Razem cz. 4 - Andrzej Mazur

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jeszcze tyle miejsc

Najpiękniejsze było to, że mogła mieć własny świat, a mimo to każdego dnia znowu wybierała drogę do ich wspólnego domu.

Andrzej coraz częściej myślał, że właśnie na tym polegała największa zmiana w ich małżeństwie. Kiedy byli młodzi, chcieli być razem bez przerwy, jakby każda godzina osobno była godziną straconą. Później przyszły dzieci, praca, obowiązki, pieniądze, problemy i wszystkie wydarzenia, które omal ich nie rozdzieliły. Teraz uczyli się czegoś zupełnie innego - mogli mieć oddzielne światy, a wieczorem znowu spotykać się w jednym.

Mariola miała pracę w żłobku. Andrzej swoją firmę. Dominika coraz szybciej budowała własne życie zawodowe. Sabrina była już pełnoletnia i coraz mniej potrzebowała rodziców do podejmowania decyzji.

Dom Mazurów przestawał być miejscem, wokół którego kręciło się życie czterech osób.

Andrzej nie chciał jednak, żeby wraz z dorastaniem córek skończyły się również ich wspólne przygody.

Przeciwnie.

Miał wrażenie, że dopiero teraz naprawdę mają na nie czas.

Zdjęcia z Egiptu nie zdążyły jeszcze dobrze trafić do albumów, a on już przeglądał następne katalogi. Mariola śmiała się z jego niecierpliwości, ale znał ją zbyt dobrze. Wiedział, że jej pierwsze "nie" bardzo często oznaczało tylko: "przekonaj mnie".

W sierpniu 2001 roku znowu pakowali walizki.

Tym razem lecieli na Wyspy Zielonego Przylądka.

Od pierwszych godzin czuli, że trafili w miejsce inne niż wszystkie, które odwiedzili wcześniej.

Egipt miał ciężar historii. Człowiek chodził tam pomiędzy śladami ludzi żyjących tysiące lat wcześniej i mimowolnie myślał o przemijaniu.

Wyspy Zielonego Przylądka były inne.

Tutaj przede wszystkim czuło się przestrzeń.

Ocean.

Wiatr.

Słońce.

Muzykę.

I pewną lekkość życia, która bardzo odpowiadała Marioli.

Andrzej obserwował żonę i coraz częściej łapał się na tym, że podczas urlopów patrzy na nią inaczej niż w domu.

W Monachium widział Mariolę rano przed pracą, zmęczoną wieczorem, stojącą przy lodówce, szukającą czegoś w szafie, rozmawiającą przez telefon z Arletą albo martwiącą się córkami.

Na wakacjach znikała codzienność.

Mariola znowu stawała się przede wszystkim kobietą.

Jego kobietą.

I Andrzejowi bardzo się to podobało.

Podczas jednej z wycieczek zobaczyli coś, co Andrzej znał dotąd właściwie tylko z książek.

Rozgrzane powietrze drżało nad ziemią. Daleko przed nimi pojawił się obraz przypominający wodę, choć żadnej wody tam nie było.

Fatamorgana.

Natychmiast przypomniała mu się przeczytana przed laty książka

"W pustyni i w puszczy".

Jako chłopak próbował sobie wyobrazić, jak można widzieć coś, czego naprawdę nie ma. Teraz stał obok Marioli tysiące kilometrów od miejsc swojej młodości i oglądał to na własne oczy.

Lubił takie chwile.

Podróże powoli zamieniały rzeczy znane z książek, filmów i opowieści w prawdziwe wspomnienia.

Jeszcze większe wrażenie zrobiła na nich Buracona, słynne Niebieskie Oko. Światło wpadające pomiędzy skały sprawiało, że fragment wody przybierał niezwykłą, intensywną barwę.

Mariola długo patrzyła w dół.