41. Przeszłość to przeszłość
Wielokrotny błąd w związku, który się pojawia po pewnym czasie, to wyjawianie rzeczy ze swojego życiorysu, o których nie powinno się mówić jak np. dopuszczenie się zdrady, przyczynienie się do zdrady małżeńskiej, burzliwe rozstanie itd., itp. Te rzeczy wydarzyły się w przeszłości i tam powinno być ich miejsce. Nie można pozwalać, aby takie trupy nadal wypadały z szafy. Jeśli się wierzy w siebie, uznaje coś za błąd i wierzy, że się go nie popełni ponownie, to takich momentów ze swojego życiorysu się nie wyjawia. To nie służy niczemu dobremu. Nie powinno się szukać u nowego partnera rozgrzeszenia za stare grzechy. Nie trzeba go też oświecać, że nie jest się ideałem, to jest po prostu zbędne. Nikt nie jest doskonały. To jest sabotowanie relacji i niepozwalanie sobie na szczęście. Przeszłości nie można zmienić, ale nad teraźniejszością można zapanować.
Z przeszłością też jest inny problem. Nie należy wypytywać nowego partnera o jego przeszłe relacje, bo łączy je coś wspólnego: one po prostu były. Nie powinno się mówić o swoich uprzednich relacjach, bo jakie by one ważne nie były, to właśnie one były, są już przeszłością, "a co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr". To trzeba sobie zakodować raz na zawsze. Każdy ma prawo do przeszłości i w tym względzie prawo do intymności. Rozmowa o byłych partnerach może wzbudzić niepewność, zazdrość i niepotrzebną ciekawość. Związek to nie seans spirytualistyczny, nie są potrzebne duchy z przeszłości, czyż nie?
W nowej relacji trzeba się skupić na tu i teraz, a nie kluczyć w odmętach przeszłości. Zwłaszcza tej mało przyjemnej i bolesnej, która nie wywołuje uśmiechu na twarzy, a sprawia ból i przynosi poczucie wstydu. Obecnego partnera tam nie było, nie mógł temu zapobiec i ta przeszłość nie ma z nim nic wspólnego, więc nie obarczajmy nowego człowieka winami starych ludzi lub naszymi, kiedy byliśmy innymi osobami. Jeśli tego nie potrafimy, to znaczy, że mamy nieprzepracowane traumy i nie potrzebujemy nowego partnera, a psychologa. Inaczej skrzywdzimy nowego człowieka za błędy z przeszłości, a to nie jest fair, bo po pierwsze nie należy się krzywdzić.
Babranie się w przeszłości nie służy niczemu dobremu. To jak igranie z ogniem - istnieje duże ryzyko, że jedna niekorzystna informacja z przeszłości przekreśli przyszłość, bo nagle okaże się, że się nieopatrznie otwarło puszkę Pandory. Przykładowo jeśli X usłyszy, że kiedyś Y zdradził partnera, to może łatwo dojść do wniosku, że skoro Y zrobił to raz, to zrobi to powtórnie - mimo że Y żałuje, stał się innym człowiekiem, już zapłacił za to cenę w przeszłości, tracąc tamtego partnera. Nie ma co tonąć w bagnie, tylko je osuszyć, wybaczyć sobie, przepracować traumę, nie powielać błędów i stać się lepszym człowiekiem. Przeszłość to przeszłość.
Natomiast jeśli wypłynie coś trudnego z przeszłości, to należy być uczciwym przed sobą i zdecydować, czy ten fragment z życia partnera jest dla nas do zaakceptowania. Decyzja powinna być kategoryczna, zero-jedynkowa, tak albo nie, bo jeśli będziemy się tylko starać to zaakceptować, to najpierw zamęczymy siebie, potem partnera, a na końcu w szpetnym stylu związek.
Nie chodzi o wyzbycie się własnej przeszłości, doświadczeń, ale należy starać się patrzeć w przyszłość, kierować wzrok w dal, a nie w przeszłość, za siebie, bo łatwo można na lata stać się niewolnikiem własnej przeszłości. Nawet ta piękna potrafi pętać, bo łatwiej do niej powracać niż walczyć o lepszą. Przykładowo jeśli miniony związek wydawał nam się wspaniały, a już go nie ma, to też zanurzając się w pięknych wspomnieniach, tracimy chęć walki o nowy związek i uczynienie go piękniejszym od tego poprzedniego.
Sztandarowy przykład spętania przeszłością: osoba zdradzona nie przetrawiła traumy, nie odbudowała zaufania do drugiego człowieka i wchodząc w nowy związek, po raz pierwszy staje się kontrolująca, bojaźliwa i niepewna - taka, którą nie była nigdy wcześniej. Nie potrafi zaufać i karze nowego partnera, niewinną osobę, za przewinienia byłego, który dopuścił się zdrady. Nawet wyjawienie powodów bojaźliwości nowemu partnerowi/partnerce nie spowoduje rozwiązania problemu, bo ktoś nowy może i zrozumie motywy takiego zachowania, ale nie poda panaceum. Lek musimy zaaplikować sobie sami, otrząsnąć się z traumy i dać kredyt zaufania nowej osobie. Inaczej rozwali się nowo powstającą relację, pozwalając, aby zła przeszłość rezonowała na teraźniejszość. Tylko od niej zależy, czy trupy z szafy będą z niej wypadały czy też w tej szafie zostaną raz na zawsze.
Propozycja: jeśli partner zaczyna opowiadać o swoich byłych, to przystaw mu palec do ust, by nie mówił niepotrzebnych rzeczy, lub zacznij go całować. Natomiast jeśli sam/a zaczynasz, to przestań i powiedz: przeszłość to przeszłość, przytul mnie.
Użyteczna scena filmowa: w filmie pod tytułem Mr. Nobody (2009) główny bohater przykłada palec do ust swojej potencjalnej żonie, którą dotknęły problemy natury psychicznej, żeby zatamować jej słowotok.