Razem ze słonkiem. Szaruga jesienna - Maria Kownacka

Reflow text when sidebars are open.
Jest coraz mroczniej i smutniej. Często pada zimny deszcz - jest chłodno i wilgotno. Wieją też silne wiatry.
Kto żyw przygotowuje się do zimy.
Późną jesienią zwierzęta już się nie rozmnażają, a rośliny nie kwitną i nie wydają nasion. Oczywiście, są wyjątki, np. sosna, świerk, jałowiec, u których teraz dopiero nasiona dojrzewają, a młode mogą się rodzić u zajęcy, myszy i szczurów.
Nie widać już latających owadów, oprócz małego brunatnego motylka piędzika - przedzimka. Przedzimek, którego larwa jest szkodnikiem, teraz dopiero składa jajeczka na korze drzew.
Prawie wszystkie owady i ślimaki zapadły już w sen zimowy. Pod koniec listopada odleciały już wszystkie ptaki, które u nas nie zimują, a z północy przyleciały te, które z nami spędzają zimę - jemiołuszki, gile, czeczotki.
Teraz, jesienią, wiatr zrywa ostatnie liście, rozsiewa nasiona. Tylko pożółkłym, prawie brunatnym liściom dębów i grabów nie mógł dać rady. Pozostaną one na tych drzewach, zwłaszcza na dolnych gałęziach, aż do wiosny.
Dojrzewają resztki nasion jesionów, grabów, lip i klonów, sypią się z drzew, a wiatr je dalej rozsiewa.
Na polach zrobiło się weselej, prawie wiosennie. To zazieleniły się niedawno siane oziminy. Ich młode, wąskie listki przetrwają szczęśliwie zimę, jeżeli je śnieg dobrze przykryje.
Łąka, niedawno jeszcze, w czasie "babiego lata" soczysto zielona, teraz, po pierwszych przymrozkach, poszarzała i jest szarobrązowa.
Obeschłe źdźbła i liście przesłaniają zieloność przyczajonych traw i pączków różnych ziół, które przytulone do ziemi czekają wiosny...
Na torfowych łąkach po pierwszym przymrozku zbiera się czerwone koraliki pysznej, soczystej żurawiny.
Wody w listopadzie pustoszeją. Wiele roślin wodnych kryje się na zimę pod wodę, inne wytwarzają pączki, które opadają na dno, żeby wiosną wyrosnąć w nową roślinę.
Niektóre ryby teraz dopiero składają ikrę, np. łosoś i pstrąg.
Z jaskiń i starych opuszczonych budynków nadeszły wiadomości o nietoperzach, które już zapadły w mocny, zimowy sen. Nietoperze śpią bardzo dziwnie. Przyczepiają się tylnymi nogami wysoko do stropu jaskini, czy do belek sufitu i tak zaczepione, z głową na dół, śpią otulone swoimi skrzydłami jak peleryną.
Wiszą ciasno stłoczone, niby małe tłumoczki, nieraz po sto sztuk razem, a nawet więcej.
Nagromadził już w swojej norze dużo zeschłych liści i igliwia na miękkie posłanie. A norę ma piękną, suchą, dużą. Nie prześpi on jednak całej zimy. Będzie sypiać znacznie więcej niż latem i rzadziej wychodzić na polowanie. Bo i cóż upoluje na śniegu? Jakiś drobiazg, nic więcej. Dlatego też jesienią poluje najwytrwalej, bo musi się najeść na zapas i porosnąć sadłem.
Najmniejsza myszka, która latem mieszkała w małym kulistym gniazdku, zawieszonym na źdźbłach zboża, wyprowadziła się już z niego. Zamieszkała w norce podziemnej, ciepłej i przytulnej.
Jej letnie gniazdko spadło podczas żniw.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.