Melancholia
Pada deszcz. Szary świat
gdzieś umyka ci we mgle.
Stoisz tam. Patrzysz w dal,
jakbyś była w cudzym śnie.
Koty śpią. Miasto drży,
bo od dawna wiary brak.
Myśl wędruje hen wysoko,
gdy ci niebo daje znak.
Nagle łza. Czy to źle,
że uczucia jeszcze masz?
Choć już pionków coraz mniej
jeszcze wciąż wytrwale grasz.
Pada deszcz. Mokniesz znów
wśród samotnych starych drzew.
W żyłach wciąż pulsuje coś,
lecz najczęściej jest to gniew.
Koty śpią. Słońce zaszło.
Wtulasz się w ten stary koc.
Usta szepczą już gorliwie:
niechaj stanie się znów noc.
Nagle łza. Gwiazd nie widać,
przykrył je dziś całun z chmur.
Gdy wyciągniesz rękę w górę,
wnet okryje też twój ból.
Niepoetyckie czasy
Gdzie świat żyje w niepoetyckich czasach,
tam but wojskowy rozgniata poziomki.
A tutaj dobry człowiek patrzy na bociana,
kropki na skrzydłach liczy u biedronki.
Gdy świat wraz z nurtem nienawiści płynie,
gdy piaski pustyni kryją coraz nowe kości,
tutaj dobry człowiek zachwyca się motylem
i trzyma się kurczowo tej swojej miłości.
Gdy świat się dwoi i troi, i zbroi na potęgę,
gdy rakiety łupią czyjeś serca na drzazgi,
tutaj dobry człowiek parzy smaczną kawę
i szuka przeznaczenia spoglądając w gwiazdy.
I nigdy nie wiadomo, co los w końcu przyniesie
dobremu człowiekowi, gdy wędkuje nad jeziorem.
Bo nagle ten, co był przyjacielem zacnym
w jednej niemal chwili staje się potworem.
To historia dobrze znana od zarania dziejów:
człowiek człowiekowi może dać tak dużo:
zdepcze go lub wzniesie na skrzydłach nadziei,
zrosi ciepłym deszczem lub zadręczy burzą.