Wstęp
Kiedy w filmie Zmierzch tytanów Raya Harryhausena Harry Hamlin z twarzą lśniącą od potu stał za kolumną w mrocznej jaskini Meduzy, a płomienie odbijały się od jego tarczy, mój brat i ja byliśmy jak zaczarowani. Perseusz trzyma przed sobą puklerz na wysokości oczu, żeby uchronić się przed spojrzeniem Meduzy, które wszystko zamienia w kamień. Obserwuje oblicze potwora wijącego się na tle ognia, który odbija się w tarczy. Meduza smaga wężowym ogonem, wężowe ma także włosy. Uzbrojona w łuk i strzały, bez trudu może powalić jednego z towarzyszy Perseusza. Człowiek leży na ziemi, a Meduza sunie w kierunku światła. Gdy w jej oczach pojawia się jasnozielony błysk, mężczyzna z miejsca zamienia się w kamień.
Meduza wypuszcza kolejną strzałę, tym razem wytrącając Perseuszowi tarczę z rąk. Drgający jak u grzechotnika ogon nie może doczekać się mordu. Gdy Meduza przygotowuje trzecią strzałę, Perseusz próbuje uchwycić jej spojrzenie w błyszczącym ostrzu broni. Potwór zbliża się do niego, a on obraca w dłoni miecz. Górną wargę zrosiły mu kropelki potu. W decydującym momencie bierze zamach i odcina Meduzie głowę. Jej ciało wije się, a z szyi tryskają krople gęstej czerwonej krwi. Kiedy spadają na tarczę, przeżerają metal, wydając świszczący dźwięk.
Ten film - podobnie jak Jazon i Argonauci - stanowił podstawę mojej dziecięcej filmoteki: rzadkością były wakacje, kiedy telewizja nie wyświetlała jednego z nich. Nie przyszło mi do głowy, że wizerunek Meduzy zawiera coś niezwykłego, ponieważ to nie była postać, a jedynie potwór. Komu żal kreatury, która zamiast włosów ma węże i zmienia niewinnych mężczyzn w kamienie?
Tym filmom i prawdopodobnie też dziecięcej wersji mitologii greckiej, którą czytałam (chyba wydanie wydawnictwa Puffin, autorstwa Rogera Lancelyna Greena. Brat twierdzi, że mieliśmy także wydanie mitologii nordyckiej), zawdzięczam to, że postanowiłam uczyć się w szkole greki. Minęły lata, zanim natknęłam się na inną wersję historii Meduzy, taką, dzięki której dowiedziałam się, w jaki sposób i dlaczego stała się potworem. Podczas studiów wciąż natrafiałam na prace starożytnych autorów. Mocno się różniły od uproszczonych historii, które czytałam i oglądałam w dzieciństwie. Meduza nie zawsze była monstrum, Helena Trojańska nie zawsze była cudzołożnicą, Pandora nigdy nie była czarnym charakterem. Nawet postaci z gruntu złe - Medea, Klitajmestra, Fedra - często okazywały się dużo bardziej finezyjne, niż się pierwotnie wydawało. Na ostatnim roku studiów napisałam dysertację o dzieciobójczyniach w tragedii greckiej.
Ostatnich kilka lat poświęciłam na tworzenie powieści, które opowiadają w znacznej mierze zapomniane historie z mitologii greckiej. W starożytnych wersjach tych opowieści bardzo często kluczowymi bohaterkami były postaci kobiece. Dramaturg Eurypides jest autorem ośmiu tragedii o wojnie trojańskiej, które przetrwały do dzisiaj. Jedna z nich, Orestes, ma w tytule postać męską, pozostałe siedem - kobiece. To: Andromacha, Elektra, Hekabe, Helena, Ifigenia w Aulidzie, Ifigenia w Taurydzie i Trojanki. Gdy zaczęłam wyszukiwać historie, które chciałam opowiedzieć, czułam się jak Perseusz w filmie Harryhausena: mrużąc oczy, wypatrywałam cieni w półmroku. Te kobiety ukrywały się na widoku, na stronach Owidiusza i Eurypidesa. Ich wizerunki zdobiły gliniane naczynia przechowywane we wszystkich muzeach świata. Były we fragmentach rozproszonych wierszy i rozbitych posągów. Były tam.
Na pomysł napisania tej książki wpadłam, kiedy zastanawiałam się nad postacią kobiety niepochodzącej z Grecji. Gościłam w programie Radia 3, brałam udział w dyskusji na temat roli Dydony, fenickiej królowej, która założyła Kartaginę. Dla mnie Dydona była bohaterką tragiczną, ofiarną, odważną, ze złamanym sercem. Według mojego rozmówcy - podstępną intrygantką. Ja opowiadałam o niej na podstawie Eneidy Wergiliusza, zaś mój interlokutor - na podstawie sztuki Marlowe'a Dido, Queen of Carthage (Dydona, królowa Kartaginy). Poświęciwszy wiele czasu rozmyślaniom o starożytnych źródłach, zapomniałam, że większość ludzi czerpie swą wiedzę o starożytności ze źródeł współczesnych (Marlowe to dla klasyka dzieło współczesne). Uważam, że film Troja jest fatalny, ale prawdopodobnie obejrzało go więcej osób, niż przeczytało Iliadę.
Postanowiłam zatem, że wybiorę dziesięć kobiet, których historie zostały opowiedziane i powtórzone - w obrazach, sztukach, filmach, operach, musicalach itp. - i pokażę, jak inaczej postrzegano je w świecie starożytnym. Jak główne postaci kobiece u Owidiusza stały się nieistniejącymi hollywoodzkimi żonami w XXI-wiecznym kinie. Jak artyści przedstawiali Helenę w taki sposób, by odzwierciedlała ideał piękna ich własnych czasów, a my straciliśmy z oczu tę mądrą, zabawną, czasami przerażającą kobietę, jaką była dla Homera i Eurypidesa. Pokażę jednak również, że niektórzy współcześni pisarze i artyści widzieli je tak jak ja i przywracali im miejsce w sercu opowieści.
Każdy mit ma w sobie wiele płaszczyzn czasowych: czas, w którym się rozgrywa, czas, kiedy opowiada się o nim po raz pierwszy, oraz czas każdego kolejnego przedstawienia. Mity mogą być świątynią opowieści, ale są także lustrem dla każdego z nas. Ta wersja, którą zdecydujemy się opowiedzieć, te postaci, które umieścimy na pierwszym planie, i te, którym pozwolimy rozpłynąć się w cieniu, odbijają zarówno obraz opowiadającego, jak i czytelnika, tak samo, jak pokazują mitycznych bohaterów. Nasza opowieść to miejsce ponownego odkrycia kobiet, które zaginęły lub zostały zapomniane. Nie są czarnymi charakterami, ofiarami, żonami i potworami. Są ludźmi.
Pandora
Kiedy myślimy o Pandorze, w głowie prawdopodobnie pojawia się nam pewien jej obraz. W dłoniach trzyma puszkę albo siedzi obok puszki. Otwiera ją, ponieważ jest ciekawa, co znajduje się w środku, albo może wie, co naczynie zawiera, i chce to coś wypuścić. Zawartość pojemnika jest abstrakcyjna, ale przerażająca: całe nieszczęście zostało właśnie wypuszczone na świat. I ku naszej satysfakcji dokładnie wiemy, kogo o to obwiniać: piękną kobietę, która nie mogła tego zostawić w spokoju.
To oczywiście historia, która współbrzmi z opowieścią o Ewie. W raju możesz robić, co tylko chcesz, powiedział Bóg Adamowi. Jeść owoce z każdego drzewa. Z wyjątkiem drzewa poznania dobra i zła, które jednak rośnie w zasięgu ręki, w pobliżu węża obdarzonego darem przekonywania. Potem zostaje stworzona Ewa, ale Bóg nie mówi jej, co może, a czego nie może jeść. Przypuszczalnie usłyszała o tym od Adama, ponieważ wie, co odpowiedzieć, kiedy wąż (którego także stworzył Bóg) pyta ją, czy wolno im jeść owoce ze wszystkich drzew w ogrodzie. Tak, odpowiada Ewa, wolno nam. Oprócz jednego, bo umrzemy. Z drzewa poznania dobra i zła? - pyta wąż. Nie, nie umrzecie. Będziecie potrafili odróżnić dobro od zła, tak samo jak Bóg. Ewa dzieli się owocem z Adamem, który jej towarzyszył, czego dowiadujemy się z Księgi Rodzaju. I wąż ma rację: nie umierają, chociaż Ewie obiecano trudny poród w nagrodę za posłuchanie gada, za którego istnienie i głos całkowicie odpowiedzialny był Bóg.
Jednak szczególnie nikczemnie historia potraktowała Pandorę, nawet w porównaniu z Ewą. Ewa ostatecznie posłuchała węża i zjadła to, co - jak się dowiedziała - jest niebezpieczne. Pandora nie otworzyła puszki ani z ciekawości, ani ze złej woli. Prawda jest taka, że puszka pojawia się w opowieści o niej, dopiero kiedy w XVI wieku Prace i dni Hezjoda zostają przetłumaczone na łacinę przez Erazma z Rotterdamu, ponad dwa tysiąclecia po tym, jak Hezjod napisał swe dzieło po grecku. Erazm szukał słowa, które oddałoby greckie pithos, oznaczające beczkę. Jak pisze badacz dziejów starożytnej Grecji i tłumacz M.L. West1, Hezjod miał na myśli gliniany dzban czy też beczkę około metrowej wysokości. Greckie beczki są wąskie u podstawy i rozszerzają się ku górze. Nie są zbyt stabilne: zajrzyj do dowolnego muzeum sztuki starożytnej, a zobaczysz wiele pęknięć oraz miejsc napraw, które stanowią dowód ich kruchości. Gliniane naczynia są często pięknymi, bogato zdobionymi arcydziełami. Nie są jednak pojemnikami, w których ktoś zdecydowałby się umieścić wszelkie zło mające przynosić rodzajowi ludzkiemu nieopisane cierpienia przez kolejne tysiąclecia. Pomijając całą resztę - co bez ogródek potwierdzi każdy, kto kiedykolwiek zamiatał kuchenną podłogę - wieczka nie zawsze są szczelne. Nasza przewaga jednak polega na tym, że mamy zakrętki, których Pandora z pewnością nie miała.
West przypuszcza, że Erazm pomylił historię Pandory z historią Psyche (innej postaci z greckiej mitologii), która wysłana w zaświaty z misją ma ze sobą puszkę - pyxis.
Jest to z pewnością wiarygodna teoria. Czy zatem Erazm pomieszał dwie kobiety: Pandorę i Psyche, czy dwa podobnie brzmiące słowa: "beczkę" - pithos, i "puszkę" - pyxis? Tak czy owak przegraną jest Pandora. Bo o ile otwarcie puszki może wymagać wysiłku, o tyle dużo prościej jest strącić wieko z ciężkiej glinianej beczki lub ją rozbić. A jednak w naszej kulturze zagościł językowo zafałszowany obraz Pandory z premedytacją otwierającej puszkę.
Kiedy przyglądamy się artystycznym wizerunkom Pandory z czasów poprzedzających powszechną lekturę dzieł Erazma (który zmarł w 1536 roku), to widzimy ją z beczką lub dzbanem. Malarz starał się obsadzić kobietę w roli czarnego charakteru, co odzwierciedla jego obraz. Jean Cousin około 1550 roku namalował tę postać jako Eva Prima Pandora2, połączenie Pandory i Ewy: kobieta pozuje w pozycji leżącej, naga, z wyjątkiem tkaniny między udami, pod jedną ręką ma dzban, a pod drugą - ludzką czaszkę. Na późniejszych obrazach też widać ją z dzbanem, na przykład na The Opening of Pandora's Vase (Otwarcie wazy Pandory)3 Henry'ego Howarda z 1834 roku. Jednak jej najsłynniejszy wizerunek opatrzony jest datą o czterdzieści lat późniejszą i pochodzi z czasów, kiedy poprawki Erazma z Rotterdamu musiały się już mocno osadzić w zbiorowej świadomości artystycznej.
W 1871 roku Rossetti ukończył portret Pandory trzymającej w rękach małą złotą szkatułkę4. Pokrywa puzderka wysadzana jest dużymi zielonymi i fioletowymi kamieniami, które odpowiadają klejnotom w jednej z bransoletek na jej prawym nadgarstku. Przystępując do otwarcia pojemnika, objęła go długimi smukłymi palcami prawej dłoni. Lewą mocno podtrzymuje dno. Niewielka szpara pod pokrywką jest ledwie cieniem, ale ze środka wydobywa się już smużka pomarańczowego dymu i otacza rudobrązowe loki Pandory. Nie wiemy dokładnie, co znajduje się w środku, ale czymkolwiek by to było, jest złowrogie. Gdy dokładniej przyjrzymy się jednej ze ścianek szkatułki, łaciński napis, tuż nad lewym kciukiem Pandory, porazi nas jeszcze bardziej: Nascitur Ignescitur - "rodząca się w płomieniach". Rossetti sam wykonał szkatułkę, ale z czasem puzderko zaginęło.
Obraz ma ponad metr wysokości, a głębia kolorów jest równie ognista jak napis w jego centrum: Pandora nosi szkarłatną suknię z okrągłym dekoltem, która opływa jej ramiona i ciało. Usta ma idealnie umalowane - mają tę samą barwę jaskrawej czerwieni. Niewielki cień pod nimi sprawia wrażenie, jakby kobieta wysuwała dolną wargę w kierunku obserwatora. Bez skrępowania patrzy na nas wielkimi niebieskimi oczami. Modelką była Jane Morris, żona artysty Williama Morrisa, z którą Rossetti miał, jak można sądzić, gorący romans. Krytycy zadawali sobie pytanie, co William Morris myślał o dziele innego artysty, które ukazywało jego żonę w tak niezaprzeczalnie erotycznym świetle. Mniej osób zastanawiało się, jak Jane Morris musiała czuć się z tym, że jej wizerunek ilustrował opis Pandory z Narodzin bogów (Teogonii) Hezjoda jako kalon kakon5 - "pięknego zła". Nikt nie pytał, co mogła myśleć Pandora o przedmiocie, który tak kurczowo i z takim przerażeniem ściskała w pięknych dłoniach.
*
Może więc czas spojrzeć na historię Pandory od początku i zobaczyć, jak ewoluuje i jak sama Pandora zmienia się w zależności od tego, kto ją opisuje lub maluje. Jak to często bywa z pięknymi rzeczami, musimy się cofnąć do starożytnych Greków, by zobaczyć początki. Najwcześniejszym źródłem, jakie posiadamy, jest Hezjod, który żył pod koniec VIII wieku przed naszą erą w Beocji, w środkowej Grecji. Epik przedstawia jej historię dwukrotnie, po raz pierwszy dość pobieżnie w eposie Narodziny bogów (Teogonia).
Poemat jest opowieścią o rodowodzie bóstw. Najpierw pojawia się Chaos, potem Ziemia, Zaświaty (Tartara) i być może pierwsza postać, którą rozpoznajemy: Eros, zmiękczający ciało i przezwyciężający rozum. Z Chaosu powstaje Ereb i Noc, Noc tworzy Powietrze i Dzień, Ziemia - Niebo i tak dalej. Dwa pokolenia później dochodzimy do Zeusa: Niebo (Uranos) i Ziemia (Gaja) mają wiele dzieci, w tym Kronosa i Reę. Okazuje się, że Uranos nie jest idealnym materiałem na rodzica, ponieważ ukrywa dzieci w jaskini i nie pozwała im wyjść na światło dzienne. Kronos, by wyzwolić się z niedoli, w końcu kastruje ojca ostrym sierpem, który dała mu matka, a genitalia wyrzuca do morza (skąd wywodzi się Afrodyta. To chyba moment, by zacząć się zastanawiać, co powiedziałby na ten temat Freud). Z kolei Kronos i Rea mają liczne potomstwo: ci przedolimpijscy bogowie znani są jako tytani. Następnie Kronos oblewa prosty test na ojcostwo, postanawiając połknąć w całości każde ze swoich dzieci. Rea, by jej syn nie został zjedzony, rodzi Zeusa w tajemnicy, a potem Zeus zmusza Kronosa, by ten wypluł jego starsze rodzeństwo. Nie trzeba chyba wspominać, że spotkania rodzinne musiały przebiegać w napiętej atmosferze.
Zeus często opisywany jest jako sprytny strateg, ale wkrótce plany dwukrotnie pokrzyżuje mu przebiegły tytan Prometeusz. Hezjod oczywiście szuka historii, która wyjaśniłaby, dlaczego jego greccy towarzysze składają bogom w ofierze kości zwierzęcia, zatrzymując dla siebie wyborne kawałki mięsa. Zważywszy, że ofiara powinna przypuszczalnie wiązać się z utratą czegoś cennego, a kości nie są najlepszym kawałkiem martwego wołu, potrzebne jest wyjaśnienie. Hezjod mówi zatem, że w miejscu zwanym MekoneI Prometeusz uciekł się do podstępu. Miał za zadanie podzielić mięso na część dla bogów i część dla śmiertelników. Mięso przykrył żołądkiem wołu i złożył w ofierze Zeusowi, a kości dla ludzi schował pod kawałkiem lśniącego tłuszczu. Gdy Zeus narzeka, że jego porcja wygląda mniej smakowicie, Prometeusz wyjaśnia, że król bogów ma pierwszeństwo, wobec tego niech wybierze tę część, którą woli. Dokonawszy wyboru, Zeus przekonuje się, że został oszukany: śmiertelnicy dostają dobre mięso, a bóstwom przypada kupka kości.
Kolejnym występkiem Prometeusza jest jawna grabież. Kradnie on ogień (który należy do bogów) i dzieli się nim ze śmiertelnikami. Za karę zostaje przykuty do skały, a orzeł wydziobuje mu wątrobę. Nieśmiertelność oznacza, że wątroba odrasta, więc cała ta makabryczna akcja powtarza się dzień po dniu. Wściekły, że ludzie dzięki ogniowi mają się lepiej, Zeus postanawia dla równowagi zesłać na nas nieszczęście (kakon)6. Namawia Hefajstosa, żeby ulepił z gliny podobiznę młodej kobiety. Bogini Atena ubiera bezimienną pannę w srebrne szaty, welon i złoty diadem z wizerunkami dzikich zwierząt. Kiedy Hefajstos i Atena skończyli swoją pracę, zaprezentowali kalon kakon, ant'agathoio7 - "piękne zło, cenę dobra" - innym bogom, którzy uświadomili sobie, że istoty ludzkie nie będą miały na nią żadnego remedium. W tej kobiecie, mówi Hezjod, swój początek ma śmiertelna rasa kobiet. Nie ma to, jak być chcianą.
Choć historię opowiedziano w tak niewielu słowach, jej wytłumaczenie zajmie dużo czasu. Po pierwsze, dlaczego Hezjod nie używa imienia Pandory? Po drugie, czy Hezjod naprawdę mówi, że kobiety są odrębną rasą od mężczyzn? W takim razie Pandora bardzo się różni od Ewy: Adam i Ewa będą przodkami wszystkich przyszłych mężczyzn i kobiet, ale Pandora będzie przodkinią wyłącznie kobiet. Po trzecie, gdzie jest jej beczka, puszka czy cokolwiek innego? I znowu musimy zaczekać na drugą, dłuższą wersję tekstu Hezjoda, żeby zdobyć więcej informacji. I po czwarte, czego dowiadujemy się o samej Pandorze? Jest rodzima, to znaczy, że jest zrobiona z samej ziemi. Zaprojektował ją i stworzył boski mistrz Hefajstos, a przyozdobiła utalentowana i przebiegła Atena. Wiemy, że Pandora jest pięknością. Ale kim jest tak naprawdę? Może nam o tym powiedzieć tylko jedno zdanie, zanim Hezjod zboczy na manowce, wyjaśniając, jak to kobiety będą zainteresowane mężczyzną wyłącznie wtedy, gdy nie będzie on biedny, i krytycznie porównuje je do trutni. Pandora prezentowana innym bogom, którzy zachwycają się idealnym wykonaniem, "pyszni się swoją suknią" - kosmo agallomene8. Wygląda na to, że Hezjod był oczarowany ową młodą damą, nawet jeśli opisywał ją jako złą i niebezpieczną. Dopiero co stworzona, ale już czerpie niewinną przyjemność z posiadania pięknej sukienki.
Bardziej szczegółową wersję tej historii zawarł Hezjod w Pracach i dniach. Poemat został napisany w dużej mierze jako reprymenda wobec gnuśnego brata Persesa, co dowodzi, że bierna agresja poety nie ograniczała się do kobiet. Również rodzeństwo znajduje się na jego heksametrycznej linii ognia. Zeus, po raz kolejny rozgniewany postępkiem Prometeusza, woła: "Zło im ofiaruję za ogień"9 - anti pyros d?s? kakon. Dalej mówi, że Pandora będzie złem, "[które] oni wszyscy / w sercach swych ucieszą i zło swe ukochają"10. Ponownie każe Hefajstosowi zająć się trudną pracą twórczą; Pandora zostanie wykonana z ziemi i wody, obdarzona ludzkim głosem oraz siłą, ale jej twarz i sylwetka przybiorą postać nieśmiertelnej bogini. Atena ma za zadanie nauczyć ją tkania, zaś Afrodyta musi obdarzyć złocistym wdziękiem, bolesnym pożądaniem i strasznymi troskami (te dwie ostatnie cechy to przypuszczalnie uczucia, które Pandora będzie wzbudzać w mężczyznach, ale są one integralną częścią jej istoty).