatów tak ją wtedy nazywała; stosuję ponadto rosyjską nazwę Carogród.

Rosjanie powszechnie używają imienia oraz imienia swego ojca, czyli tak zwanego otczestwa. A zatem wielki książę Konstanty Konstantynowicz to Konstanty syn Konstantego. Wśród Romanowów imiona często się powtarzały, co z czasem coraz bardziej utrudniało rozróżnianie poszczególnych członków rodziny - nawet Mikołaj II narzekał, iż "jest zbyt wielu Konstantych i Mikołajów", a było również wielu Michałów i Aleksych. Starałem się jakoś to uprościć, używając przydomków oraz różnej pisowni, jak również dodając do każdego rozdziału listę występujących w nim postaci.

Z reguły nie stosuję rosyjskiej pisowni imion w oryginalnym brzmieniu, ale je tłumaczę, dlatego piszę car Michał, a nie Michaił, czy Konstanty, a nie Konstantin, czasami jednak używam również imion takich jak Nikołaj lub Michaił. Moje decyzje we wszystkich tych kwestiach miały na celu uczynienie tego labiryntu podobnych i powtarzających się imion bardziej zrozumiałym i rozpoznawalnym. Prowadzi to do licznych lingwistycznych niekonsekwencji, co jednak biorę na swoją odpowiedzialność.

1 Rozmyślania, ks. VI, 30, przeł. Marian Reiter [przyp. red.].
2 Cytaty z Marksa o zoologii oraz z Bismarcka o dynastii koburskiej jako biurze matrymonialnym Europy, za: A.N. Wilson, Victoria: A Life (dalej jako Wilson), 19.

PROLOG

Dwaj chłopcy w czasach zamętu

Dwaj nastoletni chłopcy, obaj wątłego zdrowia, otwierają i zamykają historię dynastii. Obaj byli dziedzicami politycznego rodu, któremu los przeznaczył władanie Rosją w charakterze samodzierżców, ale obaj dorastali w czasach rewolucji, wojny i krwawych rzezi. Obaj zostali wybrani do odegrania świętej, lecz niewdzięcznej roli, do której nie byli przygotowani. Chociaż dzieliło ich 305 lat, o ich losie rozstrzygnęły niezwykłe i straszliwe wydarzenia, które rozegrały się daleko od Moskwy w budynkach o zadziwiająco podobnych nazwach.

O wpół do drugiej w nocy 17 lipca 1918 roku w domu Ipatjewa w Jekaterynburgu na Uralu, około tysiąca dwustu kilometrów na wschód od Moskwy, Aleksy, trzynastoletni, cierpiący na hemofilię syn byłego cara Mikołaja II, został obudzony razem ze swymi rodzicami, czterema siostrami, trzema członkami świty oraz trzema psami, aby usłyszeć, że rodzina musi pilnie przygotować się do wyjazdu w bezpieczniejsze miejsce.

W nocy 13 marca 1613 roku w Monastyrze Ipatjewskim pod na wpół zrujnowanym miastem Kostroma nad Wołgą, około trzystu kilometrów na północny wschód od Moskwy, szesnastoletni Michał Romanow, cierpiący na niedowład nóg oraz tik w oku, jedyny z piątki braci, który pozostał przy życiu, został obudzony przez matkę, która oznajmiła mu, że przybyło do niego poselstwo. Musiał pilnie przygotować się do powrotu wraz z nimi do stolicy.

Obaj chłopcy byli przestraszeni tymi nadzwyczajnymi sytuacjami. Rodzice, działając w ich imieniu, starali się zdobyć główną nagrodę, jaką była carska korona, i chronić ich jednocześnie przed niebezpieczeństwami. Chłopców nie można było jednak ochronić, gdyż ich rodzina, na dobre czy na złe, zaangażowała się w okrutną rozgrywkę o dziedziczną władzę nad Rosją. Obaj młodzieńcy zostali wybrani, aby na swoich słabych ramionach udźwignąć straszliwe brzemię rządów. Pomimo tych wszystkich podobieństw w przełomowych momentach w życiu Michał i Aleksy zmierzali, jak się przekonamy, w całkiem różnych kierunkach. Pierwszy był na początku, a drugi u kresu swej drogi.

Aleksy był więźniem bolszewików w Rosji rozdartej okrutną wojną domową i obcą inwazją. Teraz ubierał się pospiesznie wraz ze swymi rodzicami i siostrami. W ubraniach mieli zaszyte słynne klejnoty koronne, ukrywane na wypadek, gdyby nadarzyła im się okazja do ucieczki. Chłopiec i jego ojciec, były car Mikołaj II, wdziali zwykłe koszule wojskowe, bryczesy i czapki z daszkiem. Była caryca Aleksandra i jej nastoletnie córki miały na sobie białe bluzki i czarne spódnice, bez żadnych żakietów ani kapeluszy. Powiedziano im, żeby nie brali ze sobą zbyt wiele, ale oczywiście próbowali pozbierać swoje poduszki, torebki i pamiątki, niepewni, czy jeszcze tu wrócą ani dokąd ich zabierają. Rodzice nie mieli wielkich nadziei, że sami ujdą z życiem z tych opresji, lecz nawet w tamtej epoce serc z kamienia było wręcz nie do pomyślenia, aby ktoś mógł zrobić krzywdę niewinnym dzieciom. Zaspani, wyczerpani życiem w ciągłym niebezpieczeństwie i niepewności, niczego na razie nie podejrzewali1.

Michał Romanow i jego matka, która po przymusowym wstąpieniu do monastyru przyjęła imię siostry Marfy, jeszcze niedawno również byli więźniami, a teraz wiedli życie zbiegów, szukając schronienia za murami klasztoru w kraju, który był rozdarty wojną domową i obcą inwazją, tak jak Rosja w 1918 roku. Oni także byli przyzwyczajeni do życia w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mieli wszelkie powody obawiać się, iż chłopiec może paść ofiarą nasłanych zabójców.

Będąc już po pięćdziesiątce, siostra Marfa, matka chłopca, wiele wycierpiała na skutek gwałtownych zwrotów politycznych, których nie brakowało w czasach tak zwanej wielkiej smuty. W ich wyniku jej ród stracił cały swój splendor i potęgę, trafiając do więzienia, aby następnie ponownie je odzyskać. Ojciec chłopca Filaret nadal przebywał w polskiej niewoli, a kilku stryjów Michała zamordowano. Chłopiec ledwo umiał czytać i pisać, zdecydowanie nie miał władczego charakteru i był przewlekle chory. Razem z matką zapewne liczyli tylko na to, że uda im się przeżyć do powrotu ojca. Ale czy on kiedykolwiek do nich wróci?

Matka i syn, rozdarci między przerażeniem i domysłami, oznajmili moskiewskim magnatom przybyłym z poselstwem, że spotkają się z nimi rankiem przed Monastyrem Ipatiewskim, niepewni, co przyniesie im świt2.

Strażnicy w domu Ipatiewa w Jekaterynburgu patrzyli, jak Romanowowie schodzą po schodach i mijając ustawioną na półpiętrze wypchaną niedźwiedzicę z dwójką młodych, robią znak krzyża. Mikołaj niósł swojego chorowitego syna.

Komendant, bolszewicki komisarz Jakow Jurowski, wyprowadził rodzinę na zewnątrz. Po przejściu przez podwórze zeszli do piwnicy oświetlonej pojedynczą żarówką elektryczną. Aleksandra poprosiła o krzesło i Jurowski przyniósł dwa dla dwojga najsłabszych członków rodu, byłej carycy i Aleksego. Ona usiadła na jednym, a Mikołaj posadził syna na drugim i stanął przed nim. Nierozłączna czwórka wielkich księżnych, Olga, Tatiana, Maria i Anastazja - które wspólnie nazywano skrótem OTMA - stanęła za Aleksandrą. Jurowski pospiesznie opuścił pomieszczenie. Miał mnóstwo spraw do załatwienia. Od wielu dni zaszyfrowywał i odszyfrowywał depesze krążące między Jekaterynburgiem i Moskwą, które miały zadecydować o przyszłości byłej rodziny carskiej. Tymczasem do Jekaterynburga zbliżały się wojska białych. Czas naglił. Pluton egzekucyjny już czekał w sąsiednim pokoju, niektórzy jego członkowie byli pijani, a wszyscy uzbrojeni po zęby. Romanowowie czekali w milczeniu, ciągle jeszcze zaspani i potargani po wstaniu z łóżek. Być może mieli nadzieję, że w czasie tych pospiesznych przenosin wpadną w ręce nadciągających białych, którzy byli już tak blisko. Siedzieli, patrząc na drzwi i spokojnie wyczekując, jak gdyby za chwilę mieli pozować do grupowej fotografii.

O świcie 14 marca Michał ubrany w uroczyste, podbite futrem szaty i sobolową czapę, w towarzystwie matki wyszedł powitać poselstwo, na którego czele szli moskiewscy bojarzy, oraz prawosławni biskupi. Panował siarczysty mróz. Poselstwo zbliżyło się. Bojarzy nosili kaftany i futra, a arcybiskup niósł cudowną ikonę z Soboru Uspieńskiego, którą Michał natychmiast rozpoznał, gdyż widział ją na Kremlu, gdzie jeszcze niedawno był więziony. Aby jeszcze przychylniej usposobić Michała, trzymali również Ikonę Matki Bożej Fiodorowskiej, najbardziej czczonej przez Romanowów, którzy uważali ją za swoją opiekunkę.

Członkowie poselstwa podeszli do Michała i jego matki, żeby pokłonić się nisko, a z ich ust na powitanie padły zdumiewające słowa: "Wielki gosudarze państwa Włodzimierskiego i Moskiewskiego, carze i wielki książę Wszechrusi - odezwał się przewodzący delegacji arcybiskup Riazania Teodoryt. - Bez władcy nawet krótko być nie można i starczy już państwu moskiewskiemu tej ruiny", dlatego Sobór Ziemski wybrał go na swego pana, żeby "przy nim, wielkim gosudarze, ruskie carstwo przed wszystkimi państwami, jak słońce świeciło i na wszystkie strony się rozszerzało". Prosili go więc, by "okazał im swoją łaskę i nie wzgardził ich błaganiem" oraz "raczył przybyć do Moskwy tak szybko, jak to możliwe". Michał i jego matka nie byli jednak zadowoleni. "Powiedzieli nam - pisali w swoim sprawozdaniu członkowie poselstwa - z wielkim gniewem i płaczem, że On Panem i Władcą państwa moskiewskiego być nie chce, a Ona jego na moskiewskie panowanie nie pobłogosławi, i przez długi czas do cerkwi przed krzyż iść nie chcieli". Można sobie wyobrazić gniewne okrzyki matki i szloch zawstydzonego chłopca. W 1613 roku czapka Monomacha, będąca odpowiednikiem carskiej korony, nie była wcale kuszącą propozycją.

Kwadrans po drugiej nad ranem Aleksy i jego rodzina nadal czekali w sennym milczeniu, gdy towarzysz Jurowski i dziesięciu uzbrojonych zbirów weszło do pomieszczenia, dodatkowo jeszcze powiększając panujący tam tłok. Jeden z nowo przybyłych zauważył, że "cherlawy i blady" Aleksy przyglądał im się "szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami". Jurowski kazał Aleksemu i całej rodzinie wstać, a zwracając się do Mikołaja, oznajmił: "Wobec faktu, że wasi krewni kontynuują ofensywę przeciwko Rosji Sowieckiej, prezydium Uralskiej Rady Obwodowej postanowiło skazać was na śmierć".

"Boże, o mój Boże! - zawołał były car. - O mój Boże, co to znaczy?". Jedna z dziewcząt krzyknęła: "O mój Boże, nie!". Mikołaj odwrócił się. "Nie rozumiem was. Przeczytajcie jeszcze raz, proszę".

Odmowa Michała bynajmniej nie zniechęciła moskiewskich bojarów. Sobór Ziemski przygotował zawczasu odpowiedzi, jakich członkowie poselstwa mieli udzielić na każdą z ewentualnych obiekcji Michała. Magnaci długo "bili czołem" o ziemię, usiłując przebłagać Michała. "Ucałowali Krzyż i pokornie prosili", żeby chłopiec, którego nazywali "naszym gosudarem", zgodził się zostać carem. Romanowowie żywili urazę po wielu latach prześladowań i upokorzeń ich rodu. Mieli szczęście, że w ogóle jeszcze żyli. Michał ponownie odmówił "z żałosnym płaczem i gniewem".

Jurowski jeszcze raz odczytał wyrok śmierci i teraz Aleksy oraz pozostali członkowie rodziny żegnali się znakiem krzyża, Mikołaj zaś ciągle powtarzał:

- Co? Co?

- To! - krzyknął Jurowski. Strzelił do byłego cara. Członkowie plutonu egzekucyjnego podnieśli broń, wycelowali w rodzinę i zaczęli strzelać jak opętani wśród ogłuszającego pandemonium huku broni palnej, "kobiecych krzyków i jęków", komend wykrzykiwanych przez Jurowskiego, paniki i dymu. "Nikt nic nie słyszał" - wspominał Jurowski. Kiedy jednak strzelanina osłabła, zdali sobie sprawę z tego, że carewicz Aleksy i kobiety są prawie nietknięte. Przerażony, osłupiały i nadal siedzący na swoim krześle, Aleksy patrzył na nich szeroko otwartymi oczami przez chmurę dymu prochowego i tynku, który odpadł ze ścian, niemal przesłaniając słabą poświatę żarówki oświetlającej tę scenę z piekła rodem: wywrócone krzesła, drgające nogi, krew, "jęki, krzyki, ciche szlochanie".

W Kostromie, po sześciu godzinach przekonywania, bojarzy na kolanach, z płaczem błagali Michała, żeby przyjął koronę, gdyż w przeciwnym razie Bóg ześle na Ruś ostateczną zgubę. W końcu Michał zgodził się, ucałował krzyż i przyjął carskie berło. Magnaci przeżegnali się i pospieszyli całować stopy nowego cara. Zrujnowana stolica, zniszczone państwo i zdesperowany lud z niecierpliwością oczekiwały jego przybycia. Najpierw jednak musiał przebyć niebezpieczną drogę do Moskwy.

1 Ten opis wydarzeń jest oparty na notatkach Jakowa Jurowskiego z 1920, 1 lutego 1934 roku i innych niepublikowanych (w sumie pięciu) notatkach, GARF 601.2.27; dziennik cesarzowej Aleksandry, czerwiec-lipiec 1918, przechowywany w GARF 640.1 i opublikowany jako Alexandra Fyodorovna, The Last Diary of Tsaritsa Alexandra, red. V. Kozlov, V. Khrustalev, New Haven, 1997 (dalej jako dziennik Aleksandry). Dziennik Mikołaja II, kwiecień-czerwiec 1918, GARF 601.1.217-266 (dalej jako DM). Te źródła cytują również: Mark D. Steinberg, Vladimir M. Khrustalev, The Fall of the Romanovs (dalej jako Fall), 320-366. Ponadto Greg King, Penny Wilson, The Fate of the Romanovs (dalej jako Fate), 282-317, i Helen Rappaport, Ekaterinburg: The Last Days of the Romanovs, 184-202.
2 Opis ofiarowania tronu Michałowi Romanowowi na podstawie: Gramota cariu Michaiłu Fiodorowiczu, posłannaja w Kostromu s archimandritom Fieodoritom i bojarinym F.I. Szeriemietiewym 2 marta 1613 (List Soboru Ziemskiego do cara Michała Fiodorowicza o jego wyborze na tron, 2 marca 1613 roku), RGADA 135.111.1.2.1-5; Gramota archiepiskopa Fieodorita i F.I. Szeriemietiewa k Ziemskomu Soboru (Formalny raport z marca 1613 roku poselstwa Soboru Ziemskiego do Kostromy w celu poinformowania Michała, iż został carem), RGADA 135.111.1.2.28-44. Sergei Soloviev, History of Russia, 16.1-15. G. Vernadsky, History of Russia, (dalej jako Vernadsky), 5.1.278-283. R.O. Crummey, Aristocrats and Servitors: The Boyar Elite, 1613-89 (dalej jako Crummey), 1-28; Michał: A. Olearius, Travels of Olearius (dalej jako Olearius), 62, 191, 262; I. Massa, A Short History of the Beginnings and Origins of These Present Wars in Moscow: Under the Reign of Various Sovereigns Down to the Year 1610, red. G.E. Orchard (dalej jako Orchard), 30-34. Na temat obecności braci Sałtykowów jako doradców: Russell E. Martin, A Bride for the Tsar: Brideshows and Marriage Politics in Early Modern Russia (dalej jako Martin), 180-182.

OSOBY

OSTATNI RURYKOWICZE

IWAN GROŹNY 1547-1584

Anastazja Romanowna Zacharina-Jurjewa, pierwsza caryca

Iwan Iwanowicz, ich najstarszy syn i dziedzic, zamordowany przez ojca

FIODOR I, ich drugi syn, car w latach 1584-1598

Dymitr Iwanowicz, najmłodszy syn Iwana Groźnego, zabity w tajemniczych okolicznościach. Podszywało się pod niego kolejno trzech uzurpatorów, zwanych Dymitrami Samozwańcami (Łżedymitrami).

WIELKA SMUTA: carowie i pretendenci

BORYS GODUNOW, car w latach 1598-1605

DYMITR SAMOZWANIEC, car w latach 1605-1606

WASYL SZUJSKI, car w latach 1606-1610

Dymitr Samozwaniec II, znany również jako "Łotr Tuszyński"

Iwan Dymitrowicz, "Iwaszka Łotrzyk"

Maryna Mniszchówna, córka polskiego magnata, żona Dymitra Samozwańca I, Dymitra Samozwańca II, oraz Iwana Zaruckiego, matka "Iwaszki Łotrzyka", nazywana "Marinką Wiedźmą"

Wodzowie

Kniaź Dymitr Pożarski, bohater pospolitego ruszenia

Kuźma Minin, kupiec z Niżnego Nowogrodu, dowódca pospolitego ruszenia

Kniaź Dymitr Trubecki, ataman Kozaków dońskich

Najeźdźcy

Zygmunt III Waza, król Polski

Władysław, polski książę, późniejszy król Władysław IV

Gustaw Adolf, król Szwecji

PIERWSI ROMANOWOWIE

Nikita Romanowicz Zacharin-Jurjew, brat Anastazji, pierwszej żony Iwana Groźnego

Jego syn Fiodor Nikitycz Romanow, późniejszy patriarcha Filaret

Ksenia Szestowa, późniejsza siostra Marfa, żona Fiodora

Ich syn MICHAŁ, pierwszy car z dynastii Romanowów w latach 1613-1645

Iwan Romanow, brat Fiodora, stryj Michała, bojar

Maria Chłopowa, pierwsza narzeczona Michała

Maria Dołgoruka, jego pierwsza żona

Eudoksja Streszniewa, jego druga żona

Irena, carewna, córka Michała i Eudoksji

ALEKSY, syn i dziedzic Michała i Eudoksji, car w latach 1645-1676

DWORZANIE: doradcy itd.

Fiodor Szeremietiew, kuzyn Romanowów, bojar i główny doradca

Michaił Sałtykow, kuzyn Romanowów, carski stolnik i orużejniczy

Kniaź Iwan Czerkaski, kuzyn Romanowów pochodzenia czerkieskiego i bojar

Kniaź Dmitrij Czerkaski, kuzyn Romanowów pochodzenia czerkieskiego i bojar

Michał nie spieszył się do Moskwy, ale Moskwa niecierpliwie czekała na jego przybycie. W czasie wielkiej smuty rywale walczący o władzę - bojarzy, obcy królowie, kozaccy atamani, uzurpatorzy i awanturnicy - wszyscy oni szli na Moskwę, żeby zdobyć carski tron. Michał Romanow i siostra Marfa nie tryskali jednak entuzjazmem. Nigdy jeszcze żaden władca nie zmierzał do tronu w tak żałosnej i smętnej procesji. Na początku 1613 roku Rosja była jednak w straszliwym położeniu, a jej przyszłość rysowała się w czarnych barwach. Tereny leżące między Kostromą i Moskwą były niebezpieczne; Michał miał przejeżdżać przez wioski usiane trupami. Ówczesna Rosja była znacznie mniejsza od obecnej Federacji Rosyjskiej, jej północna granica ze Szwecją przebiegała niedaleko Nowogrodu Wielkiego, a ta z Litwą i Polską w pobliżu Smoleńska, większość Syberii nie była jeszcze podbita, a większość obszarów na południu nadal znajdowała się pod panowaniem tatarskiego chanatu. Nadal jednak było to ogromne terytorium zamieszkiwane przez około 14 milionów ludzi. Dla porównania - Anglia w tamtym czasie miała 4 miliony mieszkańców. Pomimo swego ogromu Rosja znajdowała się na skraju rozpadu; głód i wojna dziesiątkowały jej ludność; Polacy ciągle polowali na cara-chłopca; szwedzkie i polsko-litewskie armie koncentrowały się, aby pomaszerować w głąb kraju; kozaccy atamani władali znacznymi połaciami na południu, udzielając schronienia pretendentom do tronu; nie było pieniędzy, klejnoty koronne zostały zrabowane; pałace kremlowskie znajdowały się w ruinie.

W życiu Michała musiała się dokonać szalona zmiana: dwór carski należało odbudować od zera; nie było ani jednego dworzanina, ani jednej srebrnej łyżeczki, ani jednego brylantu. Razem z matką z niepokojem myśleli o tym, co czeka ich w stolicy, i mieli po temu wszelkie powody. Teraz jednak na tego nastolatka z niezbyt utytułowanej rodziny szlacheckiej, którego ojciec przepadł w obcej niewoli, spadł zaszczyt, który zawdzięczał on przede wszystkim pierwszemu patronowi swego rodu - Iwanowi Groźnemu1.

Trzydzieści lat po swojej śmierci Iwan nadal rzucał przerażający cień na Rosję i na młodego Michała. Iwan powiększył imperium rosyjskie, ale i niemal zniszczył je od środka. Najpierw podniósł jego świetność, a potem zatruł ją na zawsze. Jego pięćdziesięcioletnie panowanie było pełne triumfu i szaleństwa. Pierwsza i ulubiona żona Iwana, matka jego pierwszych męskich potomków, pochodziła z Romanowów, i to ona stała się powodem ogromnej kariery tego rodu.

Sam Iwan był potomkiem rodu wywodzącego swe korzenie od Ruryka, na wpół legendarnego skandynawskiego księcia. Zaproszony w 862 roku przez Słowian i inne miejscowe plemiona, aby objął nad nimi rządy, Ruryk założył pierwszą ruską dynastię. W 988 roku potomek Ruryka Włodzimierz, wielki książę Rusi, przyjął na Krymie prawosławie pod zwierzchnictwem bizantyńskiego cesarza i patriarchy. Ta luźna konfederacja księstw, znana pod nazwą Rusi Kijow­skiej, której spoiwem była dynastia Rurykowiczów, rozciągała się ostatecznie prawie od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. W latach 1238-1240 została jednak zniszczona przez mongolskie armie potomków Czyngis-chana, którzy przez ponad dwa następne stulecia dominacji nad Rusią pozwalali Rurykowi­czom rządzić swoimi niewielkimi księstwami w charakterze wasali. Mongolska wizja jednego uniwersalnego władcy będącego drugim po Bogu oraz brutalnie arbitralne wyroki chanów mogły się przyczynić do powstania idei rosyjskiego samodzierżawia. Poza tym Mongołowie mieszali się z miejscową arystokracją i wiele sławnych rodów rosyjskich wywodzi się z takich właśnie związków. Stopniowo jednak wielcy książęta ruscy zaczęli podważać władzę Mongołów. Iwan III, wielki książę moskiewski, który przyłączył do swego państwa wiele ruskich grodów, zwłaszcza republikę Wielkiego Nowogrodu na północy i Rostów na południu, w 1480 roku zaprzestał płacenia chanom daniny. Gdy Bizancjum padło pod ciosami osmańskich Turków, zaczął aspirować do roli przywódcy całego świata prawosławnego. Iwan poślubił bratanicę ostatniego cesarza bizantyńskiego Zoe Paleolog, dzięki czemu mógł uważać się za dziedzica imperatorów. Wielki książę moskiewski zaczął się tytułować "cesarzem", co z czasem zostało zruszczone do formy "car". Jego nowy imperialny status sprawiał, że mnisi, będący jego nadwornymi propagandystami, mogli głosić, że ich władca "zbiera ziemie ruskie"2. Syn Iwana Wasyl III kontynuował to dzieło. Ponieważ przeżył własnego syna, tron objął po nim wnuk Iwan IV, znany później jako Groźny, w chwili sukcesji będący jeszcze dzieckiem. Jego matka została otruta, a dziecko nabawiło się urazy, obserwując rywalizację dworzan, która doprowadziła ostatecznie do wybuchu przemocy. W rezultacie wyrósł na władcę, który z jednej strony miał magnetyczną osobowość, był dynamiczny i pełen wyobraźni, a z drugiej zmienny i nieprzewidywalny.

Iwan zasiadł na tronie w 1547 roku, gdy miał szesnaście lat. Był pierwszym wielkim księciem moskiewskim, który koronował się na cara Wszechrusi. Młody samowładca rozpoczął już wtedy rytualne poszukiwania kandydatki na żonę. Zgodnie z tradycją wywodzącą się od obu prekursorów caratu - czyli mongolskich chanów i bizantyńskich cesarzy - kazał zorganizować przegląd młodych panien. Każdy wybór carskiej małżonki wynosił do władzy jedne rody, a inne doprowadzał do zguby. Przegląd młodych panien miał zapobiec takiemu zamieszaniu, dzięki temu, że car celowo wybierał dziewczynę ze średniej szlachty. Zebrano pięćset dziewic z całego państwa na ten swoisty konkurs piękności, który wygrała Anastazja Romanowna Zacharina-Jurjewa, późniejsza babka stryjeczna cara Michała.

Wywodząc się z pomniejszej gałęzi rodu, którego przedstawiciele służyli już na dworze wielkoksiążęcym, Anastazja była idealną kandydatką. Nic jej nie łączyło z wpływowymi bojarami, a jednocześnie Iwan już ją znał, gdyż jej wuj był jednym z jego strażników. Pochodziła od Andrieja Kobyły, który został bojarem3 w latach 1346-1347, ale jej gałąź rodu brała się od jego czwartego syna, bojara Fiodora, zwanego "Koszka", czyli "Kot". Każde pokolenie w rodzinie nazywano od imienia ojca, dlatego dzieci "Kota" nazywano Koszkinami, co było całkiem trafnym określeniem, zważywszy na iście kocią umiejętność przetrwania, cechującą Romanowów. Pradziad Anastazji Zacharij i jej dziad Jurij byli bojarami, lecz jej ojciec Roman zmarł, zanim dostąpił tego zaszczytu. Niemniej jednak to właśnie on dał imię swoim potomkom, których zwano Romanowiczami, a później Romanowami4.

Wkrótce po koronacji, 2 lutego 1547 roku, Iwan poślubił Anastazję. Małżeństwo było udane. Dała mu sześcioro dzieci, z których dwoje - Iwan i Fiodor - dożyło pełnoletności. Chociaż Anastazja miała dar łagodzenia jego maniakalnego usposobienia, Iwan dręczył ją nieprzewidywalnymi napadami szału i ciągłymi podróżami. Początki jego panowania były pomyślne: pomaszerował na południowy wschód w swoistej prawosławnej krucjacie przeciwko muzułmańskim Tatarom, potomkom Czyngis-chana, którzy podzielili jego ogromne imperium na mniejsze chanaty. Najpierw podbił chanaty kazański i astrachański - triumf ten uczcił wybudowaniem soboru Wasyla Błogosławionego na placu Czerwonym. Wysyłał odważnych kupców i Kozaków na wschód, rozpoczynając w ten sposób podbój ogromnej i bogatej Syberii. Sprowadził europejskich specjalistów i kupców, żeby zmodernizować państwo moskiewskie. Walczył z Rzeczpospolitą Obojga Naro­dów o kontrolę nad bogatymi miastami nad Bałtykiem. Ta przedłużająca się wojna nadszarpnęła zdrowie psychiczne cara i osłabiła lojalność jego potężnych bojarów oraz krewnych, z których wielu miało własne powiązania z Polakami. Jednocześnie Iwan walczył również z inną regionalną potęgą, tatarskim chanatem krymskim5 na południu6.

W 1553 roku Iwan zachorował. Brat jego żony Nikita Romanowicz próbował przekonać dworzan, aby zaprzysięgli wierność niedawno narodzonemu carskiemu synowi, ci jednak odmówili, gdyż woleli jego pełnoletniego kuzyna, kniazia Władimira Starickiego. Car w końcu doszedł do zdrowia, ale od tamtej pory miał obsesję na punkcie zdrady swoich bojarów oraz zagranicznych powiązań księcia Władimira i innych magnatów. W 1560 roku Anastazja zmarła w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Iwan szalał z rozpaczy i był przekonany, że została otruta przez wrogich mu możnowładców7. Faktycznie mogło się tak stać, ale równie dobrze przyczyną jej śmierci mogła być choroba lub podane w dobrej wierze lekarstwo. W każdym razie intrygi bojarów oraz przypadki ich ucieczki za granicę sprawiły, że Iwan zapoczątkował spiralę przemocy: nagle wyjechał z Moskwy do prowincjonalnej twierdzy, a następnie podzielił państwo na swe prywatne lenno, zwane opriczniną (osobna część), oraz resztę kraju. Stworzył korpus ubranych na czarno siepaczy, tak zwanych opriczników, którzy jeździli na czarnych koniach przyozdobionych miotłami i psimi głowami, co miało symbolizować ich nieprzekupność i bezwzględną lojalność wobec władcy. Ta przerażająca formacja zaprowadziła w kraju rządy terroru. Kiedy Iwan miotał się między kolejnymi spazmami zabijania, modlitwy i cudzołóstwa, nikt nie był bezpieczny. Niezrównoważenie cara dodatkowo jeszcze potęgowała niepewna przyszłość dynastii: tylko jeden z jego synów, Iwan, rokował większe nadzieje na to, że dożyje wieku męskiego, gdyż młodszy Fiodor był słabego zdrowia. Car musiał znaleźć sobie żonę, która da mu syna, co stało się jego obsesją, tak jak w przypadku współczesnego mu króla Anglii Henryka VIII. Szukając zagranicznej żony, księżniczki z dynastii rządzących Szwecją i Polską w nadziei na uzyskanie polskiego tronu, lub Angielki, być może samej Elżbiety I, Iwan nie próżnował. Miał w sumie siedem żon, z których trzy mogły zostać otrute, a niektóre z nich prawdopodobnie zamordowano na jego polecenie. Kiedy jego druga żona, tatarska księżniczka, zmarła w 1569 roku, jak podejrzewano na skutek otrucia, car wpadł w szał, dokonując czystki wśród swoich doradców, obcinając im nosy i genitalia, a następnie na czele oddziału opriczników runął na Twer i Nowogród Wielki, mordując praktycznie całą ludność obu tych grodów. Ofiary polewano na przemian wrzątkiem i zimną wodą, wieszano je na hakach za żebra, związywano ze sobą kobiety i dzieci, aby zepchnąć je pod lód. Korzystając z tego, że Iwan jest zajęty swymi obłąkańczymi rozrywkami, chan tatarski zdobył i spalił Moskwę.

Kiedy opricznicy wypełnili już jego rozkazy, Iwan ponownie zjednoczył swoje państwo, a następnie abdykował, mianując wielkim księciem Rusi ochrzczonego syna tatarskiego chana, ale po roku wrócił na tron. W tym szaleństwie była metoda: okrucieństwa Iwana złamały potęgę książąt mających wielkie majątki ziemskie, chociaż towarzyszące temu ekscesy wynikały z jego sadystycznych skłonności. Brat Anastazji Nikita Romanowicz pozostał wujem dziedziców tronu, ale Romanowowie nie byli wcale bardziej bezpieczni przed gniewem cara niż ktokolwiek inny. W 1575 roku co najmniej jeden z przedstawicieli rodu został zabity, a ziemie Nikity spustoszono.

W czasie przeglądu młodych panien we wrześniu 1580 roku Iwan wybrał sobie nową żonę, Marię Nagoj, która dała mu upragnionego syna Dymitra. W 1581 roku w napadzie szału car zabił swego najstarszego syna, którego miał z Anastazją, rozbijając mu głowę posochem, czyli laską zakończoną żelaznym okuciem. Był to przerażający moment przełomowy jego panowania. Wcześniej już poniżył Rosję, ale teraz skazał ją na chaos, gdyż jedynym jego dziedzicem został wówczas drugi syn Anastazji, słabowity i głupkowaty Fiodor. Dopiero rok później przyszedł na świat kolejny syn Dymitr.

Po śmierci Iwana Groźnego w 1584 roku Nikita Romanowicz pomógł zapewnić sukcesję swemu siostrzeńcowi, który zasiadł na tronie jako Fiodor I. Nikita jednak wkrótce zmarł, a dominujące wpływy na dworze przejął po nim jego syn Fiodor Nikitycz Romanow, późniejszy ojciec cara Michała.

Tymczasem car Fiodor pozostawił rządzenie swemu zdolnemu doradcy Borysowi Godunowowi. Godunow zaczynał jako jeden z opriczników Iwana Groźnego, a potem umocnił swoją władzę, wydając siostrę za ówczesnego carewicza Fiodora. Ostatnim przedstawicielem dynastii Rurykowiczów był najmłodszy syn Iwana Groźnego Dymitr, który w 1591 roku, mając osiem lat, gwałtownie zniknął ze sceny. Zgodnie z oficjalną wersją wydarzeń zginął, zraniwszy się nożem w gardło w czasie napadu padaczki. Wypadek ten był tak dziwaczny, że zaczęto podejrzewać, iż chłopiec został zamordowany na polecenie Godunowa lub uprowadzony w jakieś bezpieczne miejsce.

Kiedy car Fiodor I zmarł bezpotomnie w 1598 roku, moskiewska linia Rurykowiczów wygasła8.

Było dwóch kandydatów do tronu: Borys Godunow, utalentowany doradca Fiodora i jego szwagier, oraz Fiodor Romanow, najstarszy bratanek zmarłej carycy Anastazji i syn Nikity Romanowicza, którego uważano za najlepiej ubranego bojara na dworze carskim. Fiodor Romanow ożenił się z Ksenią Szestową, lecz z szóstki ich dzieci, w tym czterech synów, przeżyła tylko jedna córka i jeden syn: przyszły car Michał przyszedł na świat w roku 1596 i prawdopodobnie dorastał w posiadłości przy obecnym placu Czerwonym w Moskwie na ulicy Warwarka9. Po urodzeniu obsypano go prezentami, ale nie było mu dane zbyt długo cieszyć się spokojnym dzieciństwem.

Godunow został wybrany na cara przez Sobór Ziemski, a zatem po wygaśnięciu dotychczasowej dynastii panującej był na najlepszej drodze do zostania pełnoprawnym władcą państwa. Początkowo cieszył się także poparciem Fiodora Romanowa. Był zdolny, ale szczęście odgrywa kluczową rolę w polityce, a Godu­now go nie miał. Trwałym osiągnięciem jego panowania był dokonany przez kozackich śmiałków podbój chanatu syberyjskiego, co otworzyło przed państwem moskiewskim ogromne przestrzenie do dalszych podbojów na wschodzie. Samo państwo moskiewskie nękały jednak wówczas głód i zaraza, a choroba Godunowa dodatkowo osłabiała jego wątłą władzę.

Fiodor Romanow, który swoimi intrygami i ucieczkami niejako potwierdzał "kocią" zwinność i ruchliwość przodków, pomagał szerzyć zgubne pogłoski, jakoby Dymitr, zmarły syn Iwana Groźnego, uciekł i nadal żył. Zbliżał się moment decydującego starcia. Romanowowie wezwali do Moskwy swych zbrojnych stronników. Kiedy Michał Romanow miał zaledwie pięć lat, jego świat nagle się zawalił.

W 1600 roku Godunow przeszedł do kontrataku, występując przeciwko Fiodorowi i jego czterem braciom, którzy zostali oskarżeni o zdradę i czary. Ich słudzy zeznali, że Romanowowie stosują praktyki czarnoksięskie i przechowują "trujące zioła". Car Borys doszczętnie spalił jeden z ich pałaców, skonfiskował majątki oraz zesłał ich na daleką Północ. Dla zagwarantowania, że Fiodor Romanow nigdy nie zostanie carem, postrzyżono go na mnicha i zmuszono do wstąpienia do monastyru pod imieniem Filaret, jego żona zaś została siostrą Marfą. Michał z kolei został oddany pod opiekę ciotki, żony jego stryja Aleksandra Romanowa, z którą musiał zamieszkać w odległej wiosce Biełoziersk. Przebywał tam przez piętnaście przerażających miesięcy, zanim pozwolono mu wraz z ciotką przenieść się do majątku Romanowów około 80 kilometrów od Moskwy. Trzech z pięciu braci Romanowów zostało zamordowanych lub zmarło w niewyjaśnionych okolicznościach. "Car Borys pozbył się nas wszystkich - wspominał później Filaret. - Postrzygł mnie na mnicha, zabił trzech moich braci, każąc ich udusić. Teraz został mi już tylko jeden brat, Iwan". Po podejrzanym zgonie carewicza Dymitra Godunow nie mógł zabić wszystkich Romanowów, którzy byli spokrewnieni z Rurykowiczami. Kiedy dzieci z królewskiego rodu znikają w rękach żądnych władzy krewnych, zazwyczaj ci ostatni również na tym tracą.

W kraju szerzyły się pogłoski, w które wielu zaczynało wierzyć, iż prawdziwy dziedzic Rurykowiczów, carewicz Dymitr, znalazł schronienie w Polsce i po osiągnięciu dojrzałości upomni się o tron. Ta plotka miała rozpętać chaos, który przeszedł do historii pod nazwą wielkiej smuty.

Pierwszy pretendent do tronu prawie na pewno nie był prawdziwym Dymitrem, chociaż do dzisiaj nie ma pewności, jaka była jego prawdziwa tożsamość, i dlatego zazwyczaj nazywa się go Dymitrem Samozwańcem. Możliwe, że był to mnich, który mieszkał na Kremlu, gdzie poznał życie dworskie, a potem porzucił życie w monastyrze. Dymitr prawdopodobnie zaczął w końcu wierzyć, że naprawdę jest zaginionym carewiczem, i nic nie mogło go odwieść od tego przekonania. W październiku 1604 roku, gdy władza Godunowa zaczęła słabnąć, Dymitr Samozwaniec wspierany przez Polaków ruszył na Moskwę na czele niewielkiej armii, do której przyłączyli się również Kozacy10. W religijnym klimacie Rusi zmartwychwstanie lub ocalenie prawowitego cara wyglądało na cud porównywalny niemal ze zmartwychwstaniem Chrystusa. Godunow zmarł na wylew krwi do mózgu i tron objął po nim jego syn Fiodor II. Chłopcu poderżnięto jednak gardło, zanim jeszcze tajemniczy pretendent zajął Moskwę11.

Dwudziestego czerwca 1605 roku Dymitr Samozwaniec triumfalnie wkroczył do miasta. Ostatnia żona Iwana Groźnego, matka prawdziwego Dymitra, rozpoznała w nim zaginionego syna. W rezultacie ten bezczelny oszust został koronowany na cara. Już wkrótce jednak musiał podejmować rozpaczliwe próby pogodzenia ze sobą sprzecznych interesów różnych popierających go sił, Polaków i Moskali, prawosławnych i katolików, bojarów i Kozaków. Sprowadził do Moskwy braci Romanowów i mianował Filareta metropolitą Rostowa, chcąc w ten sposób utrzymać tego ostatniego z dala od Moskwy. Michał, liczący wówczas dziesięć lat, razem z matką i Filaretem przenieśli się do Rostowa.

Car zakochał się w córce polskiego magnata Marynie Mniszchównie, którą poślubił i koronował w Soborze Uspieńskim. Fakt, że była Polką i katoliczką, w oczach ludu ruskiego odzierał cara z wszelkiej świętości i wkrótce zaczęto ją przeklinać jako "wiedźmę Marinkę". Dziewięć dni po ślubie, o czwartej nad ranem, bojarzy uderzyli w dzwony, otaczając pałac carski. Dymitr wyskoczył przez okno, ale złamał nogę, został postrzelony, a następnie dźgnięty co najmniej dwadzieścia jeden razy. Zastanawiając się nad tym, kto powinien zostać następnym carem, bojarzy wzięli pod uwagę pretensje Romanowów, pamiętając o ich pokrewieństwie z prawowitą dynastią. Jeden brat, Iwan, był jednak niepopularny, a drugi, Filaret, nosił habit zakonny, zatem pozostawał tylko syn Filareta - Michał, który jednak był za młody. W końcu przywódca przewrotu Wasyl Szujski, członek innej gałęzi Rurykowiczów i nieudolny spiskowiec, został wybrany carem, przyjmując imię Wasyla IV.

Zwłoki Dymitra Samozwańca rozebrano do naga, "rozłupano mu czaszkę i wypłynął mózg", w usta wsadzono mu dudy, co miało sugerować, że grał na diabelską nutę, a odcięte genitalia ułożono obok reszty jego wnętrzności. Filaret knuł spiski przeciwko Wasylowi IV, dopóki nie został odesłany do swej metropolii w Rostowie.

Raz uwolniony z butelki dżin rzekomo cudownie ocalonego carewicza Dymitra nadal jednak krążył po kraju. Wiara prostego ludu w potomków Iwana Groźnego była bowiem głęboka: ponad dziesięciu różnych awanturników twierdzących, że są wnukami Iwana Groźnego, stanęło na czele własnych armii do walki o carski tron. Lecz tylko jeden z uzurpatorów, Dymitr Samozwaniec II, jeszcze bardziej tajemnicza postać od jego poprzednika, stanowił prawdziwe zagrożenie.

Były nauczyciel, biegle mówiący po polsku i rosyjsku, być może ochrzczony Żyd, zjawił się w Tuszynie pod Moskwą, aby dołączyć do "wiedźmy Marinki", wdowy po Dymitrze Samozwańcu I. Podczas pierwszego spotkania z nieokrzesanym Dymitrem Samozwańcem II, którego lud nazwał z czasem "Łotrem Tuszyńskim", kobietę przebiegł dreszcz zgrozy. Nie miała jednak innego wyboru, niż rozpoznać w nim swego męża. Wzięli ślub - w wielkiej tajemnicy, bo gdyby "Łotr Tuszyński" faktycznie był tym, za kogo się podawał, to przecież byli już małżeństwem. Maryna wkrótce zaszła w ciążę.

Tymczasem Filaret dołączył do swojej byłej żony Marfy i syna Michała w Ros­towie. Nie był to jednak koniec ich ciężkich przejść. Pozostający w Moskwie car Wasyl Szujski przegrywał wojnę z "Łotrem Tuszyńskim", dlatego wezwał na pomoc króla Szwecji Karola IX Sudermańskiego, który wkroczył do państwa moskiewskiego, zajmując Nowogród Wielki.

Kozacy "Łotra Tuszyńskiego" podbili południe kraju i posuwali się na Ros­tów, gdzie Filaret kierował obroną do czasu, aż w październiku 1608 roku dostał się do niewoli. Dymitr Samozwaniec II mianował go patriarchą. Postępujący rozpad państwa moskiewskiego kusił jego sąsiadów, Polaków i Szwedów, którzy rywalizowali ze sobą o dominację nad Bałtykiem i mieli równie silne powiązania z ruskimi bojarami i kupcami. Iwan Groźny przez dwadzieścia cztery lata toczył wojnę przeciwko obu tym państwom o dostęp do Bałtyku i kontrolę nad Polską. Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie kilkadziesiąt lat wcześniej utworzyły nowe wielkie państwo, obejmujące większość obecnej Polski, Ukrainę, Białoruś i państwa bałtyckie. Z kolei okrutne złupienie Nowogrodu Wielkiego przez Iwana Groźnego bez wątpienia przekonało władze tego kupieckiego miasta, iż znacznie lepiej będzie im pod szwedzkim panowaniem. Było zatem nieuniknione, że obie te wschodzące potęgi nie oprą się pokusie, by pożywić się na trupie Moskwy.

Kiedy Szwedzi połknęli Nowogród Wielki na północy, król Zygmunt III Waza był zmuszony włączyć się do wojny - skłaniały go do tego intrygi polskich magnatów oraz konieczność powstrzymania szwedzkiej ekspansji. "Łotr Tuszyński" uciekł na południe, a Wasyl IV został obalony przez spisek siedmiu najważniejszych bojarów, wśród których był Iwan Romanow. Były car został postrzyżony na mnicha i zmarł później w polskiej niewoli. Przejąwszy władzę, bojarzy spotkali się, aby obrać nowego cara. Filaret zaproponował Michała, lecz na wiadomość o tym, że Dymitr Samozwaniec II gromadzi na południu nową kozacką armię, bojarzy uznali, że potrzebują pełnoletniego władcy dysponującego własnym wojskiem i obrali carem polskiego królewicza Władysława.

Moskwa została zajęta przez polskie wojska, które zrabowały carskie skarby z Kremla. Filareta wysłano na rozmowy z polskim królem, Michał zaś pozostał na zajętym przez Polaków Kremlu wraz ze swym stryjem Iwanem.

Filaret, który najwyraźniej autentycznie zaangażował się w sprawę polskiego cara, spotkał się pod Smoleńskiem z królem Zygmuntem III Wazą, żądając, aby Władysław przeszedł na prawosławie. Polacy jednak nie widzieli żadnego powodu, aby ich królewicz porzucał katolicyzm. Filaret został aresztowany i wywieziony do Polski. Tymczasem Nowogród Wielki, występując przeciwko polskiemu kandydatowi do tronu, zaproponował, aby carem został szwedzki królewicz Gustaw Adolf. Wydawało się, że losy państwa moskiewskiego są przesądzone, ale w grudniu 1610 roku pod nieobecność cara patriarcha moskiewski i całej Rusi Hermogen ośmielił się wystosować wezwanie do świętej wojny narodowej przeciwko obcym najeźdźcom. Skutkiem tej wojny wyzwoleńczej była późniejsza elekcja Michała Romanowa na cara.

Na wezwanie odpowiedział Niżny Nowogród, gdzie uformowała się koalicja patriotów i awanturników. "Łotr Tuszyński" został zamordowany przez własną straż przyboczną w odwecie za jedną ze swych licznych zbrodni, jednak na tym dymitriada jeszcze się nie skończyła. "Marinka Wiedźma", polska caryca i żona dwóch kolejnych Samozwańców, powiła bowiem syna. Występując w imieniu tego niemowlęcego pretendenta, nazwanego przez lud "Iwaszką Łotrzykiem", Maryna Mniszchówna wraz z Kozakami dołączyła do pospolitego ruszenia formującego się w Niżnym Nowogrodzie. W marcu 1611 roku ta dziwna koalicja ruszyła na Moskwę. W zaciekłych walkach o Moskwę Polacy podpalili miasto i wycofali się na Kreml, więżąc tam Michała i bojarów. Pospolite ruszenie nie było jednak w stanie pokonać Polaków i rozpierzchło się.

Wreszcie jesienią 1611 roku w Niżnym Nowogrodzie kniaź Dymitr Pożarski, sprawny dowódca, ale raczej średniej rangi szlachcic, oraz lokalny kupiec Kuźma Minin zebrali drugie pospolite ruszenie - znacznie lepiej przygotowane niż pierwsze - i ponownie ruszyli na Moskwę. Tym razem poparł ich były stronnik "Iwaszki Łotrzyka" kniaź Dymitr Trubecki. Z kolei "Marinka Wiedźma" uciekła z synkiem na południe do Kozaków.

Pospolite ruszenie po raz drugi obległo Kreml, odcinając wszelkie dostawy zaopatrzenia jego obrońcom i odpierając odsiecz. Oblężeni Polacy i bojarzy zaczęli umierać z głodu. W całej twierdzy walały się trupy, a pewien kupiec pod murami znalazł worek z ludzkimi głowami i kończynami. Michał Romanow z matką nadal przebywali na Kremlu, który powoli zaczął przypominać kostnicę. Wreszcie 26 października 1612 roku Polacy poddali się, po czym większość z nich została zabita. Młody Michał Romanow wraz z pozostałymi bojarami odzyskał wolność i mógł opuścić Kreml. Pomijając stronników "Iwaszki Łotrzyka" na południu, wojna domowa w państwie moskiewskim dobiegła końca.

Patrioci natychmiast zwołali Sobór Ziemski, aby dla ocalenia ojczyzny obrać nowego cara. Bojarzy, którzy ledwo uniknęli wycięcia w pień przez Kozaków, zostali ostrzeżeni, że z powodu swej wcześniejszej współpracy z Polakami mają się trzymać z daleka od Soboru. Szczęśliwi, że uszli z życiem, Michał Romanow i jego matka zaszyli się na wsi, szukając schronienia w Monastyrze Ipatiewskim. Nikt nie wiedział, dokąd się udali, i początkowo nikt o to nie dbał. Wszystko wskazywało na to, że splamieni kolaboracją Romanowowie są skończeni na zawsze12.

W mroźnych dniach stycznia 1613 roku na zniszczony Kreml przybyło blisko ośmiuset posłów: rozbili namioty w komnatach pozbawionych stropów oraz dachu. Czasami spotykali się w Pałacu Nadbrzeżnym lub w Soborze Uspieńskim. Pościli w nadziei otrzymania znaku od Boga, ale pozostawali podzieleni: magnaci popierali szwedzkiego księcia Karola Filipa, brata Gustawa Adolfa, a szlachta i Kozacy opowiadali się za ruskim carem. Kniaź Pożarski był bohaterem chwili, ale nie był bojarem, a jego ród nie był ani bogaty, ani wybitny. Kozacy zaproponowali na swego atamana kniazia Dymitra Trubeckiego, który pochodził od wielkich książąt litewskich i był słynnym wodzem wypraw kozackich, lecz poza jego stronnikami wszyscy pozostali uważali, że zhańbił się zbytnim zaangażowaniem po stronie "Łotra Tuszyńskiego".

Kiedy wszystkie te kandydatury zostały już odrzucone, ataman Kozaków dońskich zaproponował Michała Romanowa. Podniosły się krzyki, że jest za młody, i Sobór odrzucił tę kandydaturę. Kiedy jednak przedłożono petycję z kandydaturą Michała, tym razem zdobył on poparcie jako kandydat odpowiadający wszystkim. Do konserwatywnych bojarów przemawiał fakt, że był kuzynem ostatnich prawowitych carów, do Kozaków zaś to, że jego ojciec był patriarchą mianowanym przez "Łotra Tuszyńskiego". Sam Michał był za młody, żeby mieć osobistych wrogów, i nie można było go winić za kolaborację jego stryja z Polakami, a nieobecność ojca sprawiała, że łatwiej można by go kontrolować. Wyglądało na to, że nowy car będzie idealnym pionkiem w ich rękach.

Siódmego lutego Kozacy przegłosowali kandydaturę "naszego prawowitego cara Michała Fiodorowicza", lecz niektórzy bojarzy, którzy dołączyli do Soboru, opowiedzieli się za Szwedem. Kozacy otoczyli ich pałace, twierdząc, że zaprzedali się obcym. Czerń poparła niewinnego chłopca. Starając się nie dopuścić do wyboru Michała, bojarzy zaproponowali Iwana Romanowa, ten jednak wysunął kandydaturę najpotężniejszego i najbogatszego z bojarów, posiadającego ponad pięćdziesiąt tysięcy hektarów ziemi kniazia Dmitrija Mstisławskiego, który odmówił13. Kuzyni Michała, Fiodor Szeremietiew i kniaź Dmitrij Czerkaski, zabiegali o głosy dla niego, ale nawet oni nie byli zachwyceni własnym kandydatem. Ledwo umiał czytać i pisać, był chorowity i niezbyt rozgarnięty, ale jego apodyktyczny ojciec Filaret był przynajmniej w polskiej niewoli. Zadufanego w sobie Trubec­kiego udało się przekupić wielkimi nadaniami ziemskimi i na wpół monarszym tytułem. "Niech będzie Misza Romanow - pisał Szeremietiew - bo jest jeszcze młody i niezbyt mądry; posłuży naszym celom". Decyzję podjęli jednak za nich Kozacy. Jeden z polskich szlachciców miał później powiedzieć więzionemu Filaretowi: "To Kozacy dońscy uczynili twego syna władcą".

Decyzja musiała być jednomyślna. Po upływie dwóch tygodni uczestnicy Soboru pościli przez dwa dni i 21 lutego, głosując kolejno według rangi, wybrali Michała. Tłum zgromadzony na placu przed Kremlem czekał niecierpliwie na wiadomość. Wreszcie arcybiskup riazański Teodoryt stanął na podwyższeniu i krzyknął: "Michał Fiodorowicz Romanow!". W ten sposób za zgodą ludu i w wyniku elekcji Michał został obrany carem niczym kozacki ataman. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę, że te ciemne kombinacje należy jak najszybciej zapomnieć i wymazać z historii: tylko Boże błogosławieństwo mogło uczynić z Michała prawdziwego cara. Istniał jeszcze jeden problem: gdzie w ogóle był ten nowy car? Nikt tego dokładnie nie wiedział.

Kiedy tylko wiadomość o elekcji Michała dotarła do Polaków, ci wysłali Kozaków, żeby go zabili. Był gdzieś w rejonie Kostromy. Przeczesując ten obszar, Kozacy dowiedzieli się, że chłop o nazwisku Iwan Susanin zna miejsce pobytu Michała. "Kiedy my, Wielki gosudar, byliśmy w Kostromie - pisał potem car Michał - Polacy i Litwini przybyli do tej okolicy i Susanin wprowadził ich w błąd, a oni torturowali go, zadając mu wielkie i nieskończone męki, żeby ujawnił im, gdzie jest Wielki gosudar. Iwan jednak, chociaż wiedział o nas wszystko, cierpiał, ale nic im nie powiedział, aż zamęczyli go na śmierć"14.

Tymczasem Michał nadal nie miał pojęcia, jaki spotkał go zaszczyt. Dopiero 2 marca 1613 roku z Moskwy wyruszyło poselstwo, aby odnaleźć nowego cara, lecz - jak to zostało opisane w Prologu - kiedy zaoferowali mu tron, jego matka wykrzyczała, że ani jej, ani jej synowi nigdy przez myśl nie przeszło, że mógł­by zostać carem. Michał był za młody, a mieszkańcy państwa moskiewskiego wszystkich stanów grzesznie zdradzali swoich wcześniejszych władców i dlatego przez te grzechy Moskwa straciła Boże błogosławieństwo! "I widząc takie zaprzaństwo i sromotę, i zabójstwa, i zniewagi wobec poprzednich panów, jak być władcą państwa moskiewskiego, nawet będąc przyrodzonym panem, widząc w ludziach z państwa moskiewskiego niewierność i wielką niestałość, i zaprzaństwo?".

W toku prowadzonych rozmów siostra Marfa wysunęła bardziej konkretne zastrzeżenia: ojciec chłopca Filaret był "uciśniony" w polskiej niewoli. Czy król Polski nie ukarze go? I jak chłopak miał zasiąść na tronie bez zgody ojca?

Członkowie poselstwa zostali wcześniej poinstruowani, że gdyby Michał się opierał, mają "błagać go na wszelkie możliwe sposoby o zmiłowanie, żeby został naszym carem, bo przez tą elekcję to Bóg go wskazał". Marfa zastanawiała się, skąd w zrujnowanym kraju znajdą fundusze na wystawienie wojska. Jak mają go koronować, skoro insygnia carskie zostały zrabowane? Jak mają dotrzeć do Moskwy przez dzikie pola, po których hulają bandyci?

Możnowładcy odparli, że nikt nie zdradzi Michała Romanowa, bo on jest dziedzicem ostatniego prawdziwego cara Fiodora, którego matka była z rodu Romanowów. Wszystkie stany jednogłośnie go obrały. I doprowadzą do uwolnienia jego ojca. To ostatecznie przekonało Romanowów. Michał zgodził się.

Tymczasem w odległej Polsce Filaret dowiedział się, że jego syn został wybrany na cara. Był wściekły. "Kiedy go zostawiłem, był taki młody i bez rodziny, bo zostałem mu tylko ja tutaj i jeden mój brat, Iwan". Żachnął się: "A co też mój syn miał począć?"15.

Kiedy posuwali się w kierunku Moskwy, Michał bez przerwy użalał się nad sobą. 19 kwietnia zatrzymał się w Jarosławiu, gdzie znowu wpadł w panikę: "Nigdy nawet nie przeszło nam przez myśl, że możemy panować nad tak licznymi i wielkimi krajami - nie jesteśmy nawet pełnoletni. Państwo moskiewskie jest w ruinie, a lud moskiewski tak zbałamucony z powodu swych grzechów... Jak poradziłby sobie prawowity dziedzic tronu moskiewskiego, nie wspominając już o mnie?".

"Zmiłuj się nad nami, sierotami, Wielki gosudarze" - odparli bojarzy, błagając cara, aby się pospieszył. Michał zamarudził w Jarosławiu, gdzie "Kozacy nieustannie naprzykrzali się nam, a my nie mamy nic - z czego mamy opłacić naszych żołnierzy? Już niedługo możemy się spodziewać Litwinów i Szwedów!". Poza tym potrzebował insygniów władzy monarszej: bez nich cesarz był nagi.

Siedemnastego kwietnia w końcu ruszyli w drogę. "Jedziemy powoli z nielicznymi wozami i naszymi wojskami w kiepskim stanie, a wielu naszych strzelców i Kozaków musi iść pieszo - skarżył się Soborowi - niezbyt dużo moich dworzan w ogóle przybyło". Kiedy dotarli do Monastyru Troickiego pod Moskwą, wskazał, które komnaty należy wyremontować dla niego i jego matki. 28 kwietnia Michał i Marfa wpadli w furię w obecności licznych świadków. Arcybiskup Teodoryt i bojar Fiodor Szeremietiew pisali pilnie do Moskwy, że "gosudar oraz jego matka z wielkim gniewem i ze łzami w oczach mówili do wszystkich stanów zebranych w monastyrze".

- Pokłoniliście się nam i mówiliście, żeście wrócili do zmysłów i porzucili bezeceństwo, ale mówiliście fałszywie - krzyczała matka.

- My, wasze raby - odparli kniaziowie Pożarski i Trubecki - znosiliśmy głód, niedolę i ciężkie oblężenia. Teraz wielu razem z nami czeka pod murami Mosk­wy z petycją do was, nasz gosudarze, żebyście zaszczycili nas swoją obecnością.

Innymi słowy, pora już było kończyć z tym marudzeniem.

Drugiego maja Michał wkroczył do miasta przy biciu w dzwony we wszystkich cerkwiach. Moskwa była uważana przez mieszkańców państwa moskiewskiego za świętą stolicę, nowe Jeruzalem. Nawet w tamtej epoce żarliwości reli­gijnej obcokrajowcy byli zdumieni pietyzmem, z jakim mieszkańcy Moskwy podchodzili do rytuałów, oraz ich surowym kodeksem postępowania. Mężczyźni nosili długie brody, stanowiące wyraz hołdu dla Boga, oraz długie szaty, kaftany, których pofałdowane rękawy zwisały prawie do samej ziemi, na głowach zaś mieli czapy z sobolego lub lisiego futra. Instrumenty muzyczne i palenie tytoniu były zakazane, a szlachetnie urodzone kobiety, niezależnie od tego, czy panny czy mężatki, mogły przebywać jedynie w swoich rodzinnych teremach, jak nazywano oddzielne komnaty, zazwyczaj na poddaszu, przeznaczone dla kobiet moskiewskich, gdzie przebywały zasłonięte przed okiem obcych, w ukryciu. Żaden z tych zakazów nie dotyczył jednak ogólnonarodowej rozrywki, czyli pijaństwa. Kobiety z ludu nieraz widywano leżące na ulicach pijane do nieprzytomności.

Michał wkroczył na Kreml, liczący prawie dwadzieścia osiem hektarów powierzchni kompleks łączący w sobie funkcje fortecy, pałacu i zespołu świątyń tego nowego Jeruzalem. Teraz jednak przedstawiał on żałosny widok. Na placach piętrzyły się zwały gruzu; krzeseł i łóżek używano na podpałkę; pałace i kancelarie stanu służyły za kostnice, gdzie leżały stosy ciał zmarłych w czasie długich oblężeń. Trzypiętrowy drewniany Pałac Teremny z jego Złotą Komnatą oraz murowany pałac Granowitaja Pałata pospiesznie naprawiano, aby przygotować je do koronacji. (Nakazane przez nowego cara przeróbki, obejmujące dobudowanie dwóch murowanych pięter, które miała zająć rodzina carska, trwały trzy lata). Przez kilka pierwszych miesięcy Michał przebywał w pałacach swych bojarów, którzy tradycyjnie mieli własne rezydencje na Kremlu.

Kreml został założony na wzgórzu leżącym między rzekami Moskwa i Nieglinna. Powstał jako rezydencja książęca w połowie XII wieku, to jest w czasach, gdy Moskwa była niewielkim grodem w porównaniu do głównych ruskich metropolii, Włodzimierza, Rostowa i Wielkiego Nowogrodu. W 1326 roku Iwan I, zwany Kalitą (Sakiewką), wybudował Sobór Uspieński (Zaśnięcia Bogurodzicy), gdzie od tej pory koronowani mieli być wielcy książęta moskiewscy, oraz Sobór Archangielski (Świętego Michała Archanioła), gdzie ich grzebano. Iwan uczynił z Moskwy ważny ośrodek władzy religijnej i politycznej. Lecz to Iwan III był prawdziwym twórcą tego Kremla, na którym miał zasiąść Michał Romanow. Za radą żony, bizantyńskiej księżniczki wychowanej w Italii, Iwan III sprowadził mistrzów włoskiego renesansu, aby przebudowali oba sobory, wznieśli Dzwonnicę Iwana Wielkiego i Granowitą Pałatę oraz otoczyli to wszystko charakterystycznymi murami zwieńczonymi blankami, które dziś uważamy za bardzo rosyjskie, a w chwili powstania wydawały się miejscowym mieszkańcom egzotycznie włoskie.

Michał przedefilował przez to moskiewskie Wzgórze Świątynne, aby pomodlić się w zwieńczonym pięcioma kopułami Soborze Uspieńskim, gdzie przyjął śluby wierności. Chłopiec musiał zyskać sobie świętą charyzmę monarszą i był tylko jeden sposób, żeby to osiągnąć - rytuały koronacyjne. Monarchia przestała istnieć: koronacja musiała więc uczynić z Michała uosobienie jej restauracji. Ta mistyczna chwila rozpoczęła się jednak całkiem nie świętą kłótnią16.

Rankiem 11 lipca 1613 roku, dzień przed swoimi siedemnastymi urodzinami, car spotkał się z bojarami w Złotej Sali. Spotkanie szybko przerodziło się w spór o miestniczestwo, czyli pierwszeństwo wynikające z połączenia świetności rodowodu z długością służby, które na tym odrestaurowanym dworze nabierało najważniejszego znaczenia. Michał postanowił, że zasada miestniczestwa będzie zawieszona w czasie koronacji. Kiedy jego sekretarz ogłosił, iż to carski stryj Iwan Romanow będzie nieść czapkę Monomacha, a nie pyszny kniaź Dymitr Trubecki (który sam chciał być carem), ten ostatni nie zgodził się na to, gdyż pochodził z przedniejszego rodu. "To prawda, że twój przodek jest świetniejszy niż Iwana Romanowa - odparł Michał. - Ale teraz jemu trzeba przyznać wyższą rangę, gdyż to on jest moim stryjem". Ostatecznie Trubecki niechętnie zgodził się nieść berło.

O drugiej po południu Michał, odziany w złote szaty w stylu bizantyńskim, poświęcone wcześniej przez metropolitę Efrema (był to najstarszy rangą duchowny, gdyż Filaret nadal przebywał w niewoli), wkroczył do Granowitej Pałaty. Bojarzy bili czołami przed drobnym chłopcem.

Kiedy uderzono w trzydzieści trzy kremlowskie dzwony, dworzanie i bojarzy, niosący na szkarłatnych poduszkach czapkę Monomacha, jabłko (trzymane przez Pożarskiego), berło i nowo wykonane regalia na złotej tacy, wyłonili się na Czerwonym Ganku, po trzykroć się pokłonili i ruszyli w dół po Czerwonych Schodach, a następnie przez plac Soborowy do Soboru Uspieńskiego. Następnie przeszedł protopop soboru, chlapiąc wodą święconą, żeby zapewnić, iż Michał będzie stąpać tylko po poświęconej ziemi. Car wkroczył do soboru przy dźwiękach pieśni Mnogaja leta, śpiewanej bez akompaniamentu instrumentów muzycznych, gdyż nie używa się ich w czasie prawosławnych nabożeństw. Kiedy w cerkwi stanął przed złotym ikonostasem, Efrem poprosił o Boże błogosławieństwo. Teraz przyszła kolej na Michała i chłopiec, który nigdy wcześniej nie uczestniczył w takiej ceremonii ani nigdy nie występował publicznie, oznajmił, że państwo moskiewskie doświadczyło straszliwych nieszczęść w ciągu piętnastu lat, które upłynęły od śmierci ostatniego prawowitego cara, jego kuzyna Fiodora, syna Iwana Groźnego. Jego mieszkańcy muszą przywrócić ład i porządek.

Efrem zawiązał relikwiarz z drzazgą z Krzyża Prawdziwego wokół szyi chłopca, następnie poświęcił jego głowę i wymówił słowa błogosławieństwa, dokonując konsekracji. Założył mu na głowę czapkę Monomacha, obszytą sobolowym futrem i wysadzaną rubinami oraz szmaragdami, po czym wręczył mu berło i jabł­ko. Michał zasiadł na tronie Monomacha. W rzeczywistości czapka nie należała nigdy do bizantyńskiego cesarza Konstantyna Monomacha, lecz był to mongolski hełm przerobiony w XIV wieku, a drewniany tron z wyrzeźbionymi lwami i bizantyńskimi scenami tak naprawdę został zbudowany dla Iwana Groźnego. Efrem ogłosił Michała wielkim księciem, carem i samodzierżcą Wszechrusi. Następnie Michał zdjął czapkę Monomacha, położył ją na złotej tacy, którą oddał stryjowi Iwanowi Romanowowi, przekazał berło kniaziowi Trubeckiemu (który utyskiwał na taki porządek ceremonii), a jabłko kuzynowi Fiodorowi Szeremietiewowi. Jego głowę namaszczono świętym olejem, który nadał mu świętą charyzmę. Ten rytuał miał być od tej pory powtarzany podczas koronacji każdego kolejnego cara aż do 1896 roku. Michał udał się następnie do sąsiedniego Soboru Archangielskiego, żeby pomodlić się nad grobami Iwana Groźnego i Fiodora, a kniaź Mstisławski trzykrotnie obsypał cara monetami, aby zapewnić mu pomyślność. Młody władca był w poważnych tarapatach17.

Michała otaczali krnąbrni bojarzy, z których część sama aspirowała do tronu carskiego. Tymczasem królowie Szwecji i Polski gromadzili wojska, chan tatarski pustoszył południe kraju, a zwolennicy "Iwaszki Łotrzyka", fałszywego wnuka Iwana Groźnego, zbroili się w Astrachaniu. Kraj leżał w ruinie. Szanse powodzenia wyglądały gorzej niż kiedykolwiek.

Michał nie miał doświadczenia politycznego i nawet jego stronnicy uważali go za tępego i łagodnego. Obcokrajowcy odnotowywali jego dobrotliwy uśmiech, lecz w czasie długiego panowania Michała było tylko kilka przypadków, gdy zdenerwował się na tyle, aby zrobić na kimś wrażenie. Przez większość czasu chorował. Miał tik w oku i chwiał się na nogach, jednak trudno stwierdzić, czy był po prostu słabowitym beztalenciem, czy te niedomagania wynikały z ciężkich przeżyć w czasie smuty. Odznaczał się nadzwyczajną pobożnością, jak przystało na prawdziwego cara. Lubił nowinki techniczne, zbierał zegary i cieszył się zachodnimi rozrywkami, tworząc trupę akrobatów, błaznów i karłów w kremlowskim Pałacu Potiesznym. W tamtych czasach karły i inne tego rodzaju "monstra" uchodziły za swego rodzaju maskotki przynoszące szczęście, a ponadto miały podkreślać wyjątkowość monarszego majestatu. Ulubionym towarzyszem Michała był karzeł Mosiaga. Na dworze odbywały się tańce, grano na bębnach, oglądano popisy linoskoczków. Car był zapalonym ogrodnikiem i myśliwym. Cały ten opis sugeruje, iż był to życzliwy i serdeczny chłopiec, który prowadził zwyczajne i uporządkowane życie. Nie mamy żadnych realistycznych portretów Michała: jego wizerunek dobrodusznego cara był ważniejszy od jego umiejętności rządzenia18.

Początkowo młody car dzielił władzę z bojarami i Soborem Ziemskim. Zgodził się, że nie "straci nikogo bez uczciwego sądu i porozumienia z bojarami". Za jego panowania Sobór Ziemski obradował niemal nieprzerwanie. Na Kremlu dominował Pożarski i inni bohaterowie pospolitego ruszenia, których wysyłano we wszystkich kierunkach do walki z wrogami. Elekcja Michała stanowiła akt patriotycznego oporu, dlatego jego misją było koordynowanie walki o uwolnienie kraju od obcych najeźdźców. Romanowowie od samego początku panowania dynastii musieli sprawować dowództwo militarne.

Na początek jego dowódcy pokonali armię "Iwaszki Łotrzyka" i "Marinki Wiedźmy", biorąc ich do niewoli. Kozacki ataman Zarucki został wbity na pal na placu Czerwonym, Marinkę zagłodzono na śmierć, a czteroletniego "Iwaszkę Łotrzyka" powieszono na murach kremlowskich. Nie było czasu na wahania. Tatarzy, Polacy i Szwedzi zdążyli się już trochę wykrwawić. W październiku 1615 roku, po zakończeniu przez Szwedów oblężenia Pskowa, rozpoczęto rozmowy pokojowe, które w lutym 1617 roku zakończyły się zawarciem pokoju w Stołbowie. Moskwa odzyskała Nowogród Wielki, lecz została odcięta od Bałtyku, a Gustaw Adolf położył fundamenty pod szwedzkie imperium w Inflantach.

Michał mógł zatem skoncentrować wysiłki na walce z głównym wrogiem, czyli Polakami, rzucając do walki swego najlepszego dowódcę Pożarskiego. Wszyscy pamiętali, że ojciec cara Filaret nadal przebywa w polskiej niewoli. Już w pierwszym liście do ojca młody władca dawał wyraźnie do zrozumienia, że starzec może mieć decydujący wpływ na rządy. "Do najczcigodniejszego i najwyższego metropolity, ojca ojców, wielkiego gosudara Filareta, świętej rangi i Bożej ozdoby godnego, pilnego pasterza zbłąkanych owieczek: wasz syn, potomek tak przesławnego rodu, Michał, car i wielki książę, samodzierżca Wszechrusi, czołem bije do samej ziemi".

Przebywający w polskiej niewoli Filaret znalazł się w niezręcznym położeniu, gdy przybył do niego posłaniec wysłany przez syna. W czasie pierwszego spotkania, które odbywało się pod okiem Polaków, musiał jakoś pogodzić swoje wcześniejsze związki z Rzeczpospolitą oraz elekcję syna na cara. "Aż do tej pory działałem w dobrej wierze, lecz teraz mój własny syn został obrany władcą. W ten sposób pokrzywdziliście mnie. Mogliście wybrać kogoś innego, a uczyniliście to bez mojej wiedzy...". I najważniejsze: "Został panem nie z własnej woli, ale dzięki Łasce Bożej". Ponieważ Polacy zamierzali zniszczyć Michała, było niepodobieństwem, by uwolnili jego ojca. A tymczasem car musiał zwołać przegląd młodych panien, żeby wybrać sobie żonę19.

Michał oraz ludzie, którzy go wybrali, rozpaczliwie potrzebowali prawdziwego świętego cara z całym splendorem monarszego dworu, żeby wszystkie okropieństwa ostatniego dziesięciolecia poszły w zapomnienie, jakby nigdy się nie wydarzyły. Należało odprawić stosowne rytuały, z zachowaniem starodawnych tradycji, ale dwór trzeba było stworzyć od nowa i wszystkie nowinki również musiały sprawiać wrażenie odwiecznej tradycji. Rozpad państwa moskiewskiego, który nastąpił po śmierci Iwana Groźnego, pokazywał, co może się stać, jeśli samo­władca zniszczy całą opozycję, ale pozostawi autokrację bez mocnej podstawy. Dlatego od samego początku Romanowowie rządzili przy poparciu największych rodów, które nagradzali, darowując im majątki ziemskie, tak zwane pomiestja, otrzymywane na pewien czas w zamian za służbę wojskową dla władcy.

Ludzie z otoczenia Michała w pierwszej kolejności przywrócili ceremoniał świętej monarchii. W sklepionej sali audiencyjnej, ozdobionej scenami biblijnymi, młody car ubrany w szaty wysadzane brylantami i sobolowy kołpak również ozdobiony brylantami, ze złotym berłem w dłoni, siedział na tronie ustawionym na podwyższeniu z czterema pozłacanymi filarami zwieńczonymi złotymi orłami. Obok tronu na srebrnej piramidce spoczywało złote carskie jabłko wielkości kuli do kręgli oraz złota misa, dzban i ręcznik. Po obu stronach stali bojarzy i urzędnicy w białych szatach z adamaszku, czapach z rysiego futra i białych butach, ze złotymi łańcuchami na szyjach i błyszczącymi srebrnymi toporkami przerzuconymi przez ramię.

Życie Michała wypełniały uroczystości religijne, które często trwały od świtu do zmierzchu, oraz obchody świąt cerkiewnych, które obejmowały prawie wszystkie dni w roku. W święto Trzech Króli, 6 stycznia, car w otoczeniu dworzan i strzelców, żołnierzy elitarnej formacji utworzonej przez Iwana Groźnego, szedł nad przerębel wycięty na pokrytej lodem rzece Moskwie, aby "pobłogosławić wody Jordanu". Ten rytuał miał czynić z Moskwy nową Jerozolimę, a z Rusi - Ziemię Świętą.

Na dworze odrodziła się ściśle określona hierarchia. We wszystkich autokracjach pozycja dworzanina zależy od tego, jak blisko stoi on monarchy. W państwie moskiewskim nazywano to "ujrzeniem błysku w oczach gosudara". Dwór carski stanowił ośrodek władzy, w którym szlachta oferowała swe uznanie i służbę władcy, a ten w zamian rozdawał urzędy, ziemie, władzę, tytuły i mariaże, oczekując, że pomogą mu dowodzić jego armiami i mobilizować jego zasoby. Dwór pośredniczył w przekazywaniu władzy, pozwalał jego członkom gromadzić bogactwa, związywał ich wspólnymi więzami lojalności z monarchią, a jednocześnie pozwalał rywalizować między sobą bez konieczności wszczynania buntu czy wojny domowej. To tutaj rozgrywali swoje konflikty - intrygi polityczne i seksualne - w których role arbitrów odgrywali car i jego zaufani zausznicy. Nie dało się zapomnieć o wielkiej smucie, a samodzierżawie uważano za nieodzowne nie tylko dla zjednoczenia kraju i odbicia utraconych ziem, ale również dla zapobieżenia ponownemu stoczeniu się w otchłań chaosu. Po objęciu tronu przez Romanowów rzadko podważano legalność panującej dynastii.

Każdego ranka bojarzy i dworzanie20 gromadzili się przed Czerwonymi Schodami prowadzącymi z placu Soborowego do prywatnych apartamentów carskich w Pałacu Teremnym. Młodsi urzędnicy, "ludzie placowi", czekali na dole, ale garstka szczęśliwców, "ludzie komnatowi" mogli stanąć wyżej. Carskie komnaty stanowiły szereg kolejnych sal o coraz większej i nieprzeniknionej świętości. Jedynie najprzedniejsi z przednich dostępowali zaszczytu wejścia do Złotej Sali, trzeciej w kolejności komnaty sąsiadującej z carską łożnicą. Osoba cara była tak święta, że nikt nie mógł patrzeć mu prosto w oczy, a poddani bili przed nim czołami. Jeśli medycy upuszczali mu krwi, musiała być ona poświęcona i pochowana w specjalnym miejscu, aby zapobiec jej wykorzystaniu do złych czarów.

Na Kremlu zawsze bardzo ważne było zachowanie względów bezpieczeństwa. Na wypadek gdyby jego mocno lansowana, dobrotliwa świętość nie wystarczyła, Michał nakazał, aby każdy, kto usłyszy cokolwiek podejrzanego i co można by poczytać za zdradę - była to osławiona formuła "słowo i sprawa wagi państwowej" (słowo i dieło gosudariewo) - doniósł o tym kniaziowi Jurijowi Suleszo­wowi, ochrzczonemu książątku tatarskiej Złotej Ordy, który kierował Urzędem Śledczym. Jeszcze na początku XVII wieku dwór miał mocno tatarski charakter, a wśród wielu ochrzczonych kniaziów nikt nie był potężniejszy od na wpół tatarskich kuzynów Michała, książąt Czerkaskich21. Dwór został odtworzony, ale Michał nie mógł dłużej czekać na powrót ojca. Musiał znaleźć sobie żonę, ale wspaniała rola carskiej małżonki wiązała się z wieloma niebezpieczeństwami na dworze, na którym trucizna była jednym z narzędzi walki politycznej. Pod koniec 1615 roku car zarządził przegląd młodych panien.

Po całym państwie rozjechali się dworzanie, aby wybrać setki nastoletnich dziewic, głównie ze średniozamożnych rodzin szlacheckich. Zostały one wysłane do Moskwy, gdzie mieszkały u krewnych lub w specjalnie przygotowanym do tego pałacu. Początkowo kandydatek było prawdopodobnie około pięciuset, jednak ich liczba została następnie zredukowana do około sześćdziesięciu, wystrojonych przez swoje rodziny.

Uczestniczki tego pokazu najpierw stawały przed jury złożonym z dworzan i medyków, którzy odsiewali najsłabsze. Ich opisy przesyłano carowi i jego doradcom. Oprócz urody i zdrowia kluczowe znaczenie miały więzy pokrewieństwa z kremlowskimi rodami, dlatego szczegółowo badano ich drzewa genealogiczne.

Ta starodawna tradycja fascynowała zagranicznych gości uważających ją za najbardziej egzotyczny z moskiewskich zwyczajów. Przydawał on rosyjskiej autokracji majestatu i tajemniczości, choć tak naprawdę był reakcją na trudności ze ściągnięciem na odizolowany i peryferyjny dwór carski kandydatek z zagranicznych rodów monarszych. Przeglądy młodych panien miały złagodzić brutalną rywalizację między koteriami dworskimi poprzez odwołanie się do otwartego konkursu mającego na celu wybór szanowanej dziewicy z prowincjonalnej szlachty. Carowie woleli żenić się z kimś niżej postawionym dla uniknięcia jakichkolwiek powiązań z frakcjami bojarskimi, które chciały, żeby panna młoda nie była związana z ich rywalami. Potajemnie jednak każda frakcja popierała tę dziewicę, która była z nią spokrewniona (chociaż w dalszym stopniu).

Najlepsze dziewczęta były wybierane do następnego etapu, zwanego opatrzynami (smotriny), w czasie którego sam car redukował liczbę kandydatek do około sześciu. Były one następnie uważnie oglądane przez naczelnika Urzędu Wielkiego Dworu oraz badane przez carskich medyków, którzy mieli stwierdzić ich płodność, do czego właściwie sprowadzał się cały sens owych oględzin. Odrzuconym wręczano prezenty i odsyłano do domu, a grupkę szczęśliwych finalistek, zazwyczaj około sześciu, umieszczano w specjalnym kremlowskim pałacu, a następnie prezentowano carowi, który oznajmiał swoją decyzję, wręczając wybranej dziewicy chustkę i złoty pierścień.

Przeglądy młodych panien nie były jednak tak rzetelne, jak to mogło z pozoru wyglądać: nie można było z góry przesądzić, która panna zostanie wybrana, ale można było zorganizować przebieg ceremonii tak, żeby dała ona pożądany wynik. Grupa dziewcząt prezentowana carowi stanowiła bowiem rezultat intensywnych rozgrywek politycznych, które ten rytuał miał wyeliminować. Sztuka polegała na tym, aby carowi przedstawić więcej niż jedną ze swoich kandydatek. Nic ponadto dworzanie nie byli w stanie uczynić. Car nie kontrolował sposobu wyłaniania finalistek, ale nikt nie potrafił przewidzieć, kogo ostatecznie wybierze.

Zwyciężczyni oraz jej ojciec zmieniali imiona, żeby podkreślić swój nowy status jako spowinowaconych z carem; dziewczyna przyjmowała tytuł carewny i wraz ze swoją matką przenosiła się do Pałacu Teremnego, gdzie pobierała odpowiednie nauki. Musiała być również pilnie strzeżona, gdyż jak miała się przekonać wybranka Michała, jej życie było w niebezpieczeństwie22.

Tuż przed Bożym Narodzeniem 1615 roku na Kreml przybyły panny, z których Michał wybrał Marię Chłopową, pochodzącą ze średniej szlachty. Zmieniwszy imię na Anastazja i otrzymawszy wyższy w hierarchii tytuł carycy, wraz ze swoją babką i ciotką zamieszkała na najwyższym piętrze Pałacu Teremnego, a jej wuj Gawrił Chłopow dołączył do carskiej świty. Nowi przybysze stanowili zagrożenie dla najpotężniejszych dworzan. Fiodor Szeremietiew, carski kuzyn, który pojechał do Kostromy po Michała, żeby zaoferować mu tron, prowadził większość spraw państwowych. Ale to Michaił Sałtykow, siostrzeniec matki cara, siostry Marfy, towarzyszący im w Kostromie, miał najwięcej do stracenia. Sałtykow i Marfa byli przeciwni wyborowi Chłopowej.

Mniej więcej sześć tygodni po zaręczynach car, Sałtykow i stryj carskiej narzeczonej Chłopow oglądali tureckie szable w kremlowskiej zbrojowni. "Takie szable można by robić i w Moskwie" - przechwalał się Sałtykow, który jako carski orużejniczy zarządzał Orużejną Pałatą, czyli wspomnianą zbrojownią. Car wręczył szablę przyszłemu teściowi, żeby ten ocenił, czy robota miejscowych rzemieślników faktycznie dorównuje tureckim mistrzom.

"Nie tak dobra" - odparł Chłopow. Sałtykow wyrwał mu szablę i dwaj mężczyźni zaczęli kłócić się przed obliczem cara.

Wkrótce potem carska narzeczona dostała nudności i zemdlała na oczach całego dworu. Jej stryj tłumaczył potem, że dziewczyna zjadła za dużo słodyczy, ale wraz z obawami o ewentualne otrucie pojawiły się inne, fatalne w skutkach wątpliwości: czy dziewczyna jest wystarczająco zdrowa, żeby nosić dziecko, i czy jej rodzina nie zataiła jakiejś choroby. Car lub jego matka kazali Sałtykowowi baczniej przyjrzeć się stanowi zdrowia dziewczyny. Był to przejaw niezwykłej naiwności lub zwyczajnej złej woli. Sałtykow zaczął bowiem dosypywać Chłopowej mikstury pobierane z Urzędu Aptekarskiego, które wywołały u niej konwulsje i nudności. Wszyscy byli przerażeni - i o to chodziło. Prawdopodobnie przy poparciu matki cara, która zapewne stała za tą ponurą intrygą, Sałtykow przekupił medyków, aby zeznali, że dziewczyna ukryła nieuleczalną chorobę i nie może mieć dzieci. Nieszczęsna razem z rodziną została zesłana na Syberię, a jej ojca mianowano wojewodą odległej Wołogdy. Po spędzeniu sześciu tygodni na dworze dziewczyna i jej ród byli skończeni. Michał kochał ją, ale wolał nie wnikać w tę sprawę: nie czuł się na tyle mocny, żeby przeciwstawić się matce. Na tym jednak ta historia się nie skończyła23.

W październiku 1617 roku polski królewicz Władysław dotarł do Wiaźmy, leżącej około 220 kilometrów na zachód od Moskwy, i tam się okopał. Losy wojny miała ostatecznie rozstrzygnąć kampania 1618 roku. 9 września Michał zwołał Sobór Ziemski, żeby zmobilizować swój lud do walki. W jego słowach wyczuwało się panikę. 1 października Polacy przystąpili do szturmu na Moskwę, docierając do Bramy Arbackiej. Wkrótce jednak nadeszła zima, w polskim obozie zapanował głód, żołnierze zaczęli się burzyć i w efekcie Polacy nie mogli wygrać tej ostatniej bitwy wielkiej smuty. 2 lutego 1619 roku Michał zaaprobował rozejm zawarty w Dywilinie, który miał obowiązywać czternaście i pół roku i oddawał Polsce Smoleńsk. Te warunki były dla Moskwy upokarzające, lecz Michał utrzymał jedność państwa, co było w tamtych warunkach niemałym osiągnięciem. A poza tym odzyskał coś, co było niemal równie ważne24.

Czternastego czerwca 1619 roku Michał, liczący wówczas dwadzieścia trzy lata, w towarzystwie podekscytowanych tłumów przyjechał nad brzeg rzeki Presny, około ośmiu kilometrów za murami miasta, wysiadł z karety i czekał. Z przeciwnej strony nadjechał inny powóz w asyście eskorty. Zatrzymał się i wysiadł z niego siwobrody, liczący sobie już prawie siedemdziesiąt lat ojciec Michała Filaret. Po dziewięciu latach rozłąki syn i ojciec byli tak poruszeni spotkaniem, że padli sobie w ramiona i objęci leżeli na ziemi przez długi czas, płacząc z radości. W końcu ruszyli do domu. Filaret jechał saniami, a Michał szedł pieszo obok niego. Mosk­wa powitała ich biciem w dzwony i wiwatami. Tydzień później w Złotej Sali Filaret został mianowany patriarchą moskiewskim i całej Rusi przez przybyłego z wizytą Teofana, patriarchę Jerozolimy.

Filaret, władczy i kłótliwy, który przeżył Iwana Groźnego i Fiodora, zesłanie oraz przymusowe przejście do stanu duchownego, dwóch Samozwańców i polską niewolę, nigdy nie zamierzał być zwykłym kapłanem. Michał nadał mu tytuł "wielkiego gosudara", czyli w praktyce drugiego cara, z którym od tej pory rządził wspólnie w ramach diarchii. Lecz patriarcha, który mógł się pochwalić jedynie "zadowalającą znajomością Pisma", zbyt długo czekał na możliwość rządzenia. Był "krewki, podejrzliwy i tak władczy, że nawet car się go obawiał". Ze względu na jego zdolności polityczne niektórzy porównywali go nawet do współczesnego mu kardynała Richelieu.

Korespondencja cara z patriarchą pokazuje, że ojciec i syn zwracali się do siebie w oficjalny sposób. "Modlimy się do Boga Wszechmogącego, abyśmy mogli ujrzeć wasze świątobliwe i anielskie oblicze oraz ucałować głowę Jego Świątobliwości i głęboko jej się pokłonić" - pisał Michał. Filaret zachowywał pozory udzielania rad: "A co wy, gosudarze, rozkażecie w sprawie Krymu? - pisał, aby po chwili udzielić odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie: Co do mnie, gosudarze, to sądzę, że...". Przyjmowali ambasadorów, siedząc obok siebie na identycznych tronach, czasami dyplomatycznie odgrywając różne role. "Nie rozgłaszaj, że ja to napisałem" - pewnego razu instruował Michała Filaret.

W ich wzajemnych relacjach był szacunek, ale brakowało zażyłości. "Naturalne uczucia synowskie - zauważył poseł holenderski - [były] nakierowane znacznie bardziej na matkę niż na ojca, co należy przypisać długiej rozłące". Ich współpraca układała się jednak całkiem dobrze. "Napisano, o gosudarze - pisał car do ojca - że Wy, Wielki gosudar i nasz ojciec oraz pielgrzym, chcecie być w Moskwie w Święto Trójcy Świętej, lecz nie jest to dla was dogodne, gdyż gościńce będą nieprzejezdne dla waszego powozu. Być może byłoby lepiej, gdybyście przybyli w poniedziałek... Niech jednak stanie się zgodnie z wolą naszego Wielkiego gosudara".

To Filaret był wówczas silnym człowiekiem na Kremlu i nikt inny nie uczynił więcej dla utrwalenia pozycji Romanowów. To on pełnił funkcję swoistego impresaria, stojąc za szeregiem wystawnych ceremonii i architektonicznych przeróbek, które miały przywrócić prestiż carskiej władzy25. Rządził za pośrednictwem koterii zaufanych zauszników, składającej się z jego młodszego brata Iwana oraz jego kuzynów, Szeremietiewa i półtatarskiego kniazia Iwana Czerkaskiego. Jeśli jakiś bojar wychodził przed szereg, narażał się na uwięzienie. Dziewięciu zostało skazanych na zesłanie. Filaret musiał poświęcać dużo czasu na rozsądzanie sporów między bojarami, którzy nieustannie spierali się o miestniczestwo, często uciekając się do przemocy. Wielu bojarów pamiętało jednak, że jeszcze niedawno patriarcha był jednym z nich: gburowaty, lecz lojalny kniaź Łykow-Obolenski zwymyślał kiedyś Filareta w cerkwi. Teraz Filaret był samotny na szczytach władzy: skarżył się synowi, że jedyni przyjaciele, jacy mu zostali, to Czerkaski, Łykow i jego własny brat Iwan.

Celem Filareta i misją całego rodu Romanowów było zmobilizowanie Rosji do walki. "Zarządzał wszystkim, co dotyczyło carstwa i armii", za najpilniejsze uważając przygotowanie odwetu wobec Polski. Zreformowano pobór podatków, zdyscyplinowano Cerkiew, a jej ziemie przejęła panująca dynastia, która w ten sposób położyła fundamenty pod swoje bogactwo. Posiadacze ziemscy zyskali większą kontrolę nad swymi chłopami pańszczyźnianymi, ale w zamian musieli być gotowi do walki za cara i ojczyznę. Starcia graniczne z Polską nasilały się, lecz Filaret zdawał sobie sprawę, że główni przeciwnicy Moskwy, czyli Polska i Szwecja, znacznie wyprzedzają Rosję pod względem rozwoju technicznego. Wybuch wojny trzydziestoletniej w Europie oznaczał, że do wynajęcia było mnóstwo zagranicznych najemników, patriarcha więc sprowadzał angielskich i szkoc­kich oficerów, aby zmodernizować armię moskiewską. Przede wszystkim jednak dynastia potrzebowała dziedzica: car musiał się ożenić26.

Przez cztery lata Michał nie chciał słyszeć o innych kandydatkach na żonę, ciągle marzył o zdradziecko otrutej Marii Chłopowej. W 1621 roku Filaret zaoferował rękę swego syna dwóm zagranicznym księżniczkom, lecz zachodni władcy uważali go za nieokrzesanego parweniusza i odprawili moskiewskich posłów. Michał z pewnością przyjął to z ulgą i zaczął przekonywać ojca, aby powrócić do sprawy Marii. Filaret nakazał medykom zbadać dziewczynę przebywającą na zesłaniu, w tym czasie w Niżnym Nowogrodzie, ci zaś wrócili z wieścią, że jest całkiem zdrowa. Wtedy Filaret zwrócił się do carskiego orużejniczego Sałtykowa z pytaniem, dlaczego twierdził, że cierpiała na nieuleczalną chorobę.

Filaret i Michał, wspólnie z Iwanem Romanowem, Iwanem Czerkaskim i Fiodorem Szeremietiewem, osądzili Sałtykowa i jego brata. Szeremietiewa wysłano do Niżnego Nowogrodu, żeby porozmawiał z Marią, która wyjaśniła, że wymiotowała tylko raz, a jej stan pogorszył się dopiero wtedy, gdy Sałtykow poczęstował ją nalewką z Urzędu Aptekarskiego.

Michał był wściekły. Sałtykow został pozbawiony urzędów i wygnany za "zdradzieckie pozbawienie cara przyjemności i małżeństwa. Łaska gosudara okazana Tobie ... była większa, niż na to zasługiwałeś, lecz Ty działałeś wyłącznie dla własnego wzbogacenia, nie chcąc dopuścić do tego, by ktokolwiek inny cieszył się łaską gosudara". Sałtykow uszedł z życiem tylko dlatego, że cieszył się protekcją matki cara, dzięki której ród Sałtykowów nie uniknął niechybnej zguby i pewnego dnia miał powrócić.

Michał liczył na to, że wreszcie będzie mógł poślubić Marię Chłopową, ale jego matka odmówiła pobłogosławienia związku, twierdząc, że dziewczyna nie jest już dziewicą. Marfa miała dla niego lepszą kandydatkę, spokrewnioną z nim księżniczkę Marię Dołgoruką. Michał pozostawał w bliskich relacjach z matką i to ona sprawowała pieczę nad kolejnym przeglądem młodych panien, na którym to jej faworytka została wybrana. 19 września 1624 roku car pojął za żonę Dołgoruką. W ten sposób intrygi jego matki ostatecznie zatriumfowały, ale cztery miesiące później carska małżonka zmarła27.

Nie było czasu na żałobę: Michał musiał się ożenić, i to szybko. W czasie następnego przeglądu panien Michał wręczył chustkę i pierścień Eudoksji Streszniewej, córce ubogiego szlachcica. W czasie narzeczeństwa Filaret pilnie jej strzegł w Pałacu Teremnym. 5 lutego 1626 roku wzięli ślub i spędzili noc poślubną zgodnie z wymogami tradycji, z ziarnami pszenicy między prześcieradłami, snopkami żyta pod łóżkiem oraz wiszącymi nad głową ikonami.

Eudoksja musiała znosić ciągłe wtrącanie się we wszystko swojej teściowej, siostry Marfy, ale i bez tego życie carycy było duszne od purytańskich ograniczeń. Gospodarstwa domowe w państwie moskiewskim miały być prowadzone zgodnie z ponurym traktatem zatytułowanym Domostroj, zestawem zasad spisanych przez pewnego szesnastowiecznego mnicha, który pouczał, że "nieposłuszne żony powinno się surowo chłostać", lecz i cnotliwym małżonkom także należy przetrzepać skórę "od czasu do czasu, jednak nie za mocno i w sekrecie, unikając bicia pięściami, które pozostawia siniaki".

Kobiety należące do rodziny carskiej ukrywano w teremie, nieróżniącym się zbytnio od muzułmańskiego haremu. Zakryte od stóp do głów ciężkimi sukniami, siedząc w cerkwi, obserwowały nabożeństwa zza kraty. W ich powozach były taftowe zasłony, żeby nie mogły wyglądać na zewnątrz ani same być widziane. Kiedy szły w procesjach religijnych, przed okiem gawiedzi skrywały je parawany niesione przez służbę. Całymi dniami szyły, a kiedy wchodziły lub wychodziły z komnaty, musiały klękać przed ikonami stojącymi w tak zwanym czerwonym kącie. Nosiły sarafany, czyli długie suknie z plisowanymi rękawami, oraz tradycyjne nakrycia głowy zwane kokosznikami. W Pałacu Teremnym nie tylko makijaż, ale również lustra były zakazane, jako wymysł szatana. Zasady obowiązujące na niższych szczeblach hierarchii społecznej były znacznie łagodniejsze. Żony kupców czerniły sobie zęby, bieliły twarz, nakładały róż na policzki oraz barwiły na czarno brwi i rzęsy, "więc wyglądały, jak ktoś, kto obsypał sobie twarz mąką, a następnie pędzlem i farbą pomalował policzki". Niższe stany miały znacznie więcej rozrywek, a przedstawiciele obu płci mogli się razem kąpać w publicznych łaźniach i bawić na ulicach. Tak surowo pilnowana w teremie pobożność miała zapobiegać podobnym hulankom.

Niemniej jednak caryca Eudoksja dobrze odnalazła się w tym środowisku. Pierwsze z jej dziesiątki dzieci, córka Irena, przyszło na świat dokładnie dziewięć miesięcy po nocy poślubnej. Caryce rodziły w łaźni Pałacu Teremnego. Narodziny każdego carskiego dziecka świętowano ucztą w Złotej Sali. Po kolejnej córce w 1629 roku przyszedł w końcu na świat dziedzic, Aleksy, a po nim urodziło się jeszcze dwóch synów28.

Filaret, który spędził wiele lat w polskiej niewoli, szykował się do walki z Polską, chociaż większość bojarów uważała, że Moskwa nie jest jeszcze na to gotowa. W kwietniu 1632 roku nadarzyła się okazja do wznowienia wojny: zmarł król Zygmunt III Waza. Rzeczpospolita Obojga Narodów była ogromnym krajem, federacją dwóch państw, rozciągającą się od Bałtyku prawie do Morza Czarnego, jednak jej ustrój zawierał w sobie sprzeczności: istniały dwa rządy i jeden parlament, który był wybierany przez całą szlachtę, a jego obrady mógł zerwać każdy poseł, krzycząc "weto". Wspomniany parlament, czyli Sejm, wybierał królów, pozostawiając przy tym wolne pole do obcych machinacji. Ten osobliwy ustrój, dominacja magnatów i powszechne przekupstwo często pogrążały Rzeczpospolitą w anarchii. Od czasu polskiej okupacji Kremla w czasach smuty Polska stała się tradycyjnym wrogiem Rosji.

Wojna Filareta rozpoczęła się farsą, a skończyła tragedią. Moskwa zgromadziła imponującą liczbę sześćdziesięciu tysięcy żołnierzy, jednak armia moskiewska dowodzona przez spierających się ze sobą bojarów była już wtedy kompletnym przeżytkiem. Tylko osiem tysięcy najemników pod wodzą szkockiego pułkownika Lesliego oraz angielskiego pułkownika Sandersona mogło równać się z nowoczesnymi armiami doby wojny trzydziestoletniej29. Dwóch bojarów, posłanych na czele wojska z zadaniem zajęcia Smoleńska, posprzeczało się ze sobą o miestniczestwo i trzeba ich było odwołać.

Nowi dowódcy armii moskiewskiej, bojar Michaił Szein, który dzielił z Fila­retem polską niewolę, oraz okolniczy Artiemij Izmajłow, rozpoczęli w grudniu 1632 roku oblężenie Smoleńska, ale we wrześniu 1633 roku z odsieczą obrońcom przybył Władysław IV, nowo wybrany król Polski, który nadal zgłaszał pretensje do tronu moskiewskiego. W październiku armia moskiewska musiała zwinąć oblężenie, a następnie sama została zablokowana i wkrótce zaczęło jej brakować żywności. Szein był pyszałkiem, który odjeżdżając na wojnę, puszył się przed carem, twierdząc, że "gdy większość bojarów siedzi za piecem", tylko on będzie walczył i dlatego "nikt nie może się z nim równać". Kiedy jednak sytuacja na froncie zmieniła się na jego niekorzyść, szybko wpadł w panikę. Michał próbował uspokoić Szeina bogobojną uwagą, iż "wiele rzeczy wydarza się na wojnie i nadal istnieje Boże miłosierdzie", ale sytuacja w obozie moskiewskim pod Smoleńskiem gwałtownie się pogarszała.

Leslie i Sanderson tak się nienawidzili, że Szkot oskarżył Anglika o zdradę. W końcu pobili się na oczach żołnierzy i Leslie zastrzelił Sandersona. Szein rozpoczął rokowania kapitulacyjne z Polakami i 19 lutego 1634 roku poddał się. Wraz ze swą armią musiał upokorzony przedefilować przed obliczem Władysława IV, przed którym wreszcie stanęła otworem droga na Moskwę. Kiedy Polacy posuwali się w głąb państwa moskiewskiego, Szein i Izmajłow zostali aresztowani, osądzeni za zdradę i ucałowanie katolickiego krzyża, a następnie ścięci. Postępy polskich wojsk zostały jednak nagle wstrzymane na wiadomość, że Murad IV, ostatni wielki sułtan z dynastii Osmanów30, dokonał inwazji na Polskę. 4 czerwca 1634 roku Polska i Moskwa podpisały pokój wieczysty. Władysław zachował Smoleńsk, ale w końcu zrzekł się pretensji do tronu carskiego31.

Tymczasem w październiku 1633 roku, w samym środku kryzysu na froncie smoleńskim, w wieku osiemdziesięciu lat zmarł Filaret. Półtora roku wcześniej to samo spotkało Marfę. Michał, wówczas trzydziestopięcioletni, rządził za pośrednictwem swoich krewnych Czerkaskiego i Szeremietiewa, a jego następca Aleksy, który był tak wesoły, jak jego ojciec posłuszny, dorastał w przyjemnym półmroku Pałacu Teremnego.

Kiedy Aleksy miał pięć lat, Michał wyznaczył na jego nauczyciela Borisa Morozowa, dobrze urodzonego, lecz ubogiego szlachcica. Carewicze tradycyjnie otrzymywali jedynie podstawowe wykształcenie, jednak Morozow zapoznawał swego podopiecznego ze zdobyczami techniki zachodniej, nauczył łaciny, greki i polskiego, jak również pomógł mu założyć własną bibliotekę. Car Michał, który uwielbiał ogrody i rozmaite zabawki mechaniczne, podarował synowi ogródek warzywny i pokazał swój najnowszy nabytek, pozłacane organy z mechanicznymi kukułkami i słowikami. Ojca i syna łączyło również upodobanie do tych samych rozrywek. Mieli trupę szesnastu karłów przebranych w czerwono-żółte stroje.

Morozow okazał się doskonałym wyborem i Aleksy, w odróżnieniu od innych carewiczów dorastających na Kremlu, miał szczęśliwe dzieciństwo. Dzięki staraniom Morozowa Aleksy uczył się w towarzystwie dwudziestu innych chłopców, a kiedy miał dziewięć lat, zyskał towarzysza zabaw, o cztery lata starszego Artioma Matwiejewa. Morozow miał spędzić następne trzynaście lat, "żyjąc stale razem z nami", jak stwierdził później car Michał, i stał się prawie członkiem rodziny carskiej32.

W 1639 roku dwaj synowie Michała zmarli prawie jednocześnie, pierwszy w wieku pięciu lat, a drugi tuż po urodzeniu. Rodzinne tragedie odcisnęły na carze swoje piętno. W kwietniu 1645 roku zapadł na szkorbut, puchlinę i prawdopodobnie depresję. Trzej doktorzy badali jego urynę. Płakał tak dużo, że lekarze całkiem poważnie zdiagnozowali u niego "potop łez", który miał rzekomo zalać żołądek, wątrobę i śledzionę, pozbawiając jego organy naturalnej ciepłoty i schładzając mu krew. Zalecili mu pić wino reńskie z ziołami, zażywać środek na przeczyszczenie i zrezygnować z kolacji. 14 maja przepisali mu kolejny środek przeczyszczający. Dwa tygodnie później stwierdzili, że mocz cara stał się bez­barwny, gdyż jego żołądek i wątroba przestały właściwie pracować "z powodu zbyt częstego siedzenia, picia zimnych napojów i melancholii wywołanej zgryzotą", jak w XVII wieku określano depresję. Jego stan jednak się nie polepszał. Szeremietiew, który trzydzieści lat wcześniej przywiózł mu propozycję objęcia tronu, osobiście pielęgnował Michała, lecz bezskutecznie.

Dwunastego lipca Michał zasłabł w cerkwi. "Moje wnętrzności rozdzierają się na strzępy" - jęczał. Masowano mu brzuch, wcierając balsam, jednak dwór zdawał sobie sprawę z tego, że car, mający wówczas czterdzieści dziewięć lat, umiera. Wśród odoru potu i uryny, pieśni popów, migotania świec i kołyszących się kadzielnic carskie łoża śmierci stanowiły prawdziwy teatr godności i świętości - od monarchów, którzy żyją po królewsku, wymaga się również, aby po królewsku umierali. Koronowane głowy nie umierają jak reszta z nas: carowie odchodzą, ale władza jest przekazywana dalej. Łoże śmierci to sprawa publiczna i miejsce zawierania transakcji politycznych. Dworzanie opłakiwali ukochanego władcę, ale uczestniczyli również w zakończeniu jednego panowania i początkach następnego. Przekazanie władzy jest zawsze najcięższą próbą stabilności reżimu, a tymczasem w Rosji aż do 1796 roku nie było prawa regulującego kwestie sukcesji. Łoża śmierci były świadkami niebezpiecznych kryzysów politycznych, które często zmieniały się w mordercze zmagania. Wypowiadane szeptem ostatnie słowa cara uznawano za święte, ale już chwilę po tym, jak wydał z siebie ostatnie tchnienie, tak naprawdę liczyły się tylko kaprysy nowego władcy. Tego rodzaju brzemienne w skutki rozgrywki były jednocześnie spotkaniem rodzinnym i ceremonią państwową. Intrygi przy łożu śmierci mogły zmienić wszystko.

Sprowadzono carycę, następcę tronu z Morozowem i patriarchę. Michał pożegnał się z żoną, pobłogosławił swego dziedzica razem z jego carstwem i powiedział Morozowowi: "Mojemu bojarowi powierzam syna i błagam was, tak samo jak służyliście nam z radością, żyjąc z nami przez trzynaście lat, tak samo służcie mu teraz!".

O drugiej w nocy car wyspowiadał się. Aleksy zauważył, że brzuch ojca "ruszał się i burczał", zwiastując rychłą śmierć. Kiedy Michał wyzionął ducha, Nikita Romanow, syn Iwana i brat stryjeczny zmarłego, pojawił się w sieni, żeby pierwszy złożyć przysięgę wierności nowemu carowi, powtarzając, że żaden cudzoziemiec nie zostanie nigdy uznany za cara, a każdy poddany będzie zobowiązany donosić o wszelkich "złych zamiarach". Zabrzmiał pojedynczy dzwon i wdowa oraz jej córki zaszlochały z żalu. Tym razem żaden Sobór Ziemski nie miał zatwierdzić sukcesji. Romanowowie już tego nie potrzebowali. Aleksy był carem z woli Boga i nikogo innego33.

1 Gramota archiepiskopa Fieodorita i F.I. Szeriemietiewa k Ziemskomu Soboru (Formalny raport z marca 1613 roku poselstwa Soboru Ziemskiego do Kostromy w celu poinformowania Michała, iż został carem), RGADA 135.111.1.2.28-44. Soloviev, 16.1-12. Vernadsky, 5.1.278-283.
2 Wielcy książęta moskiewscy przyjęli za swój znak dwugłowego orła, prawdopodobnie dlatego, że chcieli w ten sposób aspirować do statusu równego Habsburgom. Dopiero później ruscy mnisi zaczęli twierdzić, że dwugłowy orzeł symbolizuje Rzym i Konstantynopol, czyli stolice zachodniego i wschodniego cesarstwa rzymskiego, a trzecim Rzymem miała być Moskwa.
3 Bojarzy stanowili najwyższy szczebel szlachty i byli mianowani przez cara. Tytuł ten nie miał nic wspólnego z dziedzicznym tytułem kniazia (księcia), którego zgodnie z tradycją car nie mógł nadawać. Kniaziowie byli potomkami władców grodów podbitych przez Moskwę, często o wątpliwym pokrewieństwie z licznym rodem Ruryka, wielkiego księcia kijowskiego, lub też wywodzili swój ród od wielkiego księcia litewskiego Giedymina albo od tatarskich chanów. Niektórzy kniaziowie byli niesłychanie bogatymi magnatami, posiadającymi nawet ponad czterdzieści tysięcy hektarów, wielu jednak ani się nie cieszyło bogactwem, ani nie należało do bojarów. Tytuły nie zawsze się liczą: Romanowowie byli bojarami, lecz nigdy nie byli kniaziami.
4 Isabel de Madariaga, Ivan the Terrible (dalej jako Madariaga), Mongołowie, 5-6; tytuł cara 17. Iwan Groźny, Anastazja, przeglądy panien, 50-59; Sergei Bogatyrev, Ivan IV 1533-84, w: The Cambridge History of Russia, t. 1: From Early Rus' to 1689, red. M. Perrie. Smuta: Chester Dunning, Russia's First Civil War (dalej jako Dunning), 33-72. Samozwańcy: Maureen Perrie, Pretenders and Popular Monarchism in Early Modern Russia. Catherine Merridale, Red Fortress: The Secret Heart of Russia's History (dalej jako Merridale), 75-102. Martin, 112-121; pochodzenie Romanowów, 114-115.
5 Chanat krymski znajdujący się pod panowaniem dynastii Girejów, potomków Czyngis-chana, był przez trzy stulecia przeciętnym europejskim mocarstwem, którego ziemie rozciągały się od obecnej południowej Ukrainy po północny Kaukaz. Stolicą państwa był Bachczysaraj na Krymie. Jego armia złożona z pięćdziesięciu tysięcy doskonałych konnych łuczników była tak potężna, że bardzo długo carowie moskiewscy musieli płacić Tatarom daninę. Chanowie krymscy byli bliskimi sojusznikami i wasalami Turcji osmańskiej, sprawując w jej imieniu kontrolę nad północnymi i wschodnimi brzegami Morza Czarnego.
6 P. Griebielskij, A. Mirvis, Dom Romanowych, 1-12. G.K. Szczuckaja, Pałaty bojar Romanowych. W. Bruce Lincoln, The Romanovs (dalej jako Lincoln), 26; Lindsey Hughes, The Romanovs (dalej jako Hughes), 1-10. Na temat Michała: Orchard, 30-34.
7 Kiedy jej szczątki poddano analizie w XX wieku, okazało się, że zawierały niebezpieczne stężenie rtęci - tak samo jednak było z innymi szczątkami osób zmarłych w XVI wieku. Rtęć często stosowano w tamtym okresie jako lekarstwo.
8 Madariaga, 140-145, 295, 342, 357; efekt rządów Iwana, 371. Czerkieskie pochodzenie książąt Czerkaskich: Paul Bushkovitch, Princes Cherkaskii or Circassian Murzas: The Kabardians in the Russian boyar elite 1560-1700, "Cahiers du Monde Russe" (2004) 45.1-2, 9-30. Filaret: J.L.H. Keep, Regime of Filaret, SEER (1959-1960) 38, 334-343. Michał: Orchard, 30-34. Charakter Michała: Vernadsky, 5.1.308-311. Gramota archiepiskopa Fieodorita i F.I. Szeriemietiewa k Ziemskomu Soboru (Formalny raport z marca 1613 roku poselstwa Soboru Ziemskiego do Kostromy w celu poinformowania Michała, iż został carem), RGADA 135.111.1.2.28-44.
9 W 1856 roku ich potomek Aleksander II kupił budynek stojący w tamtym miejscu od sąsiadującego z nim monastyru, aby urządzić tam swoją koronację. Chociaż większość tej konstrukcji powstała znacznie później, to fundamenty pochodzą aż z XV wieku. Bardzo możliwe, że Michał Romanow dorastał właśnie tam.
10 Kozacy, którzy zawdzięczają swoją nazwę tureckiemu i arabskiemu słowu kazak, oznaczającemu awanturnika i korsarza, byli początkowo tatarskimi wojownikami. W XVI wieku mianem tym zaczęto określać głównie słowiańskich mieszkańców terenów leżących na pograniczu państwa moskiewskiego, chanatu krymskiego i Rzeczypospolitej. Utrzymywali się oni z łowiectwa, rybołóstwa i rozbójnictwa. Wojny toczące się między Tatarami, Moskwą i Polską dawały im mnóstwo okazji do walki w charakterze wojska zaciężnego, jak również niezależnych wypadów łupieżczych. Początkowo stanowili doskonałą piechotę, która do swych rajdów czarnomorskich wykorzystywała łodzie zwane czajkami, a w późniejszych wiekach przekształcili się w lekką jazdę. W czasach wielkiej smuty część Kozaków walczyła po stronie Rzeczypospolitej, inni zaś przyłączali się do różnych stron uczestniczących w wojnie domowej, aby stać się ostoją władzy w państwie moskiewskim. Faktycznie odegrali decydującą rolę przy elekcji Michała Romanowa. Narastający ucisk pańszczyźniany skłaniał tysiące wieśniaków do ucieczki na tereny Kozaczyzny. Stanowili swego rodzaju bractwo wolnych ludzi, którzy tworzyli obozy warowne, zwane koszami. Wybierały one swoich wodzów, nazywanych hetmanami (po ukraińsku) lub atamanami (po rosyjsku).
11 Keep, 334-343. Vernadsky, 5.1.205-220. Dunning, 50-59; poddaństwo 60-73. Ian Grey, Boris Godunov, 13-14, 134-139, 159-162. Soloviev, 16. 44. Dunning, 94-100.
12 Soloviev, 15.27. Vernadsky, 5.1.225-251. Na temat pospolitego ruszenia: Dunning, 415-439. Michał na Kremlu: Soloviev, 15.283. O Filarecie: Soloviev, 15. 160-231. Pożarski i Minin, 275-286. Kostnica na Kremlu: Merridale, 130-133. Hughes, 8-12. Keep, 334-343.
13 Dwoma najbardziej oczywistymi kandydatami byli ojciec Michała Filaret Romanow oraz kniaź Wasilij Golicyn, lecz obaj przebywali w polskiej niewoli. Filaret nie wchodził w grę, gdyż był mnichem, ale Golicyn miał doskonałe atuty: pochodzenie z rodu Giedymina, wielkiego księcia litewskiego, rangę bojara, niesłychane bogactwo i osobisty prestiż. Gdyby był wówczas na wolności, być może ta książka opowiadałaby o dynastii Golicynów, chociaż z drugiej strony jego nieskazitelne pochodzenie mogłoby nie przypaść do gustu Kozakom, którzy zdominowali tamtą elekcję.
14 Prawdziwość opowieści o Iwanie Susaninie poświadcza reskrypt wydany przez cara Michała już sześć lat po tych wydarzeniach. Był to początek oficjalnej legendy dynastii Romanowów. Do jej upamiętnienia szczególnie przyczynił się car Mikołaj I. Kiedy kompozytor Glinka napisał operę Iwan Susanin, Mikołaj I osobiście zmienił tytuł utworu na Życie za cara, nadając mu bardzo określone znaczenie. Z czasem stała się ona na wpół oficjalnym hymnem Romanowów, a później była jedną z ulubionych oper Stalina. Potomkowie bohatersko lojalnego chłopa byli zapraszani na wszystkie kolejne koronacje Romanowów aż do ostatniej, Mikołaja II w 1896 roku. Zostali też specjalnie uhonorowani w trzechsetną rocznicę założenia dynastii w 1913 roku.
15 Soloviev, 15.240-289, 16.1-15; reakcja Filareta, 16. 44-45. Vernadsky, 5.1.275-283. Dunning, 415-448. Hughes, 12-14. Richard Wortman, Scenarios of Power (dalej jako Wortman), 9-13. Susanin: Soloviev, 16.243-250. Hughes, 12-13.
16 Madariaga, 1-22. Dunning, 28-44. Merridale, 13-100.
17 Koronacja: L.E. Morozowa, Dwie riedakcyi czina wienczanija na carstwo Aleksieja Michaj­łowicza, w: Kultura sławian i Rus', red. L.E. Morozowa, T.B. Kniaziewskaja, 457-472. Madariaga, 49-52. Wortman, 10-16. Lincoln, 30-33. Hughes, 12-13.
18 Olearius, 62, 191, 262. Orchard, 30-34. Soloviev, 17.92. Zegary: Merridale, 140, 146. Rozrywki: J.T. Fuhrman, Alexis: His Reign and his Russia (dalej jako Fuhrman), 4-6. Paul Bushkovitch, Peter the Great (dalej jako Bushkovitch), 14-16, 28-29.
19 Soloviev, 16.16-44, 96-114. Dunning, 448-459. Vernadsky, 5.1.283-293. O Sałtykowach: Martin, 180.
20 Kilkunastu bojarów car mianował członkami swojej rady, czyli Dumy Bojarskiej. Kilku z nich otrzymywało rangę bliższego bojara. Niezależnie od tego, jak bogaci i potężni byli bojarzy, w pismach do cara podpisywali się dziecięcymi zdrobnieniami w stylu: "Twoje pokorne raby Mitka i Saszka". Niżej w hierarchii byli okolniczy, a pod nimi dumni dworianie, czyli szlachcice mający prawo zasiadać w Dumie. Urzędnicy niższego pochodzenia, diacy, faktycznie kierowali urzędami państwowymi, prikazami, a najważniejsi z nich wchodzili w skład Dumy i nosili rangę dumnych diaków. Należący do tych czterech najwyższych rang zasiadali w Dumie i spośród nich wybierano carskich doradców oraz dworzan. Naczelnicy około pięćdziesięciu prikazów zarządzali krajem. Niektóre z tych urzędów miały charakter polityczny, jak Urząd Poselski czy Urząd Wielkiego Skarbu, inne stanowiły władzę regionalną, jak na przykład Urząd Kazański, a jeszcze inne miały charakter osobisty, jak Urząd Wielkiego Dworu. Na dworze, na którym tak często dochodziło do otruć, Urząd Aptekarski zajmujący się przygotowywaniem mikstur leczniczych dla cara, był tak ważny, że praktycznie zawsze sprawował nad nim pieczę najważniejszy z carskich doradców. Życie codzienne cara organizowali jednak dworzanie, tacy jak strażnik pieczęci, koniuszy i najbardziej zaufany - pościelniczy. Pożarski, wódz pospolitego ruszenia, któremu tak naprawdę Romanowowie zawdzięczali tron, został mianowany bojarem i obsypany nadaniami ziemskimi, jednak absurdalne spory między bojarami o miestniczestwo sprawiały, że był on obiektem częstych skarg ze strony członków starszych rodów bojarskich.
21 Crummey, 1-28, 56, 70-82, 141-143; listy najbogatszych bojarów, 108. Por. Sergei Bogatyrev, The Sovereign and his Counsellors: Ritualised Consultations in Muscovite Political Culture, 1350s-1570s. Soloviev, 17.85-92. Bushkovitch, 14-16, 28-29. Hughes, 38-39. Lincoln, 82-85. Procesje: Wortman, 15-18. "Słowo i sprawa wagi państwowej": C.A. Ruud, S.A. Stepanov, Fontanka 16 (dalej jako Ruud), 5-7. Kultura teremu: Fuhrman, 38, 75-76. Urząd Aptekarski: Soloviev, 25.11.
22 Martin, 9-11, 20-21, 57-94, 170-171, 174, 180.
23 Martin, 169-185. Madariaga, 50-59. Soloviev, 16.165-166, 313. Lincoln, 34.
24 Soloviev, 16.129-150, 174-200, 17.105.
25 Filaret najął szkockiego architekta Christophera Gallowaya, żeby przebudował kremlowską Basztę Spasską, dodając do niej zegar, który zachwycił ojca i syna. Lubował się w teatralnych przedstawieniach tego superpatriarchatu: w Niedzielę Palmową Michał powtarzał wjazd Chrys­tusa do Jerozolimy, ale to patriarcha, a nie car, jechał na osiołku. W czapce Monomacha i bogatych carskich szatach Michał modlił się wraz z bojarami na Kremlu, po czym wychodził w towarzystwie patriarchy, a w ślad za nimi podążał cały dwór. Na ustawionym na placu Czerwonym podwyższeniu, naśladującym biblijną Golgotę, car trzymał konia (malowniczo przebranego za osła z doczepionymi sztucznymi uszami), na którego wsiadał patriarcha, a następnie udawali się z powrotem na Kreml do Soboru Uspieńskiego. Po zakończeniu ceremonii patriarcha dziękował carowi za jego służbę, wypłacając mu dwieście rubli.
26 O Filarecie: Pis´ma russkich gosudariej (dalej jako PRG), 1.10-14. Soloviev, 16.156-165, 17.90-93. O próżności Filareta: Vernadsky, 5.1. 308-311. Łykow i Filaret: Soloviev, 16.222-224. Dunning, 459-480. Represje Filareta wobec bojarów: Bushkovitch, 49-51. P. Buszkowicz, Szwiedskije istoczniki o Rossii 1624-1626, "Archiw russkoj istorii" (2007) 8. 359-381. Zasada miestniczestwa: Soloviev, 17.93-102; Crummey, 136-140.
27 Dołgorukowie (Dołgorukowowie) wywodzili swe korzenie od Jerzego Dołgorukiego (Długorękiego), wielkiego księcia kijowskiego, który w 1156 roku założył Moskwę. Była to jednak tylko legenda. Faktycznie bowiem pochodzili od piętnastowiecznego księcia Iwana Dołgorukiego, władcy Obolenska. Nie było to ostatnie małżeństwo zawarte przez Romanowa z panną należącą do rodu Dołgorukich, ale mówiło się, że związki między tymi dwoma rodami były przeklęte. Dołgorukowie byli jednym z wielkich rodów, takich jak Szeremietiewowie, Sałtykowowie i Golicynowie, którzy współrządzili Rosją aż do 1917 roku. Ostatnim premierem Mikołaja II był Nikołaj Golicyn, a po rewolucji w drodze na syberyjskie zesłanie towarzyszył carowi książę Wasilij Dołgorukow.
28 O Streszniewej: Soloviev, 16.166. Fuhrman, 1-10. Martin, 186-189. O Dołgorukich: Bushkovitch, 32. Buszkowicz, Szwiedskije istoczniki, 8.359-381.
29 Armie moskiewskie tradycyjnie tworzyła szlachta, właściciele ziemscy, to jest pomieszcziki, którzy w zamian za nadania ziemskie od cara dostarczali mu żołnierzy. W ten sposób Filaret zdołał zgromadzić około dwudziestu sześciu tysięcy żołnierzy, jednak wielu z nich było uzbrojonych w łuki i strzały. Ponadto zwerbował jedenaście tysięcy niezdyscyplinowanej jazdy kozackiej oraz osiemnaście tysięcy jazdy tatarskiej i czuwaskiej uzbrojonej w kusze. Znaczniejszą siłę stanowiło dwadzieścia tysięcy strzelców uzbrojonych w muszkiety.
30 Murad IV łączył w sobie talent militarny godny Juliusza Cezara z obłąkańczym sadyzmem Kaliguli, był jednak ostatnim wielkim sułtanem osmańskim. Po nim na tronie zasiadł jego brat Ibrahim I Szalony, który był seksualnym maniakiem mającym obsesję na punkcie futer, pachnideł i nadzwyczaj grubych kobiet. Panujący w Konstantynopolu osmańscy sułtani-kalifowie stworzyli ogromne imperium rozciągające się od granic obecnego Iraku do Morza Egejskiego, obejmujące Bałkany (obecne obszary Grecji, Bułgarii, Rumunii i byłej Jugosławii), Afrykę Północną, Anatolię i cały Bliski Wschód włącznie z Jerozolimą i Mekką. Ich euro­pejscy poddani byli w większości prawosławnymi Słowianami, którzy sprzedani jako dzieci w niewolę, po przejściu na islam zostawali często najwybitniejszymi wodzami wojskowymi, urzędnikami lub nałożnicami sułtana. Imperium osmańskie osiągnęło szczyty potęgi w XVI wieku, pod panowaniem Sulejmana Wspaniałego, jednak aż do końca XVIII wieku pozostawało potężnym mocarstwem dysponującym ogromną siłą militarną. W 1637 roku Kozacy wzięli szturmem turecką twierdzę Azow, którą następnie zaoferowali carowi Michałowi, ten jednak, naradziwszy się z Soborem Ziemskim, uznał, że nie ma dość siły, aby mierzyć się z potęgą osmańską.
31 Soloviev, 16.211-225, 17.92-95. Vernadsky, 5.1.345-361. Fuhrman, 106-107; P. Bush­kovitch, 50-51. Problemy z dowodzeniem armią przez bojarów: Crummey, 46-49; Fuhr­man, 106-107. Hughes, 38-40. Philip Longworth, Alexis, Tsar of All the Russias (dalej jako Longworth), 21.
32 Soloviev, 17.83-84. Longworth, 5-23. Domostroj i terem: Fuhrman, 83. Bushkovitch, 33. Rodzenie carskich dzieci: Lindsey Hughes, Sophia (dalej jako Sophia), 25.
33 Vernadsky, 5.1.383-385. Fuhrman, 7-11. Longworth, 17-26. Książę Waldemar i pretendenci do tronu carskiego: Soloviev, 17.55-75. Śmierć Michała: Soloviev, 17.3-84. Fuhrman, 1-4. Longworth, 17-21.

Spis ilustracji

WKŁADKA PIERWSZA

Michał I, ilustracja z rękopisu Bolszaja gosudariewa kniga, ili Korien' rossijskich gosu­dariej, 1672 (Ministerstwo Kultury Federacji Rosyjskiej)

Aleksy, ilustracja z rękopisu Bolszaja gosudariewa kniga, ili Korien' rossijskich gosudariej, 1672 (Ministerstwo Kultury Federacji Rosyjskiej)

Wielka księżna Zofia w klasztorze Nowodziewiczym, obraz Ilji Riepina (Galeria Trietiakowska)

Pałac Teremny, 1813 (Wellcome Collection Gallery)

Pałac Potieszny (fot. , CC BY-SA 4.0)

Piotr Wielki, portret autorstwa Sir Godfreya Knellera, 1698 (Queen's Gallery, Kensington Palace)

Piotr Wielki, portret autorstwa Iwana Nikitycza Nikitina (Rosyjskie Muzeum Państwowe)

Katarzyna I, portret autorstwa Jean-Marca Nattiera, 1717 (Muzeum Ermitażu, dalej Ermitaż)

Aleksy Pietrowicz, portret autorstwa Johanna Gottfrieda Tannauera, 1710 (Ermitaż)

Aleksandr Daniłowicz Mienszykow, ok. 1725-1727 (Ermitaż)

Piotr II, portret autorstwa Andrieja Grigorjewicza Owsowa, ok. 1727 (Ermitaż)

Anna Iwanowna, portret autorstwa Louisa Caravaque'a, 1730 (Galeria Trietiakowska)

Ernst Johann von Biron, ok. 1730 (domena publiczna)

Anna Leopoldowna, portret autorstwa Louisa Caravaque'a, ok. 1733 (Tropinin Museum)

Iwan VI i Julia von Mengden (Galeria Trietiakowska)

Elżbieta, portret autorstwa Charlesa van Loo, 1760 (Petergof Collection)

Piotr III i Katarzyna Wielka, portret autorstwa Georga Christopha Grootha, ok. 1745 (Zamek Michajłowski)

Katarzyna Wielka, na podstawie portretu autorstwa Alexandra Roslina, ok. 1780 (Ermitaż)

Grigorij Orłow, ok. 1770 (Ermitaż)

Grigorij Potiomkin, portret autorstwa Johanna Baptista von Lampiego (Muzeum Suworowa w Kobryniu)

Katarzyna Wielka, portret autorstwa Michaiła Szybanowa (Royal Collection Trust)

Płaton Zubow, portret autorstwa Johanna Baptista von Lampiego (Galeria Tretiakowska)

WKŁADKA DRUGA

Paweł I, portret autorstwa Władimira Łukicza Borowikowskiego, 1800 (Rosyjskie Muzeum Państwowe)

Maria Fiodorowna, portret Jeana Louisa Voille'a, ok. 1790 (Zamek Michajłowski)

Iwan Kutajsow, ok. 1790 (Ermitaż)

Anna Łopuchina, portret autorstwa Jeana Louisa Voille'a (Ermitaż)

Aleksander I, portret na podstawie obrazu George'a Dawe'a, 1825 (Muzeum Narodowe w Warszawie)

Spotkanie Aleksandra I z Napoleonem w Tylży, 1807, grafika autorstwa Jeana Baptiste'a Debreta (domena publiczna)

Pożar Moskwy w 1812 roku, obraz A.F. Smirnowa, 1813 (domena publiczna)

Aleksiej Arakczejew, portret autorstwa George'a Dawe'a, ok. 1825 (Ermitaż)

Michaił Kutuzow, ok. 1813 (domena publiczna)

Elżbieta Aleksiejewna, portret autorstwa Elisabeth Louise Vigée-Lebrun, ok. 1795 (Ermitaż)

Maria Naryszkina, portret autorstwa Salvatore Tonciego (Pavlovsk Museum)

Katia Bagration, portret autorstwa Jeana-Baptiste'a Isabeya, ok. 1820 (Luwr)

Ogłoszenie zwycięstwa sprzymierzonych po bitwie pod Lipskiem, 19 października 1813 roku, obraz Johanna Petera Kraffta, 1839 (Niemieckie Muzeum Historyczne, DHM)

Mikołaj I, portret autorstwa Georga von Bothmanna (Ermitaż)

Aleksandra Fiodorowna, portret autorstwa Franza Krügera, 1852-1857 (Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie)

Cottage w Peterhofie (fot. Anastasia Galyamicheva, CC BY-SA 4.0)

Wielki Pałac Kremlowski, zdjęcie autorstwa Nikolaya Naidenova, 1883 (ImWerden)

Warieńka Nielidowa, ok. 1830 (domena publiczna)

Aleksander Puszkin, portret autorstwa Oriesta Kiprienskiego, 1827 (Galeria Trietiakowska)

Aleksander II, ok. 1888 (Ermitaż)

Kapitulacja Szamila, obraz Theodore'a Horschelta, 1863 (Dagestańskie Muzeum Sztuk Pięknych)

Mikołaj Aleksandrowicz i Dagmara Duńska, 1864 (Archiwum Państwowe Federacji Rosyjskiej - Gosudarstwiennyj Archiw Rossijskoj Fiedieracyi, dalej GARF)

Aleksander Aleksandrowicz i Dagmara Duńska, zdjęcie autorstwa Siergieja Lewickiego, 1878 (Royal Collection Trust)

Aleksander II z dziećmi oraz Maria Aleksandrowna w obiektywie Siergieja Lewickiego, 1873 (Royal Collection Trust)

Katia Dołgorukowa, zdjęcie autorstwa Siergieja Lewickiego, ok. 1870 (Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie)

Belweder, wzgórze Babigon (ze zbiorów autora)

Rysunek Katii Dołgorukowej autorstwa Aleksandra II (ze zbiorów prywatnych)

Fanny Lear, ok. 1875 (Dominic Winter Auctioneers)

Konstanty Mikołajewicz z rodziną, 1863 (GARF)

Aleksy Aleksandrowicz i generał George Custer, zdjęcie autorstwa Davida Francisa Barry'ego, 1872 (Denver Library Digital Collections)

WKŁADKA TRZECIA

Kongres berliński, obraz Antona von Wernera, 1878 (Czerwony Ratusz w Berlinie)

Koronacja Aleksandra III, obraz Georges'a Beckera, 1888 (Ermitaż)

Aleksander III z rodziną w pałacu w Gatczynie, ok. 1886 (Royal Collection Trust)

Matylda Krzesińska, ok. 1900 (domena publiczna)

Goście na weselu Ernesta Heskiego i Wiktorii Melity Edynburskiej, zdjęcie autorstwa Eduarda Uhlenhutha, 1894 (Royal Collection)

Mikołaj i Aleksandra, zdjęcie autorstwa Siergieja Lewickiego, 1903 (Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie)

Sergiusz Aleksandrowicz i Ella, 1903 (Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie)

Aleksy Aleksandrowicz, 1903 zdjęcie autorstwa Siergieja Lewickiego, 1903 (Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie)

Zina de Beauharnais, ok. 1903 (GARF)

Pałac Zimowy (fot. Alexander Hafemann)

Galeria Camerona, Pałac Jekaterynowski, obraz Fiodora Aleksiejewa, 1823 (domena publiczna)

Pałac Aleksandrowski (fot. Walter Bibikow)

Mały Pałac, Liwadia, ok. 1900 (Beinecke Rare Book and Manuscript Library, Uniwer­sytet Yale, dalej Yale)

Biały Pałac, Liwadia (fot. Vimoculars, CC BY-SA 3.0)

Dolna Dacza, Peterhof, ok. 1900 (GARF)

Zawarcie pokoju w Portsmouth, kartka okolicznościowa, 1905 (Library of Congress)

"Krwawa niedziela", 9 stycznia 1905 roku, obraz autorstwa Iwana Wladimirowa (Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)

Otwarcie Dumy, 27 kwietnia 1906 roku (domena publiczna)

Grigorij Rasputin z rodziną carską oraz Marią Wiszniakową, 1908 (GARF)

Rasputin ze swymi wielbicielkami, 1914 (Finnish Heritage Agency)

Mikołaj II, Aleksandra i ich rodzina, ok. 1908 (Yale)

Aleksandra i Aleksy na wózkach inwalidzkich, ok. 1908 (Yale)

Mikołaj II w Pałacu Aleksandrowskim, ok. 1908 (Yale)

Rodzina carska z Anną Wyrubową na pikniku, ok. 1908 (Yale)

Mikołaj II na wycieczce z dworzanami, Krym, 1908 (Yale)

Mikołaj II na wycieczce z córkami, 1914 (Yale)

WKŁADKA CZWARTA

Aleksandra i Aleksy w Pałacu Aleksandrowskim, ok. 1908 (Yale)

Aleksandra z jedną z córek oraz Anną Wyrubową, ok. 1908 (Yale)

Rodzina carska na Krymie, ok. 1908 (Yale)

Automobile Mikołaja II w Liwadii, 1913 (Yale)

Rodzina carska z kajzerem Wilhelmem II na pokładzie Sztandarta, 1909 (GARF)

Olga i Tatiana z oficerami na pokładzie Sztandarta, 1911 (GARF)

Wielkie księżne tańczące z oficerami na pokładzie Sztandarta, 1911 (GARF)

Mikołaj II kąpiący się w Zatoce Fińskiej, 1912 (GARF)

Mikołaj II pozwala Anastazji zaciągnąć się papierosem, ok. 1912 (GARF)

Anastazja w Carskim Siole, ok. 1913-1914 (GARF)

Aleksandra, ok. 1913 (Yale)

Mikołaj II i Piotr Stołypin w Kijowie, 1911 (GARF)

Rodzinny piknik, ok. 1911 (Yale)

Aleksy i Mikołaj II w mundurach, ok. 1913 (domena publiczna)

Mikołaj II, Aleksandra i Aleksy w Moskwie, 1913 (domena publiczna)

Aleksy i Aleksandra, 1912 (Yale)

Mikołaj II na polowaniu w Spale, 1912 (Yale)

Mikołaj II, Tatiana, Anastazja i Maria w Peterhofie, 1914 (Yale)

Mikołaj II i Aleksy w Mohylewie, 1916 (Biblioteka Prezydencka Borysa Jelcyna)

Mikołaj II, Władimir Frederiks i Mikołaj Mikołajewicz, 1916 (GARF)

Wielkie księżne wśród rannych żołnierzy w Carskim Siole, ok. 1914 (Yale)

Aleksandra i Mikołaj II przy jego biurku, ok. 1916 (Yale)

Feliks Jusupow oraz Irina Aleksandrowna, 1915 (Library of Congress)

Zwłoki Rasputina, 1916 (domena publiczna)

Maria, Anastazja i wielki książę Dymitr pod Mohylewem, ok. 1916 (GARF)

Rodzina carska na dachu domu gubernatora w Tobolsku, 1917 (GARF)

Mikołaj II w parku w Carskim Siole, 1917 (Library of Congress)

Mikołaj II i Aleksandra w Tobolsku, 1917 (Bridgeman Images / Forum)