KAMIENIE I SZKŁO
W odpowiedzi na Państwa ogłoszenie zgłaszam swoją kandydaturę. Mam doświadczenie w pracy jako dziennikarka w "TV Imperium", asystentka kierownika produkcji w programie "Metamorfozy", a także jako współprowadząca warszawską kawiarnię Pod Złotym Lwem. Cechuje mnie łatwość nawiązywania kontaktów i lubię pracę z ludźmi. Uważam, że moje kompetencje będą odpowiednie na stanowisko Public Relations Asisstant.
Zgłaszam swoją kandydaturę na archiwistę, ponieważ jako osoba niezwykle sumienna i dokładna świetnie się sprawdzę na takim stanowisku. Mam doświadczenie w pracy w mediach, gdzie działałam pod presją czasu i w stresie.
Chętnie zaplanuję i poprowadzę komunikację marek w social mediach Państwa firmy. Mam duże doświadczenie w mediach, dobrze pracuję pod presją czasu, jestem osobą kreatywną.
Zgłaszam swoją kandydaturę na stanowisko Asystentki, Specjalisty ds. Wsparcia Organizacyjnego. Jako osoba świetnie zorganizowana mogę dobrze się sprawdzić, pracując na rzecz tak dużej i rzetelnej firmy ubezpieczeniowej.
Moda to moja pasja, wyczuwam trendy i potrafię świetnie wystylizować osobę o każdej sylwetce i w każdym wieku. Dlatego jestem idealną kandydatką do pracy w sklepie odzieżowym. Proszę o rozpatrzenie mojej oferty.
Zamiłowanie do porządku mam we krwi. Odpowiednie umiejętności i doświadczenie również. Proszę o rozpatrzenie mojej kandydatury na stanowisko sprzątaczki.
Czego właściwie szukasz? - Szczupła blondynka podniosła wzrok znad telefonu.
- Wysłałam ze trzysta podań i byłam raptem na trzech rozmowach, z których nic nie wynikło. Agata, pomóż mi. - Olga mówiła szybko, na jednym wydechu.
- Ale gdzie chcesz pracować? - zapytała blondynka i jeszcze raz spojrzała w telefon. - Przepraszam, muszę odpisać - dodała i zaczęła coś szybko wystukiwać na ekranie.
Siedziały w holu stacji telewizyjnej, na wygodnych czerwonych kanapach ustawionych tak, że odbijały się w gładkiej, połyskującej szybie tutejszej kawiarni w stylu glamour. Wszystko wokół było na wysoki połysk: marmurowe podłogi i takie też ściany - tam, gdzie nie dzieliły ich od reszty świata gigantyczne szyby, za którymi można było podziwiać tętniące życiem miasto. Sufit też był przeszklony.
Od reszty budynku hol oddzielały metalowe barierki. Za nimi widać było ogromne szklane schody prowadzące na górę. Mało kto z nich korzystał, bo tuż pod nimi były nowoczesne windy, które zawoziły zapracowanych ludzi telewizji w kilka sekund na dowolne piętro.
Olga rozglądała się po tej imponującej przestrzeni, czując się jeszcze mniejsza, niż była. Jak pszczoła uwięziona pod szklanką po soku. Niby słodko i miło, ale coś tu było nie tak...
Spojrzała na swoje odbicie w wielkich szklanych drzwiach kawiarni. Lniana sukienka - lekko pognieciona, co jest naturalną cechą lnu, i czasem nawet wygląda fajnie - tutaj wyglądała jak znoszona piżama. Do tego wielkie kolorowe kolczyki i dzwoniące na rękach bransoletki, rękodzieło ulicznej artystki, w tych okolicznościach sprawiały wrażenie zrobionych przez dziecko. Zwykle lubiła taki naturalny, wygodny styl, ale tu czuła, że całkiem nie przystaje do tych oszklonych, gładkich przestrzeni.
Jak ja się ubrałam? - zganiła się w myślach, ale zaraz pocieszyła się, że przecież jak trzeba, to się odpicuje. Potrafi być elegancka. Umie się dostosować. Jak chce. Być w stylu korpo, boho, old money albo supereleganckim. Być tym, kim trzeba w danej chwili. Spojrzała jeszcze raz w szybę, próbując uchwycić jakiś pozytywny element swojego wyglądu. Coś, co doda jej pewności siebie. Ale szyba nie była łaskawa, a ona z jakiegoś powodu dziś tu nie pasowała.
Odbicie jak w krzywym zwierciadle uwypuklało ciemne, długie, luźno puszczone włosy, które bez ładu i składu falowały na różne strony. Patrząc na nie, Olga uświadomiła sobie, że puszą się i wyglądają na brudne i potargane. Szampon babci najwyraźniej nie dawał sobie rady z wygładzaniem.
Wyglądam jak wiedźma, skarciła się w myślach i pogładziła dłonią włosy, co oczywiście niczego nie zmieniło.
Olga w odbiciu szyby spojrzała jeszcze na Agatę. Jej koleżanka miała starannie wyprostowane jasne włosy obcięte do połowy szyi. Żaden nie śmiał odstawać od reszty. Do tego makijaż pięknie podkreślający symetrię twarzy - migdałowy kształt oczu, niewielki nos, idealnie zarysowane kości policzkowe i duże usta o malinowym odcieniu.
Makijaż Olgi podkreślał jej długie rzęsy, ale już nie zakrywał nieregularnych piegów. Kształtu kości policzkowych można się było tylko domyślić, bo nikt ich nie podkreślił, a nos wydawał się większy i bardziej zakrzywiony niż w rzeczywistości. Blade, choć pełne usta dzięki błyszczykowi wyglądały na pięknie nawilżone.
Przynajmniej tyle, pogratulowała sobie w myślach Olga. Ale chyba muszę się postarać być taka bardziej... wyprasowana. Spojrzała na idealnie gładkie ciemnozielone spodnie Agaty, która właśnie położyła na nich swój telefon z wygaszającym się ekranem.
Agata patrzyła na nią, wyczekując odpowiedzi.
- Mogę być wszystkim, pracować wszędzie - odezwała się Olga. - Ja się naprawdę doskonale odnajduję we wszystkim. I jestem zdesperowana. Za chwilę kończę czterdzieści lat i muszę zaczynać od nowa. Muszę coś robić, bo na garnuszku babci długo nie pociągniemy. Ani ja, ani babcia - dodała błagalnym tonem.
Agata skinęła głową mężczyźnie, który właśnie wszedł do budynku. Niski blondyn w lekkim, jasnym garniturze. Olga dopiero po chwili rozpoznała w nim znanego pogodynka i uśmiechnęła się odruchowo, co ten zignorował i ruszył w stronę bramek wejściowych.
- Z doświadczenia wiem, że to zbyt ogólne, kiedy możesz być wszystkim i wszędzie - powiedziała Agata i znów zerknęła na telefon.
- To jak być kimś i gdzieś? - zapytała Olga całkiem poważnie.
Znała Agatę od kilku lat, obie razem zaczynały pracę w mediach. Tylko Olga została przy pisaniu, a Agacie trafił się program telewizyjny. Początkowo były to drobne reportaże o dziurach w ulicy, ale szybko rozwinęła skrzydła. Teraz dostała nowy program o remontach. Poprzedni, gdzie aranżowała ludziom wnętrza w trzy dni, bił rekordy popularności, więc produkcja poszła naprzód: teraz mają remontować całe domy, najlepiej historyczne, takie z duszą. I to w siedem dni! Dali sobie miesiąc na przygotowania i teraz na gwałt szukali fachowców, producentów, asystentów - każda ręka i głowa do pracy była pożądana.
Olga liczyła na to, że znajdzie się coś dla niej, bo nie chciała - i nie mogła - zostać dłużej u babci. W dodatku musiała zrobić coś z rachunkami, żeby tego domu nie straciła.
- Słyszałam, że Małgośka dostała u was pracę w make-upie - powiedziała.
Agata pokręciła głową, rozejrzała się, a upewniwszy się, że hol jest prawie pusty, złapała Olgę za łokieć. Nachyliła się do niej i wyszeptała:
- Dostała się na staż. Mamy tylko bezpłatne staże.
- Co? Taki program? Za tyle kasy i... bezpłatne?
- Te ważniejsze posady, płatne, są już obsadzone. Wakaty mają być za free. Przynajmniej na początku, więc nie polecam. Przynajmniej teraz.
Olga westchnęła i opuściła bezradnie dłonie. Na nadgarstkach zabrzęczały jej kolorowe bransoletki. Agata z troską pogłaskała ją po dłoni.
- Też kiedyś byłam w takim miejscu. Dam ci kontakt do osoby, która mi pomogła. - Wyjęła z torebki wizytówkę z odręcznym napisem i wsunęła ją Oldze do ręki. - Idź do niej, dowiesz się, o co chodzi. A ja biegnę, bo zaczynamy zebranie.
Wstała, ucałowała Olgę w policzek i stukając szpileczkami o marmurową posadzkę, pobiegła w stronę bramek wejściowych i windy.
Olga obejrzała wizytówkę: "Tarot, odnajdywanie przyszłości przez znalezienie przeszłości - Maria", i dopisek: "Zapłacisz, jak zarobisz". A do tego numer telefonu.