Reksio i Pucek. Historia psich figlów - Jan Grabowski

Kup ebooka

9.90 zł
8.22 zł (8,42 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

Widzicie, jak on łajdacko łypie do mnie okiem? Śmieje się ze mnie.

Dlaczego?

Było to tak. Pewnego dnia zjawia się u mnie jakaś babina. Widzę, że ma coś pod chustką.

– Kupi pan jamnika? – powiada do mnie.

– Jamnika? Prawdziwego? – pytam.

– Jak złoto, panie – mówi babina z zachwytem i wyciąga spod chustki szczenię. Łaciate.

Trochę mnie to zastanowiło. Jak żyję, nigdy nie widziałem jamnika w łaty! Ale patrzę, szcze­nię ma nogi w ósemkę, uszy jak łapcie, a jest takie długie, aż dziw, że mu jeszcze jedna para nóg w środku dla podtrzymania brzuszka nie wyrosła.

Łaciaty jamnik przeszedł kilka kroków na pra­wo, cofnął się, usiadł, spojrzał mi w oczy niebie­skimi pacioreczkami. A później ziewnął głęboko, tak od serca. Podreptał ku mnie, dźwignął się na tylne łapy. Wyciągnąłem do niego rękę. Liznął mnie.

– Będzie bardzo przywiązany – powiada babina.

Ale widać świerzbiły go dziąsła, więc mnie ugryzł porządnie w palec, aż syknąłem z bólu.

– Zły. Będzie z niego dobry stróż – gada zno­wu moja babina. – Nie ma, panie, jak jamnik. I dobre to, i złe, a mądre jak człowiek. Zostawić?

– Ee... moja pani – mówię – mam już dość psów. Co tam będę kupował jeszcze jednego.

– Jamnika? Nie kupi pan prawdziwego jamni­ka? – pyta zgorszona babina.

Skrzywiłem się. Kobieta zabrała szybko psa, zaczęła go obracać na wszystkie strony. Podtyka mi pod oczy to nogi, to ogon, to głowę, to majta mi przed oczyma uszami. A dogaduje, a zachwala! Sam król nie może mieć ładniejsze­go psa.

Pyta mnie wreszcie:

– Miał pan prawdziwego jamnika?

– Nie miałem – powiadam wstydliwie.

– To musi pan kupić i koniec. Zostawiam psa. Po pieniądze przyjdę później.