Realizm polityczny elity władzy w Królestwie Polskim (1815-1830) - Emil Antipow

Kup ebooka

26.00 zł
17.91 zł (17,91 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

1. Wprowadzenie

Ostatecznie dziś rozumiemy, że są najrozmaitszego rodzaju niepodległości. Nawet najpotężniejsze mocarstwo, nawet gdyby nie miało żadnego równorzędnego partnera, nie ma pełnej wolności decydowania o swej polityce, ponieważ musi się liczyć z tymi organizmami politycznymi, które obok niego istnieją. (...) gdy przypatrzymy się dziejom Polski nowożytnej, to łatwo nam przyjdzie stwierdzić, że Państwo Polskie od początku wieku XVIII nie było państwem w pełni niezależnym. Jeśli zaś spojrzymy na wiek XIX, to znowu nie można twierdzić, że przez cały czas Polska była w niewoli. Nikt bowiem nie zaprzeczy, że między 1807 a 1830 istniało na wpół niezależne Państwo Polskie. Tak więc trzeba stwierdzić, iż Polska od początku XVIII wieku oscyluje między niezależnością a niewolą1.

Henryk Wereszycki

Historycy Królestwa za punkt wyjścia swych badań biorą zazwyczaj jego upadek, doszukują się tegoż powodów, stwierdzając nie bez słuszności całą kruchość gwarancji kongresowych lub misternie rozplątując tajniki stosunku Aleksandra, Mikołaja, Konstantego, Nowosilcowa, Rosji całej, biurokratycznej i liberalnej, do kwestji polskiej, wznowionej wbrew rozbiorom na chwiejnym terenie Królestwa Polskiego. (...) Natomiast zdolność organizacyjna ówczesnego społeczeństwa, stopień jego siły odrodczej i narodowej tężyzny nie został po dziś dzień oceniony i odmierzony sprawiedliwie. Dzieje Królestwa Polskiego to nie tylko dzieje spisków lub walk o prawa konstytucyjne, lecz długie zarazem pasmo poważnych, a płodnych wysileń w pokojowej pracy dla kulturalnego jutra kraju. W nich, jak niegdyś na polach bitewnych, miała się zawrzeć odpowiedź, czy Polacy godni są być narodem. Zdolność do orężnego czynu zadokumentowano w blasku ułańskich szabel, teraz przyszła kolej dania odpowiedzi, że nie tylko w glorji sławnych zapasów naród się odrodził i dawną swą rycerską odnalazł postać, lecz że istotnie zrzucił ze siebie zeskorupiałą powłokę anarchii i wspierany czujną miłością ojczyzny męstwo wykazać jest zdolen w energii czynu dnia powszedniego2.

Henryk Mościcki

Historiografia polska czasu zaborów kładzie główny nacisk na powstania narodowe. Okresy pomiędzy nimi mniej zajmują badaczy, między innymi dlatego, że tematyka ta nie rozpala tylu emocji. Ponadto jednoznaczne określanie polskich bytów państwowych tej epoki jako niesuwerennych utrudnia merytoryczną dyskusję na temat realnego działania, nawet jeśli elitę Królestwa Polskiego uważa się za wyjątkową w historii Polski. Prawdopodobnie bierze się to stąd, że umniejszane i marginalizowane jest znaczenie państw nie w pełni suwerennych, jak to miało miejsce z Królestwem czy Polską Rzeczpospolitą Ludową. Drugi z tych bytów znajduje się jeszcze, co prawda, w świadomości Polaków, bo wielu pamięta te czasy, jednak w debacie publicznej stanowi on prawie wyłącznie negatywny punkt odniesienia i tak jest przedstawiany. Dyskusja według takiego klucza oraz brak spojrzenia na faktyczne funkcjonowanie państwa sprawia, że percepcja tego okresu ulegać będzie postępującej mitologizacji.

W przypadku Królestwa Polskiego zamiast o mitologizacji lepiej jest mówić o zapomnieniu, ponieważ opisywane tu półtorej dekady odcisnęło niewielki ślad w naszej świadomości. Trzydzieści lat - okres między rokiem 1798, kiedy od roku funkcjonowała już konwencja wieńcząca rozbiory, faktycznie wymazująca pozostałości państwa polskiego z map i historii, oraz rokiem 1828, kiedy polski rząd ustanowił Bank Polski w celu emitowania polskiej waluty - podpada pod tę samą, uproszczoną kategorię zaborów. Inną formą marginalizacji jest również - być może nieświadome - "pomijanie" tego okresu w opisie przeszłości, czego najlepszym przykładem jest narodowa epopeja Pan Tadeusz. Akcja dwóch ostatnich ksiąg rozgrywa się w 1812 roku, w momencie przygotowań Napoleona do wojny z Rosją, a więc przed utworzeniem Królestwa; była to "obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna (...)", jedyna taka wiosna w życiu poety. Dowiadujemy się jednak, że pisane to było "na paryskim bruku", ponieważ po klęsce powstania listopadowego autor i wielu innych Polaków zdecydowało się na emigrację.

Patrząc na historię Polski ostatnich kilku wieków, widzimy również, że doktryna realistyczna nie zdominowała sposobu naszego myślenia o polityce. Przeciwnie, wyjątkiem od tej reguły są okresy, w których porzuca się dążenia do nieosiągalnych celów, a zasady moralności - gdy sensem polityki są heroiczne czyny, narzędziem walka, kompromis zaś oznacza zdradę - nie stanowią głównej osi działania. Takimi ideami kierowali się często przywódcy polityczni, którzy wierząc w moc ducha, prowadzili państwo do nieuchronnych i rzeczywistych klęsk. Co więcej, przypadki tej nieodpowiedzialności najczęściej pozostawały bez konsekwencji, a błędne i katastrofalne w skutkach decyzje nadal usprawiedliwia się magicznym sposobem myślenia, na przykład podkreślaniem "moralnego zwycięstwa".

W opisywanym okresie romantyzm literacki wpłynął tak mocno na świadomość Polaków, że przełożyło się to na szybki i znaczący rozwój romantyzmu politycznego. Niemniej jednak zarówno polityczny romantyzm, jak i realizm są kategoriami typologicznymi i choć pierwotne ich określenie pojawiło się dopiero w XIX wieku, to bez trudu znaleźć można wcześniejsze przejawy tego rodzaju postaw politycznych.

* * *

W pracy tej najpierw scharakteryzuję model realizmu politycznego, a następnie przedstawię kontekst historyczny widziany przez pryzmat tej teorii. Opieram się tu w dużym stopniu na rozważaniach polskich autorek i autorów, również tych, których dzieła wydane zostały dawno temu, patrzących na politykę z realistycznego punktu widzenia. Zaliczyć do nich można na przykład Stanisława Smolkę czy Michała Bobrzyńskiego. Dochodzi do tego jeszcze niepodnoszony zbyt często aspekt merytoryczny. Mianowicie problemy, z którymi mierzyła się polska polityka przynajmniej od końca XVIII wieku, czyli: upadek oraz odbudowa państwa, niestabilność granic, ograniczona działalność polityczna w warunkach protektoratu i tym podobne, w małym stopniu dotykały takich państw jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania, w których rozważania polityczne odgrywają dominującą rolę w świecie nauki3. Dlatego też tego rodzaju wątki nie muszą być tam uwypuklane.

W celu lepszego zrozumienia opisywanej materii przytaczam nieraz dłuższe fragmenty zarówno źródeł z epoki, jak korespondencja ministra skarbu z ministrami sekretarzami stanu i pamiętnik Kajetana Koźmiana, oraz lektur, które w dużym stopniu rozjaśniają ówczesną sytuację. Należą do nich dzieła między innymi wspomnianych Smolki i Bobrzyńskiego, ale też Bronisława Łagowskiego, Jerzego Jedlickiego, Szymona Askenazego czy Marii Janion wraz z Marią Żmigrodzką.

Kilka z wykorzystywanych i przytaczanych tu źródeł miało formę elektroniczną, co zostało odnotowane w przypisach; wtedy zamiast strony (s.), są oznaczenia lokalizacji w pliku (loc.).

* * *

Sto dwadzieścia trzy lata - od ostatniego rozbioru do odzyskania niepodległości - w powszechnej świadomości postrzegane są jako obraz w miarę jednolity, przerywany próbami wywalczenia niepodległości z bronią w ręku. Jest to podwójne uproszczenie. Z lokalnego punktu widzenia mamy w tym czasie na terenie Polski do czynienia z ciałami politycznymi o różnej wielkości i stopniu autonomii4. Od - początkowo - całkowitego wymazania Polski z mapy świata przez powrót do pewnej formy państwowości w postaci Księstwa Warszawskiego (1807-1815) i jej najbardziej suwerennej postaci - Królestwa Polskiego (1815-1831)5 do popowstaniowych ograniczeń autonomii, a także Wielkiego Księstwa Poznańskiego (1815-1848) czy Wolnego Miasta Krakowa (1815-1846) itd.

Z punktu widzenia zjawisk o zasięgu europejskim czy globalnym można mówić o przełomowych zmianach następujących w tym okresie, jak: skutki Wielkiej Rewolucji Francuskiej w postaci emancypacji ludu, rewolucja przemysłowa zmieniająca gruntownie strukturę światowej gospodarki czy rewolucja romantyczna przekształcająca znacznie świadomość jednostki. Wszystko to sprawiło, że zasadne jest mówienie o powszechnym przeobrażeniu świata6. W tym kontekście ciekawe staje się pytanie, czy i w jakim stopniu Polacy potrafili reagować na zachodzące procesy i zmiany7.

Z tego powodu jedną z najciekawszych epok jest piętnaście lat istnienia pierwotnej formy Królestwa Polskiego, licząc od postanowień kongresu wiedeńskiego (1815) do wybuchu powstania listopadowego (1830). Takie badanie ułatwi wskazanie stopnia reakcji na powyższe procesy, tym bardziej że - jak na warunki zaborów - był to okres daleko posuniętej autonomii politycznej. Niniejsza praca dotyczy działalności elity władzy w tym właśnie okresie z punktu widzenia realizmu politycznego. Temat zawiera w sobie trzy elementy: realizm polityczny, elitę władzy oraz Królestwo Polskie w latach 1815-1830.

Realizm polityczny to szczególna forma uprawiania polityki, mająca długą tradycję. Wywodzi się ze starożytności, a za jednego z pierwszych realistów uznaje się Tukidydesa8. Do klasyków myśli realistycznej przez lata zaliczeni zostali też między innymi Niccol? Machiavelli czy Thomas Hobbes. W XX i XXI wieku realizm stał się jedną z najbardziej wpływowych i najprężniej rozwijających się gałęzi stosunków międzynarodowych (SM), a jego najważniejszymi przedstawicielami są: Carl Schmitt, Hans Morgenthau, Kenneth Waltz czy John Mearsheimer. Mimo że taki sposób ujmowania zjawisk politycznych przejawiał się od dawna, to jego teoretyczne wyodrębnienie nastąpiło dopiero w XIX wieku za sprawą pojęcia Realpolitik, odnoszącego się do polityki Królestwa Prus w II połowie tego stulecia.

W rozprawie tej rozumiem realizm polityczny jako uniwersalną kategorię typologiczną, która pozwala interpretować politykę przez pryzmat ustalonych wcześniej wyznaczników. Stworzony przez Piotra Kimlę model w postaci typu idealnego składa się z charakterystycznych postulatów rozumienia świata - co ma swoje odpowiedniki w poszczególnych działach filozofii - a także z podstawowych zasad, którymi cechuje się ta polityka9. Szerzej o założeniach realizmu politycznego będzie mowa w następnych częściach rozprawy.

Elitę władzy i ogólnie władzę rozumiem w klasycznym sensie. Opieram się na definicji polityki jako zdolności osiągania zamierzonego celu za pomocą jakichkolwiek środków10. Władza zatem będzie organem, który zarówno podejmuje decyzje, jak i ustala program działania. Wyraźnie zarysowuje się tu podział na rządzących i rządzonych, ale nie jest jasno określone, kto w tym przypadku jest w obozie rządzących. Z uwagi na specyfikę tego okresu kategorię rządzących trzeba rozszerzyć poza osoby zajmujące najważniejsze stanowiska państwowe. Często bowiem okazywało się, że główny ośrodek władzy znajdował się poza organami konstytucyjnymi. Na przykład wielki książę Konstanty był oficjalnie jedynie naczelnikiem wojska, ale w rzeczywistości podejmował decyzje, które leżały w kompetencji Namiestnika bądź Rady Administracyjnej. Niezbędne jest więc precyzyjne określenie, kto miał realny wpływ na podejmowane decyzje. Z drugiej strony władza nie jest zawieszona w próżni, przez co musi reagować na posunięcia pozostałych podmiotów, jak inne państwa czy opinia publiczna. Ta ostatnia nie jest tu uznana za władzę (polityczną), co nie znaczy, że nie będzie na nią skutecznie wpływała.

Ostatnim ogniwem podjętego przeze mnie tematu jest Królestwo Polskie w latach 1815-1830, czyli od momentu jego ustanowienia na kongresie wiedeńskim do wybuchu powstania listopadowego. Przebieg powstania nie mieści się w zakresie pracy z co najmniej dwóch powodów. Literatura przedmiotu związana z tym wydarzeniem jest wystarczająco bogata11, ale też z punktu widzenia realizmu bardziej interesujący jest problem kształtowania się polityki w czasie względnej stabilizacji, a nie reakcji wywołanych przez walki zbrojne.

W porównaniu do Księstwa Warszawskiego obszar Królestwa został okrojony, a kwestie terytorialne stanowiły przez pewien czas przedmiot żywej debaty z rosyjską władzą. Chodziło o przyłączenie do Polski tak zwanych guberni litewsko-ruskich. Niemniej na początku istnienia państwo to charakteryzowało się - jak na warunki zaborów - znacznym stopniem suwerenności, a wdrażana przez władzę polityka miała na celu emancypację spod rosyjskiej podległości i upodmiotowienie państwa.

* * *

Celem rozprawy jest analiza planów i działań elity władzy Królestwa Polskiego w latach 1815-1830 z perspektywy realizmu politycznego oraz zaprezentowanie teoretycznego modelu tego zjawiska. Dodatkowym celem będzie prześledzenie procesu kształtowania się pojęć politycznych i prawnych w tym okresie, a także ustalenie realnego ośrodka władzy. Jednak kolejność zagadnień tu podjętych będzie inna: najpierw przedstawię model realizmu politycznego wraz ze strukturą pojęć wyznaczających wynikające stąd wartości, a następnie przejdę do omówienia polityki realistycznej elity Królestwa. W ramach tego postaram się prześledzić rozwój pojęć politycznych i prawnych na początku XIX wieku.

Pierwszym zadaniem będzie odpowiedź na pytanie - czym jest realizm w polityce? Realizm polityczny jest koncepcją specyficznie opisującą świat, która wyraża się w poszczególnych dziedzinach filozofii, tworząc spójną i jednocześnie uniwersalną kategorię typologiczną. Można w nim wyróżnić komponent antropologiczny, epistemologiczny, ontologiczny, etyczny, a nawet estetyczny. Tak rozumiany realizm jest pewną formą uprawiania polityki, a przez to stara się abstrahować od wymiaru ideologicznego, choć nigdy nie będzie od niego całkowicie wolny.

Po ustaleniu kwestii związanych z modelem pojawia się trudność w określeniu, które działania uznać można za realistyczne. W tym celu przedstawię siatkę pojęć związanych z powyższą teorią. Zdefiniowanie poszczególnych terminów, na których opierają się wartości realistyczne, umożliwi analizę i interpretację działań politycznych. Model i zbiór pojęć pozwolą nie tylko stwierdzić, czy nastawienie polityczne (w sensie ogólnym) bądź konkretne działanie (w szczególnym) jest realistyczne, ale też określić charakter i stopień przynależności do tego nurtu uprawiania polityki. Umożliwi to stworzenie osi, na której umieszczone zostaną przeciwstawne teorie: z jednej strony realizm, z drugiej jakaś forma "anty-realizmu". Uszeregowanie działań politycznych na osi teorii dychotomicznych pozwoli na wyjście poza upraszczający schemat z wyłączonym środkiem, gdzie możliwe są tylko dwie odpowiedzi. Stąd też niezbędne będzie szersze określenie tego, co stanowi przeciwieństwo politycznego realizmu. Wstępnie przyjąć można, że jest nim polityczny romantyzm12.

Dopełnieniem takiego obrazu będzie określenie, czym realizm nie jest. Taka negatywna definicja też ma swoje naukowe uzasadnienie, ponieważ pozwala wyjaśnić źródło niezrozumienia tej koncepcji. Bierze się to często z prostych, a przez to niecelnych skojarzeń bądź ujmowania niektórych fenomenów w sposób wypaczony, będący konsekwencją utartych interpretacji. Widać to często, kiedy autorzy podejmują temat realizmu głównie w celach polemicznych, przedstawiając go pobieżnie lub nierzetelnie, a przez to deformując tę teorię. Potrzebne jest też wskazanie różnic w ujmowaniu realizmu pomiędzy zarysowaną tu, obejmującą szerokie spectrum zjawisk, tradycją realistyczną a popularną w dziedzinie stosunków międzynarodowych tendencją do znacznego zawężania pola badawczego i wiązania go wyłącznie ze sferą polityki międzynarodowej13. Pamiętać trzeba, że będzie to obraz przybliżony, nieodzwierciedlający stanu faktycznego. Myślenie modelowe stosuje się w celu ogarnięcia i uporządkowania znacznej liczby zjawisk i faktów w nieuporządkowanym świecie. Z jednej strony jest to niezbędne, z drugiej ograniczające, ponieważ model nie uwzględnia całości doświadczenia. Istotne jest zatem, by nie przesłaniał rzeczywistości, która nieustannie przekracza stworzone sztucznie schematy14.

Kolejnym celem jest analiza działań i zamierzeń politycznych elity władzy Królestwa do momentu powstania listopadowego. Będzie to kluczowa kwestia, wyjaśniająca tytułowe zagadnienie. Podstawowym materiałem do analizy będą udokumentowane działania elity władzy, które w konfrontacji z przyjętym modelem wskażą, czy wdrażana ówcześnie polityka może być uznawana za realistyczną, a jeśli tak, to na ile. Działania realistyczne określane będą tu między innymi jako umożliwiające lub wspierające prowadzenie własnej polityki i osiąganie postawionych celów, które podlegają racjonalnej analizie.

Tak postawione cele polityczne mogą być przeformułowywane w zależności od zmieniających się okoliczności, co wymaga każdorazowej interpretacji i krytyki tych założeń. Wstępnie można określić, że w ciągu badanych piętnastu lat ogólnym celem polityki Królestwa było zwiększenie niezależności państwa polskiego na arenie międzynarodowej oraz utrzymanie stabilnej sytuacji wewnętrznej. Z jednej strony chodziło o działalność ekonomiczną w połowie lat 20. XIX wieku, rozwijającą handel z Prusami czy utworzenie Banku Polskiego w roku 1828. Z drugiej było to zapobieganie spiskom przeciw władzy, których ostatecznie nie udało się powstrzymać15. Dlatego źródłem do analizy są również prywatna korespondencja, dzienniki oraz pamiętniki z tego okresu. Pomoże to wskazać intencje działań, ogólne nastawienie czy też ocenę poszczególnych zdarzeń w społeczeństwie. W zależności od sposobu prowadzenia dziennika bądź charakteru pamiętników mogą to być źródła i relacje skupiające się na subiektywnym postrzeganiu rzeczywistości, co może wydawać się mało przydatne z punktu widzenia zobiektywizowanego obrazu epoki. Jednak takie wypowiedzi dodają indywidualną perspektywę uczestnika omawianych zdarzeń, a to może wzbogacić analizę.

W związku z tym, że intencje działań nie mogą przesłaniać ich efektów, a droga od procesu myślowego do wprowadzenia decyzji w życie jest daleka i pełna przeszkód, najważniejszą kategorią podlegającą ocenie pozostają rezultaty działań.

Odpowiedzialna polityka nie jest przecież ani ekspresją osobowości, ani działaniem z myślą o moralnej lub estetycznej ocenie potomnych. Jest sztuką osiągania określonych, zamierzonych celów, jeśli więc ponosi porażki, to powinna rozliczyć się z nich, a nie uciekać w rozważania historiozoficzne. W przeciwnym wypadku nie istniałyby żadne kryteria pozwalające odróżnić politykę odpowiedzialną od nieodpowiedzialnej, skuteczną od nieskutecznej16.

Wynikającym z tego dodatkowym celem pracy będzie ustalenie realnego ośrodka władzy na przestrzeni piętnastu lat trwania Królestwa. Nadana przez cara Aleksandra I konstytucja i inne ustawy państwowe określały relacje między poszczególnymi organami politycznymi. Zaliczyć do nich można: króla Polski, Namiestnika, Radę Administracyjną, ministrów czy naczelnika wojska w osobie wielkiego księcia Konstantego Romanowa. Zdarzało się jednak, że realna władza wykraczała poza zapisy ustawowe i dochodziło do nieformalnych przesunięć ośrodków władzy17. Celem pobocznym pracy będzie przeanalizowanie, jak kształtowały się pojęcia polityczne i prawne na przełomie XVIII i XIX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem efektów tego procesu w pierwszej fazie istnienia Królestwa.

Sytuacja narodu polskiego w okresie zaborów była skomplikowana. Oprócz narzucających się od razu kłopotów z zakresu polityki (przewaga militarna zaborców, brak sprzyjających okoliczności do odzyskania państwa), dodać należy - na pozór drugorzędne - kwestie pojęciowe oraz wynikające stąd skutki18. Była to jedna ze stron tak zwanych sporów przełomu romantycznego, które wyrażały się głównie w dziedzinie literatury. W tym czasie trudno jednak wskazać granicę między literaturą i polityką, zatem konflikty literackie emanowały i skutkowały zmianami świadomości społecznej, co pokazywała publicystyka Maurycego Mochnackiego19. Po przeciwnej stronie stały osoby reprezentujące tzw. klasycyzm, czasem wprost wrogie romantyzmowi (jak Kajetan Koźmian), lub stawiające na dialog (Kazimierz Brodziński). Dla obu tych obozów kluczową wartością była kategoria narodowości, "do której aspirowała twórczość obydwu tych formacji, (...) narodowy charakter (duch) był podstawowym postulatem pozytywnym i argumentem w sporach programowych"20.

Badanie rozwoju pojęć takich jak: polityka, naród, władza, ale też związane z nimi tożsamość czy polityczność, pozwoli głębiej spojrzeć na problem coraz większych emocji wywoływanych przez politykę i definiowania jej w kategoriach maksymalistycznych, a być może spowoduje nawet zmianę w postrzeganiu zjawiska polityki.

Przypisy:

1 H. Wereszycki, O problematykę najnowszej historii polskiej, w: tenże, Niewygasła przeszłość. Refleksje i polemiki, Kraków 1987, s. 285-286.

2 H. Mościcki, Znaczenie dziejowe Królestwa Polskiego (1815-1830), Warszawa 1917, s. 3.

3 Por. J. Kuisz, Koniec pokoleń podległości. Młodzi Polacy, liberalizm i przyszłość państwa, Warszawa 2018.

4 Por. S. Kieniewicz, Historia Polski 1795-1918, Warszawa 2002. M. Bobrzyński, Dzieje Polski w zarysie, t. 3, Dzieje porozbiorowe, Warszawa 1931.

5 Por. L. Mażewski, Oblany egzamin z polityki. O narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1874, Radzymin 2016; L. Mażewski, Rzeczypospolita jeden i pół. O narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1831, Warszawa 2011.

6 Por. J. Osterhammel, Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata, przeł. I. Droz­dowska-Broering, Poznań 2013; I. Berend, History derailed: Central and Eastern Europe in the long nineteenth century, Berkeley 2003.

7 Por. J. Jedlicki, Jakiej cywilizacji Polacy potrzebują. Studia z dziejów idei i wyobraźni XIX wieku, Warszawa 2002. Reakcja ta musiałaby obejmować zarówno kwestie ekonomiczne i społeczne o charakterze ponadnarodowym, jak i konkretne problemy związane z podtrzymaniem bytu narodowego, a w przyszłości odbudową państwa polskiego. W tym sensie badanie akcji powstańczych, osobliwie działań militarnych, nie pomoże uzyskać całościowego obrazu ewolucji powyższych zjawisk.

8 R. Jackson, G. S?rensen, Wprowadzenie do stosunków międzynarodowych. Teorie i kierunki badawcze, przeł. A. Czwojdrak, Kraków 2006, s. 72-74.

9 Por. P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego: Tukidydes, Polibiusz, Machiavelli, Kraków 2009; P. Kimla, Realizm polityczny a Polska, w: Między sercem a rozumem. Romantyzm i realizm w polskiej myśli politycznej, red. A. Citkowska-Kimla i in., Kraków 2017.

10 A. Heywood, Politics, New York 2013, s. 10.

11 Pisali o tym szerzej m.in. Władysław Zajewski, Stefan Kieniewicz, Jerzy Skowronek, Jerzy Łojek, Franciszka Ramotowska czy Tomasz Łubieński. Powstanie stało się tematem wykraczającym poza badania historyczne: Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831 Mochnackiego było dziełem z pogranicza historii i literatury, z kolei Stanisław Wyspiański ukazał pierwsze momenty zrywu w dramacie Noc listopadowa.

12 Por. A. Bromke, Poland's Politics. Idealism versus Realism, Cambridge 1967; A. Citkowska-Kimla, Romantyzm polityczny w Niemczech. Reprezentanci, idee, model, Kraków 2010.

13 M. Jaskólski, Zbliżenia i oddalenia. Romantyzm i realizm polityczny, w: Między sercem a rozumem, dz. cyt., s. 17.

14 I. Berlin, Korzenie romantyzmu. Wykłady mellonowskie w zakresie sztuk pięknych wygłoszone w narodowej galerii sztuki w Waszyngtonie, red. H. Hardy, przeł. A. Bartkowicz, Poznań 2004, s. 23-24.

15 Polityka ze swej natury jest nieprzewidywalna, a wiele zachodzących w niej procesów to efekt przypadku. Aby uchronić się przed niebezpieczeństwem zniekształcenia obrazu omawianego problemu, trzeba spojrzeć na niego w sposób komplementarny, wskazując zarówno cel działania, jak i jego rezultaty. Można wyobrazić sobie sytuację, w której seria przypadków sprawi, że nieodpowiedzialny polityk przeforsuje decyzje, które - widziane z zewnątrz - będą oceniane jako możliwe do zrealizowania. Analogicznie, przypadek i kruchość świata polityki mogą sprawić, że działania odpowiedzialnego i dalekowzrocznego decydenta zostaną zniweczone. Mimo że nie da się kontrolować wszystkich wpływających na to czynników, a przypadek może ograniczyć skuteczność działania, nie należy rezygnować z wysiłku podejmowania prób rozumowego opanowania rzeczywistości.

16 A. Walicki, Trzy patriotyzmy, w: tenże, Polskie zmagania z wolnością. Widziane z boku, Kraków 2000, s. 268.

17 Carowie rosyjscy rzadko przebywali w Polsce, przez co bieżących spraw miał pilnować Namiestnik gen. Józef Zajączek. Jednak po jego śmierci w roku 1826 nie powołano następcy, a obowiązki naczelnika przejęła Rada Administracyjna. Do tego należy dodać walkę o wpływy między trzema najsilniejszymi osobami w Królestwie, czyli wielkim księciem Konstantym, Mikołajem Nowosilcowem oraz Franciszkiem Ksawerym Druckim-Lubeckim, który został ministrem skarbu w 1821 roku.

18 Na przełomie XVIII i XIX wieku najczęściej stosowana definicja narodowości łączyła się z pojęciem państwa, z czego wynikało, że naród nie może bez niego istnieć. Na gruncie tej teorii istniała niewielka możliwość walki o odzyskanie własnego państwa, co nie oznacza, że nie podejmowano działań w tym zakresie. Polskie wysiłki w celu zmiany zastanej struktury pojęciowej zaczęto podejmować od początku XIX wieku. Ułatwiły to inspiracje filozoficzne z kręgu idealizmu niemieckiego (Fichte, Schelling). Przykładem może być próba stworzenia metafizycznej teorii państwa narodowego autorstwa Józefa Kalasantego Szaniawskiego (1808). Myślicielami wychodzącymi z podobnych intelektualnych źródeł byli między innymi Józef Gołuchowski oraz Maurycy Mochnacki; ich wkład polegał na stworzeniu filozoficznej teorii narodu, co pomogło ukazać naród jako twór substancjalny. Zbiorowość taka uosabiała naczelną wartość romantyzmu - była tym, co konkretne i indywidualne. Byt ten pojmowany był bardziej jako żyjący własnym rytmem związek pokoleń niż wspólnota, której można narzucać prawo i dowolnie zmieniać ustawy.

19 Por. B. Łagowski, Filozofia polityczna Maurycego Mochnackiego, Kraków 1981; S. Pieróg, Maurycy Mochnacki. Studium romantycznej świadomości, Warszawa 1982.

20 Środowiska kulturotwórcze czasów oświecenia i romantyzmu, red. B. Dopart, Kraków 2013, s. 98.

2. Realizm polityczny

Wprowadzenie - Model teoretyczny - Romantyzm

Wprowadzenie

Realizm polityczny jest kategorią, wyrażeniem niejednoznacznym i różnorodnym. Rozwijany od starożytności, ewoluował i przyjmował różne kształty w zależności od epoki; nie ma ustalonego wzoru realistycznej praktyki, którą można dostosować do różnych sytuacji, co sprawia, że istota realizmu może być nieuchwytna i trudno wyrażalna. Nie jest to typowa ideologia, jak liberalizm czy socjalizm, które powstały w epoce nowożytnej i szybko ukształtowały się jako rozwinięte podejścia teoretyczne1. W ich ramach szuka się sposobów na przekształcenie rzeczywistości tak, by była ona zgodna z ich założeniami. Sposób czy styl uprawiania polityki zgodny z zasadami realizmu istnieje prawdopodobnie tak długo jak sama polityka, choć do momentu wyodrębnienia go jako oddzielnego pojęcia minęło sporo czasu. Polityka liberalna bądź socjalistyczna ma na celu dostosowanie się do założeń własnych teorii. W przypadku realizmu proces był odwrotny, a zebranie różnego rodzaju świadectw i doświadczeń skutkowało wykształceniem teorii politycznej.

Jest to podejście kontrowersyjne, często rozumiane opacznie, a przez to oskarżane o polityczny nihilizm, to znaczy brak zasad regulujących życie i politykę. Jedyne, przed czym realizm miałby ustępować, to bezwzględna, najczęściej brutalna siła, której nie sposób powstrzymać. To podejście rzekomo odziera politykę z wszelkich wartości, a ją samą czyni grą najsilniejszych. Przedkładanie skuteczności działań nad wszystko inne miałoby być według krytyków najważniejszym celem realistów. Przy takich uproszczeniach nietrudno o błędne interpretacje, które do dziś budzą duże emocje. Realiści potępiani są często za to, że podobno niezależnie od wszystkiego pochwalają zasadę "cel uświęca środki", że nie dotrzymują słowa, że uważają, iż zdrada jest dozwolona, a polityka nie niesie ze sobą żadnych zasad, także moralnych.

Głównym celem realizmu jednak jest przede wszystkim uświadomienie i unaocznienie zasad oraz reguł, którymi należy kierować się w polityce. Pozwala to zastosować metody i środki, które przybliżą polityka do osiągnięcia swoich założeń. Mówiąc inaczej - celem tym jest ujrzenie rzeczywistych stosunków i poszukiwanie możliwości skutecznego działania w ramach polityki. Nie jest to proste, bo ukrywanie prawdziwych intencji zachodzi tu częściej niż gdzie indziej, a ich nierozważne odkrycie zostałoby prawdopodobnie szybko wykorzystane przez przeciwników. Jasne widzenie reguł politycznych jest niezbędne właśnie dlatego, że świat polityki sprzyja tego rodzaju kamuflażom.

Pojawiają się tu dwa paradoksy. Nie ma przecież wielu praktyków i teoretyków polityki, którzy twierdziliby bez skrępowania, że nie dostrzegają prawdziwych relacji wewnątrz polityki, dyskredytujących samych siebie za brak intuicji lub niewiedzących, co robić, żeby osiągnąć sukces. Znacząca większość twierdzi bowiem, że się na niej zna, wie, jak powinno się zachowywać, co było błędem i jak trzeba postępować. A zatem wszyscy chcą widzieć rzeczy polityczne takimi, jakimi one są, lecz nie wszyscy chcą być nazywani realistami. Gdyby odrzucić ten rzekomo nihilistyczny entourage (co nie jest niczym innym, jak odrzuceniem wartości), to najpewniej każdy dążyłby do tego, by być realistą. Jednak dążenie to jedno, a adekwatne ujmowanie zjawisk politycznych to drugie. Co więcej, przy tak powierzchownym ujęciu realizmu może zastanawiać, dlaczego ma on wciąż swoich zwolenników, dlaczego czytani są klasycy myśli realistycznej i - nawet, jeśli ktoś się z tym nie zgadza - z lektury wyciągane są ciekawe wnioski. Cała tradycja realistyczna - w opiniach przeciwników - wydaje się wszak sprowadzona do kilku mało wyrafinowanych haseł o celu, przy którym nie zwraca się uwagi na środki, bądź o swobodnym łamaniu ustalonych reguł i przyrzeczeń. Realizm w takim ujęciu byłby zatem rezerwuarem środków technicznych i forteli wykorzystywanych przez polityków bez zwracania uwagi na kwestie normatywne czy filozoficzne, które stałyby się w tym wypadku zbędne. Jest to opinia błędna.

Wcześniej wspomniałem o genealogii realizmu politycznego, ale warto nieco rozszerzyć zagadnienie. Kwestia ta nie jest jednoznaczna, a spory mogą wynikać z określenia, która tradycja należy do realizmu, a która się już do niego nie zalicza. Słowem, "czy pozostając w nurcie myśli politycznej, postrzegamy realizm jako praktykę polityczną opisywaną np. przez dziejopisów i filozofów, co nie wyklucza ich absolutnie jako teoretyków realizmu, czy usiłujemy go zamknąć w ramach kolejnych tym razem teorii projektujących metody i styl prowadzenia polityki?"2.

Kolejną niejasnością może być zasięg przedmiotowy tego wyrażenia. Nowsze, XX-wieczne badania przedstawiają realizm polityczny jako teorię naukową zawężoną przedmiotowo do badań polityki międzynarodowej, metodologicznie najbliższą tradycji empirycznej. W tej pracy kierunek będzie odwrotny; będę ujmował realizm możliwie najszerzej, jako podejście pozwalające opisywać wszelkie przejawy polityki: od założeń normatywnych polityki wewnętrznej oraz międzynarodowej do strategii i konkretnych działań poszczególnych polityków. Metodologicznie zaś kieruję się w stronę swoiście pojętego interpretacjonizmu, dla którego źródłem i jednostką badania są również, rzadziej stosowane w politologii, pamiętniki czy utwory literackie.

Model teoretyczny

Można wskazać co najmniej dwa sposoby opisu zjawiska realizmu politycznego. Odsuwając na bok empiryczny wzorzec nauki, zaprezentuję model realizmu politycznego, który można efektywnie zastosować do badań z zakresu myśli politycznej. Jest to synteza doświadczeń i refleksji, które znalazły wyraz między innymi w dziełach wybitnych myślicieli politycznych. To model normatywny, więc kryteria weryfikowalności różnią się od stosowanych w teoriach empirycznych. Jednak nie są to założenia a priori; ich użycie wynika z analizy przeszłych doświadczeń dotyczących polityki, a zasadność stosowania weryfikowana jest przez kolejnych badaczy. Przyjmuje on formę rozwiniętego przez Maxa Webera typu idealnego, który uwypukla charakterystyczne elementy fenomenu, bez aspiracji do bycia jego definicją. Ta bowiem powinna w sobie mieścić wszystkie cechy dystynktywne opisywanego przedmiotu, co w przypadku złożonych, wielo­aspektowych zjawisk jest często niemożliwe. W typie idealnym mieszczą się wszystkie, nawet wykluczające się cechy, lecz trzeba pamiętać, że opisany "obiekt" nie występuje w świecie rzeczywistym i mierzy się go pod względem zbliżenia do formy idealnej. W przypadku realizmu politycznego wydarzenia bądź działalność polityków określane będą za pomocą miejsca na osi realizm-romantyzm. Niemożliwość osiągnięcia doskonałej postaci tego zjawiska nie oznacza, że mówienie o działaniach realistycznych jest pozbawione sensu. Taki model realizmu politycznego stworzony został przez Piotra Kimlę i do niego będę tu nawiązywał3.

Definiowanie realizmu można zacząć od ujęcia negatywnego, czyli określenia, czym nie jest. Nie chodzi o podane wcześniej przykłady błędnego rozumienia tego zjawiska, ale wskazanie, przeciw czemu jest sytuowany4. Politykę traktuje się jako nadrzędną i autonomiczną względem etyki, więc obie te sfery miałyby stać do siebie w opozycji5. Na pierwszy rzut oka wydaje się to poprawne, jednak przy dalszej analizie okaże się, że realizm polityczny również opiera się na specyficznie pojmowanej etyce. Bardziej zasadne będzie zatem mówienie, że odrzuca on moralizm, czyli bezkrytyczne uznanie zasad moralnych oraz nakładanie ich na dziedzinę polityki6. Spojrzenie na nią przez pryzmat tego rodzaju zasad uniemożliwia rozpoznanie jej charakteru, bo wyłoniony w ten sposób obraz jest wypaczony. Moraliści, mówiąc o polityce, w większym stopniu prezentują swoje przekonania, aniżeli dają jej bezstronny i neutralny obraz.

Realizm unika tak ograniczonej perspektywy i stara się obejmować rzeczywistość polityczną w pełnym jej bogactwie7. Wszelkie próby sprowadzania jej do jednego mianownika należy uznać za uproszczenie, które utrudnia poznanie. Dotyczy to nie tylko moralizmu, ale też różnego rodzaju doktryn czy ideologii politycznych, które interpretują rzeczywistość we własnych kategoriach, co wpływa na spójność takiego oglądu, ale jednocześnie na jego spłycenie i schematyczny charakter8. Dzieje się tak dlatego, że ideologie mają naturę polemiczną i same sytuują się w opozycji do innych ideologii. Realizm od tego abstrahuje, jest typem kultury politycznej, której nadrzędną wytyczną jest szacunek do faktów, a nie podleganie założeniom ideologicznym. Jest to więc opowiedzenie się za jak najbardziej obiektywnym rozpoznaniem rzeczywistości. Jako że perspektywa ludzka wyklucza osiągnięcie absolutnej bezstronności, zastępuje ją dyspozycja dążenia do obiektywizmu, wśród której są między innymi ważenie faktów, uznanie, że przeciwnik może mieć rację czy umiejętność i odwaga przyznania się do błędu9.

Pierwotnym zadaniem realizmu nie jest projektowanie nowej rzeczywistości, ale jedynie jej opis10. Dlatego można powiedzieć, że ma on właściwości ponadideowe, czyli nie ogranicza się do jednego sposobu widzenia i rozumienia świata; każdą ideologię traktuje służebnie i instrumentalnie, korzystając z tego, co jest w danym momencie przydatne11. Nie oznacza to niezdecydowania czy neutralności poglądowej. Przeciwnie, wybór spośród wielu dostępnych stanowisk, kierowanie się w danym kontekście wyznacznikami jakiejś ideologii oznacza świadome poruszanie się między nimi oraz utwierdza w dążeniu do celu. Wstępnie można więc stwierdzić, że realizm jest teorią, której zadaniem jest nieideologiczna oraz kompleksowa próba adekwatnego opisu rzeczywistości12.

Prezentowany tu model cechuje klarowna struktura, która wpisuje założenia realizmu politycznego w obręb głównych gałęzi filozofii, to jest: antropologię, epistemologię, ontologię, etykę, a także estetykę. Kolejność nie jest bez znaczenia, bo przedstawia kierunek od pierwotnego wyposażenia człowieka do świadomych wytworów jego działania.

Antropologia, zajmując się człowiekiem, łączy badania humanistyczne, społeczne i przyrodnicze. Stara się ukazać go w kontekście historycznym, analizując głównie warunki społeczno-ekonomiczne i kulturowe, w jakich przyszło mu żyć. Korzystając z tych badań, można się dowiedzieć o bogactwie form życia ludzkiego. Idzie za tym przekonanie, że mimo wszystko da się opisać człowieka w jednej formule, pokazując, że jest on z natury dobry lub zły. Taka interpretacja jest z jednej strony pomocna, bo organizuje myślenie i pozwala ująć wielość zjawisk w jednej kategorii; z drugiej jednak zawęża pole widzenia i sprowadza wszystko do prostego schematu.

Może się wydawać, że realiści opowiadają się po stronie tych, którzy nie widzą w człowieku nic pozytywnego, ale tak nie jest. Nie przyjmują jednoznacznie żadnego ze stanowisk, bo nie da się jednoznacznie stwierdzić, że człowiek jest dobry lub zły z natury. Nietrudno podać przykłady, które potwierdzałyby oba te stanowiska; są to zarówno działania altruistyczne, pełne dobrej woli i wypływające z wewnętrznej potrzeby, jak i pełne nienawiści i wywołujące cierpienie innych. Wiemy jednak, że przyczyna tego czy innego zachowania nie jest wyłącznie domeną jednostki, ale ma podłoże w procesie socjalizacji oraz otoczeniu instytucjonalnym. Jeśli mówienie o naturze ludzkiej jest uprawnione, realiści utrzymują, że jest ona na tyle plastyczna, iż może wychylić się w jedną bądź drugą stronę13. Nie oznacza to bynajmniej, że jest to kwestia przypadku, a przedstawiciele realizmu pozostają wobec niego obojętni. Przekonani o tym, że nie da się ostatecznie usunąć zła ze świata, idą za swym pesymistycznym rozpoznaniem. Nie jest to jednak pesymizm absolutny; raczej pozostawienie możliwości wyboru zła, co znajduje wyraz w powiedzeniu o okazji czyniącej złodzieja14.

Tego typu przekonania nabywa się i utwierdza przy analizie rzeczywistych zdarzeń, a więc w przypadku badań empirycznych. Stoją one w opozycji do rozumowania a priori. Teorie polityczne, które uprzedzają fakty, siłą rzeczy są zbyt redukcyjne, bo sprowadzają do jednego mianownika wielość form życia, a prezentowany w nich obraz świata jest wyidealizowany oraz uproszczony. Ma swój wyraz we wszelkiego rodzaju utopiach. Doświadczenia kształtujące tego rodzaju pesymizm mogą mieć różną formę - od zwykłych, codziennych wykroczeń wobec prawa drogowego do wielkich, masowych tragedii, które poznajemy z relacji historycznych.

Z podanych wydarzeń te drugie - zjawiska o dużej skali, wywołujące dotkliwe skutki - są bardziej interesujące poznawczo. Kiedy znika stabilny grunt prawny, człowiek jest podatny na zachowania, których nie dopuściłby się w normalnych warunkach. W sytuacji upadku prawa obejmującego system wartości, o czym mówił Hobbes, znika pojęcie sprawiedliwości i niesprawiedliwości, a kurtuazja i kultura wypierane są przez instynkt samozachowawczy15. Jeśli nie ma społecznie uznanych wzorów zachowań, można przyjąć, że właśnie nim ludzie będą się kierować. W takiej sytuacji trudno określić, co jest dobre, a co złe; refleksja taka przychodzi post factum, gdy nakładamy aktualnie obowiązujące kategorie moralne na przeszłość. Nie oznacza to jednak zdeterminowania naszego zachowania, bo znane są godne szacunku przykłady odejścia od podpowiedzi instynktu na rzecz kierowania się wyższymi wartościami. Niemniej jednak są to nadal wyjątki potwierdzające regułę, a perspektywa polityczna będzie zawsze większościowa16. Pojedyncze odstępstwa nie są z tego punktu widzenia tak istotne. Trudno bowiem budować politykę na odstępstwach od normy.

Warto wspomnieć, że jedną z cech polityki jest relatywizm, co również ma tu znaczenie. Powyższe stanowisko, któremu daleko do nieodwołalności, musi wziąć pod uwagę czas, a dokładniej zmiany kulturowe, których jesteśmy świadkami i uczestnikami. Trudno zaprzeczyć, że na przestrzeni wieków widać wyraźne zmiany zachowań społecznych; rozwój praw człowieka oraz praw kobiet, prawna ochrona słabszych czy sposób traktowania zwierząt są tego przykładem. Niektórzy nawet nazywają to postępem. Z drugiej strony schematy zachowania, szczególnie gdy mamy do czynienia ze stanem natury, pozostają podobne i trudno, aby było inaczej, szczególnie w sytuacji zagrożenia.

Polityka jawi się zatem jako najistotniejsza sfera aktywności17. Nie da się żyć bez polityki, bo bez niej nie ma ludzkiej rzeczywistości. Zmienia się tylko jej kształt, bo jej nietrwała forma podatna jest na bodźce zewnętrzne. W polityce nie ma próżni, więc w przypadku zachwiania jednej siły, szybko na tym miejscu pojawi się następna. Oprócz prób opanowania wewnętrznych tarć w walkach o władzę politycy muszą ustanowić ład, który umożliwi koegzystencję podatnym na spory ludziom. Jeśli w tej kwestii zawiodą, a spory zamienią się w otwarty konflikt, wtedy stanie się widoczne, że wszystkie inne aktywności są wtórne wobec polityki, uzależnione od pokoju społecznego, który powinni zapewnić.

Realizm polityczny skupia również swą uwagę na charakterystycznych formach poznania rzeczywistości. Jej kształt uzależniony jest od ukształtowania percepcji, zatem kierunek tego rozpoznania wiedzie od epistemologii do ontologii; predyspozycje poznawcze warunkują nasz ogląd, co następnie wpływa na to, jak się nam jawi świat.

Wśród narzędzi poznawczych dominującą rolę odgrywają doświadczenie i rozum, czyli składniki naszego wyposażenia mentalnego. Nie ma tu udziału sił nadprzyrodzonych; środkiem i celem jest poznanie rzeczywistości naocznie, nie przez wczucie, introspekcję czy wszelkiego rodzaju wgląd z poziomu transcendentnego. Wiedzę o świecie zbieramy przez doświadczenie, czyli analizę zachowań przeprowadzaną w sposób możliwie zobiektywizowany, bez uprzednich założeń ideologicznych, które mogą wypaczyć rezultaty. Im jest ona większa, im więcej analizowanych przypadków, tym lepiej rozumiemy procesy polityczne. Jednak z uwagi na ograniczenia doświadczeń teraźniejszości naturalnym kierunkiem jest poznawanie przeszłości. Wydarzenia historyczne, jakkolwiek różne i nieprzekładalne, mogą ukazywać kierunki i sposoby zachowań, które nie zmieniły się tak bardzo na przestrzeni lat; schematy tego rodzaju przyjmują postać związków przyczynowo-skutkowych. Rozum porządkuje więc chaotyczny zbiór faktów i nadaje mu syntetyczną postać18. Celem tej selekcji jest przyznanie wiedzy waloru praktycznego, gdzie nie stroni się od głębi i powagi przemyśleń, ale bez wchodzenia w niuanse, które są bardziej interesujące w działalności naukowej niż politycznej.

Pomimo wcześniejszych zastrzeżeń teoretycznych i problemów z punktu widzenia poznania obiektywnego można dojść do wniosku, że rzeczywistość jest poznawalna, przynajmniej na tyle, na ile jesteśmy w stanie realizować założone cele. Nie odbieramy jej jednak bezpośrednio, lecz zawsze przez pryzmat sfery symbolicznej, która skutecznie ją deformuje19. Wlicza się do niej wszelkiego rodzaju wartości - uświadomione lub nie, założenia ideologiczne związane z kontekstem społecznym i kulturowym podmiotu poznającego. Nie da się myśleć w oderwaniu od symboli i wartości, co może być przyczyną nakładania kategorii wsobnych na obserwowany świat zewnętrzny i skutkować zniekształceniem percepcji. Zatem podstawowym zadaniem w działalności publicznej jest widzenie jak najbardziej zobiektywizowanego obrazu świata, bo to wpływa na lepszy ogląd polityki. Napotkane po drodze trudności nie umniejszają wagi tego zadania; mogąca stąd wynikać niewiedza również nie stanowi usprawiedliwienia oraz "nie zwalnia od odpowiedzialności, ponieważ są sytuacje, w których wiedzieć jest obowiązkiem moralnym"20. Brak dyscypliny w rozpoznawaniu otaczającego świata czy deprecjacja obiektywnych faktów mogą prowadzić do marzycielstwa lub woluntaryzmu, gdzie rzeczywistość stanowi przeszkodę, którą należy odrzucić, a nie przemóc21.

Z epistemologicznego punktu widzenia realizm oznacza więc niezakłóconą percepcję rzeczywistości. Odrzuca idealizacje i wymaga dystansu oraz bezstronności. Niemożność osiągnięcia obiektywizmu w sensie absolutnym nie oznacza zaprzestania dążenia do niego, a pomóc w tym może umiejętność wczucia się w sytuację przeciwnika lub próby spojrzenia na sprawę z innego punktu widzenia. "Być obiektywnym to przezwyciężać własną jednostronność poprzez odważne konfrontowanie własnych sądów z sądami opozycyjnymi, to trzymać na wodzy pragnienia i emocje, to zachowywać sprawiedliwy osąd nawet w stosunku do przeciwnika"22.

Kwestie ontologiczne nie stanowią głównej osi rozważań w ramach realizmu politycznego, ale trudno od tego abstrahować. Dotyczą w tym wypadku zagadnień ogólnych, takich jak kształt rzeczywistości, w której żyjemy, lub forma, jaką przyjmuje polityka. Natomiast problemy, takie jak status ontologiczny rzeczy, osoby, liczb czy bytów abstrakcyjnych są w tym wypadku drugorzędne; warto je jednak porządkować. Od czasów Kanta wiadomo, że konstrukcja otaczającego nas świata jest zależna od podmiotu, to znaczy, że jest ona rezultatem naszego postrzegania. Fakt, że aspekty podmiotowe wpływają na kształt opisywanej rzeczywistości nie sprawia, iż jest tyle rzeczywistości, ile podmiotów zdolnych do percepcji. Nie ma bowiem - przynajmniej w przypadku realizmu politycznego - dowolności w opisie świata. Różnie stawiane mogą być akcenty, można patrzeć na niego z różnych punktów widzenia, ale dana wizja świata zawsze będzie weryfikowana, gdy dojdzie do konfrontacji z empirią.

Podobnie jak w przypadku obiektywności poznawczej, w kwestiach ontologii realiści posługują się terminami, w których nad naukową precyzję i bagaż rozważań etymologiczno-filozoficznych przedkłada się użyteczność praktyczną. Zatem na tyle, na ile pozwala nam na to ludzka perspektywa, można powiedzieć, że świat istnieje obiektywnie i nie jest chaosem. Da się nad nim - przynajmniej w części - zapanować23. Jesteśmy w stanie rozpoznać w miarę stabilny ład, co pozwala tworzyć krótkoterminowe prognozy odnośnie do rzeczywistości politycznej lub społecznej, które - jak w przypadku prognozy pogody - zawsze pozostaną niepewne. Opiera się to na znanych schematach zachowań, które są na tyle dobrze opisane, że ich powtarzalność może stanowić podstawę do mówienia o uogólnieniach historycznych, które w naukach społecznych pełnią rolę "praw". Semper idem sed aliter.

Pamiętając o aspektach podmiotowych, które stale wpływają na postrzeganą rzeczywistość, można jednak wskazać elementy niepodlegające relatywizacji. Najważniejszym z nich jest twierdzenie na tyle pospolite i przyziemne, że możliwe do przeoczenia, mówiące o tym, iż polityka podlega przyczynowości. Tym zaś, co w takim ujęciu odpowiada za zmiany zachodzące w rzeczywistości politycznej, jest siła, która może przybierać różne formy24. Trudno temu zaprzeczyć i wydaje się, że tę wiedzę przyswoili sobie politycy stojący po różnych stronach sporu. Zarówno ci, którzy posiadają władzę (instytucjonalną), jak i chcący obalić zastany porządek, muszą zaakceptować ten fakt i starać się osiągnąć przewagę nad przeciwnikiem.

Sprawy związane z siłą stanowią główny punkt odniesienia dla teorii i praktyki politycznej. Ona sama jest zjawiskiem neutralnym, ale jej użycie jest już uwarunkowane oraz interpretowane na różne sposoby (o czym więcej w dalszych partiach tekstu). Jest nierozerwalnie związana z rzeczywistością albo nawet sama tworzy rzeczywistość (polityczną). Zatem nie będzie kontrowersyjnym stwierdzenie, że bez rozeznania stosunku sił nie można adekwatnie rozeznać samej rzeczywistości. Użycie siły uzależnione jest w dużej mierze od tego, jak posługują się nią inni aktorzy sceny politycznej. Nie dziwi więc, że skutkiem tego często jest zło. Polityka, jak wiemy, nie jest w stanie go ostatecznie usunąć, dlatego też chęć kierowania się przez polityków wyłącznie dobrem należy uznać za rozpoznanie nieadekwatne25.

W ten sposób można przejść do najważniejszego elementu modelu, czyli sfery etycznej. Podobnie jak siła, polityka również nie pozostaje poza dobrem i złem, choć zjawisko to jest wielowymiarowe, a cała sprawa bardziej skomplikowana. Jeśli rozumiemy ją jako narzędzie, środek tworzenia skutków (także moralnych), to jasne jest, że w warunkach demokratycznych pozostaje ona w relacji do norm powszechnej moralności, a politycy starają się, aby ich widoczna działalność nie przekroczyła granic tej ostatniej26. Na zarzut, że większość działalności politycznej odbywa się za zamkniętymi drzwiami, a obywatele obserwują tylko to, co sami uczestnicy chcą ujawnić spoza zasłony społecznej niewiedzy, można odpowiedzieć, że istnienie tej zasłony oraz wysiłki ukrywania tego przed opinią wskazują, iż moralność powszechna ma duże znaczenie, skoro ujawnienie szczegółów działalności może politykom zaszkodzić.

Nie oznacza to, że polityka sprowadza się do moralności albo że jest funkcją etyki. Przeciwnie, sfera polityczna jest niezależna względem etyki; mają one bowiem różną logikę i podlegają innym prawom27. Jednak polityka w wydaniu realistycznym silnie akcentuje specyficznie rozumiany moment etyczny. Na razie jednak warto uświadomić sobie, że mamy do czynienia ze zjawiskiem paradoksalnym, które w tym samym czasie musi podążać odrębnymi drogami. Z jednej strony szeroko eksponowane są pozory moralności wśród polityków, a każde spojrzenie na politykę "od kuchni" przyjmowane jest zazwyczaj z oburzeniem. Z drugiej natomiast - stawiane przed politykami wyzwania wymagają często działań skutecznych, lecz dalekich od przyjętych standardów etycznych. Trzeba też podkreślić, że "autonomia polityki nie wyłącza działalności politycznej z zakresu norm moralnych, te bowiem odnoszą się do wszystkich ludzkich działań. Język - jeśli wolno posłużyć się uproszczoną analogią - także posiada autonomię i podlega nic wspólnego z moralnością nie mającym wewnętrznym koniecznościom, jak reguły gramatyczne, a przecież nie znaczy to, że użytek z mowy nie podlega normom moralnym"28.

Działalność polityków to balansowanie między tymi dwiema sferami. Obowiązujące w społeczeństwie normy etyczne w takim samym stopniu dotyczą ludzi prywatnych, jak i publicznych, ale różnice w postępowaniu tych dwóch grup są znaczące, ponieważ skutki ich działań mają zupełnie inną wagę. Uszczerbek na honorze osoby prywatnej spotyka się z reakcją obrony jej dobrego imienia. Odpowiedzialny polityk w tym przypadku nie może postępować w taki sposób, bo jego prywatny odwet może przynieść skutki dla całej wspólnoty, z konfliktem zbrojnym włącznie. Z tego punktu widzenia niemożliwe staje się odseparowanie sfery politycznej od moralnej. Próby takiego działania skazane będą na porażkę, co może być uznane za działanie nierealistyczne29.

Wspomniałem już, że działania polityków powinny być skuteczne. Jest to chyba pierwsze, co przychodzi do głowy, kiedy analizuje się politykę (szczególnie realistyczną), a skuteczność zawsze będzie uznana za atut. Co więcej, żadne działania polityczne, w których nie kalkuluje się możliwości osiągnięcia celu, uznać można za błąd, ponieważ tylko to, co jest momentem zmiany w rzeczywistości, może tworzyć skutki30. W przypadku realizmu miernik ten jest tym bardziej podnoszony, a realizm często - nie bez nadużycia - utożsamiany jest ze skutecznością i do niej redukowany.

Wskaźnik efektywności działań jest oczywiście pożądany jako forma zobiektywizowania oraz wyjście poza wszechobecny relatywizm, nie stanowi on jednak wartości absolutnej realizmu politycznego, zgodnie z czym wszystko miałoby mu być podporządkowane31. W takim wypadku za mało realistyczne należałoby uznać ryzykowne działania, które w oczekiwaniu zwycięstwa kładą na szali cały dobytek grupy bądź państwa. Tak prowadzona polityka nie różniłaby się od hazardu, a prędzej czy później figurą najlepiej to opisującą byłoby pyrrusowe zwycięstwo. Nietrudno wyobrazić sobie sytuacje, kiedy rachunek zysków i strat wynikających z rozpoczęcia działań wskazywałby, że aktywność (z rozpoczęciem konfliktu zbrojnego włącznie) jest irracjonalna i prowadzi do nieszczęścia. Podobnie jest w przypadku ryzyka podejmowanego w imię mglistych i niepewnych celów, za co ponosi się realne koszty. Dlatego nie chęć zmierzenia się oraz dążenie do zwycięstwa (zaczerpnięte z rywalizacji sportowej) ani wywodząca się z pojedynków honorowych konieczność odpłacenia za szkody stanowią sedno polityki realistycznej. Ponad skutecznością za wszelką cenę stoi pewna forma oszczędności oraz szacunku do tego, co się posiada; to może pomóc w osiągnięciu celów dalekosiężnych32.

Między innymi te dwie wartości zawierają się w szerszej kategorii odpowiedzialności, która stanowi rdzeń teorii realizmu politycznego. Pozwala ona w niektórych wypadkach relatywizować (lecz nie odrzucać) kryterium skuteczności, stawiając na czele kwestię: co będzie potem? To sprawia, że kluczowe dla realizmu jest akcentowanie podstawy etycznej wyrażającej się właśnie w przewidywaniu i braniu odpowiedzialności za skutki podjętych działań. Interpretacja tego jest trudniejsza, bo wychodzi poza dychotomię wygrana-przegrana; zwraca się w kierunku często niedostrzegalnych skutków oraz znajduje niebezpieczeństwa dyktatu skuteczności. Jednym z powodów odejścia od zwycięstwa za wszelką cenę może być sytuacja, kiedy dążenie to wiązałoby się z osłabieniem obowiązujących reguł prawnych i moralnych, zrujnowaniem poczucia praworządności33.

Podane wyżej rozróżnienie odnosi się do spopularyzowanych przez Maxa Webera kategorii etyki odpowiedzialności oraz etyki przekonań (bądź intencji)34. To pokazuje, że wydarzenie polityczne może być oceniane z różnych punktów widzenia, a interpretacje mogą brać pod uwagę różne wartości. Podstawą dla etyki intencji jest błędne przekonanie, wywodzone też z zasad religijnych, że "z dobra może wyniknąć tylko dobro, ze zła - tylko zło"35. Stąd przyjmowane środki działania uchodzić mogą za moralnie adekwatne bądź nie; a te z nich, które wydają się moralnie niebezpieczne, powinno się odrzucać. Ponieważ przyjmujący taką zasadę polityk nie potrafi znieść etycznej irracjonalności świata, to Weber nazywa go "kosmiczno-etycznym "racjonalistą""36.

Ponadto etyka przekonań rozmywa poczucie odpowiedzialności za skutki podejmowanych czynów, przenosząc je w rejestr kategorii, na które jednostka nie ma wpływu. "Jeśli skutki działania płynącego z czystych przekonań są złe, to dla niego [wyznawcy etyki przekonań - E.A.] nie ten, kto działa, jest za to odpowiedzialny, lecz świat, głupota innych ludzi lub wola Boga, który ich takimi stworzył"37. Przedstawiciele etyki odpowiedzialności liczą się natomiast z ludzkimi wadami, dlatego też nie zdejmują winy z błędnego postępowania polityka38.

Trzeba jednak pamiętać, że koncepcje etyki odpowiedzialności oraz etyki przekonań to tylko konstrukty teoretyczne, a dokładniej typy idealne. Wydzielenie odrębnych sfer etycznych dla mężów stanu i innych polityków nie jest postulatem normatywnym, ale ma jedynie wartość heurystyczną, co pomaga przyłożyć miarodajną skalę do ich działań39. Stanowi to swego rodzaju "problem" dla polityków, nierzadko lawirujących, aby ukryć prawdziwe intencje, które mogłyby naruszyć powszechnie przyjęte normy społeczne. Tym bardziej że ustanowienie dwóch odrębnych przestrzeni etycznych byłoby dziś - z praktycznego punktu widzenia - trudne do wprowadzenia w demokracjach, gdzie rozszerzają się trendy transparencji i kontroli władzy40.

Wspomniałem, że polityka w praktyce jest balansowaniem między powszechnie uznawaną moralnością oraz skutecznością, która może wykraczać poza tak ustalone granice. Wyrazem tego jest różnie rozumiana odpowiedzialność, obowiązująca wszystkich etyka prywatna oraz - przykładana głównie do polityków - etyka publiczna. Bezkompromisowość moralna, która może uchodzić za zaletę w życiu prywatnym, nie budzi większych wątpliwości, gdy odpowiadamy tylko za siebie. Staje się jednak problematyczna, kiedy odpowiadamy za innych, nawet jeśli zdarzają się w polityce sytuacje, kiedy można domagać się bezkompromisowej postawy41.

Polityk przecież nie może kierować się wyłącznie bezwzględnymi zasadami moralnymi; musi reprezentować "etykę odpowiedzialności" (...), biorącą pod uwagę przewidywalne konsekwencje działań; konsekwencje dla zbiorowości, a więc również dla ludzi niegodzących się na to, aby podporządkowywać wszystko obronie imponderabiliów. (...) Tam, gdzie wchodzi w grę życie i dobro innych ludzi, nie można koncentrować się wyłącznie na czystości pryncypiów42.

Teraz rozumiemy, dlaczego naczelną wartością realizmu jest odpowiedzialność, szczególnie za skutki swoich działań politycznych43. Jest to tym trudniejsze, że występuje niezależnie od stanu wiedzy polityka na temat podejmowanego problemu; brak wiedzy nie zwalnia bowiem z odpowiedzialności za błędną decyzję44.

Teraz też można już dokładniej ustalić relacje między polityką i moralnością. Działania niemoralne politycznie to te przeciwstawiające się obowiązującym w tej sferze normom etycznym, wśród których dominuje odpowiedzialność za skutki45. Tym samym, działania politycznie moralne są zgodne z etyką publiczną i mogą różnić się od norm występujących w życiu prywatnym. Jeśli kłamstwo jest niemoralne z punktu widzenia powszechnych norm i należy się go wystrzegać w życiu prywatnym, to korzystanie z tego instrumentu w polityce można uznać za niemoralne tylko wtedy, gdy jego użycie przyniesie negatywne skutki. Jeśli skutki pozytywne można osiągnąć za pomocą kłamstwa - należy z tego skorzystać46. Paradoks polityki polega na tym, że to, co niemoralne w życiu prywatnym, okazać się może moralne (a nawet pożądane) w polityce.

Jak wygląda etyka realistyczna w praktyce? Dla Machiavellego, któremu przyszło żyć w okresie permanentnego kryzysu politycznego, główny cel polityka, czyli utrzymanie państwa, jawił się bardzo wyraźnie. Musiało to się odbywać za pomocą dostępnych środków oraz za wszelką cenę. Aby to osiągnąć, książę musiał postępować dobrze i moralnie, kiedy to możliwe, ale i niemoralnie, kiedy to konieczne47. Tak jednoznaczne i "oburzające" reguły nie dotyczą jedynie polityki, której skutkiem może być upadek państwa, jak było w czasach florenckiego dyplomaty, ale również ustabilizowanej sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej. Można nawet powiedzieć, że w obrębie żywotnego celu, jakim jest utrzymanie państwa, musi leżeć roszczenie do jego wzmacniania, by odsunąć prawdopodobieństwo upadku. To sprawia, że powyższe reguły powinny być egzekwowane w całą stanowczością również w "spokojniejszych" czasach.

Pomimo postępujących w czasie przemian w kwestii moralności czy wykorzystywanych technik działania podstawowe mechanizmy rządzące sferą polityki nie uległy poważnej zmianie48. Nadal adekwatną odpowiedzią na użycie siły jest przeciwstawienie się podobnym lub większym potencjałem, w przeciwnym razie pojawią się nieuchronne i niepotrzebne straty. Hasło walki "do samego końca" w ustach polityka, w sytuacji znaczącej przewagi przeciwnika, pozostawi jego moralne oblicze czystym, ale oznaczać będzie utratę ludzi oraz dóbr niezbędnych do późniejszej odbudowy i wzrastania, jak w przypadku Melijczyków u Tukidydesa49. Z drugiej strony politycy, którzy idą w podobnej sytuacji pod prąd opinii publicznej, poświęcając własną karierę oraz dobre imię, a także ściągając na siebie gniew i niezrozumienie, ostatecznie uchroniliby żołnierzy od śmierci w walce. Efektem decyzji opartej na moralności jest to, że Melijczyków znamy dziś jedynie z książek...

Można więc powiedzieć, że jednym z naczelnych zadań etyki realistycznej jest wzmacnianie i propagowanie związanych z nią wartości czy też cnót50. Moralne zatem jest to, co wzmacnia poczucie odpowiedzialności, czyli to, co charakterystyczne dla tak zwanego etosu mieszczańskiego: "oszczędność, dalekowzroczność, ostrożność, skromność, trzeźwość w ocenie sytuacji, skuteczność, kompromis, elastyczność - umiejętność dostosowania się, tolerancja, wyczucie statyki, balansu w określonej grupie czy w społeczeństwie, odżegnywanie się od wielkich gestów na pokaz, poszanowanie dla kultury materialnej"51.

Głosy oskarżające realistów o immoralizm, nihilizm lub wyzucie z wartości są co najmniej chybione. Realizm nie tylko nie usuwa wartości z polityki, ale niektóre z nich czyni rdzeniem swojej teorii, jak jest w przypadku odpowiedzialności za skutki. Z kolei swego rodzaju oszczędność w działaniu czy niechęć do patosu sprawiają, że wartości te nie rozrastają się w sposób niekontrolowany, czego skutkiem mogłaby być - mówiąc za Arnoldem Gehlenem - hipertrofia moralności. Dzięki temu, że dyskurs moralny uruchamiany jest przez realistów w ograniczonym zakresie, to wyeliminowany zostaje problem nadużyć moralizowania. Słowem, realizm nie tylko nie usuwa wartości z polityki, ale niektóre z nich są jego elementem definiującym; nie jest też przeciwnikiem moralności, ale stanowczo krytykuje moralizatorstwo jako wypaczoną formę uprawiania polityki52.

Wykorzystywanie moralności do celów politycznych, czyli przesadna chęć przesuwania kwestii moralnych do polityki i uzasadnianie jej w takich kategoriach, jest popularnym i niezbyt kosztownym środkiem działania politycznego, ponieważ odbywa się najczęściej w sferze słów. Na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne, że wynoszenie kwestii moralnych jako najważniejszych zagadnień polityki stosowane jest często dla osiągnięcia celów pozamoralnych53. Wynika z tego, że najwyższe wartości, czasem nawet uznawane za autoteliczne, wykorzystywane są instrumentalnie, dla interesu politycznego. Ponadto jest to środek niebezpieczny, którego użycie łatwo może się wymknąć spod kontroli, a skutki mogą być nieprzewidywalne. Argumenty moralne ograniczają działania polityczne, ponieważ miejsce dominujących dotychczas negocjacji, umów, kompromisów czy aliansów, zajęłoby dwuwartościowe widzenie świata w kategoriach dobra i zła. Druga strona nie jest już konkurentem czy przeciwnikiem, lecz staje się wrogiem, którego należy zniszczyć. Raz wprawionego w ruch mechanizmu podburzania grup społecznych czy narodów można już nie zatrzymać, ponieważ nie jest łatwo powściągać rozgrzane emocje, które mają wpływ na skłonność do użycia przemocy oraz na brutalność toczonych walk.

Podsumowując, można wskazać, że podstawowym pojęciem w polityce jest siła. Jej niedostatek ogranicza działania i nie pozwala osiągać celów, tym samym uniemożliwia również czynienie dobra, tylko silny bowiem może to robić w sposób przemyślany i na większą skalę54. Siła przyczynia się również do czynienia zła, którego często nie da się uniknąć. Błędem jest natomiast nadużywanie siły, najczęściej wobec słabszych. Tym, co ma powściągać nazbyt zaczepne zachowania, jest kategoria odpowiedzialności za skutki działań, będąca jest naczelną wartością realizmu politycznego.

Wprawdzie omawiany tu model dotyczy teorii politycznej, ale ma on również - co może zaskakiwać - swój wymiar estetyczny. Nie będą to jednak rozważania z pogranicza sztuki i polityki; nie chodzi o realistyczne odłamy sztuki krytycznej czy nawet artywizmu. Tym bardziej nie idzie o to, jaki wymiar ideologiczny sztuki byłby najlepszy dla danego państwa ani o aspekty performatywne aktu decyzyjnego. Chodzi o wartości, które mają swe źródła w estetyce oraz ich przełożenie na teorię realizmu oraz działania polityczne.

Z praktycznego punktu widzenia warto zauważyć, że realiści kładą nacisk na rozwój kultury materialnej55. Można to uznać za formę wywierania wpływu na rzeczywistość, co może być także oznaką siły państwa bądź zamożności obywateli. Posiadanie dużej liczby dóbr (majątku), którymi można swobodnie dysponować, oraz unikanie chaosu w przestrzeni publicznej wydaje się znacząco wpływać na poczucie bezpieczeństwa obywateli doświadczane na co dzień.

Teoria realistyczna czerpie sporo z estetyki, która kiedyś była wyznacznikiem i miarą dla sztuki, choć obecnie nie odgrywa w niej większej roli. Chodzi między innymi o prostotę, harmonię, symetrię, przejrzystość czy klarowność komunikacyjną, którą charakteryzują się dzieła realistyczne56. O większości pisarzy realistycznych można powiedzieć, że są również wybitnymi stylistami, którzy kierują się powyższymi wyznacznikami, a ich teorie unikają języka ideologicznego. Problem ten zauważają i komentują również autorzy klasyczni, jak Machiavelli, który oświadcza:

Dzieła swego nie ozdabiałem okazałymi słowy, nie ubierałem go w zwroty nadęte lub pyszne albo w jakiekolwiek inne czary i powaby zewnętrzne, którymi tylu innych zwykło dzieła swe upiększać, albowiem chciałem, aby rzecz sama się chwaliła, aby jedynie prawda treści i powaga przedmiotu ją zalecała57.

Hobbes z kolei podkreśla:

(...) w rozważaniach pewnych ludzi jest inny błąd, który również można zaliczyć do pewnego rodzaju obłąkania, a mianowicie nadużywanie wyrazów, o których mówiłem już powyżej (...) jako o niedorzeczności. Zachodzi to wówczas, gdy ludzie wypowiadają takie słowa, wiążąc je razem tak, iż nie ma w nich żadnego sensu. Niektórzy czynią to dlatego, że nie rozumieją słów, których się nauczyli od innych i które powtarzają na pamięć; inni zaś posługują się takimi zwrotami z tym zamiarem, by wprowadzać w błąd ciemnością mowy. I to właściwe jest tylko tym, którzy rozprawiają o zagadnieniach dotyczących spraw niezrozumiałych, jak to czynią scholastycy, albo o zagadnieniach zawiłej filozofii. Zwykli ludzie rzadko mówią niezrozumiale i dlatego te inne wysokie i dostojne osoby poczytują ich za prostaków58.

Romantyzm

Jedną z najprostszych metod definiowania danego zjawiska jest zestawienie go z przeciwieństwem. W teorii stosunków międzynarodowych opozycją dla realizmu jest liberalizm, natomiast w przypadku opisywanej tu koncepcji będzie to romantyzm.

Teorie realizmu politycznego z dziedziny stosunków międzynarodowych oraz liberalizm, którego korzenie wywodzą się z ekonomii, są teoriami politycznymi w ścisłym tego słowa znaczeniu. Organizują świat za pomocą pojęć, w większym lub mniejszym stopniu są zgodne w tym, że polityka rządzi się swoimi prawami, które trzeba rozpoznać i starać się wprowadzić w życie, aby być skutecznym i osiągnąć polityczny sukces. Romantyzm jest zupełnie innym przypadkiem. Nie jest to teoria stricte polityczna, lecz prąd literacki, czy szerzej - kulturowy, który oddziałuje również na politykę, nakładając na nią zewnętrzne kategorie pojmowania świata. Dotyczy to charakterystyki polityka, który ma być odbiciem artysty; wytyczne dotyczące tworzenia dzieła sztuki znajdują odzwierciedlenie w prowadzeniu polityki, a swoista koncepcja historiozoficzna zmienia sposób postrzegania czasu, czyli stosunek do przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości.

Izajasz Berlin twierdzi, że romantyzm był rewolucyjnym prądem intelektualnym, który w radykalnym stopniu zmienił ludzkie postrzeganie świata59. Świadczy o tym fakt, że obecnie nie trzeba być zwolennikiem tej formacji, aby używać języka i wzorów zachowań wytworzonych w tamtym czasie60. Najwyższymi wartościami były wtedy uczciwość, szczerość i oddanie ideałom, za które warto się poświęcić, a nawet zginąć. Naczelne idee oświecenia, takie jak wiara w postęp nauki, dążenie do szczęścia czy rozeznanie i przystosowanie do warunków życia, zeszły na dalszy plan. Zamiast rozsądku i umiarkowania, na wartości zyskały bunt, walka w obronie własnych przekonań czy męczeństwo, które miało świadczyć o oddaniu sprawie61. Idee te wprowadzano w życie rękoma ludzi aktywnie starających się uratować wolność jednostki. Motywy stały się ważniejsze od czynów, a intencje od skutków, więc porażka w realnym świecie nie musiała oznaczać tego samego w świecie idei. Przeciwnie, dowodziła szczerości wobec własnych przekonań, które nieodwołalnie musiały ulec w starciu ze złem tego świata.

Tego rodzaju rywalizacja silnych i słabych nie jest czymś wyjątkowym, lecz normalną sytuacją polityczną, z którą należy się zmierzyć. Realiści godzą się z nierównomiernym podziałem potęgi i szukają dróg działania w ramach systemu, wraz z aktywnym oczekiwaniem na okoliczności sprzyjające reorientacji złego położenia. Romantycy natomiast, będąc w obozie słabszych, widzą niewielkie szanse na zmianę. Nie mogą jednak porzucić swych przekonań, co czyni podejmowany opór działaniem fatalistycznym oraz skazanym na porażkę62. Tego rodzaju relacja ze światem jest niewyrażalna, więc stosowanie dotychczasowych kategorii wywodzących się ze światopoglądu racjonalistycznego nie jest w stanie jej wyjaśnić. Świadomość, że niemożliwe jest przejście do krainy, w której panują wyidealizowane stosunki, wzmaga uczucie tęsknoty oraz jest przyczyną ucieczki w fantazję, nostalgię czy spekulacje na temat przeszłości lub przyszłości. Pomniejszanie życia "tu i teraz", jest jednocześnie dowartościowaniem ofiary i śmierci, którą romantyczny bohater ponosi w ramach walki z rzeczywistością. Odrywa to człowieka od ustalonych norm i zachowań, i przenosi w dziedzinę namiętności oraz egzaltacji; sprzyja myśleniu fanatycznemu63.

Jeżeli rzeczywistość jest lekceważona, to - paradoksalnie - realne staje się to, co potencjalne; obecnie istniejące jest w związku z tym "martwe", wcześniej ustalone i niemożliwe do zmiany64. Trzeba to porzucić dla lepszej, idealnej formy istnienia. Maria Janion i Maria Żmigrodzka zwracają uwagę, że podstawową kategorią pojmowania czasu dla romantyków jest przyszłość65. W niej zmaterializuje się ideał, bo tylko tam możliwe jest przekroczenie bariery faktów. Zamiast skostniałej i niepociągającej empirii, można użyć mitów, by stwarzać rzeczywistość zbliżoną do ideału. Mit natomiast nie jest już zmyśleniem i deformacją prawdy, jak było to rozumiane w epoce oświecenia, lecz pewną znaczącą całością, zawierającą przesłanie bardziej zbliżone do prawdy, ponieważ przekazywane w sposób pozaracjonalny i niewyjaśniony. Wypływa on z ducha zbiorowości i pierwotnych przeczuć człowieka66.

Romantycy rozpoznają więc rzeczywistość poprzez mity bądź symbole, czyli tak, jak unikają tego realiści. Zawierają one w sobie coś nieartykułowanego i niewyrażalnego, dlatego takie środki lepiej odpowiadają światu pełnemu tajemnic67. Stają się częścią historii, elementem porządkującym, kluczem do jej zrozumienia68. Umożliwiają nadawanie sensu dziejom, ukazują istnienie wyższego ładu, który jest dostępny dopiero po przekroczeniu empirycznego doświadczenia historii69. Ten sposób myślenia skutkuje również zmianą sposobu działania, co można rozpatrywać w kategoriach epistemologii politycznej70. Jeśli romantyk potrafi lepiej pojąć rzeczywistość za pomocą symboli, mitów czy uczuć niż na drodze analizy empirycznej, to przewartościowaniu powinny ulec również środki, z których korzysta. Podejmowane w ten sposób działania nie będą już błędne i szalone, jak chcieliby tego realiści.

Użycie tych narzędzi umożliwia romantykom ujawnienie prawdziwego sensu historii, jakim jest spełnianie się wolności poprzez nieustanną walkę z despotyzmem. Podstawą jest więc wola, która pozwala łamać istniejące schematy, kształtować je według własnego przeświadczenia i przeciwstawiać się ustalonym strukturom. Wszelkiego rodzaju naśladowanie rzeczywistości jest oznaką bierności, skutkiem czego nie można korzystać z nieograniczonych możliwości inwencji twórczej. Dziedziną, w której widać to najwyraźniej, jest sztuka umożliwiająca syntezę wszystkich aspektów życia. Podobnie maja sie sprawy w kwestiach politycznych, co wyraża się w uwielbieniu działania "samego w sobie" i nienawiści wobec ustanowionego porządku, a także w buncie i kontestacji całej rzeczywistości71.

Romantyzm w wymiarze politycznym, na co zwróciła uwagę Anna Citkowska-Kimla, można rozumieć dwojako72. Z jednej strony będzie to nurt w ramach prądu, który obejmuje idee i kwestie polityczne; z drugiej postawa stojąca w opozycji do założeń realizmu politycznego, przejawiająca się w działaniu. Wspomniałem, że dla romantyków idee górują nad rzeczywistością, więc bardziej realna staje się powinność niż byt. Skutkiem tego naczelną zasadą jest poświęcenie w imię realizacji ideału, nawet jeśli szanse na wprowadzenie go w życie są iluzoryczne73.

W moralność romantyków wpisana jest wolność, którą najlepiej wyraża artystyczna kreacja i samorealizacja; to z kolei wzmaga poczucie niezależności i subiektywności. Dochodzą oni do tego za pomocą cech godnych podziwu w życiu prywatnym, jak szczerość i prawdomówność, a kompasem moralnym staje się tu woluntaryzm i przekonanie o nieomylności własnej intuicji74. Tego rodzaju moralność jednostkowa powinna zostać rozszerzona na całość stosunków politycznych, łącznie z polityką międzynarodową.

Sposobem do osiągnięcia celu będzie często samotna walka z większością o ideały, w które się wierzy. Rachunek sił skazuje romantyków na porażkę, choć ta jest traktowana z szacunkiem, bo pokazuje wierność przekonaniom. Kompromisy natomiast wiążą się z moralną zgnilizną i zdradą własnych poglądów. W ten sposób polityka zostaje uduchowiona, jej realne wyznaczniki przestają się liczyć, a zaczyna dominować to, co słuszne. To zaś przyczynia się do unikania politycznej odpowiedzialności i chowania się za kategorią woluntaryzmu. Romantyk podejmuje działania, które dotykają innych osób, lecz nie bierze pod uwagę ich położenia oraz tego, jakie skutki to wywoła. Ważniejsze są oddanie sprawie oraz subiektywna ocena sytuacji wraz z rozstrzygnięciem tego, jak powinno być. W ten sposób polityka przybiera inny, duchowy wymiar, w którym kwestie "przyziemne" mają status podrzędny75.

Romantyk patrzy na rzeczywistość w sposób holistyczny, wskutek czego łączy ze sobą różne, pierwotnie nieprzystające do siebie elementy. Spoiwem jest jego własna świadomość. W niej historia staje się na przykład areną walki dobra ze złem, a problemy polityczne - kwestią osobistą, postrzeganą jako moment ekspresji osobowości. Dlatego nie należy być zaskoczonym, jeśli odsuwa się racjonalne wyjaśnienia działalności politycznej, co może się wyrażać np. w organicznej wizji państwa oraz stosunków społecznych w ogóle. Jego działania dążą do powszechnej odnowy, która może mieć charakter religijny. Ponadto romantyk nie przyznaje się do wyznawania politycznego romantyzmu76.

Max Weber przypomina, że wejście w świat polityki nie jest neutralne pod względem etycznym. Oznacza zgodę na wykorzystywane tam środki oraz konsekwencje, które z nich płyną77. Sprawiedliwość, do której dążą romantycy, nie prowadzi ekspansji mocą swego dostojeństwa, ale potrzebuje "aparatu ludzkiego", posługującego się wszystkimi dostępnymi środkami. Działalność polityczna opiera się bowiem na świadomości etycznych paradoksów oraz odpowiedzialności za czyny podejmowane pod presją. "Jeśli ktoś szuka zbawienia duszy i ratunku dla innych dusz, nie robi tego na drodze polityki, która ma zupełnie inne zadania: jej zadania dają się rozwiązywać tylko przy użyciu przemocy"78. Niemniej dla romantyków kryterium prawdy - również w polityce - pozostaje jedność słów i czynów. Irracjonalność świata oraz moralny paradoks polityki mogą być na tyle dojmujące, że próbują oni znaleźć w tym moment bezpieczeństwa oraz pewności, iż swoim działaniem nie przyczyniają się do wytwarzania zła79. Ma to pozwolić na ominięcie wspomnianego paradoksu oraz zapewnić im czystość moralną; dobre intencje mogą przykrywać rzeczywiste skutki naszych działań80. W ten sposób polityka staje się kwestią osobistej moralności, jest wyrazem etyki przekonań bądź intencji, a w efekcie posługuje się środkami działania przeznaczonymi dla sfery prywatnej81.

Przypisy:

1 Zarówno liberalizm, jak i socjalizm są w pierwszym rzędzie normatywnymi teoriami ekonomicznymi, jednak idą za tym także rozwiązania polityczne. Jako takie przedstawiają utopijne, niemożliwe do wprowadzenia w całości koncepcje. Można jednak wyprowadzić z nich pewne idee polityczne czy konkretne sposoby urządzenia państwa, co jest trudniejsze w przypadku realizmu.

2 M. Jaskólski, Zbliżenia i oddalenia, dz. cyt., s. 16.

3 P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt.; tenże, Realistyczne krytyki moralizatorstwa w polityce, w: Moralność i władza jako kategorie myśli politycznej, red. J. Justyński, A. Madeja, Warszawa 2011, s. 13-22; P. Kimla, Etyka w realizmie politycznym, "Czasopismo Prawno-Historyczne" 2014, t. LXVI, nr 2, s. 303-314; P. Kimla, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 41-63.

4 P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt. (szczególnie Wstęp. Czym nie jest realizm polityczny, s. 9-15).

5 D. Bell, Political realism and international relations, "Philosophy Compass" 2017, t. 12, nr 2, s. 3.

6 P. Kimla, Realistyczne krytyki, dz. cyt., s. 13; D. Bell, Political realism, dz. cyt., s. 3.

7 P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 149.

8 Pomocna będzie analogia między poznaniem rzeczywistości politycznej a poznaniem naukowym. Poszczególne dziedziny nauki rozgraniczają i zawężają swój przedmiot badań za cenę spójności i jasności wyników. Często jednak rzeczywistość wymyka się tak sztywnym ramom, przez co nie da się jej wyjaśnić w kategoriach jednej dyscypliny naukowej. Nie oznacza to dezawuowania badań szczegółowych, ale faktem jest, że niektóre zjawiska są lepiej widoczne przy szerszym oglądzie, sprzyja temu niekiedy nawet odejście od typowo naukowego instrumentarium oraz języka.

9 P. Kimla, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 43, 47.

10 Realizm polityczny jest więc teorią normatywną jedynie pod względem formalnym. Pod względem praktycznym nie chce korygować czy modelować rzeczywistości według swoich wytycznych; zasięg jego oddziaływania obejmuje politykę, ale nie ma ambicji wpływania na przekonania poza tą sferą. Znamy jego typ idealny, wiemy, jakie cechy musi spełniać realista, ale jest to jedynie punkt wyjścia do korzystania z narzędzi politycznych. Ich użycie pomaga w adekwatnym opisie rzeczywistości, który jest celem samym w sobie i który stanowi podstawę do działania.

11 M. Jaskólski, Zbliżenia i oddalenia, dz. cyt., s. 16-17.

12 P. Kimla, Etyka w realizmie politycznym, dz. cyt., s. 313.

13 Tenże, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 150.

14 Podobnie mówi Hobbes: "Niechaj więc zważy sam, że się uzbraja, gdy udaje się w podróż, i że stara się znaleźć w dobrym towarzystwie; że zamyka szczelnie swe drzwi, gdy idzie spać; że nawet pozostając w domu, zamyka swe skrzynie; i to wtedy, gdy wie, że są prawa i że są uzbrojeni przedstawiciele władzy, których zadaniem jest karać za wszelkie krzywdy, jakie by mu uczyniono. Niechaj rozważy, co myśli o swoich współobywatelach, gdy tak podróżuje uzbrojony; i co myśli o mieszkańcach miasta, gdy zaryglowuje drzwi; i co o swoich dzieciach i sługach, gdy zamyka swe skrzynie. Czy nie oskarża on tu całego rodzaju ludzkiego w równej mierze swoim postępowaniem, jak ja to czynię mymi słowami? Ale ani on, ani ja nie oskarżamy natury człowieka samej przez się"; T. Hobbes, Lewiatan czyli Materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego red. J.C.A. Gaskin, przeł. C. Znamierowski, Warszawa 2009, s. 207.

15 "Ta wojna każdego człowieka z każdym innym ten ma jeszcze skutek, że nic tutaj nie może być niesprawiedliwe. Pojęcia tego, co słuszne i niesłuszne, sprawiedliwości i niesprawiedliwości nie mają tu miejsca. Gdzie nie ma nad ludźmi jednej wspólnej mocy, tam nie ma prawa; a gdzie nie ma prawa, tam nie ma niesprawiedliwości. Siła i podstęp są w wojnie dwiema kardynalnymi cnotami", tamże, s. 209-210.

16 P. Kimla, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 44.

17 Tenże, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 150.

18 Tamże, s. 151-152.

19 Tenże, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 44-45.

20 L. Kołakowski, Odpowiedzialność i historia, w: Pochwała niekonsekwencji. Pisma rozproszone z lat 1955-1968, red. Z. Mentzel, Warszawa 1989, s. 70.

21 P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 147.

22 Tamże, s. 149.

23 Tamże, s. 159.

24 "Rozważając politykę wyłącznie jako dziedzinę środków, a więc biorąc ją w wymiarze rzeczywistości, a nie powinności, musimy stwierdzić, że podlega ona, jak wszelka rzeczywistość, prawu przyczynowości, co znaczy, że zdolność wywoływania skutków posiada tu wyłącznie siła. Dodajmy: oraz wszystko to, co potrafi przekształcić się w siłę. Żadna racja - moralna czy jakakolwiek inna - nie może przezwyciężyć przyczynowości ani choćby wejść z nią w kontakt. Oto truizm, na który wszyscy się godzą, a którego implikacje uznają tylko makiaweliści"; B. Łagowski, Filozofia polityczna Maurycego Mochnackiego, dz. cyt., s. 155.

25 "Ponieważ jednak zamiarem jest moim napisać rzecz mającą przynieść pożytek temu, kto się na niej pozna, wydało mi się, iż celowiej będzie iść za istotną prawdą przedmiotu niż za jego zmyśleniem: wielu bowiem pisarzy wymyśliło sobie rzeczpospolite i monarchie, które w rzeczywistości ani widziane były, ani znane. Między tym, co dzieje się na świecie, a tym, co się dziać powinno, zachodzi tak wielka różnica, iż ten, kto by rzeczywistości zaniedbywał w imię ideału rzeczywistości, raczej zgubę własną by spowodował niż poprawę losu; człowiek bowiem, który by na każdym kroku rządził się tylko zasadami dobra, przepaść musiałby w środowisku ludzi rządzących się innymi zasadami. Stąd wynika dla księcia pragnącego utrzymać się na swym stanowisku konieczność stosowania w życiu nie tylko zasad dobrych, lecz używania i dobrych, i złych, a to wedle okoliczności"; N. Machiavelli, Książę, przeł. W. Rzymowski, Warszawa 2009, s. 125-126.

26 P. Kimla, Etyka w realizmie politycznym, dz. cyt., s. 304.

27 B. Łagowski, Filozofia polityczna Maurycego Mochnackiego, dz. cyt., s. 154-155.

28 Tamże. 154-155.

29 P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 157. Tenże, Realistyczne krytyki, dz. cyt., s. 13-14.

30 "W polityce jednakże nic nie zastąpi powodzenia (...). Ocena polityczna musi uwzględniać skuteczność; działania społeczne, które nie przynoszą oczekiwanego skutku, mogą być mimo to moralnie chwalebne, ale z politycznego punktu widzenia muszą być uznane za błąd. Działalność polityczna stałaby się w jeszcze większym stopniu, niż jest, dziedziną hazardu i nieodpowiedzialności, gdyby nie stosować wobec niej surowego kryterium skuteczności"; B. Łagowski, Filozofia polityczna Maurycego Mochnackiego, dz. cyt., s. 11.

31 P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 156-157.

32 Tamże. Oszczędność jest pojęciem z dziedziny ekonomii, dlatego pojawia się, gdy mowa o kalkulacji zysków (politycznych). Szacunek natomiast jest kategorią etyczną, która wskazuje tu, że wartość już posiadanych dóbr jest większa niż zamienniki, które moglibyśmy posiąść, ale ich jeszcze nie mamy. W przypadku polityki i ewentualnego konfliktu dotyczy to zarówno ludności, jak i dóbr materialnych, które nie powinny być przedmiotem hazardu. Szacunek do tego, co posiadamy, nie odnosi się więc tylko do rzeczy, jak i nie dotyczy tylko tego, co tu i teraz. Odnosi się on do przodków, którzy wytwarzali te dobra, do tradycji czy historii, a zatem jest przejawem szacunku do przeszłości.

33 Tenże, Realistyczne krytyki, dz. cyt., s. 15. Tenże, Etyka w realizmie politycznym, dz. cyt., s. 304, 309-310.

34 W powyższym przykładzie to skuteczność odpowiada etyce intencji. Uchodzi ona za jeden z priorytetów realistów, jednak mowa tu o jej wypaczonym kształcie, kiedy dążenie do zwycięstwa przesłania racjonalne myślenie i staje się wartością samą w sobie bez względu na skutki.

35 M. Weber, Polityka jako zawód i powołanie, w: tenże, Racjonalność, władza, odczarowanie, przeł. M. Holona, Poznań 2004, s. 315.

36 Tamże.

37 Tamże, s. 313-314.

38 Weber podkreślał, że dla niego są "tylko dwa rodzaje grzechów śmiertelnych" w polityce, czyli nierzeczowość i brak odpowiedzialności. Z łatwością rodzą się one u polityka, u którego zaczyna dominować próżność lub samouwielbienie. Tym trudniej jest tego uniknąć, ponieważ zależeć mu powinno nie tylko na efektywności swoich działań, ale też na efektowności. "Jego nierzeczowość sprawia, że gotów jest dążyć do spektakularnych pozorów władzy zamiast do władzy rzeczywistej, jego brak odpowiedzialności zaś - że rozkoszuje się tylko władzą jako taką, bez względu na stanowiące jej treść cele" (tamże, s. 309). Na zakończenie tego tekstu przedstawia wizję postawy, jaką powinien przyjąć polityk. "Polityka jest jak żmudne wiercenie w twardych deskach, a do tego potrzeba jednocześnie i namiętności, i dobrego oka. Całkowicie słuszne jest powiedzenie, i wszystkie doświadczenia historyczne je potwierdzają, że nie osiągano by tego, co niemożliwe. Ale ten, kto może tak postępować, musi być przywódcą, a także - w bardzo skromnym znaczeniu tego słowa - bohaterem. I również ci, którzy nie są ani jednym, ani drugim, muszą uzbroić się w ową stałość serca, dzięki której potrafią sprostać sytuacji, gdy zostaną zawiedzione wszelkie nadzieje. Muszą to zrobić teraz, w przeciwnym razie nie będą w stanie przeforsować także tego, co dziś jest możliwe. Tylko ten, kto jest pewien, że nie załamie się w sytuacji, gdy świat, widziany jest oczyma, okaże się zbyt głupi lub zbyt podły, by przyjąć to, co chce on światu ofiarować, i jest pewien, że wbrew wszystkiemu potrafi powiedzieć "mimo wszystko!" - tylko ktoś taki ma powołanie do polityki" (tamże, s. 322).

39 P. Kimla, Realistyczne krytyki, dz. cyt., s. 14.

40 Inaczej wyglądało to w XIX w., kiedy funkcjonowała tajna dyplomacja, a praca dla różnych władców i różnych państw nie była dużym problemem, jak chociażby w przypadku ministra spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego w latach 1804-1806 Adama Jerzego Czartoryskiego.

41 Tamże, s. 14-15. Odpowiedzialność polityczna jest zjawiskiem nietypowym czy nawet paradoksalnym. Osoby publiczne i prywatne, politycy i "zwykli" ludzie działają w ramach jednego systemu wartości, ale na działalność tych pierwszych patrzy się z różnych punktów widzenia. Polityk musi sprostać jednocześnie wymogom życia prywatnego i publicznego. Dlatego czasem bywa tak, że nieuporządkowane życie rodzinne może być przeszkodą do pełnienia stanowiska politycznego, mimo że nie wpływałoby to na kwestie merytoryczne. Z drugiej strony odpowiedzialność polityczna rozszerza się na działania innych, przez co może się okazać, że politycy ponoszą konsekwencje działań innych osób, na przykład swoich podwładnych.

42 A. Walicki, Trzy patriotyzmy, dz. cyt., s. 254-255.

43 Tego rodzaju odpowiedzialność polityczna znacznie wykracza poza to, co kryje się pod pojęciem odpowiedzialności konstytucyjnej lub odpowiedzialności parlamentarnej w ramach systemu prawa. Realistycznie pojmowana odpowiedzialność polityczna obejmuje znacznie szerszy zakres niż jedynie niełamanie prawa. Trudno wyliczyć wszystkie czy nawet większość cech tak pojmowanej odpowiedzialności, ale mogą one pochodzić z trywialnego twierdzenia, że państwo ma zapewniać bezpieczeństwo swoim obywatelom. Nie chodzi jedynie o brak wojny w danym momencie, ale też o wszystkie działania, które zmierzają do osłabienia poczucia bezpieczeństwa (międzynarodowego i wewnętrznego), co skutkować może konfliktem. Podobnie jest z bezpieczeństwem ekonomicznym, kiedy nieodpowiedzialne decyzje mogą skutkować zubożeniem społeczeństwa (np. inflacja, ograniczanie wymiany handlowej). Nieodpowiedzialne jest też kierowanie się przekonaniem, że władza nie musi stosować się do swoich przepisów, czy też że stanowiska publiczne mogą być obsadzane przez osoby niekompetentne lub przy wykorzystaniu prywatnych koneksji - co wpływa na osłabienie stabilności instytucji i wprowadza niepewność działania. Nieodpowiedzialne będzie też świadome dążenie do ogłupiania społeczeństwa, czy to przez eksponowanie tematów mało istotnych i przykrywanie nimi ważnych problemów, czy to przez celowe kształtowanie edukacji w sposób ograniczający możliwości poznania. Tak samo trzeba ocenić tworzenie podziałów, wytwarzanie konfliktów między grupami społecznymi w celu uzyskania partykularnych korzyści.

44 P. Kimla, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 45-46.

45 Tenże, Etyka w realizmie politycznym, dz. cyt., s. 306.

46 Takie podejście oburzy z pewnością romantycznie usposobionych moralizatorów, którzy uważają, że w polityce brak miejsca na działania niemoralne, takie jak kłamstwo. Oburzenie to wzrasta wraz z kolejnym ujawnionym użyciem tego rodzaju działań, jednak trudno uznać, że ujawni się wszystkie czy nawet większość takich przypadków. Nie jesteśmy więc w stanie określić, na ilu zachowaniach niemoralnych bazuje dany porządek społeczny. Jeśli ktoś uważa, że polityka nie może opierać się na takim sposobie postępowania, to następstwem takiego podejścia musi być chyba przyjęcie pozy kwietystycznej, odcinającej się od kontaktów ze światem społecznym. Nie da się ostatecznie wyeliminować tego rodzaju zachowań, podobnie jak nie da się usunąć zła z polityki. Nie oznacza to, że należy porzucić takie starania. Trzeba jednak pamiętać, że polityka nie jest czysta moralnie.

47 A. Riklin, Niccol? Machiavellego nauka o rządzeniu, przeł. H. Olszewski, Poznań 2000, s. 31.

48 P. Kimla, Etyka w realizmie politycznym, dz. cyt., s. 306.

49 Tukidydes, Wojna peloponeska, przeł. K. Kumaniecki, Warszawa 2003, s. 309-316.

50 P. Kimla, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 42.

51 Tamże, s. 46.

52 Tenże, Etyka w realizmie politycznym, dz. cyt., s. 157.

53 Tamże, s. 309.

54 Tenże, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego, dz. cyt., s. 153-154.

55 Tamże, s. 158-159.

56 Tenże, Realizm polityczny, dz. cyt., s. 46.

57 N. Machiavelli, Książę, dz. cyt., s. 27-28.

58 T. Hobbes, Lewiatan czyli Materia, dz. cyt., s. 160-161.

59 I. Berlin, Korzenie romantyzmu, dz. cyt., s. 22.

60 Przełom nastąpił w latach 1760-1830 i obejmował państwa europejskie, a także Rosję. Bohater romantyczny, dla którego męczeństwo i heroizm były otoczone kultem, pojawił się w Niemczech - jak wskazuje Berlin - między końcem lat 60. a początkiem lat 80. XVIII wieku. Tamże, s. 131-132. Podany okres jest umowny, ponieważ rozwój takiej postawy w różnych państwach postępował z różną dynamiką; najlepiej odzwierciedliło się to w literaturze. Najwcześniej elementy romantyczne pojawiały się w państwach niemieckich; na terenie Królestwa Polskiego nastąpiło to później, a umownym początkiem romantyzmu w literaturze był rok 1822, w którym ukazał się pierwszy tomik poezji Adama Mickiewicza.

61 Tamże, s. 31-33. M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, Gdańsk 2001, s. I-VI.

62 I. Berlin, Korzenie romantyzmu, dz. cyt., s. 94.

63 M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, dz. cyt., s. 150, 323.

64 I. Berlin, Korzenie romantyzmu, dz. cyt., s. 170.

65 To w przyszłości "przede wszystkim przejawiało się to, co w romantycznym światopoglądzie miało charakter antyhistoryczny, zwracało się wręcz przeciw historii, gdyż to w przyszłości właśnie miał nastąpić kres dziejów. Romantyzm wielbił historię, ale i pragnął jej unicestwienia. Z historycznego zakorzenienia czerpał swą siłę, co bynajmniej nie oznacza, że wybiegając w przyszłość, nie dokonywał utopijnego gestu zniesienia historii - przynajmniej historii pojmowanej jako ciąg nieszczęść, gwałtów i zbrodni, a była to jedyna znana historia. Dwuznaczność jego postawy najwyraźniej może przejawiła się w romantycznym mesjanizmie"; M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, dz. cyt., s. 23-24.

66 Tamże, s. 27.

67 I. Berlin, Korzenie romantyzmu, dz. cyt., s. 180-181.

68 "Choć tak doniosły dla horyzontów intelektualnych romantyków historyzm nie był dla nich i nie mógł być jedynym sposobem pojmowania zamkniętej w czasie rzeczywistości ludzkiej. Romantyzm bowiem, a zwłaszcza romantyzm polski tak bardzo doświadczony przez historię - jej tragizm i okrucieństwo, nieszczęście i cierpienie - musiał odnaleźć swój sposób na zniesienie jej doświadczeń. Nie szło tu o ucieczkę od historii, ale o wyzwolenie się od niej i zapanowanie nad nią. Tradycja filozoficzna i historiozoficzna podsuwała romantykom rozmaite procedury myślowe mające na celu zdominowanie chaosu historii; skorzystali z nich wiele, tworząc wszakże odrębną i własną całość, której cechę konstytutywną stanowi nowożytna interpretacja zależności "mitu" i "historii", czerpiąca swobodnie z koncepcji chrześcijańskich, orientalnych, archaiczno-ludowych. W rezultacie do romantycznej historiozofii przeniknęły elementy myślenia mitycznego, a mit został przez romantyków wciągnięty w obręb historii"; M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, dz. cyt., s. 21.

69 Tamże, s. 529-530.

70 M. Jaskólski, Zbliżenia i oddalenia, dz. cyt., s. 22.

71 M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, dz. cyt., s. 12, 640; I. Berlin, Korzenie romantyzmu, dz. cyt., s. 92, 188; M. Jaskólski, Zbliżenia i oddalenia, dz. cyt., s. 18-19.

72 Por. A. Citkowska-Kimla, Romantyzm polityczny w Niemczech, dz. cyt. Autorka przedstawia paradygmat romantyzmu politycznego w postaci typu idealnego. Podobnie jak w przypadku realizmu zawarte w nim części składowe nie muszą mieć swojego odpowiednika w rzeczywistości i nie musi istnieć przedstawiciel, który realizuje wszystkie te cechy. Niektóre z wyznaczników modelu mogą być ze sobą sprzeczne, co nie obniża jego wartości. Stopień "uromantycznienia" poglądów politycznych można przedstawiać na skali między realizmem i romantyzmem, co lepiej oddaje różnorodność stanowisk niż logika dwuwartościowa.

73 Tamże, s. 243, 249.

74 Tamże, s. 251-252.

75 Tamże, s. 252-253.

76 Tamże, s. 246-248, 254, 257, 261.

77 M. Weber, Polityka jako zawód i powołanie, dz. cyt., s. 317.

78 Tamże, s. 319.

79 M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, dz. cyt., s. 590. M. Weber, Polityka jako zawód i powołanie, dz. cyt., s. 315-316.

80 "Ten nowy stosunek do życia wychodzi na jaw, gdy zadajemy sobie pytanie, jak, w sensie moralnym, powinniśmy oceniać pewne postacie historyczne. Najpierw moglibyśmy przyjrzeć się postaciom, by tak to określić, przydatnym z praktycznego punktu widzenia, które wyświadczyły ludzkości ogromne przysługi, takim jak Fryderyk Wielki czy Kemal Pasza, których osobiste charaktery nie są, być może, naszym zdaniem, bez zarzutu, o których moglibyśmy powiedzieć, że byli w pewnym sensie bezwzględni, brutalni albo okrutni, albo też niewolni od pewnych impulsów, jakich, ogólnie biorąc, istoty ludzkie nie aprobują. Równocześnie jednak nie ma wątpliwości, że ludzie ci zapewnili lepsze życie swoim narodom, że byli kompetentni, bardzo sprawni, że podnieśli poziom życia, że stworzyli wielkie organizacje, które przetrwały i że stanowili źródło wielkiego zadowolenia, siły i szczęścia dla ogromnej liczby ludzi. A teraz przypuśćmy, że porównujemy ich z kimś, co do kogo nie ma wątpliwości, że był przyczyną cierpienia, z kimś takim jak Jan z Lejdy, który doprowadził do kanibalizmu w Münsterze, który w imię swojej apokaliptycznej religii spowodował rzeź wielkiej liczby ludzi, albo z kimś takim jak Torquemada, który zgładził mnóstwo według naszych dzisiejszych kryteriów niewinnych ludzi - przez wzgląd na ich dusze, czyli z najczystszych możliwych pobudek. Które z tych osób powinny być oceniane wyżej? W osiemnastym wieku nie byłoby co do tego wątpliwości. Fryderyk Wielki to ktoś znacznie lepszy od religijnego szaleńca. Dzisiaj jednak ludzie mieliby pewne wątpliwości, bo uważają, że idealizm, szczerość, oddanie, czystość serca, czystość umysłu to cechy bardziej pożądane, lepsze niż zepsucie, okrucieństwo, wyrachowanie, egoizm, kłamliwość, skłonność do wykorzystywania innych ludzi dla własnej korzyści, którymi charakteryzowali się ci dwaj założyciele państw"; I. Berlin, Korzenie romantyzmu, dz. cyt., s. 205-206.

81 E. Rossi, M. Sleat, Realism in Normative Political Theory, "Philosophy Compass" 2014, vol. 9/10, s. 691.