1 stycznia
Zrozumieć wielkiego myśliciela znaczy zawsze zrozumieć w jakimś stopniu samego siebie. Wielki myśliciel chodzi drogami, którymi my również idziemy. Może nie idziemy całkiem dokładnie i konsekwentnie, ale przecież mimo wszystko jego droga to także nasza droga. Pytania, które myśliciel stawia, są naszymi pytaniami i naszymi są również odpowiedzi, które myśliciel proponuje. Jest tylko pewna różnica: myśliciel jest bardziej konsekwentny i tam, gdzie my zatrzymujemy się w połowie drogi, on wiedzie swą myśl do końca.
(Wędrówki w krainę filozofów, 69-70)
2 stycznia
Z myśleniem jest tak jak z chodzeniem: przez chwilę dziecko trzyma się matczynej ręki, a potem odkrywa, że może samo. Kiedyś, przed wiekami, człowiek nazwał siebie "istotą myślącą". Czy naprawdę był wtedy istotą myślącą? Z pewnością nie. A jednak tak się nazwał i nazwa ta stała się jego imieniem. Dlaczego? Bo odkrył wtedy po raz pierwszy urok i moc myślenia. Zobaczył w nim ratunek dla siebie, zobaczył swój ideał. (...) Uwierzył, że nie ma dla niego większego niebezpieczeństwa jak bezmyślność. Wszędzie, gdzie jest nieszczęście, ma swój udział bezmyślność.
(Wędrówki w krainę filozofów, 10-11)
3 stycznia
Czymże jest tu myślenie? Jest rodzajem duchowej siły, dzięki której człowiek uwalnia się od złudzeń: złudzenia pozornej wiedzy i fałszywej pewności. Myślenie nie przepowiada przyszłości, nie opowiada o niewidzialnej stronie świata, nie uczy człowieka panować nad żywiołami tej ziemi. Ono oczyszcza śmietnik, jaki codzienność robi nam z głowy.
(Wędrówki w krainę filozofów, 16)
4 stycznia
Filozofia jest myśleniem, które dąży do osiągnięcia prawdy ze względu na samą prawdę. Wraz z filozofią prawda staje się sprawą myślenia. Filozofia odkrywa, że nieprawda - życie w nieprawdzie - jest, jeśli nie jedynym, to podstawowym złem człowieka. Człowiek powinien dążyć do tego, by najpierw wyzwolić się z tego zła, a ewentualnie dopiero potem szukać wyzwolenia od nieszczęść innego rodzaju. Myślenie filozoficzne chce być myśleniem radykalnym. Ale myślenie może tylko wtedy być myśleniem naprawdę radykalnym, gdy założy, że nieprawda jest, jeśli nie jedynym, to podstawowym złem człowieka.
(U źródeł myślenia, 12)
5 stycznia
Prawda jest tą specyficzną wartością, która jest nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich. Kto mówi "prawda", ten mówi, że to, co twierdzi, jest ważne nie tylko dla niego, ale też i dla innych. Uczucia lub inne siły nie dają takich możliwości porozumienia z drugim człowiekiem, jak roszczenie prawdy, uniwersalizm zawarty w idei prawdy. Tego, kto pyta i mówi, myślenie od razu stawia w sytuacji innego człowieka. (...) Nawet jeżeli drugiego człowieka nie ma, to na wypadek gdyby był, ja z nim i dla niego to robię.
(U źródeł myślenia, 17-18)
6 stycznia
W chrześcijaństwie zawsze niesłychanie podkreślało się znaczenie łaski objawienia. Bóg nie działa za plecami człowieka. Objawienie musisz przyjąć i sercem, i głową. (...) Pan Bóg nie chce jako swoich sług ludzi o tępym rozumie i ciasnym sercu. Dlatego w chrześcijaństwie takie ważne było zdanie "idźcie i nauczajcie". Bo trzeba innym dać szansę wyboru. A z drugiej strony był dogmat o powszechnej woli zbawienia, mówiący, że Bóg chce zbawienia wszystkich i nie ogranicza sobie możliwości zbawiania do zasięgu głosu i rąk apostołów.
(Między Panem a Plebanem, 555)
7 stycznia
Wielka tradycja filozoficzna i teologiczna chrześcijaństwa określała wzajemny stosunek wiary i rozumu dynamicznym słowem "szukanie". "Wiara szuka rozumienia" - mówili augustynicy, i "rozum szuka wiary" - mówili zwolennicy tomizmu. Mimo widocznego przeciwieństwa postaw słowo "szukanie" znalazło się w jednej i drugiej formule. Szukać znaczy: mieć i nie mieć zarazem. Szukamy jedynie tego, czego nie posiadamy. Zarazem jednak to, czego szukamy, już jest naszym udziałem, już powierza siebie naszym przeczuciom, naszej wyobraźni, pamięci, ma w nas swoją ideę. Jeśli wiara szuka rozumu, rozum jest udziałem wiary; jeśli rozum poszukuje wiary, wiara nie jest mu całkiem obca. Swój przywołuje swego, swój szuka swego.
(Myślenie według wartości, 370)
8 stycznia
Prawda jest żywiołem wszelkiego myślenia, ale przywilejem myślenia filozoficznego jest prawda zdobyta w sposób radykalnie krytyczny. Myślenie filozoficzne, mówiąc nieco ściślej, jest przeniknięte dwoma przeciwstawnymi sobie dążeniami. Jedno kieruje się w stronę najwyższych prawd - o sensie życia, istnieniu lub nieistnieniu Boga, początku lub końcu wszechświata, o naturze dobra i zła. Drugie kieruje się w stronę niezbywalnej pewności, nawet za cenę wiedzy o sprawach ostatecznych. Stąd bolesna świadomość rozdarcia między najwyższymi nadziejami a trwającą możliwością utraty wszelkiej nadziei.
(Myślenie według wartości, 510)
9 stycznia
Myślenie dokonuje jakby dwojakiego ruchu: ruchu w głąb siebie i ruchu na zewnątrz siebie. Myślenie jakby się wycofywało z życia, z codziennych zajęć i trosk, jakby się chciało skupić w sobie, jakby szukało jakiegoś szczególnie uprzywilejowanego punktu widzenia, z którego najlepiej będzie patrzeć mu na świat i najlepiej słuchać głosów dobiegających ze świata. Myślenie filozoficzne jest swoiste najpierw przez to, skąd ono płynie. Dopiero potem jest ono swoiste przez to, co mówi. Filozofowie przemawiają z takich miejsc w świecie, z jakich nikt inny nie mówi - ani poeta, ani kaznodzieja, ani uczony uprawiający nauki pozytywne.
(Myślenie według wartości, 511)
10 stycznia
Ludwik Wittgenstein, rozwiązując pewien problem z zakresu filozofii języka, napisał kiedyś: "Nie myśl, lecz patrz". Jest rozum i rozum, jest myślenie i myślenie. Jest myślenie, które chce zastąpić widzenie, i jest myślenie, które chce wyostrzyć widzenie. Może właśnie we wszystkich naszych sporach o odzyskanie rozumu przez rozum chodzi o rzecz prostą: o to, by przejść od rozumu, który tylko myśli, do rozumu, który także widzi.
(Ksiądz na manowcach, 255)
11 stycznia
Gdyby nie było tragedii w życiu człowieka, nie byłoby też w jego życiu radykalnego, filozoficznego myślenia. Zachodzi jakiś ścisły związek między cierpieniem jako bezpośrednią świadomością tragedii a myśleniem, które chcąc nie chcąc, jest formą odpowiedzi na tragiczność. (...) Cierpienie przenika ludzkie myślenie jakby od wewnątrz, od jego korzeni, czyni siebie podłożem myślenia, sprawia, że myślenie staje się jego wyrazem, jego ekspresją. Nie dzieje się to jednak z przymusu. Cierpienie nie wymusza ruchu myślenia, jak sparzenie dłoni węglem wymusza jej cofnięcie. Myślenie to odpowiedź, którą można dać lub można nie dać, to odpowiedź wolności. Rodzi się ona na innym poziomie niż ból. Ból boli, myślenie nie boli - ono myśli. Ale mimo to nie byłoby tej odpowiedzi, gdyby nie cierpienie. Ptaki fruwają wysoko, ale gniazda mają nisko.
(Myślenie według wartości, 512-513)
12 stycznia
Platon porównuje myślenie do światła, które nagle wtargnęło w głąb jaskini i odsłoniło przed ludźmi i dla ludzi ich stan właściwy. Dzięki myśleniu, które jest jakby światłem, otaczający człowieka świat uzyskuje tło. Ze świadomości kontrastu między światem a jego tłem rodzą się pierwsze słowa myślenia. O czym mówią te słowa? Mówią, że dzieje się coś, co się dziać nie powinno. Powinniśmy istnieć inaczej. Nasze istnienie jest pozorem istnienia. Kto nas w to wtrącił? Dlaczego? Za jakie winy? (...) Myślenie, pytając - chce poznać prawdę: gdzie biegnie granica dzieląca pozory od rzetelnych przejawów? Jeśli poznamy tę granicę, otworzy się nam droga do autentycznego dobra i autentycznego piękna. Jeśli nie, wszystko może się okazać pozorem.
(Myślenie według wartości, 511)
13 stycznia
Tragiczność ludzka (...) to ruchomy splot tego co - mówiąc ogólnie - dobre z tym co złe, tego co wartościowe z tym, co jest zdolne zniszczyć wartość, splot wzniosłości z groźbą upodlenia, życia ze śmiercią, młodości z przemijaniem, szczęścia z możliwym nieszczęściem. Tragiczność, aby być tragicznością, wcale nie musi stać się faktem, możliwość tragedii już jest tragedią. (...) Myślenie nie budzi się w wyniku prostego widzenia tego, co jest. Nie powstaje ono również jako wynik intuicji tego, że czegoś nie ma, ani tego, że coś jest mieszaniną bytu i niebytu. Myślenie nie jest prostym odbijaniem stanu rzeczy. Właściwym motywem myślenia, który budzi myślenie ze snu, jest "splot właściwości" charakteryzujących tragiczność ludzką.
(Myślenie według wartości, 538)
14 stycznia
Myśleć znaczy pokonywać radykalną niepewność. Znaczy również: raz po raz przypominać o niebezpieczeństwie ułudy, a zatem budzić niepewność. (...) Poznanie jest dzieckiem myślenia urodzonym w bólu niepewności i w nadziei pomnożenia światła. Na tym zdaje się polegać szczególna godność myślenia. Aby myśleć wśród tragedii świata, trzeba mieć zarazem odwagę i nadzieję.
(Myślenie według wartości, 514)
15 stycznia
Lubię zasiać niepokój, zakwestionować pozorne oczywistości. Wiem, że bywa to destrukcyjne, ale o to mi chodzi - żeby obnażyć pustkę potocznego myślenia, potocznego mówienia, pokazać, że nie można się na tym zatrzymać, że jest coś dalej, głębiej. To bardzo wyraźnie widać, kiedy przychodzą do mnie dziennikarze z prośbą o wywiad. W trakcie rozmowy stają się kompletnie bezradni i przerażeni, bo zmuszam ich do przejścia na inną płaszczyznę. Są zaproszeni na ziemię nieznaną i gubią się. Dziennikarze są wyrazicielami opinii publicznej, a my filozofowie musimy to, co się określa jako "opinię publiczną", postawić pod znakiem zapytania.
(Oby wszyscy tak myśleli o Bogu, 173)
16 stycznia
[Sokrates porównuje siebie do lekarza położnika, który] pomaga w niezwykłym dziele: w człowieku ma się urodzić człowiek myślący. W pewnym sensie mniej ważne jest to, jaką wiedzę człowiek zdobywa: czy będzie to wiedza o czworoboku czy wiedza o naturze cnoty. W końcu okaże się, że tak naprawdę to "wiem, że nic nie wiem". Istotne jest, że na marginesie tej niewiedzy rodzi się przeżycie myślenia. Myślenie to przedziwna zdolność człowieka. Człowiek czuje się wyróżniony i podniesiony. Jakby jakieś światło w nim zaistniało. Dzięki myśleniu widzi, że ma wokół siebie wiele dróg. Jest "wyzwolony" z niewoli czasu i miejsca.
(Krótki przewodnik po życiu, 74-75)
17 stycznia
Słuchacz na wykładzie ma być świadkiem rodzenia się myśli, co znaczy, że wykład w pewnym stopniu jest improwizowany, w pewnym zaś nie. Wykładowca nie bardzo wie, jaka myśl mu się urodzi w czasie wykładu, co nie znaczy, żeby był do tego całkiem nieprzygotowany. I w tym sensie wykład jest zaskakujący dla samego profesora i dla uczniów. A z drugiej strony, żeby myśl rzeczywiście mogła się urodzić, trzeba się strasznie dużo napracować. Sytuacja wykładowcy jest bowiem taka: ma przed sobą słuchacza i za sobą pewne teksty, które musi słuchaczowi przekazać. Jest pomostem między, powiedzmy, Platonem a słuchaczem, który w zasadzie jest nieprzygotowany na percepcję Platona i który nie bardzo umie myśleć tak, jak myśleli klasycy filozofii. (...) I tu jest główny problem: trzeba coś w tym słuchaczu zniszczyć. Zniszczyć jego przekonanie, że z tym, z czym przyszedł na wykład, pojmie to, o co chodzi.
(Powrót zdrowego rozsądku)
18 stycznia
Przyznaję, iż formułowane przez filozofów pytania i odpowiedzi nie muszą nosić na sobie wyraźnych śladów ludzkiej niedoli. Ale pytania podstawowe, od których w ogóle zaczyna się filozofowanie, są bez wątpienia wołaniem bólu. Dodajmy jednak: wołaniem i zarazem wyborem drogi odpowiedzi. Pytając z głębi niedoli - gdzie jest prawda? - filozof dokonuje wyboru: choć w niedoli świata zagrożone są rozmaite wartości, to jednak zagrożenie przez nieprawdę jest dla niego najgroźniejsze i z nim trzeba mu się wpierw rozprawić.
(Filozofia dramatu, 92-93)
19 stycznia
Żadne inne myślenie nie ukazuje nam takiej wieloznaczności świata jak myślenie w żywiole kłamstwa. (...) Ile w tej mowie wiedzy o człowieku! O jego słabościach i marzeniach; o tym, od czego człowiek ucieka i ku czemu dąży. Niekiedy wydaje się, że trzeba więcej wiedzieć, by móc kłamać, niż by mówić prawdę.
(Filozofia dramatu, 138)
20 stycznia
Paradoksem dialogu kłamstwa jest to, że nie jest on możliwy bez równoczesnego dialogu prawdomówności. Zewnętrznemu kłamstwu musi towarzyszyć wewnętrzna prawdomówność. Aby kłamać innemu, muszę sobie mówić prawdę; inaczej kłamstwo byłoby niemożliwe. Aby wiedzieć, jak prawdę ukryć, trzeba ją mieć stale na oku.
(Filozofia dramatu, 146)
21 stycznia
Kłamie ten, kto nieprawdę podaje jako prawdę. Kłamca nie przeczy temu, że prawda jest wartością. Wręcz przeciwnie, on tę wartość uznaje i potwierdza. Kłamstwo nie jest zaprzeczeniem wartości prawdy, lecz jej udawaniem. Skoro tak, wyłania się potrzeba jakiegoś usprawiedliwienia odstępstwa od wartości, którą się uznaje. Prawdomówność takich usprawiedliwień nie potrzebuje, ponieważ jest wartością jakby przez się zrozumiałą. Nie pytamy - poza wyjątkowymi okolicznościami - dlaczego ktoś mówi prawdę, pytamy natomiast, dlaczego i po co kłamie.
(U źródeł myślenia, 30)
22 stycznia
Załóżmy więc: istnieje potężny kłamca, który mnie okłamuje we wszystkim, w czym tylko potrafi. (...) Nie może jednak robić tego inaczej, jak odtwarzając w sobie cały mój proces dochodzenia do prawdy. Nie można przecież kłamać, jeśli się samemu nie zna prawdy. Kto głosi nieprawdę, nie znając prawdy, ten się myli, ale nie kłamie. Skoro złośliwy demon kłamie, musi znać prawdę. Aby mnie okłamać, nie może okłamywać siebie. Kłamiąc na zewnątrz, musi być prawdomówny do wewnątrz. Musi więc prowadzić sam z sobą dialog absolutnej prawdomówności, jaki prowadziłby ze mną, gdyby mnie nie chciał okłamywać. Raz jeszcze okazuje się więc, że prawda i prawdomówność są pierwsze, bardziej podstawowe, a kłamstwo wtórne.
(U źródeł myślenia, 32)
23 stycznia
Złośliwy geniusz [opisany przez Kartezjusza] ma rysy chrześcijańskiego demona zła. Demon ów nie jest bezosobowym, ślepym fatum. Jest wcieleniem inteligencji. Uwodzi nie tych albo nie tylko tych, którzy nie mogą oprzeć się zmysłom, ale przede wszystkim tych, którzy przeszli odpowiednie ćwiczenia w szkoleniu umysłu. Inteligencja trafia do inteligencji. Każdy Faust ma swego Mefista. Demon zła "wyzyskuje" człowieka. Każdy człowiek chętnie kłamie w potrzebie, a kto kłamie w potrzebie, ten też łatwo ulega kłamstwu - nawet bez potrzeby. Ale ten, kto uległ kłamstwu, nie przyzna, że dał się okłamać, powie raczej, że uległ iluzji. Ulegać kłamstwu - to wstyd, ulegać iluzji - to rzecz ludzka.
(Ksiądz na manowcach, 247-248)
24 stycznia
Przypomnijmy czasy, w których narodził się ów pomysł. Europa krwawi z powodu wojen religijnych. Oto walczą przeciw sobie ludzie wyznający wiarę w tego samego Boga. (...) Jakiś "złośliwy demon" wcisnął pomiędzy ludzi krzywe zwierciadła i ludzie nie są już zdolni zobaczyć swoich prawdziwych twarzy, lecz twarze wykrzywione przez lustra. A potem robią to, do czego namawia ich sumienie: "nawracają się" i "prostują" nawzajem. Tak wybuchają gniewy, spory, wojny. Jakie to lustra wykrzywiają nasze twarze? Wykrzywiają je nagromadzone kłamstwa - kłamstwa filozofii, religii, ideologii, polityki. (...) Kartezjusz trafił w sedno problemów rodzącej się nowożytności. Przewidział czas nowego znaczenia słowa, czas narodzin ideologii, propagandy, reklamy, rosnącej władzy środków przekazu. Kto ma w ręku tę władzę? Kartezjusz mówi: złośliwy geniusz. Kim on jest? Jest każdym z nas: każdy z nas bowiem częściowo jest okłamywany, a częściowo sam okłamuje. Każdy jest zarazem ofiarą i twórcą kłamstwa.
(Ksiądz na manowcach, 248)
25 stycznia
Zło nęci, zło kusi, zło zwodzi. Jako źródło cierpienia i rozkoszy zło jest dwuznaczne, zarazem prawdomówne i kłamliwe. Dlatego zło nie daje się pojąć bez jakiegoś złudzenia. Niezależnie od rodzajów zła motyw złudzenia jest - jak się wydaje - obecny w każdym złu. Motyw ów wywołuje myśl o przebiegłości zła i zarazem o jego głupocie. Zło jest przebiegłe, bo kusi i nęci. Zło jest głupie, bo musi posługiwać się złudzeniami.
(Filozofia dramatu, 174)
26 stycznia
Idea, której wartość rozpoznajemy wedle smaku, a nie wedle prawdy, zawsze w jakiejś swej części okazuje się złudzeniem. Złudzenie jest mieszaniną prawdy i nieprawdy. Kij zanurzony w wodzie wydaje się załamany. Woda jest wodą naprawdę, kij jest kijem naprawdę, tylko załamanie jest nieprawdą. Nie wiemy dokładnie, jak powstają złudzenia. Niewątpliwie istnieją gdzieś twórcy złudzeń, ale ich twórczość nie miałaby żadnej wartości, gdyby w społeczeństwie nie istniał apetyt na określone "smaki". Jeśli jest głód, pokarm musi się znaleźć.
(Kot pilnujący myszy, 263)
27 stycznia
Do prawdy dochodzi się przez różne punkty widzenia - jeśli nie będzie się umiało ich znaleźć, łatwo można się stać ofiarą własnych przesądów. Dialog jest potrzebny przede wszystkim do pozbycia się własnych ograniczeń i przesądów, bo chociaż byłyby one najpiękniejsze i nie wiem jak święte, zawsze mogą być osobistym złudzeniem.
(Nadzieja mimo wszystko, 14)
28 stycznia
Praca myślenia wiąże się z ryzykiem. Ludzie przywiązują się do swych złudzeń. Mają zresztą często takie złudzenia, bez których nie mogliby żyć. Gdy ktoś chce pozbawić ich takich złudzeń, czyni sobie z nich śmiertelnych wrogów. (...) Tak, o wiele bezpieczniej utrwalać istniejące złudzenia niż je rozpraszać.
(Wędrówki w krainę filozofów, 16-17)
29 stycznia
Jak kłamstwo jest patologią mowy, tak iluzje są patologią spostrzeżeń. Dlatego iluzje rodzą się zazwyczaj w samotności, a kłamstwa w tłumie, wśród ludzi, we wspólnocie. Co jest bardziej dla człowieka niebezpieczne - iluzje czy kłamstwa? Chyba jednak kłamstwa. Zwłaszcza takie, które potrafią przetrwać całe epoki, podczas gdy iluzje znikają często w zwykłym świetle dnia.
(Wędrówki w krainę filozofów, 33)
30 stycznia
[Myślenie jest szczególnym otwarciem na świat.] Uczucia i nastroje ukazują nam rozmaite strony świata, szczególnie jego wartości. Weźmy na przykład uczucie tęsknoty. W tęsknocie i poprzez tęsknotę uobecnia się nam ktoś, kto jest nieobecny. (...) Tęsknota nie ukazuje nam jednak pełnej prawdy o drugim. Ona nie jest bezstronna, nie jest obiektywna. Nie odpowie przykładowo na pytanie, czy warto tęsknić. Nie zaprzeczy samej sobie. Ani siebie nie zgani, ani nie pochwali. Inaczej myślenie. Dzięki myśleniu człowiek potrafi wznieść się ponad tęsknotę. Potrafi ją ocenić. Potrafi jej nawet zaprzeczyć, co nie znaczy oczywiście, że potrafi ją samym myśleniem zwalczyć. Można nawet więcej powiedzieć: myślenie potrafi zaprzeczyć sobie samemu, czego nie potrafi żadne uczucie, żaden nastrój.
(Wędrówki w krainę filozofów, 38-39)
31 stycznia
Człowiek, który uwalnia się od iluzji i fałszywej pewności, wchodzi w głąb samego siebie. Rozpoznaje tam źródła złudzeń i źródła niewoli, która bierze się ze złudzeń. Zaczyna rozumieć, co w nim samym jest najistotniejsze. Zaczyna po nowemu miłować samego siebie. Tak rodzi się w nim myślenie. Ono się rodzi. Słowo "rodzi" trzeba brać dosłownie. Spotkanie z filozofem zapłodniło duszę, a reszta należy już do samej duszy. Najpierw wydawało się, że myślenie jest dzieckiem człowieka, a teraz wszystko wskazuje na to, że to człowiek może stać się dzieckiem własnego myślenia.
(Wędrówki w krainę filozofów, 17)
Dalsza część dostępna w wersji pełnej