Punkty zwrotne II wojny światowej - Philip Bell

Kup ebooka

59.99 zł
47.99 zł (27,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Gdy wrzawa bitwy ustanie,Jedno wojsko z pola pierzchnie.

William Shakespeare, Makbet, akt I, scena 1,tłum. L. Ulrich, 1985

II wojna świa­towa wciąż bu­dzi za­in­te­re­so­wa­nie, o czym świad­czy nie­ustanny na­pływ ksią­żek, pro­gra­mów te­le­wi­zyj­nych i fil­mów. Było to wy­da­rze­nie, które zdo­mi­no­wało hi­sto­rię XX wieku, przy­ćmie­wa­jąc na­wet I wojnę świa­tową i zimną wojnę, a fa­scy­na­cja lu­dzi tym te­ma­tem wy­daje się nie mieć końca. Wra­że­nie robi już sama dłu­gość tego kon­fliktu. W Eu­ro­pie wojna roz­po­częła się wraz z nie­miecką in­wa­zją na Pol­skę we wrze­śniu 1939 roku, a za­koń­czyła klę­ską Nie­miec w maju 1945 roku. W Azji Wschod­niej i na Pa­cy­fiku trwała jesz­cze dłu­żej, po­cząw­szy od ja­poń­skiego ataku na Chiny w lipcu 1937 roku (lub 1931 roku, je­śli za po­czą­tek dzia­łań wo­jen­nych przyj­miemy oku­pa­cję Man­dżu­rii), a skoń­czyw­szy na upadku Ja­po­nii w sierp­niu 1945 roku. Sze­roki był rów­nież za­kres dzia­łań - roz­ro­sły się one od ogra­ni­czo­nych te­ry­to­rial­nie po­ty­czek na Da­le­kim Wscho­dzie i w Eu­ro­pie do peł­no­ska­lo­wej wojny, która ogar­nęła całą Eu­ropę, Afrykę Pół­nocną, Azję Wschod­nią i Pa­cy­fik. W ten lub inny spo­sób wojna ta do­tknęła każ­dego kon­ty­nentu.

Kon­flikt obej­mo­wał nie­mal każdą formę dzia­łań wo­jen­nych znaną czło­wie­kowi. Mi­lio­nowe ar­mie to­czyły ogromne bi­twy na fron­cie ro­syj­skim, pod­czas gdy po­je­dyn­cze od­działy zma­gały się z dziw­nymi wa­run­kami pół­noc­no­afry­kań­skiej pu­styni i dżun­gli Birmy. Ope­ra­cje de­san­towe przy­brały nowy kształt pod­czas lą­do­wa­nia w Nor­man­dii i bi­twy o Iwo Jimę na Pa­cy­fiku. Wojna na mo­rzu miała prze­różne ob­li­cza - od dłu­giej i za­cie­kłej kam­pa­nii U-Bo­otów na Atlan­tyku do dzia­łań floty, w któ­rych okręty wo­jenne prze­ciw­nych stron ni­gdy nie na­wią­zy­wały kon­taktu wzro­ko­wego, a walki mię­dzy nimi były pro­wa­dzone przez sa­mo­loty star­tu­jące z lot­ni­skow­ców. Bom­bar­do­wa­nia lot­ni­cze przy­brały nie­spo­ty­kaną do­tąd skalę, a kul­mi­na­cją były bomby ato­mowe zrzu­cone na Ja­po­nię w 1945 roku. W tym sa­mym cza­sie ru­chy oporu w ca­łej Eu­ro­pie wpro­wa­dziły nie­re­gu­larne dzia­ła­nia wo­jenne na nowy po­ziom in­ten­syw­no­ści. W tle to­czyła się ukryta ry­wa­li­za­cja wy­wia­dów, a także wy­ścig zdol­no­ści ła­ma­nia ko­dów oraz osią­gnięć na­uki i tech­no­lo­gii, w nie­zwy­kły spo­sób łą­czące bły­sko­tli­wość z wy­trwa­ło­ścią.

Koszt wojny w po­staci ofiar śmier­tel­nych i skali znisz­czeń był ogromny i nie­mal nie­moż­liwy do ob­li­cze­nia. Je­den z wia­ry­god­nych sza­cun­ków mówi o za­bi­tych 22 mi­lio­nach woj­sko­wych i 26 mi­lio­nach cy­wi­lów - wśród nich znaj­duje się około 6 mi­lio­nów Ży­dów uni­ce­stwio­nych w na­zi­stow­skich obo­zach za­głady, któ­rych sym­bo­lami są Au­schwitz i Mau­thau­sen. Liczba osób, które zo­stały oka­le­czone pod­czas kon­fliktu lub zmarły z po­wodu cho­rób lub głodu, nie jest znana[1]. Wojna spo­wo­do­wała rów­nież ogromne mi­gra­cje lud­no­ści, zwłasz­cza w Eu­ro­pie - oce­nia się, że w mo­men­cie jej za­koń­cze­nia w Eu­ro­pie Za­chod­niej było od 16 do 30 mi­lio­nów uchodź­ców, z któ­rych więk­szość ni­gdy nie wró­ciła do swo­ich do­mów w Eu­ro­pie Wschod­niej. Wiele miast na ca­łym świe­cie, od Eu­ropy po Ja­po­nię, stało się je­dy­nie mo­rzem ruin.

A jed­nak, po­mimo ca­łego tego bi­lansu śmierci, cier­pie­nia i znisz­czeń, w wielu kra­jach - zwłasz­cza w Wiel­kiej Bry­ta­nii, Sta­nach Zjed­no­czo­nych i Ro­sji - pa­nuje prze­ko­na­nie, że II wojna świa­towa była w pew­nym sen­sie "do­brą wojną", a przy­naj­mniej wojną ko­nieczną. W an­glo­ję­zycz­nym świe­cie nie ob­ser­wo­wano ta­kiej re­ak­cji na II wojnę świa­tową jak ta, która zdo­mi­no­wała na­stroje zwią­zane z I wojną świa­tową, czę­sto uwa­żaną za kon­flikt cał­ko­wi­cie bez­sen­sowny. Po­dziw dla Sta­lina w Ro­sji wy­nika w du­żej mie­rze z prze­ko­na­nia, że to on za­pew­nił zwy­cię­stwo nad Niem­cami. W Eu­ro­pie nie było wów­czas (i nie ma do dziś) żad­nych po­waż­nych wąt­pli­wo­ści co do tego, że hi­tle­row­skie Niemcy po pro­stu trzeba było po­ko­nać mi­li­tar­nie i że żadne pół­środki nie wcho­dziły w grę. W cza­sie sa­mej wojny kon­flikt był mocno sper­so­na­li­zo­wany i w wy­so­kim stop­niu na­dal taki po­zo­staje. Wro­giem był sam Hi­tler, który do dziś jest po­sta­cią de­mo­niczną, nie­po­dobną do żad­nej in­nej we współ­cze­snej hi­sto­rii. W mniej­szym za­kre­sie do­ty­czy to wojny na Pa­cy­fiku, ale i tam po szoku wy­wo­ła­nym ata­kiem na Pe­arl Har­bor 7 grud­nia 1941 roku Ame­ry­ka­nie byli ab­so­lut­nie zde­ter­mi­no­wani, by po­ko­nać Ja­po­nię.

I tak oto, po wielu la­tach wojna wciąż przy­kuwa na­szą uwagę. Je­ste­śmy prze­ra­żeni skalą śmierci i znisz­cze­nia. Po­dzi­wiamy od­wagę wal­czą­cych i wy­trzy­ma­łość lud­no­ści cy­wil­nej. Fa­scy­nują nas hi­sto­rie o ła­ma­niu ko­dów, walce wy­wia­dów i pod­ziem­nym ru­chu oporu. Ale ta fa­scy­na­cja wiąże się z pew­nym pro­ble­mem. Hi­sto­ria tego kon­fliktu zbroj­nego jest tak roz­le­gła i skom­pli­ko­wana, że choć wzbu­dza silne emo­cje, to tak na­prawdę trudno jest nam ją ob­jąć ro­zu­mem. Ogrom wy­da­rzeń, które łącz­nie na­zy­wamy II wojną świa­tową, jest tak wielki i zło­żony, że nie je­ste­śmy w sta­nie go so­bie uprzy­tom­nić. Uży­wa­jąc okre­śle­nia Szek­spira, za dużo tu "wrzawy", by móc to wszystko zro­zu­mieć. Do tej ła­mi­główki po­trzebny jest klucz. Cza­sami przyj­muje on formę ogól­nego wra­że­nia, że wojna była długą i wy­bo­istą drogą do nie­unik­nio­nego zwy­cię­stwa alian­tów; jest to my­lące, po­nie­waż zda­rzały się chwile, kiedy suk­ces wcale nie był taki pewny i wy­da­rze­nia mo­gły po­to­czyć się zu­peł­nie ina­czej. Dla­tego znacz­nie lep­szym po­dej­ściem jest przy­ję­cie kon­cep­cji punk­tów zwrot­nych jako spo­sobu na uświa­do­mie­nie so­bie na­tury tego ogrom­nego kon­fliktu.

Punkt zwrotny to po pro­stu mo­ment, w któ­rym za­cho­dzi de­cy­du­jąca lub istotna zmiana. Głów­nymi punk­tami zwrot­nymi w II woj­nie świa­to­wej są przede wszyst­kim bi­twy - te prze­grane i wy­grane, ale i "nie do końca" wy­grane, które cza­sem oka­zy­wały się rów­nie ważne jak pełne zwy­cię­stwa lub klę­ski. Nie­które punkty zwrotne miały jed­nak cha­rak­ter mniej dra­ma­tyczny i nie były to punkty w cza­sie tak ła­twe do wska­za­nia jak bi­twa - wiele roz­strzy­gnięć do­ko­ny­wało się w fa­bry­kach i stocz­niach lub w wy­niku dzia­łań dy­plo­ma­tycz­nych i de­cy­zji po­dej­mo­wa­nych pod­czas kon­fe­ren­cji mię­dzy­na­ro­do­wych. Kiedy przyj­rzymy się tym punk­tom zwrot­nym, sta­nie się ja­sne, że wojna miała okre­ślony kształt i prze­bieg. Wy­róż­nić w niej można trzy główne fazy. Naj­pierw, w 1940 i 1941 roku, mie­li­śmy do czy­nie­nia z po­cząt­ko­wymi trium­fami państw Osi. Niemcy w ciągu za­le­d­wie sze­ściu ty­go­dni w maju i czerwcu 1940 roku rzu­ciły na ko­lana Fran­cję, a na­stęp­nie były o krok od po­ko­na­nia Wiel­kiej Bry­ta­nii. To jed­nak się już nie udało, przez co wy­grana na za­cho­dzie była nie­pełna. Niemcy wy­grały bi­twę o Fran­cję, ale bi­twy o An­glię już nie. W 1941 roku ów sche­mat nie­peł­nych zwy­cięstw się po­wtó­rzył - naj­pierw w Eu­ro­pie, a na­stęp­nie na Pa­cy­fiku. Nie­miecka in­wa­zja na Zwią­zek Ra­dziecki w czerwcu 1941 roku roz­po­częła się od se­rii spek­ta­ku­lar­nych zwy­cięstw, ale osta­tecz­nie zo­stała za­trzy­mana. Hi­tler nie do­tarł do Mo­skwy, a Zwią­zek Ra­dziecki i jego ar­mie prze­trwały po­tężny pierw­szy na­pór. Na Pa­cy­fiku Ja­poń­czycy od­nie­śli nie­zwy­kły suk­ces w ataku na Pe­arl Har­bor w grud­niu 1941 roku, a na­stęp­nie opa­no­wali całą Azję Po­łu­dniowo-Wschod­nią; jed­nak Ame­ry­ka­nie i ich so­jusz­nicy wy­trzy­mali ten na­pór i za­le­d­wie kilka mie­sięcy póź­niej za­trzy­mali Ja­poń­czy­ków, zwy­cię­ża­jąc bi­twę o Mi­dway. Wszyst­kie te wy­da­rze­nia ro­ze­grały się we­dług nie­zwy­kle po­dob­nego wzorca. Niemcy i Ja­poń­czycy wy­gry­wali jedną bi­twę za drugą, ale nie udało im się od­nieść osta­tecz­nego zwy­cię­stwa.

Póź­niej na­stą­pił okres od­bu­dowy sił alianc­kich, trwa­jący od końca 1942 roku do 1943 roku, w wy­niku któ­rego rów­no­waga sił po­woli za­częła prze­chy­lać się na nie­ko­rzyść Nie­miec i Ja­po­nii. Na prze­ło­mie lat 1942 i 1943 siły ra­dziec­kie naj­pierw po­wstrzy­mały nie­miecką ofen­sywę pod Sta­lin­gra­dem, a na­stęp­nie roz­po­częły kontr­atak, który do­pro­wa­dził do znisz­cze­nia ca­łej nie­miec­kiej ar­mii. Bi­twa o Atlan­tyk to­czyła się przez dłu­gie trzy lata ze zmien­nym po­wo­dze­niem i zo­stała na­gle wy­grana przez alian­tów w ciągu jed­nego mie­siąca - w maju 1943 roku. W tle tych wy­da­rzeń, w du­żej mie­rze ukry­tych przed wzro­kiem opi­nii pu­blicz­nej, trwała ry­wa­li­za­cja na polu w pro­duk­cji wo­jen­nej. Tu rów­no­waga sił zmie­niła się zde­cy­do­wa­nie na ko­rzyść alian­tów pod ko­niec 1942 roku i na po­czątku roku na­stęp­nego.

Trzeci i ostatni etap kon­fliktu, przy­pa­da­jący na lata 1943-1945, przy­niósł cał­ko­wite zwy­cię­stwo alian­tów. Jed­nak na­wet w tej fa­zie Niemcy za­cho­wali nie­wiel­kie szanse na od­wró­ce­nie lo­sów wojny i unik­nię­cie po­rażki. Na wscho­dzie mieli dość sił, by po­wstrzy­mać woj­ska ra­dziec­kie, i być może uda­łoby im się obro­nić swoje dawne gra­nice. Na za­cho­dzie mo­gli nie do­pu­ścić do in­wa­zji sił ame­ry­kań­skich i bry­tyj­skich na Fran­cję w 1944 roku, spy­cha­jąc siły de­san­towe z po­wro­tem do mo­rza. Z po­li­tycz­nego punktu wi­dze­nia Niemcy mo­gli mieć na­dzieję, że so­jusz Wiel­kiej Bry­ta­nii, Sta­nów Zjed­no­czo­nych i Związku Ra­dziec­kiego się roz­pad­nie, co po­zwo­li­łoby im unik­nąć po­rażki i za­cząć roz­gry­wać wro­gów je­den prze­ciwko dru­giemu. Osta­tecz­nie ża­den z tych moż­li­wych sce­na­riu­szy się nie zi­ścił. Zwią­zek Ra­dziecki ogrom­nym wy­sił­kiem i kosz­tem zdo­łał utrzy­mać swoje suk­cesy na fron­cie wschod­nim. In­wa­zja alian­tów na Fran­cję za­koń­czyła się zde­cy­do­wa­nym zwy­cię­stwem, choć wiele bi­tew miało bar­dzo wy­rów­nany prze­bieg. Na fron­cie dy­plo­ma­tycz­nym kon­fe­ren­cje trzech mo­carstw w Te­he­ra­nie (li­sto­pad 1943 roku) i Jał­cie (luty 1945 roku) utrzy­mały jed­ność sprzy­mie­rzo­nych, która była klu­czem do zwy­cię­stwa.

W Azji Wschod­niej i na Pa­cy­fiku w koń­co­wej fa­zie wojny Ja­po­nia zo­stała po­ko­nana w kam­pa­niach na lą­dzie, na mo­rzu i w po­wie­trzu. Ame­ry­kań­ska blo­kada zdu­siła go­spo­darkę Ce­sar­stwa, a bomby za­pa­la­jące ob­ró­ciły w ru­iny ja­poń­skie mia­sta. Je­dyną na­dzieję dla Ja­poń­czy­ków sta­no­wiła za­cie­kła obrona wysp - li­czyli na to, że Ame­ry­ka­nie będą wo­leli za­wrzeć po­kój, niż po­nieść ogromne straty, które by­łyby nie­uchronne w przy­padku próby bez­po­śred­niej in­wa­zji. Ale zrzu­ce­nie bomb ato­mo­wych na Hi­ro­szimę i Na­ga­saki w sierp­niu 1945 roku, wraz z przy­stą­pie­niem Związku Ra­dziec­kiego do wojny, zga­siło tę wiarę i zmu­siło Ja­po­nię do ka­pi­tu­la­cji. To wy­da­rze­nie oka­zało się punk­tem zwrot­nym nie tylko tej wojny, lecz także ca­łej hi­sto­rii ludz­ko­ści. II wojna świa­towa do­bie­gła końca, a roz­po­częła się era nu­kle­arna.

Ta­kie po­dej­ście do hi­sto­rii tej wojny wy­maga wy­boru kon­kret­nych punk­tów zwrot­nych, co z pew­no­ścią jest trudne i wzbu­dza kon­tro­wer­sje - o czym szybko sam się prze­ko­na­łem, gdy wspo­mnia­łem o swoim pro­jek­cie zna­jo­mym. Każdy z 12 punk­tów zwrot­nych wy­bra­nych do tej książki na­tych­miast przy­wo­dzi na myśl inne. Fa­scy­nu­ją­cym te­ma­tem byłby na­zi­stow­sko-ra­dziecki pakt o nie­agre­sji z sierp­nia 1939 roku, który przez pra­wie dwa lata w nie­ocze­ki­wany spo­sób kształ­to­wał prze­bieg wojny. Z ko­lei de­ter­mi­na­cja Po­la­ków, by w 1939 roku sta­nąć do walki, a nie ulec nie­miec­kim żą­da­niom i groź­bom, była de­cy­du­jąca dla roz­po­czę­cia dzia­łań zbroj­nych w Eu­ro­pie - gdyby nie ta po­stawa, z pew­no­ścią do­szłoby do ko­lej­nego układu mo­na­chij­skiego i wojna zo­sta­łaby od­su­nięta w cza­sie. W la­tach 1940-1941 pre­zy­dent Ro­ose­velt pod­jął de­cy­du­jący krok, udzie­la­jąc po­mocy Bry­tyj­czy­kom, naj­pierw po­przez umowę "nisz­czy­ciele za bazy", a póź­niej po­przez pro­gram Lend-Le­ase, który po­zwo­lił Wiel­kiej Bry­ta­nii na utrzy­ma­nie do­staw z Ame­ryki, na­wet gdy nie była już w sta­nie za nie za­pła­cić. Te dwa dzia­ła­nia nie były tak dra­ma­tyczne jak bi­twy, ale nie mniej ważne. Na fron­cie wschod­nim, gdzie ro­ze­grały się de­cy­du­jące star­cia lą­dowe, a ar­mia nie­miecka po­nio­sła ogromne straty, wśród punk­tów zwrot­nych tej wojny można wy­mie­nić - obok Sta­lin­gradu (od lipca 1942 roku do lu­tego 1943 roku) - wy­da­rze­nia pod Mo­skwą w grud­niu 1941 roku i Kur­skiem w lipcu 1943 roku. W śród­ziem­no­mor­skim te­atrze dzia­łań wo­jen­nych bry­tyj­skie zwy­cię­stwo pod Al-Ala­majn (paź­dzier­nik-li­sto­pad 1942 roku) i de­sant bry­tyj­sko-ame­ry­kań­ski we fran­cu­skiej Afryce Pół­noc­nej (li­sto­pad 1942 roku) przy­nio­sły roz­strzy­gnię­cie wojny w Afryce i otwo­rzyły Mo­rze Śród­ziemne dla alianc­kich okrę­tów. Dla wielu osób to rów­nie istotne punkty zwrotne. Prze­cież sam Win­ston Chur­chill na­pi­sał w swo­ich pa­mięt­ni­kach: "Przed Ala­majn nie mie­li­śmy żad­nych zwy­cięstw. Po Ala­majn nie mie­li­śmy żad­nych po­ra­żek"[2]. To na­prawdę mocne stwier­dze­nie!

Można spe­ku­lo­wać, które wy­da­rze­nia spo­śród ry­wali do miana punk­tów zwrot­nych zna­la­złby się na li­ście wszyst­kich ob­ser­wa­to­rów. Z pew­no­ścią nikt nie skre­śliłby z niej bi­twy o An­glię z 1940 roku, nie­miec­kiej in­wa­zji na Zwią­zek Ra­dziecki z czerwca 1941 roku ani ja­poń­skiego ataku na Pe­arl Har­bor z grud­nia 1941 roku. Te trzy wy­da­rze­nia mu­siały się więc zna­leźć i na mo­jej dwu­na­sto­ele­men­to­wej li­ście utwo­rzo­nej z my­ślą o tej książce. W każ­dym ra­zie, nie­za­leż­nie od tego, które punkty zwrotne wy­bie­rzemy, ta­kie po­dej­ście do hi­sto­rii II wojny świa­to­wej w prak­tyczny spo­sób po­maga zro­zu­mieć ten ogromny i skom­pli­ko­wany kon­flikt. Po­zwala do­strzec de­cy­du­jące wy­da­rze­nia (bi­twy, kon­fe­ren­cje, pro­duk­cję wo­jenną) we wła­ści­wym kon­tek­ście. Uka­zuje role, ja­kie ode­grali wielcy przy­wódcy - Chur­chill, Ro­ose­velt i Sta­lin z jed­nej strony, a Hi­tler z dru­giej. Przy­wódcy alianccy nie­wąt­pli­wie mieli swoje róż­nice i sprzeczne in­te­resy, ale w klu­czo­wych kwe­stiach trzy­mali się ra­zem. Po stro­nie nie­miec­kiej Hi­tler roz­po­czął wojnę jako cu­do­twórca: w la­tach 1940-1941 wy­da­wało się, że wszystko, czego do­tknął, za­mie­niało się w złoto; ale od 1942 roku jego de­cy­zje czę­sto oka­zy­wały się ka­ta­stro­falne. W la­tach 1942-1943 ska­zał całą swoją ar­mię na za­gładę pod Sta­lin­gra­dem, a w 1944 roku tak nie­umie­jęt­nie po­kie­ro­wał kam­pa­nią w Nor­man­dii, że je­den z ame­ry­kań­skich ge­ne­ra­łów sko­men­to­wał to sło­wami: "Trudno so­bie wy­obra­zić, co mo­głaby nam zro­bić nie­miecka ar­mia, gdyby Hi­tler tak sku­tecz­nie nie dzia­łał po na­szej stro­nie"[3]. Fak­tycz­nie w hi­sto­rii tego kon­fliktu zda­rzały się mo­menty, w któ­rych Hi­tler był dla alian­tów cen­niej­szy żywy niż mar­twy.

Pod­su­mo­wu­jąc, moim ce­lem przy pi­sa­niu tej książki było za­pro­po­no­wa­nie za­in­te­re­so­wa­nemu czy­tel­ni­kowi świe­żego spoj­rze­nia na główne zma­ga­nia II wojny świa­to­wej oraz na przy­czyny po­ra­żek i zwy­cięstw. Oczy­wi­ście nie jest to uję­cie ca­ło­ściowe, ale na pewno może słu­żyć jako punkt wyj­ścia do zro­zu­mie­nia tego kon­fliktu.

[1] Dane do­ty­czące ofiar: ar­ty­kuł Ri­charda Overy'ego, w: I.C.B. De­are, M.R.D. Foot (red.), The Oxford Com­pa­nion to the Se­cond World War, Oks­ford 1995, s. 290.

[2] War­ren F. Kim­ball, Ro­ose­velt, Chur­chill i II wojna świa­towa, tłum. O. Zien­kie­wicz, Książka i Wie­dza, War­szawa 1999, s. 41 (przyp. tłum.).

[3] Ge­ne­rał Qu­esada w: Max Ha­stings, Over­lord: D-Day and the Bat­tle for Nor­mandy, 1944, Lon­dyn 1993, s. 212 (tłum. wła­sne).