Ra - Grzegorz Wróblewski

Kup ebooka

24.00 zł
19.92 zł (20,40 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Z kim teraz spędzasz noce, Christine?

Tłusta i piękna... Zawsze zmieniająca

wstążki i bransoletki.

Tłumy młodocianych

wyznawców... Christine zna się na tym

najlepiej - krążyły

po mieście legendy.

Niepodrabialny makijaż!

Atak zieleni/pinky

wśród skandynawskich szarości i uśpionych

klocków Bauhausu.

Latem często jeździła na wrotkach... A jesienią

przygotowywała się do gorącego trunku,

dynamitu Edwarda Vernona.

Przez nią nie mogliśmy skupić się

na trygonometrii.

Johnny stracił rozum i prawo jazdy.

Wyciągnął go z kicia jego przyrodni brat,

kierownik poczty.

Nie wiadomo, co się z nią stało.

Przepadła na amen chyba pod koniec

marcowych sztormów...

Świat stał się potem nijaki. Mówią, że

celowo zmieniła dystrykt

albo

przenieśli ją siłą do krainy darmowej herbaty.

Załamani

nadal wytrwale czekamy.

W nieczynnych od lat lunaparkach

uprawiamy to,

czego zabraniają nam pastor i jego kulawy

pomocnik.

Z kim teraz spędzasz noce, Christine?

.

Tico tico erotico

Mam przyjaciela, artystę, a konkretnie rzeźbiarza,

który jest rewelacją w świecie sztuki, podobnie

zresztą jak i ja, z moimi asemic writing etc.

Planujemy od kilkudziesięciu lat rewolucję,

wystawy za oceanem, a co za tym idzie, złote

klamki of course.

Nasze wybranki, zwątpione i mocno już zniechęcone

brakiem tzw. rezultatów i wyjazdów na tropikalne

plaże, każdego dnia rozglądają się za rezolutnym

hodowcą drobiu. Sytuacja jest wyraźnie napięta...

Ostatnio telefon od przyjaciela-rzeźbiarza:

Słuchaj, stary. Mam okazję, akcja dla celebrytów,

rewelka, tym razem sprzedamy za setki tysięcy.

Podpalam się jak przed tygodniem/miesiącem

i przed epoką sumeryjskich bogów

o ptasich, tajemniczych główkach.

Moja dziewczyna mówi, że jestem przegranym

romantykiem.

Tymczasem przyjaciel-artysta stanowczo nawija:

Zobaczysz, będzie grane tico tico erotico na całość,

a potem na bank czekają nas kokosowe wyspy.

Radość trwa osiem dłuuugich godzin.

Otrzymuję telefon: Tak się złożyło, że musisz wziąć

na imprezę kilkanaście gwoździ. Musimy sami

zainstalować na ścianach obrazy. Organizatorzy ich

niestety nie mają. Pójdź szybko do sklepu ze szczypcami

nastawnymi i drutem do plombowania.

Więc lecę migiem na złomowisko i już wiem,

że to kolejne schabowe i śledzik, ściszone sugestie

pana szatniarza, że nigdy już nie zaproszę mojej

dziewczyny w światy likieru,

banano & tico tico.

Wieczna praca w teorii, poezja, iluzje max!

Ona mnie rzuci, przez te gwoździe/abstrakcje,

a tyle jej w życiu naobiecywałem.

Kocham ją, ale co zrobić.

Szatniarze, śledzik, druty do plombowania...

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki