Red Heart - Martyna Jamrożek

Kup ebooka

40.38 zł
33.52 zł (33,87 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 11

?? "??????"??

Kiedy człowiek boi się coś zrobić, wtedy wie, że żyje.

Ale kiedy człowiek nie robi czegoś, tylko dlatego, że się boi, to wtedy jest martwy.

- W. Faulkner

???? ???????? ????

Axel kazał mi iść do lasu, więc się przechadzałam po nim. Byłam przeszkolona na każdą sytuację; Axel dobrze nas nauczył sztuczek. Niestety, tego dnia nie wzięłam broni. A to był już pierwszy błąd, który zrobiłam w tamtym momencie. Idąc w głąb przeolbrzymiego lasu, słyszałam różne odgłosy, deszcz spokojnie kropił, było to przyjemne i fajne, idąc dalej, poczułam moją komórkę, spojrzałam na ekran, to był Axel.

- Co tam stary? - zapytałam na wstępie.

- Masz ją? - zapytał zmartwiony.

- Przecież wiesz, że gdybym miała, to bym się odezwała - odpowiedziałam, a chłopak wypuścił powietrze z ust.

- To dawaj znać w razie co, do usłyszenia - powiedział i się rozłączył, ja natomiast schowałam telefon.

- Nie ma jej - usłyszałam krzyk, a następnie zaczaiłam się za krzakiem. Dwie postacie krążyły wokół domku, wyraźnie rozwścieczone. Nie wiedziałam, o kogo chodzi, ale na nieszczęście ten ktoś zbliżał się do mnie.

Schowałam się za drzewem i cała drżałam, bałam się. Skuliłam się, ale to nic nie dało. Czarna postać wyciągnęła mnie, a druga zaświeciła lampką w twarz.

- Kim ona jest? - zapytała dziewczyna.

- Kate, z paczki Axela, prawda? - zapytał.

- Chuj ci do tego - burknęłam pod nosem.

- Zaraz, zobaczysz, co jesteśmy w stanie zrobić - powiedział i zaciągnął mnie do domku. Wiedziałam, że nie wezwę pomocy, bo byłam sama z nimi w środku lasu. Próbowałam się wyszarpać, nic to nie dało. Porywacz i prześladowca Octavii założył sznur na moją szyję, po czym postawił. Na słoniach czułam obrzydliwy dotyk z przed chwili gdzie mnie dotknął.

- Jak zejdziesz, to się udusisz - powiedział i siadł naprzeciwko mnie.

- Gdzie jest Octavia Smith? - zapytał.

- Nie wiem - odpowiedziałam, a on się zaśmiał jak diabeł.

- Odpowiadaj - ryknęła dziewczyna w białej masce.

- Nie wiem, szukam jej - odpowiedziałam cała sparaliżowana.

- Myślisz, że ci uwierzę? - zapytał, po czym wstał.

- Gdzie jest Axel? - zapytał podniesionym tonem.

- Szuka Octavii - odpowiedziałam.

- Octavia Smith nie wróci już żywa, zamorduję ją, a ty mi powiesz, gdzie się ukrywa - powiedział, a ja zdębiałam. Skąd mogłam wiedzieć, gdzie ona jest? Sama jej szukałam przecież, kurwa.

- Szukam jej, nie rozumiesz człowieku? Masz dwubiegunowość - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.

- Nie wierzę ci, masz minutę, aby się przyznać, inaczej zginiesz - obwieścił, a następnie uderzył mnie parę razy, a potem, jak gdyby nigdy nic, zrobił zdjęcie. Następnie podszedł i zaczął przypalać moją skórę i szarpać za włosy, był kompletnym psychopatą, poczułam chwilowy strach, ale nie zmiażdżyło mnie to, chłopak natomiast wymierzył mi kolejny policzek, a później splunął w twarz niczym kompletnie niewychowany dzieciak, może był właśnie niewychowany albo nie miał go kto wychować. Zamroczyło mnie na chwilę, ale od razu spojrzałam mu w oczy.

- Jesteś psychopatką - stwierdziłam.

- Nie, jestem człowiekiem, który pragnie zemsty - odpowiedział, a ja spojrzałam na dziewczynę, która wpatrywała się we mnie, jej oczy, przypominały mi kogoś, ale kogo?

- Po co ja? - zapytałam.

- Po to, aby Octavia Smith, cierpiała, będzie tracić każdego, kogo kocha - odpowiedział bez żadnej skruchy.

- Co ci zrobiła ta dziewczyna? - zapytałam, a jego oczy napotkały się z moimi, przez moje ciało przeszedł zimny pot, chłopak nie wyglądał dobrze, czułam, że może był naćpany.

- Nie dowiesz się - odpowiedział.

- Nie czujesz strachu? - zapytałam prosto z mostu.

- Nie, czułem go, ale teraz on minął, bo znalazłem Octavie Smith - odpowiedział i patrzył w komórkę, ja lustrowałam go. Moje policzki ciągle mnie bolały, a ja walczyłam żeby tylko nie płakać.

- Co ty masz w głowie - rzuciłam.

- Chęć zemsty - odpowiedział.

- Axel cię zniszczy - oznajmiłam.

- Nie, nie wiesz, kim jestem - powiedział.

Co za psychol z wybujałym ego.

- Octavia przyjdzie, ale po tobie zostanie już martwe, nic nieznaczące ciało - wydusił, a ja przełknęłam ślinę.

Szansa, że Ovti zdąży, były nikłe.

To mój koniec.

Spojrzałam nawet na tatuaż na dłoni. Była tam literka A, czyli Axel i jego team. Każdy z nas to miał, bo robiąc ten tatuaż, przypieczętowaliśmy sobie, że jesteśmy paczką na zawsze, więc wiedziałam, że zginę kiedyś, nie wiedziałam, że tak szybko.

- Ja się śmierci nie boję - oznajmiłam hardo.

- Szkoda, przygotowałbym coś lepszego - odpowiedział, a następnie patrzył mi w oczy. Ja nie mogłam nic wyczytać. Jako lekarz miałam wrażenie, że chłopak jest po traumie, chce zemsty, jest psychopatą, którego żądzą jest zemsta za coś. Nie wiedziałam tylko za co, ale jedno mogłam przysiąc, chłopak przeszedł coś w życiu i teraz cierpi. Natomiast dziewczyna, nie wiem, czy to jego, czy ktoś ważniejszy, ale miała chęci mordu w oczach. Była zawzięta, sterowało nią coś złego, ona widać, że nie chciała pokoju, tylko czystej, jak łza, zemsty, krzywdy innych, a to było chore.

- Kopnij - usłyszałam i spojrzałam na dziewczynę.

Wahała się, nie dziwie jej się, pewnie to nie ja jestem jej celem ino Octavia.

- Ale - przerwała.

- Kopnij, pamiętasz, co ci mówiłem? - odpowiedział jej chłopak, a ja zamknęłam oczy i cicho się pomodliłam. Mimo iż nie byłam święta, chciałam iść czysta i bez żadnych natrętnych myśli w głowie.

Gdy zobaczyłam gest kopnięcia, od razu złapałam się i walczyłam sama ze sobą. Nie byłam silna, żeby się podciągnąć. Wiedziałam, że moje życie się kończy, tchu zaczęło mi brakować, dusiłam się, a ręce mi posiniały z zaciśnięcia. Najgorsze było to, że oni wyszli, nie chcieli patrzeć, co było szokiem. Ja łapałam ostatnie wdechy, ale jak mówiłam, ja się śmierci nie boję, do takiej grupy dołączyłam i wiedziałam, co będzie dalej. Ostatni wdech złapałam, a moje powieki się zamknęły. Dalej nic nie pamiętam, ale wiem jedno, zostałam wyzwolona i skazana na śmieci w młodym wieku, a marzyłam o rodzinie i fajnym ciepłym domu. Jednak to nie było mi widocznie dane. Żegnaj Axel na zawsze.