Ricochette - Paweł Przywara

Kup ebooka

22.50 zł
18.00 zł (16,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1.

Możedoba ma swą składnię. Każdy element - swoje miejsce. Uderzeniesiekiery - pień. Przejazd furgonu. Praca zegarów ściennych.Awionetka nad dachami. Coś komuś coś mówi lub ma mówić. Frontkosiarek mówi. Klakson. Leżący pies. Szpital. Każdy przedmiot w baziedanych. Tablica rozdzielcza, migające lampki. Elementy dnia nibywęzły na schemacie linii metra. Każdy punkt i liczbowe parametry.Każde słowo jak wkłucie domięśniowe. Wszystko czeka na otwarcie. Nacesarskie cięcie wstęgi. Na niedbały gest: zaczynać - lub jużjesteś w polu widzenia. I pozostaniesz do końca. Nie znasz tego polawidzenia. Nie widzisz; jesteś widziany. Nawet, jeśli cokolwiekprzeczuwasz, to wiesz, przeczucia mylą. Ile razy ktoś coś przeczuwa inic.

Dobama oś. Na niej punktochwile. Kostki lodu światła zmieszane z krwią.Nie ma czegoś przed, po. Elementarne cząstki zdania są równocześniejednoczesne i spoza czasu. Syntaksa znajduje się w łańcuchu słów iobok, w serpentynach kodu. Tak samo oś: przeszywa dzień i jest pozanim jak lekarska nić wiążąca rozdarte fragmenty ciała. A potem znika,gdy zrośnie się czyjaś ziemia. Każdy w swym punkcie świata. Fotodiodana tablicy rozdzielczej. Obraz z podglądu. Szereg odcisków stóp,który gdzieś się rwie, jak kreska rysownika na dźwięk telefonu.

Przedwiekami uczonym z obliczeń i obserwacji wyszło, że Ziemia stoi, awkoło wirują rzeczy pozaziemskie. Potem wyliczono, że Ziemia wiruje ianimal rationale wiruje. Wedle najnowszych badań nic się nie rusza.Ty to wiesz. Słychać wprawdzie szum urządzeń, aparatura pomiarowapracuje, lecz na zobrazowaniu każdy element jest tam, gdzie jest.Uderzenie w pień - tam gdzie uderzono. Przejeżdżający furgon -gdzie przejeżdża. Zegary ścienne na ścianach. Awionetka nad dachami.Front z kosiarkami. Klakson, pies, szpitale. Każdą molekułę śledzidemon Laplace'a. Łatwo ją wyśledzić, bo wszystkie cząstkikontroluje tablica rozdzielcza. Gdy jedne agregaty muszą sięschłodzić, ich funkcje przejmują inne. Dźwięk uderzenia w pień -nie powtarza się. Ciągnie się w nieskończoność niczym sygnał, naktórym zawiesił się odtwarzacz cyfrowy. Cyfra przylgnęła dopunktochwili i zwarte mkną w przestrzeń. Iskrzenie. Tak samo kawka mawrażenie, że leci, bo słychać jakby trzepot. To dźwięk maszynerii lubcoś jak postsynchronia, gdy ktoś pod wideo podkłada skręcony skądśodgłos. Wszystko stoi, czeka. Nie drga dzień.

Twojeciało stanowi rekwizyt. Doba ma syntaxis. Wszystkie chwile wstopklatkach. Cały ten celuloid można pociąć na mikrofotki, naktórych nie sposób niczego przestawić. Nikogo z nikim zamienić. Takjak w piśmie notarialnym każda litera ma precyzyjną pozycję ibrzmienie, i chórem znaki mówią, przypominając deklamujący tłum.Jeśli wsłuchasz się w tykanie mechanizmu ściennego i pomyślisz, żenie odmierza on coraz to nowych sekund, a w kółko tę samą, tozrozumiesz początek. Tej historii przynajmniej, którą opowie ci twójanioł śmierci.

2.

Zagórami, za lasami zatrzymano bieg rzeczy. Dzień, noc - bezdrgań. Jak w nawiedzonym domu na przedmieściach dzieje się ciągle tosamo. I okoliczni boją się do niego zbliżać, bo tam wciąż to samo. Tasama groza. Ta sama ciemność. Ta sama chłodnia. Patrząc na tarczęzegara, wyda ci się może, że wskazówka okręca się, ale 60 sekund tojedna pomnożona przez 60. Mnoży się czas, którego nikt nie ma. Weźwięc przeskakującą sekundę i chłodnię nawiedzonego domu -będziesz wiedział więcej. Snajper usadowiony w kryjówce myśli tylko owykonaniu zadania. Skoncentruj się, skoro znalazłeś się na celowniku.Powiedz, co widzisz, wiesz. Zapewne snajpera nie dostrzegasz i niemasz pojęcia, gdzie się chowa. Możliwe, że info o snajperze cię bawi.Tak jak paradny widok kogoś złapanego w pół kroku w kadrze. Ręka inoga w górze u pajaca. Pocieszająca dla ciebie może być myśl, żesnajperów nie ma. Występują w thrillerach za duże pieniądze. Kto wogóle widział wyborowego strzelca na własne oczy. Komu miałbyśprzeszkadzać. Czemu miałbyś się niepokoić. Snajperzy nie istnieją.Poza tym nikt nic nie wie. Kto miałby cię wystawiać, nawet jeślikogoś znałeś. Jesteś po właściwej stronie, jak demon Laplace'alub Maxwella lub Descartes'a lub Putnama.

Tylkodemon o tobie wie. Tak jak ty o nim. Przyznaj, porwał, pochłonął cięeksperyment. Przeszedłeś z wyróżnieniem wszystkie stadiawtajemniczenia. Pierwszy raz mogłeś zobaczyć takie laboratorium itablicę rozdzielczą, na której każdy ma miejsce, czas, koordynaty.Wszystko dostrzegłeś w sekundzie. I widzisz do teraz, nieustannie.Nuncstans.Było to jak patrzenie przez coraz dokładniejszy mikroskop, którydociera do krystalicznej struny światła. Ona jest krystaliczna, bo iświatło syntetyczne, jakby na planie filmowym. Każdy foton malokalizację. Nigdzie nie musi gnać. Tkwi. Jak czerwony punktlaserowego promienia na czole. Spokojnie, snajper dopiero sięprzymierzył. Nie spieszy się. Zna bezczas. Jego bezczas to nie twój.Ty jesteś przecież pozaczasowy. Tobie nic nie grozi. Kto by miałwiedzieć. Nic się nie wydało. Brak śladów. Kto, na czyje zleceniemiałby tropić. Jakim prawem. Kto miałby straszyć. Jesteś pod ochroną.Zapomnij. Myśl o syntaksie dnia, rozkładzie zajęć, topografiistolicy. O ciałach niebieskich. Snajper - ponury wymysł.Spójrz, mija rok za rokiem, żyjesz. Skąd w ogóle mit snajpera? Możestąd, że sam się kiedyś zabawiłeś w strzelca. A wiesz, jak to wśródstrzelających: zawsze ktoś kogoś przeciw komuś może wynająć. Kogoś dokogoś.

Wten sposób gdziekolwiek popijasz lavazzę lub cappuccino, czycokolwiek z kimkolwiek - snajper też może w pobliżu być. Robiszzakupy w centrum handlowym. Zostawiasz auto na podziemnym parkingu.Siedzisz zrelaksowany w sali kinowej. Rozmawiasz przy obiedzie zrodziną lub znajomymi - on może przyglądać się tobie przezoptyczny celownik. Obserwować twe zachowania. Być jak błękitnywskaźnik na mapie satelitarnej w smartfonie. Wiesz, myśliwy lubiwędrować za zwierzyną. To nie tak, że się przybywa do lasu, pijefinlandię i strzela do jelenia. To musi potrwać. Musi być przygoda.Trzeba się umorusać. Naczekać. Nanasłuchiwać. Naczaić. A nawet nasraćw krzakach. Czujesz już tę zastaną sekundę i chłodnię, o których byłamowa. Możliwe, że nigdy nie wizytowałeś nawiedzonego domu. Alewidziałeś jakiś strych, piwnice, pustkowia, rudery. Ci zresztą, zktórymi się spotykałeś i z którymi byłeś tamtegodnia po tamtej stronie,nie zawsze przesiadywali w ekskluzywnych lokalach. Wiesz, co tochłodnia. Możesz detale zebrać w całość - złączyć nawet zuderzeniem siekiery w pień. Łupany na opał. Z przejeżdżaniem furgonu,np. radiowozu z kogutem włączonym, lecz bez sygnału. Z frontemkosiarek na trawnikach cmentarnych. Masz wszystko na tablicy.

Piesjednak leży w holu twego domu. Nie zrywa się. Nie węszy. Nie strzyżeuszami. Może akurat brak w pobliżu snajpera. Gorzej, gdyby był, apies by nie reagował. Snajper wszelako chce ustrzelić ciebie. Niepsa. Zjadłeś kilka winogron. Robisz trochę pospiesznych notatek. Niejesteś pewien też, czy snajper widzi wszystko. Zszedłeś wprawdzie dogarażu, ale może zainstalował ukrytą kamerę albo korzysta zmonitoringu twego domu. Komu możesz dziś wierzyć poza demonemLaplace'a albo Maxwella. Albo Descartes'a. Putnama. Możepowinny ci przydzielić większą ochronę. Tylko od kiedy demonychronią. Rozmów się z demonem. Powiedz, że ktoś jakby za tobą chodzi.Czujesz obecność. Istnienie spostrzegasz. Sądziłeś, że życie rozgrywasię na planie filmowym. Nie spodziewałeś się, że coś jest pozaplanem. Ktoś łazi za scenografią. Nikt z technicznej obsługi. Anizabłąkany gap. A mówi ci to twój anioł śmierci.

3.

Jużzatem wiesz: wielu rzeczy nie można zdobyć, np. pełnej informacji osnajperze, jakby to był komandos bez naszywek. Nie wiadomo skąd.Budzisz się czasem. Jakby ból rwący z potoku snu cię wyciągał.Snajper obserwuje nawet przez sen. Możliwe, że szczególnie przez.Niejednokrotnie przecież zabija się śpiących. Ty zaś nie wiesz nic oswej godzinie. Tak jak większość zwierząt myślących. Tylko nielicznymodczytuje się wyrok przed wyegzekwowaniem kary. Tu może to nastąpićwe śnie. Snajper wyceluje, strzeli. Trafi. Nie zauważysz, którabędzie na budziku. Możesz się zastanawiać, czy przejście będzie jak zpokoju do pokoju. Z sali bawialnej do celi śmierci lub na blokintensywnej terapii. Lub nigdzie. Czy czuje się zapach ziemi. Czywidzi się nad sobą twarze poruszające ustami. Co migoce, jak długo,komu.

Możeszstawiać pytania, niby student na egzaminie chcący uniknąć odpowiedzi,zwieść egzaminatora. Egzekutora nie zwiedziesz. Nie ma pola, w któredałby się wyprowadzić. Ciebie szukał. Nie da się uciec przedmyśliwym. Zna zwyczaje upatrzonego zwierza. Zna ścieżki, zagajniki.Nory. Schowki pod kamieniami. Wieloznaczne symbole czytelne dlawtajemniczonych. Leśne runiczne krechy. Zna cię. Jak dyspozytor znapołożenie każdej lampki na tablicy. Jak księgowy rubrykę zapełnioną ido zapełnienia. Wszystko ułożone jak w nawiedzonym domu, w którym sięniczego nie przestawia. Uświadamiasz sobie, że umyka ci poczucierytmu. Krótkie wiosenne noce, jakby całą dobę miało być jasno. Jakwydłużająca się sesja zdjęciowa - aktorzy, statyści, kaskaderzyi dublerzy mają dość, reżyser zagania przez megafon do kolejnejpowtórki. Nie chcesz sobie już żadnych sentencji powtarzać, jakbyśmiał za sobą wszystkie szkoleniowe przedmioty. Sekunda, zatrzymanasmuga na niebie. Sfotografowany ruch uliczny. 5.36, kto o takiejporze nie śpi? Strażacy, lekarze, kolejarze, taksówkarze, wartownicy.Ty powinieneś spać. A jeśli o tej godzinie nastąpi odstrzał?

Możemógłbyś gdzieś wyjechać, polecieć. Tylko czy snajper nie ruszy zatobą. Czy dotrzesz choćby do lotniska. Czy na którymś skrzyżowaniunie przetnie drogi. Może bezpieczniej w domu. Urlop. Zaszyć się.Udawać, że się pojechało. Nie odbierać telefonów. Wyłączyć internet.Żyć niby pustelnik. Leżeć czujniej od psa. Śledzić nietypowe sygnały.Spacerowiczów za płotem. Zapisywać numery rejestracyjne. Umówić się zochroną. Niech częściej zaglądają. Chyba ktoś się w okolicy kręci.Właśnie. Niech mają oko na każdego. To może być ktokolwiek. Nawetktoś spośród nich. Jakiś nowy. Albo stary, kupiony. Choć lepiej możeim nie podpowiadać. By snajper się nie zorientował, że wiesz. Chybaże chce, byś wiedział. Byś był przytomny. By to działo się w świetlereflektora scenicznego. Pies też wstał. Chodzi za tobą po domu.

Jakbyśwyjeżdżał, to może byś pił kawę o 5.36. Na spacery nie udajesz się otakiej porze. Zresztą dziś leje. Może deszcz cię zbudził?Niespokojnie spałeś. Pies się kładzie. Widzi, że się rozsiadłeś przypapierach. Krople wygrywają bezbarwną melodię na parapetach. Jedendźwięk w sekundzie w kółko ten sam. Ciągnący się jak chmury nadmiastem. Jak zły spektakl. Jak bezowocna praca. Ruch ręki z filiżankąnabiera wagi ponadczasowej. Rozkłada się niby materiał wideo naposzczególne ramki. Dopiero poklatkowo widać, że kawa przemieszczasię w przestrzeni. Na tle konfiguracji innych przedmiotów. Ty tegonie odtwarzasz - snajper może jedynie wertować twe portfolio,jak paparazzi zdjęcia zrobione supergwieździe z drzewa lubprzeciwległej kamienicy. Fotosy ofiary upolowanej obiektywem długim imasywnym jak lufa czołgu.

Możeszsię pocieszać, że wszyscy giną na wojnie, choć swojej śmierci niemiałeś jeszcze w kalendarzyku. Widziałeś ją odległą niby republikę zpołudniowej Afryki lub dalej. Jak miejsca, których się nie odwiedzi.Jak kogoś, z kim się słowa nie zamieni. To nie tak, że to tywyznaczasz taką godzinę ostatnią z ostatnich. Teraz wiesz: nie ty.Snajper za ciebie ustala. Pracując wprawdzie u boku demonówLaplace'a, Descartes'a i Putnama, też komuś wyznaczyłeśtaką zesztywniałą sekundę. Ta wskazówka następnie skierowała się naciebie. Jakby igła kompasu podpowiadająca drogę. Mech obrastającypnie.

Filiżankapusta. Czy była w niej kawa. Możesz sobie ruchy na szachownicyporanka odtworzyć w pamięci. One wraz z parzeniem kawy także są dawnetemu. Coś, co wydaje się w pamięci najdawniejsze, w ostatniej chwilipołożone, najostrożniej, niby pierwsze kroki na ziemi - twoje,czyjekolwiek - w sekundzie może być przed tobą. Pejzaż dooglądu. Wystawa. Bezcenny fragment książki. Zarys kobiecego ciała.Zatrzymany w porę. Oczywiście możesz sobie przyrządzić drugą kawę ianalizować każde posunięcie jak trener rozkład sił na murawie.Komentator sytuacji bolidów w okrążeniu. Koroner plamy opadowe nazwłokach. Doskonale wiesz, to cała filozofia z tymi zwłokami.Fotografowanie. Mierzenie. Stan ciała. Atlasy anatomiczne, tam możnasprawdzać. Każdy zgon dokładnie odwzorowany. Każde uszkodzenie. Rana.Skruszenie kości. Wyraz oczu. Siniec, rozlew krwi, tkanka poszarpana.W powiększeniach bez pominięcia żadnego drobiazgu. Podpisane.Skatalogowane. Z twoją śmiercią włącznie. Zginiesz w świetlescenicznym, w ogniu. Trochę jak artysta rzucający się z wieży z kościsłoniowej. Ten jednak leci, spada, nurkuje, potem znów leci w górę,niby ryba w wodzie, raz tu, tam. Trochę jak kaskader. Niektórzy znich giną na planie, niczym saper na ćwiczeniach lub robotnikbudowlany po pijanemu. Chwila nieuwagi i brak dalszego ciągu.

Deszczumajowego ton jednostajny. Mokre żółte pola na trawnikach postacjonowaniu wozów pancernych wesołego miasteczka. Rozrysuj krągsobie jak ból nanizany na włókno nerwowe. Śledź to nieruchomym okiem.Możesz wczuwać się w istnienie kogokolwiek. Kogoś, kto stoi akurat naulicy. Może nawet nie obok ciebie, bo to nie jemu przygląda sięsnajper. Tamtego może nie zauważać, tak jak przechodniów i tętnicmiasta. Patrzy wyłącznie na ciebie, jak w środek układuwspółrzędnych. Jak w próbkę na płytce. W rzęsę na rogówce. Jak kasjerna podejrzany banknot. Jak filatelista na unikat uszkodzony. Niemożesz sprawić, by cokolwiek uległo przyspieszeniu. To snajper wie,kiedy strzelić. Jak pielęgniarka ocenia zawartość strzykawki, tak tymożesz wziąć pod światło nabój do pióra i słowo do słowa spisać: zkim się kontaktowałeś, kogo widziałeś, komu ty kazałeś, a co tobiekazano tamtegodnia.Możesz zacząć sypać innych. Tak jak podejrzewasz, że ktoś sypnąłciebie. Może snajper uznałby to za okoliczność łagodzącą. Dobrąiniekcję łagodzącą zbliżający się skurcz. Może. Nie na pewno.

Deszczciągnie się, jak zacięta płyta, jakby przeskakiwała igła. W kółko tensam fragment. Pętla brzmieniowa. Jak ptak o świcie ten sam trelwysyła lub nerwowa sowa nocą. To samo przez to samo. Ile puchaczy tosamo u-huod wieków tak samo nadaje. Ile kropel z takim samym brzękiem odpięćdziesięcioleci bije w parapet. Ile wskazówek wciąż i wciążprzeskakuje z sekundy na sekundę. Jakby tylko jedna sekunda szła. Nietrzeba nawet widoku zegara - słychać ją w kółko tak samo. Jakbyszła i nie szła zarazem. Tak jak się stawia krok we śnie. Niby sięstąpa, lecz bez ziemi. Bez ciążenia, bez ciała, bez drogi - alesię idzie jakby, choć nie idzie nigdzie.

Oczyoswaja ciemność. Szachista z figurą w palcach zastygnięty w zamyśle.Jeszcze bez posunięcia. Woda zbiera się na ulicach Atlantydy,zabarwiona na czerwono. Możesz się skryć w bibliotece wśród regałówprzechowujących opowieści. Każda z nich inny świat przywołuje. Każdajak kurtyna po widowisku. To, co realne, schowane za scenerią.Niedostępne jak światło dnia dla oka niewidomego demona Berkeleyaopukującego laską stół, przy którym stoi - wbrew tymżeteatralnym pozorom. Niewiele rzeczy warto przeczytać. Ty wiesz. Możesam odkryłeś. Może ci powiedziano. Lektura żywych historii bardziejwciąga. W nią możesz się włączyć. Wgryźć jak pies w psa. Możeszzerwać taśmę filmową, tak jak ferrari roztrzaskuje bandę ku ucieszekibiców. Możesz ciąć jak neurochirurg w ciszy absolutnej operacyjnejsali. Na planie każdy gadżet ma ponadczasowy estetyczny sens. I nawetjeśli ktoś umiera, to jest to element dzieła. Zapis na stronicypodręcznika dziejów. Odcinek drogi.

wserii kwadratukazały się:

"2008","2011", "2014", "2017" -antologie współczesnych polskich opowiadań

MarcinBałczewski"Eva Morales de Nacho Lima", "Malone"

WaldemarBawołek"To co obok"

KostiaBerezin (Paweł Laufer)"Buty Mesjasza"

JacekBielawa "Kościelec"

JarosławBłahy "Rzeźnikz Niebuszewa"

DariuszBitner"Książka"

RomanCiepliński"Diabelski młyn"

TomaszDalasiński"Nieopowiadania"

JerzyFranczak"Święto odległości"

KrzysztofGedroyć"Przygody K"

AndrzejGrodecki"Iluzje"

BrygidaHelbig"Anioły i świnie. W Berlinie!!", "Enerdowce i inneludzie"

LechM. Jakób"Ciemna materia"

BogusławKierc"Bazgroły dla składacza modeli latających"

WojciechKlęczar"Wielopole"

BogusławaLatawiec"Ciemnia"

RyszardLenc"Chimera"

ArturDaniel Liskowacki"Capcarap", "Eine kleine", "Mariasz","Skerco", "Spowiadania i wypowieści"

MiłkaO. Malzahn"Fronasz", "Kosmos w Ritzu"

AgnieszkaMasłowiecka"Pyszne ciało", "Splątanie"

JarosławMaślanek"Ferma ciał"

DariuszMuszer"Homepage Boga", "Niebieski", "Wolnośćpachnie wanilią"

KrzysztofNiewrzęda"Czas przeprowadzki", "Poszukiwanie całości","Second life", "Wariant do sprawdzenia","Zamęt"

EwaElżbieta Nowakowska"Apero na moście"

Cezary Nowakowski,Jakub Nowakowski"Błogosławieni"

PawełOrzeł"Arkusz [^pi^gmalion]", "Nic a nic","Ostatnie myśli (sen nie przyjdzie)"

PawełPrzywara"Ricochette","Zgrzewka Pandory"

KrystynaSakowicz"Księga ocalonych snów", "Praobrazy"

AlanSasinowski"Pełna kontrola", "Rupieć", "Szczeryfacet"

GrzegorzStrumyk"Kra", "Nierozpoznani"

ŁukaszSuskiewicz"Egri bikaver", "Mikroelementy", "Zależności"

LeszekSzaruga"Dane elementarne", "Podróż mego życia","Zdjęcie"

IzabelaSzolc"Śmierć w hotelu Haffner"

ŁukaszSzopa"Kawa w samo południe"

AndrzejTurczyński"Bruliony Starej Ziemi", "Brzemię", "Koncertmuzyki dawnej", "Zgorszenie", "Żywioły"

AnatolUlman"Cigi de Montbazon i Robalium Platona"

EmiliaWalczak"Hey,Jude!"

MiłoszWaligórski"Ktoto widział"

Henryk Waniek "Miastoniebieskich tramwajów"

MaciejWasilewski"Jednodniowyspacer po dwudziestu kilku głowach", "Rozmowy młodejPolski w latach dwa tysiące coś tam dwa tysiące coś"

BartoszWójcik"Christiania. Historie z tamtej strony dobra"

GrzegorzWróblewski"Nowa Kolonia"

MaciejWróblewski"Historie Jakuba Blottona z widokiem na Toruń"

TadeuszZubiński"Rzymska wojna"