Rozdział 1. Przekształcając wspomnienie rany w zwycięską bliznę
Rozdział 1
Przekształcając
wspomnienie
rany
w zwycięską
bliznę
1. Wysiadam na następnej stacji
W ciągu naszego życia wszyscy będziemy musieli przejść cztery etapy.
Każdy z nich jest niczym podróż pociągiem - gdy dojeżdżamy do określonej
stacji, podróż ta się kończy. Wówczas należy wysiąść, wsiąść do innego
pociągu i dojechać do następnej stacji. Jakie są te cztery stacje?
Pierwsza to stacja dzieciństwa. Kiedy dzieciństwo się kończy, musimy
wysiąść i wsiąść do pociągu, który dowiedzie nas do drugiej stacji w życiu, którą jest młodzieńczość. Kiedy przebędziemy już młodzieńczość,
wysiadamy z pociągu i wchodzimy w inny etap, jakim jest młodość i dorosłość. A na końcu tego etapu wysiadamy i musimy wsiąść do innego
pociągu, który dowiezie nas do starości.
Wszyscy musimy przejść te etapy i te stacje. Niemniej jednak czasami
niektórzy nie chcą wysiąść na odpowiedniej stacji, z wygody lub dlatego
że tam, gdzie są, znajdują więcej przyjemności lub przywilejów. Chcą na
przykład pozostać w dzieciństwie i mówią sobie: "Nie ruszam się stąd,
zachwyca mnie ten etap, na którym wszyscy się mną zajmują". Lub wolą
pozostać na zawsze młodzieńcami, ponieważ: "Bycie nastolatkiem jest
najlepszym, co mogło mnie spotkać". Przysporzy im to jednak pewnych
niedogodności, życie jest bowiem ciągłym podążaniem od jednej stacji do
drugiej.
Co się dzieje, kiedy ktoś nie chce wysiąść na jakiejś stacji? Może na
przykład stać się jednym z tych wiecznych nastolatków, mających
czterdzieści lat lub więcej, których przeżycie zależy od oszczędności
rodziców lub szans, jakie może im stworzyć któryś z członków rodziny.
Każdy etap swojego życia przeżyj intensywnie, ponieważ przeszłość jest
przeszłością - byś nie cierpiał z powodu tego, co mogło się wydarzyć.
Dlatego energicznie ciesz się swoim życiem.
Ivelisse Guerrero
Inne osoby przeskoczyły stacje. Na przykład ktoś nie miał dzieciństwa,
gdyż podczas swych wczesnych lat cierpiał z powodu przemocy, nie był
doceniany lub w czasie kiedy powinien się bawić, chodzić do parku lub
cieszyć się swoimi zabawkami, miał obowiązek opiekowania się młodszym
rodzeństwem i szybko znalazł się w świecie młodości. Lub ktoś, kto w chwili, gdy kończyło się jego dzieciństwo i miał wejść w etap
młodzieńczości, nie mógł tego uczynić, gdyż musiał pójść do pracy,
walczyć o życie i nagle znalazł się na etapie młodość-dorosłość.
Kiedy zbyt długo pozostajemy na jakimś etapie lub pomijamy któryś,
ponieważ go nie przeżyliśmy lub przeżyliśmy niewłaściwie, w większości
przypadków w historii naszego życia pozostaje rana, która musi się
zabliźnić. Jeśli mamy otwarte rany, braki w naszej historii, nie
będziemy mogli nadal się rozwijać i budować przyszłości.
Trzeci etap życia obejmuje młodość i dorosłość. Kiedy człowiek staje się
młodzieńcem? Kiedy przestaje być nastolatkiem i staje się młodym
człowiekiem? Gdy zostawia za sobą nastoletniość i zaczyna myśleć o jutrze. Gdy mówi: "Chcę coś zaplanować". Oznacza to, że
młodość-dorosłość jest etapem podboju, projektów, marzeń. W tym okresie
pragniemy prosperować, chcemy marzyć, iść do przodu i coś osiągać: mamy
cele. Co jednak się dzieje, kiedy zostałeś skrzywdzony na tym etapie?
Popadasz w depresję, nie masz już marzeń, cokolwiek jest przed tobą,
wydaje się nie mieć znaczenia, po prostu tylko czekasz, żeby życie
minęło. Niemniej jednak jest to etap, w którym musisz się umocnić,
uleczyć swe rany, by nadal zaplanować wszystko, co ma nadejść w twoim
życiu. Właśnie podczas tego etapu, kiedy rana zdaje się najgłębsza,
musisz sprawić, żeby się zabliźniła, aby móc ponownie walczyć.
Młodość jest chwilą, żeby studiować wiedzę; starość, żeby ją stosować.
Jean-Jacques Rousseau
Następnie spotykamy się z czwartym etapem, starością. Możemy uważać, że
jest to po prostu "ostatni pociąg", lub możemy uczynić coś znacznie
lepszego: odkryć, że ma ona sens i wyjątkową wartość, że jest etapem
mądrości.
Starość cieszy się złą sławą. W bajkach czarownica jest młoda czy stara?
Oczywiście, że jest stara. A dziad z worem jest młody czy stary? Stary.
Jak się też zwykle mawia, stare to są szmaty.
Kiedy po raz pierwszy poczułeś się stary?
Kiedy zwrócono się do ciebie per "pan".
Kiedy puściłeś oko do kobiety, a ona podała ci chusteczkę, żebyś
usunął sobie pyłek z oka.
Kiedy prezenty urodzinowe przemieniły się w krem przeciwzmarszczkowy,
klej do protez zębowych, farbę do włosów lub laskę z importowanego
drewna.
Kiedy rzucono ci jakiś komplement, a ty od razu wzniosłeś mu pomnik i przechodzisz koło niego od czasu do czasu, żeby sobie przypomnieć.
Kiedy twój nocny stolik zapełnił się lekami, lekami, lekami...
Kiedy twój notes zaczął się roić od wpisów: doktor, doktor, doktor...
Kiedy zacząłeś dbać o swój ogródek, ponieważ jest najważniejszą
częścią twojego życia.
Końcem życia nie jest starość, końcem życia jest śmierć. Starość to
jedynie pewien etap.
Zaczynamy życie, biegając, a kończymy, idąc. Rozpoczynamy życie w dzieciństwie, biegnąc w pełni sił, lecz kończymy je, stąpając powoli,
żeby cieszyć się krajobrazem. Na tym etapie nadal możesz marzyć,
doradzać, twoje doświadczenie jest wiele warte, możesz dzielić się swoją
historią z dziećmi i wnukami. Najważniejsze jest jednak to, że masz
czas, by odbudować swoją historię, w pełni ją uleczyć, nie pozostawiając
otwartych żadnych drzwi dla bólu, lecz zamykając wszystkie te, które
jeszcze dzisiaj sprawiają ból. Kiedy staną się jedynie blizną, będziesz
miał niezwykłą starość, pełną radości, marzeń i przyjaźni oraz mądrości,
ponieważ każda stacja gromadzi wszystkie poprzednie.
Z uwagi na to proponuję ci, byś nie żył nadal z żadną otwartą raną. Nie
zostawiaj żadnych "otwartych drzwi". Oferuję ci techniki, które pomogą
ci je zamknąć, zabliźnić wszystkie te etapy, które musiałeś przeskoczyć
z uwagi na okoliczności, w jakich przyszło ci żyć.
Który z etapów twojej historii jest wadliwy?
Twoje dzieciństwo - i nawet teraz boli cię, że nie mogłeś się bawić.
Twój okres nastoletni, ten etap, kiedy marzyłeś, że dotykasz dłońmi
nieba, i żałowałeś, że nie miałeś przyjaciół, by to z nimi dzielić.
Młodość-dojrzałość, kiedy nie mogłeś czegoś osiągnąć i straciłeś
chęci, żeby rozpocząć to, o czym kiedyś marzyłeś.
Starość, ponieważ chcą ukraść ci mądrość; mówią ci, wskazują,
podkreślają, że w twoim wieku nie już nie masz co mówić, że nic, co
mówisz, nie ma sensu.
Chcę ci powiedzieć, że wszystkie te rany, te jeszcze otwarte drzwi, mogą
się zabliźnić i stać się oznaką, że wszystko, co przeżyłeś, pomogło ci,
obróciło się na dobre, byś nadal się rozwijał i szedł do przodu. Mogą
stać się oznaką, że jeśli je pokonałeś, to dlatego że jesteś w pełni
zdrowy. Twoja rana już nie krwawi!
2. Uzdrawiające ćwiczenia
Ćwiczenie: Pisać i wyrzekać się
Proponuję ci, byś wykonał następujące ćwiczenie: napisz coś, a następnie
odrzuć. Wyrzeknij się tego wspomnienia, które jeszcze teraz nie pozwala
ci iść do przodu i uleczyć rany.
Weź kartkę i zanotuj dziesięć najsmutniejszych w twoim życiu wspomnień:
...
...
...i tak sukcesywnie, aż dojdziesz do dziesięciu.
Kiedy już je zapiszesz, przeczytaj na głos każde z nich i z głębi serca
wyrzeknij się każdego wspomnienia.
Jeśli na przykład twój ból był wywołany faktem, że w dzieciństwie ojciec
lub matka nie okazywali ci czułości, powiedz: "Dzisiaj wyrzekam się
bólu, jaki czułem dlatego, że mój ojciec/moja matka nie
obejmował/obejmowała mnie za każdym razem, gdy tego potrzebowałem.
Dzisiaj odrzucam to wspomnienie, wiem bowiem, że od teraz ja będę osobą,
która będzie obejmowała innych, która będzie okazywała uczucie i otrzymywała miłość".
Technika polegająca na zapisywaniu wspomnień pozwoli ci:
zobiektywizować zmartwienia, które ci nie służą, nadając im bardziej
konkretny charakter.
nie dać się ponieść swoim myślom - na wspominanie jest odpowiedni
czas.
myśleć o innych rzeczach, jako że złe myśli są zakazane.
zrozumieć, że masz ważniejsze rzeczy do zrobienia.
Im więcej rzeczy zdołasz nanieść na papier, tym rzadziej będą one
gościć w twoim umyśle.
Ćwiczenie: List na złe dni1
Jeśli musisz zaleczyć jakąś ranę, jeśli czujesz, że to znamię, ten ból
osiągnął ostrą fazę, zachęcam cię, byś mając zły dzień, w chwili, kiedy
uznasz, że zdołasz to uczynić, napisał do siebie samego list. W tym
liście możesz wyrazić swoje wsparcie, swoją solidarność z własną osobą,
a także udzielić sobie jakichś dobrych rad odnośnie do tego, co możesz
zrobić, by przetrwać ten zły dzień, a nawet przemienić go w dobry;
przypomnieć sobie, jakie działania podjąłeś w podobnych sytuacjach,
które pomogły ci ścierpieć rany i je zaleczyć.
Ta technika, "list na złe dni", jest odpowiednia, jeśli czujesz, że masz
się już lepiej i potrafisz określić, co ci pomaga w złych chwilach.
3. Częste pytania
Nie rozumiem, dlaczego ludzie przychodzą do mnie, żeby się wypłakać, Czy to dobrze o mnie świadczy?
Nie wszyscy mają zdolność wczucia się w sytuację drugiej osoby, by pomóc
jej odzyskać siły i uleczyć ból. Jeśli jesteś kimś, kto potrafi podsunąć
drugiej osobie jakieś rozwiązanie, dzieje się tak dlatego, że mówiąc w przenośni, masz w rękach białe prześcieradło, które może zakryć rany
innych ludzi. Umiesz powiedzieć: "Ja cię zasłonię. Nikt nie ujrzy twoich
ran". Z pewnością potrafisz zasłonić rany drugiego i wiesz, jak go
uściskać.
Jak mogę pomóc komuś, kto został zraniony?
Nigdy nie mów źle o kimś, kto został zraniony, ponieważ być może jutro
da ci pracę i będzie kimś, kto pomoże ci uleczyć twoją ranę, która
jeszcze jest otwarta. Musimy przywdziać białą szatę. Kiedy to uczynimy,
zawsze przyjdzie ktoś, żeby nas objąć i pobłogosławić.
Co mogę zrobić, kiedy czuję, że mam otwartą ranę i nie udaje mi się jej zaleczyć?
Wszyscy musimy przygotować się na to, byśmy kiedy nadejdą złe dni,
wiedzieli, co robić. Po pierwsze, możemy płakać. Nie należy się
powstrzymywać, należy pozbyć się bólu. Płacz jest emocjonalną ekspresją,
która pojawia się w trudnych chwilach. Więc płacz.
Kiedy patrzysz na tkany wzór, widzisz węzły, gdy jednak ukończysz pracę,
masz ładny sweter. Kryzysy cię kształtują - dzisiaj płaczesz, lecz jutro
wszystko obróci się na dobre, ponieważ "kryzys to próba", a "świadectwo
jest zaliczoną próbą". Całe zło, jakiego nastręcza nam życie, w końcu
przekształca się w świadectwo, które będzie pomocą dla innych.
Przechodziłeś przez trudną dolinę, lecz już ją masz za sobą.
Kryzysy wyrugują z twojego życia wszystko, co nieprzydatne, ciasne
myślenie, lęki, porażkę, smutek... Wszystkie bowiem próby, jakie dzisiaj
przeżywasz, przeobrażą się w twoje doświadczenie zwycięstwa - jako że
okoliczności lub osoby, które wywołały tę twoją ranę, zamierzając cię
pognębić, osiągną jedynie to, że usuną z twojego życia to, co już
niepotrzebne.
W roku 1498 Michał Anioł wyrzeźbił Pietę, dzieło z marmuru znajdujące
się w bazylice Świętego Piotra. Przedstawia ono Marię trzymającą w ramionach ciało niedawno zdjętego z krzyża Jezusa. W 1972 roku pewien
szaleniec zaatakował Pietę pałką. Rzeźba pękła w kilku miejscach, lecz
dzięki pracy restauratorów ludzie nadal mogą podziwiać to dzieło i cieszyć się z kilku powodów: po pierwsze z uwagi na piękno rzeźby, a po
drugie ze względu na to, jak pięknie ją odnowiono. Kiedy życie zadaje ci
cios i coś w tobie pęka, pojawi się ktoś, żeby dokonać renowacji.
Chociaż sądzisz, że przeżywasz najgorszy dzień w swoim życiu, znajdzie
się rozwiązanie i w końcu zwyciężysz.
Co mogę uczynić, kiedy ktoś mnie rani?
Kiedy gniew długo trwa, jest bardzo intensywny i znajduje ujście z jakiegokolwiek powodu, wówczas musimy uważać, gdyż nieumiarkowany gniew
jest szkodliwy i może wywołać bardzo poważne dolegliwości.
W takich przypadkach wskazane jest zastosowanie techniki, którą nazywany
"czasem na zewnątrz": porzucić tę sytuację, przejść się, pospacerować,
wyjść z pokoju, w którym się znajdujemy, wyjść z domu. Lub też nabrać
pewnego dystansu, jako że dobrze jest wyrazić gniew, dobrze jest także
wyznaczyć granice, nie możemy jednak pozwolić, by się w nas gromadził,
kiedy bowiem trwa długi czas, jest bardzo silny i pojawia się z byle
jakiego powodu, może przyprawić nas o chorobę.
Co należy zrobić w zły dzień, kiedy wydaje się, że nic nie zdoła sprawić, bym poczuł się dobrze? W taki dzień nie ruminuj minionych przykrości ani nie podsycaj urazy z powodu tego, co przeżywasz.
Ludzie mają skłonność do zrzucania na kogoś winy - wielokrotnie na
swoją rodzinę, lecz ty nie musisz nikogo obwiniać, nawet w najgorszym
dniu twojego życia. Gdy bowiem zrzucasz na kogoś winę, gorzkniejesz, a poczucie zgorzknienia nigdy nie sprawi, że wydostaniesz się ze swojego
najgorszego dnia, lecz w nim pozostaniesz.
Nie pozwalaj sobie na gorycz, a przeciwnie, wiedz, że są ludzie, którzy
nie wiedzą, co mówią, są ludzie, którzy nie wiedzą, co robią, a ty
musisz im wybaczyć.
Jezus powiedział: "Wybacz im, gdyż nie wiedzą, co czynią". Dlaczego? Nie
wiedzieli? Skoro powiesili go na krzyżu nagiego, skoro grali o jego
szaty, to oczywiście wiedzieli. Tymi słowami Jezus wyraził jednak myśl:
Nie pozwolę, żeby ktokolwiek zaprawił goryczą moje serce, jeśli bowiem
chcę zmartwychwstać, muszę wywołać atmosferę przebaczenia. Jeżeli zatem
skrytykowano cię, jeśli cię zraniono, jeśli zadano ci ranę, z chwilą gdy
zdołasz wybaczyć, rana się zasklepi. Powstanie tak potężna blizna, że
już nigdy więcej to, co ci uczynią, nie umieści cię poniżej tych, którzy
cię ranią. I tak dowiesz się, że możesz płakać, złościć się, a później
wybaczyć, by móc kontynuować swoje życie.
Ludzie zwykle trzymają się przeszłości, bólu, zajęci wskazywaniem palcem
porażki, błędu. Nie pozwól, by ta gorycz nad tobą zwyciężyła, odsuń ją
na bok i wzmacniaj się wiarą w Boga. Jeśli umiesz patrzeć, ujrzysz obok
siebie ludzi, którzy natchną cię otuchą, którzy będą podzielać twojego
ducha, ludzi, którzy mimo wszystko potrafili pójść do przodu. A jeśli
oni mogli, ty także będziesz mógł. Spójrz na swoje jutro nowym wzrokiem.
I nie wspominaj złego dnia, nie przykładaj do niego wagi, poświęć się
budowaniu tego jutra, a jutro wszystko będziesz miał na nowo, to, co
utraciłeś lub co ci zabrano. Jutro będzie lepsze.
Jeśli traktujesz osobę taką, jaka jest, pozostanie taką, jaka jest. Ale
jeśli potraktujesz ją tak, jak gdyby była tym, kim powinna i mogłaby
być, stanie się tym, kim powinna być.
Johann Wolfgang von Goethe
I w ten sposób to, co wcześniej było bólem, teraz jest darem. Złe
potraktowanie, ten uczuciowy kryzys, ta niesprawiedliwość, ta twoja
próba samobójcza, ten płacz, dziś uleczony, jutro stanie się darem,
żebyś teraz mógł pomagać innym. Jesteś gotów, by powiedzieć temu, który
znajduje się w takiej samej sytuacji: "Skoro ja to pokonałem, ty także
to pokonasz, uda ci się".
4. Duchowe zasoby
Są takie osoby, które na nic nie mają ochoty, jakby wytrzebiły z siebie
pasję, chęć życia, walczenia o więcej. Nie mają już chęci odniesienia
sukcesu, podróżowania, lepszego ubierania się, rozwoju, zmiany domu ani
poznawania nowych ludzi. Utraciły chęci, wszystkie chęci, jakie
wcześniej miały.
Koniecznie trzeba odnowić tę chęć życia, tę pasję do codziennego
wstawania. A w tym celu musisz być zdrowy. Uleczyć ranę i ujrzeć, że
stała się blizną. Znakiem, który pomoże ci pamiętać, że to już za tobą,
że rana już się zasklepiła, że jesteś gotów podążyć do przodu. Ta rana,
dzisiaj blizna, jest dowodem zdolności, jaką miałeś, by przekształcić
każdą trudną lub bolesną sytuację w zwycięski medal, w zysk, w sukces.
Sztuka życia polega na umiejętności dostrzeżenia tego, co korzystne.
Doménico Cieri Estrada
Pamiętaj, że każdy etap ma swój urok i możesz cieszyć się każdym z nich.
Nie jest rzeczą pewną, że to młodzieńczość jest najlepszym etapem życia,
a także najbardziej konfliktogennym. Wszystkie etapy mają swoje dobre
strony i nauczmy się je odkrywać i cieszyć się nimi. Postanów sobie, że
mądrze odzyskasz to, czego nie przeżyłeś w poprzednich etapach.
Jeśli w dzieciństwie niewiele się bawiłeś, zacznij znów się bawić,
odzyskaj to, musisz nabyć chęci. Jeśli nie miałeś przyjaciół, postanów,
że zrewidujesz swoją postawę wobec innych, i zacznij marzyć, że jak mówi
ta piosenka Roberta Carlosa, "masz milion przyjaciół". Jeśli nie miałeś
marzeń, zacznij znowu marzyć, odzyskaj tę pasję i zdobądź to, czego
jeszcze nie osiągnąłeś. I bądź mądry. Jak? Nadal się rozwijaj. Zawsze.
Ludzie cię nie rozpoznają, lecz ty ich rozpoznasz, ci bowiem, którzy
wdepnęli w twoje życie, będą tacy sami jak wcześniej, ale ty będziesz
rosnąć. A kiedy cię ujrzą, powiedzą: "To niemożliwe! To ten, który
wcześniej płakał po kątach, ten, który miał wszędzie tysiące otwartych
ran?".
Wszystko to, czego, jak sądzisz, nie miałeś, Bóg postawi na drodze
twojego życia. Jeśli uważasz, że brakowało ci ojca, da ci ojca
zastępczego, który dostarczy ci tego, czego nie otrzymałeś. Jeśli była
to matka, postawi u twego boku kobietę, która obdarzy cię macierzyńską
miłością. A kiedy ponownie wyłonią się myśli o przeszłości, rana zda się
ponownie otwierać, będziesz gotów, by powiedzieć: "Pomyśleć, że to
wspomnienie wcześniej przyprawiało mnie o płacz, lecz teraz przyprawia
mnie o śmiech".
To wspomnienie znajdzie cię zdrowego i spokojnego.
Rozdział 2. Przekształcając bóle i straty w hołd
Rozdział 2
Przekształcając
bóle i straty
w hołd
1. Dlaczego ja?
Śmierć to temat, którego nikt nie chce poruszać, o którym nikt nie
chciałby musieć mówić. A jednak w pewnej chwili życia wszyscy będziemy
musieli stawić czoło stracie ukochanej istoty.
My, ludzie, jesteśmy jedynymi stworzeniami, które wiedzą, że umrą. Bez
względu na zabiegi liftingujące, dbanie o dietę, chodzenie na siłownię
dla wszystkich nadejdzie pora śmierci. Śmierć jest egalitarna i powszechna dla wszystkich ludzkich istot. Kiedy widzimy śmierć w telewizji, myślimy, że spotyka innych, lecz nie nas. Kiedy nas dotyka,
kiedy stajemy w obliczu śmierci, mówimy sobie: "Nigdy nie myślałem, że
może to mnie spotkać", chociaż wiemy, że jesteśmy istotami śmiertelnymi.
I być może właśnie z tego powodu śmierć jest czymś, co zawsze rzutuje na
innych i im się przydarza. Być może z uwagi na niepokój, jaki
wielokrotnie budzi w nas temat śmierci, podczas czuwania pojawiają się
osoby żartujące lub kpiące, które jedzą, ponieważ czynienie tego jest
sposobem powiedzenia sobie, że jeszcze żyjemy.
Śmierć innej osoby przypomina nam o własnej skończoności. Kiedy kogoś
opłakujemy, płaczemy również nad sobą, wiemy bowiem, że umrzemy.
2. Czego nie robić ani nie mówić w obliczu utraty kogoś bliskiego
Śmierć budzi dwa wielkie lęki: strach przed tym, jak umrzemy, i strach
przed tym, co po śmierci.
Wiele osób mówi: "Nie boję się umrzeć, lecz boję się utracić jasność
myśli, nie chcę zależeć od innych, nie chcę cierpieć", ponieważ wszyscy
lękamy się tego jak zła. Jest także lęk przed tym, co stanie się potem...
Niemniej jednak mimo lęków i stawianych sobie pytań wszyscy staliśmy,
stoimy lub staniemy przed doznaniem bólu, jaki wywołuje utrata istoty,
którą kochamy: dziecka, brata, ojca bądź matki, krewnego, przyjaciela.
Wtedy spotykamy się z rozpasaniem śmierci, z sytuacją, która
bezpośrednio stawia nas w obliczu bólu.
Pośród tego bólu czujemy, że nasze serce nie zdoła już więcej wytrzymać,
że słabnie. Czujemy się złamani, przepełnieni żałością, wydaje się nam,
że już nigdy więcej nie będziemy mogli poczuć się szczęśliwi, że nigdy
już nie odzyskamy tego dobra, jakiego zaznawaliśmy w czasie, który
mogliśmy dzielić z tymi, których już przy nas nie ma.
Pragniemy znaleźć odpowiedź na ten ból, wyjaśnienie, nic jednak nie daje
nam spokoju, zdaje się, że nic nie wystarcza. Pośród takiego bólu "nie
ma pociechy".
W obliczu takiej sytuacji niektórzy mówią: "Cóż, muszę starać się nie
myśleć, postarać się zapomnieć". Tymczasem musimy zrobić coś dokładnie
przeciwnego, pozwolić sobie na odczuwanie i przekształcić wszystkie te
wspomnienia o osobie, która już odeszła, a które w sobie nosimy.
Jedynie wtedy, gdy zdołamy wyrazić ból, kiedy go wypalimy, kiedy go
uznamy, ból złagodnieje. Tylko wtedy, gdy go przejdziemy, uleczymy się z niego.
Jest rzeczą rozsądną, by przeżywając żałobę, poszukać towarzystwa i porady innych. Jednak otaczające nas osoby również cierpią, może nie z przyczyny tego, kogo już nie ma, lecz z uwagi na osobę, która utraciła
kogoś bliskiego. Starając się powiedzieć nam coś, co przyniesie nam
ulgę, zwykle radzą: "Pomyśl o czymś innym", "Bóg go zabrał", "Nie płacz,
miej wiarę", "To minie, zobaczysz". A jeśli chcemy podzielić się z nimi
jakimś wspomnieniem, które podsuwa nam pamięć, mówią: "Lepiej pomówmy o czymś innym, to ci dobrze nie zrobi", i wiele podobnych zdań, które
często bardziej zasmucają osobę dającą upust bólowi. W większości
przypadków towarzyszenie w milczeniu temu, kto przeżywa taką bolesną
sytuację, przynosi znacznie większe korzyści niż mówienie.
Nigdy nie tracimy tego, czym kiedyś się cieszyliśmy. Wszystko, co
głęboko kochamy, przemienia się w część nas samych.
Helen Keller
Z biegiem lat widziałem, jak całe rodziny leczyły się z bólu tylko
dlatego, że każdego wieczoru spotykały się, by wspólnie płakać, móc
przez godzinę lub dwie mówić, móc powiedzieć sobie to, co czują.
Łączenie się z właściwymi, zaufanymi ludźmi w miejscu, gdzie będziemy
czuć się swobodnie, spokojni, jest konieczne, abyśmy wyczerpali ból,
żebyśmy go przeżyli i uleczyli.
"Stając w obliczu utraty ukochanej istoty, niektóre osoby zaczynają
myśleć: ja żyję, a ty nie". Generują wówczas w sobie wielkie poczucie
winy, coś, co nazywa się "poczuciem winy tego, który przeżył": dlaczego
umarłeś ty, a nie ja? Szczególnie dotyczy to rodziców opłakujących
utratę swoich dzieci. Osoby przeżywające taką chwilę zaczynają się
krzywdzić głębokim poczuciem winy.
Wyłaniają się takie stwierdzenia, jak: "Ciebie zabrała śmierć, lecz mnie
zabije poczucie winy". Ten, który przeżył, myśli: "Ja żyję, lecz nie
jestem w lepszej sytuacji od ciebie. Jeśli ty nie zasługiwałeś na życie,
ja również nie zasługuję na to, by żyć".
Pewien bardzo znany historyk utrzymuje, że religia latami napełniała
nasz umysł poczuciem winy, przemieniając nas w osoby, które nie
potrafiły cieszyć się dobrem, jakie mieliśmy przed sobą, lub tym
wszystkim, co przeżywaliśmy.
Z uwagi na to w obliczu śmierci ukochanej osoby myślimy zwykle, że
cieszymy się przywilejem bycia żywymi, możnością kontynuowania życia i mamy poczucie winy, że czegoś pozbawiliśmy osobę, która odeszła.
Ból jest, sam w sobie, lekarstwem.
William Cowper
Te uczucia będą trwać przez pewien czas - konieczny, aż będziemy gotowi
na nowo podjąć nasze życie, ponownie się zająć sobą i tym, co na pewien
czas zaniechaliśmy.
3. Przezwyciężać ból, żeby na nowo zacząć
Śmierć zabiera ukochaną istotę, lecz nigdy wspomnienia. Miłość i wspomnienia są wieczne. Pewien autor powiada: "Śmierć kończy jakieś
życie, lecz nigdy związek". A kiedy traci się ukochaną istotę, trzeba
przekształcić się w historyka osoby, która odeszła. Jednym ze sposobów
rozpoczęcia przemieniania tego bólu jest poproszenie tych, którzy ją
znali, o opowiedzenie nam wszystkiego, co dotyczy zmarłego: jakichś
ciekawostek, tego, jaki był, co lubił robić, jaka cecha najbardziej go
charakteryzowała, co lubił jeść. To znaczy, zebranie największej
możliwie ilości informacji o osobie, którą tak kochamy.
Bawiłeś się kiedyś kalejdoskopem?
Przypominam sobie, że ja, kiedy chodziłem do szkoły, bawiłem się tym
walcem z lusterkami w środku. Gdy się go obracało i patrzyło pod
światło, tworzyły się różne kształty.
Gdy wspominamy lub gromadzimy historie dotyczące bliskiego, który
odszedł, zaczynamy dostrzegać, że każda z osób, które go znały, które
stanowiły część jego życia, snuje swoją opowieść w określony sposób.
Każda nadaje mu odmienną formę i odtwarza ją na nowo, inaczej. Każda
bowiem historia niesie ze sobą jakąś emocję, a opowiadając ją, nie tylko
wypowiadamy pewne słowa, lecz także w naszej relacji objawiają się
również wszystkie nasze uczucia, co zbliża nas do tego życia, które
wspominamy.
Nie wspomina się dni, wspomina się chwile.
Cesare Pavese
Śmierć kończy życie danej osoby, lecz nigdy nie kończy związku, jaki z nią mieliśmy, ani ze śladem, jaki w nas pozostawiła. Z uwagi na to
musimy zachować wiążący nas z nią album naszych wspomnień.
Jak wymazać z naszego umysłu te chwile, te obrazy, które powtarzają się
raz za razem?
Otrzymałem kiedyś list od osoby, której zmarł ktoś bliski i nie
potrafiła wymazać z myśli obrazu chwili, w której musiała przyjąć do
wiadomości, że tym kimś była jej matka.
Może się wydawać, że szpetne wspomnienia pozostają zapisane w naszym
umyśle, wypalone ogniem, powracają co rusz, by sprawiać nam większy ból
niż ten, który już odczuwamy.
Większość ludzi ma jakieś smutne lub bardzo głębokie wspomnienie bólu,
które pojawia się w ich życiu wciąż bez pozwolenia, jakby postanowiło
pozostać w nich żywe. Faktem jest, że kiedy ma się jakieś smutne
wspomnienie, mózg zaczyna wytwarzać substancje sprawiające, że to
wspomnienie wypala się w nim jak ogniem. A kiedy człowiek ma już
utrwalone smutne wspomnienie, pojawia się po nim inne smutne
wspomnienie, potem następne i następne - i w ten sposób widzi własne
życie jako wypełnione bólem i chwilami, których nie chciałby nigdy
więcej wspominać. Sprawiają, że całe jego losy jawią się niczym droga
krzyżowa.
Nie dzieje się tak w przypadku miłych, dobrych wspomnień. Pozostają one
zakodowane w naszym umyśle, lecz nie powtarzają się intensywnie, a to my
sami decydujemy o tym, by wprowadzić je do naszej teraźniejszości.
Faktem jest, że w takich przypadkach mózg nie wytwarza tyle substancji,
ile jest potrzebnych do przyswojenia smutnych lub bolesnych wspomnień.
Mając na uwadze ból i przyczynę, która utrudnia przeżycie żałoby,
napisałem list do tego człowieka, który się do mnie zwrócił, i zaproponowałem mu wykonanie pewnego ćwiczenia:
- Za każdym razem, kiedy powróci to smutne wspomnienie, które odcisnęło
się w twojej pamięci, chcę, żebyś pomyślał o miłym wspomnieniu, żebyś
wysiłkiem woli wspomniał coś miłego.
- Kiedy moja matka mnie przytuliła - odparł.
Wówczas zaproponowałem mu, żeby wykonał drugą część ćwiczenia;
- Za każdym razem, kiedy to smutne, wypalone ogniem wspomnienie
przyjdzie ci na myśl, wspomnij również chwilę, kiedy matka cię
przytulała,
Co to znaczy? To, że do każdego bólu, każdego smutku, musimy dodać
przyjemną fotografię, szczęśliwe wspomnienie. Nie oznacza to, że
powinniśmy odrzucać ból czy też powtarzać sobie: "Nie muszę tego
pamiętać, nie muszę już tego pamiętać", lecz że pozwalamy sobie na ból,
na smutne wspomnienie. Kiedy jednak przychodzi nam na myśl ta chwila, ta
wizja, którą raz po raz wspominamy, możemy dołączyć fotografię
szczęśliwego wspomnienia.
Dobra chwila oznacza na nowo poczuć się szczęśliwym.
Gabriela Mistral
Te odczuwane smutne wspomnienia, które nas więżą, które nigdy nie
przestaną boleć, staramy się ująć je w pewne ramy. Co znaczy "ująć w ramy" jakieś smutne wspomnienie? To szukać czegoś dobrego, co ktoś
powiedział, uczynił lub pomyślał w trudnej chwili lub po tej trudnej
chwili. Kiedy się to znajdzie, stanie się ramą, w jaką zostanie ujęte
wspomnienie. Nie oznacza to negowania smutnego wspomnienia, nie równa
się podejściu: "Nie będę o tym myślał", lecz "Będę myślał o tym smutnym
wspomnieniu, ale również zdołam dojrzeć coś dobrego w tej jakże trudnej
chwili".
Często zdarza się też, że gdy ktoś umiera z powodu choroby, na którą
nauka nie zdołała jeszcze znaleźć lekarstwa, pojawia się pytanie:
"Dlaczego on umarł? Dlaczego nie ja?".
Raz pewna babcia przysłała mi mejla, prosząc o pomoc w następującej
sytuacji:
Moja pięcioletnia wnuczka zmarła przed miesiącem na raka, czuję się
niepocieszona, była wszystkim, co piękne, co babka może poczuć... Dzisiaj,
kiedy jej nie mam, wiele płaczę i jeszcze bardziej za nią tęsknię.
Jakiej rady by mi pan udzielił?
Moja odpowiedź brzmiała:
Przechodzisz przez proces żałoby, pozwól sobie na wyrażenie bólu,
przywołaj wnuczkę w swoim umyśle przez najlepsze wspomnienia. Ból jest
chwilą, którą przeżywamy, żeby połączyć się z istotami, które kochamy,
żeby mówić, żeby dzielić z nimi czas i dać sobie pozwolenie na złe
samopoczucie.
Pewne badanie przeprowadzone na osobach, które utraciły ukochanych i doświadczyły smutnych przeżyć, ujawniło, poprzez ich odpowiedzi, że ich
życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Ci ludzie zaczęli
znacznie częściej komunikować się z osobami, które kochali, i cenić
najważniejsze w życiu rzeczy.
Wszyscy, którzy doświadczyli ciężkiej straty, przestali zważać na zdanie
innych. Kiedy widziało się, jak ktoś odchodzi lub przeszło się coś
ciężkiego, to jakie znaczenie ma to, co mówią inni! Na nowym etapie
życia, po przejściu przez proces tak intensywnego bólu ludzie nabierają
odwagi, by znacznie więcej zaryzykować: uświadamiają sobie, że człowiek
bardziej obwinia się o to, czego nie zrobił, niż o to, co zrobił.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki